Dodaj do ulubionych

HISTORIA ŁKS

30.07.02, 19:33
Wystawiam na licytację książkę z 1958 r. traktującą o 50-leciu ŁKS.
Jako że jest podniszczona cena wywoławcza wynosi 250 złotych. Ktoś jest
zainteresowany???
Licytacja trwa powiedzmy do końca sierpnia. Propozycja jest jak najbardziej
poważna.
Obserwuj wątek
    • bartuch Re: HISTORIA ŁKS 30.07.02, 19:47
      Sam bym kupił, ale mimo wszystko szkoda kasy. Pozdrawiam,Rastamanie.
      • p8 Re: HISTORIA ŁKS 30.07.02, 19:54
        Jeśli nikt jej nie kupi to Ci ją dam:)
    • p8 Nie ma chętnych??? (nt) 30.07.02, 21:05

      • Gość: pafcio Re: Nie ma chętnych??? (nt) IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.07.02, 22:10
        Miało być do końca sierpnia!!
        • p8 Re: Nie ma chętnych??? 30.07.02, 22:11
          I jest, tylko liczyłem na wielu chętnych;(
          • hubar Re: Nie ma chętnych??? 10.08.02, 13:28
            No już sam nie wiem, może oni nie mają kasy, albo ich nie ma tzn kibiców?
            • Gość: pafcio Re: Nie ma chętnych??? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 14:27
              Hubar,Ty to jesteś zgrywus.No oczywiście nas po prostu nie ma.
              ŁKS Łódź 1908.
              • hubar Re: Nie ma chętnych??? 10.08.02, 14:32
                Celowo tak napisałem. Jakoś tak jest że jak jest okazja do wrzucania na Widzew
                to od razu się znajdujecie, a jak...
                ...ech szkoda gadać.
                • Gość: X-Man Re: Nie ma chętnych??? IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.02, 22:46
                  Na szczescie mam ta ksiazke, kupilem ja ze 2 lata temu za 20zl, wiec cena
                  rynkowa jest chyba mniejsza niz 250 zl! Jest bardzo dobra i ciekawa. Warto ja
                  posiadac a przynajmniej przeczytac.
                  Wrzucam tu jeden rozdzial z tej ksiazki, a jak kogos interesuje wiecej info z
                  kart historii kibicow LKS to zapraszam na
                  www.geocities.com/lkslodzfans/galerka/4lksfani.htm

                  Najwierniejszy z wiernych
                  Ten wywiad z kibicem ŁKS-u z 1958 pochodzi z książki: "50 lat sportu, jubileusz
                  Łódzkiego Klubu Sportowego" z 1958 roku.
                  Pan Tadeusz Zdzienicki jest kibicem od 38 lat. Ale kibicem nie bez adresu.
                  Wystarczy powiedzieć, że p. Tadeusz jest z Łodzi, by domyślić się reszty:
                  oczywiście kibicem ŁKS-u. Na temat jego "kariery" kibica przeprowadzamy
                  następującą rozmowę:
                  - Od jak dawna uprawia pan tę "konkurencję"?
                  - Od 1920 roku, to znaczy od siódmego roku życia.
                  - Na czym polegał pierwszy pana kontakt z ŁKS-em?
                  - Na przechodzeniu przez płoty i wszystkie inne możliwe zapory, bowiem boisko
                  WKS-u, na którym odbywało się wiele meczów ŁKS-u, było dobrze strzeżone wałami
                  i ochronnymi siatkami.
                  - Co pana urzekło w tej drużynie?
                  - Nie umiem na to odpowiedzieć. Było to zupełnie tak samo, jak często bywa z
                  kobietą - miłość od pierwszego wejrzenia.
                  - Czy dochował pan wierności swojej drużynie przez wszystkie lata?
                  - Czasami siła wyższa zmuszała mnie do zdrad. Ale wówczas myślami i sercem
                  całym byłem pod bramką ŁKS-u, gdziekolwiek on rozgrywał swoje mecze. Natomiast
                  w Łodzi byłem na wszystkich. Szczęśliwy wiek młodości pozwalał mi spędzać całe
                  dnie na boisku. A potem przeszło to w nałóg.
                  - Czy to choroba nieuleczalna?
                  - Nieuleczalna...
                  - Do jakich skutków może doprowadzić?
                  - Do ciężkich komlikacji życiowych z rozwodami włącznie. Mnie jednak tak srogo
                  nie dotknęła, a zaprowadziła aż do... Sztokholmu.
                  - Proszę opowiedzieć.
                  - Było to w roku 1949. Pojechałem z drużyną na mecz z Lechią do Gdańska. Kiedy
                  opuszczaliśmy Gdańsk odlatując samolotem, nastroje nasze (mówię o kibicach)
                  były wręcz tragiczne. Lechia wygrała wówczas 2:1. Wzdychając zakrapialiśmy nasz
                  smutek, czym się dało. Alkoholizowanych kefirów jeszcze nie znano. Nasza
                  psychiczna równowaga było nieco zachwiana. Ale nim zdołaliśmy zanalizować
                  dokładnie sytuację wynikającą z gdańskiej porażki, załoga samolotu została
                  sterroryzowana, w konsekwencji czego zamiast w Łodzi wylądowaliśmy pod
                  Sztokholmem. Ta niezamierzona podróż dzięki ŁKS-owi pozwoliła mi spotkać się z
                  bratem, którego nie widziałem przeszło 10 lat.
                  - Którego gracza ŁKS lubi pan najbardziej?
                  - Jańczyka. Pamiętam jeszcze jego ojca grającego w piłkę.
                  - Jakie było pana najsmutniejsze przeżycie związane losem kibica ŁKS-u?
                  - Spadek ŁKS-u z ligi w 1938 r. po niezasłużonej przegranej z warszawską
                  Polonią 2:1 na ul. Kowiktorskiej. Płakaliśmy wówczas wszyscy rzewnymi łzami -
                  kibice i gracze.
                  - Czy mogą być sytuacje wzruszające do łez?
                  - Oho, jeszcze jak! Płakałem i nie mogłem jeść. Teraz jestem człowiekiem
                  rozsądniejszym. Żołądek nie bierze udziału w meczach, ale uczucie tak. I
                  jeszcze czasami łza się w oku kręci.
                  - A najradośniejsze pana przeżycie?
                  - Awans do I ligi po jednorocznym pobycie w II lidze. Byłem jednym z niewielu,
                  którzy wierzyli w powrót ŁKS-u do ekstraklasy.
                  - Na czym opierał pan swoja wiarę?
                  - Całą nieszczęsną kwarantannę ŁKS-u w II lidze przejeździłem z drużyną, a w
                  Lublinie przeżyłem przesławne lanie w 1953 roku. Pamiętam, że byłem wówczas w
                  garniturze z "sześćdziesiątki". Deszcz lał jak z cebra. Ubranie zrobiło się
                  sztywne. Do prasowania trzeba je było pruć. Człowiek jechał dwie noce w
                  pociągu, rano szedł do pracy, a oczu nieodrywał od tabeli.
                  - To pan zna całą historię ŁKS-u?
                  - Prawie. W każdym razie pamiętam marynarkę zostawioną ze szczęścia i w
                  roztargnieniu po zwycięstwie czerwono-białych nad Kamraterną i 10:1 na ŁTSG w
                  1939 r. Człowiek niechętnie się starzeje, więc tylko z konieczności wspomina
                  czasy, w których na świecie nie było jeszcze moich dzieci. W tej najbardziej
                  współczesnej epoce do granic życiowej klęski doprowadziła mnie porażka ŁKS-u z
                  warszawskim Lotnikiem i dwa remisy z Gwardią Kielce, co zapowiadało klęskę
                  nadzei na powrót do I ligi. Wtedy przyszedł mecz z Garbarnią w Krakowie.
                  Powinniśmy go przegrać na podstawie przebiegu gry 0:3, 0:4. Odtąd szło jak z
                  płatka ŁKS-owi i mnie. W zeszłym roku wygrałem w konkursie PKO "Warszawę".

                  • Gość: Szwagier_NF Re: Nie ma chętnych??? IP: *.toya.net.pl 16.08.02, 12:19
                    Też myślę że to nie brak kibiców tylko nadmierna chęć zarobku na ziomkach
                    odpycha ludzi od tego wątku...

                    250 zeta za książkę, no nawet uwzgledniając aspekty przywiązania klubowego
                    itp... to za dużooooo
                    • p8 Szwagrze... 16.08.02, 13:41

                      > 250 zeta za książkę, no nawet uwzgledniając aspekty przywiązania klubowego
                      > itp... to za dużooooo

                      Nie załamujcie mnie... Naprawdę Was nie stać na książkę o Waszym ukochanym
                      klubie???
                      Ok, zaczynajcie od 150zet - hmmm, liczyłem na to że Wasz ŁKS jest dla Was
                      bezcenny...
                      To może się złóżcie, czy jak???


                      greetz
                      • p8 Uzupełnienie:) 16.08.02, 13:45
                        Nie jesteśmy ziomkami po szalu:) I wcale nie chcę na nikim zarabiać. Jeśli
                        nikt nie zechce jej kupić (do końca sierpnia) to mogę Ci ja dać za darmo.
                        Tylko dogadaj się z Bartuchem, bo On jest pierwszy w kolejce:)

                        greet
                        • Gość: pepe Re: Uzupełnienie:) IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.48.* 16.08.02, 14:00
                          Ja również nie jestem zwolennikiem płacenia 250 zł za coś, co można mieć za 20.
                          Może kupię szal Widzewa za 30 i będę widzewskim forumowiczom wjeżdżał na
                          ambicję wystawiając go na sprzedaż za 300zł? :) A co, nie jest dla Was tyle
                          wart Wasz ukochany klub??
                          • p8 Ok, Koniec Aukcja odwołana:( 16.08.02, 14:14
                            Gość portalu: pepe napisał(a):

                            > Ja również nie jestem zwolennikiem płacenia 250 zł za coś, co można mieć za
                            20.
                            >
                            > Może kupię szal Widzewa za 30 i będę widzewskim forumowiczom wjeżdżał na
                            > ambicję wystawiając go na sprzedaż za 300zł? :) A co, nie jest dla Was tyle
                            > wart Wasz ukochany klub??

                            Oj pepe, pepe - nie chcesz kupić, za drogo. Ok - twoja sprawa, idź i kup za
                            20. Tylko nie rób z Siebie pośmiewiska i nie porównuj już więcej ŻADNEJ
                            książki do ŻADNEGO szalika. Obojętnie jakiego szalika.

                            Ok. Nie ma problemu. Książka idzie do Bartucha albo Szwagra z NF (o ile się w
                            tej sprawie dogadają).
                            • bartuch Re: Ok, Koniec Aukcja odwołana:( 16.08.02, 14:16
                              Biore. W zamian za piwo, Rastamanie:-)))))Postawie ja sobie na poleczce.
                              • Gość: Mlody Re: Ok, Koniec Aukcja odwołana:( Do Bartuch IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 16.08.02, 14:46
                                Po co ma stac na poleczce, hmmmmmmm moze powinien ja dostac najlepszy snajper
                                FC KFL??? Oczywiscie w oficjalnym meczu.
                                ;PP
                                Pozdrawiam Mlody
                                • bartuch Re: Ok, Koniec Aukcja odwołana:( Do Mlody 16.08.02, 14:52
                                  Ty masz byc tym najlepszym snajperem???Hm, pozyjemy, zobaczymy. Kto wie, jak
                                  posluchasz kilku dobrych rad...Z ksiazka pomyslimy.
                                  • Gość: Grover Re: Ok, Koniec Aukcja odwołana:( Do Mlody IP: *.lodz.dialog.net.pl 22.09.02, 15:14
                                    bartuch napisał:

                                    > Ty masz byc tym najlepszym snajperem???Hm, pozyjemy, zobaczymy. Kto wie, jak
                                    > posluchasz kilku dobrych rad...Z ksiazka pomyslimy.

                                    No i Młody został najlepszym snajperem naszej drużyny :))
                                    • bartolo_meo Re: Ok, Koniec Aukcja odwołana:( Do Mlody 22.09.02, 22:43
                                      Warto dodać, że jedynym strzelcem.
                                      Ale strzelił, strzelił ... :)

                                      Pozdrawiam

                                      Bartolomeo

                                      • Gość: Mlody Re: Ok, Koniec Aukcja odwołana:( Do Bartolomeo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.02, 17:21
                                        Oj Barto Barto ..........Milcz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka