Dodaj do ulubionych

A czy II LO nadal góruje nad I LO?

16.07.05, 17:54
Dobra, nie chcę nikogo wkurzać, ale zapytać chyba wolno.
Czy ktoś pamieta Gondka? Niezły był reżim, nie?
A moze w międzyczaaaaaaasie zakwitło w P-cach jakieś III?

lajkonik
Obserwuj wątek
    • rumian54 Re: A czy II LO nadal góruje nad I LO? 03.08.05, 14:49
      lajkonik521 napisał:

      > Dobra, nie chcę nikogo wkurzać, ale zapytać chyba wolno.
      > Czy ktoś pamieta Gondka? Niezły był reżim, nie?
      > A moze w międzyczaaaaaaasie zakwitło w P-cach jakieś III?
      >
      > lajkonik
      ===============
      Ja należę do dinozaurów juniorów, ale to nazwisko nie jest mi obce. Nie kojarzę
      z osobą. On chyba był woźnym, czy poprzednikiem Pachnowskiego?
      A ty klasyfikujesz się do dinozaurów?
      • lajkonik521 Re: A czy II LO nadal góruje nad I LO? 03.08.05, 15:34
        rumian54 napisał:

        > Ja należę do dinozaurów juniorów, ale to nazwisko nie jest mi obce. Nie
        kojarzę
        >
        > z osobą. On chyba był woźnym, czy poprzednikiem Pachnowskiego?

        Był woźnym, o ile pamiętam, troszkę się zacinał. Ale był o wiele ważniejszy od
        dyr. Pachnowskiego. Po prostu II LO było jego posiadłością. Ha..., wspomnienia

        > A ty klasyfikujesz się do dinozaurów?

        Ja obecnie kwalifikuję się do lajkoników nizinnych - gatunek też na wymarciu (z
        powodu wieku i głównie jeszcze z powodu braku lajkobyłek). Sądząc jednak po
        numerach jakie doczepiamy sobie do nicków pochodzimy z podobnego pleistocenu.
        To matmę też chyba mile wspominasz? A może Kozła?

        Triasowe pozdry,

        lajkonik
      • lajkonik521 Eureka! 03.08.05, 17:41
        Od miesiąca zachodzę w głowę co do nazwiska jeszcze jednej postaci z II LO. Też
        woźny - starszy, siwiutki staruszek, powolny i mówiący jakby zachryplym,
        przyciszonym głosem. Utkwiło mi, ze zimą, bywało, odkuwał lód z chodnika
        przylegającego do terenu LO od strony ul. Nowotki (dziś Jana). Albo pielęgnował
        ogródek na terenie LO. Pamiętam go np. z taczką. Dobrotliwy gość. Warto go
        wspomnieć. Dziś wpadłem na to nazwisko - Pan Molenda!
        Nareszcie się wyśpię.

        Lajkonik
        panta rei - wszystko w płynie (cyt. gr. foloz. - gdy odmówił przyjęcia
        podawanych mu na tacy winogron).
        • rumian54 Re: Eureka! 04.08.05, 01:00
          Witam ponownie!
          Im dalej w las... tym pamięć się uaktywnia. Faktycznie przed p. Molendą
          mieszkającym w suterenie w rejonie lewej strony budynku (po prawej były szatnie
          i w lewym skrzydle stołówka)zarządzał znany mi z nazwiska p. Gondek. Gdzieś też
          w suterenie obok mieszkał przezacny prof.historii p. Augustyniak. Pamiętam z
          opowiadań starszych dinozaurów o prof. od łaciny p. Zajączkowskim. Mimo iż za
          mojej ówczesnej 4 letniej kadencji łaciny już nie było to utkwiło mi w głowie,
          że p. Zajączkowski był inwalidą i chodził o kulach.
          A co powiesz o "Koźle" ksyfka Eo, o Stonce, Koprze, Lopku, Zydze? Pelasia to
          była żona Suchego, wf prowadziła czarna babka, której nazwisko mi wyleciało.
          Pamiętam jej wygląd dokładnie bo była wychowawczynią za mojej maleńkości na
          koloniach w Kolumnie jak i Kurnędzy nad Pilicą koło Sulejowa.
          Tak można wspominać stare czasy. A może jakieś anegdoty o w/w? Myśle, że inne
          DINUSIE się przyłączą do wspominek. Już późno, jutro do pracy. Może z niej się
          odezwę! Hej!
          • lajkonik521 Wsplnymi dziadkw siami ... 04.08.05, 11:01
            • anmar123 Re: Wsplnymi dziadkw siami ... 04.08.05, 11:33
              Witam BiSwK ! Jeszcze starszy dinozaur [o czym wie Lajkonik}. Pobierałem nauki
              w 13. Woźnym na obie szkoły był Gondek. Moją wychowawczynią przez 7 lat była
              małżonka Augustyniaka - Lucyna. (Mam niepełne podstawowe - bo wtedy tylko takie
              było). A Augustyniak przeszedł za mną do średniej - TM wcześniej Szkoła
              Rzemiosł [na której chciała mnie zagiąć Sylwinka]. Uczył mnie historii.
              Pozdrówka!
              Anmar
          • lajkonik521 Wspólnymi dziadków siłami ... (rep) 04.08.05, 12:47
            rumian54 napisał:

            > Witam ponownie!
            > Im dalej w las... tym pamięć się uaktywnia. Faktycznie przed p. Molendą
            > mieszkającym w suterenie w rejonie lewej strony budynku (po prawej były
            szatnie
            >
            > i w lewym skrzydle stołówka)zarządzał znany mi z nazwiska p. Gondek.

            Przez pewien czas funkcjonowali równolegle. P. Gondek miał dwóch synów - takie
            niezłe zabijaki.


            > Gdzieś też
            >
            > w suterenie obok mieszkał przezacny prof.historii p. Augustyniak.

            Faktycznie! Jak to dobrze działać wspólnie.

            > Pamiętam z
            > opowiadań starszych dinozaurów o prof. od łaciny p. Zajączkowskim. Mimo iż za
            > mojej ówczesnej 4 letniej kadencji łaciny już nie było to utkwiło mi w
            głowie,
            > że p. Zajączkowski był inwalidą i chodził o kulach.

            Zupełnie nie kojarzę.

            > A co powiesz o "Koźle" ksyfka Eo,

            Może znasz anegdotę o powstaniu tej ksywy. Jak nie to przypomnę (może sam się
            pomordujesz trochę).


            > o Stonce,

            Ksywę pamiętam, ale nic więcej.

            > Koprze,

            Biologia.

            > Lopku,

            Geografia (postać).

            > Zydze?

            ??? (niezłe luki nie?

            > Pelasia to
            > była żona Suchego, wf prowadziła czarna babka, której nazwisko mi wyleciało.

            Też nie licz na mnie.

            > Pamiętam jej wygląd dokładnie bo była wychowawczynią za mojej maleńkości na
            > koloniach w Kolumnie jak i Kurnędzy nad Pilicą koło Sulejowa.
            > Tak można wspominać stare czasy. A może jakieś anegdoty o w/w? Myśle, że inne
            > DINUSIE się przyłączą do wspominek. Już późno, jutro do pracy. Może z niej
            się
            > odezwę! Hej!

            OK. To na tyle. Bo za dziesięć min. idę na szafot.

            Pozderki. Jak sobie jeszcze coś ciekawego przypomnę, to napiszę (acha, dlaczego
            nie wspominamy o matmie i fizie?).

            Lajkonik
            • rumian54 Re: Wspólnymi dziadków siłami ... (rep) 04.08.05, 13:56
              Hej!
              Jakże można nie znać genezy ksyfki Eo!
              Ostra krytyka z perspektywy historii: jako polonista ocena: pozytywna (znał
              całego Pana Tadeusza na pamięć), pedagog ocena: negatywna, człowiek poczciwy,
              miękki formowany przez silniejszych. W efekcie skupiło się to na nim samym.
              Skończył jako zalepdziura w grafiku zajęć i bibliotece szkolnej (lata 70).
              Ksyfka Eo powstała w latach 60. Pracownia j. polskiego znajdowała się na I p.
              chyba na środku korytarza wiza wi wyjścia na taras. W sali dwuskrzydłowa szafa
              była wbudowana w ścianie od strony korytarza (stara budowla grube mury).
              Zamykana na kłódkę. Tu Kozioł trzymał swoje szpargały. Prawdopodobnie na
              przerwie zagłębił się do niej i ten moment wykorzystał jakiś dowcipny uczeń
              szybko zamykając drzwi przetykając skobel kłódką. I co dalej było? Z wnętrza
              szafy dobiegał litościwy głos: " eo...otwórzcie!, eo...otwórzcie!"
              A może jeszcze żyje dziś ten sprawca lub ktoś z bezpośrednich świadków tego
              zdarzenia i uszczegółowiłby ten fakt. Dziś świadkowie jesli żyją mają ok. 60-
              ki. Wiem, że wielu DINUSIÓW jest rozrzuconych po całym świecie. Ale to chyba
              miło powspominać! Może ktoś stworzy forum absolwentów tej STAREJ POCZCIWEJ BUDY?
              Hej, to na razie na tyle.
              • lajkonik521 Re: Wspólnymi dziadków siłami ... (EEE...ooo..) 04.08.05, 14:38
                rumian54 napisał:

                > Hej!
                > Jakże można nie znać genezy ksyfki Eo!
                > Ostra krytyka z perspektywy historii: jako polonista ocena: pozytywna (znał
                > całego Pana Tadeusza na pamięć), pedagog ocena: negatywna, człowiek poczciwy,
                > miękki formowany przez silniejszych. W efekcie skupiło się to na nim samym.
                > Skończył jako zalepdziura w grafiku zajęć i bibliotece szkolnej (lata 70).


                > Ksyfka Eo powstała w latach 60. Pracownia j. polskiego znajdowała się na I p.
                > chyba na środku korytarza wiza wi wyjścia na taras. W sali dwuskrzydłowa
                szafa
                > była wbudowana w ścianie od strony korytarza (stara budowla grube mury).
                > Zamykana na kłódkę. Tu Kozioł trzymał swoje szpargały. Prawdopodobnie na
                > przerwie zagłębił się do niej i ten moment wykorzystał jakiś dowcipny uczeń
                > szybko zamykając drzwi przetykając skobel kłódką. I co dalej było? Z wnętrza
                > szafy dobiegał litościwy głos: " eo...otwórzcie!, eo...otwórzcie!"

                Dokładnie taką wersję znam. Choć także przyznaję, ze nie z autopsji.
                Następnego dnia po zajściu (i dalej) rozbrzmiewało po całej szkole tyrolskie
                zawołanie "EEE...ooo, EEE...ooo" (E - wysokie, o niskie), gdziekolwiek by się
                rzeczony delikwent nie pokazał.

                > A może jeszcze żyje dziś ten sprawca lub ktoś z bezpośrednich świadków tego
                > zdarzenia i uszczegółowiłby ten fakt. Dziś świadkowie jesli żyją mają ok. 60-
                > ki.

                Zajście miało ponoć miejsce w jednej ze starszych (ode mnie) klas. Z całą
                pewnością pamiętam jedno nazwisko chłopaka z tejże klasy - Marek Dudek
                (produkował się wokalnie, piękny głęboki baryton, wszyscy go chyba pamiętają).
                Żadną miarą nie oznazca to, że wymieniony Marek musiał w tym zajściu brać
                udział, chodzi mi tylko o zlokalizowanie rocznika. Bo to z pewnością była ta
                klasa.
                Z tą 60-tką, to mocno przesadziłeś (szacuję na 55, a stąd kudy do
                sześćdziesiątki!). A z umieralnością - jeszcze lepiej. Chłopaki po takich
                przejściach muszą się nieźle trzymać!


                > Wiem, że wielu DINUSIÓW jest rozrzuconych po całym świecie. Ale to chyba
                > miło powspominać! Może ktoś stworzy forum absolwentów tej STAREJ POCZCIWEJ
                BUDY

                Też bym poodwiedzał.



                > ?
                > Hej, to na razie na tyle.

                Fajnie, że zajrzałeś do tego wąta (co tak matmę omijasz?).

                Pozdrawiam Cię Rumian,

                Lajkonik

                • lajkonik521 Re: Wspólnymi siłami ... (EE.oo. zapomn.dodać) 04.08.05, 18:05
                  > > Ksyfka Eo powstała w latach 60. Pracownia j. polskiego znajdowała się na
                  > I p.
                  > > chyba na środku korytarza wiza wi wyjścia na taras. W sali dwuskrzydłowa
                  > szafa
                  > > była wbudowana w ścianie od strony korytarza (stara budowla grube mury).
                  > > Zamykana na kłódkę. Tu Kozioł trzymał swoje szpargały. Prawdopodobnie na
                  > > przerwie zagłębił się do niej i ten moment wykorzystał jakiś dowcipny ucz
                  > eń
                  > > szybko zamykając drzwi przetykając skobel kłódką. I co dalej było? Z wnęt
                  > rza
                  > > szafy dobiegał litościwy głos: " eo...otwórzcie!, eo...otwórzcie!"
                  >
                  > Dokładnie taką wersję znam. Choć także przyznaję, ze nie z autopsji.
                  > Następnego dnia po zajściu (i dalej) rozbrzmiewało po całej szkole tyrolskie
                  > zawołanie "EEE...ooo, EEE...ooo" (E - wysokie, o niskie), gdziekolwiek by się
                  > rzeczony delikwent nie pokazał.

                  1) Przed zajściem było zdaje się jakieś szarpalstwo z uczniami, łącznie z
                  poszarpywaniem krawata. W wyniku tego szarpalstwa prof. wpadł chyba do tej
                  szafy. Ale moze to juz tylko konfabulacje relacjonujacych (choć byłem tego dość
                  blisko).

                  2) Między wysokim "E" i nizszym "o" był mniej więcej interwał tercji małej
                  (gdyby ktoś chciał sobie w domu to poodtwarzać. Rumianowi informacja ta moze
                  być niepotrzebna, bo jak się okazuje ten dźwięk zna z tzw. "własnej autopsji" i
                  pewnie, zeby nie wyjść z wprawy, pohukuje sobie z wieczora, co i ja od czasu do
                  czasu czynię).

                  > Lajkonik
                  panta rei - wszystko w płynie (Heraklit: to o winogronach)



                  • rumian54 Re: Wspólnymi siłami ... (EE.oo. zapomn.dodać) 04.08.05, 22:36
                    Hej!
                    <<Z tą 60-tką, to mocno przesadziłeś (szacuję na 55, a stąd kudy do
                    sześćdziesiątki!). A z umieralnością - jeszcze lepiej. Chłopaki po takich
                    przejściach muszą się nieźle trzymać!>>

                    Z 60 latkami nie przesadziłem! Dużego błędu nie mogłem popełnić bo byłem jako
                    ostatni w 3 pokoleniowej sztafecie edukacyjnej w II LO przy ul. Pułaskiego. I
                    bez przypisywania glorii zgranej paczce klasowej w której chcąc niechcąc byłem
                    obecny to myśmy doprowadzili do upadku tego człowieka. Wyrzutów sumienia nikt
                    na pewno nie miał i nie ma jesli żyje. Jeździliśmy z Kozłem na wycieczki w
                    góry. Gorzałkę razem piliśmy. Był równym człowiekiem chcącym nam niespełna
                    dwudziestolatkom dorównać. Niestety różnica pokoleń i hierarchii postawiła
                    barierę nie do przeskoczenia dla niego. Mozna przypuszczać, że zazdrościł nam
                    młodzieńczej euforii, wolności beztroski w sposobie bycia. Jurka krępowała
                    legitymacja partyjna PZPRu. Był marionetką totalitarnego systemu. A był to
                    okres zimnej wojny z imperializmem amerykńskim. Ale cóż, większość belfrów z
                    małymi wyjątkami była wtedy między młotem a sierpem totalitarnego brata ze
                    wschodu.
                    A którzy z Belfrów byli, przynajmniej się wydawali, bez komunistycznej skazy?
                    Czekam na konfrontację faktów z Twojej strony jak i innych pamietajacych czasy
                    sprzed 30 lat.
                    P.S. Milknę skrywając w rekawie wiele wspomnień. Jadę urlopować. Pojawię się tu
                    w końcówce sierpnia.
                    Ahoooj jak wołają żeglarze!
                    • pied_de_porc Re: Wspólnymi siłami ... (EE.oo. zapomn.dodać) 06.08.05, 18:50
                      Witam weteranow II LO,

                      Czytam sobie Wasze wspominki i moje kamienne serce z lekka zalomotalo.

                      Przypomnialo mi sie kilka nazwisk, ktore umiescilabym w tej nieskazitelnej
                      grupie:

                      - Pani Janke, psorka od polskiego (maz byl zasluzonym partyzantem AK)
                      - Pani Janina Swieczewska od rysunkow
                      - Wspomniany juz wyzej Koper
                      - Pani od chemii. Nazwiska nie pamietam, ale miala ksywke Trusia i do
                      wszystkich dziewczyn mowila "coruniu".

                      Lopek, jako dumny dzialacz spoleczny w ORMO, niestety sie nie kwalifikuje...

                      Zycze dalszego owocnego szperania w odchlaniach prehistorii ;)
                      • lajkonik521 Re: Witaj porcu na pokladzie. 06.08.05, 22:19
                        To znaczy, ze jeszcze trochę starej gwardii zyje. Nowego pokolenia nie
                        wychowamy, bo to w niewoli (tuszę, ze spotkało cię to co i mnie) człowiek słabo
                        się rozmnaża, ale powspominać przyjemnie.

                        pied_de_porc napisała:

                        > Witam weteranow II LO,
                        >
                        > Czytam sobie Wasze wspominki i moje kamienne serce z lekka zalomotalo.
                        >
                        > Przypomnialo mi sie kilka nazwisk, ktore umiescilabym w tej nieskazitelnej
                        > grupie:
                        >
                        > - Pani Janke, psorka od polskiego (maz byl zasluzonym partyzantem AK)
                        > - Pani Janina Swieczewska od rysunkow
                        > - Wspomniany juz wyzej Koper
                        > - Pani od chemii. Nazwiska nie pamietam, ale miala ksywke Trusia i do
                        > wszystkich dziewczyn mowila "coruniu".
                        >
                        > Lopek, jako dumny dzialacz spoleczny w ORMO, niestety sie nie kwalifikuje...

                        Miałem lekką wpadkę nacjonalistyczną na geografii.

                        > Zycze dalszego owocnego szperania w odchlaniach prehistorii ;)

                        Przypomniałem sobie co to za Zyga wspomniany przez Rumiana. Cho..ra, amnezja!
                        Problem w tym, ze ja go tytułowałem raczej ksywką opartą na surename. Ot,
                        szacunek i poważanie. Jego styl pracy (spójrzmy prawdzie w oczy - ostry reżim)
                        dał mi dobre wyjście na przyszłość. Zmatematyzowany kierunek i pewnie do dziś
                        podstawy narzędziowe.

                        A moze jeszcze wrto wspomnieć p. Lesmana od WF? Pamiętacie walcowanie małego
                        boiska?

                        Dobra, zajrzyj tu od czasu do czasu wesprzeć nas przy większych lukach
                        pamięciowych (no chyba, ze Panboczek nas znowu wywali na zbity pysk, widziałeś
                        co zrobił z wątkiem Rumianka?).

                        Pozderki,

                        Lajkonik
                        panta rei - wszystko w płynie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka