Gość: flip
IP: *.p.lodz.pl
27.12.02, 16:56
Znamy - trudno sie dziwic w koncu - mnostwo kranow tu i owdzie, ale dwa z
nich sa szczegolnie fascynujace. Jeden ma to do siebie, ze jak sie odkreci
zimna, to ona najpierw leci po bozemu, a w pewnym momencie - bez krecenia
kurkiem - zaczyna walic, jakby zerwaly sie jakies tamy. Kazde uzycie wiec
pociaga za soba trzykrotne krecenie kurkiem, co dla leniwcow jest wyjatkowo
niesmacznym zwyczajem. Drugi znowu kran ma na odwrot: ile wody by sie nie
odkrecilo, dosc szybko zamienia sie ona w malutki strumyczek. Efekt jeszcze
gorszy, bo ona zawsze sie zamienia, niezaleznie od tego ile razy sie nie
podkreca kurka.
Co to sie dzieje? Czy ktos wie przypadkiem? Jest tu jakis Hydraulik?