Gość: zizi
IP: *.dynamic.chello.pl
20.12.10, 00:47
Przechylony autokar, piski, zgrzyty i smórd spalenizny. Tak naprędce relacjonują pasażerowie wrażenia z jazdy Sindbadem z urwanym kołem. Stało się to wczoraj (sobota) w okolicach Słubic, a autokar jechał z Nysy do Wielkej Brytanii. Firma podstawiła autobus zastępczy, który okazał się nim nie tylko z nazwy. Z braku miejsca bagaże pasażerów upchnięto nawet w ubikacji.
Jednak szczęście, że Sindbad nie jest firmą lotniczą! Tam przy takim stanie taboru, jak coś się urwie, to całość raczej nieodwołalnie spada na ziemię, ze skutkami dość opłakanymi, a tutaj - nikt nie zginął i nie ucierpiał.