Dodaj do ulubionych

No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi poszło

IP: *.toya.net.pl 04.05.06, 08:46
Jest to ciąg dalszy mojego wątku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=443&w=40985448
Na marginesie - razem z mężem mieliśmy w Łodzi stałą pracę na czas
nieokreślony - razem zarabialiśmy ok. 4 000 netto, ale lubimy częste zmiany i
postanowiliśmy, że przerzucimy się do Warszawy - ciekawsze życie.

1. Najpierw znalazłam pracę - trwało to 2 tygodnie. W ciągu tych 2 tygodni
zaproszona byłam na ponad 14 rozmów do firm.
Na początek wynegocjowałam sumkę 4 000 netto, zaś po kilku miesiącach dadzą mi
5 000 netto.

2. Sprzedałam mieszkanie w Łodzi - nowe, 50 m IIp,- w centrum, a za nie
kupiłam w Warszawie - nowe 60 m, IIIp - na Bielanach - już jest wybudowane i
wprowadzam się w sierpniu br., gdyż robią mi parkiety i płytki zakładają. Do
warszawskiego mieszkania dopłaciłam tylko 8 tysięcy (osiem tysięcy zł).

3. Do czasu wprowadzenia się do swojego mieszkanka wynajęłam na Tarchominie
dwupokojowe, na V piętrze z windą, nowe mieszkanko za 1100 zł (z opłatami) +
płacę tylko za prąd zgodnie z licznikiem.
Wynajęłam od księgowego. Poprzedni najemcy bardzo chwalili sobie go.

4. Nie znam j. angielskiego, ani żadnego innego.

5. To teraz niech moja "połówka" zarobi minimum z 2 tys. w Warszawie to razem
będziemy mieli 7 000 netto,
i powiedzcie - nie warto za taką sumkę? Co z tego, że jest drożej? - o 100,
500 czy 1000 zł? - przy tych zarobkach nawet 1000 zł drożej nie robi wrażenia.

6. Po co mi przyjeżdżać do Łodzi na zakupy? - stać mnie będzie do markowych
sklepów chodzić, zresztą i w Waraszawie nie jest tak drobo nawet w markowych,
co sprawdziłam. W marketach jedzenie jest też tak samo tanie jak w Łodzi -
sprawdziłam.


Mówię Wam - w Warszawie to zupełnie inne życie. Dobrze, że razem z mężem
zdecydowaliśmy się na to.










Obserwuj wątek
    • pawel-strzalka Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 09:00
      > 4. Nie znam j. angielskiego, ani żadnego innego.

      A ta praca to taka bardziej umysłem czy ciałem jest? Bo zarobić 5000 bez
      znajomości języków to raczej się nie da. Z resztą chyba się lepiej taką
      niewiedzą nie chwalić :>
      • Gość: Marta Jest to praca w biurze - nie "ciałem" IP: *.toya.net.pl 04.05.06, 10:04
        Jest to praca w biurze - nie "ciałem"
        Nie chwalę się brakiem znajomości języków, ale pokazuję, że ci, którzy nie znają
        ich też sobie dobrze radzą - nie ma co rozpaczać

        Marta
        • pawel-strzalka Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 04.05.06, 11:55
          A jak kiedyś będziesz musiała cos powiedzieć w obcym języku, to co wtedy?
          • geograf Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 04.05.06, 12:14
            To już problem jej i jej pracodawcy, Pawle.
            Po co ta złośliwość?
            • pawel-strzalka Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 04.05.06, 15:05
              jaka złosliwość? :>
              • geograf Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 04.05.06, 15:21
                zazdrość?:>
                • pawel-strzalka Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 04.05.06, 15:53
                  o te 5000? :> mam pracę, chociaż zarabiam nieco mniej :P, znam kilka języków,
                  mieszkam w Łodzi i też jestem szczęśliwy :D
                  • geograf Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 05.05.06, 12:09
                    no i luz.
                    Twoje życie-twoja sprawa.
                    Jej pensja i kwalifikacje-jej sprawa.
                    Koniec tematu.
                    • pawel-strzalka Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 05.05.06, 22:13
                      geograf napisał:


                      > Twoje życie-twoja sprawa.

                      Jej życie-jej sprawa.

                      Po co więc wypisywać głupoty na forum? :>
                      • geograf Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 06.05.06, 10:55
                        chciała się dowartościować i tyle.
                  • Gość: MisUszatek Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" IP: *.toya.net.pl 08.05.06, 13:58
                    pawel-strzalka napisał:
                    > o te 5000? :> mam pracę, chociaż zarabiam nieco mniej :P, znam kilka językó
                    > w,mieszkam w Łodzi i też jestem szczęśliwy :D

                    Tia, w Silverscreenie przy przedzieraniu biletów lub sypaniu popcornu za 1200.
                    Wyszlko szydlo z worka, zazdrosc zzarła pawelka!
                    • geograf Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 08.05.06, 16:05
                      To aż tyle zarabia się w Silver?
                      Kurna:/
                    • pawel-strzalka Re: Jest to praca w biurze - nie "ciałem" 10.05.06, 19:00
                      Gość portalu: MisUszatek napisał(a):


                      > przy przedzieraniu biletów lub sypaniu popcornu za 1200.

                      i tu jest zasadnicza pomyłka

                      > Wyszlko szydlo z worka, zazdrosc zzarła pawelka!

                      już napisałem, że jestem szczęśliwy :)
    • bajkers Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 10:16
      O.K

      Gratuluje każdy ma prawo wyboru żyjemy w wolnym kraju, nikt nie jest uwiązany
      do jakiegoś miejsca ...

      Napisz tylko co ci ta Łódz takiego zrobiła że musisz wyciagać to na
      forum ...pokazując jak tu w tej znienawidzonej Łodzi źle ! ! !

      Powodzenia w waszawie ....tylko nie daj zbyt szybko zadeptać sie przez pędzący
      tłum szczurów ! !
      • Gość: bosman Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos IP: *.intersoft.pl 04.05.06, 10:26
        > Napisz tylko co ci ta Łódz takiego zrobiła że musisz wyciagać to na
        > forum ...pokazując jak tu w tej znienawidzonej Łodzi źle ! ! !

        A czy to forum polega tylko na tym, zeby siedziec cicho i mowic tylko o
        pozytywach?
    • krzykowal Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 10:48
      > 6. Po co mi przyjeżdżać do Łodzi na zakupy? - stać mnie będzie do markowych
      > sklepów chodzić, zresztą i w Waraszawie nie jest tak drobo nawet w markowych,
      > co sprawdziłam. W marketach jedzenie jest też tak samo tanie jak w Łodzi -
      > sprawdziłam.

      Z moich obserwacji wynika, że w Warszawie w sklepach jest... taniej niż w Łodzi.
      O tej drożyźnie to jest mit jakiś. Jak chcę kupić markowe ciuchy to wolę to
      zrobić w Warszawie bo np. sklepów Ecco jest tam 10, u nas 2 - stąd większa tam
      konkurencja i niższe ceny. Do tego 2 duże Outlety!

      Poza tym mocno się zgadzam z tym tekstem. W Łodzi powinno się być Z WYBORU, nie
      z musu. Bez sensu jest siedzieć tu jeśli ktoś nie ma żadnej roboty, a z Warszawy
      ma propozycje - to nie o to chodzi.

      Natomiast inną sprawą są same zarobki w Wawie - z tym naprawde bywa różnie,
      zwłaszcza na początek. Po studiach trudno tam dostać więcej niż 2-2,5 tys. na
      rękę. No i sam klimat ciężkiej pracy. Za rok, dwa zrozumiesz co to jest
      prawdziwe tempo pracy i wyścig szczurów :) Co wcale nie musi być negatywne bo
      plusem jest to, że zawsze można łatwiej pracę zmienić. Życze dużo szczęścia i
      samozadowolenia.
      • geograf Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 11:26
        W sieciowych sklepach niekiedy są nieższe ceny, bo mogą sobie pozwolić na mniejszą marżę rekompensowaną większymi obrotami.
    • geograf Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 11:24
      O Jezu.
      Skąd wzięłaś to mieszkanie na Bielanach niemalże w cenie (mniejszego!!!) łódzkiego?
      Cud, znajomości?

      Swoją drogą- gratuluję kociego zachwytu, życzę abyś nie zachłysnęła się zanadto blichtrem, światłami i markami oraz abyś jak najszybciej zeszła na ziemię.
    • dziad_borowy Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 12:25
      Z moich informacji to w Wawie nie ma Toi ale skoro tak Wam wszystko pieknie
      idzie to i to udalo sie zalatwic heh
      Dzierżżż!!!
      • hubar Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 05.05.06, 02:03
        Może Toya też się wynosi (wyniosła) ha! ;-)
    • michael00 Gratuluję! 04.05.06, 17:16
      Mnie raz zaproponowali 1200 zł "na rękę". No, ale nie w biurze biurze, tylko w
      Komendzie Stołecznej Policji...No podziękowałem ślicznie :).

    • Gość: Lidka Mam tylko jedno pytanie do Marty ! IP: *.cybernet.ch 04.05.06, 17:31
      Mam tylko jedno pytanie do Marty !

      Jak to zrobilas, by przyzwyczaic oczy do tego raczej "estetycznie trudnego"
      miasta ?!

      Szczerze Ci gratuluje !

      Wysokie zarobki to jedno. Trauma estetyczna to drugie...
      • geograf Re: Mam tylko jedno pytanie do Marty ! 05.05.06, 12:10
        Szczerze?
        W Warszawie przynajmniej jest czysto...
        A w Łodzi...
    • linkownia Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 04.05.06, 18:00
      Internetowy pamiętnik<a href="http://www.blox.pl/">Internetowy pamiętnik</a>
    • Gość: Marta Lidka, Wawa jest cudownym miastem IP: *.toya.net.pl 05.05.06, 01:03
      Lidka, Wawa jest cudownym miastem. Z całym szacunkiem dla Łodzi - bez porównania
      z Łodzią. Rozumiem, że trzeba być patriotą - ale nie do przesady. Jak nie jest
      ciekawie w Łodzi to nie ma co mówić, że jest pięknie.
      np. służba zdrowia
      życie kulturalne
      teatry
      -
      • miiszczu Re: Lidka, Wawa jest cudownym miastem 05.05.06, 09:46
        To powiedz nam wszystkim, dlaczego każdą wypowiedź wysyłasz z Łodzi? W Warszawie jeszcze nie mają internetu, czy ta Twoja opowieść to bajka? :)
        • Gość: Ja A dlaczego nie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.06, 19:40
          Uważasz, że z Łodzi nie można wysyłać wypowiedzi chwalących Warszawę?
          • miiszczu Re: A dlaczego nie? 06.05.06, 00:59
            Ależ wcale tak nie sądzę :) Chodzi tylko o to, że Pani, która założyła ten temat napisała w pierwszym poscie, iż przeprowadziła się na stałe do stolicy, i że nawet na zakupy nie chce tu wracać. Ale widać, że musi wracać, aby napisać "wypowiedź chwalącą Warszawę".

            Nie widzisz w tym sprzeczności?
            • superkulfon ten typ tak ma 08.05.06, 12:07
      • geograf Re: Lidka, Wawa jest cudownym miastem 05.05.06, 12:12
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > np. służba zdrowia
        > życie kulturalne
        > teatry

        korki,
        korki,
        tłok i tłum,
        głośno,
        zanieczyszczone powietrze,
        korki...:>

        aczkolwiek zgadzam się- tu inaczej się żyje, ale to chyba oczywiste.
      • Gość: Lidka W Warszawie mam jeden podstawowy problem. IP: *.cybernet.ch 05.05.06, 17:32
        Marta ! Pochodze z Wroclawia, nie z Lodzi !

        Jestem tylko dozgonnym fanem Waszego miasta.

        W Warszawie mam jeden podstawowy problem.

        Poruszajac sie po tym miescie, musze wpierw dokladnie wyznaczyc trase na mapie,
        tak by uniknac estetycznej traumy.

        Musze wpierw wyznaczyc strefe estetycznie nie skazona.

        Jestem zmuszona kontrolowac kazdy krok, by nie urazic moich uczuc estetycznych.

        To bardzo stresuje i szalenie meczy.

        Po Lodzi moge spontanicznie chodzic godzinami bez poczucia estetycznego
        zagrozenia !

        Warszawa mnie traumatyzuje.

        Lodz mnie inspiruje.

        • hubar Co z ciebie a cudo? 05.05.06, 18:23
          Pochodzisz z Wrocławia, nie"lubisz" Wszawki, inspiruje Cię Łódź, a nadajesz ze
          Szwajcari... hybryda niezła! ;-)
          • Gość: Lidka Re: Co z ciebie za cudo? IP: *.cybernet.ch 05.05.06, 19:01
            Hubar !

            Jestem nadal pod wrazeniem twoich zdjec, lodzkich zagadek i Wikipedii !

            P. S.
            Z mojej szwajcarskiej perspektywy:

            W Polsce najbardziej fascynuje mnie Lodz.

            Jest dla mnie najbardziej estetycznym miejscem w kraju.

            Zurych - Lodz to wspanialy kontrast.

            ( Dodam, ze w Zurychu Wasze miasto ma wielu potencjalnych fanow, ale opinia o
            Polsce jest obecnie tak zla, ze ludzie raczej nie maja ochoty na przyjazd.

            Ale, jak sie mowi: "Co sie odwlecze - to nie uciecze."

            W dzielnicy Kreis 4 + Kreis 5 mamy nawet nasza "Little Lodz" !

            To oczywiscie tylko namiastka, to nie "Big Lodz". )

            Drugiego takiego miasta w Europie nie znajdziesz !

            Wroclaw, Trojmiasto, Krakow jest OK.

            Poznan mnie ani grzeje, ani ziebi.

            O Warszawie wyrazilam juz swoja opinie...
            • hubar Re: Co z ciebie za cudo? 06.05.06, 00:18
              Dziękuję :-D
            • michael00 A propos zagadek ... 06.05.06, 08:42
              >:-/

              • hubar Re: A propos zagadek ... 06.05.06, 13:00
                Mea culpa. Doskonale wiesz że wygrałes, ale niestety dzieki gazeta.pl nie jestem
                w stanie podać oficjalnych wyników, bo zawartość skrzynki poszła w PiSdu!
      • michael00 patriotyzm obowiązkowy ? 06.05.06, 08:58
        Gość portalu: Marta napisał(a):

        > Rozumiem, że trzeba być patriotą -

        A ja nie rozumiem dlaczego trzeba. Wyjaśnisz mi?
      • krzykowal Re: Lidka, Wawa jest cudownym miastem 08.05.06, 18:47
        zaraz zaraz...

        > np. służba zdrowia

        co konkretnie? przecież w każdej w miare dobrej robocie w Łodzi masz gratis
        Medicover albo Lux-Med

        > życie kulturalne

        ale konkretnie :)

        > teatry

        No może. Kurcze, jak bym był miłośnikiem teatrów to bym się zastanowił :)

        Na pewno jest czyściej, są nieporównywalnie równiejsze ulice, jest "bogaciej" -
        to widać. Ale z drugiej strony... przyjdzie zima... pogadamy... Wrrr, jak ja nie
        lubię Warszawy zimową pluchą. Jest taka bezsensowna wtedy.
    • xk Dlaczego karmicie trolla???? 05.05.06, 14:13

    • Gość: Karol Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos IP: *.mnc.pl 05.05.06, 19:52
      musi byc w Wawce bardzo drogi internet skoro przyjezdzasz do Lodzi zeby napisac
      cos na forum
      • Gość: mario Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos IP: *.toya.net.pl 05.05.06, 21:40
        mieszkam w wawie, pracuje w Łodzi, albo na odwrot -juz sam sie gubie. Mam prace
        tu i tam, mam mieszkanie tu i tam. Zarabiam podobnie tu i tam. Z moich
        codziennych obeserwacji i analiz wychodzi, ze w Wawie jest tak sobie, wcale nie
        tak rozowo jak to opisuje kolezanka Marta. Jako ze mieszkalem tez przez dluzszy
        czas w prawdziej europejskiej metopolii to mam dobre porowanie.

        Wynajecie mieszkania w Warszawie to koszt 500-700€ czyli tyle co dajmy na to w
        Paryzu! Podobne mieszkanie w Łodzi kosztuje 700-1000zl.

        Ceny w sklepie osiedlowym w Wawie niemal jak w Paryzu (bulka 60gr!), srednio 20-
        30% drozej niz w Łodzi.

        Na ulicy straszne korki, nie tylko centrum - tutaj Łodz ma duza przewage. W
        stolicy mozna dziennie 2h stracic na same dojazdy samochodem! W Łodzi podobna
        odleglosc pokona sie 4x szybciej.

        Po samym miescie kreci sie sporo chinoli i to jes kolejne podobienstwo do
        francuskiej metropolii.

        Reasuujac za podobne pieniadze wole mieszkac w Łodzi, taniej, mniejsze korki
        (ni trzeba stac w godzinnym korku by wyjechac z miasta) W Łodzi łatwiej zrobic
        kariere bo to miasto dla ludzi ambitnych i jest tutaj dla takich miejsce.
        • Gość: zen Warszawa to wiocha IP: *.toya.net.pl 06.05.06, 07:22
          fragment felietonu Roberta Leszczynskiego (onet.pl):

          W Warszawie jest dokładnie odwrotnie. Studenci są w stołecznych klubach
          regularnie tępieni. Każdy selekcjoner wie, że nie wolno ich wpuszczać. Bo
          statystycznego żaka nie stać na nic i nawet jeśli postawi się zaporową cenę na
          piwo (np. 9 zł za pół litra), to student wypije tego piwa mniej, a i tak
          zajmuje miejsce – miejsce przeznaczone dla zupełnie innego klienta, ale o nim
          za chwilę.
          Klubami w innych miastach są potężne piwnice, strychy, całe kamienice,
          wolnostojące budynki, fabryki. W Warszawie to maleńkie klitki, które – aby się
          utrzymać – w ciągu dnia muszą być restauracjami lunchowymi, kawiarniami, po
          południu – pubami, a klubami – tylko w weekendy. Ich wystrój jest przeważnie
          niezwykle wyszukany i drogi, podobnie jak obsługa, która musi zarabiać "po
          warszawsku", bo taką walutą płacą za życie w stolicy. Żeby tak drogie
          przedsięwzięcie w ogóle utrzymać, właściciele i menadżerowie muszą celować w
          najbogatszego klienta, który zje kolację ze znajomymi, będzie pił markowe
          alkohole i stawiał je wszystkim wokół, znajomym i nieznajomym, i zostawi
          napiwek, za który mogłoby się bawić pół akademika.



          Ważna przestaje być dobra zabawa, a zaczyna liczyć się kasa, bo panowie w
          garniakach mają swoje oczekiwania i przyzwyczajenia, ale też swoje kompleksy,
          bo do warszawskich klubów przychodzi tylko pewien ich gatunek. Ci najbogatsi i
          najważniejsi najczęściej bawią się za granicą. Wszak do Londynu, Paryża, Saint
          Tropez czy na Ibizę leci się o wiele krócej niż jedzie do Zakopanego czy
          Sopotu, a atrakcje są nieporównywalnie większe. Ponadto mają serdecznie dość
          Polski i Polaków. Do warszawskich klubów chodzi przeważnie średni szczebel
          międzynarodowych korporacji, ludzie na dorobku, którzy co prawda zarabiają
          krocie, ale płacą za to straszną cenę. W klubach chcą odreagować całotygodniowy
          wyścig szczurów, fakt, że pracują po 18 godzin dziennie, że zawistni koledzy
          tylko czekają na ich potknięcie, żeby ich dopaść i zagryźć, że szef ich
          traktuje jak szmaty, które – jak już są wyprane z energii i kreatywności –
          wyrzuca się na śmietnik. Kreatywności zresztą nikt nie oczekuje, bo jest to
          przeważnie praca poganiacza niewolników, czyli zarządzanie jakąś grupą ludzi,
          dyscyplinowanie ich, egzekwowanie wydajności, zmuszanie do nieludzkiej pracy,
          szczucie, żeby konkurowali między sobą, a po wyeksploatowaniu – wyrzucanie na
          bruk. Nie jest to zresztą praca szczególnie wzniosła, ale raczej prozaiczna
          sprzedaż rozmaitych "fast foodów", dlatego uwielbiają towarzystwo "prawdziwych"
          artystów i rozmaitych gwiazd serialowych, które są ulubionymi gośćmi niektórych
          klubów, bo świadczą, że przychodzi do nich "śmietanka towarzyska warszawki".

          Tak czy inaczej – warszawskie kluby coraz bardziej zaczynają przypominać coś
          pomiędzy burdelem, targiem niewolników a szpitalem psychiatrycznym dla bogatych
          i sfrustrowanych japiszonów. Jak to się ma do życia klubowego? Ano tak, że
          średnia wieku w takich klubach to 30-40 lat, selekcja wpuszcza tylko wybrane
          towarzystwo, didżej (a raczej prezenter) gra "kokodżambo" z kompaktów, a ludzie
          nie bawią się tylko lansują.

          Kluby stają się dla nich enklawą hedonizmu, bo tylko w klubie się tańczy, pije,
          jest powszechny dostęp do "dobrych" narkotyków, nie okradną, nie pobiją i są
          legiony młodych dziewczyn (i chłopców) do poderwania, i na dodatek to
          jest "modne": następnego dnia można chwalić się kolegom z pracy, że "bawiłem
          się w klubie X, Y i Z, poszło dwa gramy koksu, poznałem Joannę Brodzik i
          Michała Milowicza, poderwałem kilka lasek, jedna zrobiła mi loda w kiblu, a
          dwie następne zabrałem na chatę" i pokazać zdjęcia zrobione telefonem.

          • Gość: J.S. Felieton - link? IP: 195.69.82.* 08.05.06, 18:59
            Mozna prosic link do calego?
            • dziad_borowy Linki do pierwotnego artykułu nie mam 10.05.06, 13:06
              ale tu jest calosc:
              www.gkw.katowice.pl/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=885&postdays=0&postorder=asc&start=15

              Wypowiedz z 2006-05-06, 13:30:46
              Dzierżżż!!!
    • Gość: Ingo Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos IP: 213.17.170.* 08.05.06, 11:12
      Cholera ty to musisz miec niezła profesję albo niezłe plecy skoro bez języka
      dostałaś taka forse o jakiej moi warszawscy znajomi z kilkuletnim stażem pracy
      tylko marzą. Też wysyłaja CV ale 14 zaproszeń w ciągu 2-ch tygodni nigdy nie
      dostali. O ile się nie mylę to w ciągu roku takiej ilosci nie dostali. A tfu co
      z nich za nieudaczniki. Daj swój adres to zadzwonia do ciebie po poradę.
      • superkulfon Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 08.05.06, 12:08
        > Cholera ty to musisz miec niezła profesję albo niezłe plecy skoro bez języka
        > dostałaś taka forse o jakiej moi warszawscy znajomi z kilkuletnim stażem
        pracy
        > tylko marzą. Też wysyłaja CV ale 14 zaproszeń w ciągu 2-ch tygodni nigdy nie
        > dostali. O ile się nie mylę to w ciągu roku takiej ilosci nie dostali. A tfu
        co
        >
        > z nich za nieudaczniki. Daj swój adres to zadzwonia do ciebie po poradę.

        Bez przesady, mogli ja zaprosic na 14 rozmow, ale cala reszta to bujda na
        resorach, a najlepsze jest to ze ta cala marta pisze z lodzkiej toyi a niby w
        warszawie mieszka i do lodzi nie ma po co jezdzic

    • superkulfon Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos 08.05.06, 12:03
      " 1. Najpierw znalazłam pracę - trwało to 2 tygodnie. W ciągu tych 2 tygodni
      > zaproszona byłam na ponad 14 rozmów do firm.
      > Na początek wynegocjowałam sumkę 4 000 netto, zaś po kilku miesiącach dadzą mi
      > 5 000 netto.'

      A czemu nie napisalas za 8000. Znam osoby co szukaja takiej pracy za 4000 netto
      w warszawie z kilkoma jezykami i maja problem. Nie badz smieszna.

      "2. Sprzedałam mieszkanie w Łodzi - nowe, 50 m IIp,- w centrum, a za nie
      > kupiłam w Warszawie - nowe 60 m, IIIp - na Bielanach - już jest wybudowane i
      > wprowadzam się w sierpniu br., gdyż robią mi parkiety i płytki zakładają. Do
      > warszawskiego mieszkania dopłaciłam tylko 8 tysięcy (osiem tysięcy zł).'

      Ha ha ha, dobre. Chyba na bielanach ale w piasecznie

      ". Do czasu wprowadzenia się do swojego mieszkanka wynajęłam na Tarchominie
      > dwupokojowe, na V piętrze z windą, nowe mieszkanko za 1100 zł (z opłatami) +
      > płacę tylko za prąd zgodnie z licznikiem.
      > Wynajęłam od księgowego. Poprzedni najemcy bardzo chwalili sobie go."

      I znomu ktos tu cos zanizyl, albo znowu zmienil adres

      "> 4. Nie znam j. angielskiego, ani żadnego innego.
      > "

      I tyle ci zaplacili? To ty chyba w agencji pracujesz...

      "> Mówię Wam - w Warszawie to zupełnie inne życie. Dobrze, że razem z mężem
      > zdecydowaliśmy się na to.
      > "
      jakos jestes malo wiarygodna... W poprzednim watku pisalas ze przez dwa lata
      nie moglas znalesc pracy a tu piszesz ze zarabialas 2 tys.


      >




      • Gość: Boatman Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos IP: *.local / 212.180.147.* 08.05.06, 12:07
        > ". Do czasu wprowadzenia się do swojego mieszkanka wynajęłam na Tarchominie
        > > dwupokojowe, na V piętrze z windą, nowe mieszkanko za 1100 zł (z opłatami
        > ) +
        > > płacę tylko za prąd zgodnie z licznikiem.
        > > Wynajęłam od księgowego. Poprzedni najemcy bardzo chwalili sobie go."
        >
        > I znomu ktos tu cos zanizyl, albo znowu zmienil adres

        Dlaczego? Tarchomin to prawobrzezna Wawa, jeszcze na polnoc od Pragi. Takie
        ceny w tamtym rejonie sa realne. Natomiast pod cala reszta komentarzy sie moge
        podpisac. :)
    • Gość: buchchcha Re: No i jestem w Warszawie --- zobacz jak mi pos IP: *.ask / *.ask-klan.net.pl 10.05.06, 11:32
      co ty za bzdury opowiadasz chyba żę się sprzedajecie z mężem za te pare marnych
      groszy.Typowe wiesniaki.a też jestemz łodzi i mieszkam tu troche także nie
      opowiadaj głupot .Na twoje miejsce są jeszcze większe buraki ,którzy będa
      pracowac za 1000 miesięcznie.pozdrawiam buraków.widzew
    • brite marta_night - reaktywacja? :D 10.05.06, 15:53
      Prawie uwierzyłem w tę opowieść, ale to chwalenie się nieznajomością języków i
      ogólna zarozumiała bufonada jednoznacznie każą zaliczyć ten post do wybryków
      trollicznych. Marcyś, Jak tam Toyotka?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka