rita100 20.02.06, 22:29 A co myślita stinole, co jo godać ni moga, to tlo zaczekajta ;))) Edward Cyfus "Po naszemu" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=36533193&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
rita100 Re: Kermas cz.I 20.02.06, 22:32 Kermas cz.I W ta nieydziela mowam łu noju kermas. Bez tydzień Matylda łuż tlo ło tam godo. Chto latoś do noju na kermas zjydzie i czy aby ze wszystkam zdójrzywam. Łuzijo sia jek tlo może. Bo to i na polu musowo brok rónkle (buraki pastewne) poprzerywać, a zaro po kermasie żniwujam. Ludziów tero na wsi nie za gwołt, a do roboty eszcze mni. Nolepsi by buło w jedan tydziań i zerznóńć i wydraszować (wymłócić). No jó tlo do tygo zawdy brok ludziów najóńć, a te młode majó tero liwe rance do roboty. Kermas je łu noju zawdy zielge (wielkie) śwanto. Mowam tero nowygo falorza (ksiedza), cole eszcze nie stary. Ale zaro jek tlo ścióngnół chcioł z noma pogodać, ze wszyskami, coby w kościele tak buło jek kedajś. Ópa zawdy pozieduwoł co na kermas cało zieś i te z plonów i ze wsi sia kele naszy kaplicy zbziyrali i śli z łosieró (pielgrzymką) do kościoła. Łodmoziali litanije i kościele spsiywanie spsiywali. Przede wsió zawdy po naszó łosiera falorz wychodziuł i noju do kościoła wprowadzoł. I tan nowy tero tyż tak robzi. Co nowe, to nowe, stare buło fejniejsze. A na kermasie jek zawdy. Budów w tami psiśszczołkami i różnam pracharstwam (starociami) aż za gwołt. Dzieciuki matki za kitle (fartuchy) cióngnó co by jam tlo co kupsić. Po zielgam (po sumie) chłopy sia przed kościołam w gromady łustoziajó i jek w kożdo niydziela zawdy je ło czam pogodać. I zaro człoziek zidzi komu tero lepsi jidzie. Kedajś łod kościoła aż do smantorza tlo kónie stojeli, tero wszandzie tych ołtów moc, cole nie porachujesz. Jo sia na tan kermas łuż tyż raduja. Wszystkie nasze dzieciuki sia zjodó. Te z Rejchu tyż zapoziedali co przyjodó. Jek by pora dni eszcze łostali, to pomogó żniwować. A eszcze lepsi by buło jek by te noje dwa szwogry tyż przyjechali. Łobydwa só mocno robotne choc zawdy sia ze sobó wadzó. Jedam, Jandrys nie je łożaniony, bo tak po prowdzie to łón mo pewno strach przed kobziytami. Ale godać ło kobziytach może. Tan drugi, Ołgust co z Matyldy siostró je łożanióny, to ło niczam jinkszam nie godo tlo zawdy ło swoji wsi. A ta zieś je tako psiankno co wróble zawracajó jek jó z góry łobaczó. latoś - w tym roku rónkle - buraki pastewne wydraszować - wymłócić zielge - wielkie Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Kermas cz.I 21.02.06, 20:22 ;))))) hehe, chyba sie nie obraziliście za ten szokujący tytuł. Oczywiście , że to takie wyzywające i proste, ale musimy sie przyzwyczaić do tego stylu gwary. Taka ona jest - podkreślam prosta ale nie chamska. Właśnie tym się chyba rózni gwara od mowy literackiej , czy jak to nazwać. Romantyzmu typowego to tu chyba nie znajdziemy, ale za to powiedzonek od liku. To właśnie jest jej atut , niespotykany styl dialogu, bezpośredniość rozmowy i wyrażenia się. Dlatego uprzedzam i prosze o wybaczenie jeśli teksty będą trochę inne, trochę wiejskie, sielskie ale już anielskie, bo w życiu i na ulicach tej gwary nie spotkamy chyba , ze okaże się , że zjadą na I Zjazd Warmiaków dawni sąsiedzi w ten sposób ze sobą rozmawiajacy, a jeszcze nie zapomnieli swojego języka. To po tym wstępie dalej poznajmy gwarę warmińską. Tralala, Twoje fantastyczne lekcje śledzę i nawet zamieszczam na Forum gwary ku pamięci. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14682&w=34278080&a=37199978 Tralala, eszcze jest odpowiedź na Twoje pytanie. Jak to miło zawsze jest służyć pomocą i otrzymać pomoc. : szwager_z_laband "zaoszczedzic(w sesie nazbierac oieniazkow), zaopatrzyc(moze byc np w synsie przygotowac wszystko na cos Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Kermas cz.I 21.02.06, 20:42 He, he - to było takie belferskie zagranie typu 'a teraz zadam pytanie, na które znam odpowiedź, bo wcześniej to sprawdziłem' - odpowiedź jest jak najbardziej poprawna, tak przynajmniej podaje moja mądra książka: łuszporować - zaoszczędzić z niem. sparen łozogrować - zaopatrywać się, z niem. versorgen łobsztrafowany - ukarany, z niem. strafen Jednak widać, że łatwiej zrozumieć gwarę warmińską znająć język niemiecki, ale i bez tego uczymy się dzielnie dalej :) Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 3 jota 21.02.06, 20:46 Można? Zaprszam na trzecią, bardzo krótką lekcję - dziś prejotacja. Otóż krótka samogłoska 'i' poprzedzana jest wydłużającą ją głoską 'j', czyli jotą, np. ich wymawiamy jako jich, zamiast idzie - jidzie, a w miejsce ich pojawia się podówjnie wydłużone jejich! Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 3 jota 21.02.06, 20:49 I przykład maleńki - kto wypatrzy jak po naszamu powiemy 'o niczym innym nie mówi' 'Tan drugi, Ołgust co z Matyldy siostró je łożanióny, to ło niczam jinkszam nie godo tlo zawdy ło swoji wsi. A ta zieś je tako psiankno co wróble zawracajó jek jó z góry łobaczó.' Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 3 jota 21.02.06, 21:19 albo - jizba 'ji sia nie chce' posprzątać 'jizby' 'godo tlo zady ło swoji jizbie' Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Kermas cz.II 21.02.06, 21:22 Kermas cz.II Łojskiego roku jek am przy szkacie (gra w karty) siedzieli to sia tak pozbadli (przypadli sobie), że sobzie prazie do pysków nie skokli. Ołgust bez pu zieczora tlo ło ty swoji wsi smandziuł (nudził), aż sia Jandrys zjadoziuł i mózi : jek tam łu woju je aż tak fejn i modern, to poziydz mi doczamu łojskiego lata jek psiyrszy omnibus z mniamcami do wsi wjechoł to sia woma dzieciuki w sztachytach podusili. Ołgust sia czerwóny na gambzie zrobziuł i prazie bez godzina gamby bie łotworzuł. Jo go znom im ziedzioł co łón tygo tak nie łostazi. Myśloł, myśloł, aż mu sie ze łba kurzyło. A chłopy co siutka (chwilka) sia śnieli z tych dziecuków w sztachytach. Aż Jandrys zaczół swoje gyszychty (historyjki) ło kobziytach splytać. Kożdan z noiju ziedzioł co w tych godkach prowdy za feinga nie buło. Łoraz Ołgust mózi, zmniarkuj sia klepo, bo w szkata grać nie jidzie. Toc eś ty łozwleczóny kobziyty eszcze na łoczy nie zidzioł, nimku jedan. A jek by krowy szlipfry (majtki) nosili, to byś pewno do dziś i dupy nie łobaczuł. Tak am sia łuśnieli, co Oskor prazie ze ślómbanka nie zlecioł. Kobziyty z drugi jizby przylecieli na tan śniych. Łujnylim po jenam sznapsku i gralim dali. Tlo Jandrysoziu buło nie w smaka. Zaboczyć (zapomnieć) , to łón mu tego nie zaboczy. Łoboczywam jak z niami bandzie latoś. szkat - gra w karty pozbadli - przypadli sobie smadzić - nudzić zjadoziuł - zezłoscił siutka - chwilka gyszychty - historyjki klepo - zmyślona głupota zmniarkuj sia klepo - opamiętaj się łgarzu szlipfry - majtki latoś - w tym roku ---------------- w szkata grać nie jidzie łu noju jizbie ? :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łod frysztyka robota cz.I 21.02.06, 21:44 Łod frysztyka robota cz.I Żniwa, żniwa i po żniwach. A takych psianknych żniwów jek latoś tom łuż dawno nie mnieli. Pon Bóg doł fejne pozietrze (pogodę), ludzie po kermasie sia łostali. Zygfryd ze swojó z Łolstyna tyż sia łostoł pora dni na wsi posiedzić i rybów pofitać. A jek łusłuchoł co żniwujam, zazwóniuł do Łolstyna do swoji roboty, bo mózi co dwa jygo kolegi łuż zawdy chcieli łoboczyć jek sia tak na prowda na Warmiji żniwuje po gbursku (po gospodarsku). Przyjechali za godzina ze swojami kobziytami, i ludziów mnielim prazie za gwołt. No gbur to am łuż tero nie je. Tlo pora morgów mi sia łostało. Tak tlo no siebzie trocha żyta, coby swójskygo chleba łupsiec. Łowsa no kóniów i pszanicy no kokoszów. Zaczylim jek kedajś. Na zieczór wyklepalim z Ołgustam kosy i zaro z rena poślim łobkosić. Matylda krowy wydojuła i na frysztyk łuwarzuła muzy ze skrzeczkami. Te mniastowe noprzód nie chcieli jeść, ale potam jekoś smaka ficili. Mym z Ołgustam na frysztyk łuż mnieli łobkoszóne. Matylda z Zygfrydowó sztółtów (kanapek) narobziuła , kanka (bańke) maślonki do psicio wziylim i poślim na pole. Jedan z tych mniastowych chcioł ze mnó na maszynie jechać. A noprzód poklepoł mojygo drygonta (ogiera), a tan diobu nie lejduje (nie lubi) jek go chto łobcy po zadzie klepsie. Pyznół (kopnął) tedy i prazie co mu kośle (nogi) nie połomoł. - Mózia woma, aż sia człoziekoziu syrce raduje jek tak wszystko sztymuje (pasuje): i zboże psianknie stoji i pozietrze fejn i ludzie chantne do roboty. Zmózilim tedy pociyrz i zaczylim. pozietrze - pogoda sztółtów - kanapek (do jedzenia) pyznół - kopnął kośle - nogi drygont - ogier nie lejduje - nie lubi sztymuje - pasuje --------------------- zazwóniuł do Łolstyna do swoji roboty zboże psianknie stoji w jizbie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Łod frysztyka robota cz.I 22.02.06, 12:22 Rita, psianknie na ty Warniji , i pozietrze fejn i ludzie chantne do roboty, tlo kóni żal ... A za tytuł am sia nie zjadoziuł , anim sia na gambzie czerwóny nie zrobziuł, bo jo ciepłych kalasónów nie łoblykam ... Tak łostańta z Bogam ... Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łod frysztyka robota cz.I 22.02.06, 19:44 To fejn Gayjowy, że tak źle tego nie odebrałeś, ale musze przyznać , że z tytułem strzeliłam w dziesiątkę. Zima wróciła i koniecznie trzeba łoblec ciepło łobleke byś ni zachorzał. Zeby później nie mówić - 'a ni móziłam' ;))) Już przerobiliśmy 'ji' i 'ł'. Łatwiej jest sie teraz poruszać. Tralala , jeszcze znalazłam zdanie z 'ji' Anyliza łuż dwóch chłopów pochowała a łuż 'ji ' je bez psiandziesiót. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łod frysztyka robota cz.II 22.02.06, 19:50 Łod frysztyka robota cz.II Jo z Ołgustam na maszynie. Matyldo z Jandrysam pokozali tam mniastowam jek sia proziójsta robzi i snopki ziójże. Chibko pozbadli i jek am dwa razy łobjechali łuż wszystko buło na cias poziójzane (powiązane). Potam Matylda z Zygfrydowó skokły do chałupy i na podpołudnik ślepygo śledzia z kartoflami na pole przyniosły. A jek to na polu kożdamu smakowało nie musza pozieduwać. Do łobziadu mnielim żyto i to trocha łowsa zerzniante i w kozły połustoziane. Na połobziedzie tlo pszanica sia łostała. I z tam ym sia tyż chibko łuzinyli. Tak am buł rod z tych ludziów jek łuż dawno niy. Zaprzóng am tedy do woza i wszystkie pojechalim do jyziora. Po takam kómpaniu to człoziek jek nowo łurodzóny. Tlo Matylda sia z jenó kobziytó z Łolstyna dóma łostała, bo łóna buła łuziyrzchno ( w ciąży) i nie chciała do wody, zieczierzo łuwarzyć. A jek am łod jyziora nazot przyjechali, łuczta łuż buła łurychtowano. Spaziedlizie, rychtyczno łuczto. Karasiów com jych w bagnie w żak (sieć) nafitoł Matylda w łoccie zrobziuła, jojków ze szpekam (ze słoniną) nasmarzuła, swójskiygo chleba pora dni tamu napsiekła, i eszcze świże masło prazie z buterfaski (masalniczki) wyjmuwała. Czego tam eszcze na tam stole przed chałupó nie buło. Na śwyżam pozietrzu fejn zjeść zawdy smakuje, a po takam ciajżkam dniu gorzołeczka swojsko je lepszo jek mniód. Ludziska byli fest pomanczóne , ale szczajśliwe, prazie jek jo. ślepygo śledzia - zalewa octowa chibko łuzinyli - szybko się uwinili łuziyrzchno - w ciąży jojków ze szpekam - jajka ze słoniną buterfaska - masalniczka Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Łod frysztyka robota cz.II 22.02.06, 20:57 To ślepy śledź znaczy 'zalewa octowa'? A w Wielkopolsce ślepe ryby to zupa ziemiaczana, a jak z myrdyrdą to z kluseczkami. Ot, konfuzja Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 4 - niełatwa 22.02.06, 21:09 Lekcja czwarta - na oko dość trudna, o trzech spółgłoskach środkowojęzykowych, czyli takich, które wymawiamy przybliżając środek języka do podniebienia. A mowiąc po prostu - mamy na myśli ś, ź oraz ń. I choć do tej pory wydawało się, że gwara warmińska jest mięciutka, to tym razem takie miękie spółgłoski powinniśmy wymawiać bardziej twardo (mówiąc naukowo - ulegają one depalatalizacji), czyli zamiast ś powiemy sz lub szi, a zamiast ź pojawi się ż lub żi, na przykład sziano, żiarno. Także ń może ulec stwardnieniu, dlatego nie dźiwmy się, gdy ułyszymy konski (a nie koński), skonco (zamiast skończą) lub tansze (czyli tańsze). A w poezji zobaczymy takie wiersze: Za stodołó modry kaneń, Szedży Podolena na nem. Szedży, szedży, żonki żyje A ten drugi zażónzuje. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 4 - niełatwa 22.02.06, 21:24 Łoj , trudna, na spokojnie to trzeba przerobić. Możesz dać jeszcze jakies łatwiejsze przykłady ? Szedży, szedży, żonki żyje A ten drugi zażónzuje. Siedzi, siedzi , wianki wije A ten drugi zawiązuje Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 4 - niełatwa 22.02.06, 21:38 Kiedy i o przykłady nie tak łatwo, nawet w gawędach Cyfusa ich nie widać. Może takie stwardnianie było typowe dla gwary wschodnio-warmijskiej, a właśnie w takiej odmianie jest ten wiersz. Może go pamietasz Rito z wersji mazurskiej? Za stodoło modry kaneń, Szedży Podolenka na nem. Szedży, szedży, żonki żyje A ten drugi zażonzuje. I przyszed maluszki ponek: Podolenko, daj my żonek! Joczbym tobże i dwa dała, Gdybym sze brata nie bała. łotruj brata rodzónego, Bendżesz mne mnała samego. Bym żedżała (wiedziała) czem go łotrusz, łotrułabym, Boże łodpuszcz. Jidź do sadu żysznowego (wiśniowego) Łuficz wenża żelonego I łuworz go w czornem psiże (piwie) Daj go bratu, jek przyjedże. Brat jedże drogo i krzyko, ło szostrynem zdrożu pyto. Brat już jedże pod łoknamy, Szostra za nem ze szkolnkamy. Wesz, bracze, pszyj to psiwo, Bosz go ne pszuł, jeko żywo. Brat pszyje i z kona mgleje: O la Boga co sze dżeje. Hola szostro, łotrułasz mne. Ne brecz bracze, łupszułesz sze (upiłeś się). Wesz poduszkę i przespszyijsze, Bedżesz takiem jek esz i je (jakim jesteś). Bratu zwonó, szotre kujó, Łobum jeden grób szykujó. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 4 - niełatwa 22.02.06, 21:50 Bratu zwonó, szotre kujó, Łobum jeden grób szykujó. Pamietam ten wiersz, tylko nie pamiętam doczamu łobum jedan grób szykujó ? To jest trudne, bo i zauważyłam , ze w legendach i bajkach inny rodzaj był gwary, tez inaczej łoj uciekać już muszę - do jutra :) smacznego pączka Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Lekcja 4 - niełatwa 23.02.06, 09:40 Taak... ta gwara wschodnio-warmińska naprawdę twardawa. Pamiętam, że kiedyś taką słyszałem w okolicach Bredynka, Kobułt Wielkich, Parlezy a napewno w piosnkach ludowych zespołu "Bredyniacy jadą". Ale jak to dawno było... dobrze, że jeszcze "twardy dysk" to pamięta. To może być jakiś ślad.. :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 4 - niełatwa 23.02.06, 20:01 Witam pączkowo i znalazłam taki słowny pączuść z lekcji trudnej :) 'A jidźta mi w tam Łolstynie tylam sia wstydu nojod' :) Co to znaczy ? A idzie, ja się w tym Olsztynie wstydu najadłem ? i dalszy ciąg zdania 'co sia w swjom mnieście razu nie wyznam' Co się w swoim mieście nie znajduję ? Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re:Łod frysztyka robota cz.III 23.02.06, 20:03 Łod frysztyka robota cz.III I cole nie chcieli w łożach spać tlo pośli do stodoły na śwyże siano. Ołgust z Jandrysam tyż ciasu ni mnieli sia ani roz bez cołkan dzień powadzić. Lygli jek kłody. Słóneczko łuż fejn czerwóno zachodziuło jek sia Matylda po łomywaniu kele mnie na bank (ławkę) przed cható łusiadła. W łoczy mi zajrzała głamboko i mózi, ziysz Klyjmensku, takych psianknych dniów i takych ludziów to tlo na Warmiji łoddo (są). Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Bandzie wesele cz.I 23.02.06, 20:04 Bandzie wesele cz.I Pudziewam z Matyldó na wesele. Wczora na zieczór zazwoniół do noju Bazyl i mózi co łón by buł mocno rod ze mnó pogodać i moji redy łusłuchać. No to weź kwotyrka i pódź wartko łof, mózia. Matylda prazie co talyrza z ranców na ziamnia nie łupościuła, tak sia spsiekluła (zezłościła). - Bo jek byś ty bez ty kwotyrki łuż cole z człoziekam pogodać ni móg. Potam psiokrew w łożu śnyrdzisz jek paczejmer (wiadro pomyj). I weź tu czlozieku dojdź z tami babami do rozumu. Raz sia raduje jek z Bazylam po jenam łotyjniewam (wypijemy) i łóna tedy tyż z noma z chanció potoknie (wypije), drugi roz sia jadozi (złości) ! A jyżam byś ji diobu dupa wyter i tyż by godała co jó kole. I tlo Bazyl bez próg wloz, łuż ji sia znowój gamba śnieje, jekby cole ty halbki nie zidziała co jó na stół postaziuł. Zysz Klyjmens mózi Bazyl, wesele bandziewam łu noju mnieli i jo woju tero na to wesele prosza, a na papsiyrze przydzie potam. Mojygo Wacka córki wesele mowam łu noju wyproziać. Sia łuwziyli co wesele mo być na wsi i po warmijsku jek kedajś. Wackoziu Zygfrydowie wesele sia tak łudało co go do dziś zaboczyć (zapomnieć) ni może. Tlo poziydz mi Klyjmans jek jo mom to zrobzić. Żodnych muzykontów nie znom. Moja Werónika tyż po waszamu warzyć nie potrasi, a mo być jek łu woju. Matylda glaski (szklanki) na stół postaziuła, pora sztołlów z lyberko jek spod ziamni łuż tyż mnioła łurychtowane i mózi : wlyj po jenam Klyjmens, jekoś reda na to Bazylowe stropsianie zawdy nojdziam. No psiorun z babó ! Prazie co mnie ślypsiów nie wydrapała za to kwotyrka a tero mózi wlyj po jenam i swojo glaska podtyko. pódź wartko łof - przyjdź do mnie szybko spsiekluła - zezłosciła paczejmer - wiadro pomyj łotyjniewam - wypijemy potoknie - wypije zaboczyć - zapomnieć glaska - szklanka sztołlów z lyberko - kanapka z pasztetem wątrobowym Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łod frysztyka robota cz.II 24.02.06, 19:43 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14682&w=37343384&a=37440812 Zobacza Tralala , mamy przepis na 'ślepego śledzia' Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 3 jota 23.02.06, 20:47 Skoczyłam na boczek z kolejną lekcją, żeby wątek zupełnie w lewo nie odjechał, bo to teraz niepolitycznie. No i żeby na wesele nieproszona się nie pchać, bo jak to mawiali Warmiacy Kogo nie proszą, tego kijem wynoszą. Za chwilę lekcja piąta - krótka lecz zaskakująca, przynajmniej dla mnie. A wesele bandzie, a jakże, nieprzerwane wstawkami edukacyjnymi. Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 5 spółgłowski tylnojęzykowe 23.02.06, 20:51 Spółgłoski tylnojęzykowe, czyli k oraz g. Otóż na Warmii (czy całej?) powszechna była twarda wymowa tych głosek, na przykład mówiono: łokeć, kedi, lakerki, takego, drugego. Bez bicia przyznam się - do tej pory myślałam, że jak ktoś mówi cuker, a nie cukier, to pewnie z Łomży pochodzi. A tu taka niespodzianka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Lekcja 5 spółgłowski tylnojęzykowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 21:13 Czyli wyrzucamy zmiękczenie 'i' i mówimy twardo 'takego drugego' zamiast 'takiego drugiego' Bardzo łatwa lekcja :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 3 jota 23.02.06, 20:58 Jadę z zaproszeniem w stylu zakopiańskim Czujcie się zaproszeni :) www.watra.pl/rozne/gonba2006/foto1/szaflary252.jpg www.watra.pl/rozne/gonba2006/foto1/szaflary225.jpg Zobacz jakie spokojne zdjecia :) A jakby to było w warnijskim stylu ? Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja jazdy - prawo, czyli lewo 23.02.06, 21:05 He, he, przed chwilą udało mi się potwierdzić stereotypową wiedzę każdego kierowcy o tym, że jak kobieta woła 'skręć w lewo' to ręką pokaże 'na prawo'. Wątek oczywiście 'zjeżdża' w prawą stronę, wiec jest politycznie na fali. A zdjęcia fantastyczne! www.watra.pl/rozne/gonba2006/foto1/szaflary252.jpg www.watra.pl/rozne/gonba2006/foto1/szaflary225.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Lekcja jazdy - prawo, czyli lewo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 21:15 Zgłaszam, że jako zalogowana nie mogę wysłac postu i nie wiem co sie dzieje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Bandzie wesele cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.06, 21:45 Bandzie wesele cz.II Poziydz Werónice mózi Matylda co z jydzaniam sobzie poradziwam, a ło cało reszte niech sia chłopy trapsió. Klyjmens zno pora muzykontów co kedajszo muzyka pamnientajó a i som eszcze pewno by zagroł, toc bez dwadzieścia lot som sia po weselach tłuk. No bogać nie zagrom, aż mi sia na sumnianiu mniantko zrobziuło jek am łusłuchał co eszcze chtoś takych kedajszych muzykantów brukuje (potrzebuje). Poziydz mi tlo Bazyl siuła (ilu) ludziów mo być na tam weselisku i siuła muzykontów mom ci łobzorgować. Eszcze sia pora dobrych, starych muzykontów łostało. Bandzisz mnioł rychtyczne (prawdziwe) wesele z biwatami na trómbach. Tlo ksiandza nie zabocz łobstalować. Bazyl łuż downo do dóm poszed łuradowany. Matylda mi jekoś dziś bez cołan dziań na nerwy sogo (gra). Łusiod am sia tedy na bank (ławkę) kele chałupy i ma na wspomninki wzióło jek to z naszam weselem buło. Nasamprzód pojechalim z mojam łojcam do Szófalda do starygo Bani. Łón buł łónegdoj nolepszy rajek (swat). Bania wloł po śćkolonce swójskygo zina z jonków i mój foter mózi : Wenowejcie Bania przyjechalim do woju co byśta mojamu szurkoziu fejno, gbursko kobziyta łurajali. Robotno mo być i nie za paradno, co by cudze za nió za fest nie ślypsiali. W rychtyczno pora eśta do mnie przyjechali mózi Bania, dziywczok je psiankny i do żynianio ji skuczno, bo chłopa brok na gburstwo, a łojciec stary i niedomogo. Badó z waszam Klyjmansam fejn do siebzie pasować. I gburstwo tyż nolepsze. Las przy dupsie i woda w gambzie. Tak am zawdy łu noju mózili jek łod gburstwa buło nie daleko do jyziora i lasa. Trzy mniechy (worki) pszanicy chcioł Bania za to rajanie. Jek am za dwa niydziela mojo Matylda psiyrszy roz łobaczuł, tam po naszam weselu eszcze dwa mniechy pszanicy no Bani zazióz. Tero takych rajków łuż nie łoddo (nie ma). Jó , westchnół am tlo fest i colem nie zmniarkowoł co Matylda łuż cało siułka kele mnie stoji i tak wyglóndo jekby ziedziała ło czam jo w myślach rozproziom. Pódź w łoże Klyjmens mózi, bo zilka dostaniesz łod tygo siedzanio na zimnam abo ci sia eszcze jeki kacopyrz (nietoperz) w tan twój siwasy łeb wkranci. Ta moja Matylda. łobzorgować - załatwić nie zabocz łobstalować - nie zapomnij zamówić na nerwy sogo - na nerwach gra bank - ławka rajek - swat wenowejcie - Wiecie co Bania ? w rychtyczno pora - w samą porę ji skuczno - jej śpieszno mniechy - worki nie łoddo - nie ma kacopyrz - nietoperz Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Bandzie wesele cz.II 24.02.06, 19:06 Kacopyrz - jak śmisznie :) A po włosku jeszcze śmiszniej - pipisterllo. Uwaga, za chwilę kolejna lekcja po naszamu, dziś wcześniej, bo to ostatni weekend karnawału, więc co niektórzy spieszą się na tańce i pohulanki. Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Lekcja 6 ja-je 24.02.06, 19:10 Dziś ja-je i nie tylko. Otóz w wielu wyrazach grupa głosek 'ja-' na początku wyrazu wymawian jest jako 'je-', na przykład: jepko, jegoda, jek, jeskółka. Także 'ra-' bywa wymawiane jako 're-', co znajduje odbicie w takich przykładach jak: reno, redzić, redło, remie (ramię). Ja- zmienia się w je-, i co z tego wychodzi? Może czas na warmińskie przysłowie - tylko pozornie związane z dzisiejszą lekcją, za to bardzo na czasie, bo dziś dzień św. Macieja: Na świetego Macieja zniesie gajś psiersze jeja. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 6 ja-je 24.02.06, 19:52 a mnie się przypomina słowo - 'fejn' , fajnie Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Bandzie wesele cz.II 24.02.06, 19:46 tralala33 napisała: > Kacopyrz - jak śmisznie :) A po włosku jeszcze śmiszniej - pipisterllo. > Uwaga, za chwilę kolejna lekcja po naszamu, dziś wcześniej, bo to ostatni > weekend karnawału, więc co niektórzy spieszą się na tańce i pohulanki. bardzo smieszna nazwa nietoperza, ale u nas na nietoperza mówia 'gacek' Tak , ostatni weekend karnawału :) Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Bandzie wesele cz.II 24.02.06, 19:53 Oj, literki mi się poprzestawiały! Włoski nietoperz to pipistrello - no, teraz chyba się udało. Gacek też może być, i nietoperek, ale kacopyrz bardzo mi się spodobał. Uciekam na bal - kto mi zagra szota? Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Bandzie wesele cz.II 24.02.06, 19:56 tralala33 napisała: > Oj, literki mi się poprzestawiały! Włoski nietoperz to pipistrello - no, teraz > chyba się udało. Gacek też może być, i nietoperek, ale kacopyrz bardzo mi się > spodobał. Uciekam na bal - kto mi zagra szota? Prosze bardzo Muzykanty łuż só :) Zagrajcież mi szota, szota, to otrząsnę nogi z błota, by się panna nie brzydziła, ze mną wokół potańczyła. Raz w lewo, raz w prawo, potem pokręć sie żwawo, Raz w lewo, raz w prawo, potem pokręć sie żwawo. milej zabawy i fejn gorzałaczeki :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Bandzie wesele cz.II 24.02.06, 20:09 Pamniantoj co byś ty Tralala psiankny klejd łoblekła. No to łutychtujsia ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łu Bazylów wesele cz.I 24.02.06, 19:54 Łu Bazylów wesele cz.I No takygo weseliska jek łu Bazylów dawno łuż we wsi nie buło. I długo pewno eszcze nie dandzie. Ludziska proszóne sia łuż łod somygo ronka zjyżdźali. I kożdych łorchestra biwatam przed cható zitała. Niechtóre zaczkać musieli na swój biwat jek sia noraz zjechali. Muzykantom gamby popuchli łod tych trómbów. Ale tlo rance zaciyrali bo łod kożdygo biwata mnieli jek kedaję ekstra psieniandze. Jek młode mnieli do kościoła łodjyżdżać muzykonty zagrali "Syrdeczno Matko" i Wacek ze swojó młodych przeżygnali. Tak psianknie grali co prazie wszystkie ludzie mnieli mokre łoczy. Brutka w psianknam bziołam klejdzie (sukni) z długam szlejram (welonie) a brutkon w czarnam ancugu (ubraniu). A sztybny jekby knybel pożer. A jek jechali do kościoła, to psiyrsze ołto buło łuż za wsió a łostatni eszcze cole motóra nie zapuściuł. Młode jechali do kościoła w kónie jek kedajś. Skónd tan Bazyl take fejniste szymle (białe konie) wytrzójsnół. Mym jechali Zygfrydowam ołtam prazie za młodymi. A przed kościołam łuż noju znowój muzykonty muzykó zitali. Jek łóni sia tak rychło łuzinyli ? Noprzód am sia na dworzu przed kościołam w pory połustoziali i tak am weśli do kościoła. Kobziyty sia łustoziali rzandam po prawy strónie przy bankach (ławach) a chłopy po liwy. Fejn to zawdy wyglóndo jek by sia psiankny ksiot łotworzoł. A mlode na kóncu pomniandzy noma aż na klancznik do łutorza. Cało mszo buła z muzykó i z muzykontami, cało zieś buła w kościele, a falorz praziuł kazanie prazie z pu godziny. Jek am nazod do dóm jechali siytóm bramów szurki porobzili, prazie co młodam bómbónów stało. Prazie kele Bazylowy chcałupy tan łożyrok (pijok) Horst brama łustaziuł. Jeno szczajście co Bazyl flaszka w ołcie mnioł. biwat - marsz brutka - panna młoda szlejram - welonie ancug - ubranie szymle - białe konie łożyrok - pijak Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łu Bazylów wesele cz.I 25.02.06, 20:00 U mojego teścia hektarów dwadzieścia cztery konie w pługu i do cholery dług. to taka przyspiewka, dziś zaśpiewana, a będzie więcej , bo mam żywe żródełko :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Łu Bazylów wesele cz.III 25.02.06, 20:16 Łu Bazylów wesele cz.III Jek am w drugo niydziela z Bazylam i Werónikó łobrozki a wesela łoglóndali Matylda wspomniała nasze wesele. Jenaczy buło, jekoś tak na ziosna. Deszcz padoł, do kościoła buło bez trzy kilómytry. Wsiedlim na wóz ale szyrmów (parasolek) ni mnielim. Kele kościoła mnyszkała tako staro kobziyta w jeny jizbzie z kozó. Zawdy w kościele śwyże ksiotki łustoziała. Zajechalim do ni. Foter kónie łuziójzoł i weślim do jizby sia trocha podszykować. Matylda położuła buket na ława i w śpiglu (w lustrze) sia rychtowała a jom sia w nió patrzuł jek w łobroz. Tako buła nadobno. Ale jek sia łuż łurychtowała i na ława po buket siangła to koza łuż go prazie kónczuła. Rozbeczała sia mojo Matyldka, jek jo tero do łutorza bez ksiotków puda, mózi. Nolepsi bym ty kozie skóra bez łeb ścióngnół, tak am sia zjadoziuł. Ale com mnioł robzić, mózia tedy do Matyldy: nie rycz tyle bo ci wszystko łoczami wyleci i szcz.. nie bandziesz mniała czam. ;))))) A ksiandza cole nie dziwowało co brutka ksiotków ni mniała i ślub noma doł. I do dzisioj sia tlo wspomnianie łostało. szyrmów - parasolek w śpiglu - w lustrze Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Ana je łuziyrzchno cz.I 26.02.06, 20:18 Ana je łuziyrzchno cz.I czyli Anna jest w ciąży. Tylo com do chałupy łod łobrzóndku wloz aż ma strach łolecioł. Matylda czerwóno na gambzie, śniotana prazie z centryfugi przelywała do weka mózi: przewlycz sia chibko, jydziewam do łolstyna do Zygrfrydów. Ale, ale łustyruj sia (uspokuj się) kobziyto i godoj łof co cia tak napoluło. Nic ci ni moga poziedać, tlo to co mosz się fejn łoblyc, mowam zaproszanie z Zygfrydami w łolstynie do nolepszy gospody na zieczerzo. A ryroj sia bo na PYKAES zapóźniwam. A doczamu to sia w łolstynie dozjysz. Znom jo ta mojo Matylda tom łuż tyż ziedzioł, co ziancy z ni nie wycióngna. Colem ni mnioł chanci z chałupy wylyźć, lepsi bym kele telewizyóra posiedzioł ale jek sia baba zagzi (uprze się) to mus. Pojechalim, Zygfryd jek zawdy na bonófosie łuż ołtem buł. Gamby jam sia łobydwóm śniejó, łuradowane jekby jam chto milijony zapsisoł. Godoj mi tu szurku, mózia bez bez co tan cyrkus. Dyrechtóram eś sia łostoł czy jek ? Zaczkojcie foterku mózi aż sia do stoła łusióndziam. Pojechalim tedy chyba do nodroższy gospody w łolstynie. Colem nie myśloł co łuż take fejne rystołracje w łolstynie łoddo (są). Jydzanie mnieli tam różniste połustoziane, a tak fejn to wyglóndało co łoczami tobym zaro som wszystko pożer. Zakozalim (zamówiliśmy) co chto chcioł, a ciajżko buło, bo to człoziek ziy czy rychtycznie wybroł ? A za gwołt tyż do bełka nie wlyzie. Zygfryd zamóziuł cało flaszka takygo rychtycznego szampóna czy jek to sia tam zazywo. Kelner przyniós flaszka i łotworzuł aż propka w deka (korek) strzeluła. Zygfryd glaska w ranka wziół i mózi: Tan cały fejer je bez to, bo mojo Ana je łuziyrzchno ( w ciąży). Bandziewam mnieli dziecko. Aż ma zatchło. Łosióm lot bez mała na dzieciuka wyglóndali. Matylda zaro mokre łoczy dostała, no bo jek sia tu nie radować. je łuziyrzchno - jest w ciąży przewlycz sia chibko - proszę , przyjdz do mnie szybko łustyruj sia - uspokój się ryroj sia - ruszaj się zakozalim - zamówiliśmy do bełka - do brzucha Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Ana je łuziyrzchno cz.II 26.02.06, 21:12 Ana je łuziyrzchno cz.II Posiedzielim eszcze ze dwa godziny, fejn pojedlim i Zygfryd łodzióz noju ołtam do dóm. Łostoł eszcze siułka (chwilka) bo i godać buło ło czam. Łumyśleli łobydwa ze zwojó co jek dzieciuk na śwat przydzie, na zieś przecióngnóńć. No tygo dobrygo to aż za gwołt na jedan dziań. Prazie całó noc nie moglim z Matyldo łoczów zamknónć. Jó, bo i prowda. Żodny rychtyczny chcałupy w tam Łolstynie dostać ni mogó. A Zygfrys tak je nałuczóny, co kantować nie potrasi. Jeki jinkszy toby sobzie może łuż downo co załapsiuł. Tyle tero ludziów z mniasta curyk (z powrotem) na zieś ścióngo to i jam nogorzy nie bandzie. A ołto tyż mo, to tych poranoście kilómytrów zawdy przejydzie i na cias zdójrzy. Moja Matylda to łuż po nocy zaro jizby by chciała rychtować, bo chałupa mowam tako co no wszystkich placu stanie. Zygfryd łuż downo do łolstyna pojechoł, mym sia z Matyldo w łoże lygli, śwatło łuż am downo zdmuchnół, ale spsik (sen) nie chcioł przyść. Ciajzko mnielim, ale na dzieciuka kożdan sia radowoł. Łoroz słuchom co Matylda sia ryro (wierci się), sznoptuch po ciamku nolazła i nos wysmorała. - Przeziambzióno toś ty nie je, mózia, pewno znowój ryczysz. To ze szczajścio Klyjmansku, znowój bandziewam mnieli dziecuki dóma. Spać ni moga i rozmyślom mózi. Czy my sia aby pod jenam dacham zgodziwam z tó Zygfrydowaó Anó. Jek łóni go łochrzczó, bo co to szurek bandzie to je zycher. Bo jo bym tak sia radowała jek by go Klyjmens nazwali. siułka - chwilka załapsiuł - załatwił curyk - z powrotem spsik - sen ryro - wierci się sznoptuch - fartuch Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Do Pana Cyfusa 26.02.06, 21:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=9534141&a=37548162 W Zakopanym sa zamieszczane fajne pogadanki w gwarze. Czy nie można by takich opisać na Warmii w gwarze ? To tylko propzycja twórcza. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Do Pana Cyfusa 26.02.06, 21:30 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=9534141 Przepraszam , taki powinien być link Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Mój łutropek cz.I 26.02.06, 21:32 Mój łutropek cz.I Tero to my z Matyldó tlo łuż tam Zygfrydowam dzieciukam żyjewam. Co siułka (chwilkę) to sia Matyldzie co wspomni jek łón som eszcze mały szurek buł. A łutropek (urwis) wszandzie wloz i tlo psoty mnioł we łbzie. Jeny niydzieli prazie com z kościoła przyśli. Matylda łobziod warzuła, a łón na łobora (na podwórze) polecioł. Cole w chałupsie siedzić nie chcioł, łuż pora dni tak. Zawdy tlo chibko do stosoły loto. Łoraz rejwach słuchać ze stodoły. Matylda aż bratfana z mniajsam na ziamnia łupuściuła. Polecioł am tedy chibko do stodoły, ale szurka nie zidza, tlo go słuchać aż łuszy puchnó. Mowam w stodole kele klepsiska take dwa sklepy (piwnice) na rónkle i brukiew. Bruksi tero tam nie buło, tom tan jedan sklep deklam zaper co by chto nie wlecioł. Łuniós am tan dekel, w sklepsie ciamno jek w psiekle, cóś tam na dole loto, a mój szurek zisi na drobce. Cołkam nowo parchimowo (flanelową) koszula z takami fejnami knaflami (guzikami), psiyrszy roz mnioł łobleczónó poder.Sia na drobce poziesiuł za rankow i wylyźć ni móg. Po coś tam wloz, mózia szurku i mów mi chibko co tam po sklepsie loto. Wycióng am go na ziyrzch, łustyrowoł sia (uspokoił się) trocha, łustoł, w ziamnia patrzy i nic. Godoj bo jek klopejcz wezma i rzniochy dostaniesz to zaro jajzyk nojdziesz ! A łón nic. Zajrzoł am tedy som do sklepu, a tam mały koźlok loto. Kozy tedy we wsi tlo staro Szafrynka mniała. Jek tan koźlok do noju trasiuł ? Wycióngnół am boroczka (nieboraczka) ze sklepu i do chlywa łuziójzoł. Zbzić szurka am cole ni mnioł chanci, ale prowda am musioł znoć. Mózia tedy jek mi zaro nie poziysz jek eś tygo koźloka łod Szafrynki wycyganiuł, to cia z gulonam (z indykiem) do jeny zagrody zamkna. Tlo am to poziedzioł a Zygfrydek ze strachu w buksy trznół (puścił bąka). Coleś papo nie zmniarkował, mózi, co Adelki psies przepod ? Jom zawdy chcioł mniyć tyż co swojygo. Adela mniała, a jo niy. Łón psów nie lejdowoł (nie cierpiał) a Szafrynka psa brukowała. Rozum do gyszeftów (interesów) to tan Zygfryd zawdy mnioł. A to buł jygo psiyrszy gyszeft i nie za swoje. Musioł borak jekoś swojo siostra łudobruchać, bo sia potam zawdy łuż do pospołu z koźlokam po rozgorcie (po zagrodzie) ługoniali. siułka - chwilkę utropek - urwis sklepy - piwnice rónkle - buraki parchimowo koszula - flanelowa koszula fejnami knaflami - fajnymi guzikami łustyrowoł sia - uspokoił się z gulonam - z indykiem nie zmniarkował - nie zauważyłeś w jizbie ciamno jek w psiekle łustyruj sia - uspokoj sie nie lejdowoł - nie cierpiał brukowała - potrzebowała gyszeft - interes po rozgorcie - po zagrodzie Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Do Pana Cyfusa 26.02.06, 21:42 Kolejne gawędy miały być do dwa tygodnie na stronie z pamiątkami olsztyńskimi, ale jakoś zima wszystko zamroziła i nic nowego nie słychać? Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 7 26.02.06, 21:43 Lekcja siódma - będzie jutro. Wszak dziś niedziela, nauka poszła w kąt :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 26.02.06, 21:52 Lekcje są nam bardzo potrzebne , bo wiesz Tralala, czytając gwarę kojarzę sobie te lekcje na żywej gwarze. Najbardziej mi utkwiły te proste sprawy jak 'ji' - jizba, jidziewam - zwracam na to uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Mój łutropek cz.II 26.02.06, 21:53 Mój łutropek cz.II Jenygo razu Matylda prazie ze strachu nie pomerła. Mojo siostra Hilda dopukónd do Rejchu nie wycióngnóła w Łolstynie mniyszkała. Ji chłop buł munorzam ) młynarzem). Mym sobzie zawdy pomogali. Łón noma mónki łobzorgował, szrółty, abo łotrambów, a łóna prazie roz na tydziań do noju cugam przyjyżdżała po jojka, masło abo szpek. Jekoś tak na Zielgónoc byli łu noju i potam jek mnieli zazod do łolastyna jechać mózi Hilda, coby nolepsi na pora dni Zygfrydka ze sobó wziyli. Do szkoły eszcze pora dni nie musi, to niech sobzie szurek mniasto łoboczy. Zygfryd yno psiantó w dupa i w łobleka co łu psiyrszy komuniji buł wskok i przy dźwyrzach stoji. Bez ta radość to i piciów (skarpetek) zaboczył łoblyc. Zaprzóng am tedy kónie i łodzióz jych do cugu. Eszem szurkoziu pora groszów w kesiań wetchnół co by mnioł na bómbóny (cukierki). Jek am nazod przyjechoł Matylda siedziała na ślómbanku łuryczano jek boske nieszczajście. Moglim go Klyjmens dóma łostazić, toc łón sia cole w mnieście nie wyzno. Łóna zawdy tak, jek tlo co, ryczy jekby mniała za co. Nie rozumniejesz mózia, co szurek śwata ciyków a przy twojam szorcu (fartuchu) to łón go cole nie łoboczy. I tó razó Matylda mniała recht. Za dwa dni pod zieczór Zygfryd przyszed do dóm. Psiechtó z Łolstyna. Szesznoście kilómytrów. Nacyganiuł Hilda co som do bonófu (na dworzec) trasi, to go puściuła. Jechać z niam nazod ni mogła bo tyż musiała do roboty chodzić. Tylo Zygfryd na bonóf nie poszed. Słóneczko mózi papo fejn śwyciuło, tom sobzie pomyśloł, co psiechtó ziancy nowygo łobacza jek bez łokno z cugu. No jó, tlo co by buło jek byś pobłóndziuł, Matylda rance załamuje. Aleć matulku, jek psies do dóm droga nojdzie, to jek człoziek mo nie trasić. I eszcze psieniandze am łuszporowoł (zaoszczędził), mózi, mom łoddać ? Rychtyk mój szurek, am sobzie pomyśloł, łón w życiu nie przepodnie. Łostow sobzie te psieniandze do zeptembra jek do Gyczwołda na kermas pojydziam. Jek tan cias chibko leci. I tero tan łutropek zaro bandzie mnioł swojygo szurka. Tlo jeno szczajście co my sia nie starzejewam. szpek - słonina , boczek piciów - skarpetek szorc - fartuch łuszporowoł - zaoszczędził Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Mój łutropek cz.II 27.02.06, 14:39 Aleśmy się wybawili za wszystkie czasy. No to teraz do następnego karnawału, ale przedtem z podziękowaniem za piękne gawędy, kilka odpowiedzi na pytania, udzielone przez samego mistrza Edwarda. Mam nadzieję, że Tralala też to przeczyta ... ...Witaj Gajowy! Napewno na nic się nie obrażam. Po prostu za mało mam czasu. Często jestem w terenie, a dostęp do internetu mam tylko w pracy. Naprawdę cieszy mnie zainteresowanie internautów z innych regionów Polski tą tematyką. Nie jestem w stanie odpowiadać mailem na wszystkie indywidualne zapytania. Rejbowane to tarte kartofle np. na placki. Zgadza się, że tylko w południowej Warmii używano gwary i była też nie jednolita ale w przeszło 90% oparta na jęz polskim. Augustyn Steffen oprócz tego co wspomniałeś opracował i wydał słownik warmiński tylko nikt (laik) z niego nie skorzysta. Najpierw są w nim zwroty i wyrażenia warmińskie, a potem tłumaczenie na polski i to jeszcze z tzw. znakami akademickimi. Jan Lubomirski przez długie lata zbierał i opracował przeszło kilka tysięcy autentycznych pieśni z Warmii i Mazur. Prawdziwa skarbnica. Można to znaleźć w OBN. Gwarą pisał również Alojzy Śliwa jako Kuba z pod Gietrzwałdu. Były to jednak teksty z uzasadnieniem ale stylizowane w większości na gwarę. Mam bardzo dużo jak wiesz wiedzy na ten temat i materiałów i chętnie podjąłbym się tej pracy. Powitaliby to z radością autorytety w tym temacie, profesorowie Sakson, Traba, dr Chłosta. Niechby tylko ktoś się do mnie o to zwrócił, zaproponował, rozsądnie porozmawiał. Gawędy do gazety przestałem pisać bo naczelny mi powiedział, że powinienem je dalej pisać tylko czystą polszczyzną bo gwara denerwuje czytelnków! Ja wcale nie miałem zamiaru napisać książki "A życie...". To Małkowski powiedział, jeśli nie pan to kto? Ja wiem, że jeśli ja się za to nie wezmę to to wszystko zdechnie śmiercią naturalną. Niech więc może internauci zrobią szum wokół tego i otworzą kaprawe ślepia tym, od których wszystko zależy, póki jeszcze jest czas. No więc widzisz teraz jak się sprawy mają. Czekam na odpis i pozdrawiam. Cześć Edek. ... a ja dopiszę tylko - dziewczyny do boju, musimy zmotywować nasze niemrawe władze i media, żeby wreszcie pomyślały o tym, że nie tylko igrzysk nam trzeba, ale promocji gwary, naszej tożsamości, bo kiedyś będzie na to za późno. Pozdrówka :)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Mój łutropek cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:06 Gayjowy, ale niespodzianka, sam autor tych ślicznych gawęd do nas zawitał. Jak nas to wzmacna. No tak problemów jest bez liku. Zawsze twierdziłam póki sie żyje i może to trzeba nawet. Ja własciwie siedzę bezproduktywnie na forum, a teraz mam swoje hobbi, nowe hobbi bo tak muszę to nazwać. Jest nią gwara. A krainę mamy przecież piekną i bogatą, bogatą w tradycję i tą naszą śliczną gwarę. Powiem szczerze , jestem już trochę doświadczona w niej, poznawałam cichaczem śląskie strony , jest ich ogromna ilość. Najbardziej podoba mi się stronka 'śloonska luba', gdzie jest i radio i jest poezja , wiersz, gadki szmatki, wice, piosenki, kulinaria czy jak to nazywają maszkety, a wszystko w gwarze i w wesołym stylu. Tryska z niej energia i życie. Ale to tak na marginesie. Co my możemy zrobić ? Jedynie proponuję założyć podforum, ustalimy nazwę i poprosimy o założenie. Nazbierało nam się już dużo tematycznych wątków w których sie już nawet gubimy i jeszcze by się założyło, tylko nie chcę za bardzo forum zawojować samą gwarą. Możemy zorganizować konkurs na najfajniejsze zdanie w gwarze, możemy zamieszczać powiedzenia warmińskie no i dużo , dużo ciekawostek i uczyć się tej gwary. Jak tylko damy radę zamieścić pieśni i gawedy na serwerze to już bedzie dużo. (Gayjowy, gdyby z tym były klopoty to mogę poprosić Hanysa o pomoc) Poza tym powinniśmy rozdzielić wątki twórczości Kajki, Gizewiusza i innych twórców warmińskich by to wszystko było przejrzyste. Cyfus wspomniał o inny jeszcze autorze tekstów pieśni i wierszy - niejaki Kuba z Gietrzwałda. Jest nas narazie trójka. Tralala bedzie naszą 'gburką' czy jak się to będzie nazywać po warmińsku. Nie widzę ani jednego głosu sprzeciwu ;) Już nią została :) Tralala prosimy o zabranie głosu :) hehe Jeszcze się gdzieś zapodział MobyDick, napewno jest duchowo z nami. Może sie ktoś jeszcze przyłączy, jakiś miłośnik ziemi i tradycji. Temat pewnie otwarty i wszyscy mile widziani. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Mój łutropek cz.II IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:12 Dodam jeszcze, że ksiązką - A zycie toczy się dalej..... jestem zachwycona, zaczełam ją czytać. Jest pod niesamowitym wrażeniem samym wstępem i jak fantastycznie dyplomatycznie łaczy tradycje niemiecką z polską. Jak on to potrafi. Mam pytanie - jak nazywać Gyfusa skoro nie lubi nazwy 'mistrz' i Go rozumię, ale problem jak nazwać Cyfusa skoro jest w tych czasach najlepszy z gwary ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re:Na grzybach cz.I IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:15 Na grzybach cz.I Sia mózi co ludzie na wsi só nołożne reno z kokoszami wstawać. Może to i prowda, tlo mnie sia łuż zawdy prazie reno nolepsi spało, Na zieczór to bym móg i do północy siedzić i godać, a nolepszy spsik jek zawdy ma nojdzie jek łuż brok (trzeba) wstać. Na wsi sia zawdy lepsi spsi jek w mnieście. Żodne ołta nie łałasujó, nowyży co kur zapsieje abo ptoki, bo przy lesie mowam naszo chata stojić. I dzisioj tyż tak buło jek zawdy. Prazie mi sia coś fejnygo przymarzuło, chyba z jekamiś młodami dziywczokami am tancowoł na jekamciś weselu, no rychtyk fejn buło, aż ma chtóś w żebra rznół. Bez siułka (przez chwilkę) am nie ziedzioł gdziemjo je. "Klyjmens ryroj sia, psiónto kukawka łodkukała". Że tyż psiorun ta mojo Matylda zawdy wszystko łusłucho. Colem nie zmniarkowoł kedy łóna sia z łoża zwlokła. I cole mi nie w lepa buło łuż wstować, ale jek mus to mus. Toc mowam jiść na grzyby. Łobydwa szurki łuż tyż na nogach. Frysztyk łuż na stole. Krowa łuż tyż Matylda zdójrzuła wydojić, bo, bo eszcze ciepluchne mlyko buło jek am go sobzie kasztrolkó z tygla (rondelkiem z garnka) zaciyrzpnół. Łodmuźilim tedy pociyż, zjedlim i do lasa. Pudziewam bez rozgort (zagrodę) papo, mózi Zyfryd, bandzie bliży, tlo jek ty sia bez te szprosy przekamlujesz. No ty szurku, bocz som co byś buksów nie poder, taki grózek (staruszek) tom eszcze nie je, mózia. Las jek to mózió mowam kele dupy to i za gwołt jiść nie brukowalim. Wojtek mnioł smaka na pympki (maślaki) to poślim trocha dali w młode leglije (choinki). Grzybów mowam latoś gwołt, ale ludziów w lesie prazie eszcze ziancy. Dwa niydziele tamu w radyji godali co po tam Czornobylu łu noju te grzyby nie só zdrowe, a boc to człoziek na radyjo słucho ?. Co zakozane zawdy łuż lepsi smakowało. nołożne - przyzwyczajeni łałasujó - hałasują bez siułka - przez chwilkę nie zmniarkowoł - nie zauważył w lepa - z ochotą kasztrolkó z tygla - rondelkiem z garnka zaciyrzpnół - zaczerpąłem rozgort - zagroda brukowalim - potrzebowali pympki - maślaki leglije - choinki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re:Na grzybach cz.I IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 20:18 Są klopoty przy wejściu na dłuższe wątki. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re:Na grzybach cz.I 27.02.06, 20:48 A mi się udało, ale faktycznie forum dziś chodzi bardzo ospale. W dodatku właśnie mnie wylogowało i wycięło gotowy post :(( Nie wiem, jakiej to pracy podjąłby się pan Cyfus, ale już się cieszę. Będą nowe gawędy? Gazeta Olsztyńska nie chciała drukowac gwary warmińskiej. Dobre sobie, to niech wrócą do dawnej nazwy swojej gazety z lat pięćdziesiątych Głos Olsztyński - organ PZPR, i niech nie udają spadkobierców rodziny Pieniężnych. Seweryn Pieniężny nie wsydził się pisać polszczyzną stylizowaną na gwarę. Co do odrębnego formu - to mam mieszane uczucia. Może lepiej jest tak, jak teraz - co wieczór, hop królik z kapelusza i taka dawka regionalizmu na forum głównym. No to teraz czekam co na to Gajowy, i biegnę szukać felietonu Kuby z Wartemborka. Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Kuba z Wartemborka godo 27.02.06, 20:53 „Gazeta Olsztyńska" nr 41 — wtorek, 19 lutego 1929 roku Moi Złoci! Strasznie mi markotno, że tak długo do Waju pisać nie mogłem. Nie moja jednak jest w tym wina, lecz przeszkodę odgrywa „vis major" czyli siła wyższa, którą jest mróz. Obiecałem Wam, że po teatrze w Olsztynie do Was napiszę. Więc chociaż już dwa tygodnie minęły, chce zło naprawić. Byłem w tej „Concordiji" i obejrzałem sobie ten tejater. Pomimo mrozu przybyło bardzo dużo ludzi, tak że pan Biegała otworzyć musiał dużą bramę. Amatorzy odegrali swoje role lepiej jak aktorzy niemieccy z trojdanku 3. Nie będę tutaj nikogo wyróżniał, tylko powiem „Bóg zapłać" za tę ucztę duchową. Jeno ten obżarty Fryc mi się nie spodobał. Chodził on z gnatem w ręku, jak gdyby chciał jeść na zapas. Pewnie miał strach postu. Po przedstawieniu była fest zabawa. Tańczyłem w lewo i w prawo prawie z wszystkimi frajlenami. Najgorzej było, gdy wróciłem do domu. Od „podpierania ściany" zrobiło mi się słabo. Idąc więc z Wartemborka do Łapki zmarzły mi uchole, zaschło gardło i gdy przybyłem do domu byłem prawie nieżywy. Na drugi dzień ani rusz, ani ręką, ani nogą ruszyć nie mogę. Z gardła głos się wydobywa. Jeno patrzałem w pułap jak konające ciele. Gospodyni ręce załamuje, gospodarz klnie, bo zachciało mu się draszować — i stał się rwetes jak na jarmarku. Pierwsza odzyskała równowagę gospodyni. Posłała do Wartemborka po doktora. Ten oklepał mnie, obmacał, spojrzał do gęby i powiada — grypa. www.domwarminski.pl/content/view/321/443 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Kuba z Wartemborka godo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 21:41 „Kubolku kochany jeno psisz, łoni sia na drugi roz naprazio!" Ale jo sia łuperłem i mózia nie! Jo musza Woju łobsztrófować." hehe, czytam, a forum tak się ślamazarzy, że tylko czytam Fajny ten Kuba Dalej czytam Dobrze, jak chcesz tak będzie. Faktycznie musi być nas spora grupa , żeby takie oddzielne podforum zrobzić :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tralala Lekcja 7 nosowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 21:50 No to jeszcze siódma lekcja i dobrej nocki życzę. Samogłoski nosowe, czyli ą i ę Samogłoski nosowe charakteryzują się na terenie Warmii dużą różnorodnością. Jedna osoba mogła wymówić ten sam wyraz, zawierający ą lub ę, na kilka sposobów. Można było, na przykład, usłyszeć: 1. ą wymawiane jako om: gołombki, skopmy 2. ę wymawiane jako am, an lub en: gamba, manczyć sia, podziankować, bandzie, rankaw, prandzy. Takie ‘a’ zastępujące ‘ę’ wymawiano bardzo szeroko, całą gambom :) 3. inna często spotykana wymowa to dla ę: czajsty, gajsi (gęsi), ciajżko. Dla ą: wojsy, łusiójść, majż (mąż). 4. poza tym, na końcu wyrazu obie nosówki tracą swoją nosową wymowę (mówiąc naukowo, ulegają denazalizacji), np. sia, winszuja, banda (będę), wyjado (zamiast wyjadą), zabaczo (zapomną), dostano (dostaną), robzio (robią). Hmm, to jak można było powiedzieć takie oto warmińskie przysłowie: Gdy się święty Jan rozpłacze liche będą kołacze. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 nosowa 28.02.06, 20:07 Te czasowniki sa szczególnie wazne :) Jek sia śwanty Jan rozpłocze licho bandó kołace Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 7 nosowa 28.02.06, 20:20 O jak ładnie, Rito. Miałam kłopot, co zrobić z tym ę i ą w będą. Teraz widzę: bandó. Acha, lekcja ósma przełożona na jutro, bo dziś podkoziołek :) Tak tedy aż drugi raz. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 nosowa 28.02.06, 20:50 ;)))) A co myślita , co jo godać ni moga, to tlo zaczekajta ;) Moż'esz' psić i jesć, ale o mnie nie zapómniej i patrz', co nie trącisz głosko w głoske . No i tak ta Tralala przisz'ła, to wzieła głoske i mówi: Wypijem z przyjacielem - i trąciła - nie dobrze by było nie wypić. Jek wypiła, zaroz padła ;))) A wyczytałam u Cyfusa , że on tez przeczytał te bajki i legendy w gwarze i jak ja buł nimi zachwycony. To przypadek piekny. Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 7 nosowa 01.03.06, 20:50 Może i padła, ale zaraz wstała, tylko głoski jej się pomieszały. Zamiast 'a' wpadło 'o' (no co pon godo?), 'o' zaś w 'u' się zamieniło (bo pudzie pon precz!), a 'e' wpadło do gardła i wyszło z niego 'y' (abo do chlywa zawrę). Ale o tem potem - w lekcji ósmej :) Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 8 - ostatnia ? 01.03.06, 20:53 Lekcja ósma - o tym jak ściągamy (skracamy) długie samogłoski Staropolskie długie samogłoski a, o oraz e były ścieśniane. Mogły pojawiać się w różnych wariantach: 1. staropolskie a może być wymawiane jako a lub o, np. gospodarz, ale pon (zamiast pan) lub godo (zamiast gada) 2. staropolskie o może być wymawiane jako o lub u, np. żołti, pudzie 3. staropolskie e może być wymawiane jako e, y lub i, np. kolepa, chlyw, żika I to ostatnia lekcja z mojego samouczka (Warmiacy i Mazurzy, życie codzienne ludności wiejskiej w i połowie XIX wieku, praca zbiorowa pod red. Bogumiła Kuźniewskiego). Teraz zostały nam praktyczne ćwiczenia pod kierunkiem Rity, żebyśmy całom gambom po naszamu mózili. A na początek Wielkiego Postu takie oto warmińskie przysłowie; Ni ma w chlebzie łości, Kiedy się ciało wypości. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 nosowa 01.03.06, 20:54 Witaj Tralala, mam dzis dużo pracy , bo szykuję nowa niespodziankę. Ale problem jest ze samym słowem 'godo' Czasami pisze się w tam 'a'. ' godała' a czasami 'godoła' Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: Lekcja 7 nosowa 01.03.06, 21:18 Jak wynika z lekcji 8, raz 'a' nie zmieniało się, a innym znów razem 'ściągało' do 'o'. Pewnie w jednej wsi ludzie 'gadali', a w innej - 'godali'. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 nosowa 01.03.06, 22:02 tralala33 napisała: > Jak wynika z lekcji 8, raz 'a' nie zmieniało się, a innym znów razem 'ściągało' > > do 'o'. Pewnie w jednej wsi ludzie 'gadali', a w innej - 'godali'. Nie tak :) godali i godoli to drugie 'o' raz jest'a' raz jest 'o' Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 nosowa 02.03.06, 20:55 'Żodnygo jinkszego nie chca.' Tralala, fejne zdanie. Zobacz 'e' zamieniamy na 'y' = żodnygo lekcja z ji też była = jinkszego, 'e' zamieniamy na 'a' = nie chca Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Lekcja 7 nosowa 02.03.06, 20:56 dobrze nawiązałam do lekcji ? I jeszcze to, zobacz: ' nolazła' - prawidłowe 'nolozła' - ? Ciężko to chwicić kiedy pisać 'o' , a kiedy 'a'. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rita Re: Kuba z Wartemborka godo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.06, 21:53 "Tutaj pan redaktor odzyskał swobodę i fantazję, opowiedział mi dowcip o Stefiku i Marynie," Jaki to jest dowcip ? hehe Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Kuba z Wartemborka godo 28.02.06, 12:23 Co my możemy zrobić ? Tak jak to Edek ujął: otworzyć kaprawe oczy decydentów na problem, którego oni nie widzą. A więc : maile do wojewody, marszałka województwa, prezydenta miasta, do panów profesorów, których E. wymienia z nazwiska, do mediów - Radia Olsztyn, Gazety Olsztyńskiej, Wyborczej (lokalnej) i do kogoś tam jeszcze ... A jak to nie da efektów, to stworzymy podforum z udziałem (mam nadzieję samego Klyjmensa) i dopiero będzie wstyd naszym lokalnym decydentom. A te stronki śląskie też można im wysłać, niech zobaczą jak można cieszyć się swoją krainą, małą ojczyzną (jest też takie stowarzyszenie w Olsztynie). Nam pomysłów napewno nie zabraknie, tylko niech będzie jakaś zachęta do działania a dla Klyjmensa mała rekompensata, bo nie samym chlebem twórcy żyją. Rita, ja już umiem wgrać z kasety do kompa, tylko problem jest z umieszczaniem na necie - trzeba założyć domenę (to nie stanowi), a później umieścić ją na serwerze i tu się zaczyna sprawa (koszta, prawa autorskie i inne ...). Jeżeli Hanys mógłby pomóc to ja mogę przesyłać gotowe pliki mp3 z gawędami i muzyczką, a on by je wklejał na śląską stronę. Myślę, że to by było najprostsze wyjście. Mielibyśmy link do utworu i każdy mógłby z tego korzystać. To tez nie jest do końca zgodne z literą p..., ale co innego możemy zrobić? Ja będę pomagał jak tylko można, żeby się udało... Co Ty i Tralala na to ??? Pozdrawiam :)) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Kuba z Wartemborka godo 28.02.06, 19:59 Gayjowy, dodajesz energii i werwy, może nam coś z tego wyjdzie. Po pierwsze musisz podać adres @ poczty na którą takie prośby trzeba wysyłać. Po drugie, prawdą jest , że życie dzisiejsze jest trudne i mało kto chce sie tym zajmować jeśli musi zarabiać na rachunki domowe, bo o jedzeniu nie wspomnę. Na poznanie gwary trzeba mieć czas, na poznanie tradycji i historii również. I dzisiejsze zabiegane czasy również nie sprzyjają regionalizacji. Jedyne wyjście widzę w motywacji i faktycznie w politykach, którzy powinni być za promocją regionu. A region jest wtenczas gdy ludzie mają wspólną gwarę, wspólne obyczaje i zwyczaje, wspólną tradycję. Gdy tego nie bedzie to wtenczas bedziemy mówić o skupisku ludzi , a nie o regionie. Ale tak czarno to tego nie widzę, bo sama siedzę w ksiązkach, ktore Cyfus nam napisał dzieki namowom Prezydenta Małkowskiego. Jednak jest dobra wola tylko trzeba to bardziej rozpowszechnić. Jeszcze parę lat nic nie wiedzieliśmy na forum teraz mamy źródeł a źródeł i należy się już z pierwszej iskierki cieszyć. Czyli załatwiać z Hanysem . Potrzebuję trochę czasu, acha i Gayjowy nie zapomnij o piosenkach , ktore były zamieszczone wraz z kasetą :) One dodawały uroku. A teraz poziam woma , ze oddaje się całkowicie ksiażce....a życie toczy sie dalej, bo własnie wspominam tynkę (wannę) w ktorej się wszyscy po kolei kąpali raz w tygodniu w soboty i o tym pisze też Cyfus. Czytam z łotwaró gambó. No i jak nazywać naszego Cyfusa ? Bandziewam z Tralalaó rozwijać wątki bo tematy mi się rozwijają dopiero. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Na grzybach cz.II 28.02.06, 20:51 Na grzybach cz.II Wojtek sia łostoł pympki zbziyrać, a mym z Zygfrydam pośli dali. Jom znoł taki plac co jekby i z dziesiańć mniastowych przde mnó zbziyrało, zawdym eszcze swoje naloz. Bez pu godziny am prazie zianksze pu kubła brzozoków i kozoków mnieli. Łusiedlim łobciścić i cygareta wykurzyć. Gwołt buło robaczych. Zygfryd chcioł prawych (prawdziwków) łuzbzierać do łususzanio na śwanta.. Wojtek doszed, to poślim dali. Kele strugi łójskygo roku am naloz bez psiantnoście w jenam mniejscu. Bo prawe (prawdziwki) zawdy nojdziesz jek ziysz gdzie stojó. No psiorun morowy, aż ma z nerwów strzójchło. Rychtyk z tygo mojygo placu prazie dwa ołta łodjyżdżajó. Pol diobu co tak do lasa ołtam wjechali. Tlo jek łóni w tam lesie naświnili ! Łobaczyli noju, jedan sia łustoł i wylazła z niygo taka szpetno pulcheryjo i mózi do mnie , poziydzta mi dobre ludzie, jek my mowam do warszawski szosiji dojechać. Nolepsi bym jó zaro bez pysk rznół. Jek woma nie wstyd , mózia, w dupa pojydzieta a nie do Warszawy jek zaro tygo pracharstwa (śmieci) nie weźnieta do ołtów co tu po woju w lesie łostało. Ta pulcheryjo gamba łotworzuła jek by pozietrza dostać ni mogła. Dojcie pokój foterku, mózi Zygfryd bo noma eszcze te warszazioki wpoló. Tyż am zmniarkował com pewno trocha za fest do kobziyty nagodoł. Ale żodan nic nie poziedzioł, pogasili motóry, wyleźli z ołtów i pozbzierali te byksy (puszki) łod psiwa, flaszki, papsiyry i czego tam eszcze nie buło. Tlo ta baba dali stojała z łotworzónó gambó jek by knybel pożerła. Zygfryd jam droga pokozoł i pojechali. Jom sia nie móg łustyrować (uspokoić się). Bez telewizór pokazuwali jek dzieciuki roz do rokumajó śwat przóntajó. Jó, tlo doczamu dzieciuki majó tan śwat co rok przóntać jek take pony co psianknami ołtami jeżdżó tak tan śwat zaświniajó. Ziancy pracharstwa - smieci byksy - puszki łustyrować - uspokoić się Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Kuba z Wartemborka godo 01.03.06, 12:20 A więc motywujmy polityków naszego regionu, żeby im się chciało chcieć. Musi do nich trafić, że są ludzie, którzy powinni być pod ochroną, że decydenci muszą o tych ludzi dbać, bo to jest nasze dobro kulturowe, którego nie można zapomnieć. Ale musi nas być o wiele więcej, abyśmy mogli wywierać nacisk na panów marszałków, prezydentów i im podobnych. Jak na razie to jesteś Ty i ja , czy Ci to czegoś nie przypomina ? To trochę za mało. Czy dwa maile coś zmienią ? Sorry, zapomniałem o Tralali ! Wiem, że to początki, które zawsze są trudne. Może jakoś to rozkręcimy i rozśpiewamy. Dasz znać kiedy będzie można gdzieś umieszczać pliki mp3, a ja postaram się przetworzyć nasze śpiewanie i godanie na pliki do wysyłki. Może i ja będę niedługo czytał z łotwartó bambó ... A Cyfusa może nazwiemy 'Zródło'? Jest takie żródełko w Gietrzwołdzie, to by się piknie kojarzyło ?!? A tu masz adresy, na które można wysyłać maile : wojewoda@uw.olsztyn.pl - Bogdan Supeł prezydentolsztyna@um.olsztyn.pl - Czesław Jerzy Małkowski promocja@um.olsztyn.pl - wydz. promocji urzędu miasta andrzej.rynski@warmia.mazury.pl - marszałek województwa Andrzej Ryński awenzlaw@uw.olsztyn.pl - biuro prasowe wojewody bo nie znalazłem wydziału kultury UW... kuled@warmia.mazury.pl - dep. kultury i edukacji urzędu marszałkowskiego, dyr. Bogdan Pierechod Co do profesorów Saksona, Traby i dr Chłosty to może zostawmy ich na "potem". Zobaczmy, jaki będzie odzew ze strony ludzi władzy !!! No to do boju Polsko !!! :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Kuba z Wartemborka godo 01.03.06, 12:27 Rita i jeszcze coś, bo masz czasu za mało to sobie poczytaj ... www.domwarminski.pl/component/option,com_frontpage/Itemid,40/ Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Kuba z Wartemborka godo 01.03.06, 20:18 Rozkręcimy to Gayjowy, zobaczysz. Jestem pełna energi , jak nie tak to tak. Mało ludzi , to nic. Pamnientaj, że Cyfus tez jest sam i wiele lat upłyneło, żebyśmy poznali to co inni mieli do powiedzenia , a nie zdązyli. Takie jest zycie. Pewnie szybko tego serwera nie zalatwię, ale nadzieja jest. Stopniowo do wszystkiego dojdziemy i do wprawy i do poznania tej wspaniałej acz bardzo niedocenianej krainy. Może ktoś się zgłosi z umozliwieniem miejsca na serwerze ? Teraz to ja siedzę w ksiązkach, jeszcze nie czas na działanie tak energiczne. A najwięcej zależy od ludzi i jak dużo zależy od ludzi. Tą stronke domuwarmińskiego przestudiuję w miarę czasu. Teraz czas na gawędę :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Byzuch z Rejchu cz.I 01.03.06, 20:35 Byzuch z Rejchu cz.I Zawdy sia radujewam jek mojo siostra Hilda do noju z Rejchu na byzuch (w odwiedziny) przyjyżdżo, ale latoś tom sia ni mogli łuż doczkać. Psiyrszy roz mnioł Hildy syn Adalbert swojó kobziyta do noju przyziyżć. Łón je Wojciech łochszczóny, po mniecku go mózió Adalbert. Naprzód am ni mog przywyknóńć, ale jek am łusłuchoł co jenygo śwantygo tyż tak mózió to niech mu bandzie. Łóni sia łożanili latoś w januarze. Mym na weselu nie byli bo jom mnioł prazie w krzyżu. Matylda cało chata mniała fejn wypucowano, jom caluchno łobora grabziami wyciściuł, a krowy po rozgorcie bez ketów (łańcuchów) sia pasły. Matylda z rena na koło wsiadła i do Bazylowy córki pojechała. Łóna w mnieście za fryzyrka robzi. Praziem ji nie poznoł jek nozod buła. Take strzampsidło ze łba to jo ci som zrobzić moga, mózia. Ludziom za wstyd. Klyjmensku, mózi, w tam jych szpiglu (lustrze) tom rychtyk fejn wyglóndała. Może to bez ten zietrz jek am na kole curyk (z powrotem) jechała. Weź no pora łómołtów (spinek) i dopukónd cia eszcze nikt nie zidzioł, zrób sobzie copf (kok). Bo cia śwogerka nie pozno. Ano jekoś tak pod zieczór zjechali. Ołto fejn, prazie nowe, tlo łóni fest łumanczóne. Bez dwadzieścia godzin jechali. Ale Hilda zaro łożuła. Łu woju zaro w łoże wlyźć to grzych. Tak mi tajskno buło woju łobaczyć, a spać zawdy zdójrza. A weź no ta kamyra Klyjmens i pokrańć ma trocha jek z Matyldó bandziewam krowy dojić. Am łobziycała mojam siójsiodkom w Rejchu pokozać co jo eszcze krowy doijć potrasza (potrafię). Jeno szczajście co Zygfryd ze swojó prazie przyjechali i łón ma od tygo niejszczajścio wyranczuł. Jo sia tam na tych fizmatyntach (urządzeniach) nie wyznom. Łobrozik knypsnónć to jó, tero take aperaty łoddo co każdan gupsi potrasi. Łójskygo roku am łod naszy Adeli na geburstag taki dostoł. na byzuch - w odwiedziny latoś - w tym roku szpiglu - lustrze curyk - z powrotem potrasza - potrafię Łobrozik knypsnónć - zdjecie zrobić Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Byzuch z Rejchu cz.II 01.03.06, 22:24 Byzuch z Rejchu cz.II Na ziecierzo , mózi Hilda, muzy łuwarzywam, na śwyżam mlyku. Matyldo doj no mi móntew. Szorc łuziójzała i łuż sia przy kochercie ryro. Tak sia Hilda z nojó pozbadli z tam warzaniam co na frysztyk mnielim łuż swojski chlyb łupsieczóny. Jeno szczajście com zakwasu w dziyżce eszcze mnioł dosić. Pódżta szurki, mózia do Zyfryda i Wojtka - tak am go zawdy tu mózili, pudziewam do bagna karasiów nafitać. Wojtkowo chciała z noma. Fejny dziywczok, łoczy take bystre, gamba ji sia zadywdy śnieje, tlo sia nie łodzywo. Poziydz mi Wojtek, jek mowam przy ni godać. Zygfryd tyż może po mniecku, tylo tan nosz mniecki je trocha jenakszy jek tan łu woju. Ale wuja - łón tak ściyrwo zawdy do mnie móziuł, możewam godać po naszemu. Krystelka je ze Ślójska i po polskamu może lepsi jek wosz szołtys. Prazie mi godała co warnijsko godka rozumnieje jek swojo. Patrza na Zygfryda i na nió a łoni tlo sia śniejó. Pewno sia zmózili starygo trocha zmachlować (okłamać). Nafitalim karasiów, zaro przy bagnie musielim łosproziać (oskrobać) i poślim na zieczerzo. Tych karasiów prosto z pateli ni mogli sia te Mniamce łodjeść (najeść). Wspomninków kónca nie buło. - Am słuchała, mózi łoraz Ktystelka wuja co wyśta byli muzykont za młodu, a może byśta noma co zagrali ? Jó, na czam jo ci dziywczoku tero zagrom. Zygfryd do ota sia pyznół i brómejza (organki) przyniós, som wziół grzebziań z pergamantam, wyślim przed chata i gralim, a tancować kożdan muzioł. Krystelka z Zygfrydowó mózili co to je dyskoteka pod gruszó. Jo prazie nie ziam co to je, ale fejn to sia nazywo. Ale zaro z rena jidziewam do lasa na grzyby. szorc łuziójzała - fartych zawiązałam przy kochercie ryro - przy kuchni krząta się pozbadli - przypadli bagna - jeziora zmachlować - okłamać brómejza - organki PRZEPRASZAM - dalsza częśc gawędy jest we wczesniejszem wpise - 'Na grzyby' Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.I 02.03.06, 22:15 Matylda w radyji cz.I A co myślita stinole (smarkacze), co jo godać nie moga, to tlo zaczkojta. Prosza szonownygo panstwa, jo je Matylda Klyjmensowo kobziyta. Nie dziwujta sia co jom dzisioj do woju przyszła, ale moj Klyjmens borok przybanczoł (zaniemógł), w łożu leży i łolyko co słuchać nie jidzie. A jek mi poziedzioł "Metildo, jydź ty do mniasta i mów ludziom , co jo dziś bojków splytać ni moga", tom sobzie pomyślała " A jó, pojoda". Tlo nie wyklep babo szpetno, poczamu jom nie przyjechoł. Poziydz co sia noma świnia prosi abo co drugie. Ale naszo świnia sia łuż w czwortek łoprosiuła, a drugi prośny nimowam. Tero tlo nasza kotka eszcze z nodziejó chodzi. A mnie sia pomyślało, jó do mniasta to pojoda jek pani, pyjkaesam pojoda, a nie wozam w kónie jek wprzód. Am reniuchno wstała, aż Klyjmens z łoża zaryczoł "Łuwol sia babo, toc tan ołtobus aż za dwa godziny jidzie". Ale jom tlo pomarczała (pomruczała): leż dziodzie, jek eś taki gupsi, nie ziy co kobziyta trocha ciasu brukuje co by sia wyszykować. Jek to w tylewizórze godajó "Ale sia pani zrobziuła na bóstwo". To i jo na wstyd ludzki nie pojoda. Am łoblekła tan modry rok (spódnica), co mnie go Barwka, Klyjmensowo kuzina latoś z Rejchu przyziozła, bluza w ksiotki i zielóne picie (abo jek to w mnieście moziajó "pańczochi') am gumkami łod weków na łudach zziójziała. A tan kitel (suknia) trocha przykusy, ale w radyji nie bandzie zidać. Am keta (łańcuszek) na szyja zawaluła, ta co mnie Klyjmens na kermasie kupsiuł i tan złoty psiszczónek (pierścionek) eszcze łod ślubu, coby jeke poświńczoki za mnó w mnieście nie lotali. Am sia razu nie muła, bo to nie dobrze na ryza, bo sia możno przeziambzić. Alem Niwyji na gamba nasmarowała i wanglami z psieca brzi na czorno pocióngnóła. Włosy am łuczochrała i trocha wody z cukram rozbełtała co by jych łusztybnić. A jek am sia w szpiglu łujrzała, to aż am na głos zaryczała " O Jenu jekom fejno". Eszczam sia trocha wyparfinowała ( a tan parfin to na niam stoi napsisane 'COTY", ale kotczonami nie śniyrdzi, spraziedlizie). A tero chućko precz z chaty, co by ma Klyjmens nie zidzioł. przybonczoł - zaniemógł łolyko - jęczy, narzeka łolyko co słuchać nie jidzie - jeczy, że wytrzymać się nie da. splytać - opowiadać pomarczała - pomruczałam brukuje - potrzebuje rok - spódnica kitel - suknia keta zawaluła - łańcuszek zawiązała A tero chućko precz z chaty, co by ma Klyjmens nie zidzioł. Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Matylda w radyji cz.I 03.03.06, 11:00 Fejn kobziyta je Matyldo Klyjmensowo, my nie dziwujem sia nic a nic ... A jak sprawy meili, zasypałaś już nimi nasze władze ? Bardzo jestem ciekaw, czy będzie jakaś reakcja z ich strony. Jak znam nasze realia to pewnie dużo będzie pustych słow, a w końcu wyjdzie na to, że "zróbta se sami". A niech to ... zrobimy jak będzie trzeba, no nie ? Wytrwałości i zdrowia ... Pozdrawiam :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.I 03.03.06, 20:13 Gajowy, nie tak prędko. Muszę przemyśleć co napisać , jak napisać , by wszystko miało ręce i nogi. Czwarty rok jestem na forum i dopiero od paru miesięcy poznaję gwarę i regionalność. Mam nadzieję, że w trakcie jej pisania jeszcze znajdzie się ktoś , kto nie bedzie obojętny i wtenczas będziemy grupą. Powiedz mi Gajowy, o co możemy prosić rajców miasta? Tak konkretnie. Ksiązki są, gawędy są, tylko sięgnąć ręką. Cyfus pisze drugą część. Tu bardziej chodzi o zainteresowanie się tą tradycją, dzieci tej ziemi, a to już zależy od szkolnictwa. Tu dużą rolę odgrywać może tylko nauka od podstaw. Podejścia do tego zagadnienia nauczycieli, szczególnie tych wiejskich. No i najważniejsze są Stowarzyszenia, tam na miejscu co one robią ? Można się uczyć już gwary, tylko co z tego, kiedy nie ma ani jednego nauczyciela znającego gwarę i pytanie, czy znajdzie się ktoś chętny do uczenia się tej gwary ? Oj, Gajowy ciężki orzech do zgryzienia. A teraz zacznę poszukiwać serweru, szukałam po cichu, teraz zacznę głośno szukać. To jest teraz dla nas najważniejsza sprawa. Wiesz co Gajowy, poznaję charakter Warmiaków dzięki książkom i ich folklorowi i powiem Ci jedno, Warmiacy to są ludzie przyzwyczajeni do cierpień, ta straszna historia ich tego nauczyła. I nie myśl, że nam to tak łatwo przyjdzie. A po nocy przychodzi dzień a po burzy słońce. Ziysz Gajowy - jest cos jeszcze jak dobra wiara. Ja ją mam i mniej Ty pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.II 03.03.06, 21:07 Matylda w radyji cz.II No jó, a tero to woma poziam szczyrno prowda, poczamu Klyjmens dziś ni móg przyść. Łón tero pewno spsi, to i radyji zicher nie słucho. Tlo mu nie mówta com wszystko poklepała, bo ma wyszudzi (skrzyczy). W tamto niydziela, jek szołtys łu noju buł, to ziyta, co am trocha za gwołt wypsili. Szołtys poszed do chaty, a mnie sia tak fejn zrobziuło, am nie ziedziała czy mom spsiywać czy sia śnioć. I mózia "Pódź Klyjmens, potancujam trocha", ale łón mózi. Jidź babo, yś sia łużerła (opiła), lyż do wyra, abo w tylewizór patrzyć, a jo puda sila do siójsioda za mniedza nowościów posłuchać. I chućko czwortka szpritusu z mniodam za pazucha schowoł. Jo mózia " Kleyjmens, nie lyź po nocy do ludzi, mosz wypsite, łobocz leje jek na psa, błoto na drodze, eszcze sia wykopycisz (przewrócisz) i kośle połomniesz. Ale łón ani ma słuchoł. Jo tlo na sila, Matyldo i zaro banda nazod. Lichtarnio z łobory wziół i poloz ściyrwo. A jidź dioble szolóny jek yś taki głupsi, myśla. Kobziyta w chałupsie jek czart, a łón na śwat luzie, głupek jeki. No jó, to jo am sia tedy fejn na zółfa (kanapa) łukładła, wprzód am cisto koszula parchimowo łoblekła, toc może dziod wnet przydzie. Am tylewizór załónczuła. No niy - Sódom i Gomora, same nagodupce lotajó. I baby i chłopy. Ale ten jedan, to (o Jenu, aż ma wstyd godać), ale mnioł take pudupki jek moj Klyjmens za młodu (chi, chi). Łuż am chciała wygasić zomniona (czotra), bo łuż chyba ze dwa godziny tak lotali, ale jo sia aż tak nie wyznom na tym apyracie. A, mózia, niech lotajó, toc i mym tyż młode byli. A te baby chude jek szczapy. Jek jo bym tako chudo buła, to by ma mój Klyjmens nigdy nie wziół, ani żodan drugi. I tak am w tan tylewizór ślypsiała, aż am chiba przydziuknóła, bo cóś mnie sia marzuło. A co sia Matyldzie marzuło to łopoziam potam ;) wyszudzi - skrzyczy łużerła - opiła sila - na chwilę chućko - szybko wykopycisz - przewrócisz się kośle - nogi lichtarnio - lampa naftowa zółfa - kanapa parchimowo - flanelową przydziuknóła - zdrzemnełam się Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.I 04.03.06, 20:48 Gajowy, jutro zaczynam akcję poszukiwania serweru. Znajdziemy go zobaczysz. Już się nie mogę doczekać kiedy pioseneczki warmińskie zabrzmią na internecie i głos Cyfusa na zadźwieczy :) Nie znam się na serwerach , ale kawałeczk miejsca znajdziemy. Trzymaj kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.III 04.03.06, 20:49 Matylda w radyji cz.III Bo cóś mnie sia marzuło. Taki fejny przydón (przystojniak) w dźwyrze pukoł, a jo mózia niy, ni moga dźwyrzów roztworzyć, bom je samo w chacie. A łón co roz to i głośni woli w te dźwyrze. A jo mózia niy, nie wstona. To łón w łokno kamnianiami chcioł ciskać, aż am przeczchnóła. I spraziedlizie chtoś w łokno woli. Jo do łokan, a to moj Klyjmens. Metildko, duszo droga, łotwórz dźwyrze i wyleź po mnie, bo jo chiba do łoża nie trasia. Jeki psies, mózia, to ty tero do chatyś przyloz ? A gdzieś buł do ty pory, momónie z psiekła. A łón godo, niewrzeszcz kobziytko, bo jom chory, ale nie lyż po dochtóra bo ma wstyd. Jo ziam, mym sia z siójsiodam trocha łuciorowali. A jek am do chatu loz, a jek am sia kele kapliczki wyrznół w sama glina, to am wstać ni móg. Co am chcioł wstować to mi sia noga wymskła i kloce am pogubziuł i na sztyrych am do chałupy przyloz i buksy am łuwoloł. I jekoś mi tak nierzóndno. Daj mnie Metildko ópów kostór (dziadków laskę), co do chaty wloza. Komedyjo z dziodam, ale co jo kobziyta am mniała zrobzić. Am wzióła nieboroka za schaby i do jizby wewlokła. Łuwolany jek tan prosiok, koślo spuchnianto, a z gamby smród jek z gorzelni. Aż ma brzydko buło, alem go zeblokła i do wyra zacióngnóła. I do dziś tak leży. Tlo tero łuż trzyźbzi, dupa mu trocha łodźuła to i komandruje. I tlo ryczy z łoża: Metildo, świniom eś zryć dała ? Eś kokoszy pomacała ? Pudingu mi łuwarzysz. I tak calutkie dnie. Ale nie mówta co am tak wszystko poklepała, bo ma dziod łuż nigdy do mniasta nie puści. A mnie sia łuż zawdy marzuło, choc tlo aby roz do "Mek Dółnolda". To tero sia łuż łodzitom. No jó to tedy aż drugi roz. przydón - przystojniak łuciorowali - opili przydziuknóła - zdrzemła się przeczchnóła - oddrzemała się ;) kloce - drewniane chodaki ópów kostór - dziadków lakę Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.III do Gajowego 05.03.06, 20:06 Mamy, mamy serwer - bierzmy sie dodzieła :) Jak się cieszę. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Matylda w radyji cz.III do Gajowego 05.03.06, 20:23 Nie zapomnij tez o szagierce Czerwonego Tulipana i piosenkach o Olsztynie tego zespołu. Sam wybierzesz. Tak , żeby ułożyć po każdej gawędzie jakąś piosenkę. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Litkup za dakelka cz.I 05.03.06, 20:24 Litkup za dakelka cz.I W tamtan tydziań am ni móg do woju godać, bom trocha zachorzoł. Pewnom sia przeziambziuł jek am rónkle (buraki) zbziyrali i prazie bez tydziań am łostoł w łożu leżyć. Noprzód mi sia tak ciajżko na sumnianiu zrobziuło, a potam ma wszystkie gnoty boleli. Pewno jekoś grypera ma ficiuła. Bo to i pozietrze takie szpetne i czloziek łuż nie za mlody. Bogu dzianka za to mojo Matylda. Jamruje co jek chłop całe dnie w chałupsie to jek wrzód na dupsie, ale bez ni bym pewno przepod. I gburstwa dopatrzy i świniów i kokoszów. Jek am z łoża wstoł - wszandzie ciściuchno co som bym lepsi nie potrasiuł. I eszcze cias nolazła co by mi fejny zupy abo pudingu łuwarzyć. Tlo w tamtan psióntek sia z łoża prazie z kokoszami zderła i jó bez zianksze pu dnia na śwat poniosło. Mózi co do kościoła na rane musi, bo na wypomninka dała, potam do krawczki mniała jiść, do gminy z jekamś cytlam (kwitem) i eszcze do naszy tanty Walery. Walerze je łuż bez dzieziańdziesiónt i łóna sia zawdy raduje jek chtoś do ni zajrzy pogodać.Toc niech kobziyta tyż trocha śwata łużyje, a nie tlo zawdy w ty chałupsie i przy krowach. Colem ji ni mnioł za złe. Ale jek am som dóma łostoł to mi sia jekoś skuczno zrobziuło. Ani do kogo gamby łotworzyć, ani sia z kam pozaboziać. Fejn by buło jek bym mnioł takygo małygo psieska, nolepsi dakelka (jamniczka). Naszo Adela mo takygo brónatnygo. Małe to psiordo, a zajadłe na cudzych. Do jizby nie wpuści dopukónd w zamby portków nie fici. Ale na zieczór to sia przy nogach łuwoli i cole go nie słuchać. A bez całó noc z nió w łożu spsi, sia wycióngnie i w schaby grzeje. Jó takygo psieska mi brok. Tlo skónd jo go tero wezma. Łu noju we wsi ani na plonach pewno takygo nie łodda ( nie ma). Żodnygo jinkszego nie chca. rónkle - buraki pastewne grypera ficiuła - grypa chyciała skuczno - tęskno Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Litkup za dakelka cz.I 06.03.06, 15:37 Rita, musisz się uzbroić w cierpliwość, bo na mnie taka dziwna wiosenna niemoc naszła i nijak nie mogę się z tego wyzwolić. Daj mi trochę odetchnąć, a przecież wiesz, że słowa dotrzymuję i wszystkie mp3 będą jak trzeba... Potrzebuję trochę dystansu do wszystkiego, więc nie zmartw się , jak na chwilę przycichnę. To nic nie znaczy, poza tym co napisałem na wstępie. Pozdrówka...:) Odpowiedz Link Zgłoś
generallo tu nie Kaszeby tylko Warmia i Mazury ;) 06.03.06, 16:11 więc nie pisz tu po kaszubsku :) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: gawędy 06.03.06, 20:34 Gajowy nic sie nie martw, serwer jest i to bezpłatny, można tam nawet stronki bezpłatne robić - ale ja sie na tym nie znam. W każdej chwili jest do Twojej czy znawców internetowych korzystania. Spokojnie będzie sobie czekał na odpowiedni moment. Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: tu nie Kaszeby tylko Warmia i Mazury ;) 06.03.06, 21:04 TU jest Warmia i tu godamy po naszamu :) TAM ('szkoda, że państwo tego nie widzą') - macham ręką w stronę Ełku są Mazury, i tam - w stronę Szczytna - też, i jeszcze tam - w stronę Ostródy - też Mazury. Mazurska gadka inna, bo tam 'scypią': 'Zidzita. A to u was wsystko jest, eno na to zwazajta. A i rodzicami sie nie zgarsajta, przodków i ludek nas ćcijta. I nie zabacajta psięknych słów wziesców nasych. A i ziomecke naso mazursko w sercu niejta.' Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: tu nie Kaszeby tylko Warmia i Mazury ;) 06.03.06, 21:10 Kochane Czytelniczki i Czytelnicy! Co wyśta sobzie myśleli, gdyśta tak długo nie zidzieli moji psiankny gamby i nie słuchali mojego mądrego godania. Kuba Tralala, perfekcyjna odpowiedź :) Odpowiedz Link Zgłoś
tralala33 Re: tu nie Kaszeby tylko Warmia i Mazury ;) 06.03.06, 21:19 Eszcze to poziem że mi sia ta warnijska gadka łatwiejsza zdaje. Ale jak na starość zęby wygubię, to może zacznę tak scypac po mazursku ;) Spróbujmy: Zycymy ci sceścia, Generallo, zdrozia i fortuny. No jo. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: tu nie Kaszeby tylko Warmia i Mazury ;) 06.03.06, 21:30 A ja zaproszę Generallo łu noju :) "Las przy dupsie i woda w gambzie." Tak am zawdy łu noju mózili jek łod gburstwa buło nie daleko do jyziora i lasa. No jó to tedy aż drugi roz. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Litkup za dakelka cz.II 06.03.06, 21:33 Litkup za dakelka cz.II Kedajś pamniantom jek am eszcze szutek buł, pojechalim z mojam fotram do Łolstynka na targ prosioki kupsić. I w tan dziań wszystkoś móg człozieku na tam rynku kupsić tlo nie prosioki. Do południa am rycho (prawie) czekali co może jeki gbur z prosiokami przyjydzie, aż jo am w końcu spatrzuł tako staro Mazurka co w mniechu trzy małe psieski do przedonio mniała. Łociec wprzód nie chcioł ani słuchać. Psies mo być psies a nie taki kómel (kurdupel), toc łón noma tlo koty jadozić bandzie, mózi. Ale sia w końcu łudobruchoł tlo sia łuper co to mo być suk, bo eszcze jeny suki nie kupsi. Mnielim łuż dwa na łoborze. A sia ta Mazurka z mojygo foterka łuśniała. Łón myśloł co dakle (jamnik) jek na śwat przydó majó take kośle (nogi) jek kożdan psies i bez to co łóne tak gwołt lotajó, to jam sia te pazory tak zdepczó co prazie bełkami (brzuchami) po ziamni szorujó. Foter doł Mazurce po targowaniu psieniandze, ale łóna noma psieska dać nie chciała, bo mózi co targ bez likupu (wykupu), to żodan targ i psiesek rychło zdechnie. Musioł tedy foterek po ćwortka skoknóńć i z kobziytó litkup wypsić. Łóna tyż drugo kwatyrka mniała i mój foterek sia tak łuciorował co tlo psiesek do dóm kołam jechoł. Jeno dobre co jom droga do dóm znoł, bo foterek bez tan litkup pewno bu do chałupy nie trasiuł. A tan dakel (jamnik) tyż toc drogi nie znoł. Prazie mi sia wspomniało jek to buło bez tan litkup z mojam wujam Alózam. no to do potam kómel - kurdupel suk - pies łuciorował - opił się Odpowiedz Link Zgłoś
generallo Elbląg nie należy językowo do Warmii 07.03.06, 06:11 ale mimo tego życzę wam wszechno dobroho ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Litkup za dakelka cz.III 07.03.06, 22:53 Litkup za dakelka cz.III Z wujam Alózam buło tak: Łón z tantó Martó i dwóma szurkami mnieli gburstwo dwa wsie dali. Łón łuż tero w Rejchu pomer. Dwa niydziele tamu buł łu noju na byzuchu jych młodszy - mój kuzyn Alois. Mym go zawdy Ali mózili. I eszcze tero am sia łuśnieli jek wuja Alóz z Łolstyna wozam nazod do dóm jechoł. Łónegdoj wybroł sia ónkel wozam do Łolstyna na rynek kernoza (knura) przedać. Som. I nie dziwota co jek kernoza przedoł litkup musowo buło wypsić. A jek to zawdy łu gburów jek dobry gyszeft to i litkup nie gorszy. Tedy sobzie mój wuja fest podłochociuł. Nazod jechoł do dóm i spsiywoł swojo nopsiankniejszo spsiywnio " A w Toruniu w kamnianicy, psili psiwko łochotnicy". I pewno go to spsiywanie mocno łumanczuło, bo jekoś pod zieczór kónie na łobora droga same nolazły a wuja społ na wozie w słómnie i zogowoł (chrapał) jek czort. Jó, kedajś sia ludziom na wsi ciajży żuło, tero prazie kożdan gbur mo treker (ciągnik) abo i ołto. Tlo czy treker ciasom do chałupy przyziezie jek sia bez tan litkup łuciorujesz ? kernoz - knur na byzuchu - w odwiedziny gyszeft - interes zogował jek czort - chrapał jak diabeł treker - ciągnik Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Elbląg nie należy językowo do Warmii 07.03.06, 22:55 generallo napisał: > ale mimo tego życzę wam wszechno dobroho ;) Wszyscy myślą , że gwary warmińskiej nie ma, a ona jednak jest. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re: Elbląg nie należy językowo do Warmii 08.03.06, 11:38 Była, jest i będzie, przynajmniej w archiwach tego forum, ale mam nadzieję, że rozkręcimy to bardziej i wielu ludzi będzie chciało po naszamu godać... Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re: Elbląg nie należy językowo do Warmii 08.03.06, 20:58 Gajowy nie mówię złośliwie, ale miałam problem z pewnym ksiedzem w Krakowie, ktory twierdzi, że gwary warmińskiej nie ma. Patrz wpis forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=64&w=29315587&a=38139848 Ale wydaje mi się , ze nie zna tak dokładnie naszej Warmii. Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re:Pamniantoj co byś ty zawdy ciepłe kalasóny łobl 08.03.06, 21:33 Pamniantoj co byś ty zawdy ciepłe kalasóny łoblók Bandzie nowe łopziadanie Odpowiedz Link Zgłoś
gajowy555 Re:Pamniantoj co byś ty zawdy ciepłe kalasóny łob 13.03.06, 19:24 Jo już nie wiem, czy te kalasóny łoblykać czy nie ? Kiedy ta zima pójdzie w czorty? Czy ktoś zna odpowiedź? Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re:Pamniantoj co byś ty zawdy ciepłe kalasóny łob 13.03.06, 19:50 Łoblykoj te kalesóny Gajowy , ta zima bandzie długa , aż tedy do wiosny ;))) Weno jo łoblyczona na 'cebulkę' huhu ha , huhu ha, nasza zima szpetna ;) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re:Pamniantoj co byś ty zawdy ciepłe kalasóny łob 20.03.06, 20:23 A co myślita stinole, co jo godać ni moga, to tlo zaczekajta ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
rita100 Re:Pamniantoj co byś ty zawdy ciepłe kalasóny łob 21.03.06, 21:48 Wątek skserowany Odpowiedz Link Zgłoś