Dodaj do ulubionych

Moje 45 postów...(0)

09.04.03, 19:44
To będzie dopiero wątek ;)
45 - pasuje jak ulał do niego. Bo tyle mniej więcej, Pi razy drzwi, w
zaokrągleniu i przybliżeniu pozostało mi wpisów na forum. Tutaj będzie się
odbywało moje bez sensu odliczanie ;)
To jest post zerowy, startowy, więc się do puli totalnej nie dolicza.
Powiem tylko na wstępie, że wątek ten poświęcę Bardzo Ważnej Personie...
Zakładam go o godzinie 19.45 (wg mojego kompa;) tylko dlatego, że godziny
45.45 nie ma niestety :( Oczywiście każdy może się dopisywać, ile zechce, ale
moich postów będzie dokładnie 45. Takie mam założenie, że niby nie?
cdn.

pozdrawiam, hanya
Obserwuj wątek
    • Gość: med_max Re: Moje 45 postów...(0) IP: *.lodz.dialog.net.pl 09.04.03, 21:13
      Skoro to ma być wyjątkowy wątek /chciałbym aby był/, zacytuję coś niebanalnego:
      "Można się oderwać od codziennych kłopotów i zapytać, dlaczego
      łabędź wiosłuje tylko jedną nogą. Można podziwiać bociana, który
      stojąc na jednej nodzer zapobiega reumatyzmowi i woli przemoczyć
      jedną nogę niż obie za jednym zamachem.
      Można zadziwiać się idącymi ,,gęsiego'' gęsiami, które
      zachowały pamięć sprzed wieków, kiedy to musiały iść jedna za
      drugą odkrytą wśród moczarów ścieżką ścieżką tak ostrożnie, by
      nie utonąć . Ciekawe, że gęsi mają oczy z boku i dobrze widzą
      widzą, nie mają uszu, a dobrze słyszą..."
      Doprawdy, świat jest cudowny. Hany, zobaczysz to, jeśli zakochasz się 45 razy.
      Jeśli mogę coś nieśmiało zasugerować, zacznij tej wiosny :)
      Wiosną kochaj jak wariatka
      nad życie
      w nocy i o świcie
      kochaj non stop kolorowo
      romantycznie
      platonicznie
      wszystkim na złość
      kochaj we śnie na jawie
      przed telewizorem
      przy kawie
      bezgranicznie
      na okrągło na kwadratowo
      kochaj jak cholera
      choć but Cię zielony uwiera
      168 godzin tygodniowo
      bardzo mocno bardzo gorąco
      kochaj wbrew zaleceniom lekarzy
      wiosną wiele
      może się zdarzyć...;)

    • hanya Moje 45 postów... cd. (1) 10.04.03, 00:03
      Słowo się rzekło, pierwszy krok pora zrobić...
      Do zakochania jeden krok, jak chyba zasugerował nieśmiało mój zacny Gość.
      OK, ale na koniec i początek trochę matematyki:
      Dane:
      45 razy mam się zakochać = 45 złamanych męskich serc
      -> przecież nie jestem aż tak okrutna

      (-)24 razy byłam zakochana ;) = 24 wiosenki wolne i swobodne
      -> dużo za dużo ;)

      no i klasyczne równanie naginane, miłościwie nam wszechsiępanoszące i serca
      łamiące:
      (2serca : 2 połówkowe zakochania)+ 2głowy = 1 serce zakochane + 1 serce złamane
      + 2 zagubione głowy
      -> a zatem wynik działania niewspółmierny do wkładu włożonego, zwłaszcza
      głów ;), stopa procentowa słabiutka, ubezpieczenie NW nie obejmuje.
      Żaden z powyższych wariantów nie daje i nie dał póki co nawet 10% gwarancji.

      no chyba, że tej wiosny zastosujemy model :
      Niewiadomy X + 1 zakochanie + 2 serca + 1 koc =>
      podmienić za/koc/hanie i zakochanie pomnożyć x 2 = zakochanie gwarantowane
      kto kuma, wie o co biega ;)

      A teraz na serio.... chyba idę pod koc ;)
      hanya

      to jest pseudo-sygnaturka:
      "odliczanie bez sensu trwa w trakcie jej ładowania"
    • hanya Moja Droga do pracy... (2) 10.04.03, 09:29
      Tym razem motyw bardziej przyziemny, bo juz zostałam zarzucONA ;) w sieć
      monotematyczności.

      Wychodzę 7.15 +/- 3 minutki, raczej wprzód niż wstecz.
      I zaczynam się zastanawiać. Zastanawiam się z reguły nad czym się zastanawiam
      idąc do pracy, albo wymyślam taki oto wątek.
      Z uliczki mej, którą dobrze znam zbaczam na wąską ścieżkę - wydeptaną dla
      skrótu. Potem zahaczam o fragment uliczki zamkniętej (dosłownie i w nazwie) i
      znowu myk na łąkę. To najfajnieszy fragment drogi - schodzę w dół (a można
      inaczej schodzić, no dobra można ;) a potem po przekątnej dawnego sportowego
      boiska szkolnego (moje czasy jeszcze pamięta). Potem kolejna górka. Aha,
      zapomniałam dodać, że od samego szczytu towarzyszy mi w oddali panorama miasta
      i dalszej okolicy. Widoczki są extra!
      Wracam na górkę, z górki w dół i mijam moją szkołę. Zabrzmi śmiesznie, ale
      pamiętam jak się budowała - to prawda - do dziś jest stary i nowy budynek,
      czyli modne 2 w jednym.
      Opuściwszy teren przyszkolny wkraczam do miasta... I tu muszę się wytłumaczyć.
      Nie lubię szczerze poniedziałku, bo przyjeżdżają pod szkołę Panowie Policjanci
      i pilnują ruchu i tylko wtedy przechodzę pasami, bo normalnie tj. nie w
      poniedziałek obok pasów ;) Potem już idę miastem, znowu lekko z górki, koło
      mojego przedszkola. Z jedną Małą, którą mama odprowadza mamy "cichy pakt na
      uśmiech", choć dzisiaj nie bardzo chyba miała humorek. Ale jutro też idę do
      pracy :) Ostatnio, widuję też dziewczynkę w czerwonym płaszczyku. Z górki
      zbaczam na skrzyżowanie, jak jestem przed autobusem miejskim to OK, jak po,
      muszę przyśpieszyć. Potem już długa prosta...
      Na wystawie w sklepie u pani R. nic ładnego - jak zwykle. W banku Panie już
      siedzą, w końcu zaczynają o 7.15. W sklepie "u M" wczoraj wypatrzyłam ładną
      czerwoną sukienkę z żakietem, dzisiaj lekki wiosenny garniturek. Popatrzeć
      można... za to się tutaj nie płaci. Koło kościoła zerkam na klepsydry, jak to
      mawiał Mój Dziadek, sprawdzić, "kto dziś chleba nie zje". Potem jeszcze
      pozdrawiam kwiatki, przebiśniegi już co prawda zmarzły, ale wybiły się już
      żółte krokusiki. I wreszcie kończy się prosta, skocznie przeskakuję 2 schodki
      i jeszcze tylko na szagę przez plac, zerkam na ratuszowy zegar - i jak mam
      czas idę pasami, jak nie, na skróty. Najwięcej zakrętów i manewrów jest przed
      samym urzędem, bo tu już ruch zagęszczony bardzo. Nie dość że ludzie, to
      jeszcze samochody ;)
      Na koniec 12 stopni w górę i jestem na miejscu. Droga niby długa, ale to
      zaledwie 12-13' zdrowego marszu.

      Fakt, drogę do pracy mam ciekawą, łądną i przyjemną, nie zamieniłabym jej na
      inną (chyba że kiedyś tam) ale pracę zamienię bardzo chętnie.
      A jak wasze drogi się mają?
      hanya

      to jest pseudo-sygnaturka
      "trwa nadal bez sensu odliczanie w trakcie jej ładowania"
    • aard Nie będę sekundował temu wątku 10.04.03, 10:20
      Z przyczyn braterskich, tym bardziej, ze mam już grubo ponad 3000 postów i
      wciąż jestem...
      • Gość: med_max Re: Nie będę sekundował temu wątku IP: 212.191.1.* 10.04.03, 23:16
        Całkiem piękna droga do pracy.Gdybym miał coś dodać, może tylko doradzałbym Ci
        wyrysowanie gdzieś na asfalcie gry w klasy, aby na chwilę spojrzec na świat
        oczyma dziecka.Do skakania niezbędne będą sandałki na bosą stopę /preferowany
        kolor- zielony/.I koniecznie musisz codziennie, lub przynajmniej co drugi dzień
        zagadać do kogoś na trasie."Dziś specjalnie wyszłam 5 minut wcześniej aby
        pana /panią/ spotkać...". I słodkie jabłko po drodze. W biurze już tak nie
        będzie smakowało.A nie myślałaś o rolkach ?
    • hanya Uzewnętrznianie wnętrza (3) 11.04.03, 11:16
      Temat długaśny, więc postaram się streścić.
      Pytanie podstawowe: Czym jest dla mnie forum? Kto i do czego je wymyślił?

      Dla mnie to przede wszystkim miejsce obserwacji ludzi. I przyznaję się bez
      bicia, do faktu podglądania i czytania, szperania i dociekania. Po drugie
      miejsce wypisywania się i uprawiania trudnej sztuki uzewnętrzniania wnętrza.
      Może nie jestem już tak do końca anonimowa dla niektórych, ale i tak jest to
      tutaj dużo prostsze. To typowy objaw mojej natury, może też trochę wygodnictwa.
      Niechcący mój wątek przybiera formę bloga, nie daj Boże. Ale skoro Dzidka ma
      takie problemy... Zresztą żadnego bloga i tak nie założę.

      Widzę, że mam jednak jednego wiernego Słuchacza ;)- to jest dopiero Gość.
      Klasy...hmmmm, Maxiu, kurcze chyba nie pamiętam jak w to się grało, ale to
      nic, wymyślę sobie nowe. Z tymi rolkami też niegłupie, ale wtedy inna trasą,
      znaczy szosą musiałabym szusować. A z tymi spotkaniami, wiesz ja w ogóle nie
      lubię tłoku ;) a jak się cieszę ze spotkania, to po cichutku. A dziś jestem
      niepocieszona, bo nie było ani Małej, ani czerwonego płaszczyka.
      hanya

      to jest pseudo-sygnaturka:
      "pora na kawkę i ser/nick"
      • aard ... ale będę go czytał 11.04.03, 12:01
        I cały czas to robię, więc możesz liczyć na co najmniej dwóch słuchaczy, z
        których nietety tylko jeden to jest Gość.
        Cieplutkie pozdrowienia dla Janka i jeszcze raz dzięki za poranną galerię :-)
      • med_max Re: Uzewnętrznianie wnętrza (3) 11.04.03, 22:50
        Mógłbym nazwać to miejsce Zakątkiem Hanyopuchatka, gdyby Zakątek Hany nie
        brzmiało lepiej jako krótsze i bardziej zakątkowe.
        Pewnego dnia Max długo, długo rozmyślał, aż wreszcie pomyślał , że powinien
        odwiedzić Hany, ponieważ nie widział jej aż od wczoraj.
        Max już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku
        strumyka i cieszył się z tego , że jest Maxem.
        Lubię rozmawiać z Hany, bo Hany mówi wyraźnie o rzeczach wyraźnych. Nie używa
        przy tym długich i trudnych słów.
        Maxika pocieszyło to trochę, bo kiedy się jest Maxem o Bardzo Małym Rozumku i
        myśli się o Rozmaitych Rzeczach, to okazuje się czasami, że rzeczy, które
        zdawały się bardzo proste, gdy miało się je w głowie, stają się całkiem inne,
        gdy wychodzą z głowy na świat i inni na nie patrzą.
        Pewnego dnia oglądałem zachód słońca czterdzieści trzy razy - powiedział Max, a
        w chwilę później dodał - Wiesz , gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody
        słońca...
    • hanya Wyszły dzieci na ulicę...(4) 12.04.03, 21:28
      wyciągnęły zabawki, wiaderka, łopatki i piłki, ubrały dresiki, usiadły na
      rowerki. I zaczęły się bawić :)
      Bawiłam się tak i ja... jeszcze gdy nasza ulica się budowała. Nie było więc w
      okolicy budowy, w której nie mieliśmy kryjówki, nie było takiej dziury, w którą
      byśmy nie zajrzeli. Hitem sezonu był tzw. "badminton" tudzież "badbinton" - jak
      kto lubił ;), gra w dwa ognie, wrotki i deskorolka, pamiętam doskonale - w
      jaskrawo zielonym kolorze. Tworzyliśmy zgraną paczkę dzieciaków z ulicy.
      Dzisiaj nie wszyscy mówimy sobie cześć :( Wyrastaliśmy razem jako dzieci, jako
      dorośli nie umiemy ze sobą rozmawiać.

      Ale miało być o dzieciach z ulicy ;) Są takie beztroskie, gdy biegają pod moimi
      oknami. Najfajniesze są te do 10-iu lat, potem już stają się nieznośne i
      pyskate. Wędrują po innych ulicach i może nie chcą być gorsze od tych innych.
      Przypalają pierwsze papierosy, popijają, zaczynają przeklinać. Niektóre
      grzeczniejsze mówią mi jeszcze "dzień dobry".
      Mam nadzieję, że będą dobrymi ludźmi i że po latach będą ze sobą rozmawiać.
      Życzę tego wszystkim dzieciakom na wiosnę. Bo tylko dzieci podobno wiedzą czego
      chcą, np. taki 6-ściolatek siedzi z noskiem przy szybie długie godziny i
      dokładnie wie dlaczego. Może patrzy na zachód słońca?
      hanya

      to jest pseudo-sygnaturka
      "wpisz sobie, co chcesz ;)"
      • med_max Re: Wyszły dzieci na ulicę...(4) 12.04.03, 23:47
        Kiedy byłem mały ojciec zabrał mnie w nocy na ryby. Rozgarnąwszy chaszcze
        skręconych winnych latorośli, ugwieżdżonych bladymi pączkami o słodkim zapachu
        znaleźliśmy się na brzegu rzeki.. Patrzyłem w niebo które przybrało barwę
        granatową i usiane było miliardami gwiazd. Wokół panowała taka cisza, że reszta
        świata zdawała się być odległa o tysiąc kilometrów, zaś brzydota, nędza i
        ludzkie niesnaski były całkowicie nierealne. Kiedy patrzysz na nie długo –
        powiedział mi ojciec - uspokajasz się i zapominasz o głupstwach. Odpowiadają na
        twoje pytania wskazując, że ziemia nie jest niczym więcej, niż jednym z miliona
        światów. Niech Twoja dusza osiągnie pełnię spokoju, patrz często w górę, a
        zrozumiesz ich mowę. Nie zapominaj nigdy o gwiazdach Hany, bo dzieci
        pamiętają...
        • med_max ze słońcem, podobna sprawa:) 13.04.03, 18:54
          A innym razem zabrał mnie na wydmy aby popatrzeć na wspaniałe słońce
          wychylające się z wolna z morza purpury. Dzień był wyjątkowo piękny. Powietrze
          przesycał złoty blask lejący się z błękitnego nieba o niespotykanym,
          intensywnym odcieniu.
          — Słońce wstanie za chwilę i obudzi świat, patrz i podziwiaj ten cud.
          Daleko, poniżej niebotycznych skał, leżało morze. Uśpione nocą, było
          ciemnobłękitne lub fioletowe, lecz teraz powoli zmieniało kolor. Niebo ulegało
          także przebarwieniem - stawało się coraz bledsze, potem nieco rozjaśniało się,
          podobnie jak morze, następnie lekki rumieniec przesuwał się po ziemi i wodzie i
          różowił wszystkie małe, przepływające obłoczki. Ilekroć dopadają mnie kłopoty,
          patrzę w niebo . Tam zawsze dzieje się coś ciekawego. Coś, co zawsze pomaga.
    • Gość: med_max Re: Moje 45 postów...(0) IP: *.lodz.dialog.net.pl 13.04.03, 21:16
      Na specjalne życzenie:)Miało być śmiesznie:)

      Raz nekrofil dość nerwowy z miasta Piła
      miętę poczuł do kobiety co pod Ziła
      wpadła we wtorek
      Rozpiął rozporek....
      Lecz niestety owa pani jeszcze żyła

      Pewien piłkarz pochodzący z Górnej Ghany
      w swym kopaniu był po prostu niezrównany
      Lecz gdy poległ na dobre
      rodzina miała problem
      bo po śmierci też był ciągle rozkopany

      Pewna pani z krain gdzie się kończy tęcza
      strażnikowi prosektorium forsę wręcza
      mówiąc: "Bardzo są sexy
      bezpośrednio po sekcji...
      Ja tak lubię gdy mężczyzna się wywnętrza!"

      Miłość w kontekście sprzętu AGD
      Pewna pani z miasteczka Poniechów
      w krąg staruszków zmuszała do grzechu
      Mąż wziął ster w swoje ręce
      i ją zamknął w kuchence
      ale nie wziął dziadka do orzechów...

      Separatysta baskijski z Toledo
      z malakserem współżył z wielką biedą
      Uprawiając z nim seks
      liczył na swój re-fleks
      "Bo inaczyj" - jak mówił - "się nie do"

      Pewien pulchny buddysta
      miał pralkę - Franie 300
      Myślcie sobie co chcecie
      lecz przy wielkiej podniecie
      taka miłość pozostaje czysta

      Pewna pani (bodajże z Warszawy)
      wyżywała się w sposób ciekawy
      kiedy sparły ją chucie
      jako narzędzia uciech
      używała ekspresu do kawy

      Inna pani do cielesnych wycieczek
      używała za to srebrnych łyżeczek
      lecz w uczuciach niestała
      czasem nie wyjmowała
      (ja na przykład do dziś sińce leczę)

      Pewna pani (podobno z Meksyku)
      na piecyku uwielbiała fiku-miku
      chyba z powodu gazu
      szczytowała od razu
      gwiżdżąc głośno (wzorem gwizdka na czajniku) :))


    • hanya Kiedy jest mi źle...(5) 13.04.03, 21:27
      - włączam swoją ulubioną aktualnie kasetę i słucham 5 razy
      - sprzątam, bo to mnie odstresowuje,
      - jem coś słodkiego
      - albo zamawiam sobie takie śmieszne wierszyki, jak powyżej

      dobrze zastosować wszystkie metody razem, wstrząśnięte, nie zmieszane...
      ale samodzielnie też doraźnie pomagają :)
      hanya

      to jest nowa pseudo-sygnaturka:
      "jutro mi się poprawi ;)"
      • teufel Re: Kiedy jest mi źle...(5) 14.04.03, 07:57
        A ten wątek jest około 500 na łódź
    • hanya Kiedy jest mi lepiej...(6) 14.04.03, 09:53
      A takie wątki są? ;-)
      Na serio, udało mi się trafić na jakiś temat, który był już tu poruszany tyle
      razy?
      "Dziękuję Wam żeście tak licznie tu przybyli. Wszyscy będziecie świadkami tego
      wydarzenia. Nazwiska do protokołu poproszę ;)"
      Kurcze, muszę być bardziej oryginalna. Albo iść do psychoanalityka, to teraz
      takie modne.
      hanya

      p.s. Pytanko na dziś, z jakiego filmu pochodzi cytowana kwestia i kto ją
      wygłosił?

      nowa pseudo-sygnaturka brzmi:
      "kiedy jest mi lepiej, może być już tylko gorzej"
    • aard Czytam i śledzę 14.04.03, 10:06
      Z wciąż rosnącym...
    • med_max Re: Moje 45 postów...(0) 14.04.03, 23:02
      zrozum hany tak to trzeba
      łóżkiem trawa, dachem drzewa
      z ptakami śpiewać w glos
      gonić, gonić swe marzenia
      nie czekać zmartwień,
      nie czekać trosk
      zazieleni się...
      zobaczysz
    • hanya Kontynuuję z pewną taką...(7) 15.04.03, 07:57
      rosnącą (*)
      - nieśmiałością
      - obawą
      - nadzieją
      *)właściwe wstawić

      Ale muszę (?) odpowiedzieć na wczorajsze pytanie, ponieważ nikt nie zna mojego
      ulubionego polskiego filmu. Nie jest to film kultowy, jak dla licznych
      np. "Rejs", nie rzucam na lewo i prawo jego słynnych sentencji. Jest to serial
      pt. "Dom", zwłaszcza jego I część. A o protokole mówił Heniutek. Poza tym
      lubię też "Daleko od szosy" i to wcale nie dlatego, żeby się przypodobać
      łodzianom, tylko dlatego, "że nie mówi się ino, ino jak ? - ino tylko" ;)
      Po prostu lubię je za prostotę i szczerość. I mogłabym oglądać na okrągło.
      hanya

      to jest nowa pseudo-sygnaturka, słowa Prokopa z "Domu", część II:
      "z księdzem to bez grzechu,
      z lekarzem zdrowo,
      a z dozorcą dla przyjemności ;)"
      • aard Mam pewne obawy... 15.04.03, 10:14
        Chyba stanę się czterdziestopięciofobem.
    • hanya Na wiosnę rosną...(8) 15.04.03, 10:48
      moje lęki, jak kwiaty. Weźmy takiego tulipanka. Powolutku wybija się przez
      zbitą i twardą ziemię, puszcza do słońca pierwsze liście, aż wreszcie pojawia
      się pączek. Niby mały, taki niepozorny, ale dzielny, wysmagany zimnym porannym
      wiaterkiem już wie, że nie będzie mu lekko. Potem docierają do niego niemrawe
      słoneczne promyki, pączek rozchyla sie coraz śmielej, odważniej zadziera swój
      czubek w górę. Aż wreszcie eksploduje! Nadchodzi jego 5 minut, potem ginie...
      I kiedy w moim ogrodzie pojawią się tulipany, będzie już OK.
      Taka kolej rzeczy i tak co roku w kółko to samo. Już się przyzwyczaiłam :)

      A poza tym na wiosnę gadam od rzeczy ;) i stanowczo za dużo.
      hanya

      nowa pseudo-sygnaturka brzmi zatem:
      "dużo za dużo wiesz o mnie...
      ... mój wątku"
    • med_max Ty to umiesz... 15.04.03, 12:48
      Kwiecień oddaje się słońcu
      Szary róbel targa
      struną megalomanii
      I jeszcze te
      rozwodzące się bazie
      stawiają przecinek nadziei
      kilogram za kilogramem
      zrzucamy
      nadwagę smutku...
      Myślę sobie, że trochę za szybko rezygnujemy z kontemplowania małych zachwytów,
      niedużych radości, jakby się nam zdawały za małe do przeżywania, do wdychania,
      jakby to nasze spełniające się w tych krótkich fragmentach życie, nie dość było
      nasiąknięte wielkimi pragnieniami, jakie nosimy ukryte w swojej duszy ... A
      przecież trawa pachnie, albo pierwszą miłością, albo sianokosami na wsi u
      dziadków; a księżyc w pełni, albo się nam kojarzy z pyzatą blondynką o imieniu
      Beata z 4b, albo z pierwszą nocą pod namiotem, kiedy uświadamialiśmy sobie co
      to jest kosmos, Bóg itd. itp., i pozwalając na umykanie temu z naszego życia,
      podcinamy korzenie dziedzictwa własnego jestestwa. Nigdy nie jesteśmy zbyt duzi
      na to by pamiętać w sobie dziecko; nigdy nie będziemy tak poważni jakimi by nas
      chcieli widzieć inni, a i my sami; więc tylko możemy zyskać.I Ty to umiesz:)
      • aard Zapach... 15.04.03, 13:06
        Zapach pokostu czy innego mazidła do boazerii na kwaterze w Jurkowie (Beskid
        Wyspowy) - tej z łożem jak lotnisko i królikiem-maskotką większym ode mnie.
        Zapach, który przeniósł mnie dwadzieścia lat wstecz i znów byłem brzdącem
        uczącym się od taty grać w "wojnę" na kwaterze u państwa Woszczyków w
        Szklarskiej Porębie. To nie była Mała Radość, to było Wielkie Szczęscie - być
        tam znów...
        Dziękuję Ci Tato.
    • hanya Panie, zaczęło się (9) 15.04.03, 23:57
      Czyli powtórka z rozrywki ;)
      Zaczęło się sprzątanie, bieganie po sklepach, ustalanie menu, zapraszanie
      gości itp. Biedne Polki biegają po sklepach z siatkami, wystają w kolejkach.
      Czyli tradycyjne święta po polsku. I znowu to samo, kolejne święta Polacy
      spędzą z Rodzinami za stołami, oczywiście nie wszyscy.
      Ogłaszam więc wirtualny konkurs na pomysł, jak fajnie spędzić Wielkanocne
      Święta. Ja np. mam takie marzenie:
      Polecieć na egzotyczną wyspę, a w niedzielny poranek wielkanocny o wschodzie
      słońca zapatrzeć się w horyzont i pomysleć, że razem ze słońcem wstaje nowe
      życie, jakaś potężna siła, ale wcale nie mniejsza od tej, która rodzi się
      każdego dnia :) Lekkie śniadanie, bez jaj ;) tylko owoce, woda. A potem
      poleżałabym chętnie na plaży...
      hanya

      p.s. Zapomniałam dodać, że to ma być bezludna wyspa :)

      nowa pseudo-sygnaturka nie będzie krótka:
      "10,11,12,13,14,15,16,17,18,19,20,21,22,23,24,25,26,27,28,29,30,31,32,33,34,35,
      36,37,38,39,40,41,42,43,44,45...- łatwo czy trudno tak odliczać?"
      • aard Nowy dzień, nowa nadzieja (bez Gwiezdnych Wojen) 16.04.03, 10:21
        Wschód słońca po Wielkiej Nocy (jak zresztą każdy inny) jest piękny wszędzie.
        Nie trzeba wcale jechać na bezludną. Wystarczy się zapatrzyć i zachwycić. A
        szczególnie (za)chwyta za serce w mieście, bo to takie "niezwykłe"...

        Zimą zachwycam się codziennie (to być może jedyny plus tej wrednej pory roku).
    • hanya Nuda, nudy, nudzić się (10) 16.04.03, 11:18
      Nowy dzień, nowe nudy.... o jak fajnie ;)
      Ja od 3 dni nudzę się w pracy, naprawdę, już nie mam nic do roboty. Przychodzę
      tu tylko po to, by odsiedzieć 8 godzin, smutne to ale prawdziwe.
      Co do forum, to myślę, że przechodzi wiosenne przesilenie. Bo ludzie się
      zmieniają na wiosnę, znudzeni szukają czegoś nowego. Nie ma też sensu
      krytykować i mówić, "ale tu nudno". Nic to nie pomoże. To każdy widzi, po co
      się więc powtarzać.
      Moja rada dla znudzonego będzie krótka, "pójdź do innego ogródka" - to też
      z "Domu".

      Osobiście mogłabym przecież też poszukać sobie innego forum, ale póki co, nie
      chcę, bo mnie się tutaj wcale, a wcale nie nudzi ;)
      hanya

      pseudo-sygnaturka na dziś:
      "nic na siłę"
    • hanya Nienudne (11)h z życia mego 17.04.03, 09:17
      Znowu dziś będą znudzone miny? Już nie chce się pisać? :)
      To może chociaż poczytać? Tak mi się coś przypomniało ;)

      Z cyklu, zdarzyło się naprawdę ...
      Dzień: 23.02.2001 r. - dzień mojego planowanego wyjazdu do Polski
      Miejsce akcji: Włochy, trasa Bari-Neapol-Rzym-Bolonia
      godz. ok.5.00 nad ranem - w pociągu relacji Bari-Neapol na stacji tuż pod
      Neapolem nieznany osobnik kradnie mi podróżną torbę i zbiega. Kradnie dla
      pieniędzy, których na jego nieszczęście było mikro, ale na moje nieszczęście w
      torbie był m.in. paszport, bilet powrotny, karty kredytowe i inne drobiazgi.
      - następne 3h spędzam na dworcu głównym w Neapolu, na posterunku policyjnym,
      zapłakana, zrozpaczona, "zmuszona" do złożenia zeznań i przeglądania
      policyjnej kartoteki ze zdjęciami notowanych złodziejaszków - mojego brak ;)
      Włoscy policjancji są jednak bardzo mili, współczują mi szczerze i pocieszają,
      że nie jestem jedyna. Robią nawet zrzutkę na mnie, to miły gest.
      godz. 8.30 - mimo braku biletu, a dzięki wcześniejszej rezerwacji jestem na
      liście pasażerów, udaje mi się więc wsiąść w mój autobus. Zawiezie mnie
      niestety tylko do Rzymu... - tak mi się przynajmniej wtedy wydawało.
      godz. 10.30 - przymusowa wysiadka w Rzymie.
      10.30 - 11.00 - Za pieniądze z Neapolu kupuję kartę telefoniczną i bilety.
      Dzwonię do Polski do biura podróży, (bo w lokalnym oddziale nikt nie umie mi
      udzielić informacji), potem do ambasady - robią mi przysługę i zgadzają się
      przyjąć, choć formalnie godziny urzędowe już nie pasują. Mam do nich dotrzeć
      jak najszybciej, oni w tym czasie sprawdzają moje dane osobowe. Muszę to
      załatwić, bo jest to piątek, potem więc dwa wolne dni, a ja chcę w niedzielę,
      najbliższym możliwym autobusem wracać do domu. Taki mam plan, bo na samolot
      jeszcze mnie nie stać ;)
      godz. 11.05 - wsiadam do metra, potem przesiadka na autobus, na który czekam
      zresztą kolejne 20'. Rzym jest piękny tego dnia, jest prześlicznie, wyjątkowo
      ciepło, szkoda, że okoliczności mniej wesołe.
      Na szczęście spakowana do plecaka jedna karta kredytowa ocalała, ale kurcze,
      nie jestem pewna jej PIN-kodu. Trudno, zaryzykuję, za drugim razem udaje mi
      się podjąć pieniądze, w bankomacie po drodze do ambasady.
      ok. 12.00 - docieram do ambasady, Via Rubens 20, jakby ktoś pytał ;)
      godz. 12.50 - wychodzę z nowiutkim, pachnącym paszportem blankietowym i z
      nowym pomysłem w głowie - postanawiam dogonić mój autobus, jeszcze nie wiem
      jak co prawda ... do wyboru jest Bolonia i Wenecja, bo do Florencji już nie
      zdążę
      godz. 13.05 - wsiadam w atuobus, potem znowu metro.
      godz. 13.27 - pamiętam doskonale tę godzinę, wpadam na Stazione Termini, rzut
      oka na rozkład jazdy, pociąg do Wenecji odpada, nie zdąże przerzucić się z
      dworca na przystanek, zostaje tylko do Bolonii - ale zaraz, on odchodzi za 3
      minuty... Pędem, nie wiem jakim, docieram na peron, pociąg jeszcze stoi, tym
      razem na moje szczęście ma lekki przestój. Jacyś młodzi Włosi kłócą się z
      konduktorką, ta wypisuje im jeszcze bilety. Mnie też udaje się z nią dogadać.
      Cała szczęśliwa, potwornie zmęczona wsiadam w pociąg, mknący do Bolonii. Jadę
      na gapę ;), bo nie zdążyłam wypłacić więcej pieniędzy. Konduktorka chyba
      zresztą rozumie moją kryzysową sytuację, nawet mnie nie ściga.
      W Boloni wysiadam ok. 16.10
      Jeszcze w to nie wierzę, ale docieram na międzynarodowy dworzec autobusowy
      dobre 50' przed moim autobusem (który też trochę się spóźnia...)
      Zdziwienie pilotki i pasażerów mnie już nie dziwi.
      Wreszcie siadam i jeszcze raz wszystko analizuję, to wciąż tak żywe i smutne
      doświadczenie.
      To jest jeden z nielicznych dni mojego życia, który pamiętam tak dokładnie.

      Jaki morał z tej przygody:
      Że włoska kolej jest szybsza od polskiego przewoźnika, ale nie powiem
      jakiego ;)
      hanya

      nowa pseudo-sygnaturka:
      "życie jest tylko zbiegiem"
      • dziad_borowy Dziady pod wrazeniem!!! 17.04.03, 09:28
        Gratuluje zaradnosci Hanyu:-)) To bylo naprawde niezle:-)
        dzierżbór dżdżownice!!!
      • aard aardy pod wielkim wrażeniem 17.04.03, 10:06
        Brawo, Siostro! Niezbadane są głębie kobiecej duszy. Ciekawe, jakie cuda jescze
        nam odkryjesz...
        Raz jeszcze gratulacje!!!
        aA
        Rd

        PS. Ja tam bym wracał (podobnie jak jechał na miejsce) autostopem :-)))
      • Gość: max Re: Nienudne (11)h z życia mego IP: *.lodz.dialog.net.pl 20.04.03, 10:32
        Osiągnięcie przez człowieka prędkości światła jest niemożliwe, a już na pewno
        nie jest wskazane, bo zwiewa czapkę. A jednak prawie Ci się udało:)
    • hanya Usiadło za stołem (12) apostołów 17.04.03, 14:35
      na drzwiach wieczernika wywiesili tabliczkę:
      "nieczynne do odwołania - przerwa świąteczna" ;)

    • hanya Post wtor-ko-wy pe-cho-wy trzy-nas-to-zgłos-ko-wy 22.04.03, 13:37
      Ten tydzień w pracy będzie się różnił tym od poprzedniego, że będzie krótszy,
      bo nie zaczął sie w poniedziałek, tylko we wtorek ;) Ale nuda pozostanie nudą.
      Chociaż wg biorytmu ( wyszukanego przez również nudzącą sie koleżankę ;)
      powinnam dziś dokonać jakiegoś twórczego dzieła, gdyż poziom mojego intelektu
      osiąga 100 w skali 100. Łe tam, nie wierzę w biorytmy.
      hanya
      p.s. Filologów polskich lub innych znawców języka proszę o konsultacje, czy
      dobrze zgłoskuję ;)

      nowa pseudo-sygnaturka brzmi:
      "różnie na tym świecie kursuje"
      • Gość: med_max Re: Post wtor-ko-wy pe-cho-wy trzy-nas-to-zgłos-k IP: 212.191.1.* 22.04.03, 21:50
        Jedno jest pewne Hany. Bardzo dobrze skandujesz. Tylko ta sygnaturka ...wg mnie
        powinno być "kursuję". Co do biorytmu i aktów twórczych hm...może spróbuj
        skandowanej zgłoskowej recytacji "Pana Tadeusza" Niezle Ci idzie a tego chyba
        jeszcze nikt nie próbował. Gdyby tak znalezc gdzies w Poznaniu / albo
        okolicach / pomnik Mickiewicza i spróbować tej sztuki tam...sam chętnie bym
        posłuchał:)
        ------
        Two-ja no-wa sy-gna-tur-ka:
        Jak miał na i-mie Wols-ki? Na-ten-czas.
        • hanya A mo-że 14-sto zgłos-kow-cem ktoś już skan-do-wał? 22.04.03, 22:39
          Jeśli nie, to ja będę pierwsza :)
          Mój Drogi Med_maxie, "Pana Tadeusza" proszę w twórczość moją intelektualną nie
          mieszać, bo jeszcze się niepotrzebnie nam Wieszcz nasz obrazi ;) A swoją drogą
          pomnik Jego w Poznaniu jest (blisko Zamku i Auli Uniwersyteckiej). Jak bedziesz
          kiedyś w Poznaniu to Ci chętnie go pokażę i co nieco zarecytuję.
          Co do sygnaturki natomiast, nie jest mojego autorstwa, ale pewnej prostej,
          aczkolwiek mądrej i pracowitej kobiety, której ja osobiście nie znałam, ale
          wiem o niej z opowieści mego Ojca. I to ona mawiała mojemu Ojcu:
          "różnie na tym świecie kursuje" więc sygnaturka na dziś pozostaje bez zmian.
          hanya

          nowa pseudo-sygnaturka brzmi nadal:
          "różnie na tym świecie kursuje"

          • eyemakk czy mogę się tu dopisać? tylko raz... 23.04.03, 01:28
            Jeden pan miał taki plan
            By nałożyć sobie dzban
            Wnet refleksja naszła pana
            że powstała w dzbanie plama

            (takie oto wiersze wymyślam na poczekaniu o wpół do drugiej w nocy...
            Mickiewiczem nie jestem, wiem. i nie zamierzam, on cierpiał)


    • hanya Mój mały świat zamknięty w liczbach (15) 24.04.03, 09:48
      Dziś mam powód do świętowania. Bo dziś jest 8888 dzień mojego życia :)a to
      oznacza, że żyję już prawie 213312h, 12798720 minut i wreszcie 767923200
      sekund. To już coś :), prawda?
      A za 1111 dni tj. 09.05.2006 r. będzie 9999 dzień mojego życia i kolejny powód
      do świętowania.
      hanya

      a nowa pseudo-sygnaturka brzmi:
      "że zyjesz to fart, a życie to żart"
      • Gość: max Re: Mój mały świat zamknięty w liczbach (15) IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.04.03, 23:20
        Milion lat przed nasza erą też byli ludzie z małymi światami w liczbach
        zamkniętymi,ale nie mieli netu więc nuda ich egzystencji musiała być straszna;)
        • hanya podobno tylko raz na milion lat... (16) 25.04.03, 08:30
          Gość portalu: max napisał(a):
          > Milion lat przed nasza erą też byli ludzie z małymi światami w liczbach
          > zamkniętymi,ale nie mieli netu więc nuda ich egzystencji musiała być
          > straszna;)

          Nie wiem w jakich oni liczbach te swoje małe światy zamykali ;) Ale może wcale
          się tak bardzo nie nudzili i może to ja bardziej się nudzę jednak w swojej
          egzystencji. Ci ludzie nie mieli co prawda ani netu ani hotelu, ale kto wie,
          czy nie byli szczęśliwsi przez to ;)
          hanya

          - A tak mi się w temacie przypomniała fajna piosenka:

          RAZ NA MILION LAT
          w hotelu w którym nie spał nikt od lat
          na łóżku wziętym na godziny dwie
          przecięły się orbity planet nam
          nikt katastrofy nie przewidział tej

          podobno tylko raz na milion lat
          tak dzieje się że ciała dwa
          spadają nagle w siebie chcą czy nie
          i płoną tak kochając się

          podobno tylko raz na milion lat
          tak dzieje się że pierwszy raz
          wnikając w siebie nagle wiemy że
          świat zmienił się i nie ma odwrotu

          czy zdajesz sobie sprawę z tego że
          deszcz meteorów moich w tobie gna

          podobno tylko raz na milion lat
          tak dzieje się że ciała dwa
          spadają nagle w siebie chcą czy nie
          i płoną tak kochając się

          podobno tylko raz na milion lat
          tak dzieje się że pierwszy raz
          wnikając w siebie nagle wiemy że
          świat zmienił się

          podobno
          raz na milion
          raz na milion świetlnych lat
          zdarza się to co spotkało
          i co trzyma tutaj nas
          tylko raz na milion
          raz na milion świetlnych lat
          najpiękniejsza katastrofa - eksploduje supernova...

          (Republika)
    • hanya Zgodnie z obowiązującą na forum konwencją (17) 25.04.03, 10:19
      ... rowerową ja również postanowiłam zainaugurować wreszcie sezon rowerkowy :)
      Wczoraj wykręciłam pierwszą tej wiosny pętelkę po okolicy. Na moje oko jakieś
      10km. Trasa była iście rajdowa i urozmaicona, najpierw szosą, potem polną
      drogą, wreszcie polną miedzą ;) Ale fajnie było. Wiatr we włosach i przed
      siebie. W sumie niegłupia rzecz ten rower :)
      hanya

      nowa pseudo-sygnaturka na dziś, jutro i pojutrze:
      "Lepiej późno niż wcale,
      - powiedziała baba, spóźniając się na pociąg"
    • hanya A ja trzymam się jednego wątku ;-) (18) 28.04.03, 21:17
      Żeby mi potem nikt nie zarzucał, że tworzę kolejny wątek o tym samym ;),
      dodatkowo rujnując forumowy ład.
      No, no, widzę, że sztab antykryzysowy zbroi się i chce zawalczyć jednak o
      Forum - brawo, moje gratulacje i trzymam kciuki. No i tradycyjnie mój skromny
      komentarz. Już niejedną burzę i ciszę dane mi było tu zaobserwować. Zwykle
      jakoś Forumowicze wychodzili na prostą, więc pewnie i tym razem się uda. Jedna
      tylko mała uwaga (choć i tak bez znaczenia pewnie ;)- nic na siłę i na żadne
      huuuura, bo wtedy miast spontanicznie i ciekawie zrobi się znowu pospolicie i
      nudnawo. Myślę, że wiosenne przesilenie forum jest zupełnie naturalne. Podobno
      właśnie na wiosnę ludzie się najbardziej zmieniają, rozpadają się związki,
      gubią wspólne wątki. Mój związek z forum też przechodzi kryzys ;) Ale nic to,
      trzeba zacisnąć zęby i .... poczekać na lepsze czasy do zimy. Zobaczycie, na
      zimę, ludziska znowu siądą i zaczną tworzyć ciekawe wątki z nudów...
      hanya

      nowa pseudo-sygnaturka brzmi zatem:
      "byle do zimy... przecież
      ta wiosna kiedyś musi minąć ;)"
      • med_max Re: A ja trzymam się jednego wątku ;-) (18) 28.04.03, 22:49
        Mnie też po arcyciekawym i emocjonującym marcu, kwiecień także wydaje się
        płaski i mało ciekawy ale maj już zbliża się wielkimi krokami. Zapewne w maju,
        będą nowe inspiracje, chęć do pochwalenia się swoimi zachłystami, swoją
        opalenizną /polecam Plażę /.Już czuję zapach bzu, jaśminy, rosa na ławeczce o
        4.00 rano, słowiki, trele morele...
    • aard Podbijam ze Slowacji watek siostrzany q kontroli 02.05.03, 21:21
      Bo cosik spadl...
      • hanya Spada-nie, skąd? (19) 02.05.03, 21:50
        Upadek, spadanie, podpadanie, zapadanie - wszystkie są przecież po to, by się
        podnosić. Wiem to ja, wiesz to Ty, wie On, Ona, Ono, wiemy My, wiecie Wy,
        wiedzą Oni, One ;) Wszyscy wiemy, choć o tym nie wiemy, albo tylko nie
        pamiętamy czasami.
        Dzięki Bracie Aardzie, BAardzo :)
        hanya

        pseudo-sygnaturka weekendowa:
        "nie chciało się na piwo, piwo samo przyszło ;)"
        • aard Ależ nie ma za co, Siostrzyczko :-) 05.05.03, 11:10
          Pochyliłem się nad losem
          i uniosłem wielkim głosem.
          Poza tym, będzie dym
          Gdy na Forum łódzkim mym
          Chaos mocnym wkroczy ciosem.
          • Gość: Neochułan Pod pucha IP: 212.191.74.* 05.05.03, 11:15
            A nie, bo moje 45 postów!!! :-P
            Podpisał: bAARD z BaardEJOVA
            • hanya Moje gratulacje :-) (20) 05.05.03, 11:28
              Nagrodą za ustrzelenie 45-ego postu w moim wątku są pozdrowienia z Poznania,
              które prześlę jutro :), ale nie będą to pozdrowienia wirtualne, zaznaczam.
              hanya

              nowa pseudo-sygnaturka:
              "zło kryje się tuż pod puchową podpuchą ;)"
              • Gość: Neochułan Re: Moje gratulacje :-) (20) IP: 212.191.74.* 05.05.03, 11:33
                U
                A!
                • Gość: Neochułan Dzięx!!! :))) IP: 212.191.74.* 07.05.03, 15:43
                  Dzięki za pozdrowienia jutro przesłane wczoraj, tylko gdzie one są, bo nigdzie
                  ich nie ma?
    • hanya Mam wspomnienia sprzed...(2.1.) 06.05.03, 20:41
      I co? wszyscy tak o tej maturze to i ja też. Ale skoro już prawie po maturze,
      to ja wspomnę raczej sprzed matury. Więc wszystko na odwrót będzie ;)
      wspomnienie numer 2.
      Chyba na dzień przed testowałyśmy z koleżanką techniki chowania ściąg, a
      konkretnie w ubikacji, która miała być do dyspozycji maturzystów zrobiłyśmy
      akcję pod kryptonimem "wizja lokalna". Pierwszy schowek na ściągi (nasz patent)
      to przyklejone do umywalki kawałki taśmy, do których miałyśmy doklejać swoje
      ściągawki, przy kolejnych wizytach tam. Drugi patent, banalnie prosty, schowek
      pod specjalnie zaniesioną na tę okazję pastą do mycia rąk, miało być naturalnie
      i nie podpadać ;) Naturalnie jedynie szlag trafił pastę po wszystkim.
      Koniec końców ściągę na matmie podał mi anglista :)
      wspomnienie numer 1.
      Drugie wspomnienie też sprzed, tym razem ogłoszenia wyników. Szłyśmy we trójkę
      z kumpelami, przez lasek i aż z nerwów i wrażenia musiałyśmy czmychnąć na
      stronę w krzaczki. Też było zupełnie naturalnie, na łonie natury ;)
      Maturę oczywiście zdałyśmy :)

      hanya, maturzystka sprzed kilku lat

      pseudo-sygnaturką na dziś jest naturalnie temat mojego maturalnego wypracowania:
      "Poznawanie świata, pielgrzymowanie, poszukiwanie celu - motyw wędrówki w
      literaturze polskiej. Opracuj temat na wybranych przykładach"
      • aard Qrcze, a ja myślałem... 07.05.03, 09:04
        hanya napisała:

        > "Poznawanie świata, pielgrzymowanie, poszukiwanie celu - motyw wędrówki w
        > literaturze polskiej. Opracuj temat na wybranych przykładach"
        ... że jesteśmy ten sam rocznik. Ale na mojej maturze nie było takiego tematu.
        Ja pisałem (jeśli nie mylę z próbną):
        "Między obowiązkiem walki ze złem a pokusami urody życia - rozważania na temat
        wyborów bohaterów literackich... [pierdu, pierdu]"

        Z łódzko-czarnkowsko-szwajcarskim pozdrowieniem
        Dzierżbór noteckie!
        aA
        Rd
        • aard Qfa, jaki ja jestem głupi... 07.05.03, 10:00
          aard napisał:

          Przecież w różnych województwach są różne tematy...
          Ech!
          • Gość: lavinka Re: Bez przesady.... IP: *.arch.pw.edu.pl 07.05.03, 14:57
            Oh nikt nie jest nieomylny aardzie ;-)

            Na mojej maturze nie miałam ściąg bo się strasznie denerwuje przy ściąganiu. A
            i tak nasz fizyk rozwiązał jedno zadanie za nas,żeby każdy zdał. A na polskim
            pisałam o władzy już nie pamiętam co... ;-)

            Acha i nauczyciele strasznie podpowiadali, aż byli za natrętni.

            lav

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka