topjes
08.09.05, 15:07
Wydaje mi się, że ze względu na wielkość iwestycji i to, że jej temat będzie
jeszcze powracał warto chyba założyć jej osobny wątek - aby mieć porównanie i
materiał badawczy.
miasta.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,2905722.html?skad=rss
Maciej Miskiewicz 08-09-2005 , ostatnia aktualizacja 08-09-2005 12:54
Koreańska inwestycja LG Philips zmieni Wrocław nie do poznania. Powstanie
obwodnica i nowe połączenia lotnicze. Zarobią hotele. Tysiące ludzi znajdzie pracę
Maciej Miskiewicz: Negocjacje z LG Philips trwały pół roku. Jak to wyglądało
od kuchni? Były momenty zwątpienia?
Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia: - Kontakt był naprawdę intensywny. Trzy
razy wizytowali nas przedstawiciele najwyższych władz koncernu. A wizyt ekip
niższego szczebla było kilkadziesiąt. Były takie momenty, że jednocześnie
cztery grupy Koreańczyków zajmowały się różnymi sprawami: szukaniem domów, w
których będzie mogła mieszkać kadra, albo oceną możliwości polskich
poddostawców. Mieliśmy stały kontakt mailowy. A w ostatnich dniach także
telefoniczny.
Z negocjacji w pamięci utkwiły mi dwa momenty. Pierwszy to ten, gdy
Koreańczycy zaprezentowali nam swoje porównanie Polski, Czech i Słowacji. W
różnych dziedzinach, m.in. infrastruktury i rynku pracy. W tej ostatniej
ocenili nas niżej. Nie zgodziliśmy się i przez godzinę trwała ostra dyskusja,
prawie kłótnia. Podkreślaliśmy, że to my jesteśmy lepsi. Skończyło się na tym,
że przygotowaliśmy analizę lokalnego rynku pracy do 2030 roku. To ich przekonało.
Drugi moment to taki, gdy prosili mnie, by przekonać rząd, aby w pakiecie
pomocy publicznej znalazło się objęcie specjalną strefą ekonomiczną ich
poddostawców. Udało się, i to praktycznie oznaczało, że jesteśmy już dogadani.
Po wizycie polskiej delegacji w Korei dostałem od prezesa LG Philips list, że
zdecydowali się na nas.
Czy znaliśmy ruchy konkurencji i byliśmy przygotowani, by na nie reagować, a
może je wyprzedzać?
- Mieliśmy swoje sposoby na zdobycie informacji. Ekipy, które do nas
przyjeżdżały, przylatywały z krajów, z którymi konkurowaliśmy. A były to nie
tylko Czechy i Słowacja, ale też Ukraina. Staraliśmy się z ich nastroju coś
wyczytać. Podpytywaliśmy pracowników niższego szczebla, którzy nie wiedzieli,
o czym wiemy, a o czym nie. Śledziliśmy doniesienia zagranicznych mediów. No i
działał nasz wywiad gospodarczy.
Co ostatecznie zadecydowało o naszym zwycięstwie? Kogo można nazwać ojcem tego
sukcesu?
- Nie da się wskazać jednego ojca sukcesu. Na pewno dużo lepiej niż poprzednio
zaprezentowaliśmy nasz rynek pracy. Ogromną prace wykonał PAIIZ. Zaangażował
się premier. Ale sukcesu nie byłoby, gdyby nie to, że Wrocław jest silnym
ośrodkiem akademickim i jesteśmy blisko zachodniej granicy. Akurat przez ten
ostatni czynnik przegraliśmy inwestycję MAN-a, bo Niemcom zależało, by być w
miejscu, z którego jest połączenie z Monachium i które jest położone jak
najbliżej wschodniej granicy.
Jak na fabryce w Biskupicach skorzystają wrocławianie? Wszyscy liczą na nowe
miejsca pracy. O ile dzięki inwestycjom LG i poddostawców koncernu zmniejszy
się liczba bezrobotnych we Wrocławiu?
- Wśród tych 10 tys. zatrudnionych co najmniej kilkanaście procent to będą
inżynierowie. W tej grupie ok. 80-90 proc. stanowić będą wrocławianie. Myślę,
że w gronie pozostałych pracowników mniej więcej połowa to będą Wrocławianie.
Ilu konkretnie, to zależeć będzie m.in. od oferty Koreańczyków. Koszty życia
we Wrocławiu są wyższe niż w innych miastach i na pewno wrocławianie chcą
trochę lepiej zarabiać.
Wrocławianie skorzystają też na rozwoju infrastruktury. Powstanie nowy wjazd
do Wrocławia z A-4 od strony węzła w Pietrzykowicach do ul. Mokronoskiej.
Jeżeli ktoś miał wątpliwości, czy AOW (autostradowa obwodnica Wrocławia)
powstanie, to teraz już nie powinien ich mieć. Bo ona musi powstać.
Pojawią się nowe połączenia lotnicze. Już rozmawiał ze mną przedstawiciel
linii austriackich, bo z Wiednia samoloty latają do Azji. Jest duża szansa na
drugie połączenie z Frankfurtem. Zarobią hotele. Jeden z dużych inwestorów
obecnych we Wrocławiu od kilku lat w ciągu roku wydaje kilkaset tysięcy euro
na pobyty swoich gości. A przedsięwzięcie LG jest jeszcze większe. No i do
kasy gminnej wpłyną pieniądze z podatków od osób fizycznych.
A co miasto obiecało inwestorowi?
- Dwie rzeczy. Dotację z Powiatowego Urzędu Pracy na tworzenie nowych miejsc
pracy. To około trzech milionów złotych. Poza tym nasze MPWiK będzie
dostarczać wodę i odbierać ścieki. Jeżeli będzie trzeba, to dorzucimy się do
rozbudowy szkoły międzynarodowej. Zorganizujemy też komunikację zbiorową. Będą
nowe przystanki, nowe rozkłady i nowe linie. We Wrocławiu powstanie
restauracja koreańska. Warto to robić, bo inwestycja LG to duży prestiż i
promocja dla miasta.