Gość: jagna1606
IP: *.bialystok.agora.pl
21.01.07, 19:42
Jesli dobrze rozumiem, w pewnym uproszczeniu sepsa to reakcja organizmu na
bakterie, wirusy lub grzyby
Czyli sprawa dosc indywidualna kazdego organizmu, tak jak na grype.
Robi sie z tego panike a na raka umiera codzinnie setki ,jesli nie tysiace
ludzi ,tez nie ma na to lekarstwa i co? I nic.
Nie ma paniki, a wystarczyloby dac kase na badania prewencyjnie.
Do specjalisty probowalam sie dostac kilkakrotnie, proszac o skierowanie od
lekarza rodzinnego, za kazdym razem dostaje stos recept do wykupienia, bo
moze pomoze, zamiast kompleksowo przebadac-tylko ze za badania musialaby
placic nfz, a tak, to ja ponosze koszty lekow, jednoczesnie eksperymentujac
na sobie.Mialam w rodzinie 3 przypadki smierci z powodu nowotworu.Sama mam
obawy, bo mam dolegliwosci jelitowo-zolodkowe-puchne, czuje ze "zatykam
sie "jedzeniem (jestem szczupla),czuje pieczenie, itp czuje ze cos tam sie
dzieje....Wiec slysze:to na pewno lambie-kupuje leki.
Potem-to na pewno helicobacter -kupuje test i leki, potem realizuje inne
koncepcje- szkoda gadac....
Najlepszy przyklad z dermatologiem.Dorosly syn mial pryszcze na calym ciele.
Publiczny lekarz- zadnych badan, tylko stos recept do wykupienia,bo pani
doktor miala kilka koncepcji.Gdy zapytalam , czy nie wrto przebadac ,co to
moze byc, mam najpierw sprobowac poleczyc, tym co ona przepisze.
Bylo bez efektu.
Poszlam prywatnie do dobrego lekarza.Najpierw badania sprawdzajace
pasozyty,uczulenia, hormony, posiew z naskorka i cos tam jeczcze(nie pamietam
dokladnie,bo bylo to kilka lat temu).I dopiero wtedy dostalam skuteczne
leki.Ale to kosztowalo!.
Dlatego, w moim przekonaniu, zadyma medialna w sprawie sepsy to jedno, a
prawdziwa pomoc medyczna to drugie.
I jesli zabraknie mi kasy na prywatne szukanie pomocy,,lekarz rodzinny bedzie
moze chcial mi pomoc, kiedy bedzie juz za pozno-jak bylo w przypadku mojej
mamy.
Czasem mam wrazenie, ze to jakby walic glowa w mur