Gość: behemot
IP: *.252.25.88.internetia.net.pl
22.03.11, 01:04
Najważniejsze wydarzenie w mieście, jakby wynikało z pięciu tekstów w Wyborczej, debata oenerowców z socjolożką (poprawnie politycznie) i artystą estradowym oraz z gawiedzią (popularne okreslenie tych co przyjdą zaciekawieni) w Młodziezowym Domu Kultury (relikt komunistyczny, świątynia świeckości i internacjonalizmu) zostało rozpędzone przez La Pasionarię, Dolores Ibaruri, studentkę i uczycielkę. I choć Dolores była jedna, to u nas są dwie wyżej wymienione. I obie przypisuja sobie zasługi w sukcesie. No zaczyna się banalnie. Udoopić, bo w MDK, choć oenerowcy nie sa zdelegalizowani, nie wynajmują sali jak rozumiem na kowektykiel organizacyjny z zamawianiem piw pieciu, ale chcą podebatować jak dziś u Lisa w publicznej o Żydach, czy Marsz Niepodległości w Wawie na 10.11.2010 propagował faszyzm. MOżna się zapytać czy trochę nie za późno ale zawsze warto rozmawiać, choć nie ze wszystkimi. Zwłaszcza z tymi, którzy miast wziąć udział w spotkaniu gremialnie i wyperwollić oenerowców argumentami, które niewatpliwe posiadają, zyskać zwolenników dla swojej myśli czy ideologii, wolą czy pragną, nie dopuścic do takiej debaty. No cóż, to jest zamykanie mordy na wstepie, jak za nieboszczki komuny. No przecież Adaś chciał, pragnął, by można sie było spierać, wymieniac myśli, przekonywać, zblizać się do demokracji. No a teraz dzieci Adamowe, jak ongiś komuniści, z którymi Adaś walczył, zamykają mordę innym, na wstepie. Trudno sie z tym pogodzić.