Dodaj do ulubionych

Bezprawna umowa

IP: *.toya.net.pl / 10.0.207.* 23.10.03, 23:09
O kant dupy potluc takie artyuly. Najpierw robicie sensacje, ,a
pozniej nie jestescie nawet na tyle odwazni aby podac nazwy
firmy, ktora oszukuje klientow. Albo podawajcie nazwy firm, albo
nie piszcie takich ..., bo bez nazwy firmy nie majaj one
sensu....
Obserwuj wątek
    • Gość: LodzerMensch Re: Bezprawna umowa IP: *.lze.lodz.pl 24.10.03, 08:03
      Gość jest sam sobie winien. Trzeba było trzy razy przeczytać
      umowę zanim ją podpisał. A pewnie zrobił tak jak 99% Polaków -
      podpisał tam gdzie paniusia z biura postawiła "ptaszka".
    • Gość: xxx "cennik jest tylko zaproszeniem do transakcji" IP: 195.145.80.* 24.10.03, 09:11
      Od kiedy? Cennik to oferta.
    • Gość: Nie inżynier Re: Bezprawna umowa IP: *.lze.lodz.pl 24.10.03, 13:41
      Po kiego grzyba zaznacza się, że facet jest inżynierem?
    • Gość: Bart Re: Bezprawna umowa IP: *.tpnets.com 24.10.03, 13:48
      Co prawda, to nie ja dałem ten post, zwykła zbieżność nicków, ale sprawa sprawa
      mnie też zainteresowała. Wniosek jest taki: nieważne co to za firma, ważne jest
      to, że trzeba czytać umowy przed podpisaniem.
    • kuubaa Re: Bezprawna umowa 24.10.03, 19:33
      Po I - umowa rzecz święta, jak ktoś nie chce czytać jego sprawa; zresztą można
      iść tam, gdzie dokumenty można podpisywać w ciemno.
      Po II - za te pieniądze to może sobie kupić conajwyżej tytanowe... okulary;
      inżynier a nie wie takich rzeczy?
      Po III - "dobre bo polskie"; polski inżynier a nie wierzy w kolegów?
      Po IV - społecznie korzystne jest gdy kapitał głupich kumuluje się u jednostek
      mądrych, inicjatywnych, które właściwie go zainwestują; z korzyścią także dla
      tych głupich.
      Po V - zapłaciłem już (lub moi przodkowie) za wykształcenie tego inżyniera,
      dlaczego jeszcze mam płacić za jego ochronę przez jakiegoś rzecznika?
      • kropka Re: Bezprawna umowa 24.10.03, 20:57
        kuubaa napisała:

        > Po I - umowa rzecz święta, jak ktoś nie chce czytać jego sprawa;
        nie masz racji. Umowa nie może być sprzeczna z prawem. A Kodeks Cywilny, czyli
        prawo nadrzędne mówi, że umowa usta jest tak samo ważna, jak pisemna.
        • kuubaa Re: Bezprawna umowa 24.10.03, 21:16
          kropka napisała:

          > nie masz racji. Umowa nie może być sprzeczna z prawem. A Kodeks Cywilny,
          czyli
          > prawo nadrzędne mówi, że umowa usta jest tak samo ważna, jak pisemna.
          Czyli wywodzisz że umowa pisemna jest sprzeczna z prawem? :-))) Jakie prawo
          nadrzędne? Nad czym?
          Oczywiście że umowa MOŻE BYĆ zawarta ustnie, ale po to się SPISUJE umowy, żeby
          nie było wątpliwości (tzw. ostrożność procesowa). Gdyby było tak jak piszesz,
          to po co w ogóle umowy w formie pisemnej, umowy notarialne itd.? Każdy zawsze
          mógłby powiedzieć "papier papierem ale na gębe ze śwagrem dogadaliśmy co
          innego".
          A już... nie chce mi się. Bezsensu.
          • loel Re: Bezprawna umowa 25.10.03, 15:25
            Chodzi o to że zapisy umowy nie mogą być sprzeczne z prawem.
            Takim zapisem jerst "ustne ustalenia nie obowiązują".
            Ustne ustna umowa jest tak samo ważna jak pisemna , choć oczywiście pisemna
            stanowi lepszy dowód.
            Wprowadzony w błąd klient ma prawo dochodzic swoich praw, nawet jeśli wykazał
            się ogromną naiwnością.
            • kuubaa Re: Bezprawna umowa 25.10.03, 17:04
              loel napisał:

              > Chodzi o to że zapisy umowy nie mogą być sprzeczne z prawem.
              > Takim zapisem jerst "ustne ustalenia nie obowiązują".
              No to bardzo proszę pokaż mi przepis, który mówi, że zapis umowny "ustne
              ustalenia nie obowiązują" jest zabroniony przez prawo! Baaaaaaardzo jestem
              ciekaw. Moim zdaniem taki zapis wręcz w ogóle nie jest potrzebny (i dlatego w
              umowach - z bankiem, pracodawcą, międzynarodowych itd. - nie spotyka sie go).
              Bo jest oczywiste, że obowiązują postanowienia spisane na papierze. Specjalista
              od teorii prawa (może tu jest?) wytłumaczyłby to naukowo.
              Brniesz tak samo jak ktoś wyżej - prawo kieruje się logiką i racjonalnością (no
              może z wyjątkiem prawa stanowionego przez P. Beger i in.:-). Nie trzeba być
              jego znawcą, wystarczy logicznie myśleć.
              .
              .
              .
              .
              Ponieważ jednak widzę że obgryzacie paznokcie do krwi - pomogę -:) (z pamięci
              bo nie będę szukał paragrafów)
              Inżynier (nie chce mi się sprawdzać, ale czy to jest inż.Gamoń od
              Piwowskiego? :-) po pierwsze może powoływać się na przepisy dot. ochrony
              konsumentów mówiące, że reklama nie może wprowadzać w błąd, oraz że towar musi
              być zgodny z ofertą. A przecież te okna nie były tytanowe hehe!
              Ponadto konsument/inżynier:-) może, ponad zapisy umowne, powoływać się na
              cenniki, regulaminy, reklamy mu przedstawiane, jeśli są one dla niego
              korzystniejsze. Jedyny szkopuł, że ciężar dowodu na nim spoczywa, ale to nie
              musi być trudne jeśli tylko ma jakieś ulotki itp.
              Firma będzie jednak dowodziła, że kwestionowane zapisy umowne zostały
              indywidualnie wynegocjowane (czyli że wpisano w zleceniu "materiał: pvc") i
              wtedy oferta ogólna nie obowiązuje. Wszystko w rękach sądu, lecz tak czy owak
              INŻYNIER z tym tytanem się ośmieszy. No ale dla 1.000 zł ludzie gotowi są na
              dużo większe upokorzenia.
              • loel Re: Bezprawna umowa 25.10.03, 19:47
                kuubaa napisała:

                > loel napisał:
                >
                > > Chodzi o to że zapisy umowy nie mogą być sprzeczne z prawem.
                > > Takim zapisem jerst "ustne ustalenia nie obowiązują".
                > No to bardzo proszę pokaż mi przepis, który mówi, że zapis umowny "ustne
                > ustalenia nie obowiązują" jest zabroniony przez prawo! Baaaaaaardzo jestem
                > ciekaw. Moim zdaniem taki zapis wręcz w ogóle nie jest potrzebny (i dlatego
                w
                > umowach - z bankiem, pracodawcą, międzynarodowych itd. - nie spotyka sie
                go).
                Mie bedę sie upierał, oparłem się na opini miejskiego rzecznika konsumenta.

                > Bo jest oczywiste, że obowiązują postanowienia spisane na papierze.
                Ale szkopuł w tym w umowie prawie nic nie ma o tym jakie to będą okna.
                > .
                > Ponieważ jednak widzę że obgryzacie paznokcie do krwi
                ????????????

                >- pomogę -:) (z pamięci
                > bo nie będę szukał paragrafów)
                > Inżynier (nie chce mi się sprawdzać, ale czy to jest inż.Gamoń od
                > Piwowskiego? :-)
                Wiadomo, prawo nie chroni głupich i naiwnych.

                > po pierwsze może powoływać się na przepisy dot. ochrony
                > konsumentów mówiące, że reklama nie może wprowadzać w błąd, oraz że towar
                musi
                > być zgodny z ofertą. A przecież te okna nie były tytanowe hehe!
                okucia, nie okna

                > Ponadto konsument/inżynier:-) może, ponad zapisy umowne, powoływać się na
                > cenniki, regulaminy, reklamy mu przedstawiane, jeśli są one dla niego
                > korzystniejsze. Jedyny szkopuł, że ciężar dowodu na nim spoczywa, ale to nie
                > musi być trudne jeśli tylko ma jakieś ulotki itp.
                > Firma będzie jednak dowodziła, że kwestionowane zapisy umowne zostały
                > indywidualnie wynegocjowane (czyli że wpisano w zleceniu "materiał: pvc") i
                > wtedy oferta ogólna nie obowiązuje. Wszystko w rękach sądu, lecz tak czy
                owak
                > INŻYNIER z tym tytanem się ośmieszy. No ale dla 1.000 zł ludzie gotowi są na
                > dużo większe upokorzenia.
                A dlaczego nie może powołac sie na to ze podczas ustnych ustalen wprowadzono
                go w błąd?
                • Gość: mały Re: Bezprawna umowa IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 20:35
                  zadaje pytanie jak postapić kiedy firma /DUŻA/wprowadza swoje
                  zasady ,które są niezgodne z Konstytucja Rzeczypospolitej / niektóre zapisy/
                  zmusza do podpisania umowu :jeżeli chcesz dalej pracować:to albo
                  podpisujesz ,albo Panu juz dziekujemy.co robić!!!!!!!!!!.
                  • barracuda7110 Re: Bezprawna umowa 25.10.03, 20:55
                    są dwa rozwiązania:
                    a) mieszkasz w cywilizowanym państwie: zgłaszasz to odpowiednim urzędom a one
                    dobierają się do tej firmy i powodują zmiany.
                    b) mieszkasz w polsce: tu jest znacznie gorzej bo masz kilka wariantów:
                    - podpisujesz umowę zaciskając zęby
                    - zgłaszasz to do odpowiednich służb i masz nadzieję że się za to wezmą
                    (pewnie przy okazji wylecisz z roboty)
                    - próbujesz coś zdziałać na własną rękę (nic nie osiągasz i wylatujesz z
                    roboty...)
                    • loel Re: Bezprawna umowa 25.10.03, 22:07
                      barracuda7110 napisał:

                      > - zgłaszasz to do odpowiednich służb i masz nadzieję że się za to wezmą
                      > (pewnie przy okazji wylecisz z roboty)
                      > - próbujesz coś zdziałać na własną rękę (nic nie osiągasz i wylatujesz z
                      > roboty...)
                      Jak wszyscy tak bedą mysleć to nic sie nie zmieni.
                      z drugiej strony protestujący, nawet jak zmusi firme by sie wycofała wyleci
                      przy pierwszej okazji.

                      Mozna podpisać, niezgodne z prawem zapisy i tak są nieważne. Nawet jak
                      wylecisz to masz szansę na odszkodowaniwe.
    • jasam Re: Bezprawna umowa 24.10.03, 21:42
      Będzie jeszcze głupszy jak zapłaci resztę - niech zakładaja sprawę. Przegrają,
      a na dodatek będzie głosno - więc nie założą procesu.

      A umowy należy czytać i domagać się poprawek.
      A na sformułowanie "Wszyscy podpisuja takie umowy" - odpowiadam:
      "Czy ja mam na nazwisko "Wszyscy" ?"

      pozdr.
      • kuubaa Re: Bezprawna umowa 24.10.03, 22:56
        jasam napisał:

        > Będzie jeszcze głupszy jak zapłaci resztę - niech zakładaja sprawę.
        Przegrają,
        > a na dodatek będzie głosno - więc nie założą procesu.
        Skąd ta pewność, że przegrają? Szantażowanie rozgłosem (w domyśle negatywnym)
        jest cwaniackie.
        Warto też zdać sobie sprawę, że różnorodne instytucje chroniące konsumentów
        przede wszystkim chronią cwaniaków lub wręcz złodziei i oszustów, którzy
        potrafią z tego perfekcyjnie korzystać. A płacą za to uczciwi klienci.
        • Gość: mały Re: Bezprawna umowa IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.03, 23:01
          wszystko to prawda ale gdzie są zabezpieczenia czyżby Konstytucja była tylko
          zapisem,a może trzeba głośniej mówić o Konstytucyjnych zapisach,albo powołać
          organ który by pomagał Nam w okresie tymczasowym wprowadzającym nas do nowych
          struktur gospodarczych i politycznych nowego ustroju w Rzeczpospolitej bo
          inaczej rekiny nas połkną ,lecz strawić nas się nie da.
        • jasam Re: Bezprawna umowa 26.10.03, 12:19
          kuubaa napisała:

          >> - niech zakładaja sprawę. Przegrają,
          >> a na dodatek będzie głosno - więc nie założą procesu.

          > Skąd ta pewność, że przegrają? Szantażowanie rozgłosem (w domyśle negatywnym)
          > jest cwaniackie.


          Jedynym niepokojącym fragmentem jest:
          "Trochę go zdziwiło, że na dokumencie figuruje prosty zapis "okna białe x 3". "
          Jeżeli w umowie nie było odnośnika do produktu z oferty - to nie wiadomo co
          zamawiał.

          Natomiast zakładając że w umowie jest określone jaki produkt z oferty był
          zamawiany, to jest zdecydowanie inna sytuacja.
          Jeśli była oferta na pismie dostępna dla odwiedzających klientów - to nie
          pomoże nazywanie jej "cennikiem" czy innym dokumentem wewnetrznym (chyba że
          była tam zapisana stosowna klauzula).
          Oferta na pismie jest wiążąca. I ona jest dokumentem pierwotnym wokół której
          powstała umowa. A w umowie chyba nie ma szczegółowego zapisu jakie zmiany mają
          być dokonane w stosunku do przedstawionej oferty, bo wtedy jasno należałoby
          określić że klient chce : ........ a nie tak jak zapisano w ofercie.
          A jeżeli jakies niejasności w ofercie mogą sugerować nieprawidłowe rozumienie
          przez klienta - to w ramach stwierdzenia, że "oferta nie może wprowadzać w
          błąd" powinny byc wyjaśnione przed podpisaniem umowy.
          Stąd moje sugestie, ze nie wystapią do sądu. Co prawda to klient musi udowodnić
          rozbieżność wykonania z ofertą, a więc to on musi wyłożyć forse na
          rzeczoznawcę - ale ja byłbym pewnym wygranej i zwrotu tych kosztów.

          pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka