Dodaj do ulubionych

Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 01:21
W tym kraju i za tego rządu paranoja goni paranoją. Płacimy cholerne podatki
na utrzymanie dróg w stanie nadającym się do bezpiecznej jazdy, a na drogach
pie...ik. Przecież w paliwie jest podatek i to kupa pieniędzy a drogi jak
były zasyfione i z dziurami tak i są. Czas najwyższy by urzędnicy zaczęli
ponosić konsekwencje za swoje niedbalstwo i nieróbstwo. A GDDKiA powinno
zapłacić odszkodowanie za swoje lenistwo. Nie twierdzę, że ten kamień na
drodze GDDKiA położyło specjalnie, ale gdyby właściwie i na czas odśnieżali
nie było by wielu wypadków. GDDKiA szuka oszczędności i w okresie zimowym
posypywanie dróg jest skandaliczne. Posypują nie właściwie i za mało, czasem
tylko bardzo niebezpieczne odcinki. Co dziennie w zimę jeżdziłem na trasie
Mrągowo- Ruciane-Nida. Posypywali dopiero wtedy gdy było już kilka wypadków.
Kierowca piaskarki zapytany dlaczego posypuje o 7 godzinie, odpowiedział moja
firma i my kierowcy jesteśmy gotowi wyjechać o godzinie czwartej ale
wyjeżdzamy jak padnie komenda od decydentów czyli od zarządców drogi czyli GDDKiA
Obserwuj wątek
    • Gość: ble Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 02:15
      GDDKiA postępuje zupełnie bezmyślnie, cóż, nawet jeśli zapłacą odszkodowanie,
      to pieniądze na nie pójdą nie z kieszeni urzędasów, lecz podatników. Objazd DK
      nr 46 pomiędzy Ozimkiem a Zawadzkiem roi się od dziur. Dziury są tak duże, że
      wpada całe koło. Jeżdżę tam każdego dnia i zawsze stoi tam jakiś uszkodzony
      samochód. Oczywiście GDDKiA przeciwdziała temu, pracownicy firmy przez nią
      zatrudnionej sypią łopatami żwir do dziur... Metoda godna XXI w. i, co
      najważniejsze, skuteczna przez cały dzień!
      • marian_porucha Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 08:21
        To ciekawe, bo w mojej części kraju (północ) drogi remontuje się na potęgę. W
        ciągu ostatnich kilku lat zrobiono 10 razy więcej niż przez poprzednie 20.
        Oczywiście wszystkiego nie da się zrobić jednocześnie ale tempo jest takie, ze w
        perspektywie kilku, może 10 lat będziemy mieli dość przyzwoite drogi. Jeżeli
        chodzi o opisywaną przez ciebie drogę nr 463, to nie jest ona w zarządzie
        GDDKiA, gdyż jest to droga wojewódzka. Pretensje powinieneś kierować do Zarządu
        Dróg Wojewódzkich w Opolu, telefon 774581324.
        • Gość: seroo1 Jęczący naród IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 08:47
          Jedyny (nie wszystkie przeczytałem) rozsądny wpis - mariana- więc pod nim się
          wpisuję.
          Panu kierowcy się nie dziwię - typowy przedstawiciel kolejkowego społeczeństwa,
          które ma tylko postawę roszczeniową i po ostatnich doświadczenia rzuca się do
          sądów na potęgę.
          I Pan Kierowca przegra z kretesem, ale nie tylko. Może tez zostać ukarany. I to
          na podstawie Prawa Drogowego obowiązujacego w tym kraju od dziesiecioleci.
          ZASRANYM obowiązkiem KAŻDEGO kierowcy jest usunąć lub oznaczyć KAŻDE zagrożenie,
          jakie zauważy na drodze. A Pan kierowca nawet nie zawiadomił zarządcy drogi ani
          nie zabezpieczył onego kamienia we własnym dobrze pojętym interesie - jak dowodu
          winy.
          Ale do sądu to pierwszy - bo od utrzymywania porządku są INNI, nie Pan Kierowca.
          Mam jedynie nadzieję, że na podstawie zeznań Pana Kierowcy zostanie on ukarany
          za wykroczenie, o którym wspomniałem chwilę wyżej.
          Zastanawia mnie jedynie, skąd małość, zaściankowość i zwykła miernota wśrod tzw.
          dziennikarzy, którzy tak miałko potraktowali ten temat - na zasadzie
          kolesiowatego zrobienia przysługi medialnej Panu Kierowcy. Mogę to jedynie
          tłumaczyć przynależnością piszącego ten artykuł dziennikarzyny do tej samej
          grupy społecznej co większość Panów Kierowców i Jęczących komentatorów -
          rewolucjonistów z kolejki po kaszankę...
          • sokolasty Re: Jęczący naród 02.11.09, 08:56
            Co innego świeże i niezgłoszone przeszkody typu kamień (to, że kamień był
            przysypany śniegiem, o niczym nie świadczy), plama oleju czy zanieczyszczenie, a
            co innego dziura, która ma dwa dni i została zgłoszona. Nie oczekiwałbym od
            zarządcy dróg, że co pół godziny będzie robił obchód wszystkich swoich dróg.
            • manhu Re: Jęczący naród 02.11.09, 12:52
              Tym bardziej, że ten kamień wygląda na "fajny" dowcip, typowy dla Polaków. Wątpię by sam tam się znalazł.
          • Gość: kolo Re: Jęczący naród IP: 91.198.179.* 02.11.09, 08:58
            Pozdrawiam zdrowego członka społeczności z charakterem.
            Życie nie jest bajką i również uważam, że szukanie winnych za każde
            nasze nieszczęscie to postawa PRLowskiego motłochu. AC miał ? To
            dostanie bez problemyu kasę.
            • Gość: Robert Wilk. W USA baba w sklepie potknęła się o własne dziecko IP: 195.177.83.* 02.11.09, 09:16
              upadła, złamała nogę
              i dostała ogromne odszkodowanie.
              • Gość: seroo1 Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 09:29
                Baba w USA dostała ogromne odszkodowanie bo sama była ogromna.
                Na szczęście nie mieszkamy w durnym i zapyziałym USA z wielkimi babami w
                wielkich supermarketach. Nie upodabniajmy się do tego durnego społeczeństwa, w
                którym matoł z laską huśta się nad wodą na lince zawieszonej na gałęzi, gałąź
                się łamie, oboje wpadają do wody z tym, że laska dostaje gałęzią w głowę i znika
                pod wodą. Matoł wyłazi na brzeg i powtarza w kółko " Omajgod, omajgod"
                przebierając w lumpach aż znalazł komórkę, zeby zadzwonić po służby
                odpowiedzialne za ratowanie jego laski. Służby przyjechały już po kilkunastu
                minutach: strażak wysłuchał relacji "omajgodowca" po czym wszedł do wody (było
                jej po pas) w miejsce gdzie leżał konar i bez problemu wyłowił spod niego
                omajgodową laskę. Laska leżała pod wodą kilkanaście minut a omajgodowcowi
                pozostało po niej nagranie wideo, bo kamera mająca nagrać owo superhuśtnięcie
                była cały czas włączona.
                Więc dziękuję za wzorce amerykańskie, którym po okresie PRL-u (jak zauważył ktoś
                dwie linijki wyżej) tak się zachłysnęliśmy.
                Oprócz GPS-ów, GSM-ów i laptopów miejmy jeszcze rozum.
                • Gość: omajgod Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: *.netia.pl 02.11.09, 10:29
                  Kolejny post, kolejna historia z milionami epitetow, tylko gdzie tresc?

                  Rzecz jest taka, ze:
                  1. kierowca nie tylko zabezpieczyl miejsce z kamieniem (wlasnym samochodem), ale
                  nawet osobiscie go usunal. Mialem podobna sytuacje kiedys, kamien uderzony autem
                  przejal energie i sie oddalil.
                  2. zarzadca drogi jest zobowiazany do dbania o nia, bierze za to pieniadze i
                  powinien byc z tego rozliczany. Jesli kierowca/poszkodowany zeznaje, ze kamien
                  byl przysypany sniegiem, to nastapilo ewidentne niedopelnienie obowiazkow
                  (chyba, ze zarzadca udowodni, ze chwile temu jechal tamtedy plug sniezny, co nie
                  powinno byc problemem, o ile mialo miejsce).

                  Mysle, ze to konczy temat.
                  • Gość: seroo1 Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 11:15
                    Myślę, że treści w poście jest więcej niż w artykule, stąd i epitety pod adresem
                    autora artykułu wydają mi się zasadne: czy jesteś nieszczęśnym bohaterem tej
                    informacji skoro informujesz o faktach (zastawienie kamienia własnym samochodem
                    - dosyć samobójcze, ale nie znam szczegółów), o których w artykule przeczytać
                    nie można ?
                    Tak czy inaczej - w sądzie kierowca nie ma szans, o ile nie udowodni, że
                    zarządca drogi o tym kamieniu wiedział i go w porę nie usunął.
                    Moje epitety pod adresem większości komentatorów wynikają z subiektywnego
                    zakwalifikowania ich do grona kierowców, którzy, jak im się auto popsuje na
                    środku skrzyżowania to włączają światła awaryjne i przez komórkę wydzwaniają do
                    wszystkich świętych zamiast przede wszystkim swoje cudeńko zepchnąć z drogi i
                    udrożnić ruch. A z kolei jak sami staną za blondyną, której się przytrafiło to
                    samo, to pierwsi cisną w klakson i nawiązują w wyzwiskach do jej koloru włosów
                    zamiast wyjśc ze swego salonowego cuda i szarmancko pomóc damie zepchnąć jej
                    złom na pobocze...
                    Pozdrawiam i radzę nie tracić pieniędzy, czasu i nerwów na sprawę z góry przegraną.
                    • Gość: romek Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: *.pvpn.iad.witopia.net 02.11.09, 11:53
                      > Tak czy inaczej - w sądzie kierowca nie ma szans, o ile nie udowodni, że
                      > zarządca drogi o tym kamieniu wiedział i go w porę nie usunął.

                      zrozum ze skoro najechal na kamien to niczego nie musi udowadniac,
                      to przez takich jak ty kamienie leza na drogach w ubeckiej III RP
                    • Gość: HadeS Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 02.11.09, 18:59
                      saroo1, ale jestes elokwentnym i wszystkowiedzacym debilem! az mi cie szkoda...
                      a tych historii o gps i gsm to ile godzin szukales w necie?
              • Gość: KRZYSZTOF Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: 212.106.191.* 02.11.09, 11:24
                Bo USA jest w tym względzoie wyjatkowo idiotycznym krajem
                • Gość: romek Re: W USA baba w sklepie potknęła się o własne dz IP: *.pvpn.iad.witopia.net 02.11.09, 11:57
                  to prawda dlatego w USA kamienie nie leza na drogach.
                  Jesli w USA sa idioci to w ubeckiej III RP sa PO-didioci.
          • plosiak Re: Jęczący naród 02.11.09, 09:47
            Kierowca nie ma szans. Jest orzeczenie Sądu Najwyższego w podobnym stanie
            faktycznym. Facet w środku nocy najechał na drzewo, którego kilka godzin
            wcześniej tam nie było. Zarządca drogi nie ponosi absolutnej odpowiedzialności
            za każdy przedmiot znajdujący się na drodze. Po to kierowca ma możliwość
            wykupienia AC, by takie sprawy go już nie interesowały. Gdyby przyczyną kolizji
            była typowa "dziura", byłbym po stronie kierowcy.
            • Gość: seroo1 I tyle w tym temacie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 09:56
              Pozdrawiam
            • Gość: Smolki Re: Jęczący naród IP: *.chello.pl 02.11.09, 09:59
              plosiak napisał:

              > Kierowca nie ma szans. Jest orzeczenie Sądu Najwyższego w podobnym stanie
              > faktycznym. Facet w środku nocy najechał na drzewo, którego kilka godzin
              > wcześniej tam nie było. Zarządca drogi nie ponosi absolutnej odpowiedzialności
              > za każdy przedmiot znajdujący się na drodze. Po to kierowca ma możliwość
              > wykupienia AC, by takie sprawy go już nie interesowały. Gdyby przyczyną kolizji
              > była typowa "dziura", byłbym po stronie kierowcy.

              Niby masz rację, ale tutaj jest jeszcze taki mały psikus: śnieg. Gdyby droga
              była odśnieżana tak jak być powinna to kamienia nie było by na drodze, a jeśli
              by był to byłby widoczny a nie zasypany. Kierowca miałby wtedy możliwość
              uniknięcia zdarzenia (ominięcie, zatrzymanie się przed kamieniem). Tak więc
              jestem po stronie kierowcy.
              • plosiak Re: Jęczący naród 02.11.09, 10:56
                To, czy droga była zasypana śniegiem to tylko twierdzenie kierowcy. Wszystko
                zależy od konkretnych okoliczności - jaka to była droga, czy taka którą się
                odśnieża w pierwszej kolejności, czy w piątej. Czy śniegu było na pół metra, czy
                troszkę napruszyło, a facet kombinuje. Ja to zrozumiałem w ten sposób, iż śniegu
                nie było dużo, a tylko osiadł na kamieniu (nie przykrył go całkowicie,
                znajdowała się na nim cienka warstwa śniegu), a cała droga była przykryta
                niewielką warstwą śniegu, zatem wydawało mu się, że na drodze jest tylko śnieg.
                Inaczej w pozwie podniósłby również okoliczność nieodśnieżenia drogi.
            • Gość: stopp5 orzeczenie SN IP: 188.33.119.* 02.11.09, 11:37
              www.rp.pl/artykul/152971.html
              Jak widać tu orzeczenie jednak nie uwalnia zarządcy drogi od odpowiedzialności

              Proszę o podanie źródła swoich informacji np. sygnatury akt tamtej sprawy,
              inaczej takie "rewelacje" nadają się do opowiadania na imieninach u wujka Henia,
              a nie do przekazywania na jako przykładu orzeczenia.
              • plosiak Re: orzeczenie SN 02.11.09, 21:26
                Gość portalu: stopp5 napisał(a):

                > www.rp.pl/artykul/152971.html
                > Jak widać tu orzeczenie jednak nie uwalnia zarządcy drogi od odpowiedzialności
                >
                > Proszę o podanie źródła swoich informacji np. sygnatury akt tamtej sprawy,
                > inaczej takie "rewelacje" nadają się do opowiadania na imieninach u wujka Henia
                > ,
                > a nie do przekazywania na jako przykładu orzeczenia.

                Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z 2005-12-16, III CK 317/05
                Opubl: Legalis
                Teza:
                1. Praca jednostki organizacyjnej sprawującej zarząd drogi powinna być tak
                zorganizowana, żeby miała ona możliwość odpowiednio szybkiego stwierdzenia
                wystąpienia na drodze zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu i podjęcia działań
                zmierzających do usunięcia tego zagrożenia Nie oznacza to jednak, że wystąpienie
                na drodze jakiegokolwiek zdarzenia stwarzającego z kolei zagrożenie
                bezpieczeństwa w ruchu jest zawsze wynikiem, a zarazem normalnym następstwem,
                zawinionego zaniechania podjęcia niezbędnych i możliwych w konkretnych
                okolicznościach działań przez odpowiedzialnych pracowników zarządcy drogi
                publicznej. Istotne jest bowiem rozważenie, czy nawet przy hipotetycznym
                założeniu zapewnienia najlepszej organizacji pracy strony pozwanej była ona w
                stanie dopełnić w konkretnym wypadku spoczywającego na niej obowiązku usunięcia
                zaistniałego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu. Zawinionym zaniechaniem zarządcy
                drogi byłoby z pewnością brak podjęcia takich działań organizujących pracę,
                które - w razie ich podjęcia - umożliwiałyby zapewnienie utrzymania drogi w
                należytym stanie.

                Proszę bardzo. I na przyszłość nie udzielaj porad prawnych bez pokrycia.

          • Gość: auxan Re: Jęczący naród - puk puk w łepetynę IP: *.olsztyn.vectranet.pl 02.11.09, 11:28
            "ZASRANYM obowiązkiem KAŻDEGO kierowcy jest usunąć lub oznaczyć KAŻDE
            zagrożenie, jakie zauważy na drodze. "
            Na odcinku około 20km było tyle głębokich i rozległych dziur, że musiałem jechać
            slalomem, z prędkością poniżej 20km/godz. Jak sobie wyobrażasz usuwanie czy
            choćby oznaczanie każdego zagrożenia (czyli każdej większej dziury)?
            • Gość: seroo1 Re: Jęczący naród - puk puk w łepetynę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 11:35
              Jeżeli nie widzisz różnicy między kilkukilometrowym odcinkiem drogi pełnym
              łatwozauważalnych dziur a leżącym na drodze na przykład kołem, które odpadło od
              startującego z pobliskiej bazy "jastrzębia" to faktycznie popukaj się w łepetynę...
          • Gość: uls tak Jęczący naród IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.09, 11:39
            pomijając to że to ty jesteś właśnie jednym z tych urzędników którzy nie chcą
            brać na siebie odpowiedzialności, to właśnie to mnie denerwuje w polakach - nikt
            nie dochodzi swoich praw w sądach, a bo nie warto a bo się nie uda itp. Jesteśmy
            narodem dającym się ru..ać bez wazeliny przez nieomylnych urzędasów, policjantów
            itd.

            To co według Ciebie - powinien się zatrzymać, usunąć kamień, załatać dziurę w
            asfalcie, zabudować znak A11 i na koniec podziękować urzędasowi, takiemu jak ty,
            za to że mu pozwolił się wykazać ? A ty - urzędas będzie w międzyczasie pił
            kawkę i pobierał penysjykę za jego pieniądze.
          • Gość: figus Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 13:39
            A policja, jak znam życie, orzekła, że kierowca nie dostosował
            prędkości do warunków drogowych, sankcjonując w ten sposób
            niekompetencję drogowców.
    • Gość: gościu Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.connect.netcom.no 02.11.09, 06:54
      zdjęcie ? dlaczego nie zrobił
      • maruda.r Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 09:25
        Gość portalu: gościu napisał(a):

        > zdjęcie ? dlaczego nie zrobił

        *****************************

        Czytałeś artykuł?

    • Gość: angrusz1 I bardzo dobrze , do sądu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 06:54
      bo widać jakie jest podejście i zarządcy drogi i ubezpieczyciela .
    • 88i88 Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? 02.11.09, 07:15
      Brawo,panie kierowco! Mam nadzieję,że Wysoki Sąd przyjedzie do pracy autem.
      Wygrana murowana!
      Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad powinna dopłacać każdemu
      kierowcy 30 % kosztów remontu zawieszenia i układu kierowniczego.O tyle krócej
      działają te układy w aucie eksploatowanym na polskich drogach w porównaniu do
      auta używanego w D , GB czy nawet CZ.
      • Gość: doswiadczony Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: 93.179.207.* 02.11.09, 09:55
        Nie, kierowca nie wygra, bo Dyrekcja Dróg tak jak i Sąd to
        instytucje panstwowe.

        Sad uzna, że dyrekcja nie jest w stanie upilnowac wszystkich drog i
        ze takie rzeczy jak kamien moga sie czasem na ulicy znalezc i to
        jest normalne.

        Co wiecej, kierowca moze byc posadzony o brak zachowania ostroznosci
        na drodze.

        Snieg na ulicy? To normalne, to kierowca tym bardziej powinien
        uwazac.

        Tak powie sad. NIE WYGRACIE Z PANSTWEM.
        • Gość: doswiadczony Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: 93.179.207.* 02.11.09, 10:03

          Wartoby bylo, żeby Polacy załozyli jakiś związek obywatelski,
          kontrolny dla instytucji publicznych i broniący praw obywateli.


          Obywatel w pojedynke nie wygra z panstwem. Poza tym, tak po
          prawdzie, to panstwo, jesli nie spotka go jakas katastrofa, to jest
          niesmiertelne.

          Życia obywatelowi nie starczy na uzeranie sie z panstwem, a
          urzednicy moga se tylko dokumenty przekladac, odwlekac i isc na
          emeryture. Samo panstwo jest niesmiertelne i ma czas.
          • Gość: ooo la Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: 87.204.10.* 02.11.09, 11:01
            Gość portalu: doswiadczony napisał(a):
            > Wartoby bylo, żeby Polacy załozyli jakiś związek obywatelski,
            > kontrolny dla instytucji publicznych i broniący praw obywateli.

            Właściwie to składasz propozycję interesującą: zróbmy w Polsce demokrację!!!
            Jestem za!
            W sumie to interesujące - jest demokracja, mamy prawo, partie, parlament,
            policję, sądy, a nauczeni populistycznym poszczekiwaniem wzywamy - załóżmy
            superurząd, zróbmy nadprokuratora i komisję śledczą, a kontrolę nad nimi
            przekażmy ludowi! Ludu jest 38 milionów i należy mu się władza nad rządem! A nie
            rządowi władza nad ludem! A rekontra-premierem zostanie Jarek, Lech, Andrzej,
            Roman (* niepotrzebne skreślić). Populizm tak głęboko przeorał umysły, że nikt
            nie widzi już, że parlament/rząd wybieramy w wyborach i jest całkowicie
            idiotyczne po tygodniu szukać sposobu, jak ten układ władzy natychmiast
            sparaliżować.
            • Gość: d-czony Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: 93.179.207.* 02.11.09, 11:20
              nie chodzi o paraliz, tylko o obrone praw obywatelskich. Jesli ty
              rzucisz papierek na ulice, to placisz mandat, jesli miasto zostawi
              ci przed domem kupe piachu i rury na rok, to nikt miastu mandatu nie
              wystawia.

              Prezesi komunikacji miejskiej nie jezdza autobusami i maja troske o
              swoja dzialke w glebokim powazaniu, a ty w pojedynke nie wygrasz
              obnizki cen za kiepski standard uslug, albo polepszenia standardu
              uslug za te, obecna cene.
        • plosiak Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 11:01
          I sąd będzie miał rację. Zarządca srogi nie jest w stanie przez cały rok, 24h na
          dobę co 100 metrów utrzymywać patroli, których zadaniem będzie odśnieżanie,
          uprzątanie drogi itd. Trzeba podejść do sprawy ze zdrowym rozsądkiem. Jeśli
          zarządca udowodni, że kilka godzin wcześniej jechał jakiś patrol itp. i nic się
          nie działo, to facet przegra. Jeśli natomiast od tygodnia nikt się nie zajmował
          drogą, to już inna kwestia.

          Po to istnieją ubezpieczenia - nigdy nie wiesz, czy jakiś zwierz nie wpadnie ci
          pod koła i nie rozwali połowy samochodu. Jak w środku miasta bezpański wielki
          pies wbiegnie pod koła i będziesz miał z tego tytułu szkodę na 5 tys. to też
          będziesz uważał, że winny jest zarządca drogi ?
          • Gość: ZochaZb Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: *.unisoft.com.pl 02.11.09, 12:32
            plosiak napisał:
            > I sąd będzie miał rację. Zarządca srogi nie jest w stanie przez
            > cały rok, 24h n a dobę co 100 metrów utrzymywać patroli (...)
            > Po to istnieją ubezpieczenia - (...)

            Bzdura do kwadratu.
            Jak zarządca posesji nie odśnieży chodnika a ktoś na takim chodniku złamie nogę
            to sądu nie będzie interesować DLACZEGO chodnik nie był odśnieżony. Ważne, że
            NIE BYŁ.
            Analogicznie za stan drogi odpowiada jej zarządca.
            Zarządca nie jest zobowiązany do wysyłania patroli a do UTRZYMANIA JEST WE
            WŁAŚCIWYM STANIE.
            Jak nie jest wstanie utrzymywać patroli to powinien się ubezpieczyć na tą
            okoliczność.
            ZARZĄDCA DROGI a nie KIEROWCA !!
            I WŁAŚNIE PO TO ISTNIEJĄ UBEZPIECZENIA

            Miłego dzionka
            • plosiak Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 21:17
              Zarządca jest ubezpieczony, ale od swojej winy. Jeśli na czas nie dojedzie
              załogi interwencyjna. Ale nie ponosi winy za wszystko, co leży na drodze nawet
              sekundę po tym, jak się tam znalazło.
          • ferrment Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 15:12
            Myślę, że kierowca wygra. Z taką determinacją dojdzie nawet do Trybunału w Sztrasburgu i tam już wygra na bank.
    • Gość: bfa Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.centertel.pl 02.11.09, 07:24
      Tak czy siak koleś wygra tą sprawe.Ja w Warszawie też natrafilam na
      kamien na drodze tak wielki, ze oderwalo mi tlumik ale ominelam
      wielka dziure po nim czego nie zdazyli zrobic kolejni kierowcy dwóch
      samochodow i im powyginaly sie felgi w ósemke. Wezwaismy policje,
      zrobilismy zdjecia dziury i kamienia... Nastepnego dnia pospiesznie
      sprawdzilam jakie sa potrzebne dokumenty( u nich na stronie) i
      pojechalismy do zarządcy dróg miejskich by złożyć pismo. Następnie
      oddalismy samochod do mechanika i zrobil nam tlumik i jakies jeszcze
      pierdoly ktore zostaly uszkodzone koszt naprawy ok 500zl to byl
      miesiac LISTOPAD 2008 !!! ostatecznie pieniadze nam oddali w czerwcu
      2009 (odliczajac sobie amortyzacje starej czesci), a zeby bylo
      fajniej w lutym 2009 upomnieli sie o czesci tzn zniszczony tlumik,
      gdzie wczesniej nie uzyskalismy informacji, ze powinnismy je
      zostawic i na tej podstawie starali sie wymigac od placenia. Sprawa
      trwała 8 miesiecy i też byliśmy już oddać to do sądu bo to jest
      kpina... Ps. Przypomniala mi sie jeszczze jedna paranoja... Pytaja
      o przebieg czesci uszkodzonej!!!!
      • Gość: mz Gratulacje. A czy też ci powiedzieli. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.09, 09:42
        ze 'to ci wiecej nie zdarzy bo jeszce nikt u nich był dwa razy z
        podobna sprawą' ? Bo mnie tak własnie rozbawili wypłacajac w końcu
        po 10 miesiacach pieniądze.
      • plosiak Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 11:05
        Dostrzegasz różnicę między wielką dziurą w środku miasta a kamieniem leżącym
        pewnie na jakimś odludziu ?
    • Gość: omka Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: 192.100.112.* 02.11.09, 07:41
      W marcu 2009 wpadlem w wielka dziure pod walbrzychem uszkadzajac
      opone,felge,prawa pol os oraz tylni prawy wahacz. 5 min wczesniej inny
      kierowca padl ofiara tej samej dziury. Wezwalismy Policje, zrobilismy zdjecia
      dziury i uszkodzonych opon . Policja spisala protokol zaznaczajac ,ze szkode
      wywolala wyrwa na szerokosci calej jezdni.
      Zglosilem pismo do PZU jako ubezpieczyciela drogi, samochod oddalem do
      mechanika , zrobili ogledziny. Po miesiacu i paru pismach wymienili mi
      wszystkie uszkodzone podzespoly. Nastepnym razem jak wpadne w dziure to takze
      zadzwonie po Policje - nie mozna sie szczypac z takimi sprawami.
      ps. koszt naprawy wyniosl ponand 8 tys zl.
    • polaryzacja Jesteśmy z Panem, panie kierowco! 02.11.09, 08:02
      Machina biurokratyczno-urzędnicza jest absurdalnie potężna w tym kraju. Liczą, że jak człowieka będą odpowiednio długo zwodzić, to odpuści - i wielu odpuszcza, bo już nie mają nerwów.
      Podziwiam ludzi, którzy mają siłę walczyć do końca o swoje.
      Brawo!
    • Gość: 44 Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.09, 08:06
      to chyba jakiś debil w tym GDDKia odpowiada na listy
    • oloros Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 08:22
      brawo dla tego Pana
      ze tez sa jeszce ludzie w Polsce
      to mnie napawa optymizmem - rzadko cos takiego mam ale jak slysze o
      takich ludziach to znowu wraca mi wiara w Czlowieka
    • Gość: alois Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.dip.t-dialin.net 02.11.09, 08:24
      oddac w koncu te tereny!!! przed wprowadzeniem polskiej
      administracji na tych terenach drogi byly normalne!
    • Gość: eva barek Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.11.09, 08:25
      B i UPan kierowca powinien otrzymać rekompensatę za utracony czas
    • Gość: Traveller Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 08:28
      Fakt jest taki że kierowca nic nie udowodni i przegra. Najgorsze w tym
      wszystkim jest to że gdyby wygrał; wówczas podrzucanie kamieni na
      jezdnie(czytaj wyłudzanie odszkodowań) to tylko kwestia czasu.
    • Gość: gość Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.adsl.inetia.pl 02.11.09, 08:33
      To zdecydowanie wina kierowcy :) że jechał tą drogą, mógł nie jechać ;)
    • tom.gorecki Sądy powinny zasądzać 3x większe odszkodowania 02.11.09, 08:41
      W sytuacji, gdy wina jest ewidentna a sprawca mimo to się wykręca. Wtedy z 5000 zł strat (wykazanych fv) zrobiłoby się 15000zł i ktoś w końcu poleciałby za niegospodarność.
      Bo kolesie kolesiami, ale chętnych na każde stanowisko jest zawsze kilku i w naszym grajdołku ktoś prędzej czy później podsyfi.
      Tymczasem Gdaka się miga od zapłacenia, bo może a ktoś cierpi.
      Gdyby zrobić tak, jak piszę to szybko załatwialiby te sprawy pod groźbą daleko wyższej kary.
      A tak czekają aż sąd zdecyduje i wtedy "siła wyższa, znów sąd nieuczciwie stanął po stronie 'pirata', który 'nie dostosował' ".
      • Gość: Michał Re: Sądy powinny zasądzać 3x większe odszkodowani IP: *.chello.pl 02.11.09, 08:48
        Facet przegra. Istotnie z prawnego punktu widzenia zarządca drogi nie jest tu
        nic winien. Szkoda z ubezpieczenia OC zarządcy drogi (dobrowolnego) byłaby
        uznana gdyby zarządca ponosił winę za jej spowodowanie.
    • kondorx Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? 02.11.09, 08:50
      Fajne jest też, gdy drogowcy zostawiają, po zejściu z odcinka,
      znaki ograniczenia prędkości, a zaraz za nimi ustawia się drogówka
      i kosi jak w żniwa.
    • Gość: fajny Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.ssp.dialog.net.pl 02.11.09, 09:04
      Jesli była policja tak jak czytamy i spisała protokół to zarzadcca drogi jest przegrany! trzeba dodatkowo robic zdjecia. Wzywać zawsze policję nawet przy drobnych uszkodzeniach
      pozdro
    • hugow Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? 02.11.09, 09:10
      no ładnie - jeszcze facet dostanie karę za to, że nie oznakował
      niebezpiecznego miejsca
    • Gość: Do Michała Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.11.09, 09:13
      Zarządca nie jest nic winien???
      Pan sobie kpisz???
      I dodatkowo udzielasz fałszywych rad temu kierowcy który chce słusznie
      dochodzić swoich racji.
      Niech pan spojrzy na zachowanie straży miejskiej zimą, która wali surowe
      mandaty osobom prywatnym które nie odśnieżą albo nie posypią chodników przed
      swoimi posesjami.
      Życzę temu kierowcy z całego serca żeby wygrał bo wtedy tylko powstanie
      precedens który zmusi Generalną Dyrekcję do roboty a nie przekładania papierków.
      Do wcześniejszych bzdur, że to nie wina zarządcy, że droga jest dziurawa albo
      pokryta kamieniami szkoda się odnosić.
      Wydaje mi się jedno, że ta cała dyrekcja jest tylko od dyrektorowania. A drogi
      w Polsce powinni remontować kierowcy - pod kierownictwem generalnej dyrekcji,
      oczywiście kierownictwem zza biurka, żeby się nie pobrudzić.
      Ręce opoadają.
      • plosiak Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 11:10
        To ty sobie kpisz. Napisz coś sensownego, bo póki co jedziesz po dyrekcji i SM.
        Wyobraź sobie, że jesteś dyrektorem takiej instytucji odpowiadającej za stan
        dróg. Dwaj debile wracający nachlani po wypłacie "dla jaj" zostawiają na środku
        drogi kamień wielkości piłki lekarskiej. Po 10 minutach przywala w niego bohater
        artykułu ? Kto ponosi winę ? Moim zdaniem ten, kto zostawił kamień na drodze.
        Gdyby ten kamień leżał tam od 2 dni i były zgłoszenia, a zarządca olałby sprawę,
        wtedy powinien płacić. Fajnie się wyżywa na każdej instytucji, ale dlaczego
        facet nie miał AC ? Bo zakładał, że nieszczęście go nie spotka. Zaryzykował, nie
        zapłacił składki. Ale teraz jest szkoda, a nie sposób ustalić winnego. Niech
        więc płaci nierozsądny kierowca.
        • ferrment Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 15:19
          To czy miał AC czy nie, to jego sprawa. Ma się to nijak do winy zarządcy drogi.
          • plosiak Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod 02.11.09, 21:28
            Na czym polega wina zarządcy drogi ?

            Wyrok Sądu Najwyższego - Izba Cywilna z 2005-12-16, III CK 317/05
            Opubl: Legalis
            Teza:
            1. Praca jednostki organizacyjnej sprawującej zarząd drogi powinna być tak
            zorganizowana, żeby miała ona możliwość odpowiednio szybkiego stwierdzenia
            wystąpienia na drodze zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu i podjęcia działań
            zmierzających do usunięcia tego zagrożenia Nie oznacza to jednak, że wystąpienie
            na drodze jakiegokolwiek zdarzenia stwarzającego z kolei zagrożenie
            bezpieczeństwa w ruchu jest zawsze wynikiem, a zarazem normalnym następstwem,
            zawinionego zaniechania podjęcia niezbędnych i możliwych w konkretnych
            okolicznościach działań przez odpowiedzialnych pracowników zarządcy drogi
            publicznej. Istotne jest bowiem rozważenie, czy nawet przy hipotetycznym
            założeniu zapewnienia najlepszej organizacji pracy strony pozwanej była ona w
            stanie dopełnić w konkretnym wypadku spoczywającego na niej obowiązku usunięcia
            zaistniałego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu. Zawinionym zaniechaniem zarządcy
            drogi byłoby z pewnością brak podjęcia takich działań organizujących pracę,
            które - w razie ich podjęcia - umożliwiałyby zapewnienie utrzymania drogi w
            należytym stanie.

    • ergolight Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? 02.11.09, 09:17
      Tak, tak. Kierowca nie używał Calgonu i kamień zniszczył mu auto ;-)
    • pazdziernik2009 Nie zachował należytej ostrożności i teraz się 02.11.09, 09:18
      piekli.
      • Gość: romek Re: Nie zachował należytej ostrożności i teraz si IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.09, 11:48
        No właśnie, gdyby jechał 5 km/h to kamień nie wyrządziłby takich
        szkód.
    • Gość: mz Zyczę powodzenia. Miałem podobną sprawę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.09, 09:36
      ale w moim wypadku był to kawał asfalu a nie kamień .Udalo się i
      trwało to 'tylko' 10 miesięcy . I też musiałem odpowiadac na pytania
      czy kawał asfaltu był wyrwany spod kół czy może już wczesniej leżał
      na jezdni i czy cięzarówka która go wyrwała nie była przeładowana :-
      )) . Cierpliwości i nie poddawać się!!
      • Gość: bfa Re: Zyczę powodzenia. Miałem podobną sprawę IP: 188.33.42.* 02.11.09, 10:20
        Widze kolego,ze mielismy prawie identyczna sytuacje(opisywalam
        wczesniej)... Czy tobie tez kazali wystapic do drogowki po
        udostepienie protokolu??? Mi kazali zglosic sie do drogowki, a
        tampowiedzieli ze to obowiazek zdm-u:) Reszta pytan widze ze
        podobna...
        • Gość: mz Re: Zyczę powodzenia. Miałem podobną sprawę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.09, 13:51
          Oczywiście , ze wystepowalem do drogówki. Podeszli nawet
          sympatycznie bo zacząłem, ze im współczuje ale to nie jest mój
          pomysł ;-) i tylko westchneli . A w ZDM musiałem jeszce zeznawac
          jak sie dodzwonilem do ZDMu (wtedy nie mozna bylo z komorki na 4-
          cyfrowy interwencyjny ZDMu wiec gdybym tak zeznal to juz wiadomo -
          oszust). I jeszcze jakie to dziwne, ze miałem ze soba aparat
          fotograficzny ;-) . Na koniec dowiedzialem sie , ze odszkodowania
          dostaje mniej niż 10% skarżacych więc należymy do wybranców losu ;)
          A jak pomysle ze majac zdjecia, zeznanie naocznego świadka ,
          wezwawszy policje i ZDM cieszyłem sie że to sprawa oczywista ... Oj
          ja naiwny ;)
    • Gość: bobo Spotkało mnie to samo na A1 za nowe marzy IP: *.chello.pl 02.11.09, 09:37
      Kamień na jezdni, tyle że uderzył w szybę. Takie samo tłumaczenie, a policja im tylko przytakiwała i radzili aby nic oficjalnie nie składać bo zapis zesnań itp itd to godziny zajmą a i tak sprawa do umorzenia pójdzie. Odpuściłem, bo mój stracony czas jest droższy niż koszt naprawy.
    • Gość: ogi Miałem to samo - ja się poddałem :-( IP: *.piaseczno.pl 02.11.09, 10:00
      Kiedyś na drodze krajowej (a więc nie jakaś lokalna ścieżyna tylko
      droga o sporym natężeniu ruchu) spod tira poleciał kamień w moją
      przednią szybę. Ze względu na kiepskie warunki pogodowe i słabą
      widoczność nie byłem w stannie złapać sprawcy więc roszczenia
      skierowałem do GDDKiA. W odpowiedzi kazali kontaktować się z ich
      ubezpieczycielem. Chciałem w tym miejscu skomentować, iż skoro
      GDDKiA jest instytucją skarbu państwa nie przystoi mu stosowanie
      praktyk prywatnych przedsiębiorstw. Jest to najczęściej stosowany
      zabieg służący rozmyciu odpowiedzialności aby odwieść poszkodowanego
      od zamiaru wysuwania roszczeń o odszkodowanie. A przecież są to
      ewidentne zaniedbania zarządcy drogi. Oni nawet nie wiedzą jak
      wyglądają przez nich zarządzane drogi a tym bardziej nie wie o tym
      ubezpieczyciel. Odpowiedź w moim przypadku była mniej więcej taka,
      że ubezpieczyciel nie widzi podstaw do wypłaty odszkodowania bo
      droga jest w dobrym stanie. W tym czasie stan drogi pozostawiał
      wiele do życzenia (lużny materiał rozsypany na jezdni). Odpuściłem
      bo trzeba nie lada zacięcia i czasu aby walczyć z tymi złodziejami.
      Złodziejstwo - inaczej się tego nie da nazwać bo swoje zaniedbania
      chcą finansować z naszych kieszeni.
    • Gość: magnolia Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drodze? IP: *.lublin.mm.pl 02.11.09, 10:05
      Może z innej beczki, ale też o odszkodowaniach. W zimie moi rodzice jechali do
      Warszawy z naprzeciwka jechała ciężarówka, z której spadła wielka bryła lodu.
      Uderzyła w maskę samochodu. Powstało spore wgniecenie, odpadł lakier. Całe
      szczęście, że nie trafiło w przednią szybę, bo wypadek byłby murowany. A
      kierowca ciężarówki nawet nie wiedział, że coś takiego się stało. Tylko
      śmignął i tyle go było widać. A koszty naprawy samochodu, kto pokryje? Żadne
      bezpiecznie tego nie uzna i nie mam winnych. To taka dygresja!
      • Gość: Bruno Re: Dyrekcja Dróg nie odpowiada za kamień na drod IP: *.c159.petrotel.pl 02.11.09, 12:18
        >Żadne ubezpiecznie tego nie uzna i nie mam winnych.
        Od takich wypadków jest AC.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka