Gość: grejpfutowamoc
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.02.06, 11:19
Czy p.Karczewski był na tym samym spektaklu co ja? Nie jestem pewna...
Sokołowska razi sztucznością zmanierowaniem, Staszczakowi az wychodzą żyły z
chęci potrzymania napięcia w spektaklu(doceniam), Szlenkier w prawdzie bardzo
się stara, ale to wszystko idzie na marne. Spektakl ginie w jakims
staroświeckiej konwencji. Tak poza tym to nuda straszliwa, ciągnieeeee się to
nie miłosiernie. Krzesła po godzinie siedzenia stają się potwornie niewygodne.
Sama fabuła wydaje mi się mocno naciągnięta, a poszukiwania nieprzyjaciela
wydają się być teoria spisku, której ofiarami mogliby być rownoczesnie masoni
czy cykliści.
Bohaterem przedstawienia jest dla mnie Paweł Kropiński(służacy), jego
naturalnośc wyroznia się na tle tego całego "widowiska teatralnego".
Szkoda, wielka szkoda, ale ja nadal wierzę w Teatr Nowy, o tak!