Dodaj do ulubionych

Wyścigowe karetki.

12.06.03, 13:57
Często bywam na Piotrkowskiej i obserwuję jak karetki na sygnale wykorzystują
deptak(?) jako trasę szybkiego ruchu. Ja rozumiem, że trzeba nadrobić czas
stracony np. na nieśpieszne dokończenie wietnamskiego żarła, ale czy
koniecznie slalomem między ogródkami, spacerowiczami i rowerzystami, z
szybkością wariata? Zresztą w ogóle w Polsce pojazdy uprzywilejowane
przesadzają z szybkością, co było wielokrotnie przyczyną tragicznych wypadków
(pominę że nawet lekarze nie zapinają pasów!).
Jestem przekonany, że wcześniej czy później dojdzie do tragicznego wypadku z
tego powodu. I dopiero wtedy zagrożenie zostanie dostrzeżone.
Obserwuj wątek
    • hubar Re: Wyścigowe karetki. 12.06.03, 14:06
      Czasem jest tak, że się zgadzamy ;-)

      To co robią na Pietrynie karetki, radiowozy (strażaków nie widziałem) to
      zakrawa o pomstę do nieba!
      • ixtlilto Re: Wyścigowe karetki. 12.06.03, 19:20
        hubar napisał:

        > [...](strażaków nie widziałem)[...]
        Na Pietrynie niekoniecznie, ale z Sienkiewicza (z dawnej, zamkniętej teraz
        siedziby) potrafili wyjechać pod prąd na Piłsudkiego.
    • Gość: barnaba Re: Wyścigowe karetki - I bardzo dobrze! IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 12.06.03, 14:43
      kuubaa napisała:

      > Często bywam na Piotrkowskiej i obserwuję jak karetki na sygnale wykorzystują
      > deptak(?) jako trasę szybkiego ruchu. Ja rozumiem, że trzeba nadrobić czas
      > stracony np. na nieśpieszne dokończenie wietnamskiego żarła, ale czy
      > koniecznie slalomem między ogródkami, spacerowiczami i rowerzystami, z
      > szybkością wariata?

      Zadaniem karetki jest jak najszybciej dostarczyć chorego do szpitala. Którędy
      mają jechać? Przeciskać się przez korek na Al. Kościuszki lub Kilińskiego?

      > Zresztą w ogóle w Polsce pojazdy uprzywilejowane
      > przesadzają z szybkością, co było wielokrotnie przyczyną tragicznych wypadków

      Dlatego, że pacjenci wymagają szybkiej pomocy w warunkach szpitalnych.
      Dlatego, że każde opóźnienie lub zgon w karetce może skutkować sprawą w sądzie
      lub kolejną audycją w TVN lub artykułem w GW.

      > (pominę że nawet lekarze nie zapinają pasów!).

      Chyba nietrudno się domyślić dlaczego. Podpowiem, że pacjent to nie worek
      kartofli, który leży spokojnie i na pewno nie wymaga pomocy.

      > Jestem przekonany, że wcześniej czy później dojdzie do tragicznego wypadku z
      > tego powodu. I dopiero wtedy zagrożenie zostanie dostrzeżone.

      Mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiał czekać na karetkę. Jeśli Ci jednak
      kiedyś się zdarzy, zrozumiesz dlaczego pogotowie stara się dojechać jak
      najszybciej. Może wtedy dotrze do Ciebie, że niejednokrotnie liczy się kazda
      minuta.

      pozdrawiam
      • Gość: łażej Re: Wyścigowe karetki - I bardzo dobrze! IP: *.retsat1.com.pl / 172.16.99.* 12.06.03, 14:52
        100% poparcia!! Problemem nie są szybko jeżdżące pojazdy uprzywilejowane, lecz
        to, że kierowcy, a czasami nawet piesi(!!!) nie ustępują im drogi!! To co widać
        czasami, gdy karetka jest blokowana przez pojazd, który ma możliwość zjechania
        z drogi, jest karygodne. Za takie postępowanie powinno być sporo punktów
        karnych.
        A na Piotrkowskiej znacznie większym niż jadąca szybko na sygnale karetka, jest
        jadący szybko swoim blaszakiem kark z łańcuchem na szyi. Takich debili powinno
        się eliminować z Pietryny.

        pozdrawiam
        • hubar Re: Wyścigowe karetki - I bardzo dobrze! 12.06.03, 17:40
          A jak to się ma do wizji Pietryny deptaka???
          Według mnie nijak.
    • uerbe Re: Wyścigowe karetki. 12.06.03, 17:30
      kuubaa napisała:

      > Często bywam na Piotrkowskiej i obserwuję jak karetki na sygnale wykorzystują
      > deptak(?) jako trasę szybkiego ruchu. Ja rozumiem, że trzeba nadrobić czas
      > stracony np. na nieśpieszne dokończenie wietnamskiego żarła, ale czy
      > koniecznie slalomem między ogródkami, spacerowiczami i rowerzystami, z
      > szybkością wariata?

      Wiesz, na Piotrkowskiej jest ograniczenie prędkości do 20km/h nagminnie łamane
      przez wszystkich, nawet pojazdy policyjne (ale nie jadące na sygnale). To, że
      od czasu do czasu przejedzie karetka nie stanowi akurat zagrożenia, chyba że
      jest się tumanem, który wlezie pod koła i tak, mimo wyjącej syreny.

      > Zresztą w ogóle w Polsce pojazdy uprzywilejowane
      > przesadzają z szybkością, co było wielokrotnie przyczyną tragicznych wypadków
      > (pominę że nawet lekarze nie zapinają pasów!).

      Nie życzę Ci, żebys kiedykolwiek czekał na przyjazd karetki. To zmieniłoby Twój
      punkt widzenia.

      > Jestem przekonany, że wcześniej czy później dojdzie do tragicznego wypadku z
      > tego powodu. I dopiero wtedy zagrożenie zostanie dostrzeżone.

      I na karetki pogotowia, wozy strażackie, pojazdy saperów etc. zostanie
      przykładnie nałożone ograniczenie prędkości - a jak!
      Pozdrawiam,
      Robert uerbe Urbaniak
      masakrytyczna.up.pl
      • szprota1 Re: Wyścigowe karetki. 12.06.03, 17:35
        A ja stwierdzę jeszcze coś innego.
        Karetek jest za mało. To pewnie jeden z powodów, dla których tyle się na nie
        czeka.
        Miałam kiedyś pecha złamać nogę w nocy z soboty na niedzielę. Karetek
        jeżdżących po Łodzi było trzy. Do szpitala pojechałam taksówką.
    • kuubaa Re: Wyścigowe karetki. 12.06.03, 19:17
      Może dla niektórych napisałem mało zrozumiale, albo w ogóle nie rozumieją
      tematu, więc rozwinę:
      Przesada we wszystkim jest nierozsądna, ale w tym zjawisku także bardzo
      niebezpieczna. Nie kwestionuję, że karetka ma szybko dotrzeć na miejsce.
      Pominę, że NIGDY nie zauważyłem, aby po szaleńczej jeździe jeździe załoga
      pośpiesznie, niekoniecznie biegiem, udawała się do poszkodowanego. Pominę, że
      po przywiezieniu chorego do szpitala najczęściej musi on i tak długo czekać,
      aby ktoś się nim fachowo zajął. Chodzi mi jedynie o zdecydowane zachwianie
      proporcji, czego dowodem są liczne wypadki karetek i radiowozów. Przecież ktoś
      może nie dosłyszeć sygnału, pomylić go z alarmem samochodowym, niezdążyć
      uskoczyć itd.
      Pisząc o niezapinaniu pasów miałem na myśli to co widzę - a więc kierowców i
      siedzących obok nich, a nie za matową szybą przy pacjencie, lekarzy (oraz
      załogi radiowozów).
      Jeżdżę bardzo dużo po Łodzi i NIGDY nie zaobserwowałem aby samochody utrudniały
      przejazd karetkom. Wręcz przeciwnie, nie raz widziałem że kierowcy wręcz
      przesadzają z panicznym usuwaniem się z drogi, co może stanowić zagrożenie dla
      innych.
      Zresztą wystarczy popatrzeć jak jeżdżą karetki w cywilizowanych krajach.
      Nie chciałbym wyciągać tego wątku, bez żadnej satysfakcji, gdy jakiś wariat na
      Pietrynie staranuje ogródek lub rikszę.
      • Gość: barnaba Re: Wyścigowe karetki. IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 12.06.03, 20:47
        kuubaa napisała:

        > Może dla niektórych napisałem mało zrozumiale, albo w ogóle nie rozumieją
        > tematu, więc rozwinę:
        > Przesada we wszystkim jest nierozsądna, ale w tym zjawisku także bardzo
        > niebezpieczna. Nie kwestionuję, że karetka ma szybko dotrzeć na miejsce.
        > Pominę, że NIGDY nie zauważyłem, aby po szaleńczej jeździe jeździe załoga
        > pośpiesznie, niekoniecznie biegiem, udawała się do poszkodowanego.

        Niestety nic w tym dziwnego. Trzeba odnaleźć właściwy dom, zabrać sprzęt, a co
        najważniejsze porządnie zamknąć samochód.
        Poza tym, karetka jedzie szybko nie tylko DO pacjanta, ale również Z NIM.

        > Pominę, że
        > po przywiezieniu chorego do szpitala najczęściej musi on i tak długo czekać,
        > aby ktoś się nim fachowo zajął.

        Pogotowie ma jak najszybciej udzielić choremu pomocy. To, że jego wysiłek bywa
        marnowany na Izbach Przyjęć to temat na oddzielną dyskusję.

        > Chodzi mi jedynie o zdecydowane zachwianie
        > proporcji, czego dowodem są liczne wypadki karetek i radiowozów. Przecież
        ktoś
        > może nie dosłyszeć sygnału, pomylić go z alarmem samochodowym, niezdążyć
        > uskoczyć itd.

        I dlatego, nikt nie uważa, że kierowcy karetek są zwolnieni z obowiązku
        zachowania ostrożności. Jeśli jej nie zachowają- odpowiadają za spowodownie
        wypadku.

        > Pisząc o niezapinaniu pasów miałem na myśli to co widzę - a więc kierowców i
        > siedzących obok nich, a nie za matową szybą przy pacjencie, lekarzy (oraz
        > załogi radiowozów).

        Ten, co siedzi przy kierowcy to bardzo często sanitariusz. :)
        Zresztą- jeśli coś się z przewożonym pacjentem zaczyna nagle dziać, lepiej,
        żeby lekarz/sanitariusz nie tracił czasu na wyplątanie się z pasów.
        Pomijam, że jest to zgodne z kodeksem drogowym.

        pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka