Gość: makrela engel IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.10, 20:29 bajeczki oPOwiada; ale o Pszon to się jakoś nie zająkneliście, że na POlecenie cadykowej centrali zwalcza Polskę jak może Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: też tadeusz Tadeusz Pabisiak nie był agentem SB IP: *.chello.pl 19.11.10, 20:57 miło czytać taki tekst. Tadeusz, są tacy którzy w ciebie cały czas wierzyli a pewności nabrali gdy Bereszyński napisał, że największym dowodem na współpracę Pabisiaka w PRL-u jest jego zachowanie dziś. Taki argument /źródło wiedzy/ dyskwalifikuje historyka raz na zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z.K. Re: Tadeusz Pabisiak nie był agentem SB IP: *.chello.pl 19.11.10, 21:52 szkoda tylko ze ci wszyscy ,ktorzy wierzyli ze Tadeusz nigdy nie byl T.W. nie chcieli mu pomoc.. wrecz przeciwnie ... . A ja wiedzialam ze prawda wyjdzie na jaw!!! :}. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wow Re: Tadeusz Pabisiak nie był agentem SB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 22:05 No to witamy w gronie czołowych prawdziwych opozycjonistów i antykomunistów.Rozmowa z szefem jak najbardziej wskazana by zająć należne miejsce w szerokim gronie podobnych i doświadczonych. Odpowiedz Link Zgłoś
citizen_opole Re: Tadeusz Pabisiak nie był agentem SB 19.11.10, 22:20 Jestem ogromnie ciekawy, czy teraz Pan Tadeusz Pabisiak zostanie przyjęty do OSPN-u? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Tadeusz Pabisiak nie był agentem SB IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.10, 22:13 <object width="480" height="385"><param name="movie" value="www.youtube.com/v/y6gyBThz1fQ?fs=1&hl=pl. Odpowiedz Link Zgłoś
pamejudd @makrela 19.11.10, 22:36 No to co z ta Pszon? Podziel sie z nami! Lece po chipsy i cole i mozesz zaczynac! Odpowiedz Link Zgłoś
z.bereszynski Re: Tadeusz Pabisiak nie był agentem SB 20.11.10, 00:01 Sprawa nie przedstawia się tak prosto, jak przedstawiają to Tadeusz Pabisiak i rozmawiająca z nim dziennikarka. Sąd nie wydał wyroku w takim brzmieniu, jak podano w artykule. Oto dosłowne brzmienie wyroku: "Tadeusz Pabisiak złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne". Nie znając uzasadnienia wyroku, trudno jest go komentować. Należałoby wstrzymać się z tym do czasu poznania motywów, jakimi kierował się sąd wydając taki a nie inny wyrok. Szkoda, że dziennikarka rozmawiająca z T. Pabisiakiem wybrała drogę na skróty, prezentując określoną wykładnię wyroku bez najmniejszej choćby próby wniknięcia w jego uzasadnienie. Uważam takie postępowanie za mało rozważne i dalekie od rzetelności. W chwili obecnej, bez znajomości uzasadnienia, można stwierdzić jedno. Sąd lustracyjny działa według zasad prawa karnego, kierując się w szczególności zasadą domniemania niewinności. Wszelkie wątpliwości są rozstrzygane na korzyść zainteresowanego. W przypadku TW ps. "Marek" źródłem wątpliwości mogła być okoliczność, że informacje ze słów TW pisał wyłącznie funkcjonariusz SB. Sąd mógł zatem uznać, że brak jest niezbitych, absolutnie niepodważalnych dowodów współpracy w postaci informacji pisanych własnoręcznie przez TW. W tej sytuacji, przy zastosowaniu zasady domniemania niewinności, mógł zapaść taki a nie inny wyrok. Czy wyrok ten oznacza, że funkcjonariusz SB konfabulował i notatki ze słów TW były jedynie literacką fikcją? Nie było żadnych spotkań i pozyskiwania informacji od osoby zarejestrowanej jako TW ps. "Marek"? Zamiast odpowiedzi na te pytania przytoczę fragment zeznań, jakie były oficer SB, prowadzący akta TW ps. Marek, złożył w czerwcu 2009 r. przed prokuratorem IPN we Wrocławiu. Cytuję: "Nie pamiętam ile razy spotkałem się z TW. Spotkania odbywały się przede wszystkim w restauracjach w Opolu i uczestniczyłem w tych spotkaniach tylko ja i Pabisiak. [...] Po rozmowach z TW »Marek« sam sporządzałem notatki, on osobiście nie napisał żadnej notatki. [...] Treść notatek, jakie sporządzałem odzwierciedlała rozmowy, jakie prowadziłem z TW, nie pisałem rzeczy, o których nie rozmawialiśmy". Koniec cytatu. Pozostawiam ten cytat bez komentarza. Przypominam także, że T. Pabisiak napisał własnoręcznie zobowiązanie następującej treści: "Oświadczam, że zachowam w ścisłej tajemnicy fakt spotkań i treść rozmów z pracownikiem Służby Bezpieczeństwa (powyższe dotyczy treści przekazanych informacji i wiadomości nabytych w rozmowach z pracownikiem SB)". Koniec cytatu. Wbrew temu, co utrzymuje T. Pabisiak, nie było to zwykłe zobowiązanie do zachowania tajemnicy, ale dokument o oczywistych cechach zobowiązania do współpracy, mówiący o spotkaniach z funkcjonariuszem SB oraz nabywaniu i przekazywaniu informacji w trakcie prowadzonych rozmów. Ponadto T. Pabisiak własnoręcznie pokwitował odbiór prawa jazdy od funkcjonariusza SB, który to dokument został wcześniej zatrzymany przez milicję. Sąd, działający według zasad prawa karnego, zgodnie z zasadą domniemania niewinności, miał prawo uznać, że to za mało, by uznać T. Pabisiaka za kłamcę lustracyjnego, ze wszystkimi tego negatywnymi konsekwencjami prawnymi dla zainteresowanego. To zrozumiałe w sytuacji, gdy brak jest innych dokumentów wytworzonych własnoręcznie przez T. Pabisiaka, a on sam uparcie wszystkiemu zaprzecza. Nie należy jednak wywodzić z tego wniosków wykraczających poza to, co faktycznie zostało przez sąd orzeczone. Szanuję wyrok sądu i nie zamierzam z nim dyskutować. Stosowane w postępowaniu lustracyjnym zasady prawa karnego mają swoją specyficzną, zero-jedynkową logikę, do której muszą stosować się orzeczenia sądów. Nie ma tutaj miejsca na niuansowanie poszczególnych, niekiedy bardzo złożonych przypadków. Niuansowanie relacjonowanych faktów jest jednak normalną praktyką przy badaniu i opisywaniu historycznych zaszłości. W dziedzinie historii nie ma miejsca na prosty system zero-jedynkowy. Trzeba widzieć również niuansy, półtony itp. Dlatego przy całym szacunku dla sądowych wyroków uważam, że mam prawo do samodzielnego myślenia i samodzielnej oceny historycznych zaszłości, o jakich mówią zachowane dokumenty. Zbigniew Bereszyński Odpowiedz Link Zgłoś