wojciemag Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? 27.05.06, 22:23 Mam :) nawet dwa :) a naboje tez by się znalazły :):):) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 :) 27.05.06, 22:31 pamiętam, matka zawsze mnie wysyłała do warzywniaka z tymi nabojami na wymianę. Najfajniejsze było, jak zawartość syfonu się kończyła a zostawał gaz. Puszczaliśmy sobie z bratem ten gaz do nosa;) mam puszkę piwa bez gazu i tak mi przyszło do głowy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: * Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? IP: *.4web.pl 28.05.06, 00:01 Było tak wesoło, zwłaszcza w tamtą noc Sąsiad pukał w czoło, ty krzyczałeś: Chodź! Cały komisariat nie dał rady ci Kochaj mnie jak wariat, kochaj mnie jak świr Odpowiedz Link Zgłoś
jan-w Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? 28.05.06, 21:14 www.woda-bonart.com.pl/index2.php?nr=3&str=5 Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? 27.05.06, 22:29 Ze trzy lata temu wziąłem i wyrzuciłem. Jeden polski, drugi węgierski. A z nimi chyba trzy paczki naboi. A bo co? Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Hun! normalnie, Hun! ;) 27.05.06, 22:35 Zaraz tam Hun. Co najwyżej Wandal;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 A pamiętacie saturatory? 27.05.06, 22:37 i te szklanki z grubego szkła. ludzie w kolejce. pszczoły latające przy zbiornikach z sokiem. u mnie w domu mówiło się na ten napój "gruźliczanka" - z powodu standardów higienicznych, zapewne. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: A pamiętacie saturatory? 27.05.06, 22:43 A na Dworcu Północnym (być może gdzie indziej też, ale tego nie wiem), szklanki były przymocowane grubaśnym łańcuchem. To były takie samoobsługowe automaty z gruźliczanką. I pamiętam, że jak się dało jednego kopa w bok tego ustrojstwa to leciała zwykła, a jak dwa kopy, to płynęła "przepyszna" woda z sokiem. Albo cytrynowym albo wiśniowym. Zależy jak ten saturator miał akurat ochotę:) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Tak daleko się nie zapuszczałam 27.05.06, 22:47 ale pamiętam sposób mycia tych szklanek - sik spod spodu i gotowe, i następny! przypomina mi się też opowieść matki, jak będąc w technikum sprzedawała na pierwszego maja wodę mineralną pod pałacem kultury. z kaucji pobranej za butelki, które ludzie zwracali, a zwrotu kaucji już nie chcieli, w jeden dzień zarobiła średnią miesięczną pensję;) Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Tak daleko się nie zapuszczałam 27.05.06, 22:50 Jakoś ciężko przychodzi mi sobie wyobrazić, że w czasach kiedy Twoja mama chodziła do technikum, była juz u nas woda mineralna. Na jakąś ledwie stołową to może i bym przystał, ale mineralna...?;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Musiałabym się dopytać 27.05.06, 22:53 fakt jednak pozostaje faktem. opowieści o wódzie sprzedawanej poza bonowaniem sobie daruję;) mowa o jakichś końcowych latach sześćdziesiątych, może połowa dekady. Odpowiedz Link Zgłoś
pontus_euxinus Re: A pamiętacie saturatory? 31.05.06, 08:22 aaa202 napisała: > i te szklanki z grubego szkła. ludzie w kolejce. pszczoły latające przy > zbiornikach z sokiem. > u mnie w domu mówiło się na ten napój "gruźliczanka" - z powodu standardów > higienicznych, zapewne. i jakos nikt nie umarl od tego:) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Ja na pewno nie umarłam 31.05.06, 08:29 uważam wręcz, że się wzmocniłam;) Odpowiedz Link Zgłoś
pontus_euxinus Re: Ja na pewno nie umarłam 31.05.06, 08:32 aaa202 napisała: > uważam wręcz, że się wzmocniłam;) ja choc mlody, pamietam jeszcze te panie na rogach ulic. Pozniej byly plastikowe kubeczki:) A wlascicie dlaczego nie ma takich urzadzen? Odpowiedz Link Zgłoś
jan-w Re: Hun! normalnie, Hun! ;) 27.05.06, 22:37 Były fajne zabawy. Np wino w syfonie + nabój. Niestety szampan z tego nie powstawał, a sama piana. Były też specjalne naboje do produkcji bitej śmietany. Co ciekawe, niedawno na jakiejś amerykańskiej stronie, widziałem reklamę najnowszego wynalazku: Produkcja soft drinków we własnym zakresie, przy pomocy nabojów CO2. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Hun! normalnie, Hun! ;) 27.05.06, 22:39 Nooo, te mózgojeby były niezłe z tych syfonów. Ale fakt, że nalać tego do musztardówki nie dało rady. Trzeba było chłeptać wprost z kranika. Odlot;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Najlepsze było chłeptanie z kranika 27.05.06, 22:41 a Ty wyrzuciłeś... ech, szkoda słów... Co jeszcze wyrzuciłeś? przyznaj się! Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Najlepsze było chłeptanie z kranika 27.05.06, 22:44 Oj sporo poszło na śmietnik. Tylko żona jeszcze jakoś się uchowała;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Żona, Bigu, im starsza, tym lepsza, pamiętaj. 27.05.06, 22:48 Żona to żona. Szkoda, że ja nie mogę mieć żony;) Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Żona, Bigu, im starsza, tym lepsza, pamiętaj. 27.05.06, 22:52 Jak tak bardzo chcesz, to kropnij się do Beneluxu i po robocie. Tam bez problema można sobie żonę zarejestrować. Nawet jak się na codzień w spódnicy i rajstopach paraduje:) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Chodzi o to, że podziwiam żony 27.05.06, 22:55 i żałuję, że sama taka podła jestem, jak bura suka i ideału żony nie sięgnę nigdy. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Chodzi o to, że podziwiam żony 27.05.06, 23:04 Nie macie tak źle. Każdy facet marzy o dwóch kobietach, bo ze świecą szukać takiej, która spełniłaby dwa warunki jednocześnie. Zdarza się, że któremuś się pofarci i cudem taką znajdzie, ale to jak wygrać "6" w Totka. Chodzi o to, że kobieta powinna być dobrą kochanką i świetną kucharką. Co oczywiście jest niemal niemożliwe do spełnienia. Jak umie jedno, to nie wychodzi jej drugie i na odwrót. I wtedy taki nieszczęśliwy facet, zmuszony jest do szukania trzeciej połowy. Dalej nie będę się na ten temat rozwodził, bo to jest proste jak sznurek w kieszeni. W każdym razie, jak będzie to babeczka, która spełnia chociaż jeden z wyżej wymienionych warunków, a do tego będzie sobie zdawała sprawę z tego, że nie jest doskonała, to związek będzie rokował całkiem dobrze. Proste, prawda?;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Nie wiem, czy mówisz o swojej sytuacji 27.05.06, 23:10 więc nie skomentuję, to Wasze (Twoje i żony) sprawy. Lecz coś mogę powiedzieć: z umiłowaniem rozkoszy kulinarnych, często idzie w parze umiłowanie rozkoszy erotycznych. Dotyczy obu płci. Oczywiście, brak umiłowania jednego z typu rozkoszy nie oznacza braku umiłowania rozkoszy w ogóle. No i nie ma szczerego i prawdziwego dawania rozkoszy jako takiej, jeśli jej odbiorca jest bierny, oporny, nudny i antyzmysłowy. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Nie wiem, czy mówisz o swojej sytuacji 27.05.06, 23:27 Mówiłem nader ogólnie. Ja nie narzekam, chociaż kucharzem na pewno jestem lepszym od żony. Ale może to wynika z racji jej dość wygodnickiego charakteru. O rozkoszach czysto zmysłowych nie mam zwyczaju rozmawiać publicznie. Niech to zostanie naszą słodką tajemnicą;) Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Otóż to 27.05.06, 23:39 Niewątpliwie. Tyle, że niektórzy jakby bardziej;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Szampan się robi inaczej 27.05.06, 22:40 otwierasz flaszkę białego, wrzucasz dwa, trzy ziarnka ryżu. za parę miesięcy ponoć gotowe. nie wiem, doszłam tylko do etapu "otwierasz flaszkę". Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Szampan się robi inaczej 27.05.06, 22:48 To nie tak. Bierzesz kilo ryżu, cztery kilo cukru, 10 dkg drożdży, dobrze jest też dodać ze dwa słoiki jakiegoś dżemu. Dodajesz wodę, na oko albo w zależności od wielkości balona, po tygodniu moża to chlać, pod warunkiem, że stało w ciepłym miejscu. Najlepiej na kaloryferze. Jest to świństwo obrzydliwe, ale w trudnych czasach człowiek zakładał na nos spinacz do bielizny, wyobrażał sobie, że chłepcze małmazję i jakoś szło. A sponiewierać potrafiło;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Bardzo doświadczony jesteś w te klocki 27.05.06, 22:51 ja zaś miałam babcię, która pędziła regularny bimber 70%, płaciła nim za pomoc w żniwach i za wszystko, czego sama nie mogła załatwić. Żadnej "małmazji" ze spinaczem pić zatem nie musiałam;) Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Bardzo doświadczony jesteś w te klocki 27.05.06, 22:57 He, dobry bimber to jest to! Tzn. musi mieć minimum owe 70%. Inaczej nie idzie tego przełknąć. I najważniejsze jakiej się aparatury używa. Jak będzie nieszczelna i powiedzmy metalowa, to się wydzielają fuzle (? żaden ze mnie chemik, ale chyba o to chodzi) i picie tego równa się spożywaniu spirytusu lotniczego, którym raczą się bywalcy Górniaka i Bałuckiego. Chociaż gdybym powiedział, że tego nie konsumowałem, to ciężko bym zgrzeszył. Czego to człowiek nie zrobi dla zdobycia nowych doświadczeń:) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Pamiętam też naloty milicyjne 27.05.06, 23:02 na tę babciną aparaturę. milicjant na rowerze przyjeżdżał, a moją rolą było nakrycie wszystkiego końską derką i udawanie, że tam się bawię. Mogę spytać, w jakim jesteś wieku? Bo ja wina z syfonu (póki był) nie piłam;) Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Pamiętam też naloty milicyjne 27.05.06, 23:23 Spytać zawsze można. Jestem w bardzo dobrym wieku. Rzekłbym optymalnym;) Co do milicjanta, to musiała to być wyjątkowa menda, że babcia musiała tak się konspirować. Przecież wtedy tylko niepełnosprawni ruchowo nie robili księżycówy. A przy okazji mi się przypomniała taka opowiastka, jak to jednemu mojemu znajomemu zrobili nalot w czasie stanu wojennego. Podejrzewali go o konspirację i takie tam, a on był od tych spraw jak najdalszy. W każdym razie wpadli do niego do domu, zrobili kipisz, bibuły nie znaleźli, ale głupio im było wychodzić z pustymi rękoma, to bezczelnie rąbnęli mu radiomagnetofon oraz aparaturę właśnie. Rzucała się w oczy, bowiem kumpel używał jej na okrągło to i jej nigdzie nie chował. W każdym razie wzięli te fanty oraz kolesia pod celę. Zarzucili mu jakiegoś bzdeta i przymknęli na 48 godzin. Ponieważ w konspirze był czysty, to musieli go po dwóch dniach zwolnić. Inny wyfrunąłby z dołka bez słowa i czmychał gdzie pieprz rośnie po dwóch wodnistych obiadkach. Ale nie on. Jak wyszedł i poszedł po depozyt w postaci sznurówek i paska do zegarka, to upomniał się też o radiomagnetofon marki Grunding. Oczywiście bezczelnie powiedzieli mu, że nie wiedzą o co chodzi. Zaczął się wobec tego drzeć (już wcześnie paru kumpli podejrzewało, że ma coś nie ten tego z garnkiem) na cały głos, że w Komendzie na Piotrkowskiej 212 pracują złodzieje, bo rąbnęli mu radiomagnetofon i bimbrownicę. Oni jakoś dziwnie zgłupieli i zaprowadzili go do magazynu, w którym roiło się od różnych aparatur. Były jakieś w kształcie talerza, prostokątne, trójkątne, miedziane, szklane i blaszane. Pozwolili mu łaskawie wybrać jedną z nich, bo oczywiste było, że w takim natłoku urządzeń nie możliwe było odszukać oryginalnej kumplowej bimbrownicy. Wziął, jak mówił, jedną z lepszych (a nie kłamał, bo spisywała się ona przez wiele następnych lat doskonale), dali mu kopa w tyłek, żeby już nie upominał się o Grundinga i wywalili na zbity pysk. Żeby było śmieszniej, to własnie po tych "wydarzeniach" kumpel przystąpił do konspiry. I działał w nie bardzo aktywnie, tyle, że nie zawsze był całkiem trzeźwy;) Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 wot historia... 27.05.06, 23:30 a bimbrownicze smaczki są jeszcze częste na Bałkanach. Jeszcze niedawno na bułgarskich i serbskich prowincjach występowały charakterystyczne niebieskie, sześciokątne budki, gdzie można było napić się rakii z blaszanego kubka na łańcuchu. Z tym, że był to proceder najzupełniej legalny. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: wot historia... 27.05.06, 23:37 Nooo, nie wszystkie tamtejsze trunki pozwalały mieć następnego dnia jasny umysł. Sporo tam niestety było podrób. Albo ja miałem pecha. Odpowiedz Link Zgłoś
aaa202 Do niedawna 27.05.06, 23:41 każdy mógł tam robić rakiję sam. Były wioskowe destylarnie (jak kiedyś u nas pralnie w bloku - wynajmowało się na parę dni). Teraz, niestety, państwo też postanowiło zarobić. Odpowiedz Link Zgłoś
big_news Re: Do niedawna 27.05.06, 23:48 Cóż, żaden pieniądz nie śmierdzi. Zdaniem niektórych, a już wszelakich państw w szczególności. W takiej np. Francji wpadli właśnie na pomysł, żeby jakoś opodatkować dodatkowo sms-y, a do tego nałożyć inny podatek na maile. To ci dopiero socjaliści z tych żabojadów. W co my się wpakowaliśmy z tą Unią?!:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa202 W komunistyczne, odgórnie sterowane hrówno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.06, 23:53 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gappa1 Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? IP: 89.124.39.* 27.05.06, 23:58 my w kawiarni w irlandii mamy w takim syfonie smietane :) produkuje nam bita :) i nie kumam kompletnie dlaczego najpierw wklada sie jeden naboj, zaraz go wyjmuje i wklada drugi. i ten drugi sie juz zostawia. moze ktos wie? Odpowiedz Link Zgłoś
bubot Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? 30.05.06, 10:35 a czy ktoś mi udzieli informacji, czy za pomoca syfonu mozna było zrobic wódkę gazowaną? z czystej ciekawości pytam, bo pewnie ciężko byłoby to pić. ale może ktoś wie, albo zrobił albo pił? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saturator Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? IP: *.ckzeto.com.pl 30.05.06, 14:05 ja bym chetnie kupil ten relikt przeszlosci. moze ktos wie czy/gdzie mozna dostac syfon z kompletem naboi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bart / bart_step Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? IP: *.mnc.pl 31.05.06, 01:28 Naboje z CO2 są wciąz w sprzedaży. Jeśli czegoś nie reklamują w tv to nie znaczy, ze tego nie ma. Syfony zapewne też. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: diogenespies A ja mam szklane syfony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 08:30 z dwa lata temu znalazlem na smietniku:-) Odpowiedz Link Zgłoś
pontus_euxinus Re: Czy ktoś ma jeszcze syfon na naboje? 31.05.06, 08:49 aaa202 napisała: > i naboje? moj tato kiedys produkowal takie naboje:) mial zaklad na Różyckiego - moze ktos pamieta:) Odpowiedz Link Zgłoś