IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 13:08
Dziś jako słomiany wdowiec stanąłem przed ogromnym problemem : mam do
przygotowania wędzoną makrelę . Ta skądinąd smaczna ryba , którą znam jako
konsument , ma chyba milion ości z którymi przyjdzie mi się zmierzyć . Proszę o
radę jak się ich pozbyć w miarę bezbolesny sposób tzn. żeby tej makreli coś mi
zostało do zjedzenia !!!
Obserwuj wątek
    • zamek Re: makrela 04.11.01, 13:32
      Ej, nie przesadzaj z tym milonem ości, nie jest tak źle . Głowa do góry :)
      A teraz zabieramy się za rybkę. Kładziesz ją sobie na desce, bierzesz nie za
      duży nóż (np. taki, jakim kroi się wędliny) i rozcinasz rybkę na pół WZDŁUŻ
      kręgosłupa. Zostanie on wraz z ośćmi na jednej z połówek; wtedy łapiesz go z
      wolnego brzegu i podważasz, oddzielając od mięsa. Powinien odejść Ci razem z
      ogonem, który możesz ewentualnie odciąć. Teraz odcinasz płetwy - po prostu
      kroisz między tuszą a płetwami i odrzucasz je. Z kolei każdą połówkę obracasz
      skórą do wierzchu. POdważasz delikatnie skórę nożem, a potem odrywasz ją -
      powinna odejść od mięsa; jeśli nie chce - pomagasz sobie nożem. W zasadzie
      gotowe - pozbyliśmy się skóry i prawie wszystkich ości. Od razu Ci mówię -
      wyjęcie ości do ostatka nie jest możliwe i przy jedzeniu zawsze jakaś jeszcze
      może się trafić, ale będą to dosłownie pojedyncze przypadki.
      Pozdrowienia i smacznego.
      • Gość: sw Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 13:42
        Jejku ,Zamek ,to działa , czy przypadkiem nie jesteś kucharzem ? Dzięki
        serdeczne i pozdrowy !!!
        • zamek Re: makrela 04.11.01, 14:12
          Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ci się udało! Pozdrawiam jeszcze raz :)
          PS. Nie jestem kucharzem, ale lubię kucharzyć...
      • Gość: baja Re: makrela IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.01, 13:42
        powinieneś pójść na kurs do kota
        smacznego
        • Gość: sw Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 13:46
          Gość portalu: baja napisał(a):

          > powinieneś pójść na kurs do kota
          > smacznego

          :))))))) miauuuu...
          Ale mimo wszystko dziękuję... i zapraszam na pastę z makreli.
          Pozdrowy
        • Gość: Ixtlilto Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 18:42
          JAK ZMUSIC KOTKA DO OBRANIA MAKRELI Z OSCI?

          1. Zlap kota i trzymaj go mocno. Uloz go sobie na kolanach, glowa kota na Twoim
          ramieniu, jakbys karmil niemowle z butelki. Pewnym glosem powiedz, "Dobry
          kotek". Wrzuc kotu makrele do pyszczka.

          2. Zdejmij kota z zyrandola, a makrele spod kanapy.

          3. Powtorz instrukcje z pktu 1, tym razem przytrzymujac przednie lapki kota
          lewa reka, a tylne prawym ramieniem. Wcisnij kotu ogon makreli do pyszczka
          uzywajac prawego palca wskazujacego.

          4. Wyciagnij kota spod lozka. Otworz opakowanie i wez nowa rybke. (Oprzyj sie
          pokusie wziecia nowego kota).

          5. Ponownie powtorz instrukcje z pkt 1, z taka zmiana, ze gdy juz uda Ci sie
          umieszczenie kota w pozycji niemowlecej, usiadz na brzegu krzesla, pochyl sie
          nisko nad kotem i uzywajac prawej reki otworz kotu pyszczek podnoszac gorna
          szczeke kciukiem i palcem wskazujacym. Szybko w tym miejscu umiesc pletwe
          ogonowa. Poniewaz Twoja glowa znajduje sie na kolanach, nie bedziesz widzial,
          co robisz. W sumie, nie ma roznicy.

          6. Pozostaw kota wiszacego na zaslonach. Pozostaw osci w swoich wlosach.

          7. Jesli jestes kobieta, porzadnie sie wyplacz. Jesli jestes mezczyzna,
          porzadnie sie wyplacz.

          8. Teraz sie opanuj. W koncu kto tu rzadzi? Zlokalizuj kota i resztki makreli.
          Przyjmujac pozycje 1, powiedz zdecydowanym glosem: "W koncu kto tu ma ochote na
          makrele?" Otworz kotu pyszczek, wez biedna rybke i... ups!

          9. Nie dziala, prawda? Usiadz i pomysl. Aha! Wszystko przez te pazury!

          10. Doczolgaj sie do szafki z posciela. Wyciagnij z niej duzy recznik plazowy.
          Rozloz go na podlodze.

          11. Wyjmij kota z szafki kuchennej, a makrele z doniczki z kaktusem- uwazaj
          zeby nie pomylis osc z igielkami kwiatka...

          12. Rozloz kota na reczniku tak, aby szyja kota lezala na dlugiej krawedzi
          recznika.

          13. Rozplaszcz przednie i tylne lapki kota na jego brzuszku. (Oprzyj sie
          pokusie rozplaszczenia kota).

          14. Owin kota recznikiem. Szybko.

          15. Przyjmij pozycje 1. Lewa reke umiesc nad kocia glowa. Nacisnij pyszczek na
          zwarciu szczek i sprobuj go otworzyc.

          16. Zaczep ogon o zabki kotka i zamknij pyszczek i pociagnij. Voila! Udalo sie.

          17. Odkurz fruwajace klaki (kota). Zabandazuj rany (swoje).

          18. Zjedz dwie aspiryny i poloz sie do lozka, jutro kup paste z makreli w
          sklepie :)
          • Gość: mac. Re: makrela IP: 10.0.215.* 04.11.01, 20:36
            A czy kot to wszystko przeżyje?!?!?!?! Nie mówię o makreli, bo ona i tak już
            nie żyje :-)))

            pozdrowy dla kucharzy
          • Gość: mac. Re: makrela IP: 10.0.215.* 04.11.01, 20:39
            A czy kot to wszystko przeżyje?!?!?!?! Nie mówię o makreli, bo ona i tak już
            nie żyje :-)))

            pozdrowy dla kucharzy
      • mac. Re: makrela 04.11.01, 13:55
        Qrcze zamek, to może ugotujesz jakiś obiad dla wygłodniałych forumowiczów?? :)))

        pozdrawiam
        • zamek Re: makrela 04.11.01, 14:13
          mac. napisał(a):

          > Qrcze zamek, to może ugotujesz jakiś obiad dla wygłodniałych forumowiczów?? :))
          Z radością. Ale... z jednej makreli??? ;)
          >
          > pozdrawiam
          I wzajemnie jak najbardziej :)
          • Gość: Ixtlilto Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 14:17
            zamek napisał(a):

            > Z radością. Ale... z jednej makreli??? ;)
            ..to będzie cudowne rozmnożenie ;)))P
            • zamek Re: makrela 04.11.01, 14:21
              Gość portalu: Ixtlilto napisał(a):

              > ..to będzie cudowne rozmnożenie ;)))P
              W tej kwestii chyba p8 będzie kompetentny ;)
              • Gość: Ixtlilto Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 14:25
                zamek napisał(a):

                > > ..to będzie cudowne rozmnożenie ;)))P
                > W tej kwestii chyba p8 będzie kompetentny ;)

                hmmm... no to mamy kogoś do rozmnożenia, mamy kogoś kto nam te kochane rybki
                wypartoszy, a z chętnymi na taki posiłek tez nie powinno być problemu.
                Trzeba tylko p8 zapytać czy w natłoku zajęć znajdzie chwilkę dla wygłodniałych
                forumowiczów.
                Mam nadzieję, że jak tylko pb skończy obiadek zajrzy na forum i da nam
                odpowiedź... bo ja aż sie głodna zrobiłam...
      • Gość: Ixtlilto Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 14:10
        Zamek napisał:
        "Od razu Ci mówię - wyjęcie ości do ostatka nie jest możliwe i przy jedzeniu
        zawsze jakaś jeszcze może się trafić, ale będą to dosłownie pojedyncze
        przypadki."

        A kochany Zameczq czy jest możliwe, aby w filecie z rybki pojawiły się ości? Z
        teorii wynika, że filety sa pozbawione tych "kosteczek", ja jednak z własnej
        praktyki wiem, że RYBA pod każdą postacią MA OŚCI! i choćbym nie wiem jak się
        starała to i tak trafię na kawałek z taką dłuuugą szpilą, która tylko czeka na
        to żeby stanąc mi w gardle! :(
        Te pojedyńcze przypadki ZAWSZE trafiają się mnie!

        A tak na marginesie to zgłaszam kandydaturę ZAMKA na naczelnego kucharza
        forumowiczów łódzkich (a nawet ogólnoposkich!)

        pozdroofka, Ixtlilto


        • zamek Re: makrela 04.11.01, 14:19
          Gość portalu: Ixtlilto napisał(a):

          > A kochany Zameczq czy jest możliwe, aby w filecie z rybki pojawiły się ości? Z
          > teorii wynika, że filety sa pozbawione tych "kosteczek", ja jednak z własnej
          > praktyki wiem, że RYBA pod każdą postacią MA OŚCI! i choćbym nie wiem jak się
          > starała to i tak trafię na kawałek z taką dłuuugą szpilą, która tylko czeka na
          > to żeby stanąc mi w gardle! :(
          > Te pojedyńcze przypadki ZAWSZE trafiają się mnie!
          Biedactwo. Baardzo, bardzo Ci współczuję... Ja za to zawsze trafiam na
          najbardziej ościste kawałaki i każdy obiad z rybą kończy się wianuszkiem z ości
          dookoła talerza i upapranymi do imentu łapskami.
          Ponoć któreś prawo Murphy'ego opisuje nasze przypadki.
          > A tak na marginesie to zgłaszam kandydaturę ZAMKA na naczelnego kucharza
          > forumowiczów łódzkich (a nawet ogólnoposkich!)
          Ojej, dzięki!! :))) Ale ja nie zasługuję - sądużo lepsi, nawet tu (cofnij się do
          wątku o zalewajce).
          > pozdroofka, Ixtlilto
          I wzajemnie dla Ciebie.
          • mac. Re: makrela 04.11.01, 14:23
            To może założymy jakiś klub tych co zawsze dostają filety z ościami?? Bo ja też
            mam ten problem :-))))
            • zamek Re: makrela 04.11.01, 14:32
              Cóż, tres faciunt collegium, więc już możemy :)
              Propozycja - zorganizujmy PodKlub w ramach Klubu Forumowica Łódzkiego. Co na To
              Grupa Inicjatywna?
              Pozdrowionka i oby jak najmniej ości.
              • mac. Re: makrela 04.11.01, 14:41
                zamek napisał(a):

                > Cóż, tres faciunt collegium, więc już możemy :)
                > Propozycja - zorganizujmy PodKlub w ramach Klubu Forumowica Łódzkiego. Co na To
                > Grupa Inicjatywna?
                Dla mnie bomba. Można by podsunąć taki projekt. Ciekawe czy jest więcej
                takich "pokrzywdzonych" :-))))

                > Pozdrowionka i oby jak najmniej ości.
                Z wzajemnością
            • Gość: NINNA Re: makrela IP: 138.227.189.* 05.11.01, 09:50
              mac. napisał(a):

              > To może założymy jakiś klub tych co zawsze dostają filety z ościami?? Bo ja też
              >
              > mam ten problem :-))))

              Ja proponuje tez klub tych co zawsze dostaja gorzkie ogorki w mizerii..

              To zawsze mi sie zdaza...

              //NINNA
              • mac. Re: makrela 05.11.01, 10:15
                Gość portalu: NINNA napisał(a):

                > Ja proponuje tez klub tych co zawsze dostaja gorzkie ogorki w mizerii..
                > To zawsze mi sie zdaza...
                gorzkie ogórki mi się nie trafiają, ale pomysł może być. :)))))

                pozdrawiam
              • zamek Zamkowy kącik porad kucharskich - cz. II 05.11.01, 23:56
                Gość portalu: NINNA napisał(a):

                > Ja proponuje tez klub tych co zawsze dostaja gorzkie ogorki w mizerii..
                >
                > To zawsze mi sie zdaza...
                >
                > //NINNA
                Klub - proszę bardzo - ale spróbujmy coś poradzić (jeśli oczywiście sama ją
                robisz):
                Ogórek w mizerii będzie gorzki, jeżeli kroi się go od ogonka w stronę kwiatka.
                Tak NIE NALEŻY! Musisz kroić ogórka od tej strony, którą był odwrócony do słońca,
                bo tam jest słodszy - w przeciwnym razie może cały przesiąknąć przy krojeniu
                goryczą. No i mizeria nie może długo stać - bo i tak zgorzknieje.
                Pozdrowienia i smacznego od Młodszego Podkuchennego KFŁ :)
                • Gość: NINNA Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cz. II IP: 138.227.189.* 06.11.01, 08:52
                  Niestety, sama nie robie mizerii, bo ze znanych powodow jej nie lubie. Zawsze
                  jak ktos ja robi (chyba robia ja odpowiednio). Wszyscy inni dostaja dobre
                  ogorki, a ja gorzkie.. :o/// Chyba ze mi w rodzinie byli nieprzychylni i
                  specjalnie dla mnie kroili w nie ta strone, albo robili dzien wczesniej?

                  hihi

                  pozdrowka

                  //NINNA
                  • zamek Zamkowy kącik walki z dywersją 06.11.01, 11:02
                    Gość portalu: NINNA napisał(a):
                    > Chyba ze mi w rodzinie byli nieprzychylni i
                    > specjalnie dla mnie kroili w nie ta strone, albo robili dzien wczesniej?
                    MIZERIOWYM SABOTAŻYSTOM MÓWIMY STOP!!!!!!
                    I NIGDY WIĘCEJ OŚCI W LAPONII!!!!!
                    (skoro p8 jest p8, to jako Wszechmogący powinie umieć je utylizować)
                    > pozdrowka
                    I vice versa :)
                • Gość: Ixtlilto Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cz. II IP: 212.191.170.* 06.11.01, 20:35
                  Młodszy podkuchenny KFŁ-Zamek napisał:
                  "Ogórek w mizerii będzie gorzki, jeżeli kroi się go od ogonka w stronę kwiatka.
                  Tak NIE NALEŻY! Musisz kroić ogórka od tej strony, którą był odwrócony do
                  słońca, bo tam jest słodszy"

                  Zameczq- masz już uczennice :)P
                  Znałam to, ze ogórka nie wolno kroic "od tyłu" tyle tylko, że czasami mam
                  problem jak odróżnic "przód" ogórka od jego "tyłu"... czy na to jest jakiś
                  sposób?

                  Ixtlilto
                  • zamek Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cd. 06.11.01, 20:45
                    Asystentka Ixtlilto napisał(a):

                    > Zameczq- masz już uczennice :)P
                    Ale się cieszę :)))
                    > Znałam to, ze ogórka nie wolno kroic "od tyłu" tyle tylko, że czasami mam
                    > problem jak odróżnic "przód" ogórka od jego "tyłu"... czy na to jest jakiś
                    > sposób?
                    Czasem na końcu ogórka zachowa się kawałek ogonka albo chociaż "oczko" po jego
                    wycięciu; na szpicu (tam od słoneczka) bywa też szczątek kwiatka. Jeśli takowych
                    poszlak brak - koniec przy ogonku jest ZAWSZE choć trochę węższy i ciemniejszy od
                    szpica.
                    Powodzenia z ogórkami :)
                    • Gość: Ixtlilto Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cd. IP: 212.191.170.* 06.11.01, 20:55
                      czyli moment- dla jasnosci:
                      ten koniec gdzie ogórek ma ogonek, czyli to na czym wisi- to "tył"
                      a to co jest na dole to "przód"
                      tak?Ja przepraszam, ze tak sie dopytuje, ale już nie mogę patrzeć jak moja Mama
                      z politowaniem zerka jak oglądam ogórka z każdej strony :))))

                      Ixtlilto
                      • zamek Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cd. 06.11.01, 21:39
                        Gość portalu: Ixtlilto napisał(a):

                        > czyli moment- dla jasnosci:
                        > ten koniec gdzie ogórek ma ogonek, czyli to na czym wisi- to "tył"
                        > a to co jest na dole to "przód"
                        > tak?
                        Dokładnie tak!
                        Pozdrowienia, także dla Mamy :)
                • kropka. Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cz. II 06.11.01, 20:53
                  zamek napisał(a):

                  > Musisz kroić ogórka od tej strony, którą był odwrócony do słońca,
                  > bo tam jest słodszy
                  A jak rośnie, musisz stać nad nim i obserwować, którą stroną do tego słońca...
                  Strasznie skomplikowana potrawa, ta mizeria!
                  A człowiek myśli, ze weźmie, pokroi, posoli, poleje i już!
                  Pozdrawiam

                  • zamek Re: Zamkowy kącik porad kucharskich - cz. II 06.11.01, 20:57
                    kropka. napisał(a):

                    > zamek napisał(a):
                    >
                    > > Musisz kroić ogórka od tej strony, którą był odwrócony do słońca,
                    > > bo tam jest słodszy
                    > A jak rośnie, musisz stać nad nim i obserwować, którą stroną do tego słońca...
                    Kropeczko, poczytaj pięterko wyżej, to może coś się rozjaśni... Możesz po
                    zawiązaniu owocu zawiązać mu na czubku wstążeczkę dla poznaki... Zresztą co ja
                    mam tłumaczyć, skoro jejmościanka tak lubi się w ziemi babrać?! :))
                    > Strasznie skomplikowana potrawa, ta mizeria!
                    > A człowiek myśli, ze weźmie, pokroi, posoli, poleje i już!
                    > Pozdrawiam
                    Pozdrowionka wzajemnie

    • jasam Re: makrela 04.11.01, 14:17
      No jakiż pasjonujący wątek - przez godzinę tyle ciekawych postów.
      A wiadomo, że dobre jedzenie moga przygotowac tylko KUCHARZE, stąd i te męskie
      porady.
      pozdr.
      • kropka. Re: makrela 04.11.01, 20:00
        To ja do tych, co zawsze na ość trafią :(
        Pewna ambitna zaprzyjaźniona gospodyni domowa zrezygnowała z podawania potraw z
        ryb na przyjęciach z moim udziałem twierdząć, że zawsze ją skompromituję i
        wyciągnę ość nawet z krewetek, albo zadławię się na smierć, żeby nie sprawić
        jej przykrości :(
        Pozdrawiam
        • mac. Re: makrela 04.11.01, 20:40
          Czyli Ty też się kwalifikujesz do naszego klubu!! Wiatmy :-)))

          pozdr.
        • Gość: Ixtlilto Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 05.11.01, 16:47
          Cieszę się, że nie jestem osamotniona w walce z nieustającą inwazją ości w
          moich porcjach ryb :))))

          pozdrawiam :)
    • Gość: Ixtlilto Re: makrela PODSUMOWANIE IP: *.tvsat364.lodz.pl 04.11.01, 16:10
      wow! dawno chyba juz nie bylo watku, ktory tak poruszylby forum!
      niecale 2 godzinki a ile pozytecznych inrormacji, nowe pomysly rozwoju KFM...
      Oby tak dalej!
    • p8 Re: makrela 05.11.01, 19:35
      Proponuję zastosowanie metody "na jezusa".
      Rozmnażasz rzeczoną makrelę (do potrzebnej ci ilości),
      Stosując się do poprzednich rad oddzielasz ości od makreli własciwej,
      Zjadasz makrelę,
      Ości eksporujesz do Laponii.

      :-)

      greetz
      panBozia
      • Gość: Ixtlilto Re: makrela IP: *.tvsat364.lodz.pl 05.11.01, 19:50
        p8... a nie dałoby się tak rozmnożyć już tej makreli bez ości? :))))
        • p8 Re: makrela 05.11.01, 20:05
          Można przecież spróbować :)

          panBozia
          • kropka. Re: makrela 05.11.01, 20:23
            p8, sprawdź, może jeszcze da się zrobić szprotki obrane? Takie wędzone, wiesz?
            Wszyscy w rodzinie je uwielbiamy, z wyjątkiem Mężczyzny Życia. A on ich nie
            lubi, bo nie może patrzeć, jak pożeramy w całości, łapami, odrywając jedynie
            głowy. Twierdzi, że to razi jego poczucie estetyki.
            A jak to to jeść inaczej? Dwoma widelcami? Na porcelanowym talerzu podawać?
            Ma ktoś jakiś pomysł?
            Smacznego
      • Gość: NINN Re: makrela IP: 138.227.189.* 06.11.01, 08:58
        p8 napisał(a):
        > Ości eksporujesz do Laponii.
        >
        > :-)

        No co ty. Jeszcze piekna polnoc zabrudzisz osciami. Ja ci tak dam do Laponii, ze
        mnie na cale zycie zapamietasz (a to na dlugo;o)). Laponia jest jednym z
        najpiekniejszych miejsc na swiecie. Jednym z najczystrzych. Jest tak czyste
        powietrze, ze czujesz jego smak jak najswiezszej wody. Woda jest tak dobra, ze
        potem sie w domu nic nie chce pic.

        A ty chcesz tak piekne i wspaniale miejsce osciami zasypywac?!! Co to za PanBozia
        z ciebie? I do tego jeszcze te usmieszki.....

        > greetz
        A nie.. :oP

        hihi

        //NINNA

        ps. No dobra, pozdrowka.. ;o)
    • cumella Re: makrela 05.11.01, 23:59
      Podobno pepsi cola rozpuszcza ości (zresztą nie tylko). Może tak makrelkę
      wymoczyć w owym napoju przed zjedzeniem?
      • p8 Re: makrela 06.11.01, 21:52
        cumella napisał(a):

        > Podobno pepsi cola rozpuszcza ości (zresztą nie tylko). Może tak makrelkę
        > wymoczyć w owym napoju przed zjedzeniem?

        To jest myśl!!!

        pB
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka