hrusovsky
15.09.07, 23:28
"Kompania cyklistów +spec+ była formacją zupełnie nową, nie wypróbowaną, zdaje
się nigdy, w czasach pokojowych. Składała się ona z trzech plutonów cyklistów
i jednego plutonu cekaem na samochodach. Gdy przybyłem, była już częściowo
skompletowana- tylko że tu już wychodził na jaw bałagan organizacyjny. Przede
wszystkim rowery tylko w dwóch trzecich były typu wojskowego,
znormalizowanego. Resztę stanowiły rowery zarekwirowane, a więc
najrozmaitszych typów. Trafiały się nawet i damki. Kompania składała się tylko
w pewnej części ze Ślązaków (głównie chorzowian), a w większości z rezerwistów
z Polski centralnej, czy nawet wschodniej. Był to na dobitek element
przeważnie wiejski. Ślązacy naturalnie wszyscy umieli jeździć na rowerach, ale
wśród tych innych było wielu takich, którzy roweru dotykali po raz pierwszy
raz w życiu. O jakiejś wymianie materiału ludzkiego nie było na razie mowy.
Pierwszą więc moją czynnością było zarządzenie, by ci, co umieją, na gwałt
uczyli jeździć tych, którzy nie umieją. Na podwórzu szkolnym było wprawdzie
ciasno, ale jakoś na nim chłopy poczęły się ćwiczyć. Z początku widok był
rozpaczliwy, pod wieczór jednak już coś z tych lekcji wychodziło. Trudno
jednak było odpędzić myśl, co będzie z tymi facetami na froncie?"