bene_gesserit
12.07.18, 21:33
Osoby - koleżanki od dobrych paru lat, trochę wspólnie przeżyły:
Ewa, bardzo gorliwa katoliczka (ale kompletnie nie narzucająca poglądów innym, zero agitacji, tylko własny rozwój duchowy)
Bene, agnostyczka z konkretnym katolickim wykształceniem
~~ dialog z pamięci, być może pewne subtelności i szczegóły mi umknęły~~
Ewa: Niepokoję się, mojemu bratu śniła się wojna w zeszłym tygodniu. A mi wczoraj. Coś strasznego się zdarzy w mojej rodzinie, sny o wojnie zapowiadają tragedie, a śniły się nam obojgu....
Bene: Ewa, wierzysz w senniki? To nie jest grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu? Dajże spokój. Nie masz się czym martwić!
Ewa: Cooo? A prorocy? Przecież prorocy często kierowali się snami. Zesłanymi przez Boga.
Bene: Ale, eeee.... Ale ty nie jesteś prorokiem, poza tym oni nie sięgali po senniki... [po chwili] a tę bransoletkę też sama robiłaś? Śliczna!
Noi co wy na to.