Dodaj do ulubionych

***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM***

IP: *.autocom.pl 16.06.04, 14:24
Stanowisko w sprawie projektów ustawy 'PRAWO O SZKOLNICTWIE
WYŻSZYM'przedstawione przez Niezależne Stowarzyszenie na Rzecz Nauki i
Edukacji ( in statu nascendi) jest wyłozone do podpisywania na stronie
www.naukowcy.republika.pl
Fragmenty:
Lansowany i nagłaśniany przez media projekt prezydencki, zwany tez
profesorskim nie spełnia jednak oczekiwań społeczności akademickiej, gdyż
petryfikuje obecny osobliwy i patologiczny system nauki i edukacji w Polsce.
Mimo deklaracji, że w ustawie chodzi o dostosowanie się do procesu
bolońskiego ta ustawa zakłada pozostawienie dotychczasowego systemu stopni i
tytułów naukowych uznawanego przez takie kraje jak Białoruś, Kazachstan,
Mołdawia, Mongolia czy Korea Północna. Istnieją natomiast problemy z
uznawaniem dyplomów i stopni angielskich czy amerykańskich. Taki stan rzeczy
uniemożliwia polskim uczelniom konkurencyjność na światowym rynku nauki i
edukacji. Jest ważną przyczyną małej atrakcyjności podejmowania pracy w
uczelniach i całkiem zniechęca do powrotu polskich uczonyc..........
Projekt prezydencki ustawy wydaje się być nie do zaakceptowania, gdy
natomiast projekt poselski winien być poddany dalszej dyskusji, poprawiony i
rozpatrzony przez Sejm i Senat RP jako bliższy standardom europejskim.
Nad projektami zmiany systemu nauki i edukacji w Polsce potrzebna jest
debata społeczeństwa a przygotowywane ustawy winny być oddane do
zaopiniowania przez kompetentnych prawników.........

Stoimy na stanowisku, że jedynym wyjściem dla nauki i szkolnictwa wyższego w
Polsce jest zerwanie z postkomunistycznym dziedzictwem poprzez
przeprowadzenie gruntownej reformy, która doprowadzi do tego, że nasze
uczelnie będą konkurencyjne z uczelniami w krajach o wysokim poziomie nauki i
edukacji





Obserwuj wątek
    • Gość: noone Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.zaodrze.punkt.pl / *.zaodrze.punkt.pl 17.06.04, 08:47
      chodzi o ta ustawe wg ktorej nasz opolski uniwerek bedzie akademia?
      • Gość: czytelnik Belka ustawa IP: *.autocom.pl 17.06.04, 13:40
        Pod adresem forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=410&w=13501407
        o spotkaniu Belki z Ziejka w sprawie ustawy


        • Gość: xyz Re: Belka ustawa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.04, 11:32
          Nic się nie zmieni, dalej będziemy tkić w tym bałaganie - musi zwyciężyć
          projekt tego nie widomo czy magistra - prezydenta.
          Proponuję iść dalej - wprowadzić tytuł "kandidat nauk" i znów bedziemy
          mieć "związek radziecki" w Polsce. Te kretyńskie habilitacje prędzej zniosą w
          Rosji, na Ukrainie, Kazachstanie, Białorusi niż w Polsce. Zniosą dla swoich,
          natomiast dalej będą ciągnąć kasę od głupich polaczków, którzy dalej będą
          stamtąd przywozić te pożal się boże "habilitacje". I dalej co niektórzy będą
          się podniecać ilu to mamy "samodzielnych". Smutne to.
      • nierob11 Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 18.06.04, 12:16
        Zabawnie bywa,gdy pytasz niektorych uczonych o to za co te habilitacje dostali.
        Wydzial Zarzadzania i Administracji Akademii Swietokrzyskiej w Kielcach mimo
        wyroku NSA od ponad trzech lat nie chce na pismie ani w Internecie ujawnic za
        co (praca i konieczny do uzyskania habilitacji dorobek naukowy) jego
        samodzielni pracownicy dostali habilitacje. A jak szukasz po Internecie, to
        wychodza dziwne rzeczy. Np. gosc odpowiedzialny za nauke opublikowal tylko
        jeden artykul w zeszytach naukowych jednej z kielckich szkol prywatnych (tak
        jest bazie Bibl. Narodowej MAK) i chyba cztery ksiazki (tez z tej bazy i tez
        lokalne wydawnictwa). Takie przypadki kompromituja oczywiscie cale srodowisko,
        w tym i Bogu Ducha winnych przyzwoitych ludzi, ktorzy rzeczywiscie cos
        sensownego zrobili. Nie ma jednak obowiazku ujawniania takich informacji. I
        zaden projekt ustawy tego nie nakazuje.
      • Gość: ex-student Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: 213.216.95.* 18.07.04, 15:39
        Oczywiscie UO powinno byc tylko i wylacznie Akademia, nazwa Uniwersytet nie
        pasuje do tej uczelni, i to nie tylko ze wzgledow naukowych czy dydaktycznych,
        al przede wszystkim etycznych - sytuacja na opolskiej psychologii i
        germanistyce, to olbrzymia patologia - jesli sam Rektor mial klase i potrafil
        przyznac sie do wlasnych bledow, to w swietle zaistialej sytuacji powinien
        podac sie do dymisji, ale i to swiadczy o braku kultury akademickiej w tym
        osrodku. Nic ujac nic dodac.
    • kaduk22 Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 19.06.04, 18:35
      Projekt prezydencki wzmacnia autonomię uczelni i daje olbrzymią władzę jej
      organom, głownie Senatowi i Rektorowi. Rektor decydować ma praktycznie o
      wszystkim (jako władza wykonawcza). Wybiera Rektora złożony z
      tzw. „samodzielnych” pracowników uczelni Senat. Duża władza kojarzy się zwykle
      z dużą odpowiedzialnością. Zgodnie z projektem ustawy Rektor nie odpowiada
      praktycznie za nic. Realizuje postanowienia Senatu (jego członkowie też
      odpowiadają tylko „zbiorowo”, tzn. nie odpowiadają za nic) więc jedyne za co
      można pociągać go do odpowiedzialności, to zła realizacja tych postanowień. Nie
      wiadomo jednak kto miałby to robić. Nie wiadomo tez dlaczego przyjmuje się, że
      wybrany Rektorem np. specjalista o na od historii edukacji męskiej Polan z
      obszaru za kołem polarnym natychmiast po wyborze staje się kompetentnym
      menedżerem nauki i edukacji (nie wspominam o sprawach administracyjno -
      finansowych bo zajmują się nimi dyrektor administrai cyjny i kwestor). W
      normalnej firmie, również państwowej, menedżer który popełnił oczywiste błędy
      traci pracę; w uczelni za błędy Rektora czy Senatu płaci podatnik. W państwowej
      uczelni grupa tzw. „samodzielnych” (90% składu Senatu) pracy mlodzi ludzie
      owników nie angażując, jak właściciele firmy własnego kapitału, ma dokładnie
      takie same jak tacy właściciele uprawnienia. Skąd przekonanie, że uzyskanie
      habilitacji gwarantuje automatyczne nabycie odpowiednio wysokich walorów
      moralno-etycznych (aby nie ulegać, naturalnym w końcu, pokusom wykorzystania
      takiej sytuacji dla osiągnięcia nienależnych korzyści), menedżerskich (aby nie
      doprowadzić uczelni do bankructwa) czy prawnych (znam przypadki, gdy senat
      przyjmował niezgodne z prawem, ale za to zgodne z interesami niektórych
      pracowników uchwały). Generalnie będąca jakąś formą suwerenności autonomia bez
      odpowiedzialności „suwerena” staje się pasożytem na demokratycznym
      (przynajmniej teoretycznie) otoczeniu, bo twarde zarządzanie feudalizmu nie
      daje się pogodzić z miękkimi metodami demokracji. Jeszcze jedno. O
      możliwościach rozwoju małych uczelni decydować będą pośrednio rektorzy tych
      dużych zezwalając (lub nie) pracownikom na drugi etat w tej małej uczelni.
      Rozumiem, że każdy rektor to z definicji wzór cnót wszelakich, gdyby się jednak
      kilku wyłamało, to o korupcję nietrudno. Na dzis pomysly na "uwlaszczeniowa"
      prywatyzacje nie wydaja sie dobre. Efektem byloby zamienienie wladzy
      powierzonej przez panstwo na wladze wyplywajaca z posiadanej (a de facto
      otrzymanej od tegoz panstwa) forsy. Moznaby chyba jednak pomyslec o SPRZEDAZY
      niektorych uczelni za jakas rozsadna kwote ludziom z zewnatrz upatrujacym w ich
      rozwoju swoj osobisty interes. Chodzi jednak o to, aby WYLOZYLI FORSE NA ZAKUP;
      rozdawanie uczelni doprowadzi do jeszcze wiekszego burdelu. Mozna tez pomyslec
      o sprzedazy uczelni na raty jakims dobrym uczelniom amerykanskim lub
      europejskim, ktorych managerowie szybko zrobia porzadek. We wlasnym
      interesie.Sprzedaz taka moznaby obwarowac roznymi warunkami gwarantujacymi
      kupujacym rozsadne zyski, a studiujacym wlasciwy poziom nauczania. Przy okazji
      mogloby to pomoc w tworzeniu sie nowych, dobrych osrodkow, bo dobrzy
      mlodzi ludzie zamiast wyjezdzac do Stanow mogliby w normalnych amerykanskich
      warunkach realizowac sie w Polsce.
    • Gość: jw Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 20.06.04, 17:36
      Projekt ustawy wchodzi na porządek dzienny Sejmu w dniu 30 czerwca.
      Porządek dzienny
      78. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
      w dniach 30 czerwca
      Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
      projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk nr
      <ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/2720.htm
      - uzasadnia Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Jolanta
      Szymanek - Deresz.
      Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym
      (druk nr <http://ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/2931.htm򘅓
      - uzasadnia poseł Maria Nowak
      • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 20.06.04, 17:44
        Jasne, najlepiej zmieniać ustawę o szkolnictwie wyższym latem, jak wszyscy są
        na wakacjach.
    • Gość: czytelnik Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 30.06.04, 08:18
      www.zycie.com.pl/spoleczenstwo.php
      Dwa pomysły na naukę

      Znieść habilitację, wprowadzić trzy stopnie studiowania - zakłada projekt
      poselski. Prezydencki daje uczelniom prywatnym możliwość tworzenia własnej
      kadry naukowej. Jutro Sejm będzie debatował nad projektem nowej ustawy o
      szkolnictwie wyższ
    • Gość: jw Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 30.06.04, 10:20
      www.zycie.com.pl/spoleczenstwo.php
      ' Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich krytycznie ocenia poselski
      projekt. Dla nas jest on nie do zaakceptowania - Mówi prof. dr hab. Franciszek
      Ziejka, przewodniczący KRASP i rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Przede
      wszystkim miesza ona ustawę o szkolnictwie wyższym z ustawą o tytule i stopniu
      naukowym, uchwaloną pół roku temu - mówi rektor. - Zniesienie habilitacji jest
      przed-wczesne - dodaje. Profesor Ziejka wytyka też projektowi poselskiemu brak
      odniesienia do procesu bolońskiego, który ma nasze uczelnie uczynić
      konkurencyjnymi w Europie. - Nie ma tam mowy np. o punktach kredytowych czyli
      sposobie oceniania, który funkcjonuje na większości europejskich uczelni - mówi
      przewodniczący KRASP. - Dwa projekty jedynie przedłużą proces legislacyjny -
      podkreśla prof. Ziejka. - W tym przypadku konkurencja działa na zasadzie
      hamulcowego. Ustawa powinna powstać jak najszybciej, aby wyeliminować dewiacje,
      które trapią szkolnictwo wyższe - dodaje.'
      ----------------------

      Nie ulega wątpliwości, że 'ustawa powinna powstać jak najszybciej, aby
      wyeliminować dewiacje, które trapią szkolnictwo wyższe' ale dlatego nie może to
      byc ustawa 'prezydencka' gdyz ten projekt te dewiacje utrwala a nie
      eliminuje !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i dziala na zasadzie hamulcowego na drodze do
      normalności nauki i edukacji w Polsce.




    • Gość: xxx USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM* w sejmie IP: *.autocom.pl 30.06.04, 19:25
      www.sejm.gov.pl/prace/2004r/pos78p.htm

      Porządek dzienny
      78. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej

      w dniu 2 lipca 2004 r.

      Zmiany w składach osobowych komisji sejmowych (druk nr ) *)

      Informacja o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich za 2003 r., z uwagami o
      stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela (druk nr 2930) wraz
      ze stanowiskiem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (druk nr 2999) - 10-
      minutowe oświadczenia klubów i 5-minutowe oświadczenia kół
      - wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich oraz poseł Bożeny Kizińskiej.


      Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
      projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk nr 2720) -10-minutowe
      oświadczenia klubów i - 5-minutowe oświadczenia kół w łącznej dyskusji nad pkt
      23 i 24
      - uzasadnia Szef Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Jolanta
      Szymanek-Deresz.


      Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym
      (druk nr 2931) - 10-minutowe oświadczenia klubów i -5-minutowe oświadczenia kół
      w łącznej dyskusji nad pkt 23 i 24
      - uzasadnia poseł Maria Nowak.
    • Gość: czytelnik Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 02.07.04, 19:12
      www.gazetaprawna.pl/dzialy/6.html?numer=1237&dok=1237.6.388.2.3.1.0.1.htm
      Walka o etaty, habilitację i prawo do nazwy
    • Gość: jw Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 05.07.04, 16:24
      Wypowiedzi posłow o projektach ustawy PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM mozna
      znaleźć w internecie pod adresem
      ks.sejm.gov.pl:8009/search97cgi/vtopic
      Stanowisko Niezaleznego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacjim tez zostało
      zauważone - wypowiedż poslanki Marii Nowak.

    • Gość: zorientowany Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 06.07.04, 08:49
      Do stengogtramow wystąpień poselskich w sprawie ustawy 'Prawo o szkolnictwie
      wyższym można dotrzeć stopniowo:
      wejść na strone
      www.sejm.gov.pl/

      kilknąć - Prace Sejmu
      www.sejm.gov.pl/prace/prace.html

      dalej kliknąć :

      Sprawozdania stenograficzne

      wpisać do rubryk -
      numer posiedzenia 78
      dzień posiedzenia 3
      numer punktu porzadku 23
      po czym
      ukazuje się to co niżej i trzeba kliknąc na posle aby zobaczyć co mowił:





      Kad. Pos. Dzień Data Nr punktu Mówca
      1. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
      Deresz
      2. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Maria Nowak
      3. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli Zbigniew
      Wesołowski
      4. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
      5. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
      6. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
      7. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Danuta Grabowska
      8. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska
      9. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Jarosław Zieliński
      10. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Bronisław Dutka
      11. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Jerzy Młynarczyk
      12. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Alicja Lis
      13. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz
      14. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Gertruda Szumska
      15. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Antoni Stanisław Stryjewski
      16. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Przemysław Gosiewski
      17. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Teresa Jasztal
      18. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Anna Borucka-Cieślewicz
      19. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Antoni Stanisław Stryjewski
      20. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji, Nauki i
      Sportu Tadeusz Szulc
      21. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
      Deresz
      22. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
      Deresz
      23. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Teresa Jasztal
      24. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Szef Kancelarii Prezydenta RP Jolanta Szymanek-
      Deresz
      25. 4 78 3 02-07-2004 23 i 24 Poseł Maria Nowak

    • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.07.04, 09:23
      No i po co tak manipulować?.... Standardy europejskie jako takie nie istnieją.
      W poszczególnych krajach UE rózne kwestie rozwiązywane sa bardzo odmiennie.
      Habilitacje sa nie tylko na Bialorusi i w Moldawii, ale takze w Niemczech i
      Austrii, gdzie nauka ma sie całkiem dobrze. Nikt w Europie nie chcialby
      natomiast rozwiazan z kraju tak cywilizowanego, jak Wlochy, gdzie seminaria
      odbywaja sie w grupach 100 - 400 osobowych, a jedyny bezposredni kontakt z
      profesorem student ma podczas pisania pracy magisterskiej.
      Krytykujecie habilitacje? Bez nich taki Uniwersytet Opolski miałby sie
      świetnie. Funkcjonowalaby psychologia, prawo, klopotow nie mialaby germanistyka
      ba nawet astronomia, niderlandystyka i iberystyka moglyby powstac.
      Wystarczyloby oglosic, ze dotychczasowi doktorzy staja sie profesorami. Czy
      naprawde tego wlasnie chcecie?

      - Doktor, który chce miec kolokwium habilitacyjne


      • Gość: zorientowany Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 07.07.04, 13:14
        No własnie - po co tak manipulowac.Każdy może się zapoznac z projektem
        poselskim i jak umie czytać i mysleć to takich rzeczy nie będzie opowiadał jak
        Gocha. Nikt nie zaklada, że dr ma być automatycznie prof . Tak tylko
        manipulował opinią szef KRASP i jak widać ma na tej niwie sukcesy. Myslących
        ludzi brak - efekt dotychczasowego systemu, ktory tacy manipulatorzy chca
        utrzymać bo jak widac latwo jest takimi rządzić.
        W Europie jest roznie, ale ja bym wolal byc kompatybilny z Anglia niz z
        Białorusią. Hab w Niemczech jest znoszony, w Austrii tez nie jest potrzebny,
        ale Gochy i Ziejki wolą Łukaszenkę i w tym jest probelm.
        • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.07.04, 14:13
          Gość portalu: zorientowany napisał(a):

          > No własnie - po co tak manipulowac.Każdy może się zapoznac z projektem
          > poselskim i jak umie czytać i mysleć to takich rzeczy nie będzie opowiadał
          jak
          > Gocha. Nikt nie zaklada, że dr ma być automatycznie prof . Tak tylko
          > manipulował opinią szef KRASP i jak widać ma na tej niwie sukcesy. Myslących
          > ludzi brak - efekt dotychczasowego systemu, ktory tacy manipulatorzy chca
          > utrzymać bo jak widac latwo jest takimi rządzić.
          > W Europie jest roznie, ale ja bym wolal byc kompatybilny z Anglia niz z
          > Białorusią. Hab w Niemczech jest znoszony, w Austrii tez nie jest potrzebny,
          > ale Gochy i Ziejki wolą Łukaszenkę i w tym jest probelm.

          Nie wiem jak Ziejka, ale ja nie wolę Łukaszenki. Imputowanie mi tego nie
          świadczy o Tobie najlepiej. Ale może to jest Twoj sposob dowodzenia słuszności
          swoich racji. Jesli nie mam argumentów merytorycznych, to wyleje na adwersarza
          pomysje i będzie śmiesznie i fajnie. Moze jednak lepiej zastanwiac sie, zamiast
          obrazac wszystkich tych, ktorzy mysla inaczej. Ja Cie nie obrazam, a zamiast
          tego przytaczam nowe argumenty:

          Co z tego, że nie mówi sie o AUTOMATYCZNYM kwalifikowaniu doktora na profesora.
          Czy może przypomnisz sobie, co sie mowilo o profesorach nadzwyczajnych? Mieli
          nimi zostawac MŁODZI, najbardziej OBIECUJĄCY doktorzy habilitowani. Jaka była
          rzeczywistość? Zostawali nimi STARZY, kompletnie nieobiecujący doktorzy
          habilitowani. Trend ten był tym wyraźniejszy, im słabszy był dany ośrodek
          akademicki. Jakie proponujecie mechanizmy, by słabi doktorzy nie zostawali
          profesorami??? De facto ŻADNYCH!!!!
          CK jest instytucją, którą można krytykować za wiele rzeczy, ale która to
          zapewnia. W mojej dziedzinie nie słyszałam, by MŁODY, GENIALNY został tam
          utrącony. Utrącono natomiast sporo cieniasów i -dla nauki- stało sie bardzo
          dobrze.
          W naukach scislych, gdzie nie ma parcia na otwieranie nowych kierunkow (bo
          uniwersytety świeca wolnymi miejscami dla studentów), zniesienie habilitacji
          nie jest grozne. Wiecej, przyznaje, że moze byc pozyteczne. Ale np. na
          socjologii, psychologii, politologii czy filologiach obecny stan powoduje, ze
          studia tam prowadzone trzymaja jakiś minimalny poziom. Wierz mi, ze zniesienie
          habilitacji to w tych naukach lawina nic nie umiejących profesorow i masowe
          prowadzenie takich studiow przez osoby kompletnie niekompetentne.

          A hab w Niemczech nawet jak bedzie zniesiony (jeszcze ten proces sie nie
          rozpoczal), to bedzie to tylko kwestia nazwy, bo system de facto pozostanie bez
          wiekszych zmian.
















          • Gość: zarientowany Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 07.07.04, 15:29
            No skoro Gocha widzi, że obecny system jest zły to czemu chce aby tak zostało?
            To się kupy nie trzyma, chociaz tak samo argumentuja rektorzy.Trzeba się
            dostosować do karty bolońskiej ale ma być inaczej niz w krajach unijnych, a kto
            uważa żeby było tak jak np. w Anglii to hamuje proces dostosowania się do
            wymogow unijnych!!!!! To są argumenty Ziejki ( i nie tylko), który obraża
            myslących inaczej i jest O.K. , po czym odwraca się kota ogonem.
            Samo zniesienie hab nie uzdrowi nauki w Polsce podobniej jak nie uzdrowiło jej
            wprowadzenie. Trzeba zmienić gruntowanie cały jej system a nie dostsowowywać
            się do wcześniejszych ustaw generujących patologie - np. ocene kierunkow wg
            ilości 'profesorow'. Jak się zacznie oceniać wg kryteriow merytorycznych a nie
            lojalnościowych jak obecnie to winno się coś zmienić. Konkursy maja być
            rzeczywiste a nie fikcyjne jak obecnie za co odpowiadają prof a nie dr,
            dorobek ma być jawny - takze prof a nie utajniany jak obecnie . wtedy mozna by
            zobaczyć, że niektórzy ( a moze i wielu) dr ma ten dorobek większy niż
            prof.Niestety wielu obecnych prof nie jest w stanie wykształcić mgr na
            poziomie, nie mowiąc o dr - to co jest to jest katastrofa i nie wolno jej
            utrwalać. W Anglii czy USA jest inaczej i tam trzeba patrzeć a nie na E.
            Polecam strone www.naukowcy.republika.pl
            • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.07.04, 16:21
              (1) W którym miejscu napisałam, ze niczego nie trzeba zmieniać?
              (2) Zdecydowanie zgadzam się, że dorobek powinien byc jawny

              (3) Co do kryteriów, które nazywasz merytorycznych vs. lojalnościowych. (Ten
              drugi termin jest dziwaczny: profesor jest lojalnosciowy, nie-profesor nie jest
              lojalnosciowy, ale mniejsza z tym). OK, problem tylko KTO i JAK to będzie
              oceniał. Jesli jakiekolwiek ciała wewnatrzuczelniane - to tragedia. jesli
              inne... Przeciez habilitacja (w zalozeniu) to certyfikat dorobku.


              Ja akurat znam karte bolonska i znam troche rzeczywistosc Zach. Europy. NIE MA
              TAM jednolitosci. Dlaczego więc dostosowywac sie do Anglii (bo ty tak lubisz) ,
              a nie do Holandii (co ja bym wolala)?
              Ale i tak swietnie, ze przestales mnie obrazac. Rozwijasz sie w dyskusji w
              dobrym kierunku.






              • Gość: zorientowany Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 07.07.04, 17:09
                Chodzi o generalia. Jak ktos woli projekt prezydencki to jego filozofia jest
                zachowawcza. Coś się zmienia, ale żeby tak naprawdę pozostało po staremu.
                Gdzie ja to napisalem że prof jest lojalnościowy o nie-prof nie. Jest
                inaczej - jesli dr nie jest lojalnościwoy to raczej nie ma szans na zostanie
                prof i tak to jest. Podobnie jak ja mysli wielu, ale wola się nie ujawniać bo
                to grozi katastrofa. Ten system tak dziala. Kryterium lojalności jest ponad
                kryterium merytorycznym !
                W założeniu jest tak jak piszesz, ale w rzeczywistości jest jak jest o czym
                wiesz. Widac ten system jest chory, bardzo chory.
                Ciala oceniające winny byc merytoryczne - też pozauczalniane z komponentem poza-
                polskim jak najczęściej. Tak jest często w krajach Unijnych . Nauka nie może
                być polska tylko sensu stricto bo nauka z samej natury jest globalna a nie
                krajowa. System angielski jest chyba bardziej wydajny niz holenderski, ale w
                wielu dziedzianach w Holandii jest O.K. Doktoraty się broni na podstawie kilku
                publikacji w jęz. ang w dobrych czasopismach, niektore z nich mogą byc
                wspólne.
                Jak się rozwiniesz rownież w dobrym kierunku, to może osiągniemy kompromis.
                • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.07.04, 19:30
                  Jak widzisz, zgadzamy sie coraz czesciej. Pod stwierdzeniem, ze nauka nie moze
                  byc polska bo jest globalna, podpisuje sie rekami i nogami. Jesli dalej
                  bedziesz tak ewoluował to rzeczywiscie kompromis bliski. W systemie angielskim
                  za bzdure uwazam to, ze jesli w jakiejs katedrze jest profesor, to -praktycznie
                  rzecz biorac- musi umrzec, by ktos inny w tej katedrze zostal profesorem. Znam
                  przypadki Ang;likow o super swiatowym dorobku, ktorzy z tego tylko powodu
                  profesorami nie sa. To tez jest chore! Z tej wlasnie perspektywy zdecydowanie
                  wole system holenderski. Standardy w Holandii są jak najbardziej OK (znaczace
                  publikacje w literaturze swiatowej to rzecz podstawowa) i do tego -moim zdaniem-
                  powinno dazyc polskie szkolnictwo wyzsze.
                  No tak, rzeczywiscie napisales mniej wiecej, ze jesli dr nie jest lojalnosciowy
                  to nie ma szans na zostanie profesorem [wiec profesor jest lojalnosciowy z
                  definicji?!] Byc moze tak jest w Twojej dziedzinie, w mojej nie. Jestem
                  psychologiem, po doktoracie. Mam w dupie kwestie habilitacji, bo nie mysle tymi
                  kategoriami. Chce uprawiac nauke na swiatowym poziomie. Wiem (wiem, bo takie
                  standardy w polskiej psychologii obowiazuja), ze jak bede miec serie artykulow
                  w pismach o swiatowej renomie, to z habilitacja nie bede miec zadnych, ale to
                  zadnych problemow. Czy jestem zatem lojalnosciowa? No tak, jestem lojalnosciowa
                  wobec standardow obowiazujacych w swiatowej nauce i w polskiej psychologii.
                  Tak wiec, ja sie nie upieram przy habilitacji jako takiej, ale przy systemie,
                  ktory w rozsadny sposob bedzie ludzi premiowal. To, czy bedzie sie to
                  nazywalo "habilitacja" to sprawa drugorzedna. W psychologii ten system sie
                  sprawdza, moze w innych dziedzinach nie.... Chyba nawet na pewno nie, bo o ile
                  samodzielnych w dziedzinie psychologii jest około 200 (z czego wiekszość to
                  ludzie młodzi!), to np., w historii, czy filozofii dziesięciokrotnie więcej.
                  Jakos nie moge sobie wyobrazic, ze az tylu jest ich wybitnych... Moze wiec
                  rozsadnie byloby zmienic kryteria habilitacji tam, gdzie sa one chore.
                  Dlaczego boję sie forsowanego przez Ciebie pomyslu?
                  Pisalam ci o tym jaki byl los pomyslu pt. profesor uczelniany. Boje sie,
                  naprawde sie boje, ze z Waszym pomyslem "uwłaszczenia" doktorów bedzie tak
                  samo. Własnie lojalnościowi (tylko w innym rozumieniu tego słowa) szybko
                  zostaną profesorami.
                  • Gość: zorientowany Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 07.07.04, 20:03
                    Moje poglądy są dośc konserwatywne jedynie ich odbiorcy trochę ewoluuja. Z
                    psychologia w Polsce chyba nie jest najlepiej. Własnie słuchałem o ich liście
                    otwartym w sprawie S. Chyba jego przyjaciele, na ogół prof nie wykazali się !
                    Nasz system chyba nie jest jednak znakomity także w psychologii. Nie sadzę
                    abyśmy w tej dziedzinie należeli do światowej czołowki.
                    System ktory rozsądnie premiuje dobrych naukowcow wypracowano w USA, tam wielu
                    polskich 'nieudacznikow' się sprawdza, ale nie mają po co wracać do Polski bo
                    to by była dla nich degradacja. Obecny osobliwy polski system znakomicie
                    utrudnia powroty. Wyjatki tylko potwierdzaja regułę.
                    • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.07.04, 20:12
                      Z polska psychologia jest dobrze. W TV widziales tylko jednego doktora hab.
                      (Janusz Czapinski), wsrod reszty sygnotariuszy listu nie ma ANI JEDNEGO
                      profesora czy doktora habilitowanego psychologii. Sa profesorowie - prawnicy,
                      filozofowie, politologowie. Stanowisko psychoterapeutow (ktorzy z nauka maja
                      tyle wspolnego, co ja z milionem dolarow) jest kompletnie idiotyczne i, co
                      paradoksalne, najbardziej szkodliwe dla nich samych. Naukowe srodowisko
                      psychologow nie broni Andrzeja S.
                      W naukowej psychologii nalezymy do swiatowej czolowki (choc oczywiscie daleko
                      nam do Stanow, ale polscy psychologowie pracujacy w USA nie sa lepsi od tych,
                      ktorzy sa w kraju). W Europie lepsi od nas sa tylko Anglicy, Niemcy i Holndrzy.

                      • Gość: zorientowany Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 07.07.04, 21:27
                        Dziekuję za informacje. To dobrze, że mozna czasem pogadać w internecie i nie
                        tkwić w błędzie.
                        • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 08.07.04, 07:54
                          Jasne, przy okazji okazało się, że nasze stanowiska nie są specjalnie
                          rozbieżne. A co najważniejsze - i Ty i ja chcemy zyc w normalnej, a nie
                          patologicznej rzeczywistosci.
                          Cześć!
                          • Gość: xyz Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 11.07.04, 13:35
                            Gocha podpisz się z nazwiska. Niedługo będziesz habilitowana, czego się
                            wstydzisz ?
                            Twoje poglądy można usprawiedliwić jedynie tym, ze jesteś psychologiem (chyba z
                            Opola, a z tego co wiem Opole nie jest psychologiczną potęgą).
                            • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.07.04, 15:36
                              Niczego sie nie wstydzę. Zachowuje sie zgodnie z konwencją tego forum. Czy
                              Twoje nazwisko to xyz?, a może x to tytuł, y imie, a z - nazwisko?
                              Z mojego IP powinienes sie zorientowac, ze jestem z Wroclawia. Dodam, ze
                              doktorat robiłam w Warszawie, (ktora jest psychologiczną potęgą). A Opole,
                              nawiasem mówiąc, teraz bardzo, bardzo marniutkie jeszcze rok, dwa lata temu
                              bylo w zakresie psychologii wcale, wcale!
                              • Gość: xyz Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.air.rzeszow.pl / *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 12.07.04, 11:57
                                Przepraszam, masz rację. Z uwagą śledziłem Twoją dyskusję z "zorientowanym".
                                Jesteś jedną z nielicznych na tym forum, którzy są za habilitacją oczywiście
                                masz do tego prawo. Ja też jestem za habilitacją, ale nie jako za stopniem
                                naukowym. Habilitacji należałoby przywrócić jej sens historyczny, tzn. swojego
                                rodzaju certyfikat uprawniający do prowadzenia jakichś specjalistycznych
                                wkładów.
                                Habilitacja w obecnym znaczeniu jest "kulą u nogi" wielu mądrych ludzi.
                                Szczególnie w naukach społecznych te hab. zawsze są pisane "pod kogoś" (spróbuj
                                tylko pominąć w bibliografii jakiegoś "wrażliwego").
                                Obecna ustawa, jak również projekt "prezydencki" niestety do niczego dobrego
                                nie doprowadzą. Utrzymanie hab. wcale nie podniesie poziomu ani dydaktyki, ani
                                nauki, wręcz odwrotnie - pogłębi patologie w uczelniach i nauce.
                                Do patologii tych zliczam m. in.
                                - zwiększenie "luki pokoleniowe" (starzenie się kadry profesorskiej - wprawdzie
                                ty jako psycholog zapewne wiesz, że szczególnie w naukach społecznych do
                                godności profesorskich powinno dochodzić się w wieku dojrzałym, przynajmniej
                                tak mówi sie w psychologii twórczości - ale z drugiej strony bez przesady, nie
                                możemy bazować na starcach)'
                                - zatrudnianie różnych podejrzanych "uczonych" głównie ze wschodu (wymusza to
                                zarzadzenie o ośmiu samodzielnych na kierunku. Dlaczego ośmiu a nie pięciu,
                                albo dwudziestu ? Chyba chodzi tutaj o marxistowską zasadę, że "ilość
                                przechodzi w jakość".
                                Nie mam nic przeciwko naukowcom obcokrajowcom obojętnie czy ze wschodu, czy
                                zachodu w naszych uczelniach - ale muszą to byc prawdziwe autorytety naukowe.
                                Nie wyobrażam sobie, aby dalej na naszych uniwersytetach tzw. przedmioty
                                nieobojętne politycznie i ideologicznie wykładali obcokrajowcy. Jakiego
                                nauczyciela, historyka, prawnika itd. ukształtuje profesor rosyjski, ukraiński,
                                czy niemiecki ?
                                - Kolejna patologia, to wschodnie habilitacje. Osobiście znam
                                przypadki "profesorów", którzy nie znają nawet cyrylicy, o języku nie wspomnę,
                                ale mają ukraińskie habilitacje!!
                                Ktoś wyżej słusznie zauważył, że te habilitacje wcześniej zniosą w Rosji,
                                Ukrainie, Białorusi itd. niż w Polsce - zniosą ale dla swoich, "polaczki" nadal
                                będą mogli się zaopatrywać w hab. u nich, przecież to doskonały interes.
                                Niestety nie widzę tego najlepiej.
                                Życzę Ci powodzenia w kolokwium habilitacyjnym, ale ciekawy jestem jakie byłyby
                                Twoje opinie na poruszany temat, gdyby Ci się nie powiodło. Nie podejrzewaj, że
                                mnie się nie powiodło, otóż powiodło - i co z tego ? Jak sobie to wszystko
                                przypomnę dostaję obrzydzenia.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.04, 13:38
                                  Zatrudnianie obcojkrajowcow na stanowiska profesorskie, tak by liczyli sie do
                                  wymaganej liczby samodzielnych dla kierunku okresla obecna ustawa przewiduje.
                                  Oczywiscie, musza to byc naprawde dobrzy uczeni. Nie dyskwalifikowalaby tu
                                  uczonych ze Wschodu (podobnie ja Ty), ale po prostu weryfikowala kazdy
                                  przypadek oddzielnie.
                                  Na szczescie Polska wypowiada wlasnie porozumienie, na mocy ktorego habiliacja
                                  z krajow bylego ZSRR jest automatycznie wazna w Polsce. Zahamuje to za jendym
                                  razem dwie patologie, o ktorych piszesz - inwazja kiepskich polskich "uczonych"
                                  na Ukrainę, Bialoruś itp. po watpliwej jakosci habilitacje i inwazja uczonych
                                  post radzieckich na Polske z ich liczacymi sie u nas habilitacjami.

                                  Psychologia "siedzi okrakiem" miedzy naukami spolecznymi ibiologicznymi.
                                  Wspolcuje Ci, jesli musisz cokolwiek pisac pod konkretne nazwisko.




                                  • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.07.04, 15:11
                                    PS.
                                    Oczywiscie trudno mi powiedziec, jakie miałabym opinie nt. habilitacji, gdyby
                                    mi sie nie powiodło... Nie chcę się zarzekać. Byłoby jedak rozsądne, gdybym w
                                    takim wypadku (i pod wpływem porazki) nie stwierdzała, że habilitacji byc nie
                                    powinno.
                                    Tak jak pisałem zorientowanemu, ja się nie upieram przy habilitacji. Ja sie
                                    upieram przy systemie, który nie spowoduje, że nagle zaczną powstawać niebywale
                                    słabe kierunki studiów, a beznadziejni promotorzy zaczna pozwalać na jeszcze
                                    słabsze, pisane pod własnym kierunkiem, doktoraty. Wiem, że obecny system jest
                                    daleki od doskonałości. Obawiam się jednak, że to, co proponują zwolennicy
                                    zniesienia habilitacji spowoduje, że będzie jeszcze gorzej. Ściślej: łatwiej
                                    będzie zostać profesorem, łatwiej będzie uruchomic w jakiejś uczelni nowy
                                    kierunek studiów, ale i profesorowie będa gorsi i studia będą gorsze.

                                    Dziekuję Ci, ze zauważyłes, że własciwie jestem sama na tym forum, która bronię
                                    habilitacji (Ty proponujesz tu znaczącą modyfikację jej sensu), ale nie
                                    uciekłeś sie do inwektyw pod moim adresem,a -wręcz przeciwnie- podjąłeś
                                    dyskusje merytoryczną.

                                    • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 15:26
                                      Nie zgadzam się z Twoim argumentem, że habilitacja jest potrzebna w naukach
                                      społecznych czy na filologiach jako certyfikat jakości. Przypadek germanistyki
                                      opolskiej jest przykładem, że jest dokładnie na odwrót. Wypowiedź prof. Zybury o
                                      stosunkach na opolskiej germanistyce:
                                      miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,2176787.html
                                      To właśnie obecny system prowadzi do tego, że bardziej opłaca się zatrudniać
                                      byle jakich profesorów z importu (nie tylko ze wschodu), niż dbać o rozwój
                                      własnych kadr. Takie rozwiązanie ma obecnie dwie istotne zalety z punktu
                                      widzenia dyrekcji instytutu:
                                      a) jest tańsze, bo nie trzeba finansować rozwoju naukowego młodych-zdolnych,
                                      b) jest bezpieczniejsze dla sprawującego władzę, bo jeżeli wiadomo, że profesor
                                      byle jaki, to dyrektora w rozwoju raczej nie przegoni, czego nigdy nie można być
                                      do końca pewnym w przypadku młodych-zdolnych.
                                      To również tłumaczy, dlaczego poza profesorami importowanymi zza granicy tak
                                      chętnie zatrudnia się w różnych ośrodkach naukowców skompromitowanych, np.
                                      plagiatorów, którzy, spaleni w jednym miejscu, po prostu przenoszą się na gdzie
                                      indziej.
                                      Habilitacja funkcjonuje jako certyfikat jakości tam, gdzie taki certyfikat
                                      absolutnie nie jest potrzebny, gdzie wystarczy udokumentować dorobek
                                      publikacjami w czasopismach recenzowanych. Tam, gdzie jest kiepsko z jakością,
                                      habilitacja jest przepustką do korporacji. Dodać jeszcze należy, że chodzi o
                                      korporację robiących kasę w wyższych szkołach czegoś i czegoś, które
                                      specjalizują się przede wszystkim właśnie w naukach społecznych i językach obcych.
                                      Nie chodzi o to, żeby wszyscy doktorzy automatycznie zostali profesorami bez
                                      jakiejkolwiek kontroli jakości. Zauważ, że projekt poselski przewiduje trzy
                                      rodzaje stanowisk profesorskich i że kryterium awansu ma być dorobek naukowy, a
                                      kontrolę nad jakością ma sprawować PKA, która przejmie kompetencje rozwiązanej CK.
                                      • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 18:22
                                        Nie wiem, dlaczego zniesienie habilitacji mialoby sprawic, ze przestanie sie
                                        bardziej oplacac importowac uczonych niz dbac o rozwoj wlasnych kadr. Nie mam
                                        nic przeciw importowi uczonych, jesli sa dobrzy. Jesli chodzi o uczonych
                                        importowanych to obecnie PKA przy okazji akredytacji decyduje, czy ich DOROBEK
                                        jest wystarczajacy. To, czy maja (niemieckie w tym wypadku) habilitacje nie
                                        jest kryterium wystarczajacym. Moga tez nie miec i byc uznani za ekwiwalent
                                        polskiego profesora (limit 2 osoby na wymagane 8)
                                        Kompletnie tez nie rozumiem, dlaczego PKA, ktora przejmie kompetencje CK bedzie
                                        lepsza?!! Toz to absurd! Czesto w obu cialach zasiadaja ci sami ludzie!!!
                                        Jesli jest denny dyrekltor instytutu, to trzeba go zmienic (chocby przez bunt
                                        pracownikow!!). Zadne zmiany przepsow nt. habilitacji czy profesór same z
                                        siebie sytuacji nie zmienią.
                                        Piszesz: Tam, gdzie jest kiepsko z jakoscią habilitacja jest przepustką. Mhm...
                                        Tam, gdzie jest kiepsko z jakoscia nie powinno byc habilitacji. Glupek lub leń
                                        nie powinien osiągać takiego statusu. Zastanow sie, dlaczego dr hab.
                                        germenistyki jest kilka razy więcej niz dr hab. psychologii. Po prostu
                                        srodowisko same musi dbac o standardy! I to wszystko jedno, czy habilitacja
                                        bedzie czy nie.

                                        • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 19:59
                                          Gość portalu: Gocha napisał(a):

                                          > Nie wiem, dlaczego zniesienie habilitacji mialoby sprawic, ze przestanie sie
                                          > bardziej oplacac importowac uczonych niz dbac o rozwoj wlasnych kadr. Nie mam
                                          > nic przeciw importowi uczonych, jesli sa dobrzy. Jesli chodzi o uczonych
                                          > importowanych to obecnie PKA przy okazji akredytacji decyduje, czy ich DOROBEK
                                          > jest wystarczajacy. To, czy maja (niemieckie w tym wypadku) habilitacje nie
                                          > jest kryterium wystarczajacym. Moga tez nie miec i byc uznani za ekwiwalent
                                          > polskiego profesora (limit 2 osoby na wymagane 8)

                                          TAk, ale w dotychczasowym systemie pracownik krajowy BEZ HABILITACJI nie może
                                          zostać uznany za ekwiwalent polskiego profesora, nawet jeżeli ma dorobek większy
                                          niż importowany dr hab. lub niehab., nie mówiąc już o samych polskich
                                          profesorach. Pracownik krajowy BEZ HABILITACJI jest zero, bez względu na
                                          dorobek. Ja też nie mam nic przeciwko importowi uczonych, jeżeli są dobrzy. W
                                          praktyce, niestety, tych dobrych nikt nie chce importować. Importuje się z
                                          zagranicy i z innych uczelni krajowych tych słabszych i tylko po to, żeby
                                          zapewnić niezbędne minimum habilitowano-utytułowione. W praktyce liczą się tylko
                                          literki przed nazwiskiem, a dorobku nikt nie sprawdza.

                                          > Kompletnie tez nie rozumiem, dlaczego PKA, ktora przejmie kompetencje CK
                                          > bedzie lepsza?!! Toz to absurd! Czesto w obu cialach zasiadaja ci sami
                                          > ludzie!!!

                                          A kto powiedział, że ma być lepsza??? Chodziło mi o wykazanie, że zniesienie
                                          archaicznych stopni i tytułów nie musi oznaczać spadku jakości, ponieważ
                                          zachowane zostaną funkcje kontrolne. A jeżeli w obu ciałach zasiadają ci sami
                                          ludzie, to po co dwie różne instytucje i podwójna gratyfikacja tych samych osób?
                                          Rozwiązanie CK i przekazanie jej kompetencji PKA to czysta oszczędność.

                                          > Jesli jest denny dyrekltor instytutu, to trzeba go zmienic (chocby przez bunt
                                          > pracownikow!!).

                                          Widziałaś kiedyś bunt adiunktów??? Adiunkt nie ma nic do gadania, ma się
                                          cieszyć, że pracuje i że go jeszcze z roboty nie wylali!!! A poza tym, adiunkci
                                          dyrektora nie wybierają, wybiera kolegium elektorów złożone ze wszystkich
                                          samodzielnych. Adiunkci to sobie mogą co najwyżej wybrać 1-2 przedstawicieli do
                                          kolegium elektorów, tyle samo, co studenci.

                                          > Zadne zmiany przepsow nt. habilitacji czy profesór same z
                                          > siebie sytuacji nie zmienią.

                                          Tu się mylisz, bo gdyby wszyscy adiunkci u mnie mogli w ostatnich wyborach
                                          głosować, to wynik mógłby być inny.

                                          > Piszesz: Tam, gdzie jest kiepsko z jakoscią habilitacja jest przepustką. Mhm...
                                          >
                                          > Tam, gdzie jest kiepsko z jakoscia nie powinno byc habilitacji. Glupek lub leń
                                          > nie powinien osiągać takiego statusu. Zastanow sie, dlaczego dr hab.
                                          > germenistyki jest kilka razy więcej niz dr hab. psychologii. Po prostu
                                          > srodowisko same musi dbac o standardy! I to wszystko jedno, czy habilitacja
                                          > bedzie czy nie.
                                          >
                                          W samooczyszczenie środowiska ani w wymianę pokoleń to ja już od dawna nie
                                          wierzę. Leń i karierowicz na stanowisku kierowniczym wykształci takiego samego
                                          następcę. Mechanizm jest prosty: wszystkim innym należy utrudnić lub wręcz
                                          uniemożliwić zrobienie habilitacji. Najprostszy sposób: nie dać pieniędzy na
                                          badania, na książki, na konferencje, za to dołożyć ile wlezie dydaktyki i
                                          obowiązków administracyjnych. Są też inne, bardziej wyrafinowane - np. na
                                          gdańskiej AM zwolniono adiunkta, który miał 90 publikacji:
                                          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2175248.html
                                          Nie miał habilitacji, więc można się go było pozbyć.
            • Gość: ex-student Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: 213.216.95.* 18.07.04, 15:57
              Podobaja mi sie slowa Zainteresowanego, wielu profesorow - w tym na UO - siada
              na laurach i stale reprodukuje siebie lub tez siebie autoplagiatuje, to nie
              prowadzi do niczego sensownego. Nalezy skonyczc z chorym algorytmem i iloscia
              profesorow, od dawna nie gawrantuja oni poziomu dla prowadzonych przez nich
              kierunkow, nie chce tutaj wspominac o opolskiej germanistyce, tam przyklad jest
              ewidentny, ze dyrektorem jest osoba, ktora po pierwsze nie dba o rozwoj
              instytutu, po dziesieciu latach pojawia sie u niej pierwszy doktorat, do tego
              dopuszcza do oslabienia samego kierunku/specjalnosci przez nieumiejetnosc
              zrownowazonego rozwoju wszystkich zakladow, dziwnym trafem mejsca sa dla
              jezykoznawcow a brak ich dla literaturoznawcow? Sama pani dyrektor od dawna nie
              wydala zadnej zwartej pozycji, nie liczac publikacji do ktorych sie po prostu
              dopisala!
          • stefa5 Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 12.07.04, 21:43
            Kolokwium habilitacyjne w Niemczech i Austrii, jak sama nazwa wskazuje, ma
            wykazać, że autor ksiązki, który ma pewien dorobek, potrafi wygłosić wykład,
            dysponuje szeroką wiedzą i w efekcie może prowadzić wykłady.U nas wykłady
            prowadzą doktorzy bez żadnego kolokwium.
            W USA i Wielkiej Brytanii doktorzy są zatrudniani na etacie profesora na czas
            okreslony - z reguły 5 lat. W tym czasie muszą przeprowadzic badania i napisać
            książkę. Tylko wówczas mogą liczyć na przedłużenie umowy. U nas mozna zostać dr
            hab. na podstawie miernej pracy i bez większego dorobku naukowego. Jako
            samodzielny, pracownik może spocząć na laurach i się nie wysilać. Więc system
            anglosaski wydaje mi się lepszy. Są w końcu zobiektywizowane kryteria oceny:
            recenzje prac, liczna cytowań w kraju i zagranicą. Zwłaszcza kryterium cytowań
            w publikacjach zagranicznych wielu dr hab. nie spełnia.
            • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 14:55
              No nie do konca masz racje. Są w USA i Anglii profesorowie z 5-letnimi
              kontraktami, a są i dożywotni. Dozywotni w zasadnie nic nie musza robic, ale (i
              to jest b. wazne) ich pensja podlega wahaniom (i to sporym!) w zaleznosci od
              osiagnięć.
              U nas wyklady prowadzone przez dr teoretycznie nie powinny miec miejsca. Jest
              jednak furtka, ktora pozwala Radom Wydzialow "w wyjatkowych wypadkach" na to
              zezwolić. A jak wiesz, wyjatkowe wypadki staly sie regułą. Uważam, że to
              kolejny argument na rzecz MOJEGO stanowiska. Doktorzy też masowo - w zgodzie z
              Waszym prokjektem- stana sie "wyjatkowo" profesorami. Bedzie jeszcze gorzej niz
              jest!
              • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 15:44
                Gość portalu: Gocha napisał(a):

                > No nie do konca masz racje. Są w USA i Anglii profesorowie z 5-letnimi
                > kontraktami, a są i dożywotni. Dozywotni w zasadnie nic nie musza robic, ale
                > (i to jest b. wazne) ich pensja podlega wahaniom (i to sporym!) w zaleznosci
                > od osiagnięć.

                No właśnie. A u nas tytuł profesora praktycznie zwalnia z obowiązku pracy naukowej.

                > U nas wyklady prowadzone przez dr teoretycznie nie powinny miec miejsca. Jest
                > jednak furtka, ktora pozwala Radom Wydzialow "w wyjatkowych wypadkach" na to
                > zezwolić. A jak wiesz, wyjatkowe wypadki staly sie regułą.

                Wyjątkowe przypadki, które są regułą, dowodzą, że obecny stan prawny nie
                przystaje do rzeczywistości. W praktyce oznacza to, że mamy doktorów, którzy
                uznawani są za równie kompetentnych, co profesorowie, przynajmniej w określonej
                dziedzinie, ale nie mają tych samych praw, co pracownicy samodzielni. Te prawa
                to wpływ na decyzje administracyjne poprzez zasiadanie w radzie instytutu czy
                wydziału oraz dostęp do funduszy na badania. Ta regularna wyjątkowość to kolejny
                przykład korporacyjnej struktury organizacyjnej nauki w Polsce. A dostępu do
                korporacji broni certyfikat.

                > Uważam, że to
                > kolejny argument na rzecz MOJEGO stanowiska. Doktorzy też masowo - w zgodzie z
                > Waszym prokjektem- stana sie "wyjatkowo" profesorami. Bedzie jeszcze gorzej
                > niz jest!

                Strachy na lachy.
                1. Dla obecnych doktorów przewiduje się staż pracy na stanowisku adiunkta co
                najmniej 5 lat, nie ma mowy o masowości. Dla przyszłych doktorów i tych, co nie
                mają wymaganego stażu pracy wymagania są wyższe.
                2. Od tego, że zmieni się nazwa stanowiska, tj. obecny adiunkt będzie się
                nazywał profesorem pomocniczym, nie zrobi się gorzej. Potem są jeszcze dwa
                stanowiska profesorskie: profesor nadzwyczajny i profesor zwyczajny. Zrobienie
                adiunkta profesorem jest w tym wypadku zmianą nazwy a nie masowym awansem
                naukowym!!!
                • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 18:12
                  (1) Tak, fakt, że u nas tytuł profesora zwalnia jego posuadacza z obowiązku
                  jakiejkolwiek aktywnosci to absolutna patologia. Co do tego pełna zgoda!
                  (2) Masowe przyznawanie doktorom prawa do prowadzenia wykładów to nie dowód, że
                  sa oni wystarczająco do tego kompetentni (choc niektórzy na pewno są). To po
                  prostu wynik niewystarczającej liczby dr hab. i profesorów w większości
                  ośrodków, które prowadzą studia magisterskie.
                  (3) Jesli, jak piszesz, wprowadzenie profesora pomocniczego to tylko "zmiana
                  nazwy stanowiska" to jest to absurdalne. Jesli ma sie tylko zmieniac nazwa, to
                  taka zmiana jest kompletnie bez sensu! Gdzie tu jakakolwiek mysl o reformie. To
                  tylko apetyt aby nazywac sie profesorem.
                  (4) Jesli to staz pracy (czesto pierdzenie w stolek) ma decydowac o awansach (5
                  lat itd., jak piszesz) to juz jest kompletny idiotyzm.
                  Polemizowałam ze zorientowanym w nadziei, że Wasz projekt ma w zamysle poprawe
                  stanu nauko w Polsce. Widze, ze ma na celu zapewnienie lepszego zycia i tytulow
                  nieudacznikom.
                  • Gość: xyz Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.air.rzeszow.pl / *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 13.07.04, 18:44
                    Gocha nie jestem nadwrażliwy, ale coraz bardziej mi "imponujesz", to twoje "mam
                    w dupie kwestię habilitacji" (zob. powyżej), teraz "pierdzenie w stołek" idź
                    dalej za swoim sławnym koledze po fachu Andrzeju S., tzn. cytuję "kopnij
                    swojego ojca czy swoja matkę w dupę, to twoje życie się ułoży...xyz" (głównie
                    naukowe). Nie mogę sie doczekać, kiedy będziesz habilitowanym profesorem.
                    • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 19:03
                      Chyba jednak trochę przesadzasz stawiając mnie w jednym szeregu z pedofilem,
                      tylko dlatego, że czasem rzucę nie najbardziej pasującym kobiecie słowem. Ale
                      tak mi sie zdarza, gdy mnie cos wyprowadza z równowagi. Korespondując ze
                      zorientowanym (a ostatnio i z Tobą) miałam poczucie, że różnimy się w wielu
                      kwestiach, ale chcemy by nauka w Polsce była lepsza.
                      A tu czego się dowiaduję? Chodzi tylko o to, by adiunkt nazywal sie profesorem
                      (bo to sliczniej brzmi). Bedzie sie mógł tak nazywac, jak swoje przepracuje
                      (jesli Cie stołek drazni, to sobie wytłumacz to w sposób bardziej kulturalny).
                      No, rece mi opadają. I wy udajecie, że chcecie uzdrowić polską naukę?!!!
                      Co do słownictwa, wybacz nie zmienię się. Taka jestem. Uwazam też, że lepszy
                      profesor (dr hab, dr, mgr też), który nawet mięsem rzuca, ale ma wiedzę i
                      dorobek niz profesor (dr hab., dr, mgr też), kulturalny, miesem nie rzucający,
                      mało wiedzący i bez dorobku. No dobra, wiem, że najlepszy byłby kul;turalny i z
                      dorobkiem. Jak sądzę, taki właśnie jesteś. Gratulacje! I zazdroszczę!

                  • Gość: nieudacznik Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 13.07.04, 18:56
                    Gocha ma 100% racje, że dr nie nalezy powierzać wykladow. Nie mozna dopuszczac
                    do tego aby w Polsce było tak jak w USA, bo wtedy nauke polską trzeba by
                    pogrzebać, a ci ktorzy są u wladzy tego nie chcę. Nie mozna dr dopuszczać do
                    wykładow bo nieraz juz się okazywało, że studenci zamiast orientowac się na
                    prof orientowali się na dr , a u nas tolerancja jest tylko w stosunku do tych
                    ktorzy sa inaczej zorientowani seksualnie ale nie intelektualnie.
                    Nie mozna dr dopuszczać do wykladow bo kontrast z wykładami
                    profesorowdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej jest taki, że ci prof ze wstydu
                    odmawiaja czasem wykładow na tym samym kierunku a następnie usuwaja dr np. z
                    oskarzenia o negatywne oddzialywanie na młodziez.
                    Celem uczelni polskich nie jest wykształcenie aktywnych naukowo co jest
                    niekiedy dzielem dr nieudacznikow, lecz nabijanie sobie kiesy przez prof po
                    wyeliminowanie niepokornych dr.
                    Dobrze by było aby Gocha -psycholog odpowiedziała na pytanie- Dlaczego wybitni
                    profesorwiedoktorzyhabilitowaninaukipolskiej zapisują na swoje konto
                    osiągnięcia dr nieudacznikow, a dr nieudacznicy wybitne osiągnięcia
                    profesorowdoktorówhabilitowanychnaukipolskiej wrzucają do kosza bo nie chcą sie
                    tymi osiagnięciami kompromitować.

                    Dlaczego projekt zniesienia nadmiernej ilości tytułow jest rozumiany jako chęć
                    do ich łatwiejszego zdobywania to zadną miarą moim umysłem nie jestem w stanie
                    pojąć, może dlatego, że nie jestem profesoremdoktoremhabilitowanymnaukipolskiej.

                    Proszę szukać w Polityce ( jutro ?, za tydzień ?) tekstu TYTUŁOLOGIA STOSOWANA
                    Miłej lektury-nieudacznik
                    • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 19:22
                      Coraz fajniej mi sie z Wami polemizuje. W którym miejscu napisałam, że doktorom
                      nie nalezy pozwalac na prowadzenie wykladow? Prosze o cytat, bom moze durna.
                      Chodzi mi o to, ze wyklady prowadza świetni doktorzy i tacy, którzy nie powinni
                      tego robić, bo rady wydzialu przeglosowuja cale listy doktorow bez namysłu i
                      refleksji. Doktor o liczacym sie dorobku i dydaktycznym talencie jak
                      najbardziej powienien miec prawo prowadzenia wykładów!!
                      Nie znam przypadkow przypisywania sobie przez profesorow osiagniec doktorow
                      (moze mam szczescie reprezentowac specyficzna dyscypline). Znam przypadki
                      beznadziejnych prac profesorow (oczywiscie takze z psychologii). Jak to
                      wyeliminowac? Bedzie bardzo trudno. Na pewno jednak wasze propozycje zmian
                      ustawy sie do tego nie przyczynią.
                      Nie wiem, drogi "Nieudaczniku" dlaczego wprowadzenie jeszcze jednego tytułu
                      profesora pomocniczego ma doprowadzic do zniesienia nadmiernej ilosci tytułow.
                      Do tej pory sadziłam, ze jak sie cos dodaje to jest wiecej, a nie mniej. prosze
                      o oswiecenie mnie Panie Profesorze doktorze habilitowany, bo nie chce mi sie
                      czekac na nowe wydanie Polityki. Do tego czasu moge bowiem umrzeć z ciekawości.
                      • Gość: nieudacznik Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 13.07.04, 20:02
                        Wymowa wypowiedzi była antydoktorska, nie da sie ukryc. Skoro rady wydziałów
                        głownie złozone z prof przegłosowuja co przegłosowuja to znaczy, ze nie sa
                        przygotowani do samodzielnego kierownia uczelniami, a zatem nie należą im się
                        dożywotnie posady tylko co najwyżej wieczorek pozegnawczy. Skoro tak nie jest
                        to obecny system jest do luftu i trzeba go kompleksowo, fundamentalnie zmienić
                        a nie utrwalać. Gocha pisze : 'Nie znam przypadkow przypisywania sobie przez
                        profesorow osiagniec doktorow > (moze mam szczescie reprezentowac specyficzna
                        dyscypline' To nie zależy od dyscypliny. Te patologie tocza cała tzw. polska
                        naukę i wszystkie chyba dyscypliny, chociaz może w różnym stopniu. Nawet
                        establishment to przyznaje.
                        Ja nie jestem autorem projektu poselskiego, który jest daleki od doskonałości
                        ale po poprawkach bardziej by nas zblizal do standardow zachodnich.
                        Projekt prezydencki moze oznaczać to dla nauki w Polsce co
                        obecna 'reforma 'zdrowia.
                        Przy okazji prosze mnie nie obrażać (Panie Profesorze doktorze
                        habilitowany ????????????)
                        • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 20:46
                          Gość portalu: nieudacznik napisał(a):
                          > Skoro rady wydziałów
                          > głownie złozone z prof przegłosowuja co przegłosowuja to znaczy, ze nie sa
                          > przygotowani do samodzielnego kierownia uczelniami, a zatem nie należą im się
                          > dożywotnie posady tylko co najwyżej wieczorek pozegnawczy. Skoro tak nie jest
                          > to obecny system jest do luftu i trzeba go kompleksowo, fundamentalnie zmienić
                          > a nie utrwalać.

                          Uzupełnienie: obecnie w radach wydziałów zasiadają (na ogół) wszyscy samodzielni
                          pracownicy z obowiązku. Takie rady to faktycznie maszynki do głosowania, które
                          przyklepują wszystko, co im się pod nos podetknie. Projekt poselski daje pewną
                          nadzieję na zmianę, ponieważ zakłada, że liczba profesorów de facto się
                          zwiększy. W związku z tym wszyscy będą mieli równe prawo do zasiadania w radzie
                          wydziału. Ponieważ taka rada byłaby monstrualnie wielka, znosi się obowiązek
                          zasiadania w niej - wszyscy członkowie rady mają pochodzić z wyboru. Jest szansa
                          na to, że tacy członkowie z wyboru będą bardziej zainteresowani przedmiotem obrad.
                          • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 21:10
                            Mogę założyć się o wszystkie pieniądze, że nigdy nie uda sie uzyskac frekwencji
                            przekraczjacej 50% i -tym samym- nigdy nie uda sie niczego uchwalić. Gratuluje
                            wyobrazni! Trudno o wiekszy bubel legislacyjny!
                            • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 21:14
                              PS. Bije sie w piersi. Czytajac w pośpiechu zrozumiałam błędnie, że nie bedzie
                              obowiązku przychodzenia na Radę Wydziału. Jesli bedzie wybór członków rady, to
                              krok w dobrym kierunku!
                        • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 20:56
                          Zaczne od przeprosin. Napisałeś nie jestem profesoremdoktoremhabilitowanym.
                          Pisownia łączna 3 wyrazów zaabsorbowała moja uwage na tyle, że nie
                          dostrzegłam "nie". Przepraszam raz jeszcze.
                          A teraz do rzeczy. Tak, moja wypowiedz była w pewnym sensie anty-doktorska.
                          Wkurza mnie to, że 60-letni doktorzy, którzy nic dotychczas nie zrobili i nic
                          nie wskazuje by cos zrobili w przyszłosći są traktowani tak samo jak młodzi
                          ludzie, którzy maja już światowe osiągnięcia. W obecnym systemie ci młodzi mają
                          szanse na habilitacje i wtedy będa traktowani lepiej. System, który
                          proponujecie sprawi, że ci 60-letni, którzy wsławili się tylko tym, ze są
                          uzyskaja status profesora pomocniczego, a młodzi - ambitni, pracowici, zdolni
                          nadal będa adiunktami )bez szans na habilitacje, bo jej nie bedzie). Wiem,
                          zaczniecie zaraz pisać, że to bzdura, że beda sie liczyc osiągnięciua. To ja
                          jeszcze raz przypomne los pomysłu pt. profesor nadzwyczajny (uczelniany). Tez
                          miało tak być. I mówi mi kolega z socjologii, ze jest dr hab, ale nie ma szns
                          na profesure uczelniana. Ma ją natomiast 60-latek, który przed rokiem wydusił z
                          siebie habilitacje. Mój 36-letni kolega moze poczekac, przeciez do emerytury ma
                          daleko.

                          Zgadzam się, że trzeba cos zmienić. ALE:
                          Prjekt prezydencki jest zły. Poselski, za którym tak gorąco optujecie, jest
                          tragicznie zły.

                          • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 21:17
                            60-letni adiunkt nie mieści mi się w głowie. Ten pan musiał być zatrudniony na
                            stanowisku starszego wykładowcy. Ale nie wykluczone, że są rzeczy, które
                            przechodzą nawet moje pojęcie.
                      • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 20:39
                        Gość portalu: Gocha napisał(a):

                        > Chodzi mi o to, ze wyklady prowadza świetni doktorzy i tacy, którzy nie
                        > powinni tego robić, bo rady wydzialu przeglosowuja cale listy doktorow bez
                        > namysłu i
                        > refleksji. Doktor o liczacym sie dorobku i dydaktycznym talencie jak
                        > najbardziej powienien miec prawo prowadzenia wykładów!!

                        Wykłady i seminaria magisterskie prowadzą świetni doktorzy i profesorowie, ale
                        są też wykłady i seminaria prowadzone przez kiepskich doktorów i profesorów, a
                        wręcz nawet takich, którzy zdecydowanie nie powinni tego robić. Wynika z tego,
                        że związek dydaktyki ze stopniem utytułowienia jest luźny. Natomiast występuje
                        istotny związek między jakością pracy naukowej a jakością dydaktyki. Profesor,
                        który od dwudziestu lat nic istotnego w nauce nie zdziałał nie będzie prowadził
                        interesujących zajęć. Faktycznie, utrzymanie ani zniesienie habilitacji tego nie
                        zmieni - ani profesor nie będzie od tego lepszy, ani adiunkt gorszy. Chodzi o
                        to, żeby pracownika naukowego oceniać za bieżące osiągnięcia naukowe, a nie za
                        dokonania sprzed dwudziestu lat. I jeżeli wszyscy będą oceniani równo, nie
                        trzeba będzie nic potwierdzać zdobywając kolejne literki przed nazwiskiem.

                        > Nie znam przypadkow przypisywania sobie przez profesorow osiagniec doktorow
                        > (moze mam szczescie reprezentowac specyficzna dyscypline).

                        Poczytaj komentarze na forum:
                        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2175248.html
                        info.onet.pl/948298,11,item.html
                        Dość powszechną praktyką jest przypisywanie sobie przez promotorów wyników badań
                        doktorantów a nawet magistrantów.

                        > Znam przypadki
                        > beznadziejnych prac profesorow (oczywiscie takze z psychologii). Jak to
                        > wyeliminowac? Bedzie bardzo trudno. Na pewno jednak wasze propozycje zmian
                        > ustawy sie do tego nie przyczynią.

                        To nie są nasze propozycje - to jest poselski projekt ustawy. Wyeliminować
                        beznadziejnych profesorów będzie trudno, ale można zadbać, żeby ci beznadziejni
                        profesorowie nie blokowali awansu młodszym. Wystarczy oceniać wszystkich jedną
                        miarą - według liczby publikacji i jakości dorobku, a nie według tytułu lub stopnia.

                        > Nie wiem, drogi "Nieudaczniku" dlaczego wprowadzenie jeszcze jednego tytułu
                        > profesora pomocniczego ma doprowadzic do zniesienia nadmiernej ilosci tytułow.

                        Mylisz tytuł ze stanowiskiem. Tytuł jest w Polsce jeden - profesora, nadawany
                        przez prezydenta. Oprócz tego jest jeszcze stopień doktora i doktora
                        habilitowanego. Poselski projekt ustawy postuluje zniesienie stopnia doktora
                        habilitowanego, zostawia natomiast tytuł profesora, który moim prywatnym
                        zdaniem, i nie tylko moim, powinien również zostać zniesiony. W projekcie są
                        przewidziane natomiast następujące stanowiska: profesor pomocniczy, profesor
                        nadzwyczajny, profesor zwyczajny. O zatrudnieniu na stanowisku profesora
                        pomocniczego i nadzwyczajnego ma decydować dorobek naukowy. Na stanowisku
                        profesora zwyczajnego można zatrudnić osobę posiadającą tytuł profesora.
                        Faktycznie, projekt poselski zmniejsza liczbę stopni naukowych, pozostawiając
                        taką samą liczbę stanowisk na uczelniach. Jak piszę w innym poście, następuje
                        zmiana nazwy stanowiska adiunkta na profesora pomocniczego i związana z nią
                        zmiana zakresu uprawnień.




                        • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 21:06
                          W zadnym poscie nie wypowiadałam się przeciw idei oceniania wszystkich jedną
                          miarą. Problem w tym, kto i jak będzie oceniał. Dlaczego, waszym zdaniem,,
                          habilitacja nie jest [nie może byc] jedna z takich ocen? To jest jasne
                          kryterium wykorzystywane przez ciało pozauczelniane. Dlaczego wam to
                          przeszkadza? Boicie sie takiej weryfikacji?
                          Zamiana jednego tytułu na jedno stanowisko to zabawa lingwistyczna. Niby
                          dlaczego profesor [obecny - tj. tytularny lub nadzwyczajny] ma żerowac na
                          swoich podwładnych doktorach, a profesor pomocniczy ma byc cudownie moralny i
                          tego nie robić?
                          Nie widze w propozycji, która popieracie ŻADNYCH mechanizmów redukujących
                          patologię.
                          • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 21:43
                            Gość portalu: Gocha napisał(a):

                            > W zadnym poscie nie wypowiadałam się przeciw idei oceniania wszystkich jedną
                            > miarą. Problem w tym, kto i jak będzie oceniał.

                            Oceny dokonuje bezpośredni przełożony, z-ca dyrektora przeprowadza ankietę wśród
                            studentów dotyczącą jakości dydaktyki, ocenia dyrektor instytutu, ocenę
                            zatwierdza wydziałowa komisja oceniająca, od tej oceny masz prawo odwołać się do
                            uczelnianej komisji oceniającej. Problemem jest to, że często są to oceny
                            koleżeńskie, czyli żadne. I to powinna kontrolować np. PKA. Przy ocenie
                            decydującej o awansie powinni zostać powołani zewnętrzni recenzenci dorobku -
                            tak się dzieje, jeżeli ktoś ubiega się o tytuł profesora.

                            > Dlaczego, waszym zdaniem,,
                            > habilitacja nie jest [nie może byc] jedna z takich ocen? To jest jasne
                            > kryterium wykorzystywane przez ciało pozauczelniane. Dlaczego wam to
                            > przeszkadza? Boicie sie takiej weryfikacji?

                            Habilitacja decyduje o awansie. Nie chodzi o to, żeby znieść taką ocenę, tylko o
                            to, zeby nie trzeba było robić z tego cyrku i pisać drugiego doktoratu, tylko
                            takiego obszerniejszego. Propozycja zniesienia habilitacji faktycznie oznacza
                            zastąpienie habilitacji oceną dorobku przez recenzentów. W praktyce oznaczałoby
                            to, że nie musisz specjalnie pisać książki, która zostanie specjalnie na tą
                            okoliczność wydana w 200 egzemplarzach w wydawnictwie KsiążkaReklamaPress, co
                            jest stratą czasu i pieniędzy, można skupić się na prowadzeniu badań i
                            publikowaniu wyników w postaci artykułów. Czasy, kiedy zostawało się uczonym po
                            napisaniu książki to przeszłość. Ci, co mają wyniki, nie tracą czasu na pisanie
                            książek. Książki piszą ci, którzy już nie prowadzą badań i nie mają wyników.

                            > Zamiana jednego tytułu na jedno stanowisko to zabawa lingwistyczna. Niby
                            > dlaczego profesor [obecny - tj. tytularny lub nadzwyczajny] ma żerowac na
                            > swoich podwładnych doktorach, a profesor pomocniczy ma byc cudownie moralny i
                            > tego nie robić?

                            Bo profesor pomocniczy nie będzie miał podwładnych - to jest najniższe
                            stanowisko w hierarchii. A poważnie - nie chodzi wcale o to, żeby znieść
                            habilitację i nazwać to reformą. Chodzi o zmianę całego systemu. Przede
                            wszystkim o demokratyzację całego systemu. Żeby władzę na uczelni sprawowały
                            organy wybieralne i żeby to były wybory z prawdziwego zdarzenia. Jeżeli w
                            instytucie pracuje 40 na stanowiskach naukowo-dydaktycznych, w tym 8
                            samodzielnych, a dyrektora wybierają samodzielni, 1 adiunkt, 1 student i 1 pani
                            z biblioteki, razem 11 osób, to co to jest za demokracja? Dyrektor może być
                            nałogowym alkoholikiem - jeżeli pije z trzema z tych samodzielnych, a adiunktowi
                            obieca staż zagraniczny albo cokolwiek innego, to może nie przychodzić do pracy
                            i rządzić przez 20 lat.

                            > Nie widze w propozycji, która popieracie ŻADNYCH mechanizmów redukujących
                            > patologię.

                            Przyjrzyj się uważniej, albo inaczej pojmujemy patologię.
                            • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 21:57
                              Coraz bardziej widze, ze zyjemy w roznych rzeczywistosciach. W psychologii
                              mozna sie habiltowac bez ksiazki, na podstawie serii artykułów. Jesli ktos
                              przedstawia ksiazke, to fakt wydania jej w wydawnictwie, o jakim piszesz juz
                              sam w sobie jest dziwaczny. Norma jest wydanie jej w znaczacym wydawnictwie
                              (takze wydawnictwa uczelniane majace kolportaż typu: szwagier i rodzina nie sa
                              dobrze widziane). Oczywiscie, nie znaczy to, że ksiazka wydana w "egzotycznym"
                              wydawnictwie dyskwalifikuje kandydata, ale nie swiadczy o nim najlepiej.

                              Fakt, że profesor ma wiecej do powiedzenia niz sprzataczka wydaje mi sie
                              normalny. Mam nadzieję, że nie sadzisz, że głos kazdego członka społeczności
                              akademickiej jest tak samo ważny.



                              • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 22:31
                                Gość portalu: Gocha napisał(a):

                                > Coraz bardziej widze, ze zyjemy w roznych rzeczywistosciach.
                                I ewidentnie mojej rzeczywistości ustawa prezydencka na pewno nie pomoże, co
                                najwyżej zaszkodzi.

                                > Fakt, że profesor ma wiecej do powiedzenia niz sprzataczka wydaje mi sie
                                > normalny. Mam nadzieję, że nie sadzisz, że głos kazdego członka społeczności
                                > akademickiej jest tak samo ważny.

                                Argument, kto ważniejszy, profesor czy sprzątaczka dla mnie jest demagogiczny.
                                Przykład: na uczelni powstała nadwyżka środków. Senat miał zdecydować, na co ją
                                przeznaczyć. Nie przeznaczono tych pieniędzy:
                                - na badania naukowe (wiadomo, że pieniędzy na badania nie ma)
                                - na dodatkowe etaty (w związku z blokadą etatów nie zatrudnia się nowych doktorów)
                                - na dodatkowe stypendia doktoranckie.
                                Na co przeznaczył nadwyżkę senat, złożony w przeważającej części z profesorów
                                tytularnych? Na podwyżkę pensji profesorskich.
                                Przykład jest autentyczny i z życia wzięty. Nadal uważasz, że głos profesorów
                                tytularnych w ciałach kolegialnych powinien być dominujący we wszystkich sprawach?
                                • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 23:09
                                  We wszystkich nie. Ale czy uwazasz, ze gdyby sprzataczki stanowiły większosc
                                  byłoby lepiej?
                                  60-letni adiunkt (nasza dyskusja 2 godziny temu) to tez rzeczywistość. Czy
                                  wolalabys wladze adiunktow od wladzy profesorow? Czy naprawde musimy zamieniac
                                  siekierke na kijek?
                                  • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 23:36
                                    Gość portalu: Gocha napisał(a):

                                    > We wszystkich nie. Ale czy uwazasz, ze gdyby sprzataczki stanowiły większosc
                                    > byłoby lepiej?
                                    > 60-letni adiunkt (nasza dyskusja 2 godziny temu) to tez rzeczywistość. Czy
                                    > wolalabys wladze adiunktow od wladzy profesorow? Czy naprawde musimy zamieniac
                                    > siekierke na kijek?

                                    Zacznę od końca:
                                    1. Nie jestem ani za władzą adiunktów ani za władzą profesorów. Jestem za
                                    demokratyzacją i jawnością życia akademickiego. Wszystkie prezydenckie i rządowe
                                    reformy idą w kierunku umocnienia pozycji największych uczelni, a na tych
                                    uczelniach umacnia się pozycję profesury tytularnej. Przykład: na mocy nowych
                                    przepisów egzamin doktorski zdaje się przed komisją rady wydziału. Niby nic
                                    takiego. Tylko jeżeli promotorem jest profesor z uczelni, która nie ma prawa do
                                    doktoryzowania, to nie jest on członkiem komisji. A kto ma być najbardziej
                                    kompetentny do egzaminowania z danej dziedziny teoretycznej, jeżeli nie
                                    promotor? Doktoranci z małych ośrodków i tak mają trudniej, teraz będzie można
                                    takiego doktoranta usadzić tak, że nawet promotor nie będzie wiedział za co.
                                    Przykłady można mnożyć.
                                    Ustawa prezydencka odbiera mianowanie pracownikom niesamodzielnym. Dobra wola
                                    rektora, kto z dr hab. dostanie mianowanie. W praktyce będzie oznaczało to, że
                                    takiego pracownika można zwolnić za trzymiesięcznym wypowiedzeniem bez podania
                                    przyczyn.
                                    Nie jestem za władzą adiunktów. Ale nie uważam, że habilitacja czy profesura
                                    tytularna jest gwarancją mądrego sprawowania władzy. Wiele przykładów wskazuje
                                    na to, że takie utytułowione uprawnienie do sprawowania władzy jest znakomitą
                                    przykrywką dla wszelkiej prywaty.
                                    Dlatego jestem za demokratycznymi i powszechnymi wyborami do wszelkich organów
                                    kolegialnych, które działają w imieniu całej społeczności akademickiej.

                                    2. O wielu rzeczach decydują senaty, a nie ustawa. Ustawa z 1990 roku
                                    przewiduje, że okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta nie może przekroczyć 9
                                    lat, chyba że senat uczelni zadecyduje inaczej. W przykładzie, który podajesz,
                                    tak się ewidentnie stało - senat wydłużył ten okres do 20 albo więcej lat.
                                    Uważam, że w tej chwili zakres uprawnień senatów uczelni został rozdęty do
                                    granic absurdu. Wiele rzeczy, o których w tej chwili decydują senaty powinno być
                                    uregulowanych ustawą. Ustawa prezydencka pod tym względem też rozczarowuje. W
                                    projekcie prezydenckim nie ma nawet okresu minimalnego - senat może postanowić,
                                    że adiunktem jest się nie dłużej niż 20 lat, albo nie dłużej niż rok. To jest
                                    furtka dla wszelakiego rodzaju patologii, którą należałoby zamknąć.
                                    • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.04, 07:12
                                      Nie wiem skąd Twoje poczucie, ze promotor jest najbardziej kompetentny w
                                      dziedzinie wiedzy, z której doktorant napisał dysertację. Promotor może byc
                                      najbardziej kompetentny z waskiego wycinka wiedzy, ktorego dotyczy praca, ale
                                      raczej niekoniecznie z dyscypliny czy subdyscypliny (a tego, szerokiego,
                                      zakresu ma dotyczyc egzamin!). Nie ma żadnych podstaw, by sądzic, ze
                                      profesorowie i dr hab z Wydzialu, na ktorym otwarty jest przewod sa mniej
                                      kompetentni od promotora.
                                      To zresztą zdrowa sytuacja, gdy nie promotor egzaminuje. Egzaminowanie przez
                                      promotora to bowiem często farsa (z gory ustalone pytania etc.)
                                      Usilujesz pokazac, ze senat moze przeglosowywac idiotyzmy. Więc co? Trzeba
                                      zabrac autonomie uczelniom i wszytko ujac w sztywne ramy przepisow? Obecnie tez
                                      senat decyduje o pensum, a jakos nie slysze ani o pensum 6 godzinnym, ani 600
                                      godzinnym. W wiekszosci uczelni jest to 210 godzin (czasem 180 dla
                                      samodzielnych, bo oni musza np. spedzac czas na posiedzeniach rad wydzialu,
                                      czego wiekszosc z nich nienawidzi, a o czym Ty śnisz).
                                      • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 14.07.04, 12:40
                                        Gość portalu: Gocha napisał(a):

                                        > Nie wiem skąd Twoje poczucie, ze promotor jest najbardziej kompetentny w
                                        > dziedzinie wiedzy, z której doktorant napisał dysertację. Promotor może byc
                                        > najbardziej kompetentny z waskiego wycinka wiedzy, ktorego dotyczy praca, ale
                                        > raczej niekoniecznie z dyscypliny czy subdyscypliny (a tego, szerokiego,
                                        > zakresu ma dotyczyc egzamin!). Nie ma żadnych podstaw, by sądzic, ze
                                        > profesorowie i dr hab z Wydzialu, na ktorym otwarty jest przewod sa mniej
                                        > kompetentni od promotora.
                                        > To zresztą zdrowa sytuacja, gdy nie promotor egzaminuje. Egzaminowanie przez
                                        > promotora to bowiem często farsa (z gory ustalone pytania etc.)

                                        Teoria. Za niezdrową uważam sytuację, w której promotor może być egzaminatorem,
                                        jeżeli jest członkiem rady wydziału, a nie może być nawet obecny przy egzaminie,
                                        jezeli nie jest członkiem rady wydziału. Jeżeli doktorant jest z tego samego
                                        wydziału, to może z wyprzedzeniem znać wszystkie pytania, bez względu na to, kto
                                        będzie w komisji. Egzamin doktorski to nie egzamin magisterski, gdzie wszyscy
                                        się na wszystkim znają.

                                        > Usilujesz pokazac, ze senat moze przeglosowywac idiotyzmy. Więc co? Trzeba
                                        > zabrac autonomie uczelniom i wszytko ujac w sztywne ramy przepisow? Obecnie
                                        > tez senat decyduje o pensum, a jakos nie slysze ani o pensum 6 godzinnym, ani
                                        > 600
                                        > godzinnym. W wiekszosci uczelni jest to 210 godzin (czasem 180 dla
                                        > samodzielnych, bo oni musza np. spedzac czas na posiedzeniach rad wydzialu,
                                        > czego wiekszosc z nich nienawidzi, a o czym Ty śnisz).

                                        Maksymalny wymiar pensum reguluje ustawa, dlatego nie ma sytuacji, w których
                                        pensum niesamodzielnego wynosi 1800 godzin, a samodzielnego 30. Gdyby takiego
                                        zapisu nie było, przypuszczam, że niektóre senaty wpadłyby na tak genialny
                                        pomysł. Tak samo, jak niektóre senaty wpadły na pomysł zatrudniania adiunktów
                                        przez 9 lat z możliwością przedłużenia o kolejne 30 lat. Dlatego jestem za
                                        ograniczeniem autonomii senatów poprzez zawarcie pewnych minimalnych i
                                        maksymalnych ograniczeń w ustawie. Senat jest swojego rodzaju radą pracowniczą,
                                        która reprezentuje interesy tylko i wyłącznie bardzo wąskiej grupy pracowników.
                  • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 19:20
                    Gość portalu: Gocha napisał(a):

                    > (2) Masowe przyznawanie doktorom prawa do prowadzenia wykładów to nie dowód,
                    > że sa oni wystarczająco do tego kompetentni (choc niektórzy na pewno są). To
                    > po prostu wynik niewystarczającej liczby dr hab. i profesorów w większości
                    > ośrodków, które prowadzą studia magisterskie.

                    Adiunkci w praktyce robią o wiele więcej rzeczy, które teoretycznie są
                    zastrzeżone tylko i wyłącznie dla profesorów:
                    - prowadzą wykłady
                    - przeprowadzają egzaminy
                    - prowadzą seminaria magisterskie
                    Jeżeli przyznajemy, że w większości ośrodków brakuje dr hab. i profesorów do
                    prowadzenia tych zajęć, to znaczy, że wymóg obsadzania ich samodzielnymi
                    pracownikami naukowymi nie przystaje do rzeczywistości. O przydziale zajęć
                    dydaktycznych ktoś w instytucie decyduje. Jeżeli ten ktoś uważa, że mam
                    wystarczające kompetencje do prowadzenia magistrantów, to dlaczego nie mam mieć
                    prawa do prowadzenia samodzielnych badań naukowych, które z definicji podobno
                    przysługuje tylko pracownikom samodzielnym?

                    > (3) Jesli, jak piszesz, wprowadzenie profesora pomocniczego to tylko "zmiana
                    > nazwy stanowiska" to jest to absurdalne. Jesli ma sie tylko zmieniac nazwa, to
                    > taka zmiana jest kompletnie bez sensu! Gdzie tu jakakolwiek mysl o reformie.
                    > To tylko apetyt aby nazywac sie profesorem.

                    G*** prawda. Jest mi dokładnie wszystko jedno, czy będę się nazywać profesorem,
                    czy inaczej. Zauważ, że proponowana nazwa stanowiska to 'profesor pomocniczy'.
                    'Pomocniczy' a 'adiunkt' (łac. adiunctus) to praktycznie rzecz biorąc dokładnie
                    to samo. Reforma nie jest awansem naukowym, bo przede mną jeszcze w dalszym
                    ciągu dwa stanowiska profesorskie w hierarchii, ale nie polega tylko i wyłącznie
                    na zmianie nazwy. Reforma polega na tym, że profesor pomocniczy ma prawo
                    kandydować do organów kolegialnych, takich jak rada wydziału, i ubiegać się o
                    fundusze na badania naukowe na równi z innymi, tj. z dotychczasowymi
                    pracownikami samodzielnymi. Reasumując: awans naukowy - nie, dostęp do władzy i
                    pieniędzy (na badania, nie mówimy o wzroście pensji) - tak.

                    > (4) Jesli to staz pracy (czesto pierdzenie w stolek) ma decydowac o awansach
                    > (5 lat itd., jak piszesz) to juz jest kompletny idiotyzm.

                    Z tym akurat polemizować nie będę, bo jeżeli adiunkt przez 5 lat pierdział w
                    stołek, to wina dyrekcji, że go jeszcze nie zwolniła. Mimo mianowania jest to
                    możliwe - dwie oceny negatywne w odstępie roku.

                    > Polemizowałam ze zorientowanym w nadziei, że Wasz projekt ma w zamysle poprawe
                    > stanu nauko w Polsce. Widze, ze ma na celu zapewnienie lepszego zycia i
                    > tytulow nieudacznikom.

                    Powtórzę swoją wypowiedź z innego forum - nieudacznikiem jest prof. dr hab.,
                    który oprócz etatu podstawowego nie zasiada w żadnej komisji, komitecie, ani nie
                    jest przynajmniej rektorem prywatnej wyższej szkoły czegoś i czegoś. Wytłumacz
                    mi może, na czym to lepsze życie ma polegać? Dla mnie lepsze życie na uczelni to
                    możliwość ubiegania się o fundusze na badania w drodze konkursu na uczelni, a
                    nie tylko w KBN, w którym szanse na finansowanie ma co czwarty wniosek. Poza
                    możliwością ubiegania się o grant KBN-owski mam obecnie dwie możliwości
                    finansowania badań ze środków inne niż pensja: żebry albo wątpliwe układy z
                    dyrekcją. Ale może Ty rozumiesz lepsze życie inaczej.

                    PS. To nie jest mój projekt, ale poselski projekt ustawy.
                    • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 20:07
                      Dla Ciebie to, że adiunkci robia tak wiele, to skutek niewystarczającej liczy
                      prof. i dr hab. Dla mnie wynika to z tego, ze studia prowadzone sa czesto przez
                      uczelnie, które z braku odpowiednio kwalifikowanej kadry nie powinny tego
                      robic.

                      Ja jakos nie moge uwierzyc w Wydzialy i Instytuty, w lktorych sa beznadziejni
                      profesorowie i masa super doktorow.

                      Chcesz byc profesorem, by miec fundusze na samodzielne badania? Ogrnatach KBN
                      sama pisałaś, a na uczelni? Przecież są Fundusze BW (Badania Własne)
                      ZASTRZEZONE dla niesamodzielnych pracowników nauki. Przecież sama habilitacja
                      (pisana, z definicji, przez doktora ma być SAMODZIELNĄ praca naukową). Albo
                      zyjemy w innych rzeczywistościach, albo czegoś nie rozumiem.
                      Z tego co piszesz, wynika, że żyjemy w innych rzeczywistościach. ja mam
                      normalna dyrekcje, która niesamodzielnym pracwonikom ułatwia zycie, premiuje
                      najlepszych itp.


                      Co do KBNu, to chyba dobrze, ze szanse na finansowanie ma tylko część wniosków
                      (w mojej dziedzinie podobno co dziesiąty), w innym przypadku pieniądze
                      publiczne by sie marnotrawiły.

                      Chcesz mieć prawo do tego, by być wybieraną do Rady Wydziału i Senatu? Alez
                      adiunkci mają takie prawo!

                      To projekt poselski, ale poniewaz go na tym forum popierasz (popieracie),
                      pozwoliłam sobie pisac o nim Twoj, (Wasz).
                      • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 21:13
                        Gość portalu: Gocha napisał(a):

                        > Dla Ciebie to, że adiunkci robia tak wiele, to skutek niewystarczającej liczy
                        > prof. i dr hab. Dla mnie wynika to z tego, ze studia prowadzone sa czesto
                        > przez uczelnie, które z braku odpowiednio kwalifikowanej kadry nie powinny
                        > tego robic.

                        Kierunek, który nie ma wystarczającej liczby pracowników samodzielnych nie
                        dostaje akredytacji PKA i jest wygaszany. Wierzysz w bajki - adiunkci prowadzą
                        wykłady i seminaria, są promotorami i recenzentami prac magisterskich na
                        kierunkach, które zatrudniają po kilkunastu profesorów i którym brak akredytacji
                        nie grozi.

                        > Ja jakos nie moge uwierzyc w Wydzialy i Instytuty, w ktorych sa beznadziejni
                        > profesorowie i masa super doktorow.

                        Wyjątki wszędzie się zdarzają, a układy personalne w miejscu pracy bywają
                        bardziej skomplikowane.

                        > Chcesz byc profesorem, by miec fundusze na samodzielne badania? Ogrnatach KBN
                        > sama pisałaś, a na uczelni? Przecież są Fundusze BW (Badania Własne)
                        > ZASTRZEZONE dla niesamodzielnych pracowników nauki.

                        Ha, ha, ha. A kto i w jaki sposób decyduje o podziale tych środków? Jednoosobowo
                        oczywiście. Wybacz, ale jestem przeciw jednoosobowemu podejmowaniu decyzji o
                        rozdziale jakichkolwiek środków. Takie pieniądze najłatwiej utopić w projektach,
                        które nie przyniosą żadnych wymiernych efektów. Wolę zaryzykować i stracić taki
                        zastrzeżony przywilej i poddać się ocenie innych, startując w konkursie, a potem
                        rozliczyć się z osiągniętych rezultatów.

                        > Przecież sama habilitacja
                        > (pisana, z definicji, przez doktora ma być SAMODZIELNĄ praca naukową).

                        Samodzielną pracą naukową jest również praca doktorska - art. 13 ustawy o
                        stopniach i tytule naukowym z 2003 roku.

                        > Albo
                        > zyjemy w innych rzeczywistościach, albo czegoś nie rozumiem.
                        > Z tego co piszesz, wynika, że żyjemy w innych rzeczywistościach. ja mam
                        > normalna dyrekcje, która niesamodzielnym pracwonikom ułatwia zycie, premiuje
                        > najlepszych itp.

                        A ja jestem przeciw systemowi, w którym normalność jest tylko dobrą wolą
                        dyrekcji. Lektura prasy utwierdza mnie w przekonaniu, że moja nienormalna
                        rzeczywistość jest szeroko rozpowszechniona i zgodna z obecnie obowiązującym
                        prawem, które pozwala skutecznie zatuszować całą masę przekrętów. Jeżeli żyjesz
                        w normalności, zmiana ustawy na pewno Ci nie zaszkodzi.

                        > Co do KBNu, to chyba dobrze, ze szanse na finansowanie ma tylko część wniosków
                        > (w mojej dziedzinie podobno co dziesiąty), w innym przypadku pieniądze
                        > publiczne by sie marnotrawiły.

                        Jestem za rozszerzeniem systemu grantowego. Uważam, że wszystkie środki na
                        badania naukowe powinny być rozdzielane w drodze konkursu, wtedy będzie
                        gwarancja, że w uczelniach i instytutach również nie będzie marnotrawstwa
                        środków budżetowych czyli publicznych.

                        > Chcesz mieć prawo do tego, by być wybieraną do Rady Wydziału i Senatu? Alez
                        > adiunkci mają takie prawo!

                        Wszyscy? Ordynacje wyborcze na uczelniach są proporcjonalne. Regulują to statuty
                        uczelni. W praktyce to wygląda tak: 80% składu rady wydziału lub senatu to
                        pracownicy samodzielni, reszta to adiunkci, pracownicy techniczni i studenci.
                        Interesy tej reszty są reprezentowane tylko symbolicznie. Jakakolwiek uchwała,
                        która godzi w interesy pracowników samodzielnych zostanie w głosowaniu odrzucona.

                        > To projekt poselski, ale poniewaz go na tym forum popierasz (popieracie),
                        > pozwoliłam sobie pisac o nim Twoj, (Wasz).
                        • Gość: nieudacznik Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 13.07.04, 21:25
                          'Uważam, że wszystkie środki na
                          badania naukowe powinny być rozdzielane w drodze konkursu, wtedy będzie
                          gwarancja, że w uczelniach i instytutach również nie będzie marnotrawstwa
                          środków budżetowych czyli publicznych.'
                          Rozdzielanie środkow w ramach konkursow samo w sobie nie daje gwarancji nie
                          marnotrawienia środkow publicznych - przykład KBN vide
                          www.naukowcy.republika.pl
                          Potrzebna jest niezależna kontrola wydawania środkow i jej reperkusje. Mimo
                          wykazywania przez NIK marnotrawstwa środkow w KBN żadnych reperkusji nie ma.


                          • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 21:44
                            Niezalezna od kogo i od czego? Chcesz zbudować świat, w którym kontrolowany
                            (który sam innych kontroluje) pyta kontrolujacego: A kto kontroluje tych,
                            ktorzy was kontrolują?
                          • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 21:52
                            Gość portalu: nieudacznik napisał(a):

                            > Rozdzielanie środkow w ramach konkursow samo w sobie nie daje gwarancji nie
                            > marnotrawienia środkow publicznych - przykład KBN vide
                            > www.naukowcy.republika.pl
                            > Potrzebna jest niezależna kontrola wydawania środkow i jej reperkusje. Mimo
                            > wykazywania przez NIK marnotrawstwa środkow w KBN żadnych reperkusji nie ma.

                            Zgadzam się, że KBN nie jest instytucją idealną, ale tu przynajmniej mniej
                            więcej wiadomo, kto i na co dostał pieniądze. Środki przydzielane uczelniom na
                            badania własne i badania statutowe są często wydawane poza jakąkolwiek kontrolą
                            - można wysłać pracownika na luksusowe wczasy za granicą i nazwać to kwerendą
                            biblioteczną - i tak nikt prawdy nie dojdzie.
                            • Gość: nieudacznik Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 13.07.04, 22:04
                              Ale nie wiadomo co z nimi zrobił !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                              Z tych pieniedzy organizuje sie m.in. rodzinne wczasy nad ciepłymi morzami na
                              okolicznośc np. konferencji i nikt prawdy nie chce dojść, chyba że jakiś
                              nieudacznik, ktory nigdy żadnych pieniędzy nie dostanie.
                        • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 21:41
                          (1)Ja jestem za tym, by tzw. "rokujący" doktorzy prowadzili seminaria
                          magisterskie. Tam, gdzie dydaktyka (wiekszosc wykladow, wiekszosc seminatriow
                          mgr)opiera sie w wiekszosci na adiunktach jest jednak cienko i albo kierunek
                          nadaje sie do zamkniecia (PKA jest zbyt liberalna, sama wiesz jak czesto konczy
                          sie na ostrzezeniach, uwagach etc.), albo studiuje na nim za duzo studentow.
                          (2) Z tego co wiem, o podziale srodkow na badania decyduje Rada Wydzialu/
                          Instytutu a nie jednoosobowe kierownictwo.
                          (3) Doktorat pisany jest POD KIERUNKIEM samodzielnego pracownika naukowego
                          HABILITACJA jest praca w pełni samodzielna.
                          (4) Stosując Twoje myslenie: Zgodnie z projektem poselskim odrzucona bedzie
                          jakakolwiek propozucja, ktora jest w interesie magistrow. (A jesli prof.
                          pomocniczy stanowic beda wiekszosć: odrzucane bedzie to, co jest w interesie
                          profesorow tytularnych.
                          Swiat dzieli sie na madrych i glupich, a nie profesorow + dr hab. i resztę
                          • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 13.07.04, 22:18
                            Gość portalu: Gocha napisał(a):

                            > (1)Ja jestem za tym, by tzw. "rokujący" doktorzy prowadzili seminaria
                            > magisterskie. Tam, gdzie dydaktyka (wiekszosc wykladow, wiekszosc seminatriow
                            > mgr)opiera sie w wiekszosci na adiunktach jest jednak cienko i albo kierunek
                            > nadaje sie do zamkniecia (PKA jest zbyt liberalna, sama wiesz jak czesto
                            > konczy sie na ostrzezeniach, uwagach etc.), albo studiuje na nim za duzo
                            > studentow.

                            Po ostrzeżeniu PKA uczelnia ma zwykle rok na poprawienie sytuacji, usunięcie
                            braków itp. Niektórzy się wyrabiają, inni, jak UO, nie.

                            > (2) Z tego co wiem, o podziale srodkow na badania decyduje Rada Wydzialu/
                            > Instytutu a nie jednoosobowe kierownictwo.

                            Rozczulająca naiwność. To zależy jak silny jest dyrektor. I w jakich układach z
                            dyrektorem jest ten, co potrzebuje pieniędzy. To jest możliwe i nie ma takiego
                            prawa, które by tego zabroniło. Rada wydziału pieniędzy nie dzieli.

                            > (3) Doktorat pisany jest POD KIERUNKIEM samodzielnego pracownika naukowego
                            > HABILITACJA jest praca w pełni samodzielna.

                            "Rozprawa doktorska, przygotowywana pod opieką promotora, powinna stanowić
                            oryginalne rozwiązanie problemu naukowego lub artystycznego oraz wykazywać
                            ogólną wiedzę teoretyczną kandydata w danej dyscyplinie naukowej lub
                            artystycznej, a także umiejętność samodzielnego prowadzenia pracy naukowej lub
                            artystycznej." - art.13 ust.1 ustawy z dnia 14 marca 2003 r.
                            o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie
                            sztuki. Opieka promotora nie wyklucza samodzielności, tak stanowi ustawa.

                            > (4) Stosując Twoje myslenie: Zgodnie z projektem poselskim odrzucona bedzie
                            > jakakolwiek propozucja, ktora jest w interesie magistrow. (A jesli prof.
                            > pomocniczy stanowic beda wiekszosć: odrzucane bedzie to, co jest w interesie
                            > profesorow tytularnych.

                            Nikt nie zabrania magistrowi głosować na profesora tytularnego w wyborach do
                            rady wydziału, jeżeli uważa go za kompetentnego reprezentanta interesów swoich i
                            całego środowiska.

                            > Swiat dzieli sie na madrych i glupich, a nie profesorow + dr hab. i resztę

                            Świat może tak, ale uczelnie za światem nie nadążają, przynajmniej w Polsce.
                            • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.04, 23:25
                              "przygotowana pod opieką promotora" - wybacz (żyjemy w świecie logiki) ale to
                              wyklucza samodzielność.
                              Co do podziału pieniędzy na badania. RW lub RI nie dzieli, ale akceptuje (lub
                              nie) podział. Chyba jendnak naprwdę żyjemy w innych rzeczywistościach. Ja nie
                              funkcjonuje ze swoim szefem na układach kolezeńskich, ale nie mam poczucia
                              krzywdy wtedy, gdy przyznaje on kase na badania wlasne. Może masz pecha...
                              Problem (to naprawde jest kwestia kluczowa) która z nas jest w sytuacji
                              typowej, a która wyjatkowej.

                              PKA daje rok, albo i nie. Z tego co wiem (nie sledziłam tej sprawy dokładnie)
                              PKA nie dała opolskiej psychologii roku na poprawę. (I chyba słusznie, bo po
                              takim ubytku kadry nie ma szans, by opolska psychologia sie odbudowała).
                              I tu też jest problem apropos dyskusji na tym forum. Zgodnie z moją wizją
                              świata opolska psychologia jest obecnie (tj. przede wszystkim po odejsciu
                              profesorów Dolińskiego, Dynkowskiego i Łukaszewskiego oraz doktora Jarmuża; nie
                              wiem kto jeszcze odszedł, wyminiam tylko najgłośniejsze w polskiej psychologii
                              nazwiska) zdecydowanie zbyt słaba, by uzasadniało to prowadzenie przez nią
                              kierunku studiów magisterskich. Projekt poselski wykorzystany byłby natomiast
                              przez władze UO do nadania kilku dr statusu prof. pomocniczego i prowadzenia
                              studiów mgr z psychologii. I tego sie własnie w tej ustawie boję.

                              • Gość: zombio Re: ***USTAWA..*** przywrócić docentów ;-) IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 14.07.04, 08:38
                                ale dużo do czytania tu miałem aż myśli na ten temat nie mogę pozbierać ;-)

                                profesorowie, adiunkci, doktorzy, habilitatorzy.. - te tytuły w zasadzie nic nie mówią.. nawet liczba publikacji nie daje wiele (ma dużo publikacji - i co z tego? - może jest tylko doskonałym organizoatorem - menagerem robót naukowych i wysysa co się da z podłwadnych?) o umiejętnościach naukowca mówi jego renoma.. wśród studentów i innych naukowców.. ha! a pracownicy techniczni na uczelniach to wiedzą najlepiej co który profesorek umie :-)

                                Na studiach miałem zajęcia z takim dziadeczkiem docentem - to mistrz nauczania, fachowiec od wprowadzania w naukowe tajniki i chciałbym żeby całe to stado profesorskie było przesiąknięte takim podejściem do nauki i nauczania na studiach. Ha! marzenia.. z tego co obserwuję to wykres poziomu "umiejętności naukowych" jest taki:

                                ** dobry student piszący dyplom - wykres pnie się do góry

                                *** dobry student, który poszedł na studia doktoranckie - pnie się dalej ale słabiej

                                **** doktor - pnie się dalej ale opiera się na robocie studentów

                                ***** habilitator :-) - luz.. - wykres poziomo albo i w dół - wszedł na poziom z którego już z górki. ma opanowaną gadkę naukową ale w szczegółach okazuje się cienki

                                *** profesor - wykres rzeczywistej wiedzy spada w dół - gadka naukowa do tego poziomu, że spiera się z innymi profami o "słownictwo" ;-))) z głowy sypie wzorami (w końcu pisał je przez tyle lat na tablicy), z głowy rysuje wykresy jak powinno wyjść doktorowi w pracy ale jak pojawia się jakiś problem to doktor i student muszą radzić sobie sami ;-))


                                % Oczywiście są wybitni profesorowie, którym tytuły przykleiły się tak jakoś przypadkiem. Mógłbym podać nazwisko takiego speca - albo nie wrzucę adres www: www.gigawat.net.pl/article/articleview/354/1/41/ - miałem z nim zajęcia na studiach - to jest bardzo energiczny emeryt, znany w kraju i za granicą. Na inżynierii środowiska uczył nas o biopaliwach, ogniwach paliwowych itp. to jeat mistrz!

                                Tak sobie myślę, że co byśmy nie wykombinowali z tym systemem i stopniami to będziemy mieli ciągle masy konformistów dopasowujących się do systemu i generujących konformistów-naśladowców bo taka już jest ludzka natura.. a kto jest prawdziwy mistrz to i tak wszyscy będą wiedzieli i do tego tytułu nie trzeba..
                              • Gość: xyz Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.air.rzeszow.pl / *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 08:48
                                Myślę, że się świetnie bawisz "podgrzewając" dyskusję (jeśli nie to
                                przepraszam).
                                Zauważ, że w dyskusji raczej nie biorą udziału tzw. samodzielni, oni są pewni
                                że zostanie po staremu, czyli "ZSRR i Lenin wiecznie żywy".
                                W różnych wypowiedziach przewija się wątek 60-letnich adiunktów
                                i "słabych/mocnych" kierunków -
                                1) chyba trochę przesadziłaś z tymi młodymi wybitnymi (sam jestem stosunkowo
                                młody), ty jako psycholog powinnaś znać zagadnienia psychologii twórczości,
                                zgodnie z nią szczególnie w naukach społecznych do penego poziomu i godności
                                naukowych dochodzi się w wieku 50-60 lat, przecież te nauki wymagają dystnsu do
                                życia (w naukach ścisłych niekoniecznie). Niestety pod tą "wybitnością" młodych
                                kryje się arogancja, tupet i bezkrytyczność. Na różnych sympozjach często nie
                                wiadomo czy się śmiać, czy płakać słuchając tych "uczonych".
                                Nie jestem za wprowadzaniem kryteium wiekowego do nauki, ale czy uważasz, że
                                np. twój kolega psycholog praktyk w którymś momencie stwierdził, że dojrzał do
                                tego aby podjąć jakiś problem naukowy nie ma do tego prawa ?
                                Nie bronię "starych doktorów", ale nie sądze aby jakaś
                                uczelnia/kierunek "trzymał(a)" takiego kogoś, gdyby mogła go zastąpić kimś
                                lepszym.
                                Znam kilka życiorysów takich "starych" doktorów, są to w pewnym sensie
                                nieudacznicy życiowi (zapewne znasz powiedzenie "doktorat trzeba sobie
                                wysiedzieć, natomiast habilitację wychodzić"), oni nie potrafili sobie czegoś
                                tam "wychodzić" i to jest ich największy grzech. Zobacz natomiast dorobek
                                tych "starych" doktorów (myślę, że w twoim otoczeniu też są tacy, zaglądnij na
                                stroby Biliteki Narodowej: www.mak.bn.oryg.pl wtedy się przekonasz, że nie
                                jeden profesor nawet im do pięt nie dorasta). Mam taki zwyczaj, że jak mam się
                                spotkać z jaimś "autorytetem" po prostu sprawdzam m. in, w ten sposób z kim mam
                                do czynienia, niestety bardzo cząsto po takim sprawdzeniu czuję się bardzo
                                zniesmaczony. "Autorytet" który na swoim koncie naukowym nie ma prawie nic !!!
                                I te "autorytety" mają decydować o naszych naukowych losach ?
                                Myślę, że należałoby nieco odwrócić sytuację, tzn. "uczonych" powinno się
                                szukać (nie wiem, kto miałby to robić), uczony jest od "robienia nauki" a nie
                                od ubiegania się np. o habilitację !!!
                                2) tzw. mocne kierunki są mocne, bo same się umacniają. Na tych kierunkach
                                normą jest: w jednym miejscu magisterium, doktorat, habilitacja, profesura.
                                Nikt mnie nie przekona, że jest to zdrowe. Jeśli padają doktoraty, habilitacje,
                                to głównie ludzi spoza tego układu. Myślę, że zasada: doktorat tylko poza
                                macierzystą uczelnia, profesura tylko poza uczelnią, gdzie zrobiło się
                                doktorat - dałaby znacznie lepsze efekty niż trzymanie się "zwiazku
                                radzieckiego".
                                Zauważ ponadto, że żadna ustawa nie reguluje problemu "czystości kierunku". Z
                                psychologią nie jest jeszcze najgorzej (chociaż znam przypadki doktoratów z
                                psychologii po pedagogice a nawet po wychowaniu technicznym), natomiast np.
                                doktorem pedagogiki, socjologii (habilitować też sie można) moze zostać każdy,
                                tzn. po polonistyce, ekonomii, rolnictwie itd.
                                Żegnam się juz z Wami, życzę owocnej dyskusji i oby Wasze głosy dały jakiś
                                efekt.
                                • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.04, 13:15
                                  Fakt, trochę sie bawię, ale też juz sie żegnam, bo straciłam na tę zabawę sporo
                                  czasu. ABSOLUTNIE zgadzam się, że norma powinien byc amerykański zwyczaj, że
                                  gdzie indziej robi sie doktorat, a gdzie indziej pracuje. To bardzo, bardzo
                                  zdrowe (z wielku względów). Co do watku dojrzałości wieku, to z psychologią,
                                  jako nauka głównie eksperymentalna jest trochę inaczej niz z reszta nauk
                                  społeczno-humanistycznych. U nas raczej jest tak, że robi się cos znaczacego w
                                  mlodym wieku, albo nigdy. Nie ma tez u nas (no może z dwoma, trzema wyjątkami)
                                  50-60 letnich adiunktów, którzy by cokolwiek w nauce osiągnęli. Moj promotor,
                                  jeden z najwybitniejszych polskich psychologow ma czterdziesci pare lat.
                                  Powiedzenie o wychodzeniu habilitacji znam, ale go nie akceptuję.
                                  Pozdrawiam i juz sie zeganm.
                                  Pa! (I przepraszam za troszkę za grube słowa, które Cie uraziły)

                              • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 14.07.04, 12:26
                                Gość portalu: Gocha napisał(a):

                                > "przygotowana pod opieką promotora" - wybacz (żyjemy w świecie logiki) ale to
                                > wyklucza samodzielność.

                                "powinna wykazać umiejętność samodzielnego prowadzenia pracy naukowej" - z czego
                                wynika, że zadaniem promotora jest przygotowanie doktoranta do prowadzenia
                                samodzielnej pracy naukowej, a doktorant powinien się taką samodzielnością
                                wykazać, żeby zostać doktorem

                                > Co do podziału pieniędzy na badania. RW lub RI nie dzieli, ale akceptuje (lub
                                > nie) podział. Chyba jendnak naprwdę żyjemy w innych rzeczywistościach. Ja nie
                                > funkcjonuje ze swoim szefem na układach kolezeńskich, ale nie mam poczucia
                                > krzywdy wtedy, gdy przyznaje on kase na badania wlasne. Może masz pecha...
                                > Problem (to naprawde jest kwestia kluczowa) która z nas jest w sytuacji
                                > typowej, a która wyjatkowej.

                                Z czego wynika, że istnieją dwie różne rzeczywistości i obie prawo dopuszcza.
                                Dlatego ja chcę zmiany tego prawa. Profesor Łukaszewski odszedł, bo nie godził
                                się z polityką finansową uczelni, profesor Zybura - z polityką kadrową. Adiunkt
                                nie ma dokąd odejść, bo adiunktów zatrudnia się na podstawie fikcyjnych
                                konkursów, na zasadzie - lepszy gorszy ale swój. To też jest rzeczywistość.

                                > Projekt poselski wykorzystany byłby natomiast
                                > przez władze UO do nadania kilku dr statusu prof. pomocniczego i prowadzenia
                                > studiów mgr z psychologii. I tego sie własnie w tej ustawie boję.

                                Nie tak szybko. Wymagania minimalne dla prowadzenia kierunku nie są zawarte w
                                ustawie - to reguluje rozporządzenie ministra, które określa ilu potrzeba
                                samodzielnych i ilu adiunktów. Spełnienia tych wymagań pilnuje PKA. Zmiana
                                ustawy będzie wymagała nowego rozporządzenia ministra.
                                >
                                • Gość: Gocha Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.07.04, 13:21
                                  Odniosę się na koniec naszej dyskusji (juz sie z tym forum żegnam, wpadłam tu
                                  przypadkowo, ale było ciekawie) do ostatniego punktu.
                                  Pozornie masz rację, ale zauważ, że projekt poselski mówi o likwidacji
                                  habilitacji. A zatem ważność stracić musi obecna ustawa, określająca minimum
                                  kadrowe do prowadzenia studiów magisterskich. Jesli tak, to jej najbardziej
                                  prawdopodobną alternatywą jest potraktowanie profesorów pomocniczych tak, jak
                                  dotychczas traktowano dr hab.
                                  I tu jest pies pogrzebany, bo to MUSI doprowadzić do DRASTYCZNEGO obniżenia
                                  poziomu studiów. Psychologia opolska powstanie jak Feniks z popiołów i nagle
                                  sie okaże, że znów jest świetna. (Ściślej: sama to ogłosi). Podobnie będzie z
                                  wieloma innymi kierunkami na wielu polskich uczelniach, powstaną tez liczne
                                  nowe. Ale bedzie jazda!
                                  Pozdrawiam,
                                  GOCHA
                                  • khmara Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** 14.07.04, 13:48
                                    Gość portalu: Gocha napisał(a):

                                    > A zatem ważność stracić musi obecna ustawa, określająca minimum
                                    > kadrowe do prowadzenia studiów magisterskich.

                                    Straci ważność ROZPORZĄDZENIE MINISTRA określające minimum kadrowe. To jest
                                    normalna procedura - po zmianie ustawy wydawane jest nowe rozporządzenie
                                    ministra. Jeszcze raz: obecnie rozporządzenie ministra określa, ilu potrzeba
                                    profesorów i adiunktów dla prowadzenia kierunku studiów. Jeżeli nie będzie
                                    adiunktów, musi zostać wydane nowe rozporządzenie ministra. Ustawa nie spowoduje
                                    automatycznie obniżenia wymagań związanych z akredytacją kierunku studiów. Za
                                    ministra nie odpowiadam, bo nie wiadomo, kto będzie ministrem, kiedy ustawa
                                    wejdzie w życie. Ale ktokolwiek to będzie, będzie musiał wydać nowe rozporządzenie.

                                    > Jesli tak, to jej najbardziej
                                    > prawdopodobną alternatywą jest potraktowanie profesorów pomocniczych tak, jak
                                    > dotychczas traktowano dr hab.

                                    Nie wydaje mi się. Jest bardziej prawdopodobne, że profesorów pomocniczych
                                    potraktuje się jak dotychczasowych adiunktów, na zasadzie adiunkt=pomocniczy
                                    (zamiana adiunkta na pomocniczego nie jest faktycznie awansem - jeżeli
                                    sprzątaczkę nazwiesz menedżerem do spraw czystości, to dalej będzie sprzątaczką,
                                    a nie kadrą zarządzającą). Ale możliwe są też zupełnie inne rozwiązania niż
                                    Twoja czy moja propozycja.

                                    • Gość: jw Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 14.07.04, 14:07
                                      Polsce potrzebna jest kompleksowa zmiana systemu nauki i edukacji a nie
                                      dostosowanie się kolejnymi ustawami do juz istniejących generujących patologie.
                                      Jak sie nie spojrzy na sprawy b. generalnie to się dochodzi do takich konkluzji
                                      jak Gocha. Trzeba wyjśc poza swoj krąg i widziec rzeczy w szerszym kontekscie.
                                      Projekt poselski ma ta dobrą strone, że wymusza zmiany innych ustaw , a nie
                                      stanowi dostosowania sie do już istniejących. Zaakceptowanie takiego projektu
                                      do poprawek i do dokonania zmian w innych ustawach obecnie krępujących naukę w
                                      Polsce dawaloby szansę na szybsze zmiany czego grupa trzymajaca wladzę w nauce
                                      i edukacji nie chce, dezinformując spoleczeństwo zaletami projektu
                                      prezydenckiego (swojego).
      • Gość: ex-student Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: 213.216.95.* 18.07.04, 15:48
        Nie zapominajmy, ze na wielu kierunkach dydaktyke prowadza w rzeczywistosci
        magistrowie/asystenci, tak tez jest na filologii germanskiej, a to nie
        gwarantuje zadnego poziomu, ci ludzie przed chwila sami byli studentami, a
        teraz maja nauczac studentow? Magistrami sa tez nuaczyciele w szokle
        podstawowej - jaka tutaj jest roznica, mozna by tak zapytac?
    • Gość: jw Re: ***USTAWA O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM*** IP: *.autocom.pl 09.07.04, 13:01
      www.sejm.gov.pl/prace/2004r/pos78r.htm

      78. posiedzenie Sejmu RP
      30 czerwca, 1 i 2 lipca 2004 r.
      SEJM ROZPATRZYŁ:


      przedstawiony przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy -
      Prawo o szkolnictwie wyższym; (druk nr 2720)

      poselski projekt ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym (druk nr 2931)
      (głosowanie wniosków o odrzucenie na następnym posiedzeniu)

      Projekty mają na celu dostosowanie polskiego szkolnictwa wyższego do wymogów UE
      i kompleksowe uregulowanie systemu szkolnictwa wyższego w Polsce.


      Prezydencki projekt przewiduje m.in. rozliczanie studentów w systemie punktowym
      (ECTS) i wydawanie dyplomów ukończenia studiów razem z suplementem opisującym
      kompetencje absolwenta. Wprowadza także zasady odpłatności za studia.


      Projekt poselski przewiduje m.in. likwidację Centralnej Komisji do Spraw Tytułu
      Naukowego i Stopni Naukowych oraz zwiększenie liczby studentów (o studentów
      uczelni niepublicznych) otrzymujących bezzwrotną pomoc materialną. Ponadto
      wprowadza nowy model kariery naukowej, który ma pomóc w wypełnieniu tzw. luki
      pokoleniowej. Posłowie chcą, by naukowcom ze stopniem doktora nadawać tytuł
      profesora pomocniczego i tym samym umożliwić im prowadzenie i recenzowanie prac
      doktorskich.


      Porządek dzienny
      79. posiedzenia Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej
      w dniach 14, 15 i 16 lipca 2004 r.

      Początek obrad w dniu 14 lipca 2004 r. o godz. 9.00
    • Gość: wet@run głęboko zakorzenione zaszłości IP: *.airlan.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.04, 08:43
      To może ja podam bardzo ciekawą lekturę do tego tematu:

      www.polonica.net/45ZasadZniewalania.htm
      szczególną uwagę proszę zwrócić na punkt 35.

      35. W szkolnictwie podstawowym, zawodowym, a w szczególności w szkołach średnich i wyższych doprowadzić do usunięcia nauczycieli cieszących się powszechnym autorytetem i uznaniem. Na ich miejsce wprowadzić ludzi mianowanych. Doprowadzić do zerwania korelacji między przedmiotami, do ograniczenia wydawania materiałów źródłowych, do usunięcia ze szkół średnich łaciny, greki, filozofii ogólnej, logiki i genetyki. W historii nie można podawać, co który władca chciał zrobić lub zrobił dla kraju, trzeba natomiast ukazywać tyranię królów oraz walki uciemiężonego ludu. W szkolnictwie zawodowym doprowadzić do wąskich specjalizacji.

      oraz

      45. Spowodować napływ do szkół wyższych ludzi pochodzących z najniższych grup społecznych, którzy nie wykazują zainteresowań zawodowych, a tylko chęć zdobycia dyplomu.
      • Gość: jw Re: głęboko zakorzenione zaszłości IP: *.autocom.pl 14.07.04, 10:45
        Dzięki za ten link. On wiele tłumaczy dlaczego starsza kadra uformowana w tych
        latach jest taka jaka jest. Niestety niektore zasady nie odeszły wraz z
        werbalnym koncem PRL. Stąd jest tak jak jest, a jest tak jak było i niewiele
        inaczej. Trzeba by się z tym rozstać a nie utrwalać. Rzecz w tym , ze
        utrwalaczy jedynie słusznego systemu nauki i edukacji mamy wielu, nie tylko
        wśrod starszych.
    • Gość: jw USTAWA w komisji IP: *.autocom.pl 15.07.04, 16:24
      Projekty ustaw przekazane do komisji. Trzeba dużo jeszcze nad nimi popracować
      tak jak zresztą wynikało nie tylko z opinii posłow ale i forumowiczow.
      Może nas czekać procesja, ktora zamierzali zorganizować rektorzy jeśli
      prezydencki projekt ustawy nie zostanie przyjęty przez Sejm. Może wakacje w
      Polsce nie będa takie nudne ?
    • Gość: zorientowany głosowanie nad ustawą w sejmie IP: *.autocom.pl 17.07.04, 18:57
      orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&4&79&21

      WYNIKI GŁOSOWANIA Nr 21 - POSIEDZENIE 79
      Dnia 15/07/2004 Godz. 09:26

      Pkt 11. porz. dzien. Głosowania nad wnioskami o odrzucenie w pierwszym
      czytaniu:-przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu
      ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym; - poselskiego projektu ustawy - Prawo o
      szkolnictwie wyższym

      PROJEKT PREZYDENCKI



      Głosowało - 411 Za - 28 Przeciw - 377 Wstrzymało się - 6 Nie głosowało -
      49
      Klub/Koło Liczność Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
      SLD 157 145 0 145 0 12
      PO 55 55 0 55 0 0
      PiS 43 41 3 38 0 2
      PSL 40 33 2 31 0 7
      SDPL 33 29 0 29 0 4
      Samoobrona 31 27 10 17 0 4
      LPR 25 22 1 19 2 3
      niez. 20 14 0 14 0 6
      FKP 15 12 3 9 0 3
      UP 15 14 0 14 0 1
      SKL 8 4 0 4 0 4
      RKN 5 5 5 0 0 0
      D_OJCZYSTY 4 4 3 1 0 0
      PBL 3 1 0 1 0 2
      ROP 3 2 0 0 2 1
      PP 3 3 1 0 2 0



      orka.sejm.gov.pl/SQL.nsf/glosowania?OpenAgent&4&79&22

      PROJEKT POSELSKI



      WYNIKI GŁOSOWANIA Nr 22 - POSIEDZENIE 79
      Dnia 15/07/2004 Godz. 09:27

      Pkt 11. porz. dzien. Głosowania nad wnioskami o odrzucenie w pierwszym
      czytaniu:-przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu
      ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym; - poselskiego projektu ustawy - Prawo o
      szkolnictwie wyższym


      Głosowało - 414 Za - 50 Przeciw - 356 Wstrzymało się - 8 Nie głosowało -
      46
      Klub/Koło Liczność Głosowało Za Przeciw Wstrzymało się Nie głosowało
      SLD 157 146 4 142 0 11
      PO 55 55 0 54 1 0
      PiS 43 42 0 42 0 1
      PSL 40 33 1 32 0 7
      SDPL 33 29 28 1 0 4
      Samoobrona 31 27 0 26 1 4
      LPR 25 22 0 21 1 3
      niez. 20 15 2 13 0 5
      FKP 15 12 10 2 0 3
      UP 15 14 0 14 0 1
      SKL 8 4 0 4 0 4
      RKN 5 5 5 0 0 0
      D_OJCZYSTY 4 4 0 1 3 0
      PBL 3 1 0 1 0 2
      ROP 3 2 0 2 0 1
      PP 3 3 0 1 2 0

      • Gość: niezorientowany Re: głosowanie nad ustawą w sejmie IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 20.07.04, 14:44
        No i co dalej?
        • Gość: zorientowany Re: głosowanie nad ustawą w sejmie IP: *.autocom.pl 20.07.04, 18:17
          dalej pracuje się nad projektami w komisji, jak się cos wypracuje to sie
          przegłosuje, wiadomo , że od nowego roku akademickiego nie będzie nowej
          ustawy, a czy będzie i jaka będzie od kolejnego roku to sie zobaczy. Dobrze
          jest prezentować opinie w internecie - to wazne. W mediach papierowych opinie
          są dośc jednostronne - decydenckie.
          • Gość: niezorientowany Re: głosowanie nad ustawą w sejmie IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 20.07.04, 19:17
            Dziękuję za informację. Kilka uwag. 1) W całej tej sprawie, związanej z ustawą
            o szkolnictwie wyższym,uderza mnie jedno: kompletne nieliczenie się z realiami.
            Ja w swoim otoczeniu widzę 65-70-letnich profesorów, a po nich niemal całkowity
            brak następców (w końcu - o to chyba chodziło). Zapewne nie we wszystkich
            dziedzinach tak jest, zwłaszcza że mamy i takie "samonapędzające się"
            (możliwość nadawania stopni naukowych zwiększa liczbowy "potencjał naukowy"
            danego ośrodka). 2) Zadziwia troska o "czystość" dyscyplin (np. "czysta" jest
            psychologia, ale już nie pedagogika). W świecie tymczasem zacierają się granice
            między dyscyplinami, a to co nowe, ciekawe i najbardziej efektywne dzieje się
            na granicy dyscyplin. Tyle że zrobić habilitację na granicy dyscyplin jest u
            nas niezwykle trudno (mam na myśli konkretny przykład). 3) Interesujący jest
            także wątek antyrosyjski w niektórych wypowiedziach, wrzucanie do jednego wora
            Białorusi, Rosji, Ukrainy, Kazachstanu itp. Rzeczywiście, było kilka lat w
            Rosji, gdy można było uzyskać stopień naukowy, niewiele prezentując. Ale, jak
            stwierdzają sami Rosjanie, ich politycy już "załatwili" sobie te stopnie i
            wszystko wróciło do normy. Rozwiązano wszystkie rady naukowe i powołano je na
            nowo (nie wszystkie). Już od kilku lat wymagania są nawet wyższe niż przed
            wspomnianą "smutą". Nauka nie dzieli się na wschodnią (złą) i zachodnią
            (dobrą). Warto spojrzeć na listę laureatów Nagrody Nobla z ostatnich lat, np. w
            dziedzinie fizyki. Znajdziecie tam i Rosjan. 4) Skąd u ludzi nauki ta wielka
            wiara, że profesor na pewno lepiej prowadzi wykład (nie wspominając o innych
            rodzajach zajęć) niż doktor? Zwłaszcza, gdy dotyczy to przedmiotów
            podstawowych. Jeśli wykład z klasycznej algebry prowadzi od lat dwudziestu
            doktor (na etacie starszego wykładowcy), to czy na pewno robi to gorzej niż
            profesor, nie przywiązujący często znaczenia do zajęć dydaktycznych (nie tam są
            konfitury)? 5) Trochę przygasa ta dyskusja, a szkoda. Wakacje wakacjami, ale są
            sprawy, o których warto dyskutować (i poznawać opinie o nich innych osób).
            • khmara Re: głosowanie nad ustawą w sejmie 22.07.04, 14:26
              2) Zadziwia troska o "czystość" dyscyplin (np. "czysta" jest
              > psychologia, ale już nie pedagogika). W świecie tymczasem zacierają się granice
              > między dyscyplinami, a to co nowe, ciekawe i najbardziej efektywne dzieje się
              > na granicy dyscyplin. Tyle że zrobić habilitację na granicy dyscyplin jest u
              > nas niezwykle trudno (mam na myśli konkretny przykład).

              Uzupełnienie: habilitacja z pogranicza dyscyplin ma największe szanse na
              'uwalenie' w CK, argument anonimowego specrecenzenta - rada wydziału nie miała
              prawa przeprowadzać przewodu habilitacyjnego w tej dziedzinie. Koniec kropka.
              I jeżeli ktoś mówi, że habilitacja jest siłą napędzającą rozwój nauki, to jest
              śmieszne i żałosne.
    • Gość: czytelnik *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.autocom.pl 21.07.04, 17:49
      polityka.onet.pl/162,1176610,1,0,2462-2004-30,artykul.html

      Prof. dr hab. dożywotni

      Fragmenty artykułu

      W polskiej nauce ciągle obowiązuje tytułomania niespotykana w innych
      cywilizowanych krajach. Najwyższa pora z tym skończyć i uprościć procedury
      nadawania stopni naukowych.
      • Gość: Gocha Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.07.04, 22:22
        Przeczytałam właśnie w Polityce rzeczowny artykuł i pomyślałam: O, pewnie
        forum, które opuściłąm kilka dni temu dostanie nowy impuls. I co? Widzę link do
        tego artykułu. Pewnie dyskusja się rozwinie. Zanim to jednak nastąpi: moje trzy
        grosze.
        Artykuł juz na wstępie jest bzdurny. Tytułomania???? W Niemczech to jest
        dopiero tytułomania. Tam, jesli ktoś jest doktorem, to popełnia PRESTĘPSTWO
        (!!!) jesli tego tytułu nie umiesci na drzwiach na swojej wizytówce, w książce
        telefonicznej itd. A jesli (o czymi piszą sami autorzy) w Stanach każdy, kto
        pracuje ze studentami jest profesorem (a wiem, że w takich wypadkach chętnie
        tego tytułu uzywa) - to gdzie jest ta tytułomania?!!!!!!!!!!!!
        Dalej artykuł jest jeszcze głupszy. Oto autorzy pisza, że bzdurą jest, że
        absolwent studiów medycznych nie jest automatycznie doktorem (tylko lekarzem
        medycyny), ale dalej postukluja, by doktorat (PhD) było znacznie trudniej w
        Polsce zdobyć niz obecnie. Tak więc, dla medyków doktorat ma by c "autoamtem"
        (wystarczy skończyć studia), a dla innych czyms trudniejezym jeszcze niz teraz.
        Absurd? No pewnie nie, jesli przyjrzymy sie, kto jest jednym z autorów
        artykułu: Dr hab. n. med. No i wszystko jasne!
        A na koncu artykulu rzecz najsmieszniejsz. Rzekomo dzieki likwidacji
        habilitacji i profesur belwederskich zaoszczedzimy pieniadze na badania.
        Spadlam z krzesla!
        • Gość: zaniepokojony Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.autocom.pl 22.07.04, 13:00
          Bardzo boli ? Może potrzebny medyk ? Może pokarało ?
        • khmara Re: *****Prof. dr hab. dożywotni 22.07.04, 14:32
          Gość portalu: Gocha napisał(a):

          > A na koncu artykulu rzecz najsmieszniejsz. Rzekomo dzieki likwidacji
          > habilitacji i profesur belwederskich zaoszczedzimy pieniadze na badania.
          > Spadlam z krzesla!

          A jaki jest u was na wydziale koszt przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego?
          Możesz o to zapytać w dziekanacie, bo stawki są ustalone - zwykle płaci
          instytucja zatrudniająca habilitanta.
        • khmara Re: *****Prof. dr hab. dożywotni 22.07.04, 16:44
          Gość portalu: Gocha napisał(a):

          > Artykuł juz na wstępie jest bzdurny. Tytułomania???? W Niemczech to jest
          > dopiero tytułomania. Tam, jesli ktoś jest doktorem, to popełnia PRESTĘPSTWO
          > (!!!) jesli tego tytułu nie umiesci na drzwiach na swojej wizytówce, w książce
          > telefonicznej itd. A jesli (o czymi piszą sami autorzy) w Stanach każdy, kto
          > pracuje ze studentami jest profesorem (a wiem, że w takich wypadkach chętnie
          > tego tytułu uzywa) - to gdzie jest ta tytułomania?!!!!!!!!!!!!

          Trochę czasu zajęło mi pójście do kiosku i dokładne przeczytanie rzeczonego
          artykułu, czego Ty chyba jednak nie uczyniłaś. Z Twojego postu wynika, że w
          Polsce największa tytułomania jest w szkolnictwie ponadpodstawowym. Magister w
          liceum jest profesorem, a doktor na uniwersytecie - nie.

          > Dalej artykuł jest jeszcze głupszy. Oto autorzy pisza, że bzdurą jest, że
          > absolwent studiów medycznych nie jest automatycznie doktorem (tylko lekarzem
          > medycyny), ale dalej postukluja, by doktorat (PhD) było znacznie trudniej w
          > Polsce zdobyć niz obecnie. Tak więc, dla medyków doktorat ma by c "autoamtem"
          > (wystarczy skończyć studia), a dla innych czyms trudniejezym jeszcze niz
          > teraz.
          >
          > Absurd? No pewnie nie, jesli przyjrzymy sie, kto jest jednym z autorów
          > artykułu: Dr hab. n. med. No i wszystko jasne!

          Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, pani doktor? Autorzy wyraźnie
          zaznaczają, że tytuł doktora medycyny ma być tytułem zawodowym, tak samo jak
          magister psychologii, a nie stopniem naukowym (obecnie istnieją dwa: dr i dr
          hab.). To nie znaczy, że doktor medycyny (tytuł zawodowy, tak samo, jak gdzie
          indziej na świecie)) ma być od razu po studiach doktorem nauk medycznych
          (stopień naukowy potwierdzony doktoratem). Granica między propagandą a demagogią
          jest bardzo cienka. Czy to tylko problem z umiejętnością odejścia od utartych
          schematów myślowych?
          • Gość: Gocha Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.07.04, 15:32
            Czytałam ze zrozumieniem. W Stanach porofesorami tez sa nauczyciele high
            school, tak jak u nas profesorami sa nauczyciele w liceum. Napisalam, ze w
            Polsce tytulomania jest NIZSZA niz np. w Niemczech czy w Stanach (Zgadzam sie z
            Tobą, ze w Polsce tytulomania najwyzsza jest w szkolnictwie ponadpodstawowym.
            Autorzy artykulu widza jednak ten problem odmiennie).


            Doktor medycyny w Stanach, to ktos, kto zrobil DOKTORAT Z NAUK MEDYCZNYCH (po
            skonczeniu studiow!!!!!). Jesli autorzy artykulu postuluja aby doktorat z
            medycyny byl tytulem zawodowym, to nieporozumienie, bo na swiecie medycy nie
            robia PhD.
            Nie mozna oprzec glownej osi artykulu na pomysle "w Polsce jest zle, zrobmy
            tak, jak jest na swoiecie", by jednoczesnie starac sie o uzyskanie
            nadzwyczajnego przywileju dla wlasnej grupy zawodowej.
            Nie zarzucaj mi demagogii, bo pomysl jest przejrzysty: latwy doktorat dla
            medykow, trudniejszy niz dzis dla pozostalych.

            Odnosnie Twojego poprzedniego postu: co za roznica, czy bedzie sie placic
            recenzentom w ramach przewodu habilitacyjnego (bo to jest glowny koszt
            habilitacji), czy w ramach recenzowania awansu, dokonywanego w ramach konkursu.
            Nauka potrzebuje pieniedzy na badania jak kania deszczu. Od zaklec, ze pojawia
            sie one z chwila likwidacji habilitacji ich nie przybedzie. O sensie likwidacji
            habilitacji dyskutujmy merytorycznie, a nie przy pomocy zaklęć.
            • khmara Re: *****Prof. dr hab. dożywotni 25.07.04, 23:04
              Gość portalu: Gocha napisał(a):

              > Nauka potrzebuje pieniedzy na badania jak kania deszczu. Od zaklec, ze pojawia
              > sie one z chwila likwidacji habilitacji ich nie przybedzie. O sensie likwidacji
              > habilitacji dyskutujmy merytorycznie, a nie przy pomocy zaklęć.

              Nie wydaje Ci się, że żyjemy w schizofrenicznym świecie? Jeżeli cudzoziemiec
              kończy medycynę w Polsce, dostaje dyplom M.D., Polak po tym samym kierunku na
              tej samej uczelni dostaje zupełnie inny dyplom. Jeżeli uczelnia (instytut)
              posiada stronę internetową po angielsku, to ten sam pracownik figuruje tam jako
              assistant professor w wersji angielskiej, jako adiunkt po polsku.

              Kolejny aspekt tej paranoi: nie liczą się Twoje osiągnięcia naukowe czy dorobek,
              liczą się tylko literki przed nazwiskiem. Możesz być dr hab. i prof. nadzw.
              mając 12 publikacji w całkiem przeciętnych czasopismach. Możesz być dr hab. i
              prof. nadzw. mając 12 publikacji w czasopismach z listy filadelfijskiej oraz
              kilkadziesiąt innych w mniej znanych czasopismach w kraju i za granicą, ale
              wyżej już nie podskoczysz (z życia). Mało tego, możesz być dr hab. i pracować na
              stanowisku asystenta (przypadek skrajny, ale prawdziwy).

              Ja nie chcę dyskutować o merytorycznym sensie likwidacji habilitacji, tylko o
              merytorycznym sensie reformy archaicznego systemu organizacyjnego. Likwidacja
              habilitacji ma sens tylko jako część spójnego systemu, a nie jako likwidacja dla
              samej likwidacji.

              Do oceny dorobku naukowego można użyć wielu różnych kryteriów. Napisanie
              kolejnej rozprawki na kilkadziesiąt-kilkaset stron po to, żeby mieć więcej
              literek przed nazwiskiem naprawdę nie jest jedynym sposobem oceny naukowca.
              • Gość: Gocha Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.04, 07:45
                Zgadzam sie z Tobą całkowicie.
                • Gość: zaciekawiony Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.autocom.pl 26.07.04, 12:35
                  A czy Gocha zgadza się ze sobą, chociażby częściowo ?
                  • Gość: Gocha Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.04, 17:50
                    Zgadzam sie z sobą nie tylko częściowo, ale całkowicie. Czy zaciekawiony widzi
                    w moich wypowiedziach jakąś sprzeczność? A może, nie wolno mi się zgadzać z
                    kimś w jednej sprawie a zgadzac sie całkowicie w innej? Jesli tak, to gratuluję
                    zaciekawionemu czarno-białej, jasnej i poukładanej wizji świata. Tak trzymaj!
                    • Gość: zaciekawiony Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.autocom.pl 26.07.04, 19:13
                      No myslę, ze Gocha jest za a nawet przeciw, lub przeciw a nawet za. Ale to
                      częsty przypadek, nic wyjątkowego. Byłbym jednak zaciekawiony psychologiczną
                      interpretacja takiego stanu rzeczy.
                      • Gość: Gocha Re: *****Prof. dr hab. dożywotni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.07.04, 19:30
                        Interpretacja psychologiczna jest taka, że Gocha mysli. Najwyrazniej taki stan
                        umyslu wydaje się podejrzany zaciekawionemu. Spróbuj jednak, zaciekawiony,
                        wejsc w ten stan. To nie boli.
                        Pozdrawiam,
                        Gocha

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka