Dodaj do ulubionych

Jest mi wstyd !

IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 23:59


Samospelniajaca sie przepowiednia

Parlament Europejski z polskimi populistami

Parlament Europejski i inne instytucje UE poradza sobie z delegacja polskich
populistów. Unijni parlamentarzysci i urzednicy nie beda mieli najmniejszych
problemów z Andrzejem Lepperem lub z poslami Ligi Polskich Rodzin. Pytanie
tylko, czy Polska da sobie z nimi rade?

“Panie Przewodniczacy! Wczoraj, 3 maja, gdy Unia Europejska swietowala swoje
rozszerzenie, Polacy czcili Najswietsza Panne Królowa Polski. Maryja jest
równiez Królowa Europy i Swiata. To szczególna opieka, która zobowiazuje.
Prosze przyjac od narodu polskiego dar, skarb najcenniejszy, jaki mamy -
Krzyz Chrystusowy. Niech ten Krzyz bedzie dla nas moca. Tylko wpatrujac sie w
Krzyz Europa wyrwie sie z chaosu i zagubienia moralnego”.

Tak mówil posel Witold Tomczak z Ligi Polskich Rodzin 4 maja w Parlamencie
Europejskim, jeszcze jako obserwator, w ramach debaty o przyszlosci UE. Inni
deputowani nie zastanawiali sie, czy poslowi pomylilo sie kazanie do
pielgrzymów na Jasnej Górze z przemówieniem parlamentarnym. Przypomnieli
jedynie, ze Parlament Europejski nie ma zwyczaju wieszania krzyzy na sali
obrad. Sprawozdawca PAP martwil sie potem, ze to eurosceptyczni poslowie
zdominowali wystapienia polskich deputowanych w Strasburgu, a polska lewica w
Europarlamencie “w ogóle nie zaistniala”.

Faktycznie, sadzac po artykulach w polskiej prasie, delegaci z LPR,
Samoobrony oraz Prawa i Sprawiedliwosci wiedli prym w ostatnich tygodniach.
Ich wyczyny podczas przesluchania Danuty Hübner, kandydatki na polskiego
komisarza, kiedy przewodniczacy komisji parlamentarnej i inni poslowie
musieli jej bronic przez polskimi obserwatorami, dlugo byly komentowane.
Wedlug najnowszych sondazy po wyborach czerwcowych sila przebicia polskich
populistów jeszcze wzrosnie.

Grozi nam sytuacja, w której polski glos w Strasburgu bedzie glosem
Samoobrony i Platformy Obywatelskiej, ewentualnie z lekkim dodatkiem LPR i
PiS - oznajmila niedawno “Gazeta Wyborcza”. Wizerunek Polski w Europie, i tak
juz mocno nadszarpniety dzieki blokadzie Traktatu Konstytucyjnego,
nieudolnej “obronie Nicei” i starym przesadom na temat Polski, stanie sie
wizerunkiem zacofanego, zapatrzonego w siebie kraju, który do Brukseli wysyla
nie elite, lecz ciemnogród. Strach ten krazy nie tylko po warszawskich
salonach.

Autoizolacja populistów

Sposób, w jaki poslowie skrajnie prawicowego skrzydla polskiej sceny
politycznej próbowali sie rozprawic z kandydatka na polskiego komisarza, byl
rzeczywiscie unikalny. Delegaci zadnego innego nowego kraju czlonkowskiego
nie zachowywali sie w ten sposób. Paradoksalnie to akurat ci poslowie, którzy
na co dzien nieustannie postuluja solidaryzm narodowy i szermuja dobrym
imieniem Polski, nagle ni stad ni zowad zaczeli prac brudna polska bielizne
na oczach wszystkich. Szkopul w tym, ze nie zaszkodzilo to ani Polsce, ani
Danucie Hübner, lecz im samym. Przed przesluchaniem rzeczywiscie istnialy
silne obawy w mediach zachodnioeuropejskich i wsród eurodeputowanych, czy po
przyjeciu nowych komisarzy Komisja bedzie jeszcze mogla spelniac zadanie
stróza traktatów i “ogólnoeuropejskiego dobra” i nie stanie sie
sparalizowanym forum rozgrywania narodowych interesów panstw czlonkowskich.
Obawa wynikala stad, ze wiekszosc kandydatów na nowych komisarzy pochodzi z
administracji panstwowej i wczesniej zajmowala sie obrona interesu swego
kraju w negocjacjach akcesyjnych. Czy ci ludzie beda w stanie oderwac sie od
myslenia w kategoriach interesu jednego panstwa, pytaly gazety niemieckie,
holenderskie, francuskie. Nic tak ich nie przekonalo, jak ataki polskich
eurosceptyków, zarzucajacych Danucie Hübner zbytnia uleglosc w negocjacjach i
zdrade polskich interesów. To, ze czasem odpowiadala wymijajaco i wiklala sie
w sprzecznosci, nie zaszkodzilo jej, bo atakujacy ja zbyt slabo znali sie na
sprawach unijnych, aby to wykorzystac. Koncentrowali sie na ogólnych
stwierdzeniach (“warunki akcesji sa fatalne, negocjatorzy zawiedli”), którym
latwo zaprzeczac, albo na argumentach swiatopogladowych, które dla absolutnej
wiekszosci parlamentarzystów europejskich sa równie zrozumiale jak wezwanie
posla Tomczaka do przyjecia “Krzyza Chrystusowego w imieniu polskiego narodu”.
Mechanizm ten powtórzyl sie z okazji debaty o unijnej przyszlosci i pierwszej
rutynowej sesji Parlamentu w rozszerzonym skladzie: Andrzej Lepper wyglosil
mowe przeciwko globalizacji i biedzie, która nawet mialaby szanse wpisac sie
w obecny w Parlamencie Europejskim nurt antyglobalistyczny, po czym jednak
wezwal do renegocjacji “traktatu stowarzyszeniowego” - zapominajac, ze na
skutek przystapienia Polski do UE ten traktat kilka dni wczesniej stracil
moc. Inni polscy populisci wyglaszali filipiki przeciwko wyzszosci
konstytucji unijnej nad polska (która w 1997 r. zwalczali z calej sily), nie
zwazajac na to, ze polska konstytucja sama stawia prawo miedzynarodowe nad
krajowym. Jak na to reagowali inni deputowani? Prawie wcale.

Czy to osmiesza Polske w oczach eurokratów i innych parlamentarzystów
europejskich? Nie, kazdy kraj ma swój wlasny folklor. Kiedy pytalem znajomych
z innych krajów czlonkowskich, jak oceniaja wystepy polskich populistów,
odpowiedz brzmiala: “A oni cos powiedzieli?”

Z wyjatkiem Romana Giertycha (który przemawial po angielsku) zaden z poslów
LPR i Samoobrony chyba nie zauwazyl, ze Parlament Europejski nie jest Sejmem,
ze jego obrady nie sa transmitowane na zywo w polskiej telewizji i ze
przekonac w Brukseli i Strasburgu musza oni innych poslów, przedstawicieli
Rady UE i Komisji, a nie polskich wyborców. A inni poslowie, zwlaszcza z
duzych frakcji, maja spore doswiadczenie w marginalizacji skrajnych ugrupowan
i poslów. Przezyli Jean-Marie Le Pena, przezyli angielskich konserwatystów,
przezyja tez LPR i Samoobrone.

To jest duzy parlament ze sprawnym aparatem, którego pracownicy sa czesto o
wiele bardziej kompetentni niz ich koledzy z parlamentów narodowych. Oni
dadza sobie rade z malo kompetentnymi, nie obeznanymi z procedurami
eurosceptykami z nowych krajów. Grozba wynikajaca dla Polski z dominacji
populistów w delegacji do Europarlamentu nie jest to, ze ucierpi polski
wizerunek, lecz to, ze Polska w Strasburgu w ogóle nie bedzie obecna. Polski
glos w UE bedzie - z powodu licznej, ale zignorowanej przez innych
reprezentacji populistów - glosem komisarz Hübner, polskich ministrów w
Radzie UE i polskich dyplomatów. Czy to znaczy, ze nie ma sie czego obawiac,
jesli Lepper wygra wybory do Parlamentu Europejskiego? Owszem jest.

Zwalczajac wspieramy

Pojawienie sie licznej grupy polskich populistów, która zostanie szybko i
sprawnie zmarginalizowana przez innych deputowanych, oznacza, ze pozostala
grupa polskich parlamentarzystów bedzie slabsza i latwiejsza do rozgrywania.
Po wejsciu w zycie Traktatu Konstytucyjnego znaczenie Parlamentu
Europejskiego wzrosnie: bedzie mial wiecej uprawnien, pelne prawo budzetowe i
prawo wspóldecydowania w wielu sprawach, w których dotychczas ostatnie zdanie
nalezalo do Rady UE. Akurat w momencie, kiedy Parlament - a w nim rola
Polski - zyskuja na znaczeniu, Polska de facto traci te wplywy z powodu
wzrostu populizmu.

Mimo marginalizacji przez eurodeputowanych, przedstawiciele polskich
ugrupowan populistycznych maja szanse, aby zauwazono ich w Europie
Zachodniej. Moga bowiem liczyc na swych przeciwników i na media w kraju,
które beda sie staraly maksymalnie naglasniac ich wystapienia, aby “dac im
odpór”. To jest pewna specyfika polskiego krajobrazu medialnego, w którym
najlatwiej zyskuje sie rozglos dzieki skrajnym, choc merytorycznie nic nie
znaczacym wystapieniom. Kiedy dwa lata temu holenderska poslanka okreslila
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka