Gość: barnaba
IP: *.lodz.msk.pl
24.04.08, 12:59
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/844939.html
<<<<<<<<<<<<<<<<<
Latająca salonka Władysława Gomułki, radziecki śmigłowiec Mi 6 i pasażerski TU
134 w barwach LOT-u, wkrótce będą najcenniejszymi eksponatami łódzkiego muzeum
lotnictwa. Muzeum ma powstać na bazie prywatnej kolekcji należącej do Jadwigi
Lewandowskiej.
-To piękna i wartościowa, z historycznego punktu widzenia, kolekcja. Szkoda,
by samoloty stały bezużytecznie, w muzeum będą dużą atrakcją miasta - mówi
Wojciech Łaszkiewicz, wiceprezes łódzkiego lotniska. - Uzgodniłem z
właścicielką maszyn, że dostaniemy je w depozyt. To naturalna procedura w
takich sytuacjach.
Kolekcjonerem samolotów był nieżyjący mąż pani Jadwigi - Jerzy Lewandowski.
Łodzianin, pasjonat lotnictwa. Samoloty stacjonują teraz na trzyhektarowym
terenie przy ul. Pilskiej, tuż przy lotnisku. Właścicielem ziemi są Wojskowe
Zakłady Lotnicze nr 1. - Chcemy zrobić muzeum na tym terenie, dlatego
zamienimy się działkami z zakładami. Dostaną od nas taki sam grunt, tyle że w
innym miejscu - tłumaczy Łaszkiewicz.
Co dalej? Trzeba wybrać z kolekcji najcenniejsze eksponaty, po kolei je
odnawiać i przystosować dla zwiedzających, czyli zbudować i ustawić rampy, by
można było swobodnie zajrzeć do wnętrza.
- Gdyby znalazł się sponsor i zainwestował w remont salonki Gomułki, to byśmy
ją uruchomili - rozmarza się Sławomir Walczak, pełnomocnik Jadwigi
Lewandowskiej. - W radzieckim śmigłowcu można by zrobić kameralne kino. To
gigantyczna maszyna, na pokład zabierała osiemdziesięciu ludzi!
Ile będzie kosztowało stworzenie i administrowanie muzeum? Dokładnie nie
wiadomo, kosztorys powstaje. Wiadomo, że najwięcej pochłonie odnawianie maszyn.
- Na bieżące utrzymanie i konserwację samolotów muzeum będzie zarabiać ze
sprzedanych biletów. Nie wątpię, że chętnych do obejrzenia kolekcji nie
zabraknie - twierdzi wiceprezes Łaszkiewicz.
Muzeum Lotnictwa jest w Krakowie, mniejszą kolekcję ma także Poznań. Łódź
byłaby trzecia w kraju.
/>>>>>>>>>>>>>>>>>>>
Nareszcie. Przez ostatnich kilka lat wokół kolekcji trwała jakaś dziwna gra.
Unikalne w Polsce samoloty cicho rdzewiały w chaszczach.
Mam jednak kilka wątpliwości:
- czemu w artykule mowa jest jedynie o kilku najcenniejszych samolotach?
Czyżby popularne "Iskry" i MiGi nie zasługiwały na uwagę?
- kino w śmigłowcu to dość ryzykowny pomysł, grożący utratą autentyczności
przez maszynę.
- samolotom przydałby sie w przyszłości hangar. Po pierwsze na wolnym
powietrzu niestety niszczeją, po drugie muzeum mogłoby być czynne także zimą.