oldscool
18.07.06, 09:12
od pewnego czasu na Piotrkowskiej i okolicach, w ogródkach piwnych, daje się
zauważyć kilku/kilkunastoosobowe grupy Anglików. Pijanych, hałaśliwych,
wygłupiających się, gwiżdżących lub wyjących na widok dziewczyn. Średni wiek
typów powyżej 40 lat. Wczoraj po południu balowali przed Roosterem - jeden
koleś chodził na kolanach od odgródka do knajpy (pewnie chodziło o zakład),
inny - w koszulce Sheffield Wednesday - spoczywał błogo na schodach
wzbudzając rechot przyjaciół. A wszystko to niemal na przeciw konsulatu Jej
Królewskiej Mości ;)
i teraz zastanawiam się - Niemców, Żydów czy Arabów trochę po Łodzi zawsze
chodziło. Ale taki wysyp Anglików jest dość zaskakujący. Czy to efekt
istnienia tanich linii lotniczych, dzięki którym Łódź dołączyła do Krakowa
czy Wrocławia - jako bazy wypadowej dla Brytyjczyków chcących zabalować za
pół darmo..? A może kolesie są tu zatrudnieni na stałe w jakiejś brytyjskiej
firmie? Wie ktoś o co chodzi?
pzdr