Dodaj do ulubionych

Dla dobra dzieci?

IP: *.toya.net.pl 26.09.06, 02:29
I niech jakaś franca w todze powie coś o niezawisłości sądów. Może czas, by
wreszcie ktoś "zawisł"? A poważnie. To jedna z tych nietykalnych mafii, ktora
nie ponosi żadnych konsekwencji za zrujnowanie komuś życia. Ziobro, do
roboty... Pod pręgierz brakorobów w togach...
Obserwuj wątek
    • Gość: poiu Re: Dla dobra dzieci? IP: 87.66.115.* 26.09.06, 05:59
      O traumatycznym dziecinstwie / PTSD i inne rzeczy na ten temat forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?showtopic=304
      • anka1 Re: Dla dobra dzieci? 26.09.06, 08:04
        u nas nie liczy sie dobro dzieci, dobro poszkodowanych, tylko widzimisie "cara
        i Boha" w todze. rzadko gdzie spotyka sie taka koncentracje niekompetencji,
        glupoty i pychy jak w "wymiarze sprawiedliwosci".
    • Gość: Mokado Dla dobra dzieci? IP: *.lze.lodz.pl 26.09.06, 08:37
      Nie jest to jedyny "sprawiedliwy wyrok sądu piotrkowskiego. Kilka lat temu,
      ponieważ moja była żona praktycznie uniemożliwiała mi widzenia z 4-letnim
      synem, złożyłem skargę na byłą żonę o utrudnianie mi widzeń, a także chciałem
      by sąd nakazał mijej byłej, bym w trakcie widzeń mógł zabrać chłopaka na lody,
      czy na spacer, po prostu bym mógł pobyć z nim sam na sam(w czasie moich
      poprzednich widzeń, kiedy chłopak próbował mi się pożalić, natychmiast rozmowa
      była przerywana przez osobę która była cały czas obecna podczas widzenia). Po
      złożeniu skargi, pani sędzina po długim namyśle(trwał ponad pół roku)
      skierowała nas do poradni przy ul. Toruńskiej na test psychologiczny( na wolny
      termin w poradni czekaliśmy kolejnych kilka miesięcy). W sumie okres od
      złożenia skargi do ogłoszenia wyroku trwał ponad dwa lata - dla dobra dziecka
      (pomimo moich kilku próśb o przyspieszenie sprawy, nadmieniam że w tym czasie w
      ogóle nie byłem dopuszczany do dziecka, o czy zresztą powiadamiałem sędzinę
      prowadzącą tę sprawę przy okazji pisania próśb). Najśmieszniejszy z tego jest
      wydany wyrok przez ową sędzinę - otóż po tych ponad dwóch latach kiedy nie
      widziałem się z synem i zrobionym teście, pani sędzina wyraziła zgodę bym mógł
      się widywać z synem, nie wspominając nawet o tym czy mogę go zabierać na
      spacery czy nie. Epilog - zaskarżyłem ten wyrok do sądu wyższej instancji, tam
      dowiedziałem się dopiero, że otrzymałem na teście dużo lepszą ocenę niż moja
      była żona. Cóż z tego, skoro chłopak który mając cztery lata bardzo mnie kochał
      (nosił cały czas moje zdjęcie przy sobie, spał razem z nim, każdemu pokazywał
      je i chwalił się że jestem jego tatą) teraz nawet mnie nie poznał, przy mojej
      próbie nawiązania z nim kontaktu okazało się, że jestem winien wszystkiemu.
      Moje więzi z synem dzięki sądowi, ograniczyły sie do płacenia alimentów,
      oczywiście dla dobra dziecka.
    • Gość: jagoda Dla dobra dzieci? IP: *.toya.net.pl 26.09.06, 08:52
      zawsze myślałam że kobiety dla swojego dziecka zrobią wszystko ale to nie
      prawda w tym przypadku powinno się liczyć słowo dziecka ponieważ dziecko wie z
      kim mu jest najlepiej matce widoczniej bardziej zależy na facetach jak na
      dzieciach
      • Gość: Chlopka Re: Dla dobra dzieci? IP: *.energis.gsi.gov.uk 26.09.06, 11:24
        Mezczyzni nie maja monopolu na alkoholizm, zachwiania psychiczne, bicie i
        znecanie sie emocjonalne nad dziecmi - nie zawsze opieka matki jest opcja
        optymalna. W Anglii zawiazalo sie stowarzyszenie ojcow, Fathers for Justice,
        ktorzy protestuja przeciwko wyrokom sadow w malowniczy sposob, ale przynajmniej
        sie o tym problemie mowi - grupa juz chyba nie istnieje
        news.bbc.co.uk/1/hi/uk/3653112.stm. Jest mi bardzo przykro, kiedy
        slysze podobne historie, ale pozostaje nam czytac i dyskutowac - im wiecej
        bedziemy wiedziec, tym lepiej dla nas i naszych dzieci. Polecam ksiazki Alice
        Miller.
        • Gość: prawnik Re: Dla dobra dzieci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.06, 12:12
          Jestem aplikantem adwokoackim więc co nie co wiem jak to wygląda. Większość
          sędziów Sądów Rodzinnych to kobiety. Najczęściej po rozwodach lub stare panny,
          którym się wydaje, że dzieci zawsze będą szczęśliwsze z matką niż z ojcem, bo
          to matka. Niestety bardzoe często jest odwrotnie. Kobiety są straszne, bo
          podczas rozwodu walczą o dzieci jak mało kto, ale powody tej walki są -
          grzecznie mówiąc - żałosne. Im chodzi tylko o to, by ojciec jak najrzadziej
          spotykał się dziećmi i płacił jak największe alimenty. Za nic mają dobro dzieci
          lub ich zdanie. Przykładowo ostatnio pewna małżonka oświadczyła swojemu jeszcze
          mężowi, że jak chce rozowodu to niech jej da 200.000, a jak dzieci to kolejne
          200.000. Czy wynika to z miłości do dzieci ?? Absolutnie nie. Kobiety lepiej
          grają przed Sądem, porzucone i zostawione na postwę losu biedactwa. I choć od
          kilku lat liczba rozwodów z winny małżonek wzrasta, to i tak pani sędzia widząc
          zapłakaną mamusie zostawi dzieci pod jej opieką. Na szczęście coraz rzadziej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka