Gość: z_forum
IP: *.olsztyn.mm.pl
09.10.07, 13:58
Matka_Kurka:
>>> Kaczyńskiego można ugotować jak raka, krótkim zanurzeniem we
wrzątku. On tak naprawdę ma do powiedzenia trzy rzeczy: III i IVRP,
POLID, stek kłamstw o cudzie gospodarczym. Te trzy rzeczy trzeba
wybić Kaczyńskiemu z głowy, ale tak jak dotąd nikt mu nie wybijał.
Przepychanie się na znane zawołania, przyniesie taki efekt, że część
uzna hasło "to Urban IVRP" za program lepszy dla Polski od
programu "Tu stało ZOMO" i odwrotnie. Kaczyńskiemu III RP trzeba
sprzedać, a IV RP skompromitować. Fundamenty pod III RP zbudował
Kaczyński. Zacząłbym na miejscu Tuska w ten oto sposób: Panie
premierze, pamiętam debaty z pańskim bratem, w czasie tych debat,
pan prezydent zarzucał mi brak doświadczenia w sprawowaniu wysokich
funkcji państwowych i trzeba przyznać, że choć to nie był argument
istotny w kontekście wyborów prezydenckich, wystarczy wspomnieć, że
Reagan był aktorem i to drugoplanowym, nie miał żadnego
doświadczenia, podobnie Havel, czy w ostatnich wyborach we Francji
oboje kandydatów nie można nazwać doświadczonymi politykami. Ja
wtedy nie miałem wielu argumentów, bo faktycznie w III RP nigdy nie
byłem na szczytach władzy. Dziś mogę przyznać, że w porównaniu do
wielkich budowniczych III RP, braci Kaczyńskich, ja nie mogę się
równać. Obaj panowie siedzieliście przy okrągłym stole, pana brat
również negocjował w Magdalence. Pan osobiście negocjował z ZSL i SD
rząd Tadeusza Mazowieckiego. Pan i stworzył partie PC, w przeddzień
wojny na górze, która była zapleczem politycznym dla Lecha Wałęsy,
kandydaturę Wałęsy popierałem również ja wraz z partią KLD, którą
pan zaprosił do PC i przez pewien czas, jak pan wie KLD była
sygnatariuszem PC. Dzięki PC Wałęsa wygrał wybory, zatem dwa
pierwsze filary Tadeusz Mazowiecki i Lech Wałęsa, to w sporej mierze
pana dzieło i zdziwi się pan, ale uważam, że to były dobre
polityczne posunięcia, zrywające najsilniejsze okowy komunizmu.
Problem polega na tym, że to co pan tworzył postanowił pan
zniszczyć. Najpierw zniszczył pan Mazowieckiego, potem przez wiele
lat niszczył pan Wałęsę. Pański fenomen polega na tym, że potrafi
pan własne środowisko polityczne umieścić jednocześnie na szczytach
władzy i w samym centrum opozycji. Nie było dnia, w którym PC, albo
PiS nie budowałaby III RP, równolegle ją krytykując. Pana brat był
szefem NIK, ministrem sprawiedliwości, prezydentem Warszawy. pańscy
koledzy z PC i obecnego PiS, Dorn, Putra, obaj Kamińscy, Bielan,
Kurski, Lipiński i wielu innych wchodzili w skład AWS, a pan jako
lider PC zasiadał w ławach partii opozycyjnej ROP i nazywał swoich
kolegów partyjnych TKM.
TKM nie przeszkadzała panu w umieszczeniu brata na stanowisku,
ministra, kiedy moja formacja odeszła z koalicji z AWS, z wiadomych
powodów. Jeśli pan chce sprzedać III RP wszystkim, tylko nie sobie,
to się panu udać nie może, ponieważ w każdym okresie jej
funkcjonowania, pan, pana brat i pańscy koledzy brali udział w
budowie III RP. Brała udział również moja formacja polityczna, tylko
że my albo byliśmy, krótko przy władzy, albo w opozycji i nie
unikamy odpowiedzialności, choćby za koalicję z AWS, z którą mimo
wszystko udało się przeprowadzić dwie bardzo udane reformy,
samorządową i edukacji, niezłą służby zdrowia, popsutą przez SLD,
jedynie ZUS można uznać za porażkę, Pan był zawsze zabezpieczony
politycznie. Będąc jednocześnie w opozycji i u steru władzy, można
krytykować, kiedy jest wygodnie i przypisywać sobie zasługi, gdy
jest taka potrzeba. Pan się musi zdecydować, albo nie miał pan nic
wspólnego z III RP, nie było pana przy okrągłym stole, nie było pana
i połowy PC w kancelarii Wałęsy. Pański brat nie był szefem NIK i
ministrem w rządzie AWS, albo to wszystko miało miejsce i jest pan
wielkim budowniczym III RP, który musi wziąć odpowiedzialność za
swoje dzieło, chwaląc się osiągnięciami, ale również przepraszając
za błędy. Pan ma brzydki zwyczaj chwalić się nie swoimi zasługami i
podrzucać swoje porażki opozycji. Słowa przepraszam za III RP z
pańskich ust nigdy nie usłyszeliśmy.
Panie premierze, POLiD jest pana problemem nie partii PO. Pan musi
sobie poradzić z tym problemem, ja pańskich lęków nie jestem w
stanie uleczyć. Pan w charakterystyczny dla siebie sposób wymyślił
sobie nieistniejący dylemat, a kiedy nie umie pan sobie z nim
poradzić, podrzuca pan opozycji. Niczego nie będę deklarował, a już
na pewno PiS i żadnych deklaracji od PiS nie będę wymagał, ponieważ
pana słowo nie ma żadnej wartości. Pan przysięgał w stoczni, że nie
będzie rozmawiał z ludźmi marnej reputacji, a potem ponownie zawarł
pan koalicję z Lepperem. Pan przyrzekał wielokrotnie różne rzeczy i
zawsze robił pan odwrotnie. Pan nie ma mandatu i moralnego prawa
domagać się od PO jakiejkolwiek deklaracji. Nie mam pojęcia, co panu
znów strzeli do głowy, absolutnie nie zdziwiłoby mnie gdyby się pan
porozumiał z SO i LPR, jeśli tylko będzie okazja, a koalicja PiS
LiD, nie jest dla mnie abstrakcją, przy poziomie cynizmu i braku
jakichkolwiek zahamowań, pan z LiD się dogada bez problemu. Jeśli
dwukrotnie dogadał się pan, cytuje za pana kolegą z "wycieraczką
SLD", dlaczego miałby się pan nie dogadać z sama SLD. Dziś bardziej
prawdopodobne, że dla powstrzymania komisji śledczych i ujawnienie
kulisów sprawowania władzy przez PiS pan gotów jest się dogadać,
albo z Leszkiem Millerem z SO, albo z twarzą LiD, a pańscy koledzy
wytłumaczą ten ruch, pana geniuszem strategicznym.
Pan się obruszył za porównywanie pana do Gomułki i Putina, uważam,
że to przesada, ale jednocześnie mam nowe skojarzenie, tym razem z
Gierkiem. Tyle ile wytopił pan surówki i zbudował lokomotyw przez te
dwa lata, tyle kwintali pszenicy ile pan zebrał z hektara, tyle
węgla ile pan wydobył z PiS, Edward Gierek musiałby w swojej
propagandzie sukcesu, zbierać, topić i wydobywać całą dekadę. Dziwię
się panu, ze ma pan odwagę mówić o tych wszystkich sukcesach
gospodarczych, rodzicom 2 milionów dzieci, które wyjechały za
chlebem. Jestem sobie w stanie wyobrazić jakie słowa ciskają w
monitor ci rodzice, patrząc jak pan opowiada o spadku cen silników
odrzutowych, poprawie jakości dróg i fantastycznych stadionach,
które już za chwile wyrosną, właściwie wystarczy uchwalić w tydzień
30 ustaw i będzie eldorado. Dwa lata przypisywał pan sobie spadek
inflacji, za która odpowiada NBP i wzrost PKB, który jest efektem
koniunktury i pracy wielu Polaków, również poprzednich rządów. Pan
po dwóch latach ma odwagę znów obiecywać, to czego pan nie zrobił. Z
3 milionów mieszkań śmieje się cała Polska, a pan opowiada, że nie
powstało 3 miliony mieszkań, bo minister był z SO, ten minister,
którego pan w swojej 2 godzinnej mowie wychwalał pod niebiosa.
Dlaczego pana koledzy nie dali Aumillerowi gotowej recepty
deweloperskiej, przecież pan wie, że równie dobrze można mu było
kazać wybudować 100 tysięcy osiedli, albo 200 tysięcy wozów
opancerzonych efekt byłby podobny. Ten program był kpiną z Polaków i
pan te kpiny rozszerzył na wszystkie dziadziny życia. Pan mówi o
pięknych drogach, a Polacy odbijają sobie nerki na dziurach, pan
mówi o wzroście nakładów na służbę zdrowia, a pacjentów ewakuuje się
ze szpitali, pan krzyczy, że ludziom żyje się dostatnio, tylko, że
nie dodaje Pan gdzie, w Anglii, Irlandii, nie w Polsce, Polsce
zarządzanej przez nieudolne, żenujące i wypełnione skandalami na
niespotykaną skalę. I na koniec pana największa mistyfikacja, walka
z korupcją. Pana rząd walkę z korupcją ośmieszył, zbagatelizował i
skompromitował. To był jeden wielki medialny cyrk, opowiadał pan o
czystkach we własnych szeregach, PiS walczy z korupcją zaczynając od
siebie, spora część pana ministrów, szefów spółek, szefów służb
specjalnych powołanych przez PiS, została usunięta pod rozmaitymi
zarzutami. Pan nazywa to walką z korupcją, Polacy mówią o jatce
mi