sss9
15.05.06, 18:13
Zeznał, że Brandes z własnej woli przybył do niego z Berlina w odpowiedzi na
zamieszczone w internecie ogłoszenie. Według ogłoszenia, oskarżony poszukiwał
młodego mężczyzny, "do zabicia i zjedzenia". Wieczorem 9 marca 2001 r. Meiwes
odciął będącemu pod wpływem alkoholu i lekarstw mężczyźnie członka, a kilka
godzin później poderżnął mu gardło. Przebieg zbrodni nagrał na kasetę wideo.
Ciało zabitego poćwiartował i częściowo zjadł
"Chciałem go zjeść, nie chciałem go zabijać" - tłumaczył
Obrona nalegała, by Meiwes dostał karę 5 lat pozbawienia wolności, ponieważ
zabójstwo i zjedzenie zwłok było "częścią porozumienia" między sprawcą zbrodni
a ofiarą. Sam oskarżony twierdził podczas procesu, że wyświadczył swej ofierze
przysługę.
serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34239,3333461.html
właściwie brakuje tylko zdania - "wykonywałem tylko rozkazy", "nie jestem
mordercą"...
czy obrona upierając się przy 5 latach pierdla powinna chodzić niezagrożona na
wolności?