Dodaj do ulubionych

Cmentarz Łódzkich Zabytków

20.04.08, 21:36
Wpisujcie w tym poście wszystko, co wiecie na temat budynków
widniejących w rejestrze bądź ewidencji zabytków, a które
bezpowrotnie zostały wymazane z krajobrazu Łodzi. Szczególnie
interesuje mnie nazwa takiego obiektu, jego adres, krótka historia,
funkcja, okoliczności i czas wyburzenia, nazwiska osób, które
przyczyniły się do jego dewastacji.

Zakładam ten wątek, gdyż interesuje mnie skala bezmyślnego
niszczenia historycznego dziedzictwa naszego miasta. Moim zdaniem
Łódź nie może pozwolić sobie na wyburzanie zabytków - świadków jej
krótkiej, ale burzliwej historii, oraz dawnego życia łodzian.
Miasto, które nie szanuje własnej historii, zostanie szybko
zapomniane i zepchnięte na margines dziejów, a jego zasługi dla
państwa i społeczeństwa nie będą nikogo interesowały. Czy chcemy,
żeby przyszłe pokolenia o nas zapomniały? Czy chcemy, by nazwa Łódź
kojarzyła się ludziom wyłącznie z jednostką służącą do pływania.
Chyba nie...

--
Odpłyń Łodzią z EL-042
Obserwuj wątek
    • el-042 Fabryka "Norbelana" 20.04.08, 21:47
      Krwawa rana na ciele Łodzi spływająca czerwienią miażdżonych
      cegieł...

      Był to duży kompleks fabryczny w doskonałym stanie technicznym,
      wspaniale eksponowany i umiejscowiony na skrzyżowaniu ruchliwych
      arterii. Niestety nie ziściły się plany jego rewitalizacji, które
      kiedyś hucznie prezentowano na łamach prasy.

      Ta cudowna fabryka zniknęła, a paradoskalnie pozostały elementy
      współczesnej architektury, które do niej nawiązywały, tj.
      pseudofabryczny ceglany narożnik będący architektonicznym motywem
      witającym wjeżdżających do restauracji Mc Donald's oraz fasada
      hotelu Qubus, która swoją klinkierową czerwienią miała się wtapiać w
      tło tworzone niegdyś przez Norbelanę. Tło zniknęło, pierwowzór
      wymazano. Pozostały jedynie nawiązania. Szkoda, że już nikt się nie
      dowie, do czego nawiązywano...

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • el-042 Secesyjny dworzec Łódź Kaliska 20.04.08, 22:06
      Mogliśmy mieć wspaniały historyczny dworzec...

      Mieliśmy szczęście, że czas krótkiego trwania secesji w
      architekturze i sztuce zbiegł się akurat z potrzebą Łodzi posiadania
      dworca. Dzięki temu nasze miasto załapało się na dworzec w nowym
      charakterystycznym i unikatowym stylu. Niestety nie doceniono w porę
      walorów tego budynku i zastąpiono go glazurowo-winylowym karłem
      utopionym w lesie słupów i betonowych estakad. Do dzisiaj nie
      ukończono jeszcze tego straszydła, a już wymaga on generalnego
      remontu. Podobno dobrą architekturę można poznać po tym, jak się
      starzeje. Ta zestarzała się obrzydliwie.

      Jak można było zniszczyć tamten zabytkowy, unikatowy budynek stacji,
      który posiadał niegdyś bliźniaka w Kaliszu? To się po prostu w
      głowie nie mieści. Dworzec to brama do miasta. Dzisiaj podróżnych
      mogła witać secesyjna bryła ze spektakularnymi schodami i misternie
      rozrzeźbionymi secesyjnymi zadaszeniami peronów. Można się jedynie
      obejść smakiem przejeżdżając obok stylowego dworca w Skierniewicach.
      Tam to się udało, u nas nie. Pięknie to dzisiaj wygląda: oderwany od
      miasta brudny śmierdzący gołębnik bez żywego człowieka, posadzka
      idealna do wpadania w poślizg i łamania nóg oraz ruiny nigdy
      niewybudowanych wyjść na perony oraz sklepów.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: . Re: Secesyjny dworzec Łódź Kaliska IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.04.08, 23:48
        misternie
        > rozrzeźbionymi secesyjnymi zadaszeniami peronów.

        Które z resztą były uwielbiane przez filmowców. Może ktoś bardziej obeznany
        wymieni stacje, jakimi stał się na celuloidowej taśmie peron 1 dworca Łódź
        Kaliska. Ja ze swojej strony mogę wspomnieć jedynie, rzecz jasna, "Ziemię Obiecaną".
        • berger.m Re: Secesyjny dworzec Łódź Kaliska 22.04.08, 00:15
          "Skłamałam", film z lat 30.
    • el-042 Fabryka Biedermana 20.04.08, 22:09
      Wspaniale górowała nad parkiem Helenów... Czy jej nędzne resztki
      będą dalej ozdobą tej części Łodzi, która po wojnie prawie
      całkowicie została zrównana z ziemią?

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • el-042 Kantor przy fabryce Ossera 20.04.08, 22:15
      Ostatnio na łamach Gazety triumfalnie ogłoszono wyburzenie tej
      pięknej soczystej wiśniowej fasady u zbiegu Kilińskiego i
      Przybyszewskiego. Kolor tej wspaniałej ruiny był tak intensywny, że
      aż można było poczuć smak tych wiśni. Dla mnie to wielka strata, bo
      mijałem ten budynek latami w drodze do szkoły. Teraz to skrzyżowanie
      jest bezpłciowe jak nigdy dotąd. I nawet garmażeryjna budka ze
      zwłokami prosiąt i kurcząt o dostojnej nazwie Luxor tego nie zmieni.
      I wolę już nawet nie myśleć o jej smaku, bo wywołuje we mnie tylko
      odruch wymiotny.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: profes79 Re: Kantor przy fabryce Ossera IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.08, 15:24
        El - niezaleznie od koloru te resztki byly w takim stanie ze tylko czekalem az
        same runa. Mozna bylo to ratowac - ale duzo wczesniej.
        Swoja droga zabudowania fabryczne przy Dabrowskiego-Rzgowskiej przeszly
        "lifting" i zaczynaja troche lepiej wygladac - czekam az sie tam skoncza prace
        i bedzie mozna podziwiac caly budynek. Tylko jakos nie pasujacy nowoscia do
        otoczenia - ale moze i otoczenie sie zmieni...Cala nadzieja w tym, ze po
        polnocnej stronie Dabrowskiego jest sporo pustego terenu kory mozna wykorzystac
        na zabudowe biurowo-uzytkowa - jezeli bedzie nawiazywac stylem i wygladem do
        budynkow juz istniejacych na rogu byloby wspaniale.
        • Gość: . Re: Kantor przy fabryce Ossera IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 17:05
          > El - niezaleznie od koloru te resztki byly w takim stanie

          Pamiętajmy, że właściciel chciał wyremontować budynek, ale to MIASTO się temu
          sprzeciwiało zasłaniając się nieistniejącymi planami poszerzenia ulicy.
    • el-042 Fabryka Pafino 20.04.08, 22:19
      Była niegdyś fabryka na rogu Kilińskiego i Dąbrowskiego naprzeciwko
      zajezdni MPK. Niestety nie miałem okazji jej nigdy zobaczyć. Może
      ktoś ma jakieś zdjęcia tego kompleksu? Chciałbym wiedzieć, czego
      miejsce zajął Lidl, który jest tani, jak mówi reklama, a co i tak na
      pierwszy rzut oka widać, patrząc na ten blaszak.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: . Re: Fabryka Pafino IP: *.ssp.dialog.net.pl 20.04.08, 23:50
        > Niestety nie miałem okazji jej nigdy zobaczyć.

        Nie za wiele pamiętam z tej fabryki, ale jej nieodłącznym elementem była piękna
        wieża ciśnień. Gdy zaczęto wyburzać fabrykę konserwator (nie pamiętam już który)
        deklarował, że będzie walczył choćby o uratowanie tej wieży, ale dzień później
        nie było już o co walczyć.
        • Gość: lik Re: Fabryka Pafino IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.08, 16:44
          > nieodłącznym elementem była piękna wieża ciśnień.

          forumowe-obrazki.w.interia.pl/pages/201_wieza_1.htm
          > Gdy zaczęto wyburzać fabrykę konserwator (nie pamiętam już który
          > deklarował, że będzie walczył choćby o uratowanie tej wieży,

          Architekt Miasta Marek Lisiak
    • el-042 Zawalona centrala przy pl. Zwycięstwa 20.04.08, 22:22
      Było głośno w gazetach, że zginęli pod gruzami ludzie, gdy zawalił
      się budynek przy pl. Zwycięstwa, jako że ktoś nieumiejętnie
      prowadził wymianę okien w dawnej ceglanej centrali. Co się dalej
      dzieje z tym budynkiem? Szkoda ludzi, szkoda też fabryki...

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • el-042 Budynki pofabryczne na terenie ŁSSE (ul. Targowa) 20.04.08, 22:29
      Pani Elżbieta Muszyńska swego czasu podejmowała temat skandalicznego
      wyburzenia zabytkowych budynków na terenie Łódzkiej Specjalnej
      Strefy Ekonomicznej. Tuż za murem będącym symbolem Łodzi, tj.
      beczkami Grohmana przy ul. Targowej, ktoś wyburzył zabytkowy
      kompleks budynków i postawił tam halę, bodajże mieści się tam teraz
      piekarnia. Miało być zabytkowo, elegancko, turystycznie - wyszło
      blaszano, molochowato, nieludzko. Ekonomia kolejny raz wymiotła
      historię, mimo, że były plany przywrócenia świetności tym budynkom.
      Teraz wspaniała brama z beczkami Grohmana zamiast między zabytki
      wprowadza nas do hali, gdzie piecze się bułki, chleby i chałki.
      Doprawdy, wielką chałę nam inwestor zafundował.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: literka_m Re: Budynki pofabryczne na terenie ŁSSE (ul. Targ IP: *.sttb.pl 21.04.08, 23:58
        > Pani Elżbieta Muszyńska swego czasu podejmowała temat skandalicznego
        > wyburzenia zabytkowych budynków na terenie Łódzkiej Specjalnej
        > Strefy Ekonomicznej.

        el z calcym szacunkiem ale skandalem to jest umieszczenie specjalnej Strefy
        ekonomicznej tam gdzie sa zabytki. co Ty chcesz, zeby inwestor ktory ma tanio i
        konkurencyjnie produkowac mial zajmowac sie restaurowaniem zabytkowych budowli ?
        to troche tak, jakby zaklady chemiczne umiescic w srodku puszczy i jednoczesnie
        zadac, zeby nie wplywalu na srodowisko naturalne.
        • el-042 Re: Budynki pofabryczne na terenie ŁSSE (ul. Targ 22.04.08, 08:57
          Strefa została umieszczona na Księżym Młynie na pewnych zasadach...
          Nie wiem, w jaki sposób doprowadzono do zburzenia tych budynków i
          czy było to zgodne z prawem, ale projekt zagospodarowania strefy
          przewidywał ich zachowanie. Wydaje mi się, że znowu powtórzyła się
          sytuacja, że budynki te wpisano tylko do ewidencji zabytków i
          liczono na to, że to je uchroni, ale przecież tak naprawdę prawnie
          chronione są tylko zabytki wpisane do rejestru.

          --
          Odpłyń Łodzią z EL-042
          • Gość: barnaba Re: Budynki pofabryczne na terenie ŁSSE (ul. Targ IP: *.lodz.msk.pl 22.04.08, 11:01
            > Nie wiem, w jaki sposób doprowadzono do zburzenia tych budynków i
            > czy było to zgodne z prawem, ale projekt zagospodarowania strefy
            > przewidywał ich zachowanie.

            Jeśli chodzi o halę za beczkami Grohmana - w założeniu po niewielkiej
            przebudowie miała dalej służyć jako hala fabryczna.
            Efekt można podziwiać: w resztki murów wstawiono blaszak. Widok działa na
            odwiedzających wymiotnie.

            Co prawda całość jest jeszcze do uratowania- można wyremontować mury i całość
            nadbudować np konstrukcją szklano- metalową (od biedy zostawiając nawet stojący
            w środku blaszak). Efekt, mimo znacznej przebudowy hali, będzie i tak lepszy niż
            teraz, a przy odrobinie szczęścia może być całkiem ciekawy.
          • Gość: . Re: Budynki pofabryczne na terenie ŁSSE (ul. Targ IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.04.08, 12:15
            Wydaje mi się, że znowu powtórzyła się
            > sytuacja, że budynki te wpisano tylko do ewidencji zabytków

            Tu było nieco inaczej. Cały Księży Młyn już od bardzo dawna (przełom lat 70 i
            80?) jest w rejestrze, tyle, że jako wpis obszarowy, co w praktyce sprowadziło
            się do takiej działalności do jakiej się sprowadziło. "Martwi" urzędnicy, martwe
            prawo.
            • Gość: lik Re: Budynki pofabryczne na terenie ŁSSE (ul. Targ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.08, 16:53
              forumowe-obrazki.w.interia.pl/pages/Image-01.htm
    • el-042 Browar Anstadta 20.04.08, 22:34
      Ostatni bastion historii w centrum blokowiska prawie zniknął. Obiekt
      był umiejscowiony przy pięknym parku obok intensywnej zabudowy
      mieszkaniowej, więc mógł stać się centrum zajęć pozalekcyjnych czy
      czymś podobnym, służącym mieszkańcom pobliskiego osiedla. Niestety
      dzisiaj mieszkańcom do rozwoju duchowego musi wystarczyć tylko
      pobliski Kaufland.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • el-042 Remiza ul. Sienkiewicza 54 20.04.08, 22:37
      Dalekosiężnie plany budowy centrum rewitalizacji w budynkach po
      byłej remizie strażackiej upadły nim powstały, gdyż baza dla tego
      projektu stała się stertą powtórnie wypalonych cegieł. O ironio,
      spaliła się dawna remiza... Ciekawe, czy gaszący pożar strażacy
      czuli jakieś sentymentalne drżenie dzierżąc swoje tryskające sikawki?

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • el-042 Fabryka ul. Rewolucji 1905r. 69 20.04.08, 22:42
      Polski Dżejms Bond wyburzył ten piękny budynek pod budowę centrum
      szkolenia swoich ochroniarzy. Widocznie stropy, które dziesiątki lat
      dźwigały pracujące maszyny nie uniosłyby ciężaru karków uczniów
      Rutkowskiego. Aż strach pomyśleć, co powstanie w tym miejscu, znając
      zamiłowanie właściciela do nowobogackich luksusów.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • el-042 Secesyjna elektrownia al. Politechniki 10 20.04.08, 23:00
      Najciemniej pod latarnią. To niewiarygodne, że tuż pod oknami
      Instytutu Architektury i Urbanistyki Politechniki Łódzkiej wyburzono
      wspaniałą secesyjną elektrownię. Jeszcze w piątek tam stała, żalił
      się dr Jan Salm, a w poniedziałek już jej nie było. Wyburzający
      perfidnie wykorzystał fakt, że w weekend nikt nie pracuje w
      Instytucie, więc czujne oko architektów było zamknięte i nie
      widziało tego barbarzyństwa, nie mogąc mu zapobiec.

      Politechnika miała chętkę na tę elektrownię, chciała w niej urządzić
      pomieszczenia dydaktyczne, ale skłócony z sąsiednią Politechniką
      właściel działki ukrócił te zapędy i zburzył wpisany do rejestru
      budynek. Co gorsza odbyło się to prawie legalnie, gdyż rzeczywiście
      wydano zgodę na wyburzenie jakiegoś budynku pod adresem al.
      Politechniki 10, ale nie zaznaczono, że chodzi o inny budynek niż
      elektrownia. W ten sposób zniknęła kolejna perła secesji. Zamiast
      tego właściciel działki zafundował nam nowy obiekt, tzw. Klub Lodex -
      obrzydliwą niebieską szkaradę nakrytą czapą z blachy falistej.

      Jak uczyć młodych architektów piękna w sąsiedztwie tej
      pretensjonalnej budy? Wstydu nie czuł projektant tego budynku, a
      właściciel działki pewnie miał satysfakcję, że sprofanował otoczenie
      wyższej uczelni kształcącej tuż za murem architektów.

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
    • Gość: . Dom drewniany, ul. Nawrot 94 IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 00:15
      Nieco odsunięty od ulicy, trochę schowany w cieniu, stateczny swoją skromnością
      i prostotą. Wśród obdrapanych kamienic stał drewniany, parterowy budynek.
      Wyważone proporcje, dobrze zakomponowana estetyczna weranda sygnalizowały, że
      cieśla, który go postawił znał się na swojej pracy. Jeden z ostatnich
      drewnianych budynków w Łodzi. Kilka z nich znalazło się w tworzonym właśnie
      skansenie (choć z tego, co można tu i ówdzie przeczytać, to raczej ich szczątki
      tam się znalazły, a większość budynków wzniesiono od nowa), ten nie miał
      szczęścia. Kilka lat temu nadszarpnął go pożar. Teraz właściciel wydał na niego
      wyrok. Powiecie - cóż, właściciel, działka, pieniądze. Właścicielem jest miasto
      - nie zamierzało się zastanawiać. Jeden podpis przesądził o tym, że ten budynek
      również zniknie. Czy nie było innego wyjścia?
      • gothmucha Re: Dom drewniany, ul. Nawrot 94 28.04.08, 12:36
        Gość portalu: . napisał(a):
        Jeden z ostatnich
        > drewnianych budynków w Łodzi.

        Nie pierdzielcie towarzyszu - drewniaków w Łodzi mamy dostatek, przejedź się na Stary Widzew (ulice Mazowiecka, Wilanowska, Antoniewska itd itd), na Sporną, na Chojny, nawet na ul. Zgierską - straszą tam wciąż dziesiątki takich wątpliwych "zabytków"...
        • Gość: . Re: Dom drewniany, ul. Nawrot 94 IP: *.gprs.plus.pl 28.04.08, 20:52
          Wątpliwych to może jeszcze i dużo. Ale ja nie piszę o jakichś szopach, tylko
          zgrabnym, przemyślanym budynku.
    • Gość: . Drewniana willa fabrykancka IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 00:17
      W tej chwili nawet już nie bardzo kojarzę - Poznańskich czy Scheiblerów. Nigdy
      nie widziałem na oczy. Ponoć stała przez lata gdzieś w okolicy al. Włókniarzy. A
      potem było jak zwykle - ruina, pożar i pozamiatane.
      • Gość: barnaba Re: Drewniana willa fabrykancka IP: *.lodz.msk.pl 21.04.08, 14:07
        Poznańskich
      • gothmucha Re: Drewniana willa fabrykancka 28.04.08, 12:40
        To był dom letni Poznańskich, stał frontem do dawnej ul. Letniej (ob. Włókniarzy), kiedy powstawał, to była zaciszna okolica stojąca na skraju lasu. Jgo degradacja zaczęła się po wojnie, kiedy zakwaterowano w nim mieszkańców, dookoła powstało osiedle bloków, a tuż przed nim przeprowadzono ruchliwą arterię.

        Dalej wszystko potoczyło się normalnym torem - żuleria w środku, budynek popadał w coraz większą ruinę, ktoś nie wyłaczył piecyka, pożar, dzień roboty i nie zostało śladu.

        Teraz jest tam pusty plac - jak jedziesz Włókniarzy od Srebrzyńskiej w stronę Zgierza, to będzie go widać po prawej - długi przed tym, jak miniesz Drewnowską.
    • Gość: . Włókniarzy 185? IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 00:21
      Al. Włókniarzy, nieopodal ul. Drewnowskiej. Dziś stoi tam Lidl. Podobno
      wzniesiony na gruzach jakiejś fabryczki. Mógłby ktoś napisać coś na ten temat?
    • Gość: . Fabryka Stolarowa IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 00:24
      Fabrykę wybudował jedyny w Łodzi większy przemysłowiec pochodzenia rosyjskiego.
      Przez kilka lat opuszczona, wreszcie rozebrana pod hasłem rewitalizacji. Na jej
      miejscu powstał biurowiec Monnari, zaś fragment jednej ze ścian został
      umieszczony w ścianie nowego budynku. Zamiast rewitalizacji otrzymaliśmy kulawe
      lapidarium.
    • Gość: . Dom koncertowy Vogla IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 10:26
      Powstał, jeśli się nie mylę w 1912 roku. Projektantem jeden z bardziej
      uzdolnionych łódzkich architektów - Otto Gehlig. Jego dom, ustawiony na skraju
      Parku Sienkiewicza nota bene również doprowadzono do ruiny i jego przyszłość
      jest mocno niepewna.
      Bogata zdobiona fasada z charakterystycznym dużym łukiem, zamykała perspektywę
      ul. Sienkiewicza. Budynek systematycznie podupadał, w końcu nie mógł już pełnić
      swoich funkcji.
      Gdy rozpisano przetarg na budowę filharmonii wygrał go krakowski architekt,
      niejaki Loegler. Projekt zakładał zachowanie charakterystycznego łuku. Architekt
      jednak samowolnie zmienił projekt. Najpierw zamówiono "fachową" ekspertyzę
      stwierdzającą, że łuk nie nadaje się absolutnie do niczego, jest w gorszym
      stanie niż domek z kart. Wyrażono wiec zgodę na jego wyburzenie i odtworzenie.
      Architekt jednak wykorzystując zamieszanie związane z rzekomo błędnie podanymi
      wymiarami działki (ciekawe, precyzyjne metody pomiaru powierzchni znano już w
      antyku) zamiast odtworzyć łuk, za gigantyczne pieniądze zamówił taflę szkła, na
      której narysowane jest coś. W założeniu na tafli miało się znajdować zdjęcie
      rzeczonego łuku, ale nawet to nie doszło do skutku - na szkle są jakieś bliżej
      nieokreślone bazgroły. W mediach było nawet trochę zamieszania w związku z
      samowolą architekta, ale jak pan Bonisławski wystąpił w Encyklopedii Łodzi i
      publicznie zachwycił się panoramiczna windą, to jakoś wszystko ucichło.
      Pikanterii sprawie dodaje fakt, że budynek jest strasznym bublem, o czym również
      pisała już prasa, a także to, że łuk znajdujący się w tak katastrofalnym stanie,
      że nie dało sie go zachować wymagał sporej porcji dynamitu, ażeby ulec dekompozycji.
    • Gość: . Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 10:35
      Lata 70. Przyjechał kacyk, powiedział "zburzyć mi" to i było po domach. Stały w
      kilku miejscach - dziś łatwo te miejsca odnaleźć, bo albo są to puste place
      (Piotrkowska nieopodal "Manhattanu"), albo zajmują je plastikowe budy
      (Piotrkowska przy Zamenhofa). Obiekty unikatowe, bo pochodzące z czasów kiedy
      wytyczono i zaplanowano Łódź, jako osadę rzemieślniczą. Powstawały według
      jednego, ściśle określonego projektu, siedmiotraktowe, nakryte dwuspadowym
      dachem. Tworzyły fantastyczny klimat, o czym można przekonać się oglądając
      "Ulicę Piotrkowską" Rynkowskiej. Bezsens wyburzenia najlepiej potwierdza fakt,
      że działki po nich wciąż są niezagospodarowane.
      Można by powiedzieć, że ta dewastacja, zarządzona "odgórnie" przez ówczesnych
      urzędników jest precedensem dla współczesnych spraw. Ustrój się zmienił, barwy
      polityczne sie zmieniły, ale troglodyci na stołkach - pozostali. Jedyna różnica
      jest taka, że towarzysza Lenina zastąpiła Święta Faustyna.
      • Gość: barnaba Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.lodz.msk.pl 21.04.08, 14:08
        Ocalały dwa.
        Jeden zdewastowano, nazywając to "przebudową". Mieści się w nim księgarnia Caritasu.
        • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 14:59
          > Jeden zdewastowano, nazywając to "przebudową". Mieści się w nim księgarnia
          Caritasu.

          Nie wiem, czy w międzyczasie nie został również rozebrany do ziemi i wymurowany
          od nowa. Ale prawdą jest, że przy adaptacji na księgarnię został przerobiony
          zupełnie bez wiedzy, sensu i ładu.
          Warto zwrócić uwagę, że była to pierwsza siedziba niejakiego Scheiblera.

          Drugi - Piotrkowska 240 też jest koszmarnie zeszpecony, częściowo nadbudowany,
          przerabiany setki razy i ogólnie rzecz ujmując - w kiepskiej kondycji.

          Jest jeszcze trzeci parterowy budynek - Piotrkowska 91 - ale po dziesiątkach
          przebudów i zza reklam zakrywających dokładnie CAŁY budynek nie da sie rozpoznać
          czy to jeden z domów tkaczy, czy może po prostu rozbudowany kiosk ;-) Takie
          łódzkie poblaciones.

          Domy, które wyburzono były w dobrym stanie i zachowywały wszystkie typowe cechy.
          • gothmucha Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej 28.04.08, 12:48
            > Domy, które wyburzono były w dobrym stanie i zachowywały wszystkie typowe cechy
            > .

            Do tych typowych cech nalezał m.in. całkowity brak wygód (wodociąg, kanalizacja, gaz, centralne ogrzewanie), brak architektury (wszystkie były identyczne, stawiane od sztancy), wreszcie ich stan wcale nie był dobry - nie wiem, skąd masz takie informacje.

            Naprawdę nie ma co po nich płakać, jeden z nich przeniesiony do skansenu w zupełności by wystarczył.

            Ps - jak ktoś sobie chce popatrzeć, jak one cudownie wyglądały, to proponuję obejrzeć zapostowaną przez Studiego kronikę filmową z 1969r. - są tam te bieda-domki w całej okazałości.

            studikomunikacja.strefa.pl/var/mkm/69LodzNoweCentrum.avi
            Ps - ciekawa dyskusja o tych domkach odbyła się tu - www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=534640&page=43
            • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.gprs.plus.pl 28.04.08, 21:19
              > Do tych typowych cech nalezał m.in. całkowity brak wygód

              Wyburzyć wszystkie średniowieczne kamienice, bo nie miały gazu i centralnego
              ogrzewania.

              brak architektury (wszystkie były identyczne, sta
              > wiane od sztancy)

              Wyburzyć rzymskie akwedukty - wszystkie stawiane od sztancy

              wreszcie ich stan wcale nie był dobry - nie wiem, skąd masz
              > takie informacje.

              A Ty, jak rozumiem każdy z tych domów przed wyburzeniem oglądałeś i robiłeś
              analizy budowlane?

              > Naprawdę nie ma co po nich płakać,

              No pewnie. W końcu po co nam budynki pokazujące od czego rozpoczął się rozwój
              naszego miasta? Przecież możemy to pokazać na archiwalnych fotografiach. A w
              ogóle po co nam to wiedzieć i o tym mówić? Przecież historia Łodzi zaczęła sie w
              1945, kiedy nastała nowa świetlana rzeczywistość. Wszystko co wcześniej to tylko
              kapitalistyczna zgnilizna niewarta plunięcia.

              > jeden z nich przeniesiony do skansenu w zupełności by wystarczył.

              Tyle, że żaden nie został przeniesiony do skansenu.

              > Ps - jak ktoś sobie chce popatrzeć, jak one cudownie wyglądały, to proponuję ob
              > ejrzeć zapostowaną przez Studiego kronikę filmową z 1969r.

              Tak. Z dyskusji z Tobą wyłania się właśnie obraz kogoś kto nasłuchał sie takiej
              propagandy. Więc pozwolisz, że zamiast propagandy sukcesu z poprzedniej epoki
              (domki symbolem kapitalistycznego wyzysku i te sprawy) zaproponuję opracowanie
              naukowe albo przynajmniej do takiego zbliżone czyli "Ulicę Piotrkowską" Rynkowskiej.
              • gothmucha Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej 29.04.08, 00:04
                Gość portalu: . napisał(a):


                > Wyburzyć wszystkie średniowieczne kamienice, bo nie miały gazu i centralnego
                > ogrzewania.

                No tak, bo każdy z tych domków miał wartość Wawelu, albo co najmniej zabytkowej kamienicy z krakowskiego rynku.


                > Wyburzyć rzymskie akwedukty - wszystkie stawiane od sztancy

                Najwidoczniej nigdy nie spotkałeś żadnego na żywo.

                Poza tym bliżej tym biedadomkom do dzisiejszych dwupiętrowych bloczków w Domaniewicach - je też będziesz zachowywał, kiedy skończą 60 lat?


                > A Ty, jak rozumiem każdy z tych domów przed wyburzeniem oglądałeś i robiłeś
                > analizy budowlane?

                Nie robiłem - ale rozmawiałem z osobami, które kiedyś w nich mieszkały. I powiem Ci, że sporo jest jeszcze łodzian, którzy je pamiętają i jakoś żaden ich nie żałuje.

                > No pewnie. W końcu po co nam budynki pokazujące od czego rozpoczął się rozwój
                > naszego miasta? Przecież możemy to pokazać na archiwalnych fotografiach. A w
                > ogóle po co nam to wiedzieć i o tym mówić?

                Wiedzieć można, mówić też. Ale pamiętaj, że to jest ścisłe centrum miasta i jeśli na chwilę włączysz myślenie, to jestem ciekawy, czy byłoby Ci do śmiechu, gdyby na przeciwko Hiltona wychodził ludek z wiadrem gówien i wylewał je do rynsztoka, który też trzeba zachować, bo to łodzkie dziedzictwo...

                Ale zaraz, jakiego Hiltona, przecież tam też powinien stać taki fajny mały domek tkacza, szkoda, że jacyś wredni kapitaliści na początku XXw go wyburzyli pod kamienicę...

                Przecież historia Łodzi zaczęła sie
                > w
                > 1945, kiedy nastała nowa świetlana rzeczywistość. Wszystko co wcześniej to tylk
                > o
                > kapitalistyczna zgnilizna niewarta plunięcia.

                Pie..sz jak potłuczony.


                > > jeden z nich przeniesiony do skansenu w zupełności by wystarczył.
                >
                > Tyle, że żaden nie został przeniesiony do skansenu.

                Autentycznie żałuję. Ale masz takich kilka w Zgierzu i mają być do takiego skansenu przeniesione. Wiedziałeś o tym?

                > Tak. Z dyskusji z Tobą wyłania się właśnie obraz kogoś kto nasłuchał sie takiej
                > propagandy. Więc pozwolisz, że zamiast propagandy sukcesu z poprzedniej epoki
                > (domki symbolem kapitalistycznego wyzysku i te sprawy) zaproponuję opracowanie
                > naukowe albo przynajmniej do takiego zbliżone czyli "Ulicę Piotrkowską" Rynkows
                > kiej.

                Na razie dyskutujesz z własnymi wyobrażeniami i nie przyjmujesz do wiadomości, że tam naprawdę był slums. Płyniesz sobie na modzie na ratowanie każdej łodzkiej cegły czy kawałka drewienka, na płakaniu po wyburzonych ruderach, a zapominasz, że przed wojną ponad 60% zabudowy w Łodzi było drweniane - i zachowanie tego stanu nie wchodziło w rachubę, chyba że chciałbyś mieć tu skansen.

                Mamy kupę prawdziwych zabytków, które należy ratować (ie. fabryka Biedermana), ale nie możemy walczyć o każdą szopę czy barak i nazywać tego zabytkiem - bo tylko się ośmieszymy.
                • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.gprs.plus.pl 29.04.08, 10:33
                  > No tak, bo każdy z tych domków miał wartość Wawelu, albo co najmniej zabytkowej
                  > kamienicy z krakowskiego rynku.

                  A czy ja tak napisałem? Nie. No to bądź łaskaw darować sobie tę ironię dla
                  niepełnosprawnych umysłowo. Inną rzeczą jest co to znaczy "wartość Wawelu".
                  Wartość finansowa? architektoniczna? historyczna? a jeśli historyczna to w
                  jakiej skali - lokalnej, krajowej czy globalnej?

                  > Najwidoczniej nigdy nie spotkałeś żadnego na żywo.

                  A Ty?

                  > Nie robiłem - ale rozmawiałem z osobami, które kiedyś w nich mieszkały.

                  We wszystkich?

                  I powie
                  > m Ci, że sporo jest jeszcze łodzian, którzy je pamiętają i jakoś żaden ich nie
                  > żałuje.

                  A ja Ci powiem, że mnóstwo jest takich, którzy je pamiętają i żałują. Może więc
                  bądź łaskaw nie twierdzić kategorycznie co uważa każdy z Łodzian, bo chyba nie
                  masz do tego większych podstaw.

                  > Wiedzieć można, mówić też. Ale pamiętaj, że to jest ścisłe centrum miasta i jeś
                  > li na chwilę włączysz myślenie,

                  Cóż za wyżyny skrytej ironii.

                  to jestem ciekawy, czy byłoby Ci do śmiechu, gd
                  > yby na przeciwko Hiltona wychodził ludek z wiadrem gówien i wylewał je do rynsz
                  > toka, który też trzeba zachować, bo to łodzkie dziedzictwo...

                  Czy naprawdę jesteś tak tępy, że nie do pojęcia jest dla Ciebie, że można do
                  budynku podłączyć kanalizację, ba, przeprowadzić remont tego budynku? Pomijając
                  już fakt, że akurat naprzeciwko Hiltona żadnych domków już od bardzo dawna nie było.

                  > Ale zaraz, jakiego Hiltona, przecież tam też powinien stać taki fajny mały dome
                  > k tkacza, szkoda, że jacyś wredni kapitaliści na początku XXw go wyburzyli pod
                  > kamienicę...

                  Facet, powtórzę raz jeszcze - daruj sobie ten sarkastyczny ton, bo zupełnie Ci
                  on nie wychodzi. Klepiesz sobie jakieś puste hasła, których nawet nie rozumiesz,
                  próbujesz mi dokleić łatkę na zmianę wielbiciela PRLu i jego zagorzałego
                  przeciwnika, mimo, iż to zupełnie nie ma tu nic do rzeczy. Żeby wyrażać sarkazm,
                  to najpierw trzeba się dowiedzieć na czym on polega.

                  > Pie..sz jak potłuczony.

                  Tak, tym mnie przekonałeś.

                  > Autentycznie żałuję. Ale masz takich kilka w Zgierzu i mają być do takiego skan
                  > senu przeniesione.

                  Po pierwsze domy w Zgierzu mają inną architekturę niż łódzkie. Po drugie
                  przeniesiony miał być jeden - do skansenu przy CMW. Pozostałe mają być zachowane
                  na miejscu i remontowane m.in. dzięki pomocy pieniędzy unijnych oraz norweskiej
                  fundacji zajmującej się zabytkami drewnianymi. I cholera, jakoś można.

                  > Wiedziałeś o tym?

                  Nie. Tylko Ty jesteś taki mądry, żeby to wiedzieć.

                  > Na razie dyskutujesz z własnymi wyobrażeniami i nie przyjmujesz do wiadomości,
                  > że tam naprawdę był slums.

                  Jeśli ktoś tu nie przyjmuje czegoś to wiadomości - to Ty rzeczy dość prostej: że
                  budynek w złym stanie technicznym można wyremontować i będzie w dobrym stanie
                  technicznym. Kurcze, to powinno być w miarę proste do zrozumienia, nawet dla
                  kogoś kto nie skończył podstawówki.

                  > Płyniesz sobie na modzie na ratowanie każdej łodzkie
                  > j cegły czy kawałka drewienka, na płakaniu po wyburzonych ruderach, a zapominas
                  > z, że przed wojną ponad 60% zabudowy w Łodzi było drweniane - i zachowanie tego
                  > stanu nie wchodziło w rachubę, chyba że chciałbyś mieć tu skansen.

                  Bądź łaskaw powiedzieć mi, gdzie napisałem, że trzeba było zachować
                  wszystkie drewniane obiekty w Łodzi, człowieku, który absolutnie "nie dyskutuje
                  ze swoimi wyobrażeniami"? Mowa tu o domkach tkaczy na Piotrkowskiej. Tych było w
                  latach 60 kilkanaście i część z nich powinna być zachowana. Na wszelki wypadek
                  dodam, że kilkanaście budynków w latach 60 nie stanowiło 60% zabudowy miasta.

                  > Mamy kupę prawdziwych zabytków, które należy ratować (ie. fabryka Biedermana),
                  > ale nie możemy walczyć o każdą szopę czy barak i nazywać tego zabytkiem - bo
                  tylko się ośmieszymy.

                  Jeśli ktoś tu się ośmiesza, to tylko Ty nie mogąc zrozumieć, że domy tkaczy, to
                  absolutny początek Łodzi i bez nich nie było by tego miasta, albo nie
                  wyglądałoby w ten sposób. Nazywając je "szopami" stawiasz swojej kulturze pomnik
                  trwalszy niż ze spiżu.
                  • gothmucha Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej 29.04.08, 12:04
                    Gość portalu: . napisał(a):


                    > A czy ja tak napisałem? Nie. No to bądź łaskaw darować sobie tę ironię dla
                    > niepełnosprawnych umysłowo. Inną rzeczą jest co to znaczy "wartość Wawelu".
                    > Wartość finansowa? architektoniczna? historyczna? a jeśli historyczna to w
                    > jakiej skali - lokalnej, krajowej czy globalnej?

                    To może inaczej, skoro nie rozumiesz - byłaby kasa, to by był i remont. Ale zwyczajnie nikomu się wtedy nie chciało na nowo tych domów budować - bo do tego by się to sprowadziło. Gdyby to były zabytki klasy zero, to i owszem, można za nimi byłoby płakać - ale jakoś nie słychać, żebyś buczał za Palestynką czy ciekawą kamienicą z rogu Kilińskiego i Jaracza (pewnie nawet nie wiesz, o którą chodzi). Po prostu do Ciebie nie dociera, że te budynki były bezwartościowe i napinanie się na ich ocalenie jest zabawne w mieście, w którym pali się i wyburza prawdziwe perły jak wymieniona już Palestynka czy obecnie fabryka Biedermana właśnie. Że o Nowej Tkalni nie wspomnę. Ale co tam, pokrzyczeć można.

                    >
                    > > Najwidoczniej nigdy nie spotkałeś żadnego na żywo.
                    >
                    > A Ty?

                    Ja spotkałem, nawet kilka. I co?


                    > We wszystkich?

                    Ależ oczywiście, zrobiłem wywiad środowiskowy :P
                    Serio mówiąc - nie, nie we wszystkich, ale nie sądzę, żeby akurat ten jeden dom był taki zapuszczony a inne super.


                    > A ja Ci powiem, że mnóstwo jest takich, którzy je pamiętają i żałują. Może więc
                    > bądź łaskaw nie twierdzić kategorycznie co uważa każdy z Łodzian, bo chyba nie
                    > masz do tego większych podstaw.

                    Ty też nie. Na razie to pusta retoryka. Chociaż ja naprawdę chciałbym poznać osobę, która je z rozrzewnieniem wspomina, to mogłoby być ciekawe.


                    > Czy naprawdę jesteś tak tępy, że nie do pojęcia jest dla Ciebie, że można do
                    > budynku podłączyć kanalizację, ba, przeprowadzić remont tego budynku?

                    Kasa misiu, kasa. Mówią Ci coś te słowa?

                    Pomijając
                    > już fakt, że akurat naprzeciwko Hiltona żadnych domków już od bardzo dawna nie
                    > było.

                    Fakt - od 1965 jeśli się nie mylę. Pokazać Ci zdjęcia, jak wyglądał ten narożnik?


                    > Facet, powtórzę raz jeszcze - daruj sobie ten sarkastyczny ton, bo zupełnie Ci
                    > on nie wychodzi. Klepiesz sobie jakieś puste hasła, których nawet nie rozumiesz
                    > ,
                    > próbujesz mi dokleić łatkę na zmianę wielbiciela PRLu i jego zagorzałego
                    > przeciwnika

                    Tak jak Ty mi jego przeciwnika, masz próbkę, jak to działa w dwie strony.


                    > Po pierwsze domy w Zgierzu mają inną architekturę niż łódzkie. Po drugie
                    > przeniesiony miał być jeden - do skansenu przy CMW. Pozostałe mają być zachowan
                    > e
                    > na miejscu i remontowane m.in. dzięki pomocy pieniędzy unijnych oraz norweskiej
                    > fundacji zajmującej się zabytkami drewnianymi. I cholera, jakoś można.

                    A wiesz, dlaczego te domy będą zachowywane? Bo nie były w żaden sposób zmienione od momentu powstania, czego o łódzkich domkach tkaczy nie można było powiedzieć. Zresztą - ciekawe, czy Zgierz by sobie pozwolił na zachowanie takich domków przy głównej ulicy miasta, mając na uwadze inwestorów chętnych na te działki - mocno nie sądzę. Poza tym nie ma co tu porównywać - to był rok 69, 40 lat temu i ludzie myśleli innymi kategoriami.


                    > Jeśli ktoś tu nie przyjmuje czegoś to wiadomości - to Ty rzeczy dość prostej: ż
                    > e
                    > budynek w złym stanie technicznym można wyremontować i będzie w dobrym stanie
                    > technicznym.

                    Och tak, ale powtórzę - kasa misiu, kasa. Znajdź mi osobę, która taki domek wyremontuje - i jestem ciekawy, dlaczego żaden z jeszcze istniejących budyneczków jeszcze się takiego remontu nie doczekał. Hmm, może dlatego, że to się nie opłaca??


                    > Bądź łaskaw powiedzieć mi, gdzie napisałem, że trzeba było zachować
                    > wszystkie drewniane obiekty w Łodzi, człowieku, który absolutnie "nie dyskutuje
                    > ze swoimi wyobrażeniami"? Mowa tu o domkach tkaczy na Piotrkowskiej. Tych było
                    > w
                    > latach 60 kilkanaście i część z nich powinna być zachowana.

                    Tylko po co? I kto by za to zapłacił? I kto by chciał tam mieszkać?
                    Poza tym hej - dwa czy trzy ciągle stoją, więc o co chodzi?

                    > Jeśli ktoś tu się ośmiesza, to tylko Ty nie mogąc zrozumieć, że domy tkaczy, to
                    > absolutny początek Łodzi i bez nich nie było by tego miasta, albo nie
                    > wyglądałoby w ten sposób.

                    Jeśli już chcesz płakać po "absolutnych początkach miasta" to proponuję zastanowić się nad losem kamieniczek z pl. Wolności czy Starego Rynku - one znacznie bardziej zasługują na westchnięcie i pamięć. A domki tkaczy (te, które przetrwały do naszych czasów) nie bardzo pasują do tezy o absolutnych początkach miasta - bo powstały najwcześniej w latach 50tych XIXw., kiedy w bogatszych częściach Łodzi stawiano już normalne kamienice. Prawdziwe "absolutne" początku stały w kwadracie ulic Północna-Wschodnia-Południowa-Zachodnia i tam ich powinieneś szukać (hint - na Północnej stały do 1940r, kiedy pozbyli się ich Niemcy)

                    Nazywając je "szopami" stawiasz swojej kulturze pomni
                    > k
                    > trwalszy niż ze spiżu.

                    A czym innym były? Pałacami?
                    • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.08, 15:47
                      > To może inaczej, skoro nie rozumiesz

                      Facet, ja sie Ciebie pytam o jakiej wartości masz zamiar dyskutować, a ty mi z
                      tekstem, że czegoś nie rozumiem. No miej litość i odrobinę samokrytyki.
                      Odpowiedz na proste (jak sie zdaje) pytanie: o jakiej wartości mówisz?

                      Gdyby to były zabytki klasy zero, to i owszem, można za ni
                      > mi byłoby płakać - ale jakoś nie słychać, żebyś buczał za Palestynką czy ciekaw
                      > ą kamienicą z rogu Kilińskiego i Jaracza

                      Może dlatego, że mowa jest o domach tkaczy na Piotrkowskiej a nie o kamienicy na
                      rogu? BTW to, że coś było ładne to jeszcze nie znaczy, ze było wartościowe i na
                      odwrót. Stąd wcześniejsze pytanie na które nie raczyłeś odpowiedzieć.

                      > Po prostu do Ciebie nie dociera, że te budynki były bezwartościowe

                      Z całym szacunkiem, ale to raczej do Ciebie coś tu nie dociera. Jedyne co masz
                      do powiedzenia, to że domki były bez sr*&cza i to ma starczyć za merytoryczną
                      podbudowę Twoich twierdzeń, że budynki były bezwartościowe.

                      > Ja spotkałem, nawet kilka. I co?

                      No właśnie rzecz w tym, że nijak nie zbliża Cię to do udowodnienia, że jak coś
                      jest seryjne to cechuje się "brakiem architektury".

                      > nie, nie we wszystkich, ale nie sądzę, żeby akurat ten jeden dom
                      > był taki zapuszczony a inne super.

                      Ale dopuszczasz do siebie myśl, że niektóre mogły być w lepszym stanie?

                      > Ty też nie.

                      Mała lekcja logiki: jeśli piszesz, że żaden Łodzianin cośtam, to znaczy, że ani
                      jeden Łodzianin cośtam. Zaprzeczeniem tej tezy jest więc choćby jeden Łodzianin
                      który niecośtam. Rozrysować?

                      > Na razie to pusta retoryka. Chociaż ja naprawdę chciałbym poznać os
                      > obę, która je z rozrzewnieniem wspomina, to mogłoby być ciekawe.

                      Wystarczy udać się do dowolnej organizacji zajmującej się Łodzią (np. TPŁ, TOnZ,
                      Stow. Przyjaciół Starego Rynku, PTTK). Mówiąc krótko - zwrócić się do
                      kogokolwiek, komu los miasta nie jest obojętny.

                      > Kasa misiu, kasa. Mówią Ci coś te słowa?

                      Owszem, mówią. Jakoś w wielu przypadkach kasa misiu kasa się znajduje.

                      > Fakt - od 1965 jeśli się nie mylę. Pokazać Ci zdjęcia, jak wyglądał ten narożnik?

                      Bardzo chętnie misiu, bardzo chętnie.

                      > Tak jak Ty mi jego przeciwnika, masz próbkę, jak to działa w dwie strony.

                      Ale chociaż nie mam w tej kwestii schizofrenii, misiu, nie mam schizofrenii.

                      > A wiesz, dlaczego te domy będą zachowywane? Bo nie były w żaden sposób zmienion
                      > e od momentu powstania, czego o łódzkich domkach tkaczy nie można było powiedzieć.

                      Ze zdjęć wynika, że część była w całkiem dobrym stanie, misiu, bez większych zmian.

                      > Hmm, może dlatego, że to się nie opłaca??

                      Remont zabytku nigdy się nie opłaca, misiu, a jednak czasem sie je przeprowadza.

                      > Tylko po co?

                      A jak myślisz, misiu:
                      a) dlatego, ze zupa była za słona
                      b) ponieważ w moim poduszkowcu jest pełno węgorzy
                      c) bo były to jedne z najbardziej wartościowych łódzkich zabytków świadczące o
                      myśli, jaka przyświecała twórcom miasta?

                      > I kto by za to zapłacił?

                      Ten kto za niemal wszystkie inne prace konserwatorskie w tym czasie.

                      > I kto by chciał tam mieszkać?

                      Niekoniecznie musiałyby być w nich mieszkania. A nawet jeśli, to o brak chętnych
                      bym się nie obawiał.

                      > Poza tym hej - dwa czy trzy ciągle stoją, więc o co chodzi?

                      O to, że zachowały się trzy w najgorszym stanie:
                      1. 262 wymurowany od nowa, zeszpecony głupią przebudową
                      2. 240 w stanie kompletnego rozkładu zmieniony rozkład okien, częściowo nadbudowany
                      3. 91 tak przebudowany, że nawet nie ma pewności czy to aby na pewno dom tkacza.

                      to proponuję zastano
                      > wić się nad losem kamieniczek z pl. Wolności czy Starego Rynku - one znacznie b
                      > ardziej zasługują na westchnięcie i pamięć.

                      Ale one nie były żadnym kamieniem milowym w rozwoju miasta. Nie twierdzę, że
                      dobrze, że je zniszczono, ale one nie miały jakiegoś zasadniczego znaczenia dla
                      rozwoju miasta. Nie były następstwem głębszej myśli czy założenia twórców
                      miasta. A domy tkaczy - owszem.

                      > Prawdziwe "absolutne" początku stały w k
                      > wadracie ulic Północna-Wschodnia-Południowa-Zachodnia i tam ich powinieneś szukać

                      Wytyczenie osady Łódka to lata 1824-28, Nowego Miasta 21-23. Chcesz sie targować
                      o 5 lat na przestrzeni dwóch wieków? Pomijając już fakt, że to Łódka, a nie Nowe
                      Miasto zadecydowała o formie urbanistycznej Łodzi.

                      > A czym innym były? Pałacami?

                      Zastanówmy się. Czym były domy tkaczy? Czyżby domami tkaczy?
                      • gothmucha Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej 02.05.08, 12:19
                        Gość portalu: . napisał(a):

                        > Facet, ja sie Ciebie pytam o jakiej wartości masz zamiar dyskutować, a ty mi z
                        > tekstem, że czegoś nie rozumiem. No miej litość i odrobinę samokrytyki.
                        > Odpowiedz na proste (jak sie zdaje) pytanie: o jakiej wartości mówisz?

                        Dla mnie te budynki nie miały wartości.


                        > Może dlatego, że mowa jest o domach tkaczy na Piotrkowskiej a nie o kamienicy n
                        > a
                        > rogu?

                        Temat o ratowaniu zabytków, a Ty wyjezdżasz z czymś, co nie istnieje od 40 lat. Więc ja Ci pokazuję, ze w tamtym czasie wyburzono znacznie więcej budynków i znacznie bardziej wartościowych (architektonicznie, historycznie, pieniężnie zresztą też). I tyle.

                        BTW to, że coś było ładne to jeszcze nie znaczy, ze było wartościowe i na
                        > odwrót. Stąd wcześniejsze pytanie na które nie raczyłeś odpowiedzieć.


                        A domki tkaczy na Piotrkowskiej nie były ani ładne, ani wartościowe - wystarczyło zachować 2-3 - i tak się stało. To, że nie walczysz teraz o ich odrestaurowanie, a krzyczysz tylko na forum... Cóż, Twój wybór. Jeśli chcesz zrobić coś dobrego - napisz do nowego MKZ w sprawie parterowego domku na Tuwima przy parku, ztcw idzie do wyburzenia.


                        > Z całym szacunkiem, ale to raczej do Ciebie coś tu nie dociera. Jedyne co masz
                        > do powiedzenia, to że domki były bez sr*&cza i to ma starczyć za merytoryczną
                        > podbudowę Twoich twierdzeń, że budynki były bezwartościowe.

                        To może mi tu napisz, jaką to wartość architektoniczną one posiadały, żeby zachowywać całe ich pierzeje, a nie tych kilka, które pozostały? Przecież nie wyburzono wszystkich... Jaką wartość kulturową, historyczną miała ta zabudowa, żeby nią blokować najlepsze działki w mieście (np dzisiejszy Silver Screen, Galeria Łódzka, Infosys and so on)?

                        Z mojego punktu widzenia te baraki posiadały wartość architrektoniczną i kultuurową PRLowskich bloczków w Domaniewicach - jeśli kiedyś Domaniewice wyrosną na milionowe miast, to jeden można zostawić, ale po cholerę więcej?


                        > No właśnie rzecz w tym, że nijak nie zbliża Cię to do udowodnienia, że jak coś
                        > jest seryjne to cechuje się "brakiem architektury".

                        Nie usiłuję tego udowodnić, pudło (patrz os. Montwiłła-Mireckiego, ZUS czy kilka innych nawet powojennych realizacji). Tylko że tym baraczko-domkom cholernie do tego poziomu daleko.

                        > Ale dopuszczasz do siebie myśl, że niektóre mogły być w lepszym stanie?

                        Być może - tylko wątpię, czy nie posiadały tych wad, o których piszę (wilgoć ---> grzyb, przepuszczalność ciepła itd)

                        > Mała lekcja logiki: jeśli piszesz, że żaden Łodzianin cośtam, to znaczy, że ani
                        > jeden Łodzianin cośtam. Zaprzeczeniem tej tezy jest więc choćby jeden Łodzianin
                        > który niecośtam. Rozrysować?

                        Nie spotkałem żadnego łodzianina, który by je dobrze wspominał (mówię o tych, którzy są na tyle starzy, żeby je pamiętać). I tyle. Wykłady logiki pozostaw innym.

                        > Owszem, mówią. Jakoś w wielu przypadkach kasa misiu kasa się znajduje.

                        Więc skoro jeszcze stoją 3 takie domki - to ją znajdź. Na razie takie obiekty się rozbiera.

                        Ps - forumowe-obrazki.w.interia.pl/pages/pom21.htm spójrz na dom z boku - top parterowy budynek z lat 30tych XIXw. jeden z domów sukienników - wiesz co się z nim stało? Rozebrano go. I co, za nim nie płaczesz? A to już było na naszych oczach. Ja protestowałem. A Ty?

                        > > Fakt - od 1965 jeśli się nie mylę. Pokazać Ci zdjęcia, jak wyglądał ten n
                        > arożnik?
                        >
                        > Bardzo chętnie misiu, bardzo chętnie.

                        Niestety na publicznym mogę udostępnić tylko fragment zdjęcia, który ukazał się na stronie internetowej - img388.imageshack.us/img388/642/lpiii158mk3.gif Masz na nim tramwaj stojący tuż przed ul. Piotrkowską na Głównej, właśnie rozbierają jeden z domków tkaczy (jeszcze widać fragmenty przedniej ściany). W linii prostej to nie wiecej niż 100m od Hiltona.
                        Całości zdjęcia niestety nie mogę pokazać tego zdjęcia na forum publicznym - mam je od auotra strony mkmlodz.webd.pl poproś go, może Ci je prześle w całości - widać wtedy nieco więcej, w tym wyburzoną narożną kamienicę (pd-wsch naroznik) i masz lepszą perspektywę.
                        W kazdym razie wyglądało to tak, jak na tym starszym zdjęciu - img373.imageshack.us/img373/586/s0043dys6.jpg różniło się tylko od zastanej sytuacji tym, że na placu zasłoniętym przez tramwaj postawiono kamienicę, na której ścianie dziś jest wielki mural Ery (wystający piętrowy domek wyznacza jej północną ścianę - tu masz jego widok od przodu - img373.imageshack.us/img373/2418/z2027760xle8.jpg ), domek narozny poległ na początku lat 60tych przy robieniu prawoskrętu, natomiast środkowe 2 przetrwały aż do poszerzenia Głównej.



                        >
                        > Ze zdjęć wynika, że część była w całkiem dobrym stanie, misiu, bez większych zm
                        > ian.

                        I część z nich, misiu, pozostała. Wystarczy oczyścić i przenieść do skansenu.

                        > Remont zabytku nigdy się nie opłaca, misiu, a jednak czasem sie je przeprowadza

                        A to ciekwe, bo ja jednak znam sporo remontów, które się bardzo opłacają. W sumie nawet większosć, jakby nie patrzeć.


                        > c) bo były to jedne z najbardziej wartościowych łódzkich zabytków świadczące o
                        > myśli, jaka przyświecała twórcom miasta?

                        Mówisz o Ratuszu, Bielniku Kopisza czy może o pierwszysch piętrowych kamienicach w Nowym Rynku (tak, których już nie ma?) A może o powstałych na tych samych założeniach jatkach, zabudowanych w latach 50tych? No a może o domach sukienników z lat 30tych XIXw., z których ostatni poległ nie dawniej niż 5 lat temu?


                        > Ten kto za niemal wszystkie inne prace konserwatorskie w tym czasie.

                        Czyli miasto? Oj, bo umrę ze śmiechu.


                        > Niekoniecznie musiałyby być w nich mieszkania. A nawet jeśli, to o brak chętnyc
                        > h
                        > bym się nie obawiał.

                        No tak, już widzę siedzibę banku czy stylową restaurację w drewnianym domku. Zabawne :D

                        > .
                        > Ale one nie były żadnym kamieniem milowym w rozwoju miasta. Nie twierdzę, że
                        > dobrze, że je zniszczono, ale one nie miały jakiegoś zasadniczego znaczenia dla
                        > rozwoju miasta. Nie były następstwem głębszej myśli czy założenia twórców
                        > miasta.

                        Jasne. Bo pierwsze piętrowe kamienice w Rynku (również powstałe wedle tych załóżeń) to pikuś. Doucz się lepiej najpierw, a potem gardłuj misiu.


                        A domy tkaczy - owszem.

                        Ja wiem. Tylko że jakoś nikt inny za nimi nie płacze. Nawet za starszymi od nich domami sukienników.



                        Pomijając już fakt, że to Łódka, a nie Now
                        > e
                        > Miasto zadecydowała o formie urbanistycznej Łodzi.

                        Czyżby? Bo ja sądzę, że niekoniecznie - raczej to Łódka nawiązała do Nowego Miasta, natomiast o jego kształcie zadecydowało połączenie wszystkich trzech elementów z Piotrkowską jako jedyną trasą łaczącą wszystki trzy "dzielnice". Ponownie - doucz się.
                        • Gość: barnaba Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.lodz.msk.pl 02.05.08, 13:19
                          > No tak, już widzę siedzibę banku czy stylową restaurację w drewnianym > domku.
                          Zabawne :D

                          Jak diabli.
                          W Coventry przy jednej z uliczek zgromadzono ocalałe po 1940r. średniowieczne
                          domki (rozmiarom mniej więcej odpowiadające domkom tkaczy). Obecnie mieszczą się
                          w nich sklepy i restauracje.
                          • Gość: GM Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.08, 14:26
                            Sorks - widzisz coś takiego zamiast Galerii Łódzkiej czy Silvera? Tylko tak szczerze.
                            • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.05.08, 15:15
                              Sorks - a czy Galeria czy Silver są przy Piotrkowskiej? Tylko tak szczerze.
                        • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.05.08, 14:36
                          > Dla mnie te budynki nie miały wartości.

                          Wybacz, nie jesteś dla mnie ani arbitrem elegancji, ani autorytetem w kwestiach
                          historii architektury. To, że "dla Ciebie nie miały żadnej wartości" świadczy
                          tylko i wyłącznie o Tobie i to nie świadczy dobrze - aż dziwne, że się tym chwalisz.

                          > Temat o ratowaniu zabytków, a Ty wyjezdżasz z czymś, co nie istnieje od 40 lat.
                          > Więc ja Ci pokazuję, ze w tamtym czasie wyburzono znacznie więcej budynków i z
                          > nacznie bardziej wartościowych (architektonicznie, historycznie, pieniężnie zre
                          > sztą też). I tyle.

                          Przeczytaj sobie może jeszcze raz tę dyskusję, bo widzę, że nie tylko nie
                          rozumiesz tego, co do Ciebie piszą inni, ale przestajesz już rozumieć, co sam
                          napisałeś.

                          > A domki tkaczy na Piotrkowskiej nie były ani ładne, ani wartościowe

                          Tak. Powtórz to jeszcze 15 razy a wtedy na pewno stanie się to prawdą.

                          To, że nie walczysz teraz o ich odrestaurowa
                          > nie, a krzyczysz tylko na forum... Cóż, Twój wybór.

                          A wolno spytać, co Ty robisz w sprawie zabytków, że tak chętnie wypominasz
                          "nieróbstwo" innym? To wymiana myśli na forum jest jakimś negatywnym zjawiskiem
                          dla Ciebie czy jak? A może po prostu Twoją dumę tak ubodło, ze ktoś ma czelność
                          się z Tobą nie zgadzać i do tego umieć to uargumentować?

                          Jeśli chcesz zrobić coś dob
                          > rego - napisz do nowego MKZ w sprawie parterowego domku na Tuwima przy parku, z
                          > tcw idzie do wyburzenia.

                          Bardzo ciekawy schemat myślenia. Jedni są od "domków parterowych" inni od
                          kamienic jednopiętrowych a jeszcze inni od dwu i trzypiętrowych. Wyburzenie domu
                          na Tuwima oczywiście byłoby skandalem i to z bardzo wielu przyczyn. Ale
                          zupełnie nie rozumiem, co on ma do domów tkaczy. To, że też był parterowy?
                          Kurde, to ci dopiero analogia.

                          > To może mi tu napisz, jaką to wartość architektoniczną one posiadały, żeby zach
                          > owywać całe ich pierzeje, a nie tych kilka, które pozostały?

                          A Ty mi powiedz dlaczego bijesz swoja żonę? Analfabetyzm wtórny Cię dopadł?
                          Napisałem już kilkukrotnie jak krowie na granicy i to zarówno jaką miały
                          wartość, jak i co w związku z tym należałoby zachować, a Ty sobie nadal
                          fantazjujesz.

                          > Przecież nie wyburzono wszystkich...

                          Nie. Tylko te lepiej zachowane. Jakie szczęście.

                          > Jaką wartość kulturową, historyczną miała ta zabudowa, żeby
                          > nią blokować najlepsze działki w mieście (np dzisiejszy Silver Screen, Galeria
                          > Łódzka, Infosys and so on)?

                          Czy naprawdę jesteś tak tępy, żeby nie odróżniać Piotrkowskiej od Głównej i
                          domów powstałych przy Piotrkowskiej zgodnie z pewnymi bardzo konkretnymi
                          założeniami od powstających później przypadkowych domów (nawet niekoniecznie
                          należących do tkaczy) w pozostałej części miasta? Przeczytaj sobie z łaski
                          swojej chociaż temat tego o czym chcesz dyskutować.

                          > Nie usiłuję tego udowodnić, pudło (patrz os. Montwiłła-Mireckiego, ZUS czy kilk
                          > a innych nawet powojennych realizacji).

                          Słuchaj, jak nie wiesz co piszesz to Twój problem. Napisałeś, że budynki cechuje
                          "brak architektury", bo są seryjne. Nie jestem wróżką, żeby sie domyślać co
                          miałeś na myśli - odnoszę się do tego, co napisałeś.

                          Tylko że tym baraczko-domkom cholernie
                          > do tego poziomu daleko.

                          No pewnie. Zamiast trzech pieter miały jedno, a jak wiadomo jak coś jest
                          parterowe to nie przystaje do naszych wielce wielkomiejskich aspiracji. Wieś
                          tańczy i śpiewa.

                          > Nie spotkałem żadnego łodzianina, który by je dobrze wspominał (mówię o tych, k
                          > tórzy są na tyle starzy, żeby je pamiętać). I tyle.

                          No to bądź na przyszłość łaskaw nie wypowiadać się za tych pozostałych.

                          > I część z nich, misiu, pozostała. Wystarczy oczyścić i przenieść do skansenu.

                          Facet, co Ty chcesz przenieść do skansenu? Dom z Piotrowskiej 262, który został
                          zburzony i wymurowany od nowa, ten z Piotrkowskiej 240 - niemiłosiernie
                          poprzerabiany czy z Piotrkowskiej 91 z którego zachowała się może tylna ściana?
                          Próby przeniesienia ich do skansenu polegałyby na wymurowaniu od nowa w nowym
                          miejscu budynków przypominających te, które kiedyś stały na Piotrkowskiej. Tyle
                          to można zrobić zawsze i wszędzie.

                          > A to ciekwe, bo ja jednak znam sporo remontów, które się bardzo opłacają. W sum
                          > ie nawet większosć, jakby nie patrzeć.

                          Wyburzyć i postawić bloczek byłoby taniej.

                          > Jasne. Bo pierwsze piętrowe kamienice w Rynku (również powstałe wedle tych załó
                          > żeń) to pikuś.

                          No to mądralo powiedz wedle jakich "tych założeń " powstały kamienice przy Nowym
                          Rynku, hę?
                          Bo domy tkaczy powstały jako integralny element koncepcji osady rękodzielniczej
                          Łódka. Na jej zapleczu były działki należące do prządków, w pierwotnych
                          założeniach - korzystających z lokalnego surowca. Surowiec następnie trafiał do
                          osi osady gdzie tkacze ręcznie mieli przerabiać ten materiał na tkaniny. potem
                          wszystko to wędrowało do wykańczania w posiadłach wodno - fabrycznych. Mamy wiec
                          pełen cykl produkcyjny zamknięty w obrębie jednego organizmu. Domy tkaczy były
                          tutaj zasadniczym elementem pełniącym rolę zarówno zakładu produkcyjnego jak i
                          domu mieszkalnego. Przypominam, że ich wygląd i kompozycja były wynikiem
                          odgórnie narzuconych standardów, których zadaniem było utrzymanie estetyki całej
                          osady. Dodatkowo warto przypomnieć, że większość łódzkich fabrykantów to byli
                          właśnie potomkowie pierwszych ręcznych tkaczy którzy tu do Łodzi przybyli w
                          okresie jej wytyczania. Mówiąc krótko - bez tych obiektów Łodzi by nie było.

                          > Doucz się lepiej najpierw, a potem gardłuj misiu.

                          Wiesz co, żeby z takimi radami wyskakiwać, to najpierw trzeba samemu prezentować
                          poziom odrobinę większy niż "wyburzyć, bo nie ma sr*cza"

                          > Ja wiem. Tylko że jakoś nikt inny za nimi nie płacze. Nawet za starszymi od nic
                          > h domami sukienników.

                          Aha. Czyli teraz już domy tkaczy TWOIM ZDANIEM nie były bezwartościowe z braku
                          kibla tylko TWOIM ZDANIEM były bezwartościowe, bo nikt po nich nie płacze?
                          Nieodgadnione są pokrętne ścieżki ludzkiego umysłu...

                          > Czyżby? Bo ja sądzę, że niekoniecznie - raczej to Łódka nawiązała do Nowego Mia
                          > sta, natomiast o jego kształcie zadecydowało połączenie wszystkich trzech eleme
                          > ntów z Piotrkowską jako jedyną trasą łaczącą wszystki trzy "dzielnice".

                          No wszystko pięknie, tylko siatka łódzkich ulic opiera się na Łódce czy na Nowym
                          Mieście? Skoro Łódka nawiązywała do Nowego Miasta to jakim cudem rozpięta jest
                          na innej niż Nowe Miasto siatce ulic? A jeśli Piotrkowska była tylko "trasą
                          łączącą", to do cholery jakim cudem wzdłuż niej była rozlokowana przemyślana
                          osada fabryczna o logicznej strukturze (prządkowie, tkacze, rynek bielnikowy i
                          fabryczny dla sprzedaży płótna do procesów wykańczania)? Przypominam też, że
                          Nowe Miasto było osadą dla tkactwa wełny (czyli sukiennictwa), które padło po
                          kilku latach - bardzo prawdopodobne, że gdyby nie tkactwo lnu, a wkrótce
                          bawełny, to Łódź skończyłaby razem z Dąbiem i Przedeczą. Przypominam też, że
                          mało który z łódzkich fabrykantów wywodził się z sukienników - a z tkaczy
                          lnu/bawełny - owszem.
                          Oczywiście nie można odmówić Nowemu Miastu lepszego rozplanowania dla przyszłych
                          funkcji miejskich, czy tego, że było założeniem ciekawszym z punktu widzenia
                          późniejszego rozwoju jako ośrodka miejskiego. Ale twierdzenie, że osada Łódka to
                          powstała przypadkiem i w zasadzie nie miała większego znaczenia jest śmieszne w
                          momencie, gdy cały współczesny układ urbanistyczny śródmieścia się na niej opiera.

                          > Ponownie - doucz się.

                          Ponownie - miej albo trochę więcej pokory, aby wiedzieć kiedy zamilknąć, albo
                          trochę więcej wiedzy, aby móc sobie na takie teksty pozwolić. Nie jesteś na tym
                          świecie jedyną osobą, która coś wie, choć niewątpliwie tak ci sie wydaje.
                        • tomasz.bu Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej 02.05.08, 14:43
                          > No tak, już widzę siedzibę banku czy stylową restaurację w drewnianym domku.
                          Zabawne :D

                          Nie trzeba daleko szukać. Kilka wpisów niżej masz zdjęcia z Finlandii i jakoś
                          doskonale się sprawdzają knajpy w drewnianych domkach. Banków w "domkach" akurat
                          nie mam, ale na banki jest wystarczająco dużo miejsca w innych budynkach.
                          Dla leniwych:
                          Helsinki
                          img253.imageshack.us/img253/2908/p9220042ju9.jpg
                          Joensuu
                          img253.imageshack.us/img253/5950/p8050021df0.jpg
                          Ubaw po pachy, nie?
                        • Gość: . Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.05.08, 15:09
                          Jaką wartość kulturową, historyczną miała ta zabudowa, żeby
                          > nią blokować najlepsze działki w mieście (np dzisiejszy Silver Screen, Galeria
                          > Łódzka, Infosys and so on)

                          Nieśmiało tylko przypomnę, że większość działek po zburzonych domach tkaczy na
                          Piotrkowskiej po dziś dzień pozostaje niezagospodarowana. Ah, pardon - często
                          zajmują je plastikowe budy (Piotrkowska przy Zamenhofa), albo parkingi
                          (Piotrkowska miedzy Wigury a Brzeźną). Więc chyba jednak popyt na te
                          "najcenniejsze działki w mieście" za duży nie jest skoro przez 40 lat domy nie
                          znalazły sobie następców.
          • Gość: krupnik Re: Domy tkaczy przy ul. Piotrkowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.08, 12:53
            >Ocalały dwa

            > Nie wiem, czy w międzyczasie nie został również rozebrany do ziemi i wymurowany

            tak

            > Drugi - Piotrkowska 240

            a czy trzecim nie jest Piotrkowska 91? (Kebab House)
    • Gość: barnaba Bałuty IP: *.lodz.msk.pl 21.04.08, 14:13
      Ze słynnej dzielnicy- plątaniny brukowanych uliczek i niewielkich domków zostały
      straszące wolnymi placami blokowiska. Drewniane domy tkaczy, zdewastowane i
      zaniedbane, szły pod nóż jako pierwsze.
      Nikomu nie przyszło do głowy zachować choć jednej uliczki- Żurawiej?, Gęsiej?

      Dostało się nawet tuwimowskiej "strażackiej wieży" - przy ulicy Zgierskiej.
      Przebudowana, kilka metrów niższa, wygląda jak swój własny cień.

      Nieźle pasuje do straszącej ruiny dawnego szpitala im. Heleny Wolf- siedziby
      przedwojennej kasy chorych. Podobno właściciel chciał uratować budynek robiąc z
      niego centrum handlowe. Połączone siły przekupek z Bałuckiego Rynku, najemnych
      pismaków i miejskich urzędników dały mu stanowczy odpór.
      Niedługo problem budynku rozwiąże się sam
      • gothmucha Re: Bałuty 28.04.08, 12:50
        Gość portalu: barnaba napisał(a):

        > Ze słynnej dzielnicy- plątaniny brukowanych uliczek i niewielkich domków został
        > y
        > straszące wolnymi placami blokowiska. Drewniane domy tkaczy, zdewastowane i
        > zaniedbane, szły pod nóż jako pierwsze.
        > Nikomu nie przyszło do głowy zachować choć jednej uliczki- Żurawiej?, Gęsiej?

        Idź na Żabią, jeśli te drewniaki, co tam stały się nie zawaliły, to jeszcze tam stoją.

        Nikomu nie przyszło do głowy, że tam mieszkają LUDZIE? I że ludzie nie powinni w XXIw. mieszkać w jednej izbie bez wody, gazu i kibla? A nawet gdyby ten kibel był to gdzie - zaraz koło kuchenki?
        • Gość: barnaba Re: Bałuty IP: *.lodz.msk.pl 28.04.08, 16:20
          > Idź na Żabią, jeśli te drewniaki, co tam stały się nie zawaliły, to
          > jeszcze tam stoją.

          Stoją bloki i stare baraki pofabryczne, nie wiedzieć czemu otynkowane

          > Nikomu nie przyszło do głowy, że tam mieszkają LUDZIE? I że ludzie > nie
          powinni w XXIw. mieszkać w jednej izbie bez wody, gazu i kibla? > A nawet gdyby
          ten kibel był to gdzie - zaraz koło kuchenki?

          A pokaż mi średniowieczną kamienicę, która w chwili budowy miała klozet, światło
          i gaz.
          Można było zachować jedną z takich uliczek, zmodernizować budynki. Ale
          postawiono bloki.
          • gothmucha Re: Bałuty 29.04.08, 00:13
            Gość portalu: barnaba napisał(a):

            > > Idź na Żabią, jeśli te drewniaki, co tam stały się nie zawaliły, to
            > > jeszcze tam stoją.
            >
            > Stoją bloki i stare baraki pofabryczne, nie wiedzieć czemu otynkowane

            Acha, czyli już tych drewniaków nie ma. Nie byłem tam od kilku lat (będzie z 6-7), więc mogło się to zmienić.


            > A pokaż mi średniowieczną kamienicę, która w chwili budowy miała klozet, światł
            > o
            > i gaz.

            No tak. Tylko że żeby przebudować te domy, to musiałbyś je tak naprawdę zbudować na nowo. Weź pod uwagę, że to były budowle stawiane w ciągu kilku tygodni, z najtańszych materiałów, które po 30-40 latach istnienia potrafiły się same z siebie zawalić. Zresztą masz przykład ze skansenu przy Białej Fabryce - domy tam praktycznie zbudowano na nowo na wzór starych, tak były przegniłe.

            No i dochodzi jeszcze sprawa wewnętrznych podziałów tych domów - na dobrą sprawę wygodnie mogłyby tam zamieszkać 3-4 rodziny, a mieszkań potrafiło tam być nawet i 20 - jednoizbowych, po 15-20 m2 każde. Gra niewarta świeczki.


            > Można było zachować jedną z takich uliczek, zmodernizować budynki. Ale
            > postawiono bloki.

            Taka była mentalność w latach 60tych. Gdyby dzisiaj było tyle kasy na wyburzenie blokowisk i zastąpienie ich czymś nowoczesnym, to wątpię, czy znalazłby się ktoś, kto chciałby zachować choć fragment blokowiska.

            Zresztą - sporo starego zachowało się na obrzeżach Bałut, w okolicach ul. Wojska Polskiego czy po drugiej stronie przy Drewnowskiej. Jeśli chvesz zobaczyć prawdziwą bałucką ulicę, to zapraszam na Odolanowską (fragment na północ od Drewnowskiej do budynku szkoły) czy na Sporną między Smugową a szpitalem - cofka w XIXw. gwarantowana.
            • Gość: . Re: Bałuty IP: *.gprs.plus.pl 29.04.08, 10:42
              które po 30-40 latach istnienia potrafiły się same z si
              > ebie zawalić.

              No ale te które stoją jakoś tego nie zrobiły.

              Zresztą masz przykład ze skansenu przy Białej Fabryce - domy tam
              > praktycznie zbudowano na nowo na wzór starych, tak były przegniłe.

              Jak się tacy fachowcy za skansen wzięli, to i takie są skutki. Nawiasem mówiąc
              przegnicie nie powinno grozić ceglanym kamienicom.
            • Gość: barnaba Re: Bałuty IP: *.lodz.msk.pl 29.04.08, 16:57
              > Acha, czyli już tych drewniaków nie ma. Nie byłem tam od kilku lat
              > (będzie z 6-7), więc mogło się to zmienić.

              Przynajmniej nie przy Żabiej.
              Stoją jeszcze pojedyncze między blokami, w większości w rękach prywatnych.

              > No tak. Tylko że żeby przebudować te domy, to musiałbyś je tak
              > naprawdę zbudować na nowo. Weź pod uwagę, że to były budowle
              > stawiane w ciągu kilku tygodni, z najtańszych materiałów, które po > 30-40
              latach istnienia potrafiły się same z siebie zawalić.

              Nie zdarzyło się.
              Zresztą średniowieczne kamienice też były stawiane szybko i byle jak, a
              XIX-wieczne potrafiły być postawione bez fundamentów.

              > No i dochodzi jeszcze sprawa wewnętrznych podziałów tych domów - na > dobrą
              sprawę wygodnie mogłyby tam zamieszkać 3-4 rodziny, a
              > mieszkań potrafiło tam być nawet i 20 - jednoizbowych, po 15-20 m2 > każde.
              Gra niewarta świeczki.

              To akurat nie problem- nie było tam ścian nośnych wewnątrz budynków.
              Mieszkania w kamienicach średniowiecznych też zbyt duże nie były.

              Zresztą podobna przebudowa prawdopodobnie dojdzie do skutku na Księżym Młynie-
              czyli jednak może się opłacać.

              > Zresztą - sporo starego zachowało się na obrzeżach Bałut, w
              > okolicach ul. Wojska Polskiego czy po drugiej stronie przy
              > Drewnowskiej. Jeśli chvesz zobaczyć prawdziwą bałucką ulicę, to
              > zapraszam na Odolanowską (fragment na północ od Drewnowskiej do
              > budynku szkoły) czy na Sporną między Smugową a szpitalem - cofka w > XIXw.
              gwarantowana.

              Już nie.
              Każda z tych ulic straszy placami po wyburzonych domach, zresztą Sporna na
              wspomniany odcinku z "bałucką ulicą", to akurat nie ma wiele wspólnego.
              Najlepiej chyba zachowała się ul Ceglana.
    • Gość: . Domki Kunitzerowskie IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.04.08, 15:03
      Trochę się wahałem, ale chyba jednak o nich też trzeba wspomnieć. Przez
      mieszkańców znienawidzone (jak wiele budynków w Łodzi), ale doprawdy urocze.
      Drewniane, parterowe domy dla robotników Manufaktury Widzewskiej. Proponowano,
      by po wysiedleniu mieszkańców zamienić je w muzeum, ale pech chciał, że PRLowska
      propaganda przyjęła je za symbol "kapitalistycznego wyzysku", no i musiały
      zostać przykładnie wyburzone w imię tworzenia nowej wspaniałej rzeczywistości.
      Zostało po nich kilka magicznych zdjęć. Nawet nie wiem, gdzie dokładnie stały.
      • gothmucha Re: Domki Kunitzerowskie 28.04.08, 12:55
        > Trochę się wahałem,

        To nieźle o Tobie świadczy...

        ale chyba jednak o nich też trzeba wspomnieć. Przez
        > mieszkańców znienawidzone (jak wiele budynków w Łodzi), ale doprawdy urocze.

        Jako były mieszkaniec jednego z takich odpowiem Ci tylko - ROTFL

        > Drewniane, parterowe domy dla robotników Manufaktury Widzewskiej. Proponowano,
        > by po wysiedleniu mieszkańców zamienić je w muzeum, ale pech chciał, że PRLowsk
        > a
        > propaganda przyjęła je za symbol "kapitalistycznego wyzysku", no i musiały
        > zostać przykładnie wyburzone w imię tworzenia nowej wspaniałej rzeczywistości.

        A może w imię ludzkiej wygody? Ciekawe, jak byś piszczał, gdybyś w lutym musiał zap****ć do kibla na podwórku, albo dźwigać wiadro z wodą z ulicznej pompy stojącej 3 domy dalej ślizgając się na lodzie? Albo jak by Ci było wesoło, gdyby przez zbutwiałe ściany wchodziło Ci do domu zimno i wilgoć, gdyby wszystko w Twojej szafie śmierdziało zgnilizną, gdyby Twoje dzieci chorowały na górne drogi oddechowe tak ja i ja chorowałem i poniewierały się po szpitalach, ciekawe, czy nadal te domki byłyby dla Ciebie UROCZE????

        Ach, zapomniałem jeszcze o tych abstrakcyjnych wzroach, które wytwarzał wszechobecny kwitnący grzyb - i jak było fajnie to wdychać.

        > Zostało po nich kilka magicznych zdjęć. Nawet nie wiem, gdzie dokładnie stały.

        Wzdłuż Niciranianej, Teodora, Tunelowej, Kazimierza, Bawełnianej. I powiem Ci więcej - stoją nadal, np na Mazowieckiej, Chechosłowackiej, Wilanowskiej, Antoniewskiej, Kresowej - idź tam i zapytaj ludzi, jak się im tam żyje. Jeśli przezyjesz pierwszy wybuch wściekłości, to może pozwolą Ci zrobić zdjęcie.
        • Gość: . Re: Domki Kunitzerowskie IP: *.gprs.plus.pl 28.04.08, 21:01
          > Jako były mieszkaniec jednego z takich odpowiem Ci tylko - ROTFL

          Ojej. No normalnie riposta roku.

          > A może w imię ludzkiej wygody? Ciekawe, jak byś piszczał, gdybyś w lutym musiał
          > zap****ć do kibla na podwórku, albo dźwigać wiadro z wodą z ulicznej pompy sto
          > jącej 3 domy dalej ślizgając się na lodzie? Albo jak by Ci było wesoło, gdyby p
          > rzez zbutwiałe ściany wchodziło Ci do domu zimno i wilgoć, gdyby wszystko w Two
          > jej szafie śmierdziało zgnilizną, gdyby Twoje dzieci chorowały na górne drogi o
          > ddechowe tak ja i ja chorowałem i poniewierały się po szpitalach, ciekawe, czy
          > nadal te domki byłyby dla Ciebie UROCZE????

          Co, już sobie ulżyłeś? Nie? To pokrzycz sobie gdzieś w zaciszu luksusowego M2, a
          jak już Ci przejdzie, to pomyśl nad tym jak to, co napisałeś ma się do tematu.
          Jak tak trudno Ci zrozumieć, że nikt nie każe nikomu mieszkać w zagrzybionych
          domach, to doprawdy nic już na to nie poradzę.

          > Wzdłuż Niciranianej, Teodora, Tunelowej, Kazimierza, Bawełnianej. I powiem Ci w
          > ięcej - stoją nadal, np na Mazowieckiej, Chechosłowackiej, Wilanowskiej, Antoni
          > ewskiej, Kresowej

          No wszystko fajnie, tylko to nie są domki Kunitzerowskie. W swej propagandzie
          postępowej walki z grzybem i próchnem nawet nie zdołałeś zauważyć, ze piszesz
          zupełnie nie na temat.
          • gothmucha Re: Domki Kunitzerowskie 28.04.08, 23:51
            > No wszystko fajnie, tylko to nie są domki Kunitzerowskie. W swej propagandzie
            > postępowej walki z grzybem i próchnem nawet nie zdołałeś zauważyć, ze piszesz
            > zupełnie nie na temat.

            To powiedz mi mistrzu, gdzie swoją fabrykę miał Kunitzer, i które domki tenże pan stawiał (a raczej z jego polecenia). Bo ja innych niż te, które wymieniłem nie znam.

            Podpowiem Ci - do Widzewskiej Manufaktury należały domki do dziś stojące na Szpitalnej (w murowanych mieszkali majstrowie i obsługa techniczna), a w drewnianych na Niciarnianej, Kazimierza itd zwykli robotnicy. A te domy z Mazowieckiej były budowane dla pracowników dzisiejszej Ariadny, która nalezała do konsorcjum angielskiego, którego łódzkim przedstawicielem był... Kunitzer. Więc hej - gdzie on miał je postawić, hmm?
            • gothmucha Re: Domki Kunitzerowskie 28.04.08, 23:53
              Ps - jest jeszcze niewielkie zamknięte osiedle na Czechosłowackiej (murowane parterowe baraki) i dom dla brygadzistów na roku Czechosłowackiej i Niciarnianej (taki kwadratowy). Idź i je fotografuj - choć tak naprawdę nie ma specjalnie czego.
            • Gość: . Re: Domki Kunitzerowskie IP: *.gprs.plus.pl 29.04.08, 10:37
              Doskonale wiem, gdzie jest teren po Manufakturze Widzewskiej. Co nie zmienia
              faktu, że Domki Kunitzerowskie nie istnieją a ich architektura nijak się ma do
              wspomnianych przez Ciebie baraków i domów jedno i wielorodzinnych.
              • gothmucha Re: Domki Kunitzerowskie 29.04.08, 12:14
                To w takim razie nie mam więcej pytań. Bo ja jako domki Kunitzerowskie znam właśnie te, które wymieniłem. O żadnych innych domkach kunitzerowskich nie słyszałem i nie tylko ja, bo specjalnie popytałem po znajomych.

                Natomiast drewniane domy z Niciarnianej czy Kazimierza były identyczne z tymi z Mazowieckiej i nie zmienisz tego żadnymi zaklęciami.
                • Gość: . Re: Domki Kunitzerowskie IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.08, 18:04
                  > Natomiast drewniane domy z Niciarnianej czy Kazimierza były identyczne z tymi z
                  > Mazowieckiej i nie zmienisz tego żadnymi zaklęciami.

                  No to bądź łaskaw pokazać te domy z Mazowieckiej, które są rzekomo "takie same".
                  Bo ja jakoś nie widzę podobieństwa między zwartym , pełnym zieleni osiedlem
                  identycznych domów a pojedynczymi domami (czasem parterowymi, czasem piętrowymi)
                  poupychanymi wzdłuż Mazowieckiej. Te "właściwe" domki kunitzerowskie
                  rzeczywiście mogły stać w okolicy ul. Kazimierza, tak na oko.
                  • gothmucha Re: Domki Kunitzerowskie 02.05.08, 11:44
                    Adam Ginsbert - Łódź

                    strona 97 - masz zdjęcie domków Kunitzerowskich z ul Kazimierza.

                    Takie same domki na Mazowieckiej - np 65, 67 (teraz w skansenie, jesli dobrze pamiętam numer), kilka następnych w stronę Czechosłowackiej - nie pamiętam numerów. Na Wilanowskiej znajdziesz kolejnych kilka. I tak dalej i tak dalej. Wystarczy poszukać. Proponuję się przyjrzeć też łodzkiej specjalności - drewnianym domom piętrowym - przykład masz na Wilanowskiej przy szkolnym boisku (o ile jeszcze stoi). Kilka innych też znajdziesz - jeśli poszukasz.

                    Zresztą przyjrzyj się domowi z Mazowieckiej 65 - ma dokładnie identyczną konsktrukcję, co domki kunitzerowskie (domyśl się dlaczego) i własciwie niczym nie naruszoną (żadnych przebudów, nadbudów etc nie licząc dobudówki z boku).
                    • Gość: . Re: Domki Kunitzerowskie IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.05.08, 15:04
                      > Takie same domki na Mazowieckiej - np 65, 67

                      No i jeśli rzeczywiście takie same (może masz jakieś zdjęcie, skoro jesteś
                      stałym bywalcem tych okolic?), to wciąż nijak mają się dwa przypadkowe domki do
                      zwartego, nieźle zakomponowanego osiedla (Krzysztof Pogorzelec "Z łódką w
                      herbie" s.24, s.28; Feliks Bąbol "Łódź, która odeszła" wszywka s. 6)

                      Proponuję się przyjrzeć też łodzkiej specjalności - drewnianym do
                      > mom piętrowym

                      Właśnie taki dom z ul. Mazowieckiej miał być przeniesiony do skansenu.
                      Co nie zmienia faktu, że nie mowa tu o przyglądaniu się specjalnościom, tylko o
                      zachowywanie ciekawych i wartościowych elementów z historii miasta. Ważne jest
                      nie tylko jak coś wygląda i wyglądało, ale też jak powstało, gdzie powstało, w
                      jakich okolicznościach i dlaczego takie a nie inne. Jeden drewniak na jakiejś
                      zapuszczonej ulicy nijak ma się do zakomponowanego osiedla celowo i planowo
                      wybudowanych domów.
        • tomasz.bu Re: Domki Kunitzerowskie 29.04.08, 17:11
          Łomatko. A kto powiedział, że drewnianych budynków nie da sie wyremontować?
          Jakoś gdzie indziej drewniane budynki mogą stać wiele lat i mają się dobrze.
          Żeby nie być gołosłownym, trochę widoczków z Finlandii:

          Porvoo (aglomeracja Helsinek)
          img509.imageshack.us/img509/6081/pc210606cj5.jpg
          img509.imageshack.us/img509/2938/pc210593rc3.jpg
          img509.imageshack.us/img509/9193/pc210582zi9.jpg
          Skandal. Całe miasteczko w domkach drewnianych. Wstyd, hańba, wszyscy pewnie
          robią kupę na ulicy. A ci nad rzeką na pewno maja grzyb, smród i parchy - nic
          tylko wyburzyć, zwłaszcza, ze wszystkie domki takie same - brak im architektury.

          Naantali (przedmieścia Turku):
          img509.imageshack.us/img509/1864/pc200557xq7.jpg
          Grzyb, zaraza, zgnilizna. Toż to nie po katolicku. W ogóle,to jak można sobie
          taki skansen zrobić ze swojego miasta.

          Helsinki
          img232.imageshack.us/img232/9467/p9220047bv6.jpg
          img232.imageshack.us/img232/8710/p9220045bb6.jpg
          img253.imageshack.us/img253/2908/p9220042ju9.jpg
          15 minut piechotą od rynku. Zgroza. Jak można takie parszywe domki trzymać i to
          w centrum stolicy. Kompletne bezguście. Że też nie stać ich, by sobie w tym
          miejscu wybudować bloki. Kto tam w ogóle mieszka? Pewnie żule, pederaści,
          zbrodniarze wojenni itp.

          Gammestdt (Szwecja, przedmieścia miasta Lulea)
          img236.imageshack.us/img236/66/pa060208qn5.jpg
          Jakiś nieodpowiedzialny wariat wpisał te szopy na listę UNESCO

          Jyväskylä
          img236.imageshack.us/img236/7572/pc190438kq0.jpg
          Miasto Alvara Aalto. Nie wiedzieć czemu jednak wśród nowoczesnych budynków
          fińskiego mistrza zachowało się takie coś. Ptfuj, drewniane!

          Joensuu
          img253.imageshack.us/img253/5950/p8050021df0.jpg
          Akurat w Joensuu z zachowaniem drewnianych budynków są spore problemy. Udało sie
          jednak ocalić m.in. ten. Wewnątrz znajdują się sklepiki z pamiątkami i
          rękodziełem, kawiarnia oraz ręczne krosna na których można sobie coś utkać (albo
          kupić produkt gotowy). Cóż za marnotrawstwo wolnego terenu.

          Tampere
          img236.imageshack.us/img236/166/pc190487cz5.jpg
          Miasto fabryczne. Jakimś cudem zarówno fabryki jak i trochę drewnianej zabudowy
          udało sie zachować. Jakoś ani jedne ani drugie puste nie stoją.

          Opamiętania życzę. Nie należy leczyć swoich prywatnych fobii wyżywaniem się na
          mieście.
    • el-042 Moniuszki 5 24.04.08, 12:39
      W dawnym Pasażu Meyera czyli na obecnej ulicy Moniuszki pod numerem
      5 właśnie ktoś prowadzi remont wewnątrz zabytkowej willi wpisanej do
      rejestru zabytków. Właściwie, to z tego zabytku zostały już tylko
      ściany zewnętrzne. Zablokowano remont, gdyż podkablowano wykonawcę
      do nadzoru budowlanego, że nie ma zgody na prowadzenie prac. Podczas
      kontroli okazało się, iż tak dalece naruszono konstrukcję budynku,
      że grozi on zawaleniem. Kolejny zabytek jest więc zagrożony... Nie
      mówiąc o tym, co już w nim zniszczono poprzez nieumiejętne
      prowadzenie prac bez pozwolenia i nadzoru. Jakiś koszmar...

      --
      Odpłyń Łodzią z EL-042
      • Gość: skunk.s Re: Moniuszki 5 IP: *.toya.net.pl 28.04.08, 21:04
        Nie ma w tym nic nieumiejętnego. Plan jest prosty i sprawdza się w 100%. Należy
        szybko, przed wizyta nadzoru, dokonać uszkodzeń skutkujących potrzebą rozebrania
        budynku, wtedy przed rozbiórką nie chroni go wpis (wszak zagraża bezpieczeństwu!).

        Troszkę mnie denerwuje, że szanowni interlokutorzy zapominają, że żyjemy w dupie.
        • el-042 Re: Moniuszki 5 29.04.08, 13:45
          Acha... Ten budynek to prawdę mówiąc już częściowo uległ zawaleniu.
          Ktoś wewnątrz wywalił ścianę nośną, na której opierał się strop nad
          parterem, który w konsekwencji runął, a razem z nim ściana
          pierwszego piętra, która z kolei wspierała kolejny strop. I w ten
          sposób strop między 1. i 2. piętrem zawisł i też grozi katastrofą
          budowlaną. Myślałem, że takie pomyłki się już nie zdarzają...

          --
          Odpłyń Łodzią z EL-042
          • Gość: . Re: Moniuszki 5 IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.08, 21:01
            Nie no, to już jest jakiś horror. Robi się słabo.
      • brite Re: Moniuszki 5 29.04.08, 22:41
        To jest dramat. Cała Moniuszki powinna być objęta osobnym, spójnym planem
        zagospodarowania, to ulica godna lokalizacja ambasad.
      • yarro Re: Moniuszki 5 04.05.08, 14:11
        O JA PIERZDIELĘ....
    • Gość: . Dworzec Łódź Andrzejów IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.08, 20:53
      Dworzec był ostatnią większą pamiątką po linii kolei fabryczno - łódzkiej z
      czasów jej powstania. Zgrabny budynek. Nie za duży, nie za mały jak na potrzeby
      tej stacyjki. Szkodniki z PKP jednak stwierdziły, że budynek trzeba wyburzyć, no
      bo po co komu dworzec, nieprawdaż? W końcu pasażerowie mogą stać na gołym
      peronie, a bilet kupią u konduktora (wypisanie RĘCZNE jednego trwa kilka minut,
      wiec 90% mieszkańców bez problemu pojedzie za darmo). Ot, kolejarska gospodarność.
    • Gość: . Kino "Stylowy" IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.04.08, 20:57
      Opisane już w innych wątkach. Dotychczas mieściło klub Cube, ale budynek wykupił
      "inwestor" i zapowiada budowę "apartamentów". Budynek jest jednym z nielicznych
      wartościowych obiektów w całym kwartale. Zrobimy więc po łódzku - wszystkie
      strucle zostaną, a budynek pójdzie w p****. Oczywiście to, że miasto przyjęło
      program rewitalizacji i ten program zakłada zachowanie budynku i znaczące zmiany
      urbanistyczne wokół nie ma znaczenia - budynek zmiecie sie z powierzchni ziemi,
      a bezplanowa zabudowa zablokuje niezbędne przekształcenia. Zbiera sie na wymioty.
      • Gość: literka_m Re: Kino "Stylowy" IP: *.sttb.pl 29.04.08, 21:23
        >Zbiera sie na wymioty

        "człowiek nie szczurek i wszystko wytrzyma"

        :)
    • Gość: . Drewniak na Zarzewskiej IP: *.gprs.plus.pl 14.06.08, 15:40
      Zupełnie nie rozumiem dlaczego ten budynek nie znalazł swojego miejsca w
      skansenie. Jeden z ciekawszych domów drewnianych, spośród tego co się w Łodzi
      zachowało. Niestety, jak się okazuje brak przenosin do skansenu oznaczał wyrok
      na niego. "Się" spalił. Zupełnie sam, bez niczyjej pomocy.
      Jutro wrzucę zdjęcie budynku z czasów, gdy jeszcze istniał.

      lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/864085.html
      Płonął drewniak
      dziś

      Po godz. 20 wybuchł wczoraj pożar w piętrowym niezamieszkanym drewniaku u zbiegu
      ulic Łomżyńskiej i Zarzewskiej. Spaliły się trzy pomieszczenia oraz część dachu.
      (izj) - Express Ilustrowany
      • Gość: . Foto IP: *.ssp.dialog.net.pl 15.06.08, 18:13
        Fotografia z czasów, gdy było jeszcze co fotografować.
        img240.imageshack.us/img240/9012/p3190410xb2.jpg
    • przyslowie Re: Cmentarz Łódzkich Zabytków 14.06.08, 21:30
      Wielkie brawa za inicjatywę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka