Dodaj do ulubionych

ekspert nr 2/4 - Magiczny rok

23.02.04, 12:31



MAGICZNY ROK

I mamy już następny rok. Jest nowy, dopiero od niedawna używany.
2004. Niektórzy próbują znaleźć dla niego specjalne znaczenie. Bo to
przestępny. Bo liczba podzielna przez 4. I tak dalej, i tak dalej. A tak
niedawno mieliśmy rok dwutysięczny. Podwójne milenium. Miał też mieć
znaczenie prawie magiczne. I co? I nic.
Ale co z bieżącym rokiem? Każdy zastanawia się co mu on przynie-
sie. Może sięgnąć po ho-roskop.Horoskopów mamy co niemiara. Prawie w każdej
gazecie, każdym kiosku, każdej księgarni. Teraz jeszcze w telefonie i
internecie. Można pójść także do wróżki czy astrologa. Z tej ostatniej rady
postanowiliśmy sami skorzystać i udaliśmy się do wróżki Zulejki.
Tu trzeba przeprosić naszych Czytelników. Ci, którzy
czytają „mNG”, wiedzą, że wróżka Zulejka od lat współpracuje z naszymi
ludźmi. Pamiętacie, jak przed laty „GW” dziwiła się, że
wróżka Z. potrafiła przwidzieć wyniki wyborów.
Inni pamiętają przepowiednie sprzed dwu lat i sprzed roku. Że przepo-
wiedziała prawie dokładnie wynik wyborów. Zarówno pod względem ilościowym,
jak i prezydenturę Zembaczyńskiego. Nawet Januszowi Kowalskiemu przewidziała
dużą popularność choć nie popartą sukcesem politycznym. Także wynik
referendum unijnego. Przepowiedział upadek wojewody Leszka P. i marszałek Ewy
O. Zdobywanie coraz większych wpływów przez mniejszość niemiecką
nieproporcjonalną do ilości Niemców zamieszkujących Opolszczyznę.
Przypomnijmy, jaka jest przepowiednia na bieżący rok. Nie jest optymi-
styczna. W skali ogólnopolskiej mieliśmy zapo-wiedź zmian rządowych, co
przerobiliśmy niedaw-no. Kłopoty ze służbą zdrowia, transportem i niepokoje
społeczne przewidziane są „dopiero” na drugie półrocze. Sprawdziła się już,
wydawało się, że prawie niemożliwa przepowiednia rozpadu koalicji rzą-
dzącej. Prawdziwy kryzys rządowy, społeczny i go
spodarczy zacznie się odwrześnia.
Podobnie brzmią przepowiednie dla Opolszczyzny i Opola. Zmiany na
lewicowych stołkach partyjnych przyniosą odmłodzenie kadr, ale nie
jakościowe. Większość miejsc dostanie się nieudacznikom i karierowiczom.
Lewicowych poglądów wyrzeknie się kilka dość wysoko ustawionych osób.
Ustawionych poprzednio dzięki swej „lewicowości”. Niską ocenę uzyska
marszałek województwa. Nawet nie za własne posunięcia, a za „rządy”
podległych mu pracowników. Najbardziej będzie krytykowany za sprawy służby
zdrowia, pomocy społecznej, kultury, sportu i infrastruktury. Nie powiedzie
się też prywatyzacja oraz inwestowanie. Upadną zakłady przetwórstwa spożywcze-
go, nie rozwinie się wbrew zapowiedziom turystyka. Bezrobotni i zagrożeni
bezrobociem coraz częściej będą czynnie protestować. Już w połowie roku
trzeba będzie zamykać coraz więcej drobnych zakładów, które nie będą
odpowiadały normom unijnym. Pod koniec roku wzrośnie napięcie wśród rolników,
którzy dostaną mocno okrojone dopłaty poniżej połowy obiecanych przed
referendum kwot.
Opolanie znajdą się w politycznej sytuacji patowej. Przestawianie
tych samych pionków po szachownicy nic już nie da. Nawet jak kilka zbito.
Braknie im jakiegokol-wiek przywództwa poli-tycznego. Klęska lewicowego
rządu, nieprawidłowości na Opolszczyźnie odpędzą zwolenników, tym bardziej,
że cwaniacy wiedzą, że nie pomoże to im w karierze. Żadne z ugrupowań pra-
wicowych nie będzie potrafiło przedstawić konkretnego działania, tym
bardziej, że na nie będzie się przekładało niezadowolenie z działania Za-
rządu Miasta Ryszarda Zembaczyńskiego. Może nawet dojść do referendum. Nie
należy się dziwić, że ludzie zaczną się garnąć do ugrupowań o programach
ekstremal-nych czy nawet czasami egzotycznych. Pod względem gospodarczym
powiększy się zadłużenie miasta. Zostanie podjętych kilka nietrafnych de-
cyzji z gatunku Tesco czy kino Odra, na których stracą wszyscy mieszkańcy
miasta. W związku z tym będzie kilka zgłoszeń do Prokuratury.
Najbardziej zmiany odczują najubożsi – emeryci, renciści,
bezrobotni. Oraz wszyscy chorzy, dla których zabraknie pieniędzy na leczenie
i lekar-stwa. Bezrobocie realne wzrośnie jeszcze bardziej. Rozwarstwienie
społeczne stanie się bardzo widoczne. Wzrośnie grupa osób żyjących poniżej
minimum socjalnego oraz osób żyjących na granicy nędzy czy w „ukrytej nę-
dzy”. Tym samym zacznie upadać handel i usługi. Ale do tego nie potrzeba
wróżb, bo to jest normalna reakcja łańcuchowa w gospodarce.
Są tylko dwie pomyślne przepowiednie. Jedna to taka, że woje-
wództwo opolskie jeszcze w tym roku nie przestanie istnieć, choć nowy mini-
ster administracji mocno to będzie propagował. A druga zapowiedź to taka, że
po 2004 roku nastąpi 2005.

SZALONY OGRODNIK
Po Opolu kursuje Szalony Ogrodnik. Nikt tak naprawdę nie zna jego twarzy.
A może znają. Tylko nie wiedzą, że jest to Ogrodnik. I to Szalony. Z
przezwiska można byłoby sądzić, że facet hoduje gruszki na wierzbie. Albo ma
podziemną uprawę fig z makiem. Nic bardziej mylnego.
Z przeprowadzonego do tej pory śledztwa, oczywiście dziennikarskiego,
wysnuwamy wniosek, że nic nie uprawia. To znaczy z roślin. Może coś ma tam w
do-niczkach. Bo działkę odebrała mu poprzednia ekipa prezydenta Synowca. A i
tak w tym miejscu nie postawili zapowiadanego supermarketu Geanta.
Nasz Szalony uprawia za to tajne pielęgnacje krzewów ozdobnych na
skwerach miejskich. Czy to naprawdę musi robić w sposób utajony? Wydawałaby
się, że nie. Co prawda minęła moda na czyny społeczne bo jakoby był to
wynalazek komunistów. Ale za to jest moda na wolontariat. A to już wynalazek
kapitalistyczny. Niczym się nie różni prócz nazwy. Ale wróćmy do naszego
ogrodnika.
Ogrodnik chodził uli-cami miasta i patrzył. Wtedy nie był jeszcze
szalony. Patrzył na skwe-ry, drzewa, krzewy. Widział to samo co widzą inni
mieszkańcy. Zaniedbana zieleń. Zaczął się zastanawiać, do czego jest powołana
firma o nazwie Zieleń Miejska. Chyba nie tylko do wspierania akcji wyborczych
polityków i wzajemnego obdarzania się szablami i innymi godnościami. Czy może
tak jak inni „zarządcy” zieleni w rodzaju Turhandu ograniczali się tylko do
zgarniania pieniędzy za byle jaką pracę?
Ogrodnik chodził i myślał. A im więcej myślał, tym mniej rozu-
miał.Widząc bezwład ra-tuszowej władzy, chciał zwrócić się do mediów. Radio i
telewizja miały go po prostu za maniaka. W prasie przeczytał takie artykuły
jak „Bluszcz w Filharmonii” czy „Komu pomnik”. Było tam co prawda trochę o
zieleni. Ale więcej było o zarządzających miastem i wo-jewództwem. Pogan, Sy-
nowiec, Olszewska, Zembaczyński, Kubat, Galla, Rurynkiewicz. Plejada złych
urzędników i politykierów była jeszcze dłuższa. A o Turhandzie i Zieleni
ledwie wspomniano. I to przy okazji Namysły. A najgorsze, że nie było żadnej
recepty na tę chorobę.
I tak w umyśle Ogrod-nika zaczęło kiełkować szaleństwo. Ale o jego
objawach napiszemy w następnym numerze.



Notatki
nieEsTetycZNE


PORZĄDKI
Pan prezydent postanowił wprowadzić w mie-ście nowe stanowisko. Mimo
mizeroty w kasie będzie nowy etat. Ale dobrze, że coś takiego powstało.
Będzie to specjalista do spraw estetyki i architektury. Malkontenci
natychmiast oponowali, że przecież jest architekt miejski. No i co z tego? Od
lat mieliśmy archtektów. I jakie potworki powstawały w mieście? A to
zjeżdżalnia koło Franciszkanów, a to niedokończony budynek PZU. Rusztowanie
do tej pory sterczy z lewej strony wejścia. Trzeba tu jeszcze wspomnieć o PZU
na Reymonta. Lustra i rury gazowe czy inne instalacje. Nieudana nowoczesność
w otoczeniu secesji i klasycyzmu. A zatwierdzał to wszystko architekt
miejski Anna Denkiewicz. Była tak dobra, że marszałek Olszewska zabrała ją ze
sobą do Urzędu Marszał-kow
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka