Dodaj do ulubionych

Wicekrol ze Sloonska

22.07.08, 15:30
Dr, dr Michael Friedrich Graf von Althann,
couki czos Poloki wmawiajom nom, zy my somy boroki i ino somy dobre
do fedrowanio na grubiy, roboty we ajzenwerku i do chalby. Przi tym
blank zapominajoom, co to gozola jy polskim wynalozkiym, kery do nos
prziloz rozym ze gastarbajterami z za Brynicy. Co prowda uo nos
brynowali tyz dobre sznapsy, do bajspilu podom familjo Thienelt i
ich "Schüttboden", potym "Rabenvater" no i familjo Blokesch, kero
mioua swojo gastsztuba 400 lot we Breslau. Ta
uostatnio "brynowoua" "Alter Weinstock". Szkryfnou zych "", bo tak
richtig to uoni kupowali cognac we Francyji i czimali go po dziysinc
lot w ajchenfassach ze sloonskimi gewircami. Ale uordynarno gozola i
jyj chlanie przilozua ze Gorolowic.
Piyrounie, rospisou zych siy uo sznapsie, a miou zych szkryflac uo
noszym wicekyjnigu!

Tyn wiylki karlus przilos na swiot 12. julaja 1680 w Glatz (do
Goroli: w Klodzku). Zawron slypia 20 czyrwca 1734 w Waitzan
(Hungaryjo).

Jygo fatrym bou rajchsgraf Michael Wenzel Franz von Althann, jygo
mutrom grefin Anna Maria Elisabeth, urodzono von Aspremont. Fater
noszygo Sloonzoka bou Landeshauptmannem grafschaftu Glatz-dwoma
suowami padajoonc grubo ryba, abo dicker Fisch!
Uaziou do liceum jezuitow w Glatz i studiowou potym we Olmütz,
Breslau i Collegium Germanicum et Hungaricum w Rzymiy (do Goroli: w
Olomoucu, Wroclawiu i Rzymie) teologia i prawo. 1709 uostou
ksiyndzem. W 1710 uoczimou titel doktora teologii. Pora lot poznij
dorobil siy drugiygo - dra prawa. Po smiyrci fatra i mutry
uodziedziczou couki herszaft Seitenberg (do Goroli - Stronie
Slaskie).
Nastypnymi stacjami bouy zas Olmütz, Praga, Bresalu, Altbunzlau (do
niy ino Goroli - Brandýs nad Labem-Stará Boleslav), Tapolca. Poznij
bou audytorem trybunauu papiyskiygo, (godej prokuratorem) we Rzymiy,
kaj tyz bou rektorem seminarium Santa Maria dell` Anima. W 1718
uostou biskupem we Hungaryji. We 1719 stou siy kardinauem w Aventin.

Uod 1720-1722 bou cysorskim posuancym u papiyza. We tym somym roku
cysorz Karl VI mianowou go wicekyjnigiym Neapolu i Syciliji. Jako
wiylko szycha (do Goroli - gruba ryba) przysingou cysorzowi
wiyrnosc, bo stou siy lennikiym Karla. Nosz Michael wspiyrou sztuka,
teater i nauki. Po kilku lotach jako wicekyjnig zrezygnowou ze amtu.
Niy mog pogodzic swojego sumiynio jako faroz zagmatwanymi intrygami
polityki i wrocil do swojyj diycyzju we Hungaryji, kaj tyz zmar.

Czi ftos z Wos go zno? Je jako tabula w Glatzu, abo plac, alyja,
jako brika jygo imiynio?

Glückauf!
Obserwuj wątek
    • rico-chorzow Re: Wicekrol ze Sloonska 22.07.08, 16:09
      nie może być z odwiecznych ziem polskich.
      • chrisraf Re: rico-chorzow 22.07.08, 16:15
        Jak sam jada przez Sloonsk i widza tyn bajzel to tyz mom taki
        ajndruk.

        Glückauf!
    • Gość: . uwagi: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.08, 21:15
      > blank zapominajoom, co to gozola jy polskim wynalozkiym, kery do nos
      > prziloz rozym ze gastarbajterami z za Brynicy

      'Poniewierani Ślązacy powszechnie szukali ukojenia w alkoholu. W XIX i XX wieku
      przez Górny Śląsk przetoczyły się trzy wielkie fale masowego pijaństwa
      dotykającego niemal wyłącznie mężczyzn – w latach 1830-45, 1870-80 i 1928-35.
      Pierwszej fali wojnę wypowiedział w 1844 roku piekarski proboszcz ks. Jan Alojzy
      Nepomucen Fietzek, ogłaszając wielką antyalkoholową krucjatę. W ciągu 2 lat do
      założonego przezeń Bractwa Trzeźwości wstąpiło ok. 300 tysięcy mężczyzn.
      Wystarczyło tej energii na 20 lat, potem fala pijaństwa zaczęła się odradzać, co
      łatwo można było przewidzieć docierając do istoty tego picia. Badania nad
      zjawiskami masowego alkoholizmu zawsze wskazują na upośledzenie grupy społecznej
      tym pijaństwem dotkniętej. A daty śląskich plag alkoholowych dość wyraźnie wiążą
      się albo z datami wojen (1830, 1871) albo wielkich kryzysów gospodarczych (1929). '
      www.gender.pl/readarticle.php?article_id=40
      'Tymczasem sytuacja na Górnym Śląsku wymagała uwagi posłów polskich. Dowiodła
      tego dyskusja tocząca się na forum sejmu [pruskiego] dnia 6 V 1851 r. nad
      przyznaniem rządowi kredytu w wysokości 600 tys. talarów na pomoc dla około 4
      tys. bezdomnych sierot, ofiar klęski głodu z 1847 r., które miały być
      umieszczone w zakładach wychowawczych.

      Powołana do tego zagadnienia komisja poselska, złożona wyłącznie z Niemców,
      uznała potrzebę przyznania kredytu, lecz winą za tragedię obarczyła rodziny
      ofiar z powodu ich niechlujstwa i pijaństwa, a wszystkich Górnoślązaków nazwała
      „kartoflanymi gąsienicami”.

      Komisja postulowała także, aby dzieci, które w ten sposób znajdą się pod opieką
      państwa, zostały wychowane w duchu niemieckim.
      Posłowie polscy podjęli polemikę z tymi wypowiedziami. Przedstawiciel Górnego
      Śląska, Marcin Gorzołka zaprotestował przeciwko obraźliwym sformułowaniom
      mówiąc, że to sytuacja, w jakiej znalazł się lud śląski, jest źródłem jego biedy.'

      > Uaziou do liceum jezuitow w Glatz i studiowou potym we Olmütz,
      > Breslau i Collegium Germanicum et Hungaricum w Rzymiy (do Goroli: w
      > Olomoucu, Wroclawiu i Rzymie)

      poprawnie: olomouc, do schlesierow olmuetz, do goroli olomuniec

      > wiylko szycha (do Goroli - gruba ryba)
      sjp.pwn.pl/lista.php?co=szycha
      a mutra, rzech myslou, to cosik od szrauby:)))

      osobna kwestia, to przynaleznosc kladska do slonska - kladsko (do schlesierow -
      glatz, do goroli klodzko) od zawsze bylo czeskim miastem, praktycznie bez
      wspolnoty losow ze slaskiem (nie wiekszej, niz sosnowiec), nawet po iiws czesi
      toczyli o kladsko z polska spor graniczny

      i tak ogolnie, to zalosne jest pisanie 'wiylki slonzok' o kazdym, kto sie
      dorobiou placu wyzej sztajgra..
      kardynalow bouo w piyrony
      • Gość: alois Re: uwagi: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.08, 22:49
        jak widzę, Slask zostanie odebrany polskiej administracji, bo gorolom argumenty
        się kończą...
        :)))))))))))))))))
      • chrisraf Re: uwagi: 22.07.08, 22:58
        > 'Poniewierani Ślązacy powszechnie szukali ukojenia w alkoholu

        Opisz o kogo Ci chodzi z tymi "poniewieranymi". Co to
        znaczy "powszechnie".

        Fietzek nie nazywal sie Nepomucen, tylko Nepomuk.

        Skoro jak opisujesz fala ta dotknela "Slazakow", byly nia tez
        ogarniete osoby szlachty slaskiej? Czy chodzilo tutaj w glownej
        mierze o ""gastarbajterow"?


        Problem alkoholizmu na GS opisuje tez Oskar Klaußmann przypisujac go
        wylacznie Polakom (?).


        " Badania nad zjawiskami masowego alkoholizmu zawsze wskazują na
        upośledzenie grupy społecznej tym pijaństwem dotkniętej."

        Kompletna BZDURA!!!

        "A daty śląskich plag alkoholowych dość wyraźnie wiążą
        się albo z datami wojen (1830, 1871) albo wielkich kryzysów
        gospodarczych (1929)"

        To znaczy, ze ta problematyka byl objety caly Slask od Cieszyna po
        Hoyeswerde?

        Prosze, nie cytuj Smolorza. Zapewne jest to dobry czlowiek, ale nie
        wszystko co pisze odpowiada dawnej historii.

        > 'Tymczasem sytuacja na Górnym Śląsku wymagała uwagi posłów
        polskich. Dowiodła
        > tego dyskusja tocząca się na forum sejmu [pruskiego] dnia 6 V 1851
        r. nad
        > przyznaniem rządowi kredytu w wysokości 600 tys. talarów na pomoc
        dla około 4
        > tys. bezdomnych sierot, ofiar klęski głodu z 1847 r., które miały
        być
        > umieszczone w zakładach wychowawczych

        Nie znam tego zajscia. Ale wytlumacz prosze, jak to moglo byc
        mozliwe, skoro Polacy byli tak "gnebieni" przez Prusakow, jakim
        cudem znalezli sie "polscy" parlamentariusze w sejmie? Byli oni za
        to zesylanii (tak jak w Rosji)?

        W kontekscie wojen, w jakich bral Slask, tradycja bylo kamratow,
        ktorzy polegli w roznych bitwach czcic na tablicach upamietniajacych.

        Gdzie sie one podzialy???

        > Powołana do tego zagadnienia komisja poselska, złożona wyłącznie z
        Niemców,
        > uznała potrzebę przyznania kredytu, lecz winą za tragedię
        obarczyła rodziny
        > ofiar z powodu ich niechlujstwa i pijaństwa, a wszystkich
        Górnoślązaków nazwała
        > „kartoflanymi gąsienicami”.

        Prosze o dokladny cytat i zrodlo.

        > a mutra, rzech myslou, to cosik od szrauby:)))

        richtig, tak tyz moze byc, ino jak jusz to szrauba to fatyr. :))

        > Komisja postulowała także, aby dzieci, które w ten sposób znajdą
        się pod opieką
        > państwa, zostały wychowane w duchu niemieckim.

        I cosik we tym jy zuego? Zodyn Sloonzok niy uwijou siy do Powstan
        Polskich. My tukej durch we zgodziy zyli asz ta kanalja Korfus
        zaczon agitowac.

        Przedstawiciel Górnego
        > Śląska, Marcin Gorzołka zaprotestował przeciwko obraźliwym
        sformułowaniom
        > mówiąc, że to sytuacja, w jakiej znalazł się lud śląski, jest
        źródłem jego bied
        > y.'

        Borok musiou siy jakis gorzoly napic... ;/

        > > Uaziou do liceum jezuitow w Glatz i studiowou potym we Olmütz,
        > > Breslau i Collegium Germanicum et Hungaricum w Rzymiy (do
        Goroli: w
        > > Olomoucu, Wroclawiu i Rzymie)
        >
        > poprawnie: olomouc, do schlesierow olmuetz, do goroli olomuniec
        >
        > > wiylko szycha (do Goroli - gruba ryba)
        > sjp.pwn.pl/lista.php?co=szycha
        > a mutra, rzech myslou, to cosik od szrauby:)))
        >
        > osobna kwestia, to przynaleznosc kladska do slonska - kladsko (do
        schlesierow -
        > glatz, do goroli klodzko) od zawsze bylo czeskim miastem,
        praktycznie bez
        > wspolnoty losow ze slaskiem (nie wiekszej, niz sosnowiec), nawet
        po iiws czesi
        > toczyli o kladsko z polska spor graniczny
        >
        > i tak ogolnie, to zalosne jest pisanie 'wiylki slonzok' o kazdym,
        kto sie
        > dorobiou placu wyzej sztajgra..
        > kardynalow bouo w piyrony

        Pjyknie Ci dziynkuja za te ausfirungi. Niy wiym czi zys zauapou, ale
        tu niy uazi uo sztajgra ino uo prokuratora padpiyskiego i wicekrola.

        Mozesz cos na ten temat powiedziec i odpowiedziec na zadanie
        pytania, czy znow sie wymadrzasz (z kultura)?

        Dzieki za meritum!

        Glückauf!





        Lwow, „Przeglad Wszechpolski“, nr 1, styczen 1899, „Utrata
        wschodnich terenow znaczylaby smiertelny cios dla potegi Niemiec. W
        walce narodowej haslo moze jedynie brzmiec: My albo oni! To jest
        doprawdy walka o zycie i smierc, dlatego ze Polska jest nie do
        pomyslenia bez Gornego Slaska, bez Prus Zachodnich i nawet Prus
        Wchodnich“.
        • Gość: alois byl taki jeden polski epizod.... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.07.08, 23:24
          był taki jeden polski epizod podczas walk o St. Annaberg w 1921:)

          Niemieccy obroncy Schlesien podpuscili "walecznych polskich powstancow" i "dali
          sobie odbic" beczkowoz ze spiritusem. "Dzielni" polscy "powstańcy" bardzo się z
          tej zdobyczy ucieszyli :)

          następnego poranka "dzielni" polscy "powstańcy" zostali pozbierani z l łąki na
          której zdobycz opróżnili....
        • Gość: . Re: uwagi: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 00:17
          > Prosze, nie cytuj Smolorza. Zapewne jest to dobry czlowiek, ale nie
          > wszystko co pisze odpowiada dawnej historii.

          caly fragment powyzej linku byl cytatem ze smolorza:)
          a nie widze powodu, dla ktorego slowu smolorza mam wierzyc mniej niz twojemu

          > mozliwe, skoro Polacy byli tak "gnebieni" przez Prusakow, jakim
          > cudem znalezli sie "polscy" parlamentariusze w sejmie? Byli oni za
          > to zesylanii (tak jak w Rosji)?

          w rosyjskiej dumie tez byli polscy poslowie - przynajmniej wtedy, kiedy byla duma
          na temat gnebienia polakow przez prusakow jest na tyle obszerna literatura, ze
          wystarczy poczytac

          > Prosze o dokladny cytat i zrodlo.
          tiny.pl/2wjv
          > > i tak ogolnie, to zalosne jest pisanie 'wiylki slonzok' o kazdym,
          > kto sie
          > > dorobiou placu wyzej sztajgra..
          > > kardynalow bouo w piyrony
          >
          > Pjyknie Ci dziynkuja za te ausfirungi. Niy wiym czi zys zauapou, ale
          > tu niy uazi uo sztajgra ino uo prokuratora padpiyskiego i wicekrola.

          uzylem slowa 'wyzej' - czy mam ci przyblizyc jego sens oraz udzielic lekcji z
          zakresu srodkow artystycznego wyrazu?
          szukanie wielkiej postaci w zwyklym kardynale, pelniacym przez pewien czas
          funkcje o ladnej nazwie, lecz przez boga i ludzi zapomnianym tak samo jak
          marcantonio borghese czy joaquin fernandez de portocarrero - to dowod glebokich
          kompleksow, bo jego zyciorys mozna traktowac jako ciekawostke dla turystow, ale
          nie jako powod do dumy (chyba ze dla klodzczan)
          • chrisraf Re: uwagi: 27.07.08, 09:32
            > caly fragment powyzej linku byl cytatem ze smolorza:)
            > a nie widze powodu, dla ktorego slowu smolorza mam wierzyc mniej
            niz twojemu

            Czy wiesz moze, kogo mial na mysli "Smolorz" gdy pisal.
            ze "kulturkampf" wymiotl gs-elity? ;)

            > w rosyjskiej dumie tez byli polscy poslowie - przynajmniej wtedy,
            kiedy byla du
            > ma
            > na temat gnebienia polakow przez prusakow jest na tyle obszerna
            literatura, ze
            > wystarczy poczytac

            W duzej mierze chodzi tu o nie "kompatybilnosc" mentalnosci Polakow
            i Prusakow. Tam gdzie "Ordnung" regulowal wspozycie Polak
            widzial "gnebienie". Tam gdzie rzad Prus "rozdawal" kredyty
            inwestycyjne, tam polscy "biznesmani" widzieli szanse na tania bibe.
            Urzedujacy w Posen "Beamte" skarzyl sie na Polakow, ze ci przezeraja
            i przepijaja kredyty inwestycyjne i ze ten zabor byl bledem, bo
            nawet placenie podatkow jest im obce.

            Polakom byl tez obcy obowiazek wysylania swoich dzieci do szkoly. W
            tym zakresie Prusy nie rozumialy zartow. Rodzice musieli sie liczych
            z konsekwencjami. Z td ta "brutalna" germanizacja.

            "> tiny.pl/2wjv"

            Dziekuje za link. Ustosunkowanie sie do tych wypowiedzi doprawdy
            jest za obszerne na tutejsze forum. Jednoznacznie autor myli wiele
            spraw, po sloonsku - pomylynie ze przeuonaczyniem. ;)

            > uzylem slowa 'wyzej' - czy mam ci przyblizyc jego sens oraz
            udzielic lekcji z
            > zakresu srodkow artystycznego wyrazu?

            Moze by sie przydalo. Nie uzywam na codzien jezyka polskiego.


            "szukanie wielkiej postaci w zwyklym kardynale,..."

            ?????

            pelniacym przez pewien czas
            > funkcje o ladnej nazwie, lecz przez boga i ludzi zapomnianym tak
            samo jak
            > marcantonio borghese czy joaquin fernandez de portocarrero - to
            dowod glebokich
            > kompleksow

            Mysle, ze nie kompleksow, lesz czyski historycznej, za ktore
            odpowiada strona polska. Pokaz mi jakis plac, ulice w jego miescie,
            w ktorym sie urodzil. Jest tam wystarczajaco wielu
            looserow, "uczczonych" przez odpowiedzialnych, nie majacych nic
            wspolnego z miastem.

            bo jego zyciorys mozna traktowac jako ciekawostke dla turystow, ale
            > nie jako powod do dumy (chyba ze dla klodzczan)

            I co?

            Glückauf!
            • Gość: . Re: uwagi: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.08, 15:11
              chrisraf napisał:

              > Czy wiesz moze, kogo mial na mysli "Smolorz"

              pytaj smolorza, nie jestem telepata

              > Tam gdzie "Ordnung" regulowal wspozycie Polak widzial "gnebienie"

              tjaaa, ordnung, ktorym daje prawa jednym, a drugim nie? to sie dyskryminacja
              nazywa, nie ordnung

              > Polakom byl tez obcy obowiazek wysylania swoich dzieci do szkoly. W
              > tym zakresie Prusy nie rozumialy zartow. Rodzice musieli sie
              > liczych z konsekwencjami. Z td ta "brutalna" germanizacja.

              prl tez nie znal zartow z posylaniem 'niepolskich' dzieci do polskich szkol i to
              sie podobno nazywa brutalna polonizacja..

              > Jednoznacznie autor myli wiele spraw

              jak wczesniej - nie mam powodu, zeby akurat twoim slowom dawac wiecej wiary,
              zwlaszcza ze powoluje sie publikacje uznanych historykow

              > Mysle, ze nie kompleksow, lesz czyski historycznej, za ktore
              > odpowiada strona polska.

              ?? jakos dziwnym trafem czesi go tak samo nie cenili, chociaz klodzko ma duzo
              silniejsze zwiazki z czechami, niz z polska
              natomiast 'czystki' nie maja zadnego wplywu na to, ze facet moze zrobil osobista
              kariere, ale nie zrobil nic, co kazaloby uznawac go za postac historycznie istotna
              tak jak napisalem - klodzczanie mogliby sobie go uznac za postac warta
              wspomnienia, jako 'klodzczanina, ktory odniosl sukces zyciowy', ale poza
              klodzkiem facet jest niewart wspomnienia - i usilne robienie z niego 'wiylkiygo
              slonzoka' to wlasnie przejaw kompleksu braku bardziej wybitnych postaci:)))
              • grba Re: uwagi: 27.07.08, 15:22
                Chyba najbardziej znanym wicekrólem w Neapolu jest hrabia Castrillo,
                który w 1656 poskromił buntujący się Neapol za pomocą... dżumy...
                Herling-Grudziński opowiedział o nim w "Dzienniku pisanym nocą".
              • chrisraf Re: uwagi: 28.07.08, 11:30
                > tjaaa, ordnung, ktorym daje prawa jednym, a drugim nie? to sie
                dyskryminacja
                > nazywa, nie ordnung

                Prosze o przyklady "dyskryminacji" na Slasku.

                > prl tez nie znal zartow z posylaniem 'niepolskich' dzieci do
                polskich szkol i t
                > o
                > sie podobno nazywa brutalna polonizacja..

                Zaczelo soe od zabronienia jezyka niemieckiego na GS i zwalnianiu
                niemieckich pracownikow oraz wywlaszczeniach.
                Po "wyzwoleniu" mowiac po niemiecku ryzykowalo sie kule w leb lub
                oboz. W pozniejszych latach mozna bylo stracic prace.
                Za zdanie "Bjyr ta kryka ze fysterbreta". Otrzymalem we wczesnych
                latach osiemdziesiatych w jednej z katowickich szkol niedostateczny
                z zachowania.

                klodzczanie mogliby sobie go uznac za postac warta
                > wspomnienia, jako 'klodzczanina, ktory odniosl sukces zyciowy',
                ale poza
                > klodzkiem facet jest niewart wspomnienia - i usilne robienie z
                niego 'wiylkiygo
                > slonzoka' to wlasnie przejaw kompleksu braku bardziej wybitnych
                postaci:)))

                No to jak, gdzie maja "klodczanie" jakas ulice, plac itd. jego
                imienia?

                Ostatnie zdanie mnie dosc ubawilo. :)

                Glückauf!
                • Gość: . Re: uwagi: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.08, 16:59
                  chrisraf napisał:

                  > Prosze o przyklady "dyskryminacji" na Slasku.

                  wystarczyloby napisac, ze ordnung byl jeden dla calej rzeszy
                  ale prosze:
                  'Prawobrzeżną część Wrocławia na wschodnim brzegu Odry Prusacy nazywali jeszcze
                  przez długi czas – "Polnische seite". Urzędowa katolicka relacja kościelna z
                  1789 roku donosiła o posługiwaniu się językiem polskim przez ludność zamieszkałą
                  pod samym Wrocławiem. Jeszcze w XIX wieku Jerzy Samuel Bandtkie pisał "Stolica
                  Śląska ma wiele mieszkańców polskich, bo już o 1,5 mili od Wrocławia są wsie,
                  gdzie lud mówi po polsku, a o 2 lub 3 całe parafie nad Odrą polskie". Do takich
                  polskich wsi należały min. Brochów, Gaj, Księże Małe i Księże Wielkie, Tarnogaj
                  i Zalesie; oraz ewangelickie: Radwanice, Sokolniki, Zacharzyce, Święta
                  Katarzyna, Mokry Dwór, Opatowice, Laskowice i Strachowice.
                  Jedne z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku były wymierzone w
                  język. Wprowadzono język niemiecki jako język urzędowy oraz wydano nakaz
                  zatrudnienia w szkołach nauczycieli posługujących się wyłącznie językiem
                  niemieckim. Nie wolno było zatrudniać osób nie mówiących po niemiecku do służby
                  dworskiej, a młodzieży do nauki zawodu. Dekret praktycznie wykluczał polskich
                  nauczycieli ze śląskich szkół. Jeszcze w 1765 roku został rozesłany w polskim
                  tłumaczeniu do 1266 polskich szkół, w przeciwnym wypadku nie zostałby
                  zrozumiany. Kolejny pruski dekret zabraniał Polakom uzyskiwać średnie lub wyższe
                  wykształcenie. W roku 1764 zabroniono nawet udzielania ślubów osobom nie
                  znającym języka niemieckiego.
                  Definitywnie zabronione zostało używanie języka polskiego, nawet w polskich
                  parafiach wokół Wrocławia. Zmieniający się zasięg języka polskiego można
                  prześledzić. porównując granice jego zasięgu z 1790 i 1890 roku, ukazane na
                  mapie niemieckiej książki dr. Józefa Partscha, pt. "Schlesien", w tomie 1.
                  Jeszcze w 1896 roku we wspomnianej książce "Schlesien" dr Partsch wyraża
                  zdziwienie, że ”...trudno zrozumieć, jak mogło się zdarzyć, że na zachodniej
                  stronie rzeki Odry, w dystrykcie Oława i w sąsiedztwie części dystryktu Wrocław
                  i Strzelin mogło przetrwać całkowicie zwarte terytorium mówiących po polsku
                  mieszkańców, które zawiera w sobie wiele ważnych dróg i które rozciąga się na
                  wszystkie strony od wielkiego centrum transportowego jakim jest Wrocław...”
                  Zmasowaną akcję germanizacyjną ludności polskiej rozpoczęto na szeroką skalę w
                  latach 20. XIX wieku. Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz na Mazurach
                  władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji ludność pochodzenia
                  polskiego na Niemców.
                  Germanizacja osiągnęła apogeum po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, kiedy to
                  kanclerz Bismarck ogłosił akcję kulturkampf. Zlikwidowano wtedy całkowicie język
                  polski w administracji i sądownictwie oraz zakazywano prowadzenia mszy w języku
                  polskim. Każdy polski ksiądz, który nie zgodził się prowadzić mszy po niemiecku,
                  był usuwany z urzędu, a polskie kościoły były zamykane. W 1874 roku usunięto
                  język polski ze szkół średnich, a w 1866 roku z elementarnych. Wobec dzieci,
                  które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary cielesne przez
                  niektórych niemieckich nauczycieli.
                  wydano w 1904 roku ustawę, która zabraniała wznoszenia bez zgody miejscowych
                  władz budynków mieszkalnych na nowo nabytych gruntach. Oczywiście zgody władze
                  nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy.
                  W 1908 roku Reichstag przegłosował nową ustawę o stowarzyszeniach z tzw.
                  "paragrafem kagańcowym" (par.12). Przewidywał on, że zebrania w języku innym niż
                  niemiecki mogą odbywać się tylko w miastach gdzie ludność polska stanowi więcej
                  niż 60%.'
                  wystarczy?

                  > Zaczelo soe od zabronienia jezyka niemieckiego na GS i zwalnianiu
                  > niemieckich pracownikow oraz wywlaszczeniach.
                  > Po "wyzwoleniu" mowiac po niemiecku ryzykowalo sie kule w leb lub
                  > oboz.

                  po niemieckich dokonaniach sprzed wyzwolenia nie dziwi..

                  > No to jak, gdzie maja "klodczanie" jakas ulice, plac itd. jego
                  > imienia?

                  a gdzie w utrechcie jest ulica lub plac adriaana florenszoona boeyensa? a
                  zaszedl wyzej niz byle althann:)) czy nawet kardynal de jong, ktory ma tam
                  calkiem pokazna ulice
                  jak klodzczanie nie widza w nim swego bohatera, to niy ma musu
                  >
                  > Ostatnie zdanie mnie dosc ubawilo. :)

                  byloby dobrze, gdyby to byla autoironia, ale obawiam sie, ze do zrozumienia
                  wlasnych kompleksow ci jeszcze daleko
                  • rico-chorzow Re: uwagi: 28.07.08, 18:15
                    Gość portalu: . napisał(a):

                    >
                    Prosze o przyklady "dyskryminacji" na Slasku.
                    >
                    > wystarczyloby napisac, ze ordnung byl jeden dla calej rzeszy
                    > ale prosze:
                    >'Prawobrzeżną część Wrocławia na wschodnim brzegu Odry Prusacy nazywali jeszcze
                    > przez długi czas – "Polnische seite". Urzędowa katolicka relacja kościeln
                    > a z
                    > 1789 roku donosiła o posługiwaniu się językiem polskim przez ludność zamieszkał
                    ą
                    pod samym Wrocławiem. Jeszcze w XIX wieku Jerzy Samuel Bandtkie pisał "Stolica
                    Śląska ma wiele mieszkańców polskich, bo już o 1,5 mili od Wrocławia są wsie,
                    gdzie lud mówi po polsku, a o 2 lub 3 całe parafie nad Odrą polskie". Do takich
                    polskich wsi należały min. Brochów, Gaj, Księże Małe i Księże Wielkie, Tarnogaj
                    i Zalesie; oraz ewangelickie: Radwanice, Sokolniki, Zacharzyce, Święta
                    > Katarzyna, Mokry Dwór, Opatowice, Laskowice i Strachowice.
                    > Jedne z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku były wymierzone w
                    język. Wprowadzono język niemiecki jako język urzędowy oraz wydano nakaz
                    zatrudnienia w szkołach nauczycieli posługujących się wyłącznie językiem
                    niemieckim. Nie wolno było zatrudniać osób nie mówiących po niemiecku do służby
                    dworskiej, a młodzieży do nauki zawodu. Dekret praktycznie wykluczał polskich
                    nauczycieli ze śląskich szkół. Jeszcze w 1765 roku został rozesłany w polskim
                    tłumaczeniu do 1266 polskich szkół, w przeciwnym wypadku nie zostałby
                    zrozumiany. Kolejny pruski dekret zabraniał Polakom uzyskiwać średnie lub wyższ
                    > e
                    > wykształcenie. W roku 1764 zabroniono nawet udzielania ślubów osobom nie
                    > znającym języka niemieckiego.
                    > Definitywnie zabronione zostało używanie języka polskiego, nawet w polskich
                    > parafiach wokół Wrocławia. Zmieniający się zasięg języka polskiego można
                    > prześledzić. porównując granice jego zasięgu z 1790 i 1890 roku, ukazane na
                    > mapie niemieckiej książki dr. Józefa Partscha, pt. "Schlesien", w tomie 1.
                    > Jeszcze w 1896 roku we wspomnianej książce "Schlesien" dr Partsch wyraża
                    > zdziwienie, że ”...trudno zrozumieć, jak mogło się zdarzyć, że na zachodn
                    iej
                    stronie rzeki Odry, w dystrykcie Oława i w sąsiedztwie części dystryktu Wrocław
                    > i Strzelin mogło przetrwać całkowicie zwarte terytorium mówiących po polsku
                    > mieszkańców, które zawiera w sobie wiele ważnych dróg i które rozciąga się na
                    > wszystkie strony od wielkiego centrum transportowego jakim jest Wrocław...̶
                    > 1;
                    > Zmasowaną akcję germanizacyjną ludności polskiej rozpoczęto na szeroką skalę w
                    > latach 20. XIX wieku. Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz na Mazurach
                    > władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji ludność pochodzenia
                    > polskiego na Niemców.
                    > Germanizacja osiągnęła apogeum po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku, kiedy to
                    > kanclerz Bismarck ogłosił akcję kulturkampf. Zlikwidowano wtedy całkowicie języ
                    > k
                    > polski w administracji i sądownictwie oraz zakazywano prowadzenia mszy w języku
                    > polskim. Każdy polski ksiądz, który nie zgodził się prowadzić mszy po niemiecku
                    > ,
                    > był usuwany z urzędu, a polskie kościoły były zamykane. W 1874 roku usunięto
                    > język polski ze szkół średnich, a w 1866 roku z elementarnych. Wobec dzieci,
                    > które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary cielesne przez
                    > niektórych niemieckich nauczycieli.
                    > wydano w 1904 roku ustawę, która zabraniała wznoszenia bez zgody miejscowych
                    > władz budynków mieszkalnych na nowo nabytych gruntach. Oczywiście zgody władze
                    > nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy.
                    > W 1908 roku Reichstag przegłosował nową ustawę o stowarzyszeniach z tzw.
                    > "paragrafem kagańcowym" (par.12). Przewidywał on, że zebrania w języku innym ni
                    > ż
                    > niemiecki mogą odbywać się tylko w miastach gdzie ludność polska stanowi więcej
                    > niż 60%.'
                    > wystarczy?
                    >
                    > > Zaczelo soe od zabronienia jezyka niemieckiego na GS i zwalnianiu
                    > > niemieckich pracownikow oraz wywlaszczeniach.
                    > > Po "wyzwoleniu" mowiac po niemiecku ryzykowalo sie kule w leb lub
                    > > oboz.
                    >
                    > po niemieckich dokonaniach sprzed wyzwolenia nie dziwi..
                    >
                    > > No to jak, gdzie maja "klodczanie" jakas ulice, plac itd. jego
                    > > imienia?
                    >
                    > a gdzie w utrechcie jest ulica lub plac adriaana florenszoona boeyensa? a
                    > zaszedl wyzej niz byle althann:)) czy nawet kardynal de jong, ktory ma tam
                    > calkiem pokazna ulice
                    > jak klodzczanie nie widza w nim swego bohatera, to niy ma musu
                    > >
                    > > Ostatnie zdanie mnie dosc ubawilo. :)
                    >
                    > byloby dobrze, gdyby to byla autoironia, ale obawiam sie, ze do zrozumienia
                    > wlasnych kompleksow ci jeszcze daleko

                    Wiem dlaczego,powinni użwać języka Hauptmanna i Freitaga;)
                  • chrisraf Re: uwagi: 29.07.08, 11:49
                    Jedne z pierwszych dekretów Fryderyka Wielkiego z 1764 roku były
                    wymierzone w
                    > język. Wprowadzono język niemiecki jako język urzędowy oraz wydano
                    nakaz
                    > zatrudnienia w szkołach nauczycieli posługujących się wyłącznie
                    językiem
                    > niemieckim.

                    Dziesiaj wiemy do czego prowadzi zbyt "liberalne" obchodzenie sie z
                    osobami nie znajacych jezyka urzedowego. Dzisiejsze
                    Niemcy "oplakuja" tzw. "Multikulti" i z zalezeniem stwierdzaja, ze
                    nie mogl on funkcjonowac. Pojedz do Zaglebia Ruhry, albo do Berlina.
                    Zobaczysz tam subkultury, ktore rzadza sie wlasnym prawem. Tam
                    powstaje cos takiego jak interkulturowy potencjal przemocy i
                    bezprawia. Powodem jest brak integracji spowodowanym nieznajomoscia
                    jezyka.

                    Kolejny pruski dekret zabraniał Polakom uzyskiwać średnie lub wyższ
                    > e
                    > wykształcenie.

                    Prosze, przytocz go.

                    W roku 1764 zabroniono nawet udzielania ślubów osobom nie
                    > znającym języka niemieckiego.

                    Przyklad?

                    > Definitywnie zabronione zostało używanie języka polskiego, nawet w
                    polskich
                    > parafiach wokół Wrocławia. Zmieniający się zasięg języka polskiego
                    można
                    > prześledzić. porównując granice jego zasięgu z 1790 i 1890 roku,
                    ukazane na
                    > mapie niemieckiej książki dr. Józefa Partscha, pt. "Schlesien", w
                    tomie 1.
                    > Jeszcze w 1896 roku we wspomnianej książce "Schlesien" dr Partsch
                    wyraża
                    > zdziwienie, że ”...trudno zrozumieć, jak mogło się zdarzyć, że na
                    zachodn
                    > iej
                    > stronie rzeki Odry, w dystrykcie Oława i w sąsiedztwie części
                    dystryktu Wrocław
                    > i Strzelin mogło przetrwać całkowicie zwarte terytorium mówiących
                    po polsku
                    > mieszkańców, które zawiera w sobie wiele ważnych dróg i które
                    rozciąga się na
                    > wszystkie strony od wielkiego centrum transportowego jakim jest
                    Wrocław...

                    Moja rodzina jakies 200 lat mieszkala na GS. Musze przyznac, ze
                    nigdy nie mieli problemow z uzywaniem jezyka polskiego.
                    Zanik jezyka polskiego byl bardziej spowodawany
                    jego "kompatybilnoscia", niz "wroga" postawa.

                    Zmasowaną akcję germanizacyjną ludności polskiej rozpoczęto na
                    szeroką skalę w
                    > latach 20. XIX wieku. Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz na
                    Mazurach
                    > władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji
                    ludność pochodzenia
                    > polskiego na Niemców.

                    Takze gdy ci sie czuli podwladnymi krola pruskiego?

                    Germanizacja osiągnęła apogeum po zjednoczeniu Niemiec w 1871 roku,
                    kiedy to
                    > kanclerz Bismarck ogłosił akcję kulturkampf. Zlikwidowano wtedy
                    całkowicie języ
                    > k
                    > polski w administracji i sądownictwie oraz zakazywano prowadzenia
                    mszy w języku
                    > polskim. Każdy polski ksiądz, który nie zgodził się prowadzić mszy
                    po niemiecku
                    > ,
                    > był usuwany z urzędu, a polskie kościoły były zamykane.

                    Kulturkampf byl wymierzony glownie przeciwko kosciolowi
                    katolickiemu. B. chcial panstwa swieckiego. "Co katolickie to
                    polskie" te idiotyczne zdanie zostalo wykorzystane przez polskich
                    nacjonalistow, by szaremu ludowi udowodnic "wrogosc" Prus do Polakow.


                    Wobec dzieci,
                    > które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary
                    cielesne przez
                    > niektórych niemieckich nauczycieli.

                    Ajajaj! Kary cielesne byly w tym okresie stosowane tez w stosunku
                    do "niemieckich" dzieci. Nie jest to ewenement dotyczacy polskich
                    uczniow.

                    wydano w 1904 roku ustawę, która zabraniała wznoszenia bez zgody
                    miejscowych
                    > władz budynków mieszkalnych na nowo nabytych gruntach.

                    Aby nie bylo bajzlu! Spojz jak wygladaly miasta na Slasku, a jak
                    wygladaja one teraz.

                    Oczywiście zgody władze
                    > nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy.

                    Tylko nie pisz o Drzymale. Ten chlop wygral sprawe przed sadem w
                    Berlinie.

                    > W 1908 roku Reichstag przegłosował nową ustawę o stowarzyszeniach
                    z tzw.
                    > "paragrafem kagańcowym" (par.12). Przewidywał on, że zebrania w
                    języku innym ni
                    > ż
                    > niemiecki mogą odbywać się tylko w miastach gdzie ludność polska
                    stanowi więcej
                    > niż 60%.'

                    Ze wzgledu na nasilajace sie ruchy nacjonalistyczne (obu stron) nie
                    wydaje mi sie to nielogiczne. Zwracam uwage, ze w tym okresie
                    obywatele niemieccy narodowosci polskiej mieli takie sama prawa i
                    obowiazki jak Niemcy. Swiadcza o tym polscy poslowie w Landtagach i
                    Reichstagu.

                    > wystarczy?

                    Czego?

                    > a gdzie w utrechcie jest ulica lub plac adriaana florenszoona
                    boeyensa? a
                    > zaszedl wyzej niz byle althann:)) czy nawet kardynal de jong,
                    ktory ma tam
                    > calkiem pokazna ulice

                    Nie odwracaj uwagi.

                    > byloby dobrze, gdyby to byla autoironia, ale obawiam sie, ze do
                    zrozumienia
                    > wlasnych kompleksow ci jeszcze daleko

                    :DD A juz myslalem, ze opusciles scieszke osobistych wycieczek.
                    Trzeba Ci jej?

                    Glückauf!
                    • Gość: . Re: uwagi: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 18:06
                      > Dziesiaj wiemy do czego prowadzi zbyt "liberalne" obchodzenie sie z
                      > osobami nie znajacych jezyka urzedowego.

                      oczywiscie polacy powinni sie 'liberalnie' obchodzic z nieznajacymi jezyka
                      urzedowego polskiego, nicht wahr?
                      aha, i z kogo ten oburzony cytat:
                      >>Za zdanie "Bjyr ta kryka ze fysterbreta". Otrzymalem we wczesnych
                      latach osiemdziesiatych w jednej z katowickich szkol niedostateczny
                      z zachowania.<<
                      mentalnosc kalego w rozkwicie

                      > Prosze, przytocz go.

                      podalem ci szybki wyciag z tematu, jezeli jestes zainteresowany tym ciemnym
                      fragmentem historii swojego narodu i panstwa, zapraszam do samodzielnego
                      poszukiwania w opracowaniach naukowych, nie tylko tych, ktore o tym milcza

                      > > Na Śląsku, Pomorzu Gdańskim, Warmii oraz na Mazurach
                      > > władze pruskie wymieniały w szkolnictwie oraz administracji
                      > > ludność pochodzenia polskiego na Niemców.
                      >
                      > Takze gdy ci sie czuli podwladnymi krola pruskiego?

                      a bez tego nie mogli pracowac? poza tym tez, o ile mi wiadomo

                      > Wobec dzieci,
                      > > które odezwały się w szkole po polsku, były stosowane kary
                      > > cielesne przez niektórych niemieckich nauczycieli.
                      >
                      > Ajajaj! Kary cielesne byly w tym okresie stosowane tez w stosunku
                      > do "niemieckich" dzieci.

                      za mowienie po niemiecku? <rotfl>

                      > Oczywiście zgody władze
                      > > nie udzielały Polakom, ale bez problemu otrzymywali je Niemcy.
                      >
                      > Tylko nie pisz o Drzymale. Ten chlop wygral sprawe przed sadem w
                      > Berlinie.

                      co oznacza, ze to pruscy urzednicy byli niekompatybilni, a nie polacy

                      > > W 1908 roku Reichstag przegłosował nową ustawę o stowarzyszeniach
                      > z tzw.
                      > > "paragrafem kagańcowym" (par.12). Przewidywał on, że zebrania w
                      > języku innym niż
                      > > niemiecki mogą odbywać się tylko w miastach gdzie ludność polska
                      > stanowi więcej niż 60%.'

                      > Ze wzgledu na nasilajace sie ruchy nacjonalistyczne (obu stron) nie
                      > wydaje mi sie to nielogiczne.

                      ciekawe czy logiczne wydawaloby ci sie, gdyby taki wymog wprowadzily wladze
                      polskie w odniesieniu do zebran w jezyku innym niz polski

                      > > a gdzie w utrechcie jest ulica lub plac adriaana florenszoona
                      > boeyensa?
                      >
                      > Nie odwracaj uwagi.

                      :)))) czyli holendrom wolno nie cenic swojego papieza, a polacy maja obowiazek
                      czcic byle kardynala? <lol>

                      > > byloby dobrze, gdyby to byla autoironia, ale obawiam sie, ze do
                      > zrozumienia
                      > > wlasnych kompleksow ci jeszcze daleko
                      >
                      > :DD A juz myslalem, ze opusciles scieszke osobistych wycieczek.

                      staralem sie pomoc, ale widze ze nadal pozostales na etapie negacji

                      nie bede przeszkadzac
                      • rico-chorzow Cielesne kary w szkole polskiej,autopsja, 30.07.08, 18:22
                        i to w latach 60-tych,też piszę to po raz nie wiem który,ta pani polska pedagog
                        jest obecnie w 2-3 roku emerytury,od niej dostałem wpi..r..dol za słowo -
                        gelynder -,przy biciu była czerwona na twarzy,nie zapomnę tego,też innych
                        polskich pedagogów,też wielu innych rzeczy,i nie tylko kary cielesne.
                        • Gość: . Re: Cielesne kary w szkole polskiej,autopsja, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.08, 20:16
                          zapewne, i zadna to chwala dla polskiej szkoly, ale, tak samo dla pruskiej tez
                          nie, abo?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka