Gość: jothagie
IP: *.olsztyn.mm.pl
14.06.09, 13:55
Znani mi młodzi ludzie, zapytali mnie dziś, czy wiem coś o Caritas i
możliwości zjedzenia posiłku. Opowiedzieli mi swoją historię, że walczą z
bezrobociem i głodem, że już sił nie mają, bo po dwa dni nie jedzą, że rodzice
ich też cierpią nędzę i niewiele im mogą pomóc. Opowiadali, jak walczą ze
wstydem i ambicją, ale że poddali się. Zaprosiłem ich do siebie i
poczęstowałem, czym miałem, ale w ten sposób pozbyłem się obiadu
przygotowanego na trzy dni. To jednak nie rozwiązuje problemu, bo ja nie
jestem w stanie dzielić się swoją śmieszną emeryturą. Jednocześnie chciałbym
pomóc, bo czuję więź z człowiekiem głodnym. Po wojnie, a bywało, że i na
studiach, doświadczyłem uczucia głodu i zaręczam, że jest to coś strasznego.
Podskórnie też czuję, że jest to problem na dużą skalę i dech mi to zapiera.
Ale przynajmniej tą dwójką pokieruję, jeśli sam będę wiedział, jak i gdzie.
Dlatego, jeśli ktoś coś wie, to niech podrzuci. Status tych dwojga młodych
ludzi: bezrobotni, bez prawa do zasiłku.