kx
30.11.01, 20:20
Dzisiaj rano, w czasie standardowej podróży do Warszawy, próbowano mnie zabić i
to trzy razy!
Kiedy ciemny opel wyjechał ze stacji benzynowej prosto w mój prawy bok, to
nawet się nie zdziwiłam- w końcu takie rzeczy zdarzają się wszystkim
użytkownikom ruchu na porządku dziennym.
Ale po niedługim czasie opel mnie dogonił (co nie było trudne, zważywszy, że
był to obszar zabudowany z tendencją do częstego występowania niebieskich
kogutów, grzebiących sobie w żwirku na poboczu) i próbował staranować mój
bagażnik. Na szczęście udało mi się uciec na trawkę- niniejszym przepraszam
Państwa z posesji numer 45 za te rynny pooponowe na trawniku. Opel nie poddawał
się (kto mu cholera zapłacił?). Niby wyprzedzając mnie spróbował tym razem
uderzyć mnie całą swoją długością w lewy bok. Zaorałam kolejny trawnik i
porządnie się wkurzyłam- prawy bok i bagażnik da się wyklepać- ale mój lewy
policzek ???
Chcę wierzyć, że nie było to zaplanowane morderstwo, tylko ktoś wracał z
wiejskiej zabawy zakończonej pół godziny wcześniej...
Dlatego wszystkim Forumowiczom przypominam- weekendowe imprezki połączone z
intensywnym nawadnianiem organizmu należy bezwzględnie odespać!
Pozdrawiam i życzę miłego weekendu :))