majass
24.10.03, 15:10
Wojna na gesty, wojna na słowa
Nie gaśnie spór między miastem a powiatem w sprawie przyszłości szpitala w
Pabianicach. W negocjacjach wciąż nie ma przełomu. Nie zapowiada go też list
Zbigniewa Mencwala, szefa Rady Powiatu, do miejskich samorządowców.
Autor, w imieniu radnych powiatowych, krytykuje "jednostronne, publiczne
wystąpienie" prezydenta Jana Bernera (chodzi o jego list otwarty do
pabianiczan). Odrzuca zarzuty, że uchwała o powołaniu powiatowego ZOZ-u na
bazie szpitala jest szkodliwa i że może mieć wpływ na podpisywanie kontraktów
z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zaznacza, że nowy, powiatowy ZOZ nie miałby
obciążeń finansowych. Narzeka też, że na sesji Rady Miasta 13 października
nie pozwolono zabrać głosu ani jemu, ani ówczesnemu dyrektorowi szpitala.
Co na to władze miasta? - Jestem zdumiony brakiem pamięci pana Mencwala,
który na sesji wypowiadał się, podobnie jak dyrektor szpitala - mówi Wojciech
Janczyk, rzecznik prezydenta. - Jednostronnie działa nie prezydent, lecz Rada
Powiatu, która nagle powołała swój ZOZ. Dlaczego nie uczyniła tego wcześniej,
gdy też rządziła koalicja SLD-PSL i pan Mencwal też był szefem Rady Powiatu?
Dlaczego dopuściła, że dług szpitala urósł z 2 do ponad 25 milionów złotych?
I kto go teraz spłaci? Miasto? Oczywiste jest też, że dwa ZOZ-y w jednej
placówce podważają wiarygodność oferty wobec NFZ.
tekst z Dzienika Łódzkiego