jak mogę pomóc?

03.04.03, 20:27
Widzę go jak stoi każdego dnia przy megasamie. Widzę go tam każdego
popołudnia, kiedy wracam z pracy. Prosi przechodniów o drobne. Na chwiejnych
nogach przechodzi z rogu na róg, miota się jak zwierzę w klatce z kąta w kąt.
Jest chyba narkomanem. Jest młodym chłopakiem. Żyje w moim mieście. Ma pewnie
rodzinę, ludzie o nim gadają.
Mnie się udało, mam dom, mam pracę, kiepską bo kiepską ale mam. Mam uśmiech,
mam co zjeść na śniadanie. On też pewnie to kiedyś miał...
Chcę Mu pomóc, ale nie wiem jak. Boję się zacząć rozmowę, nie wiem czy
starczy mi odwagi.

hanya




    • Gość: Maruda Re: jak mogę pomóc? IP: *.tvsat364.lodz.pl 03.04.03, 21:10
      Hmmm ciężka sprawa, nikt w gruncie rzeczy nie wie co siedzi w głowie takiego człowieka... Wpadł mi do głowy taki pomysł- może wybrałabys się do Monaru/Markotu czy innego domu pomocy i zabrała jakiś kontakt, ulotkę, informację o spotkaniach, warunakch jakie trzeba spełniać....
      Może ktoś od nich wybrałby się z Tobą do tego człowieka i umiał z nim lepiej pogadać?
      • hanya Dzięki - do Marudy :) 03.04.03, 21:20
        Może masz rację. W moim małym mieście nie ma Markotu/Monaru, działa tylko
        pewnie jakaś pomoc społeczna, a tu trzeba ludzi mądrych i doświadczonych. Jadę
        do Poznania, to może tam uda mi się zdobyć informacje i dowiedzieć, co mogę
        zrobić.

        hanya
    • al-ki Re: jak mogę pomóc? 03.04.03, 21:16
      Z całym szacunkiem, ale jeśli on sam nie chce sobie pomóc, to nikt mu nie
      pomoże.
      Tak jak to powiedział ś.p. Marek Kotański, jeśli tego człowieka ktoś weźmie za
      frak i przyprowadzi siłą, to niewiele da się zrobić.
      Taki człowiek to jedna wielka zagadka. Nie wiesz, czy ma rodzinę, czy jej nie
      ma.
      A jeśli jej nie ma, to nie wiesz dlaczego - może dali mu kilka szans, a może
      nie dali żadnej.
      O pieniądze może prosić, bo jest głodny, ale równie dobrze bo brakuje mu na
      działkę.
      Życie mnie nauczyło, że pomóc trzeba tym, którzy tej pomocy oczekują. Oni
      chociaż podjęli walkę z własną słabością.
      Czy prośba o pieniądze jest oznaką, że potrzebuje pomocy?
      • hanya Re: jak mogę pomóc? 03.04.03, 21:31
        al-ki napisał:

        > Z całym szacunkiem, ale jeśli on sam nie chce sobie pomóc, to nikt mu nie
        > pomoże. Tak jak to powiedział ś.p. Marek Kotański, jeśli tego człowieka ktoś
        weźmie za frak i przyprowadzi siłą, to niewiele da się zrobić.

        Nic na siłę nie robię. Dlatego się tylko zastanwiam, czy i jak mogę ewentualnie
        pomóc. Przecież nie chcę go do niczego zmuszać, nie mam takiej możliwości nawet.

        > Taki człowiek to jedna wielka zagadka. Nie wiesz, czy ma rodzinę, czy jej nie
        > ma. A jeśli jej nie ma, to nie wiesz dlaczego - może dali mu kilka szans, a
        może nie dali żadnej. O pieniądze może prosić, bo jest głodny, ale równie
        dobrze bo brakuje mu na działkę.

        Jeśli dobrze podejrzewam, to pisali o nim w naszej lokalnej gazecie. Ma
        rodzinę, pochodzi z tzw. dobrego domu, ale podobno rodzina nie umie mu pomóc.
        Może rzeczywiście on tę pomoc odrzucał wcześniej, tego do końca nie wiem.

        > Życie mnie nauczyło, że pomóc trzeba tym, którzy tej pomocy oczekują. Oni
        > chociaż podjęli walkę z własną słabością.

        A jak mam poznać, że on chce i oczekuje na tę pomoc. Widzę jego zmęczone,
        schorowane ciało i głupkowaty wyraz twarzy, jak mam je rozumieć?

        > Czy prośba o pieniądze jest oznaką, że potrzebuje pomocy?
        j.w.
        Po prostu się zastanawiam. Wielu ludzi przechodzi obok niego wielkim łukiem, ja
        sama też nawet zaczęłam nie patrzeć w jego kierunku. Ale myślę, że on
        potrzebuje pomocy i sam o tym mi nie powie. Czy każdy chory człowiek wie, kiedy
        potrzebuje pomocy?

        hanya
        • marjory_m Re: jak mogę pomóc? 04.04.03, 20:15
          hanya napisała:

          > Jeśli dobrze podejrzewam, to pisali o nim w naszej lokalnej gazecie. Ma
          > rodzinę, pochodzi z tzw. dobrego domu, ale podobno rodzina nie umie mu pomóc.
          > Może rzeczywiście on tę pomoc odrzucał wcześniej, tego do końca nie wiem.

          A cóż to znaczy? Dobry dom? Może to taki w którym pieniędzmi wynagradza się
          brak miłości, uczucia, zainteresowania? Przecież właśnie ci z dobrego domu to
          potencjalni narkomai, alkoholicy...

          Kiedyś też próbowałam pomóc takiemu człowiekowi. Ale widocznie byłam za młoda.
          Nadal jestem.
          Przygotuj sie na to że na początku odrzuci twoją pomoc. Nikt nie lubi litości.
          Ale kropla drązy skałę. Wierzę że ci się uda i szczerze trzymam za to kciuki.
        • al-ki Re: jak mogę pomóc? 04.04.03, 21:24
          Ja tam się nie znam na pomocy społecznej, ale gdybym chciał pomóc, to bym
          zadzwonił do telefonu zaufania. Może daliby jakieś instrukcje i psychologiczne
          podejścia do takiego człowieka?

          Pozdr.
    • aard Nasza droga Splątana Sieci, 04.04.03, 13:07
      Coraz bardziej Cię lubię i podziwiam...
Pełna wersja