Dodaj do ulubionych

Płatne zajęcia w szkole

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 20:47
Wyjątkowo arogancka nauczycielka. Złamała prawo i powinna za ten występek
surowo zapłacić. Prawo (lub zasady) w tym względzie są jasne i nie budzą
zastrzeżeń. Nauczyciel NIE MA PRAWA ODPŁATNIE NAUCZAĆ SWOICH UCZNIÓW I TO NIE
TYLKO NA TERENIE SZKOŁY ALE GDZIEKOLWIEK. Sprawa jest prosta jak sznurek w
kieszeni. Otóż Pani podnosi "poziom" wstawia masę jedynek i "udziela
korepetycji" zagrożonym uczniom. Dalej mogłoby byc tak, że ktoś kto nie
pobiera "korepetycji" u Pani- odpada z gry. Rodzice nie mają nic do
powiedzenia BO PRAWO ZEZWALA, A UCZNIOWE ZGŁASZAJĄ SIĘ SPONTANICZNIE BO SĄ
AMBITNI I WIEDZĄ ŻE TYLKO PANI TAKĄ WIEDZĘ JEST ZDOLNA IM DOSTARCZYĆ. Znam
nauczycieli którzy udzielają korepetycji, ale nigdy swoim uczniom. Po prostu
uważają to za nieetyczne i ZABRONIONE
Obserwuj wątek
    • Gość: kali Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:12
      cdzy ten dyrektor zmysly postaradal. Niewiniatko ktore nie wiedzialo ze w
      szkole korki prowadzi jego podwladna. A swistak siedzi i zawija w te
      sreberka..........
    • Gość: Alla Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:17
      Wypowiedź Warm.-Maz. Kuratora do MENiS z kwietnia tego roku:
      "Inicjatorem zajęć (powszechnej nauki pływania) było Miasto Olsztyn. Zajęcia są
      finansowane w 50% z budżetu Miasta i w 50% przez rodziców uczniów, którzy
      zadeklarowali uczestnictwo ich dzieci w zajęciach".

      I według Kuratora to jest OK????
      Nauczycielka wzięła przykład z Małkowskiego. Czemu Prezydentowi wolno "ciągnąć"
      kasę od dzieci i to na większą skalę, a biednej nauczycielce tego się
      zabrania!!!
      Pomijam fakt, że Nasze pieniądze Małkowski dokłada do basenu dla tych
      bogatszych, bo biedniejszych nie stać na opłatę 50% czyli 8 zł za 30 minut
      lekcji szkolnej!!!!
      • Gość: jjj Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.makronet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.05, 17:04
        Żeby było weselej pan perzydent zadysponował czasem nauczycieli każąc
        wychowawcom za darmo jeździć na basen. A co. Niech zasuwają za darmochę.
      • kecawy Re: Płatne zajęcia w szkole 04.06.05, 22:38
        Czy wiesz co to jest ETYKA ZAWODOWA ???

      • Gość: absolwent lov Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 05.06.05, 11:51
        Skad w was ludzie yle frustracji i agresji, naprawde zaczynam sie zastanawiac co
        sie z wami wszystkimi dzieje. Sa rozni ludzie we wszystkich zawodach, nie
        wszyscy lekarze sa idealni, nie wszyscy urzednicy, nie wszyscy policjanci tak
        samo nie wszyscy nauczyciele musza byc super mili, madrzy, umiec przekazac
        wiedze itp... No niestety tak jest... a wy ktorzy tak krytykujecie nie macie
        zadnych wad??? zawsze na wszystkich lekcjach jestescie super przygotowani???
        nigdy nie lamiecie prawa??? zawsze postepujecie zgodnie z zasadami wymyslonymi
        przez innych??? moim zdaniem to bez sensu, konformizm jest do bani, podobnie jak
        ostracyzm ktory tak wam wszystkim sie spodobal. nauczyciel nie moze prowadzic
        odplatnych zajec w szkole w ramach jej dzialalnosci, ale jezeli jest zatrudniony
        przez inna jednostke organizacyjna ktora jedynie wynajmuje sale w szkole to juz
        niestety co innego moi drodzy...patrzac z punktu widzenia prawa, ktorego
        poszanowanie jest przez was postulowane... Biedna pani B moglaby zalatwic sobie
        sale w SP 30 i byscie nie mieli pozywki do glupiej i chamskiej krytyki, szkoda
        ze nie wpadli na taki pomysl...a tak to jak zwykle Polaczki pokazujecie pazurki
        i chamstwo i warcholstwo...lepiej wam jak tak po kims jedziecie prawda hehe
        smieszne ale jednak bardziej przerazajace...gowniarze nie macie pojecia jeszcze
        o zyciu i osmielacie sie krytykowac starszych ludzi...niestety musicie sie
        nauczyc ze oceniac mozna dopiero posiadajac pewne doswiadczenie zyciowe ktorego
        niestety jak narazie wam brakuje...zobaczycie moze na studiach co to znaczy
        trudny kontakt z prowadzacym hehe tam dopiero sa indywidualnosci...i co wtedy
        tez bedziecie narzekac hehe tam juz nawet za bardzo nie mozna bo nie ma do kogo
        hehe szkoda mi was biedactwa moje pokrzywdzone przez niedobra pania od fizyki :)
        pozdrawiam :)
    • Gość: Stan Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.05.05, 22:21
      Najlepsze liceum w Olsztynie i taka wpadka, panie dyrektorze pora pakowac
      walizki.....
      • kecawy Re: Płatne zajęcia w szkole 04.06.05, 22:39
        Nie wpadka ale układ z Pałacem
    • Gość: Belf Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.olsztyn.mm.pl 31.05.05, 23:11
      Hmmm, chyba dochodzimy do absurdu. A jeżeli nauczyciel wyda podręcznik,
      znajdzie się on w szkolnym sklepiku i zakupi go jego uczeń, to co to będzie?
      Podobne przykłady można mnożyć niemal w nieskończoność.
      • Gość: Alla do Belf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 01:25
        To pismo Kuratora do szkół było wynikiem zalecenia MENiS. Kurator WIE doskonale
        o nieprawidłowościach, ale napisał pismo i jest kryty.
        Szkoda mi tej nauczycielki i dyrektora. Jeśli Barszczewski jest prawym i
        uczciwym człowiekiem, to zacznie od Małkowskiego (a leży to w jego obowiązkach
        i kompetencji), który taką płatną pseudo ofertę edukacyjną od wielu lat kieruje
        do szkół podstawowych. Żaden dyrektor Małkowskiemu nie odmówi bo się boi - moze
        polecieć ze stołka, może mu uciąć motywacyjny z 45% do 25%, moze mu nie dać
        nagrody, może nie zezwolić na dodatkowy oddział.
        Oby do jesieni. Będzie zmiana wojewody i Kuratora, a potem radnych i
        prezydenta+wicki. Ale podobna Małkowska szykuje się na Kuratora.;))))))

        • Gość: mlodsza wredna ;P Re: do Belf IP: *.jax.bellsouth.net 03.06.05, 01:26
          Moze Ci byc szkoda dyrektora, ale ta nauczycielka to s**a! Jest wychowawczynia
          paru z moich znajomych i wiadomo mi, ze jedzdzi po nich jak po szmatach!!
          Wymaga od klasy max wiedzy, a polowe lekcji marnuje na gadanie, ze ma za malo
          godzin. To juz nie pierwszy raz kiedy maja z nia problemy wiec uwazam, ze
          powinni ja w koncu wywalic! To samo tyczy sie Pana Anduszkiewicza, ktory jest
          nauczycielem kultury w LO.V, oraz dyrektorem paacu mlodziezy.
    • Gość: misiek Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 01.06.05, 10:01
    • Gość: misiek Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 01.06.05, 10:03
      Jestem absolwentem tego liceum i powiem tylko jedno: znam ta nauczycielke.
      Powinna pojsc siedziec. Kiedys widzialem na przystanku napis "Brym spadaj na
      Krym". Moze tam jej miejsce...
    • Gość: nau Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 10:40
      to moze by tak łaskawie zapłacicli nauczycielom godziwe pensje a nie ochłapy
      finansowe?? Pan Małkowski poobcinał pensje nauczycielom i zabronił dorabiać po
      lekcjach....ciekawe dlaczego nikt nie oburza się że w innych zawodach dziesie
      się podobnie...tylko wszyscy są oburzeni na nauczyciela...W olsztynie
      nauczyciele egzaminatorzy dostali za sprawdzanie prac maturalnych najmniej w
      CAŁEJ polsce...wyszło 6,04 za arkusz (spradza się jeden od 15 do 25 min).
      Zwykły wyzysk! W żadnym wysoko rozwiniętym kraju świata nauczyciele nie klepia
      takiej biedy jak w Polsce
      • Gość: misiek Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 01.06.05, 11:13
        6.04 za 25 min to i tak ponad 12 pln za godzine. Chcialbym tyle zaarbiac... A
        jeśli chodzi o niskie zarobki, to proponuje zmiane zawodu. A zreszta i tak
        zarabiaja za duzo. Pracuja po 5,6 godzin dziennie i jeszcze maj 2 miesiace
        wakacji. Co tu duzo gadac zawod nauczyciela powinien byc wykonywany z powolania
        a nie z chceci zysku. Najlepsi i tak pracuja w prywatnych szkolach. Nie mowie tu
        o najlepszych pedagogach, tylko o najlepszych cwaniakach.
        • Gość: nau Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 02.06.05, 17:24
          a ktory zawod powienien byc wykonywany z checi zysku????? To moze zalozmy
          państwo o nazwie utopia i pracujmy WSZYSCY dla idei
        • Gość: Laczupakabra Murzyn z nabiału IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 02.06.05, 22:53
          pracuja po 10h czasem. Cala odopwiedzialnosc jaka na nich spada jest zdeczka
          wieksza niz w innych zawodach. Kazdy moze sie schlac na ulicy ale jak zobaczysz
          nauczyciela to tak jak ksiedza.. nie moze? moze ale niby nie wypada. Poza tym
          praca jaka wykonuja to nie tylko douczanie chorej mlodziezy (mam 17 lat i wiem
          co pisze). Czasem ich cierpliwość przekracza ludzkie wyobrażenie, uczen tego
          nie docenia ale tak naprawde nie jest łatwo wytrzymać z takimi debilmi jakich
          dzis mozna spotkac. A jesli chodzi o zarobki to nauczyciele powinni zarabiac 2x
          wiecej za ich prace (chociaz nie ktorym za to co robia nie wyplacilbym nawet
          renty)
      • Gość: Harry Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 11:16
        Oczywiście nalezy zgodzic się z opinia zacnego forumianina o nicku "nau", że
        pensje nauczycielskie w Polsce moga zadowalać jedynie nauczycieli "zapalenców".
        Jest to problem ważny bowiem od tego ile zarabia nauczyciel zależy kto przed
        nim pierwszy czapke zdejmuje (wychowanków nie kwalifikujemy w tej statystyce).
        Może dla pocieszenia (nie zazdrościmy innym): nauczyciel szkoły średniej w USA
        w zależności od dystryktu zarabia w granicach 50-80 tys USD rocznie (1,5 tys
        tygodniowo i ta tygodniówka pozwala na utrzymanie miesięczne 3-4 osobowej
        rodziny, zakładając że nauczyciel mieszka we własnym a nie rentowanym domu lub
        apartamencie), 3 następne tygodniówki z kazdego miesiąca mogą byc przeznaczone
        na kosztowanie zycia. Zasadą nauczycielskiej rodziny jest spożywanie obiadów w
        weekendy w restauracji, ponieważ nauczycielka także powinna miec weekend, w tym
        od gotowania. Standardem jest minimum dwukrotny w roku wyjazd na dalszy od
        miejsca zamieszkania urlop. Zawód nauczyciela jest zawodem zaufania publicznego
        i zobowiązuje np policjanta do odpowiedniego zachowania np podczas kontroli
        drogowej. Po co to piszę? Otóż w naszych warunkach (biedota budżetowa oraz
        bezpłatna szkoła na poziomie do 18 lat) stan opisany powyżej w dającej się
        przewidziec perspektywie czasu nie wystąpi. Jestem niejednokrotnie wręcz
        zdumiony wynikami polskich nauczycieli, ich zaangażowaniem i starannością w
        detalach pomimo tak zenujacej gratyfikacji jaka sie im proponuje. Sprawa ma
        dalszy aspekt, a mianowicie samopoczucia standardowo uposażonej nauczycielki
        wobec wystrojonych pociech nowobogackich, których to (pociechy i rodzice)
        nalezy wyciagac z intelektualnego dna.
        Podane dofinansowania np. zajęć pływania w wysokości 50% kosztów ze strony
        UM moznaby uznac za sprawiedliwe JEDYNIE WÓWCZAS GDYBY REALNIE SKIEROWANE BYŁY
        DO KAZDEGO UCZNIA W MIESCIE, a fakt nieuczestnictwa w nich przez niektórych
        uczniów wynikałby jedynie z ich np; lenistwa. Ale Polska to taki dziwny kraj
        gdzie np dużą ulge budowlaną (ok 40 tys zł) otrzymac może jedynie 2-3 %
        społeczeństwa, ktore stać na wyłożenie 300 400 tys zł na budowę własnego domu.
        Na w/w ulgę sciepę robi pozostałe 98% społeczeństwa które nigdy we własnym
        wolnostojącym domku z ogródkiem nie zamieszka. Oczywiście że taka ulga
        występuje we wzmiankowanym już USA. Jest ona możliwa do pierwszego nabywanego
        lub budowanego w zyciu domu. Jest jedynie drobna róznica między Polska a USA w
        tej kwestii. Otóz banki wywieszją bilboardy o treści: dlaczego płacisz czynsz
        obcemu jeśli rata za budowe twojego domu i jego utrzymanie jest nizsza.
        Dlaczego nie chcesz mieć?. A więc to kwestia rozumienia sprawiedliwości
        społecznej.
        Wracając do meritum: Istotnie po co udzielac korepetycji swoim uczniom gdzie
        wysiłek, czas i pieniądze są takie same jak w przypadku obcych, a
        sytuacji "niezręcznych" brak
      • Gość: gość Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.05, 14:05
        jacy biedni nauczyciele, policzcie swoje wszystkie uprawnienia wynikające z
        karty nauczyciela otym to nie mówicie.Większość pseudo nauczcieli nie powinna
        używać tytułu nauczyciel tylko " olewacz " bo za te pieniadze nie wart się
        wysilać to nagminna opinia w tym zawodzie ite ciągłe narzekania.
      • kecawy Re: Płatne zajęcia w szkole 04.06.05, 22:42
        Klepanie biedy nie uprawnia do łamania zasad. Belfer nie powinien douczać
        swojego ucznia za pieniądze.
    • Gość: as Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.man.olsztyn.pl 01.06.05, 11:09
      A może nauczyciele winni być zobligowani do obecności w szkole poza tzw
      godzinami dydaktycznymi? Ich też obowiązuje 40 godzinny tydzień pracy, to
      dlaczego po przeprowadzeniu lekcji idą do domu? Powinni być w szkole i tam
      sprawdzać klasówki czy przygotowywać się do zajęć z uczniami. Takie rozwiązanie
      jest w wielu krajach. A nasz nauczyciel idzie do domku gotować obiad, po drodze
      na zakupy i płacze, że mała pensja.
      • Gość: Harry Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 11:25
        Tak, to tez pomysł 40 godzin w miejscu pracy dla nauczyciela. Szereg uczelni ma
        takie wymagania dla swoich pracowników dydaktycznych. Problem jest w tym ,że np
        w szkole przy ul Wańkowicza zatrudnia się 225 nauczycieli zatem trzeba by
        zakupić tyleż biurek, krzeseł oraz wybudowac dodatkowo 55 gabinetów (po cztery
        biurka do każdego maksymum, bowiem trudno byłoby przyjmowac np na przerwie
        jednocześnie 10 uczniów w jednym gabinecie)
        • Gość: as Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.man.olsztyn.pl 01.06.05, 11:43
          Jeżeli w innych krajach z tym sobie radzą to myślę, że i u nas mozna to
          wprowadzić, wystarczą dobre wzorce nie trzeba wyważać otwartych drzwi.
          Harry, 225 nauczycieli i wszyscy na pełny etat? To ile tam jest uczniów i
          oddziałów? To jedna szkoła?
          Pozdrawiam
          • Gość: Harry Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 12:12
            Oczywiście, że z faktem budowy gabinetów dla nauczycieli mozna i powinno się
            poradzić. Zgadzam sie z tym, że nauczyciel idący do domu po 3 lekcjach "traci"
            powiązanie z praca zawodowa w tym dniu (chociaz sprawdza prace w domu, pisze
            syllabusy, i jeszcze kilkadziesiąt róznych spraw związanych z zawodem
            nauczyciela załatwia, np pisze publikacje, podręczniki) Fakt miernoty byłej WSP
            w Olsztynie wynikał z dwóch powodów: po pierwsze zalezność mentalna, podległość
            pozamerytoryczna i powiązania z byłym KW PZPR oraz byłam KM PZPR. To tam
            zziajani asystenci biegali wpisywać oceny do indeksów wielu obecnym olsztyńskim
            notablom którym zachciało się "studiować w WSP" oraz właśnie ten zwyczaj: po
            odbębnionych zajeciach ze studentami jak rasowy nauczyciel-pracownik naukowy
            maszerował do domu. A rozwój naukowy wymaga przede wszystkim odcisków na ....
            czterech literach i oczywięcie zafrasowania szarych komórek.
            Zespól szkół ogólnokształcących przy Wankowicza to: podstawówka, gimnazjum,
            kilka liceów w tym klasy integracyjne a zatem mniej liczne. Liczba 225
            nauczycieli jest niezawyżona (chyba nieco zaniżona nawet, ale przeciez nie o to
            chodzi)
            Pozdrawiam
        • Gość: ja do harrego IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 01.06.05, 19:01
          dlaczego tak bronisz nauczycieli? sam uczysz w szkole i nie jest Ci z tym
          dobrze? skad bierzesz dane?
          • Gość: Harry Re: do harrego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.05, 19:48
            Szanowny "ja". Istotnie uczę takich trochę wyrośniętych młodych ludzi po to aby
            byli nauczycielami (magistrami) lub mistrzami (doktorami) i jest mi z tym
            zupełnie dobrze. Dane (liczbowe) moga byc nawet od diabła, aby były prawdziwe.
      • Gość: nau Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 05.06.05, 00:12
        ciekawe w jakiej szkole ty sie uczysz lub uczyłeś że tam nauczyciele nie
        zostawali po godzinach...????? Bo ja takiej nie znam....licząc od stycznia
        wyliczylam że moj tydzien pracy ( wszystkie sprawy na rzecz przedewszystkim
        uczniów a potem szkoły) wynosi około 50 godz/tydzień...nam nadgodzin nie
        płacą...i nie dziękuja też...
    • Gość: uczennica Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.05, 15:42
      hmm ciekawych rzeczy sie o swojej szkole dowiaduje.. chodzi o panią brym?
      • Gość: uczennica 2 a jak myślisz IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 01.06.05, 18:07
        to było z premedytacja ...
    • Gość: ciDer a ja ja znam:P IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.05, 20:00
      nie wiem czy pamietacie jak coniektory w LO V pewni uczniowie z rocznika 1984 w
      3 klasie mieli problemy z zaliczeniem zajec z fizyki, a przeciez to takie
      proste, wystarczy zaplacic, cena nie duza, jedyne 240 zl, szkoda ze moj
      przyjaciel o tym nie wiedzial;/ pozdrawiam i nie bojcie sie, u was w szkole tez
      jest mozliwe, wystarczy zaplacic, ciekawe jak chcemy zlikwidowac korupcje skoro
      uczymy sie jej juz w liceum:>?? chwilunia, male pytanko a moze w podstawowkach
      tez to jest mozliwe:>?? prosze redakcje o doglebniejsze przebadanie tej sprawy,
      moze gdzies jeszcze dzieja sie takie cuda:D:P ps. szkoda ze o takiej
      mozliwosci, w moim bylym liceum, nie wiedzialem wczesniej bo moze bym mial
      ladniejszy stopien na swiadectwie maturalnym a nie marna 3:D rozpacz a nie
      sprawiedliwosc;/, ps2. pozdro dla Ewci B., ktorej dedykuje ten wpis<lol2>
    • Gość: <=uczennica=> Nieładnie IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 01.06.05, 20:08
      To co to mówi o tej nauczycielce .Uczy te dzieciaki najpierw na lekcji a potem
      na korkach.Wynika z tego ze tylko za większe pieniądze potrafi nauczyć a w
      szkole jej to nie wychodzi.Czyli po szkole to lepszy nauczyciel i lepiej
      tłumaczy tak??
      • Gość: lo15 Re: ??? IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.05, 20:34
        To ona jeszcze uczy ?! Nie czas na odpoczynek? ;)
    • sonia191 Re: Płatne zajęcia w szkole 01.06.05, 21:22
      Chodziłam do tej szkoły i doskonale znam nauczycielkę. Ta pani jest tak bardzo
      bezczelna,że nie poczuwa się w ogóle do odpowiedzialności. Mało tego znęca się
      nad uczniami, nie tłumaczy i nazywa siebie "pomocą dla ucznia". Uważa, że uczeń
      sam musi wszystko znależć, nauczyć się, zrobić każde zadanie, a ona ewentualnie
      może mu pomuc, jeśli będzie miała na to ochotę. Zresztą oceny jakie nam
      wystawiała i program nieprzerobiony w 50%,mówią same za siebie.
    • Gość: :( Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 01.06.05, 21:39
      ja niestety takze mam przyjemnosc wspolpracowac z tą panią. nie wiem czy to brak kompetencji czy moze niechęć do uczniów sprawia iz zbyt dobra nauczycielka to ona nie jest:P jakos nie potrafi niczego nas nauczyc. ale wymagania to oczywiscie ma ogromne:):) a moze to po prostu ja jestem taka tępa ze nic nie czaje?? co wy na to??:> pozdrawiam
      • Gość: fajna Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 01.06.05, 23:15
        Hahahahaaa....wszyscy znaja ta kobiete.....Ona dostala nagrode za najlepszego
        nauczyciela:P buhahaha.... neich wyleci ze szkoly:D:D:D przynajmniej nie bede
        sie martwic ze zdam z tego przedmiotu
    • Gość: Wolin Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 00:29
      Dorzucę tu swoje zdanie.

      Pani Ewa Brym uczyła mnie prze 3 lata, więc mam tu najwięcej do powiedzenia.
      Należę także do rocznika 86, czyli do klas maturalnych (tych, które zdawały jako
      pierwsze nową maturę). Nie miałem problemów z fizyką (zdawałem z niej maturę i
      dobrze mi poszło), więc proszę potraktować moje zdanie jako najbardziej
      obiektywne w swej subiektywności.

      Na myśl o lekcjach fizyki w wykonaniu pani B. cisną mi się na język same
      przekleństwa. Wszyscy, którzy się u niej uczyli wiedzą, iż nie jest to wybitna
      nauczycielka. Prawdę mówiąc gó.. wie, gó.. umie, a jeszcze gorzej przekazuje
      to swoim uczniom – może to i dobrze. Według mnie jest coś nie tak, jeżeli
      uczniowie zauważają, że nauczyciel się gubi i nie jest w stanie udzielić im
      jakiejkolwiek pomocy.

      Lekcje fizyki były zazwyczaj przepisywaniem książki do zeszytu. Kiedyś
      zastanawiałem się, jaki to ma sens. Przerysowuje wykresy i inne rysunki, kopiuje
      wzory, spisuje treści praw. Można by pomyśleć, że zabieg ten ma ułatwić
      zrozumienie nowych wiadomości, lecz to tylko iluzja. Wszystko to, co robiliśmy
      było bezmyślne. Nie tak mają wyglądać lekcje, nie przy takich wymaganiach
      maturalnych. Powinniśmy na nich myśleć a nie udawać zainteresowanych uczniów i
      grzecznie siedzieć pracując jak kserokopiarki.

      Bardzo śmieszyły mnie też inne zachowania pani B. Wspominałem już o pewnym
      obrazie lekcji fizyki, lecz lekcja nie jest tu równoznaczna z godziną lekcyjną.
      U nas na fizyce czas był bardzo istotnym elementem. Często stawał się
      przedmiotem dyskusji lub monologów nauczyciela. Pani B. zwykła trochę spóźniać
      się na lekcję. Czasem musiała porozmawiać z kimś pod drzwiami. I tak czas mijał.
      Zrozumiałe jest, że nawet idealna lekcja nie może trwać dokładnie 45 minut,
      jednak u nas ograniczała się do około dwudziestu. Gdybym miał brać pod uwagę
      jedynie czas, w którym uczyłem się czegoś, to ograniczałaby się do kilku minut.
      Pewnie zastanawiacie się, co działo się w tym czasie. Tego łatwo się domyślić –
      dodatkowa przerwa. Najbardziej jednak uwielbiałem moment, w którym spóźniona
      pani B. wchodziła do klasy i dumnie rozpoczynała swój monolog na temat ‘jak to
      my mało czasu mamy’ (chodziło o liczbę godzin w tygodniu). Jeżeli robiła to
      specjalnie to ma wspaniałe wyczucie ironii. Marnować tak cenny czas na głupie
      przemyślenia marnego nauczyciela.

      Po co idę na lekcję fizyki? To pytanie zadawałem sobie bardzo często. W moim
      przypadku siedzenie na lekcji fizyki i wykonywanie poleceń nauczyciela było
      jedynie marnowaniem czasu. Po pewnym okresie z nudów zacząłem czytać książkę -
      nie byłem jedyny. Jest to bardzo dziwne zachowanie, jeżeli chodzi o uczniów. Ten
      sposób spędzania lekcji wydawał się najlepszy. W końcu przychodzę do szkoły po
      to by się uczyć. W klasie pojawiła się też zabawna idea sporządzania notatek na
      lekcję, która się jeszcze nie odbyła. I tak jedyne, co robiliśmy to
      przepisywanie książki, więc można było zrobić to dużo wcześniej w domu, na
      przerwie lub na lekcji na kilka tematów w przód.

      Wszyscy, którzy zdawali fizykę na maturze wiedzą ile znaczy ocena pani Brym.
      Praktycznie żadne semestralne noty z tego przedmiotu nie pokryły się z wynikami
      próbnej matury. Pewne osoby mające na semestr 5 nie zdały tego egzaminu. Jak to
      możliwe? W końcu to BARDZO dobry, a nie jakiś tam dobry. Podobne przypadki były
      wśród osób mających słabsze oceny. Na przykład niektórzy uczniowie z trójkami
      dostawali wyniki ponadprzeciętne. To wcale nie świadczy o tym, że ściągały.
      Osoby te naprawdę umieją fizykę, a jedyne ich problemy to kłopoty z dogadywaniem
      się z panią B.

      Jestem w pełni przekonany, że osoba ta nie nadaje się na nauczyciela. Mógłbym
      wymienić tu jeszcze masę innych przykładów niesprawdzania się tej nauczycielki w
      swoim zawodzie. Dziwi mnie jednak fakt, iż znalazły się osoby skłonne do
      zapłacenia jej za korepetycje. Przecież to, aż kłuje w oczy, że pani B. sama
      gubi się w materiale. Jeżeli uczniowie ci zapłacili za pomoc w nauce lub
      przygotowaniu do matury na pewno musieli się zawieść. Według mnie lepszą
      inwestycją byłby porządny zbiór zadań lub książka.

      Kłamstwem jest, że dyrektor czy nawet inni nauczyciele nie wiedzą o całej
      sytuacji. Opinie krążą po szkole i docierają do każdego. Możliwe, że wcześniej
      nie były brane na poważnie, ale teraz to już przesada. Przecież pani B. nie
      pojawiła się w tej szkole w tym roku. Uczy tam już od lat. Nie można ignorować
      uczniów. Ich zdanie jest najważniejsze. Szkoda, że często mają problemy z
      otwartym jego wygłaszaniem. W moim byłym liceum wyrażanie krytycznej opinii było
      bardzo utrudnione i wiązało się z konsekwencjami na lekcji.

      Współczuje wszystkim, którzy uczą się u tego nauczyciela. W szczególności,
      jeżeli planują zdawać maturę z fizyki jedynie po jej lekcjach.
      • Gość: Sooshi Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 02.06.05, 20:23
        Nie mam ochoty nawet komentować listu Wolina, ponieważ grubym nietaktem było
        pojechanie po pani B. konkretnie - po nazwisku. Wszyscy, którzy chodzili do VLO
        wiedzą o kogo chodzi...
        Poza tym zapomniałeś pisać na temat - o płatnych lekcjach w szkole. Nikogo tu
        nie obchodzi jak wyglądały lekcje fizyki u pani B. Poza tym i tak przesadziłeś.
        Nigdy nie było lekcji o długości 20 minut. Jedyny poślizg był o 10 minut. Z
        resztą - nieważne. Pani B. popełniła błąd, ale też nie jestem pewna, czy to
        wszystko na temat płatnych lekcji jest prawdą.
        Nic nie słyszałam o czymś takim, a w tym roku zdawałam maturę w VLO i pani B.
        była moją nauczycielką fizyki. Co prawda zawsze narzekała na brak czasu, ale to
        zrozumiałe. Jednak robiła wszystko co się dało, aby skończyć z nami materiał.
        Uważam, że cała ta historia z korepetycjami to tylko zemsta uczniów z młodszych
        klas oraz spisku przeciwko pani B.
        • Gość: Wolin Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 21:51
          Tak, żyj wyobraźnią. Chyba sobie nie zdajesz sprawy z tego, co mówisz/piszesz.
          To nie był jedyny błąd pani B. Miałem wielu nauczycieli jednak żaden z nich nie
          był tak marny.
          Wyniki z próbnej matury w pełni pokazały jak doskonałym nauczycielem jest owa
          pani. Rzeczywiście, popełniłem błąd podając jej imię oraz nazwisko, jednak gdyby
          nie miała nic na sumieniu z pewnością nie stałoby się to problemem.

          Pojawiają się również na forum głosy o obrażaniu uczniów. Nie pisałem o tym,
          ponieważ ja osobiście nie zostałem w jakikolwiek sposób urażony przez panią B.,
          jednak jak przypominam sobie lekcje to zdarzały się momenty, w których można
          było darować sobie pewne słowa. W tej chwili mogę z pełną świadomością
          stwierdzić, iż były to zachowania aroganckie.

          Według mnie moja wypowiedź nie odstaje od tematu, ponieważ opisałem tam kilka
          spraw, które tak jak tytułowe płatne lekcje, są w pewnym stopniu naruszeniem
          prawa, a już z pewnością granic moralnych.

          Piszesz o tym, iż nigdy nie było lekcji długości dwudziestu minut. Powiedz mi,
          co masz na myśli pisząc lekcja? Bo według mnie jest to czas poświęcony przez
          nauczyciela nam, czyli uczniom. Nadal wydaje ci się, że nie było lekcji
          trwającej dwadzieścia minut? Skonfrontuj w końcu swój świat fantazji z
          rzeczywistością.

          Jak wspomniałaś ‘jedyny poślizg był o 10 minut’. Jedyny? Chyba jednak nie
          powinno się tu mówić o liczbie pojedynczej. Bardzo mi się także podoba jak to
          pięknie nazwałaś ‘poślizg’ – takie niewinne. Przecież zdarzało się to regularnie
          i nie można mieć wątpliwości, iż nie było umyślne.

          Teraz chciałbym ponownie zwrócić uwagę na bardzo ważną – według mnie – rzecz.
          Sama napisałaś, iż pani B. ‘zawsze narzekała na brak czasu’. Przypomnij sobie, w
          jaki sposób to robiła oraz kiedy. Marnowanie i tak już okrojonej lekcji na
          narzekanie na brak czasu – przecież to absurd! Jak można sprzeciwiać się brakowi
          czasu jednocześnie marnując go? W momencie, kiedy powinna prowadzić lekcję
          toczyła bezsensowną dyskusję, która i tak nic nie zmieniała. Powiedz, ile trwały
          te narzekania? To z pewnością nie było pięć minut. Bardzo cieszy mnie, że
          napisałaś, iż pani B. ZAWSZE narzekała. W tym punkcie się zgadzamy - powtarzało
          się to regularnie.

          Nie wytykaj mi także spraw, o których nie masz pojęcia. Skąd wiesz, iż nikogo tu
          nie obchodzi jak wyglądały lekcje fizyki w wykonaniu wyżej wymienionej pani.
          Może wreszcie czas zacząć o tym mówić. Prawda jest taka, że LOV bardzo boi się
          krytyki, szczególnie krytyki własnych uczniów. Czasami wydawało mi się, że
          szkoła ta jest odzwierciedleniem państwa komunistycznego. Zupełnie jak w Korei
          Północnej - wszyscy się cieszą i wychwalają jedyną, najwspanialszą szkołę. Moja
          wypowiedź nie jest atakiem skierowanym przeciwko personelowi tego liceum.
          Pracuje tam wielu wspaniałych nauczycieli, jednak pewne jednostki skutecznie
          niszczą dużo dobrych elementów, które składają się na obraz całości szkoły.

          Pisałaś o tym, iż pani B. robiła wszystko, co się dało, aby skończyć z nami
          materiał. Ja bym to zapisał inaczej: Pani B. robiła wszystko, co się dało, aby
          naprawić swoje błędy. Chciałbym nawet w to wierzyć, ale jakoś nie mogę. Bardzo
          cię w takim razie proszę, napisz mi, co te magiczne słowo ‘wszystko’ oznacza.
          Uświadom mi, iż to ja jestem w błędzie. Jak do tej pory jedynie WSZYSTKO
          negujesz nie przedstawiając żadnych argumentów.

          Jak ja kocham teorie spiskowe! Tak! Młodsze klasy buntują się by obalić tyranię
          pani B! Pomyśl trochę. Jeżeli nawet to one wyciągnęły prawdę na światło dzienne
          to chyba mają argumenty ku temu, powody by się mścić. Przestań przyjmować
          wszystko bezkrytycznie, przejrzyj na oczy!

          Piszesz też, że nic nie słyszałaś o tego typu błędach pani B. Nie chciałbym cię
          urazić, ale wydaje mi się, iż ogólnie mało wiesz o swojej własnej szkole. Szkoła
          nie ogranicza się do miejsca pod klasą, czy nawet samego budynku. Na nią składa
          się też wiele osób, które wyrobiły sobie swoje zdanie i mogą się nim podzielić.

          Pozdrawiam,
          • Gość: Sooshi Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 02.06.05, 22:22
            Sorry Wolin, ale przesadzasz. Pani B. popełniała wiele błędów, ale niektóre
            rzeczy starała się robić dobrze. Zapomniałeś pewnie o lekcji, na którą mieliśmy
            przynieść wypełnione arkusze z próbnej matury. Nie będę tu mówic o tym, kto je
            przyniósł, a kto nie, bo od razu wiadomoby było dlaczego uczniowie pani B. tak
            na nią najeżdżają.
            Wiele razy mówiła, że zawsze można do niej wpaść na okienku i o coś zapytać.
            Kserowała nam mnóstwo zadań. Wiele razy je sprawdzaliśmy. Wiem, że ta historia
            z korepetycjami nie była w porządku, bo wiem, że tak się nie powinno robić. Ale
            spójrz na to z innej strony. Każda historia w mediach jest przekolorowana.
            Wszyscy dorzucają cos od siebie. Dzieci mówią tak, bo są świadkami. Rodzice
            mówią inaczej, bo usłyszeli od swoich dzieci i skądinąd. Dyrektor mówi też co
            innego, bo nie wszystko mu wypada, a pani B. nie komentuje, bo co by nie
            powiedziała, uznamy za chwytanie się brzytwy.
            Pamiętaj, że media muszą wszystko wypośrodkować.
            A do pani B. wiele osób ma zastrzeżenia. Ktoś dorzuci swoje trzy grosze i robi
            się wypasiona historia.
            Powiedz mi tylko, czy w trakcie nauki w szkole wiedziałeś coś o tych
            korepetycjach? Ja nic nie słyszałam, a znam wielu ludzi, podobnie jak Ty.
            Prawdę mówiąc, nie wiem skąd ta historia się wzięła, bo wątpię, aby uczniowie,
            który chodzili na te korepetycje trzymali buzię na kłódkę i nie puścili pary z
            gęby.
            Chcę znać Twoje zdanie na ten temat.

            Pozdrowionka
            • Gość: Wolin Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 03.06.05, 00:17
              Według mnie historia ta nie jest przebarwiona. Zbyt mało rzeczy można by w niej
              wyolbrzymić lub zmyślić. Moim zdaniem pani B. powinna złożyć dokładne
              wyjaśnienia na temat całej tej sprawy, jeżeli rzeczywiście nie ma sobie nic do
              zarzucenia. Nie musiałoby to wcale symbolizować chwytania się brzytwy przez
              tonącego. Wydaje mi się także, iż dziennikarze dobrze zbadali całą sprawę i
              wiedzieli, o czym oraz z kim rozmawiać.

              Sądzę, iż istnienie takiego płatnego kółka fizycznego jest w pełni
              prawdopodobne. Przecież nie wszyscy wiedzą, jakie zajęcia pozalekcyjne
              organizowane są w naszej szkole. Ja na przykład nigdy bym się nie dowiedział o
              kółku biologicznym, jeżeli by jedna z osób z naszej klasy tam nie chodziła. Poza
              tym mało kto się chwali ile i za co płaci. Popatrz przez pryzmat naszej klasy.
              Większość osób chodzi na dodatkowe zajęcia z angielskiego, ale nikt nie
              rozpowiada, że płaci tyle i tyle oraz chodzi dokładnie tam. Tak samo jest w
              sprawie fizyki, przecież wiele osób chodziło na korepetycje z fizyki. Znasz
              wszystkie miejsca, gdzie te lekcje się odbywały, za ile i jak długo? Nie? A
              przecież to osoby z twojej klasy. Ponadto wydaje mi się, iż uczniowie, którzy
              uczęszczali na te płatne lekcje, nie zdawali sobie sprawy z tego, iż jest to
              łamanie prawa. Pewnie traktowali to jako coś zwyczajnego, dlatego nic o tym nie
              było wiadomo. W przeciwnym razie plotki z pewnością by się rozniosły.

              Na temat rozwiązywania zadań na zajęciach pani B. nie ma sensu dyskutować. Wiele
              osób na tym forum już o tym pisało. Ja pozostanę przy swoim zdaniu, że lepiej
              zainwestować w porządny zbiór zadań z pełnymi rozwiązaniami niż w pomoc ze
              strony naszej nauczycielki.

              Mam taki pogląd, ponieważ na lekcjach fizyki właściwie nie rozwiązywaliśmy zadań
              na tablicy. Pomoc ze strony nauczyciela ograniczała się jedynie do podania
              wyniku (jak niektórzy zauważyli często temu etapowi towarzyszyły uszczypliwe
              uwagi z jej strony). Nie przypominam sobie także by pani B. szczegółowo
              tłumaczyła nam rozwiązanie. Co z tego, że kserowała nam zadania jak i tak mało
              kto je robił – nie wszyscy umieli, zaś fakt ten wynika z postępowania opisanego
              w zdaniu wyżej. Zawsze ważny był tylko wynik. Taką pomoc oferują mi najprostsze
              książki z odpowiedziami na ostatnich stronach.

              Najlepiej będzie jak wyjaśnię ci swoje zarzuty wobec pani B. na konkretnym
              przykładzie. Matematyka i fizyka to pochodne przedmioty, są bardzo zbliżone.
              Teraz przypomnij sobie jak wyglądała lekcja matematyki, a jak lekcja pani B. W
              obu przypadkach były osoby mające problemy ze zrozumieniem przedmiotu. Na jakiej
              lekcji próbowano im pomóc, tłumaczyć wszystko po kolei? Zarówno na fizyce jak i
              matematyce zdarzały się momenty, w których klasa nie pojmowała tematu. Na jakim
              przedmiocie tłumaczono zagadnienia od nowa, tak by wszyscy byli w stanie je
              zrozumieć? Przypomnij sobie, co się stało, kiedy pewna osoba zgłosiła na lekcji
              fizyki to, iż klasa nie rozumie ostatniego tematu. Czy pojechanie tego ucznia
              przy wszystkich nie było zachowaniem aroganckim? I po cholerę mi jej okienko?
              Nie była w stanie wyjaśnić większości rzeczy, o które się jej pytaliśmy. Czy w
              takiej sytuacji okienko coś zmieni? Nie sądzę.
              Tego typu przykłady można by wymieniać w nieskończoność. Ja dochodzę tylko do
              jednego wniosku: pani B. nie nadaje się na nauczyciela. Taki wykład, jaki ona
              prowadziła, mógłby zrobić każdy.

              Jeszcze jedna sprawa. Nie zastanawiałaś się dlaczego tak wiele osób nie ma do
              niej szacunku? Tu wcale nie chodzi o to czy pani B. kogoś denerwuje lub
              najeżdża. Spójrz na panią od matematyki. Było wiele sytuacji, w których
              uczniowie się na nią wkurzali, lecz zawsze mieli do niej respekt. Między tymi
              dwoma osobami jest bardzo istotna różnica – tylko jedna z nich jest prawdziwym
              nauczycielem.
              • Gość: uczeń z 3g, 1986 do Wolin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.05, 01:03
                Widocznie mieliście pecha. U nas na tablicy były rozwiązywane wszystkie zadania
                z pracy domowej! Nie raz Pani B. wytłumaczyła nam coś z matematyki, co było
                potrzebne do rozwiązania zadania ;) Może miałem jakieś szczęście, iż owa Pani
                miała takie podejście do mojej klasy ;)
                • Gość: Wolin Re: do Wolin IP: *.ols.vectranet.pl 03.06.05, 01:25
                  Dodam tylko, że jedyne, w co na tym forum nie wierzę to teorie o tym, iż osoby
                  zagrożone jedynką zmuszane by były do brania korepetycji u pani B. Może były
                  jeszcze jakieś opinie, w które nie wierzę, ale niestety nie przeczytałem
                  wszystkiego uważnie. Co do wcześniejszych moich postów to z całą świadomością
                  podtrzymuje swoje zdanie, choć może zostało wypowiedziane w zbyt szczery sposób.

                  Chcę zwrócić także uwagę, iż nie atakuje pani B. jako człowieka. Moja krytyka
                  odnosi się jedynie do tej osoby jako nauczyciela. Pewni użytkownicy piszą tutaj,
                  że była miła, żartowała i inne tym podobne rzeczy. To nic nie zmienia. Sam się u
                  pani B. uczyłem i wiem, jaka jest. Nie zmienia to jednak faktu, iż słaby z niej
                  nauczyciel. Trzeba rozdzielić tu pewne rzeczy.

                  Poza tym, co to za tłumaczenie ‘mieliście pecha’? Tym, którzy nie byli w stanie
                  wziąć dodatkowych zajęć z fizyki i przez to samodzielnie nie zdołali przyswoić
                  sobie materiału w takim stopniu by dobrze napisać maturę z fizyki też to powiesz?
                  • Gość: uczeń z 3g Re: do Wolin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.05, 09:21
                    "marny z niej nauczyciel"- najłątwiej oceniać innych. Fakt, iż słyszał o niej
                    prawie cały Olsztyn i większość ma takie zdanie, jak Ty. Krytka tej Pani jest
                    zbędna! Spójrzmy o czym był artykuł. NAtomiast dyskusja na forum przerodziła
                    się w swoistą dysputę prawie pod żartobliwym tytułem "Ciemna strona Pani B.".

                    Miałeś prawo do szczerej oceny, bo to między innymi gwarantuje Ci Konstytucja
                    III Rzeczypospolitej. Tylko weź pod uwagę to, iż ktoś także może sie
                    wypowiedzieć krytycznie co do tego, co Ty napisałeś, bo on także ma takie
                    prawo. Prawo do swojego, odmiennego od Twojego zdania.

                    Odpowiedz mi tak szczerze na pytanie: Czy należy także obwiniać innych
                    nauczycieli, których uczniowie przed maturą uczęszczali na dodatkowe zajęcia,
                    różnego typu kursy przygotowawcze, o zły sposób nauczania?

                    Oczywiście możesz zaraz napisać, iż to zupełnie co innego, bo masz do tego
                    prawo, ale... Właśnie, zawsze istnieje to "ale". Poza tym: "PRAWDA ZAWSZE LEŻY
                    PO ŚRODKU."

                    pozdrawiam
                    • Gość: Wolin Re: do Wolin IP: *.ols.vectranet.pl 03.06.05, 11:57
                      Słuchaj. Nie napisałem tego, iż należy obwiniać nauczycieli za to, że ich
                      uczniowie chodzą na dodatkowe kursy przygotowawcze. Miałem na myśli to, że
                      powinno obwiniać się tych nauczycieli, których uczniowie zmuszeni są chodzić na
                      takie kursy, ponieważ zajęcia w szkole nie dają szansy zdobycia porządnej ilości
                      punktów na maturze.

                      Tak! Zgadzam się – najłatwiej oceniać innych. Muszę chyba także zgodzić się, że
                      krytyka tej pani jest zbędna. Tak wiele dyskutowaliśmy o niej, o problemach,
                      które stwarza, lecz nie zanosi się na jakiekolwiek zmiany – to jak atakowanie
                      czołgu gałęzią.

                      P.S. Czytam ten twój środkowy i ostatni akapit, jak rzucasz bzdurnymi sloganami,
                      to żal mi samego siebie. Ty naprawdę w to wierzysz?
                      • Gość: uczeń z 3g Re: do Wolin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.05, 23:32
                        Wolin, z tego co dziś słyszałem w szkole, to nie darzysz Pani B. zbytnią
                        sympatią. Może stąd wynika Twój stosunek do tej nauczycielki. Pytasz się o mój
                        stosunek do niej w pierwszej klasie. Co nieco już o tym napomniałem. Bałem się
                        jej, nawet jak "po mnie jechała" nie odzywałem się ani słowem, ponieważ
                        wiedziałem, że może mi to zaszkodzić.

                        Jak dla mnie to sam sobie zaprzeczasz pisząc o nauczycielach i uczniach- chodzi
                        o te dodatkowe zajęcia. Zdajesz sobie sprawe, iż przynajmniej 25% uczniów z
                        trzecich klas LO V chodziło gdzieś na jakieś kursy przygotowawcze lub
                        korepetycje. Nie ważne z jakich przedmiotów. To świadczy o tym, iż przynajmniej
                        1/4 nauczycieli z naszej szkoły nie potrafi uczyć? ;/ Zaraz napiszesz, że źle
                        rozumuje. Ale tak wynika z Twojej wypowiedzi! ;o Jak dla mnie to ci uczniowie
                        chodzili na takie zajęcia dla siebie, po to by napisać lepiej maturę, a nie
                        dlatego, że nauczyciele ich źle nauczyli.

                        EOT
                        • Gość: Wolin Re: do Wolin IP: *.ols.vectranet.pl 04.06.05, 00:17
                          Nie EOT!

                          Tak, rzeczywiście mnie źle rozumiesz. Przecież wytłumaczyłem ci, jakie są
                          różnice między przyczynami chodzenia na takie zajęcia.

                          Oho! Słyszałeś o mnie w szkole! Nieładnie – obgadujesz mnie, a nawet mnie nie
                          znasz. Nie pytałem się ciebie o stosunek do tej pani w pierwszej klasie –
                          pomyliłeś mnie z kimś.

                          Dobrze, że wspomniałeś o jednej rzeczy, która z resztą mnie też denerwowała.
                          Czemu nie można się odezwać w drażniących nas sytuacjach? Bardzo łatwo takim
                          zabieraniem głosu narobić sobie kłopotów. Tak nie powinno być. Powinniśmy móc
                          powiedzieć, co nam nie pasuje bez zbędnego strachu.

                          Jeszcze raz powtórzę to, o czym tu pisałem. Nie krytykuję pani B. jako osoby. Ma
                          ona wiele pozytywnych cech. Nie wystarczy to jednak by być dobrym nauczycielem.
                          Same chęci to za mało.

                          P.S.
                          Dziwię się bardzo, że tak mnie atakujesz, bo wydaje mi się, że robisz to tylko,
                          dlatego, iż wypowiedziałem kilka niemiłych krytyk pani B. Zwróć uwagę na słowa
                          innych użytkowników – oni robią to w sposób mniej kulturalny. Mimo to podoba mi
                          się ta dyskusja - wreszcie ktoś przedstawia mi konkretne argumenty. Jeżeli
                          jesteś tak pewien swojego zdania to przekonaj mnie do niego. Ja nie neguje
                          niczego bezpodstawnie.

                          P.S. 2
                          Aha, na sympatię trzeba sobie zapracować. Pani B. też nie darzyła mnie sympatią.

                          Pozdrawiam,
    • Gość: Mixtura Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.idea.pl 02.06.05, 01:31
      I ja miałam okazje poznać pania Ewe B.Na wstepie powiem że była to wątpliwa
      przyjemność a raczej koszmar.Jestem z rocznika 84 w tym czasie Pani Ewa miewała
      częste wahania nastroju... Lekcja przypominala obóz przetrwania nikt poza
      paroma wyjątkami nic nie rozumiał(pani B nie należy do wybitnych nauczycieli)
      Pani B odznacza sie wyjątkowo podłym podejściem do uczniów jest
      arogancka,apodyktyczna,hamska i ma zapedy do psyhicznego znecania sie.
      Byłam światkiem jak na lekcji doprowadziła wzorową uczennice do płaczu i
      opószczenia sali na nauczycielce nie zrobiło to jednak wrażenia.Mam nadzieje że
      pani B.nie ujdzie to na sucho i przyszłe pokolenia zostaną uchronione.
      Przy okazji pozdrawiam moją byłą klase(B)K.S PS.Pan Kapla jest OK.
    • Gość: hehe Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 08:32
      A ja sie zastanawiałem czemu ona taka wściekła była wczoraj na lekcji... hehe no
      i wszystko jasne...A co do tych co ja bronią.. to nie macie racji.. to
      terrorystka i cała szkoła się jej boi... jeśli akurat nie ma jakiegoś złego
      humoru to i tak się wyrzywa .. na wszystkich. Brechtaja się z niej równo i to w
      LO5 i w innych szkołach... chyba zna ją juz cały olsztyn!! ;p No i dobrze bo ja
      mając z nia lekcje fizyki mam juz dośc tej kobiety!!! nie dość że nic nie
      rozmiem to obniża mi tendencyjnie oceny!! nawet nie jest łaskawa wytłumaczyć mi
      co jest źle ale to nic.... ;/ chodzi nadęta na cały świat i straszy wsyzstkich
      że mamy zbyt mało godzin fizyki i ze nie zdamy matury z fizyki..( swoja droga
      to jzu wiadomo czemu tak mowi...pewnie szuka kolejnych uczniow ktorzy by jej
      placili za nadgodziny). mam juz po prostu dosc tej kobiety!! powinna dawno
      siedziec na emeryturze bo uczyc to ona nie umie ani troche... ale za to SS-manka
      umie sie wyrzyc na uczniach;/ niech w koncu cos z nia zrobia!!!
    • Gość: Ojciec Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 10:10
      Przeczytalem wszystko i postanowilem sie dopisac. Wkoncu zadko ma sie okazje
      wypowiedziec dosadnie o swojej bylej pani wychowawczyni :D Ewcia zawsze
      pozwalala sobie na zbyt wiele ale teraz to juz poleciala. Wspolczuje ludziom
      ktorzy do tej pory musza znosic te jej "sliczne" usmieszki i docinki na kazdy
      temat. Mam nadzieje ze stanie sie to samo co z poprzednia wredna fizyca,ktora
      czepiala sie kadzego ze swoich uczniow, ktorzy dobiegali chociarz troszke od jej
      wizerunku ucznia i poprostu pewnego dnia w srodku roku szkolnego przestanie
      uczyc :-) Pozdrawiamy Ewcie :P I wszystkich strudzonych uczniow i absolwentow
      tej cudownej szkoly :-)
    • Gość: misioo Re: Płatne zajęcia w szkole IP: 65.19.225.* 02.06.05, 16:20
      buhehehe wielka mi tam afera! jedna nauczycielka udziela krokow swoim
      uczniom :O! Zobaczcie lepiej co sie dzieje w najlepszym licuem w olsztynie do
      ktorego uczeszalem, jest zalozona firma w ktorej pracuja nauczyciele i
      udzielaja korkow uczniom po lekcjach i w soboty! wszystko zalegalizowane i
      dyrektor wszystko o tym wie bo szkola na tym zarabia!!! na zebraniach rodzice
      dotaja (od wychowawcow) ulotki tej firmy!!! to jest dopiero parodia!
    • Gość: xyz Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 16:21
      Sprawa p.B ciągnie się już dobrych kilka lat. Było parę prób interwencji w
      Kuratorium, ale nic one do tej pory nie dały. Twierdzenie, że Dyr.Kapla nie wie
      co się dzieje w Jego własnej Szkole jest po prostu śmieszne. Wie, ale ma
      związane ręce (ciekawe przez kogo?). Niestety, wszystkie wypowiedzi uczniów na
      tym forum są prawdziwe. Niudolnie prowadzone lekcje, nietłumaczony materiał,
      brak wspólnego rozwiązywania zadań, spóźnianie się na zajęcia, klasówki złożone
      z 20 trudnych zadań, paskudna atmosfera w klasie, to tylko niektóre z aspektów
      działalności tej nauczycielki. Na usta ciśnie się pytanie: kiedy p.B była
      hospitowana? Kto i w jaki sposób przez ostatnie lata przeprowadzał ocenę Jej
      pracy? Dlaczego ignorowano sygnały od rodziców i uczniów?
      Kto tę sprawę i kiedy będzie miał odwaę zakończyć?

    • Gość: pupilka w/w pani B Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.05, 16:25
      Oj nie jeden z uczniów czyając te komentarze ma nadzieje że pani B znanej
      również pod psełdonimem Brrrrryyyyymmmm... tym razem poważnie podwinęła się
      noga i że Kapla jej da popalić... I ja o tym marzę bo z w/w mam ostro na pieńku
      i to nie tylko dla tego że fizyka to dla mnie czarna magia! Ludzie! ona ma
      niepokolei pod deklem! Moze to dobry pretekst żeby jakąś petycyjkę,co? Ja
      osobiście nie znm nikogo kto ją lubi i zaliczam się do sporego grona osób które
      jej nie trawia(delikatnie)

      Podpisuje się ja- kasia wcale nie marysia
      • Gość: :D [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 18:17
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: E Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 16:27
      W II LO też odbywały się kursy z fizyki uczęszczali na nie uczniowie
      klas drugich, którzy chcieli się przygotować do mat. z tego przedmiotu...
      Owe kursy odbywały się w soboty, a prowadzone były przez nauczycielkę z II LO :]
      • Gość: misioo Re: Płatne zajęcia w szkole IP: 65.19.225.* 02.06.05, 17:55
        5 min wczesnij niz ty o tym samym napisalem!! wkoncu ktos moglby sie tym
        zainteresowac!
    • Gość: uczeń ewci [...] IP: *.olsztyn.mm.pl 02.06.05, 16:42
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: wybrym natury Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.olsztyn.mm.pl 02.06.05, 16:45
      "wstretne nieroby", "najgorsze bagno w jakim pracowalam", "trzeba by wywolas
      reakcje atomowa zeby was rozwalic"... to tylko niektore z jej genialnych
      wypowiedzi:) za kazdym razem jak mowi cos takiego osiaga po prostu szczyt
      ekstazy. nie znam osoby, ktora ma o niej dobre zdanie, a jej watpliwy talent
      pedagogiczny na pewno pozostawia wiele do zyczenia... moze jest ktos obeznany w
      temacie - czy jest mozliwosc wydalenia nauczyciela ze szkoly, jesli zebraloby
      sie okreslona liczbe podpisow uczniow? powiedzmy ze ponad 50% osob, ktore uczy?
      do kogo trzeba byloby isc z czyms takim? jesli to sie nie uda to brymdza nadal
      bedzie sie panoszyc... grrr
      • Gość: UWM Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 16:49
        Niech ją może mąż weźmie na swój wydział na uniwerku? ;)
      • Gość: uczeń [...] IP: *.olsztyn.mm.pl 02.06.05, 16:49
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: :)) Re: Płatne zajęcia w szkole IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 16:55
      hmm dzisiaj widziałam ją w szkole! co ona tu jeszcze robi? poza tym większość
      nauczycieli w tej szkole to nawiedzeni ludzie, wyżywający sie na uczniach,
      terroryzujących ich itd. naprawde panuje tu taka atmosfera że nawet do szkoły
      sie nie chce chodzić i nie to że nie mamy ochoty sie uczyć tylko dlatego że
      nauczyciele wywierają ogromną presje na uczniów, a pani od biologi nic nie umie
      i nic nie uczy, jak sie jej powie o czymś oczywistym ale nie z naszego
      podręcznika to niedowierza i stawia ocene niżej, a pani od fizyki ciągle nam
      powtarza że mamy za mało czasu na nauke, kilkanaście lekcji poświęciła na
      opowiadaniu nam jak skonczymy jako wyrzutki społeczeństwa, ze nie zdamy matury,
      że jesteśmy poniżej poziomu podstawowego itd. nie ma to jak dobre podejście do
      ucznia... przecież to wcale nie mobilizuje tylko zniechęca, no ale takich tu
      mamy nauczycieli... oczywiście nie wszystkich... a z materiałem z fizyki to
      jesteśmy prawie o rok do tyłu, dzisiaj pani patrzyła sie np. przez okno i wyszła
      na spacer w czasie lekcji... mówi tylko jak czegoś nie rozumiecie to podejdźcie
      do mnie, tyle że jak sie podejdzie (o ile sie ktoś odważy ale nie znam takich
      osób) to przy okazji odpyta i postawi 1 chociaz sie wszystko umie ale zawsze
      będzie tak drążyć temat że człowiek nie wie o co chodzi i wtedy pani mówi 1 za
      nieznanie teorii a bez teorii nie zrobi sie zadania no i po tłumaczeniu... na
      biologii to już kompletnie wszystko sami robimy a pani odpytuje całą lekcje i
      nie zna odpowiedzi na nasze pytania, myślałam że nauczyciele są po to żeby uczyć
      a nie patrzec jak sami sie uczymy ale cóż moze jestem źle poinformowana:)
      • Gość: ;) [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.05, 17:06
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: prym-krym [...] IP: *.ols.vectranet.pl 02.06.05, 18:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka