Gość: Jerzy Mazur
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.11.11, 08:13
jeżeli do naruszenia praw dziecka doszło w szkole to nie ma przedawnienia po roku i powinno być prowadzone postępowanie z urzędu. W tej sprawie widać jak działają prokuratury opolskie. W mojej sprawie też występuje ksiądz i katechetka, kłamiący pod przysięgą w zmowie z dyrektorka gimnazjum (jeszcze jest tam paru nauczycieli). Ksiądz proboszcz został w sądzie przeze mnie "pouczony", że jest specyficznym świadkiem i podlega tez prawu boskiemu i dekalogowi. Chciałem mu dać szansę na opamiętanie. Po "pouczeniu" złamał spokojnie dekalog. Zapytałem, więc księdza w sądzie czy wierzy w Boga, ale nie uzyskałem odpowiedzi. Kurie powiadomiłem już wcześniej ale nie raczyła interweniować. Z zeznań księdza i odpowiedzi na pytania wynika wprost, że skłamał! Potwierdził nawet rozmowę wcześniejszą z jednym ze świadków (byłem świadkiem tej rozmowy) w której powiedział "najwyżej nie będę katechetą" co oznacza przyznanie się do winy. W tej sprawie są takie "kąski" jak np. dwoje nauczycieli potwierdzający wersję dyrektorki byli w momencie rzekomego "czynu" w innych szkołach w innych miejscowościach...Prokuratura w Kluczborku nic nie zauważa i ... Sędzia podobnie np. dyrektorka kłamie w sądzie pod przysięgą i to wielokrotnie i dalej jakby nigdy nic proces się toczy...Tu szczegóły:
www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110806/REPORTAZ/341093083