Gość: wieśniak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.06.10, 15:01
To straszne co spotkało D. Ratajczaka. Jak to się stało, że NIKT nie
zareagował na to, że pod marketem stoi auto kilka dni w tym samym miejscu?
Jakaś ochrona? Jak to możliwe, że w te UPAŁY nikt nie zwrócił uwagę na
człowieka leżącego w aucie? Nawet gdyby uznać, że śpi, albo jest pijany -
cokolwiek - to przecież w taki upał, gdy na dworze jest 30 stopni... To tak
jakby nie zareagować w takiej sytuacji przy 20 stopniowym mrozie... Ja tego
nie mogę pojąć. Nikt nie zauważył? Wątpię, przecież ktoś musiał zaparkować
obok? Rzucić mimowolnie okiem?
Szkoda też, że ci, którzy tak bardzo upojeni własną empatią dla tragedii Żydów
w czasie Shoah nie znaleźli nigdy odrobiny empatii dla żyjącego człowieka.
Który może i się pogubił, może i był pieprznięty, ale to chyba jeszcze nie
powód, żeby tyle lat traktować go jak trędowatego.
Tytuł artykułu - jestem wstrząśnięty. Za coś takiego też powinno się dostawać
wilcze bilety z zawodu. Całe życie i śmierć CZŁOWIEKA redaktor zmieścił w
jednym wyrażeniu "kłamca oświęcimski". Na pewno świetnie będzie się to czytało
rodzinie, dzieciom "kłamcy". Nie faceta Dariusza Ratajczaka, ale właśnie
"kłamcy".
Gazeto, osiągnęłaś poziom rynsztoku. Żal.