Dodaj do ulubionych

Szpitale krzywdzą dzieci

    • Gość: _ _ _Adam Sandauer _ _ 12 pazdz. był protest poszk. -blokada w mediac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 18:58
      Poszkodowani i ich rodziny ostatnio też protestowały, domagając sie pomocy:
      www.sppnn.org.pl/
      www.sppnn.org.pl/arch2/pr121006/
      Natomiast w mediach byłą pełna blokada informacji o tym protescie.
      Nie po raz pierwszy. Czy ktoś wie ze w maju 2005 r przed Sejmem płonął krzyż ze
      świeczek i stał barak z kartonu w którym nocowali protestujący?
      Blokada, media milczały...
      Za czasu PRL było przynajmniej Radio Wolna Europa
      • Gość: rubin _ _ 12 pazdz. był protest poszk. -blokada w mediac IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.06, 19:55
        Cenzura w mediach? Za to są reklamy leków i pieniądze...
        Większość redakcji woli dostać kasę na reklamy leków i darować sobie pisanie o
        dziłaniu Primum Non Nocere www/sppnn.org.pl

        Książe prezes Izby Lekarskiej, K.Radziwiłł mówił kiedyś ze lekarze rozpoczna
        współpracę z koncernami farmaceutycznymi, dla poparawy wizerunku lekarza i
        większych zarobków:
        www.pulsmedycyny.com.pl/index/archiwum/6473
        Po to powstała Koalicja Teraz Zdrowie. Włączył się już w to ks A.Nowak
        (Instytut Praw Pacjenta), bo są bogaci sponsorzy.
        Ktoś zarobi na tym, a Primum Non Nocere może dalej protestować to bedzie więcej
        pieniędzy dla innych, na blokowanie ich działalności.
    • Gość: tata Karolka Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 19:36
      Witam, moja żona rodziła w małym szpitalu powiatowym w Szubinie (kuj-pom) personel zachowal sei w sposób profesjonalny, po prostu SUPER !
      • Gość: warszawianin Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:03
        bardzo mnuie to cieszy ale martwi, ze inni cierpia. chcialbym abysmy popierali
        wszelkie apele o rejestracje bledow czy solidaryzowlai sie chociaz popierajac
        takie organizacje popierajace ofiarom bo kto jak nie oni im pomoze
    • Gość: miki Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 20:10
      nie do pomyślenia... sos
    • Gość: jio Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.such.nat.hnet.pl 23.10.06, 20:41
      i pomyśleć, że wystarczyloby tylko wrzucić do systemu opieki zdrowotnej nieco
      więcej pieniędzy (np. tyle co w UK - 100 razy), co pozwoliloby na lepszy sprzęt
      i odfrustrowanie personelu (ten sam - polski - personel za granicą jest
      zazwyczaj bardziej profesjonalny niż miejscowy), i po sprawie...
    • Gość: ds Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:01
      mam na codzien kontakt z dziecmi z porazeniem mozgowym - niestety nei jest to
      mala ilosc. z opowiadan matek tych dzieci- porody byly koszmarem, lekarze nie
      za bardzo weidizeli/umieli/chcieli pomoc.

      najgorsze jest to ze ci rodizce pozostaja sami ze swoim problemem, prezzywajac
      ta tragedei nei tylko w dniu porodu ale kazdego dnia. gdyz z regu specjalisci
      od neurologii dzieciecej, rehabilitacji itp. nei maja zielonego pojecia jak
      pokierowac rodizcami aby polepszych zycie tych malych pacjentow:(

      ktos przytoczyl artykul niemicki o ty mze neidotleneien w 90% dochodzi w lonie
      matki- ael ten niemeicki doktor nie bral polski pod uwage- gdize badanai mowia
      iz 60% przypadkow MPD ( przerpaszam za przedmitowe ujecie teamtu) wynika z
      bledu lekarza podczas porodu.
      to sa dane z polski a nie krajow UE
      • Gość: Anita jest rozwiazanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:11
        skoro polowa szpitali i lekarzy nie potrafi pracowac na poziomie to ich
        zamknijmy i zwolnijmy a dajmy wiecej tym co potrafia co moga co chca i maja
        powolanie jak dostana dwie pensje to nie beda narzekac ze maja za duzo pracy a
        i nam pacjentkom bedzie sie rodzilo o wiele lepiej
      • Gość: koza Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 03:05
        Podaj zrodlo tych danychh!
    • Gość: Poniedzialek To nie wstydliwy problem szpitali IP: *.onlink.net 23.10.06, 21:06
      to nieuctwo i arogancja polskich lekarzy.
      • Gość: lekarz Re: To nie wstydliwy problem szpitali IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:08
        zgadza sie ale tez i problem minister sie wstydzic musi za lekarzy
        niech ich zaczna sprawdzac egzaminowac i karac za nieuctwo lub wyrzucac z zawodu
    • madulen Re: Szpitale krzywdzą dzieci 23.10.06, 21:38
      SKANDAL,JA DWA LATA TEMU URODZILAM W POLSKIM SZPITALU.NA SZCZESCIE WSZYSTKO
      POSZLO DOBRZE,ALE DRUGI RAZ RYZYKOWAC NIE BEDE.JESTEM TERAZ W TRZECIM MIESIACU
      CIAZY,POROD ODBEDZIE SIE ZA GRANICA.OGOLNIE BARDZO MI ZAL NAS
      POLAKOW,SZCZEGOLNIE TYCH SKAZANYCH NA SZPITAL.
      • Gość: mama Kubika co zrobić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 22:10
        co zrobić, żeby tego nie było??!!??

        ja miałam szczęście i urodziłam zdrowe dziecko (na szczęście męczyłam się tylko
        jakieś 15h i zrobili mi cc), bardzo, bardzo współczuję tym kobietom, które tego
        szczęścia nie miały :((

        jeśli czytają to forum jacyś lekarze położnicy, mam nadzieję, że przemyślą!!!
    • Gość: Teraz Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 21:46
      Rzeczywitość wielokrotnie jest straszna, gdyż mechanizmy rządzące w Polsce nie
      promują dobrych lecz ukrywają najgorszych i niestety nie wszystko zależy od
      nas. A tak bardzo tęsknimy za normalnością.
    • Gość: Samarytanka Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.isp.tvkg.net 23.10.06, 22:04
      Kiedyś pracowałam jako wolontariuszka wśród rodzin z Niepełnosprawnymi
      dziećmi.Przykro było słuchać opowiadań rodziców;gdy "lekarze" do matki dziecka
      np z wodogłowiem mówili o nim "to,to nie przeżyje-po co komu takie coś?"
      Wątpię,czy dzisiaj są delikatniejsi?!
    • Gość: Jaro Sku..syny z długimi łapami do brania szmalu IP: *.spray.net.pl 23.10.06, 22:19
      Łapówkarstwo kwitnie w CZD Międzylesie.
      • Gość: Lisa Re: Sku..syny z długimi łapami do brania szmalu IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.06, 22:52
        Ludzie!Jak czytam te posty mi to wlosa debem staja.Ja urodzilam 3 dzieci w tym
        raz bliznieta w Niemczech.NIgdy nie bylam w Polsce u ginekologa.Slyszalam jednak
        straszne historie,ktore sa z pewnoscia standardem w Polsce.sama od 4 lat
        wspolpracuje z ginekologiem,ktory nadzorowal tez moje 2 ciaze.W Niemczech danie
        lapowki czy sugerowanie pieniedzy byloby obraza lekarza.Wszyscy sa
        przemili,bledy tez sie zdarzaja,bo no body is perfekt.Wszyscy niemieccy
        leakarze,ktorych znam powtarzaja,ze uczono ich na studiach,ze w ich zawodzie nie
        ma miejsca na rutyne.Zawsze powinni byc skupieni na kazdym przypadku
        indywidualnie i naprawde trzymaja sie tej rady.Tu lakarze zarabiaja super ale
        oni naprawde haruja,sczegolnie ci na dyzurach w szpitalu.
        To nie prawda,ze cesarka jest bardziej ryzykowna,Jest w recz bezpieczniejsza
        dla matki i dziecka.Cesarka poprostu wiecej kosztuje,bo potrzebny jest caly
        zespol lakrzy,medykamenty,opieka poporodowa,ktora tu jest cudowna.
        Czlowieczenstwo i szacunek dla pacjenta,dla jego sfery pywatnej,wrecz intymnej
        to podstawa i nie powinno to byc uzaleznione od zarobkow,lub warunkow.
        Znam jednego goscia,ktory jest patologiem(Polak) i opowiadal,ze czasto wystawial
        w Polsce zfalszowane zaswiadczenia szpitalom w przypadku noworodkow,ktore
        wysliznely sie lakrzowi z reki podczas odbierania porodu.Uderzylo takie niemowle
        glowka o posadzke a potem sie wmawialo rodzicom,ze urodzilo sie martwe,albo
        ledwo zywe.Dlatego dziecko przy porodzie naturalnym wazy sie i oporzadza w
        pokoju przy matce,na jej oczach przy zachowaniu wszelkich przepisow
        bezpieczenstwa.Mnie zwrocono uprzejmnie uwage,kiedy wzielam mojego blizniaka na
        rece aby wyjsc z nim do innego pokoju nakarmic,zeby transportowac dziecko tylko
        w inkubatorze,bo jak sie przewroce to oni beda odpowiadac.
        Wczesniaki owszem bierze sie na rece w podgrzany kocyk,ale dwa kroki dalej czeka
        zespol pediatrow z cala konieczna aparatura na to malenstwo.
        Co do na zachodzie modnych porodow w domu dodam,ze nikt nie rodzi
        sam.Koniecznie musi byc przy tym doswiadczona polozna,ktora czeka pod
        telefonem.Jest tez umowiony wczesniej ginekolog poloznik, ktorego tez mozna
        zlapac na telefon.Kurcze,na zachodzie ludzie potrafia naprawde pracowac szybko i
        efektownie a w Polsce tylko narzekac potrafia na zle place,warunki.
        Tu leakrz cie przyjmie,nawet bez ubezpieczenia,bo przysiegal pomagac kazdemu
        niezaleznie od jego statusu spolecznego.Czy my Polacy z innej gliny jestesmy?
    • Gość: mama Oskara Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.06, 22:55
      Kazdy kto doznal zlej opieki okoloporodowej chce szybko o tym zapomniec.Trudno
      zapomniec wychowujac dziecko niepelnosprawne ktore zostalo zlekcewazone przez
      lekarzy,ktorzy postapili wbrew wiedzy medycznej i standardom opieki .Patrzac na
      bol cierpienie fizyczne takiego dziecka .Nadchodzi determinacja ,kazda matka
      wiedzac ,ze sobie juz nie pomoze chce to ukazac cos zmienic aby inne matki to
      juz nigdy nie spotkalo.Nastepuje walka ze srodowiskiem medycznym .Solidarnosc
      jest ogromna nie do przebicia.Pozostaje sama z problemem.Obserwuje kolejne
      ofiary w tym samym szpitalu .Gdyby te bledy byly rejestrowane opieka
      poprawilaby sie.A tak lekarze lamia standardy wprowadzaja takie jak im pasuja.
      • Gość: matka Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 08:34
        Trzymam z Wami drogie mamy. Nie pozwolcie na wiecej krzywd w tym kraju. Niech
        kazda matka poprze pania Kranczkowska i pania Zieliskka bo one mowia w naszym
        imieniu
    • Gość: jagoda Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.06, 23:02
      To fakt, ja w latach 75-78 urodziłam dwoje dzieci. Przy pierwszym połozna
      siedziała z salową przy otwartym oknie i paliły papierosa, gdy ja upocona
      stękałam na wprost tego okna (był koniec pażdziernika). Córeczka urodziła sie
      niedotleniona i opętlona. Dostała 4 punkty, a potem miała wodniaki
      podtwardówkowe, ale z tego wyszła tylko dzieki pediatrze która się nią potem
      zajęła. Rodząc syna (drugie dziecko), przy ułożeniu pośladkowym rodziłam siłami
      natury, bo byłam "wieloródka", a salowa nie chciała przeszkadzać młodej pani
      doktor i dlatego nie zrobiono mi cesarki. Dzisiaj mam ziające krocze i boje się
      iść na operacje.
    • Gość: twoja_stara Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.nyc.res.rr.com 23.10.06, 23:20
      Kobiety !
      Uciekajcie z tej RZEZNI !
      Juz mozna.
    • Gość: matka Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.06, 23:24
      Podpisuje sie jako matka Oskara.Moja obrona nie jest atak wypowiadam sie jako
      matka ktora zglosila sie do szpitala specjalistycznego ratujacego
      wczesniaki.Pierwsze minuty zycia stanowia okres decydujacy o jakosci zdrowia i
      rozwoju pozniejszego zycia wczesniaka.Transport jest czynnikiem
      destabilizujacym tymbardziej w momencie remontu szpitala .Niesc wczesniaka na
      rekach 150m miejac dostepny sprzet i czas na przygotowanie.Prawidlowo
      prowadzona opieka okoloporodowa zmniejsza niedotlenienie mozgu .Czy mam byc
      dumna z lekarzy ze potraktowali mojego syna jak przedmiot skoro jest kaleka.Mam
      im podziekowac za stwierdzenie standard swiatowy to noszenie wczesniakow na
      rekach bo w inkubatorze moga sie poobijac.
    • Gość: matka Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.06, 23:24
      Podpisuje sie jako matka Oskara.Moja obrona nie jest atak wypowiadam sie jako
      matka ktora zglosila sie do szpitala specjalistycznego ratujacego
      wczesniaki.Pierwsze minuty zycia stanowia okres decydujacy o jakosci zdrowia i
      rozwoju pozniejszego zycia wczesniaka.Transport jest czynnikiem
      destabilizujacym tymbardziej w momencie remontu szpitala .Niesc wczesniaka na
      rekach 150m miejac dostepny sprzet i czas na przygotowanie.Prawidlowo
      prowadzona opieka okoloporodowa zmniejsza niedotlenienie mozgu .Czy mam byc
      dumna z lekarzy ze potraktowali mojego syna jak przedmiot skoro jest kaleka.Mam
      im podziekowac za stwierdzenie standard swiatowy to noszenie wczesniakow na
      rekach bo w inkubatorze moga sie poobijac.
    • Gość: matka Oskara Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.06, 23:34
      Przebywalam w szpitalu 3 tyg takze nie przyszlam z ulicy rano sie zle czulam o
      10 00 zrobiono badanie USG TETNO DZIECKA BYLO 180.
      O godz 16 00 KTG wykazywalo regularne skurcze wzywalam lekarza niestety nie
      przyszedl
      Pojawil sie dopiero na obchodzie wieczornym o 19 15
      To jest lekcewazenie paccjentki czy nadal mam byc wdzieczna lekarzom?
    • Gość: jas-2000@wp.pl Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.10.06, 00:07
      Dlatego cieszmy sie,ze mamy zdrowe dzieci .Nie bronmy lekarzy partaczy ,ktorzy
      powinni byc wyeliminowani za partactwo .
    • nunik Re: Szpitale krzywdzą dzieci 24.10.06, 00:36
      Zdrowe dziecko to cud. Jak się chodzi prywatnie do "ważnego" ginekologa
      pracującego w szpitalu to wywożą na cesarkę w odpowiednim momencie gdy jet taka
      potrzeba. Jak się jest pacjentem z rejonu to męcz się kobieto naturalnie. Ja
      miałam szczęście udało się.
    • Gość: robol polski odp... sie od lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 01:30
      W d... sie poprzewracalo! Ciekawe czy ktos z narzekajacych na lekarzy bylby w
      ogole w stanie zaliczyc jeden semestr medycyny? A studiowac 5 lat? A zrobic
      specjalizacje? I zarabiac 1/10 tego, ile zarabia baba po podstawowce sprzedajaca
      chinskie gacie na bazarze. I takie baby najglosniej wrzeszcza, ze im "sie
      nalezy". G... sie nalezy! Za te marne grosze wplacane na NFZ to ledwie grype
      powinni wam leczyc. Jak ktos chce luksusow, to niech sobie idzie do prywatnego
      szpitala. Tak dla informacji: nie jestem lekarzem, jestem elektronikiem. W
      rodzinie tez nie mam lekarzy, ale zdaje sobie sprawe, jaki to trudny i
      stresujacy zawod, a platny w tym dziadoskim kraju tak, ze byle cwany ciec po
      podstawowce zarabia 10 czy 20 razy wiecej.
      • Gość: ees Re: albo etos, albo kasa w tym kraju IP: *.magma-net.pl 24.10.06, 05:04
        to samo można powiedziec o nauczycielach, choć skala odpowiedzialności
        niewspółmiernie lżejsza, mimo że też niebagatelna.\
        tylko że tu leży klucz do sprawy - jak się wybiera ktoryś z tych zawodów, to
        się wie na starcie, ile tam mozna zarabiać i że żyjemy w chamskim kraju, gdzie
        niewykwalifikowany robotnik nie będzie tydzień chciał pracować za pensję
        początkującego nauczyciela czy lekarza, a "fachowiec" taka kasę trzaska w parę
        dni.
        więc trzeba naprawdę mieć powołanie i widzieć ludzi w pacjentach mimo tej kasy
        żenującej, bo żadna "niskość" zarobków chamstwa, prostactwa i lekceważenia nie
        moga tłumaczyć!
        a tu się wyżalają kobiety zupełnie niepotrzebnie poniżane, które przeżyły
        koszmar- jakie ma znaczenie, kim są z zawodu??co Ty gadasz?
        i trzeba też mysleć o tym, że branie kilku etatów, niestety, dramastycznie
        zwiększa ryzyko popełniania błędów tragicznych w skutkach. i koniec.
        jak się chce szmalcu, bo tylko on jest w stanie uchronić jaśnie doktora przed
        ordynarnym stosunkiem do ludzi, to trza było rzeczywiście inny
        satysfakcjonujacy zawód wybrać. i tyle.
        a poza tym ilu jest lekarzy z rodzin lekarskich przepychajacych nieuków na siłę
        przez medycynę, i tacy też nas lecza, mój drogi...
        • Gość: echtom Masz 100 % racji IP: *.devs.futuro.pl 24.10.06, 10:22
          Jak komuś nie pasują zarobki w służbie zdrowia czy oświacie, niech się
          przekwalifikuje na informatyka. A jak to go nie usatysfakcjonuje. to lepiej,
          żeby odreagował na komputerze niż żywym człowieku. A jak na medycynę idzie
          cynik, który sobie skalkulował, że mimo marnych zarobków z łapówek i
          bezbolesnego wywoływania miesiączki jakoś wyżyje, to ja już nie mam nic do
          dodania.
          • Gość: echtom A propos powołania IP: *.devs.futuro.pl 24.10.06, 10:34
            Przez 11 lat uczyłam angielskiego w szkole. Starałam się sumiennie pracować, bo
            uczniowie nie są winni, że w szkole publicznej nauczyciele zarabiają mniej niż
            w językowej. Kiedy stwierdziłam, że jednak nie mam powołania do zawodu i nie
            będę umiała przepracować z zaangażowaniem ponad 20 lat, jakie mi zostały do
            emerytury - odeszłam. Mogłam dalej odwalać pańszczyznę, nawet zrobić
            jakiś "awans" i po kilku latach zarabiać całkiem przyzwoite pieniądze, ale
            uważałam, że to nieuczciwe, bo są zawody, w których trzeba dać z siebie
            wszystko. Od niedawna mam inną pracę, typu "obsługa klienta". Zarabiam niecały
            1000 zł, ale staram się być miła, kompetentna i obsłużyć tego klienta jak
            najlepiej. Przecież mu nie powiem, że za takie pieniądze to mi się nawet nie
            chce z nim gadać.
          • Gość: Gość Re: Masz 100 % racji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 14:51
            A kto im kazał zostać lekarzem przecież jak szli na studia to byli świadomi
            swojego wyboru i konsekwencji z podjęcia takiej decyzji i niech teraz nie
            płaczą ze jest im źle i mało płacą niech się przekwalifikują nikt ich nie
            zmusza do pracy w służbie zdrowia.
      • Gość: koza Re: odp... sie od lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 03:10
        6 lat studiow, 13 miesiecy stazu, egzamin panstwowy, 6 lat specjalizaji i
        egzamin specjalizacyjny. Ale byle robol po podstawowce albo baba bez matury
        wiedza wszystko najlepiej... Taki kraj...
        • Gość: Donia Re: odp... sie od lekarzy! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.06, 19:56
          Własnie wrocilam ze szpitala od ciezko chorej bliskiej mi osoby i mam dosc.
          Lekarze to ludzie bez litosci, bez serca, bez sumienia. Mafia w bialych
          kitlach. Ci mlodsi jeszcze czasem nie zepsuci środowiskiem stanowią nieliczne
          wyjątki. Ale co oni mogą. Pamietajcie stare wygi, profesorki,że za waszą
          butę,obojętność i krzywde wyrzadzoną bliźnim kiedys odpowiecie. Moze nawet
          prędzej niz wam sie wydaje spotka Was tez jakas tragedia. Życzą Wam tego. Ja
          wielu z was nie podalabym ręki w obliczu tragedi.
        • Gość: sana Re: odp... sie od lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 17:24
          kozo- Wyszczególniłaś swoje lata nauki!! I co z tego? Trzeba być najpierw
          człowiekiem. Studia, specjalizacje i inne fakultety nic ci nie dadzą, jeśli
          będziesz lekceważyć ludzi i patrzeć na wszystkich z góry! Widocznie na tych
          waszych studiach nie mieliście etyki! Wyprali wam mózgi do cna.Wmówili wam,że
          chemia leczy. Gdzie twoja inteligencja?
      • Gość: Sana Re: odp... sie od lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 17:41
        O jakiej medycynie ty mówisz?.Czy ty mówisz o skończeniu szkoły, czy skutecznym
        leczeniu ludzi? Jak widać niewiele tam sie nauczyli, skoro mamy tyle ludzi
        chorych! Ta medycyna razem z firmami farmaceutycznymi to jest produkcja ludzi
        chorych. Na masową skalę! Przecież lekarze są od wypisywania recept i są tylko
        sługami firm farmaceutycznych! Bezkarni, bo mają farmakopeę zatwierdzoną przez
        Ministerstwo Zdrowia... Ucz sie lepiej potrzeb swojego ciała, bo dalej będą
        wypisywać ci antybiotyki na grypę i wciskać szczepionki a ty będziesz myślał,
        że tak ma być i będziesz coraz bardziej chory. Tylko zacznij, a zobaczysz, że
        to nie takie trudne.
    • paskudaprawdziwa Szpitale krzywdzą dzieci - obywatelska beztroska 24.10.06, 01:59
      Szpitale sa tylko zrenica tego jak traktuje sie czlwieka w Polsce.

      A trakutje sie tego czlwieka bez poszanowania godnosci ludzkiej, w szpitalch
      jest to najbardziej dramtycznie odczuwane, szokujace, grozne,
      przerazajace...wolajace o pomste do nieba...

      Nie moge pozbyc sie mysli, ze Polsce dominujacy dzisiaj politycy najwiecej
      szlachentej troski poswiecaja nienarodzonym; narodzeni sa juz skazani na
      polityke mniejszej szlachntnosci i troski, wrecz beztroski.

      Nienorodzni sa ta "swietlana przyszloscia" bo ich nie ma, jak juz sa, to sa w
      szponach takiej realnosci, jaka jest wlasnie odpisywana w nieniejszej
      publikacji i na tym Forum.

      Becikowe niczego nie zminilo, ani nie zmieni i wcale politykom nie chodzilo o
      to byc cokolwiek zmienic, chodzili tylko o gest - symbol politycznej inetencji,
      a realny sens tego , to zupelenie inna sprawa.

      paskuda.blox.pl

    • Gość: les ziobro jestes nr.1 antek.nr.2 IP: *.dialup.mindspring.com 24.10.06, 02:24
      lekarze to banda zlodziei.dlaczego babcia klozetowym kaza zakladac kasy
      fiskalne,a tym zlodzieja nie. wprowadzic kasy fiskalne w zlodziejskich
      gabinecikach i ucinac lapy za lapownictwo.
    • Gość: Marlenka Szpitale krzywdzą dzieci IP: 80.51.229.* 24.10.06, 09:04
      Cieszę się, że w końcu jakaś gazeta podjęła się tej tematyki, sama padłam
      ofiarą błędu lekarskiego lekarza anestezjologa, w przeciągu dwóch ostatnich lat
      sporo czasu przeleżałam w szpitalu, poznałam tam naprawdę mnóstwo osób z
      podobnym problemem. Osoby te były niepełnosprawne, a ich niepełnosprawność
      wynikająca z "błędu lekarskiego". Sama też mam orzeczony znaczmny stopień
      niepełnosprawnośći (dawna I grupa) przez Powiatowy Zespół ds. Orzekania, w
      chwili obecnej złozyłam wniosek do sądu (Zus nie chciał mi przyznać ZUSu).
      Najgorsze jest to ,że te osoby nie mają pomocy .. Ani szans w walce o swoje
      prawa, o utracone zdrowie...
    • Gość: Ania Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.06, 09:41
      ja stracilam swoje pierwsze dziecko mial wade serca na usg nikt nic mi o tym
      nie mowil bo po co ....
      • Gość: trauma Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.06, 14:53
        chcialabym zauważyć, że mimo iż ,,jesteśmy w Unii" w polskich szpitalach NADAL
        stosuje się niedozwolone praktyki typu: wyciskanie dziecka z brzucha! Moja
        siostra miała własnie przyjemność być tak potraktowana przez lekarkę (do której
        nota bene chodziła również na prywatne wizyty i która to lekarka wzięła od niej
        600 zł za ,,nadzór" podczas porodu). Tato dziecka czekał na korytarzu.
        Poród miał być ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, ale gdy siostra pojawiła się w
        szpitalu ok. 9.30 to od razu powiedziano jej że znieczulenie ,,teraz albo nigdy
        bo anestezjolog wyjeżdża ze szpitala"!
        Dziecko podczas akcji porodowej zaklinowało się barkiem o kość łonową i nie
        mogło się urodzić więc zaczęła się panika. Pani doktor kładła się całym ciężarem
        na brzuchu mojej sister i siłą wypychała dziecko. Nastąpił wypadek. Mała
        urodziła się z bezwładną całą lewą rączką. Jak byłam na drugi dzień po porodzie
        u siostry w szpitalu i rozmaiałam z tą ... lekarką, ta patrzyła po ścianach,
        oknie i drzwiach, tylko nie mi prosto w oczy i mówiła że wszystko jest dobrze i
        nie należy się martwić na zapas. TO JUŻ SZCZYT BEZCZELNOŚCI.
        Najpierw podejrzewano złamanie obojczyka (to wg. lakarzy NORMA!!! ), a no i
        jeszcze na dodatek później nie można bylo małej zbadać słuchu bo sprzęt zepsuty
        (!!!). Był problem z karmieniem piersią (śmieszy mnie nazywanie karmienia
        piersią ,,naturalnym" po tym jak widziałam ile się kobieta musi namęczyć żeby
        nauczyć się karmić dziecko piersią). TRAUMA. Pielęgniarki - zero zainteresowania
        - chodziłam po kilka razy i prosiłam żeby przyszły i pokazały siostrze jak
        należy przystawić dziecko do piersi. Ale przyznaję że nie wszystkie - chwała
        Bogu była jedna normalna, ludzka, która pomogła. No i jeszcze ta niesprawna,
        boląca małą ręka uniemożliwiała dogodną pozycję do karmienia. Po 3 dniach
        siostra musiała mieć transfuzję - duża utrata krwi podczas podrodu. Później
        stndardowo - żółtaczka, dziecko w inkubatorze. Wyszły do domu po tygoniu. Od
        razu bieganie po lakarzach, konsultacje, państwowe, prywatne, pieniądze
        nieważne, niech ktoś w końcu powie co z tą ręką!!! Podejrzenie porażenia splotu
        barkowego - jeśli ktoś nie wie co to, to wyjaśniam - niesprawna kończyna +
        postepująca asymetria ciała. Po 2 miesiącach pewna lekarka patrzy na małą i
        mówi ,,O Boże, przecież to dziecko ma ewidentny kręcz szyi. Nikt państwu tego
        nei powiedział???" Nie, nie powiedział. Od razu rehabilitacja. Masaże, regresja
        , dziecko krzyczy dramatycznie - taka rehabilitacja to ból nie do opisania, ale
        innej opcji nie ma. Mieśnie i ścięgna szyi jak kamień. Buzia z jednej strony
        trochę mniejsza, poruszanie rączką bardzo minimalne. W końcu po kilku
        tygodniach- przełom. Coś trzasnęło, rehabilitantka przerażona... mówi ze już
        wiecej nei będzie przychodziła na rehabilitację bo .. się boi! Siostra
        codziennie chodzi z małą do przychodni na rehabilitację. Prześwietlenia, usg -
        widoczny duży wylew. Dalsze masaże. W końcu poprawa. Ręka zaczyna działać,
        dziecko przestaje płakać. Jeszcze tylko naświetlania specjalną lampą i ... po
        roku nie ma śladu. Ile miała szczęścia??? Mała rozrabia i nikt nie wierzy, że
        wogóle przeszła przez taki koszmar a wraz z nią rodzice i cała rodzina.... To
        tyle chciałam napisać ... Te praktyki ,,wyciskania dziecka na siłę" są nadal
        stosowane w Szpitalu Praskim w Warszawie. Może ktoś mi powie czy to standardowe
        procedury?
    • Gość: Barbara Wysocka Re: Szpitale krzywdzą dzieci IP: *.e-wro.net.pl 27.10.06, 16:53
      W 1994 r. leżałam na podtrzymaniu ciąży w szpitalu "1 Maja" we Wrocławiu i sam
      ordynator połoznictwa(nie widząc mnie zza ścianki przy telefonie)głośno
      powiedział do pielęgniarki: "Krysiu choć mi pomóż, mamy jedną babę do
      wyskrobania". Byłam wstrząśnięta. Teraz już nie planuję dzieci więc już nie
      muszę bać się powiedzieć to głośno. Traktowanie pacjentek przez lekarzy i
      położne było tam karygodne. Dlatego rodziłam na ul. Kamińskiego W-w w miłych,
      komfortowych warunkach i z pełnym szacunkiem (położna - p.Basia Ptak)
      Serdecznie Paniom dziękuję i polecam was od 11 lat.
      • baabcia Re: Szpitale krzywdzą dzieci 27.10.06, 21:51
        to co mozna usłyszeć w szpitalach i przychodniach jest porażające. I to nie
        tylko dla pacjentek ale część personelu nie jest w stanie znieść takigo stylu
        bycia i odchodzi z zawodu. Sposób w jaki lekarze pracuja doprowadza do
        odczłowieczenia, dobrze jeśli mimo to maja wiedzę fachową, czasem to ani wiedzy
        ani serca.
        Trzeba się upominać o swoje to jedyne co mozna zrobić, lekarz który ma przed
        sobą świadomą pacjentkę musi trochę uważać choćby ze strachu.
    • baabcia Re: Szpitale krzywdzą dzieci 27.10.06, 22:05
      dziewczyny sprawdzajcie czy wasz położnik ma certyfikat świadczący o tym, ze zna
      się na robieniu USG ciężarnej. Nie wystarcza certyfikat tow.
      ultrasonograficznego do robienia USG czegokolwiek.
      Spytajcie czy apartura jest odpowiedniej klasy i w odpowiednim stanie, żeby ten
      wyszkolony lekarz mógł zobaczyć to co trzeba.
      Sa opisane procedury - tzn co w którym tygodniu położnik na USG ma zobaczyć i ma
      to opisać. Nie da się tego zrobić w 5 minut, potrzeba kilkadziesiąt minut a
      jesli dziecko jest żle ułożone to trzeba zrobić przerwę albo przyjsc następnego
      dnia.
      W razie potrzeby mozna zrobić USG przed samym porodem i zobaczyć czy pępowina
      nie jest owinieta czy dziecko dobrze się ułozyło - to rzadko sie robi ale nie ma
      przeszkód.
      Pamietajcie macie prawo wymagać porządnego badania albo nie róbcie go wcale.
      Jeśli po porodzie jest coś nie tak to okazuje się, ze nie ma dokumentacji,
      lekarz nic nie widziała na USG - i nie obchodzi nas to z jakiego powodu. I nie
      ma kto oddać kasy za wizyty w ciązy i odszkodowania za tragedię.
      Wobraźcie sobie, ze często położnik nie widzi, ze ciąża jest bliźniacza, na
      porodówce nie robi się rutynowo USG - nie ma w procedurach - rodzi sie pierwsze
      i zdziwienie jest drugie. Jak to sobie wyobrazić jesli wiemy ze lekarz miał
      sprwdzić czy są dwie komory serca no to się w głowie nie mieśi ale tak bywa.
      Płacicie słuchacie bzdur , ze moze chłopczyk a moze dziewczynka i to wszystko
      jest jedna ściema. A tak nie musi być nie nabijajcie kasy byle komu. To zależy
      od pacjentek.
      • baabcia Re: Szpitale krzywdzą dzieci 28.10.06, 09:50
        dodam jeszcze - zapytajcie położnika ile musi trwać USG, zeby miał szansę coś
        zobaczyć i ocenić. To jest kilkadziesiąt minut.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka