Dodaj do ulubionych

Przykry los mrówek w mojej kuchni:/

14.12.06, 21:19
Choć wiem, że mrówki nie są gorsze od człowieka, wytrułam je jakiś rok temu.
Właśnie dopadły mnie wyrzuty sumienia. Damn it!
Obserwuj wątek
    • nakole Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 14.12.06, 21:43
      Lepiej poźno niż wcale... ;-)
      Czy dobierały sie do Isostara?
      • nigh Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 15.12.06, 08:30
        mozna wiedziec czym je wytrulas? :)
        • cassani wódą 15.12.06, 08:34
          rozpiła je i poszły w dłuuugą!!!
        • julka571 Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 15.12.06, 09:50
          z mrówkami to jest tak, że co siedem lat zmieniają miejsce pobytu.:)
          U nas nie wiem co pomogło: te siedem lat, czy preparat kupiony w markecie. Nie
          pamiętam jego nazwy ale to były małe okrągłe pojemniczki z małymi otworkami. W
          środku była jakaś trucizna. Kładło się je w kilku miejscach w mieszkaniu, a
          mrówki przychodziły i zanosiły truciznę do gniazda. Na tym to chyba polegało.
          Piszę o faraonkach. Nie wiem jak z innymi mrówkami :)
          • piusss Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 00:15
            Faraonki.
            Nic w sumie do nich nie miałam...może chadzały po kuchni, ale w końcu to też
            stworzenia boże (i mają takiw samo prawo żyć jak ludzie:D) póki nie dobrały się
            do migdałów. Wydrążyły sobie paskudy perfidnie tunele w owych migdałach...tego
            było za wiele! Trza było się z nimi rozprawić!
    • evonka Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 22:48
      miejsce mrowek jest w mrowisku. jak sie wchodzi na cudze terytorium bez
      zaproszenia i w dodatku z ziomalami to trzeba sie liczyc, ze sie dostanie po
      głowie..
      moj tato toczył boje z mrowkami wchodzacymi do domu z tarasu.. twarde sztuki co
      roku robią odwiedziny, choć coraz mniej pewnie..
      • huann Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 22:52
        a mnie ostatnio nawiedził Rybik Cukrowy szt. 1.
        • evonka Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 22:54
          a fuj, jakie to brzydkie!
          a tak sie ładnie nazywa...
          • huann Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 22:56
            wcale niebrzydkie, a wygląda jak longetowy średnik, tylko bez kropki (chyba, że
            zostawi) :]
            • evonka Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 22:59
              a ja dzis znalazłam ślimaka bez domku na sałacie..
              • huann Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 23:03
                zaopiekuj się bezdomnym ślimakiem!
                • evonka Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 23:06
                  hmm... obawiam się, że znalazł schronienie gdzieś pomiędzy zlewozmywakiem a
                  wlotem do miejskiej kanalizacji.. ruszył mnie teraz wyrzut sumienia!
                  • huann Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 23:11
                    może skoczył na jednej nodze, bo się gdzieś spieszył?
                    • evonka Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 23:13
                      jest! na korku sobie przysiadł! :-)
                      • huann Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 23:15
                        ile mu liczysz za godzinę korków? weź pod uwagę, że ślimak pewne sprawy może
                        chwytać dość wolno...

                        ps. a na imię na pewno ma Tomek, bo "wolnoć Tomku w swoim domku".
                        • evonka Re: Przykry los mrówek w mojej kuchni:/ 16.12.06, 23:17
                          rzeczywiscie dosć powolny.. narazie to mi zdążył powiedzieć, ze stał w korku,
                          dlatego sie spóźnił na korki..
                  • lavinka No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:12
                    Teraz to już nie tylko veganie ale i ekolodzy nas zlinczują....

                    lav
                    • huann Re: No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:13
                      ekolodzy nas wytną w pień, a weg(etari)anie posypią kucharek 6 i nie będzie co*
                      jeść! ;(((


                      *a czemu nie "czego" swoją drogą?
                      • lavinka Re: No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:16

                        > *a czemu nie "czego" swoją drogą?

                        czego co?

                        lav
                        • huann Re: No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:17
                          w przysłowiu: "gdzie kucharek sześć - tam nie ma CO jeść"
                          • lavinka Re: No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:20
                            Bo to jest kogo? Co? jeść.
                            A nie Kogo? Czego? jeść.

                            Z gramatyki to ja byłam dobra(kiedyś,dawno,dawno).

                            lav
                            • huann Re: No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:22
                              lavinka napisała:

                              > jeść.
                              > jeść.

                              acha? :>>>
                              • piusss Re: No jak mogłaś.... 16.12.06, 23:40
                                Proponuję wcinać brystol.
                                Nikt się nie przyczepi, a będzie bardziej trendi i freszi. Nazwiemy to
                                Brystolanizmem.
                                • huann Re: No jak mogłaś.... 17.12.06, 00:04
                                  bryzol,
                                  mmm ;]
                                  • piusss Re: No jak mogłaś.... 17.12.06, 19:02
                                    A fe! Wyobraź sobie tę biedną, bogu ducha winną krowę.
                                    • lavinka Re: No jak mogłaś.... 17.12.06, 19:14
                                      A skąd wiesz? Może to była wredna krowa? ;-)))

                                      lav
                                    • huann Re: No jak mogłaś.... 17.12.06, 19:36
                                      piusss napisała:

                                      > A fe! Wyobraź sobie tę biedną, bogu ducha winną krowę.

                                      Caaałą Krowę? ;>>>
                                      • piusss Re: No jak mogłaś.... 19.12.06, 23:42
                                        tylo wymiona
                                        ?
                                        • huann Re: No jak mogłaś.... 20.12.06, 00:02
                                          ech, tak by zjeść cała krowę z wymionami... ;]
                                          • damian.sabanty Re: No jak mogłaś.... 09.02.07, 00:16
                                            heh krowę to nie problem, a jak by tak całą świnie wszamać:) razem z nosem albo
                                            ryjkiem jak kto woli:)
                                            • huann Re: No jak mogłaś.... 09.02.07, 00:19
                                              oraz zakręconym ogonkiem i stadkiem prosiąt!
                                      • damian.sabanty Re: No jak mogłaś.... 09.02.07, 00:36
                                        wyobraź sobie tę biedną, starą Milke...biedna aż zsiniała od tego dojenia..
    • nakole Piusss, rewelka! Podrzuć coś jeszcze.... 17.12.06, 19:24
      ...może masz na sumieniu jakieś inne ofiary? ;-)
      • lavinka Ale wliczając te kościelne czy tylko świeckie? 17.12.06, 20:12
        Ale wliczając te kościelne czy tylko świeckie?

        lav
        • nakole Mnie tam każda miła... :P 17.12.06, 20:21
          ...ale co Piusss o tym?
          • piusss Re: Mnie tam każda miła... :P 19.12.06, 23:48
            A ja na to jak na lato:D
            Ale młodzieżowym hasłem zarzuciłam ajjj...

            Co jeszcze uśmierciłam w mym krótkim, ale jakże ciekawym żywocie? Na pewno
            takie paskudne coś w łazienke (rybiki czy jakoś tak:); w przedszkolu hodowałam
            pasikoniki w słoikach i czasem "przez przypadek" urywaly sie nóżki; na
            wakacjach na wsi uczestniczyłam ze starszymi kuzynami w akcji pt. "Wpychanie
            wielich tłustych much w pajęczynę i sprawdzanie czy pająk zje, czy zostawi na
            później"; 50 rybek (wszystko wymarło - pierwsze 15 chyba dlatego, że akwarium
            umyłam ludwikiem); 2 żółwie - oślepły i zaczęły dyszeć.
            Kot jeszcze żyw.

            Powinnam iść siedzieć.
            • nakole Re: Mnie tam każda miła... :P 20.12.06, 22:01
              To Cie zmartwię. Masz dosyć skromny życiorys zabójczyni.

              piusss napisała:

              > Co jeszcze uśmierciłam w mym krótkim, ale jakże ciekawym żywocie? Na pewno
              > takie paskudne coś w łazienke (rybiki czy jakoś tak:)

              Taak, rybik (silver fish) to nasz miły towarzysz często w nadmiarze pałętający
              się po chacie.

              www.naturjan.home.pl/makro/source/13.htm
              www.cyberkot.com/rybik/index.html

              Co do pasikoników, to czym je pasłaś zanim dołączyły gwałtownie do świata
              niepełnosprawnych?

              >>50 rybek (wszystko wymarło - pierwsze 15 chyba dlatego, że akwarium
              > umyłam ludwikiem)<<

              Och ci akwarysci z zamiłowaniem do sterylnej czystości akwariów. Skłonność do
              nadmiernej higieny w tym przypadku nie służy ani rybkom, ani roślinom wodnym.
              Akwarium musi byc bajorkiem o stabilnych warunkach bio-chemicznych inaczej grozi
              mu zagłada.


              >>2 żółwie - oślepły i zaczęły dyszeć.<<
              Taki los żółwi w ludzkich rękach. :-<
              Wodne czy lądowe?


              > Kot jeszcze żyw.<

              Jednym słowem szczęściarz, ale jak długo? ;-)


              Pozdrower!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka