palec1 Prof. Marek bajdurzy o Śląsku 08.05.12, 03:09 Troche nie na temat, ale tak naprawde bardzo: bo ten tzw. profesor niedawno publicznie twierdzil, ze slaski I KASZUBSKI sa tylko gwarami polskimi i podobne brednie - tu macie dwie próbki : www.youtube.com/watch?v=BoEXJ991LLc www.youtube.com/watch?v=-PBDB2-paMw&feature=related Czy to po polsku ??????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hozyntryjgerboss Prof. Marek bajdurzy o Śląsku IP: *.dip0.t-ipconnect.de 09.05.12, 02:07 W XX leciu miedzywojennym 500 000 członków Związku Górnoślązaków, sprzeciwiało się rozwiazaniom siłowym i domagało się od aliantów zgody na proklamację niepodległosci Górnego Śląska. Przywódcami tej organizacji byli Ewald Latacz i Józef Musioł. "Lud górnośląski nie jest ubezwłasnowolniony. Tylko jego błąkająca się dusza pozostaje zdezorientowana, wyleczona od uderzenia batem i skuszona słodkim chlebem. Narodowości spierają się o niego bezowocnie, skoro jego narodowość jest przezwyciężeniem narodowości niemieckiej, polskiej i czeskiej przez narodowość górnośląską, w czym jest ona porównywalna z narodowością amerykańską. […] Więzy krwi i kultury są o wiele silniejsze, niż zewnętrzna więź językowego sposobu wyrażania. […] Górnoślązacy muszą uzyskać niepodległość […] hasło niepodległości i niepodzielności Górnego Śląska, udzieliło się wreszcie jego byłej austriackiej części i ludowi górnośląskiemu obwieszcza, że on sam musi się odważyć sprawdzić, co byłoby dla niego pomyślnością." "Przemawiam do Górnoślązaków jako Górnoślązak[...] Jesteśmy narodem mieszanym jak Amerykanie, ale narodem młodym silnym, rwącym się do życia, a różnice językowe odziedziczone po przodkach nie powinny nas rozdzielac" - Dr Ewald Latacz "Bund-Związek" 1921r." Odpowiedz Link Zgłoś
fyrlok Prof. Marek bajdurzy o Śląsku 09.05.12, 02:15 Ciemna strona powstań śląskich "NGS", Radosław Marczyński środa, 25 kwietnia 2012 08:39 [Foto: Wikipedia] Tragiczne lata plebiscytu są dowodem na złożoność Górnego Śląska. Gdy w polskiej narracji historycznej słyszymy o zbrodniach okresu tzw. powstań śląskich oraz plebiscytu, to mówi się praktycznie wyłącznie o atakach strony niemieckiej. Ale nie mniej ponure przykłady takiej działalności były obecne także po drugiej stronie. Sprawa Teofila Kupki Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest tragiczny los górnośląskiego działacza politycznego Teofila Kupki. Urodził się on 22 sierpnia 1885 roku w Marklowicach. Przez większość życia utrzymywał się z pracy w kopalni. Przed wybuchem I wojny światowej związany był z propolsko zorientowaną redakcją „Katolika” redagowanego przez Wielkopolanina Adama Napieralskiego. W 1920 roku przyłączył się do tworzącego się wówczas Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, w którym powierzono mu stanowisko kierownika w wydziale organizacyjnym. Szybko jednak doszło to pierwszych sporów między Kupką a kierownictwem komisariatu. Nie podobały mu się metody stosowane przez Wojciecha Korfantego oraz fakt dominacji urzędników sprowadzonych spoza Górnego Śląska na stanowiska kierownicze. Ciągłe tarcia i konflikty zdecydowały, że Kupka założył Związek Urzędników Plebiscytowych. Wśród żądań związku znalazło się między innymi wyrównanie pensji polskich i górnośląskich urzędników oraz zamiana orientacji prowadzonej przez stronę polską kampanii przed plebiscytowej. Kupka, mimo licznych nacisków, nie zdecydował się zrezygnować ze swoich postulatów, dlatego Korfanty podjął decyzję o usunięciu go z komisariatu, obawiając się, że dalsza jego działalność doprowadzić może do rozłamu. W ramach solidarności ze zwolnionym Kupką z dalszej pracy na rzecz polskiej strony zrezygnowała część dotychczas pracujących działaczy. Fakt wykluczenia z dalszych prac PKP nie sprawił, że Kupka zrezygnował ze swojej działalności. Zaczął zabiegać o pomoc ze strony Górnoślązaków opcji proniemieckiej. Bliska współpraca z niemieckim komisariatem plebiscytowym sprawiła, że strona polska zaczęła zarzucać mu agenturalność na rzecz Niemiec. Sam Kupka w wydawanych przez siebie broszurach za główne zagrożenie dla tożsamości Górnoślązaków zaczął uważać polski nacjonalizm. Utworzył także w Bytomiu Górnośląski Komisariat Plebiscytowy. Jego działacze ostro zaczęli atakować Korfantego i jego współpracowników nazywając ich „kliką poznańskich doktorów” oraz pogardliwie „szlachcicami z Kongresówki”, których głównym celem miało być „wydojenie górnośląskiej krowy”. Organem prasowym Kupki było dwujęzyczne pismo „Wola Ludu - der Wille des Volkes” z nagłówkiem „Górny Śląsk dla Górnoślązaków”. Pismo szybko zaczęło cieszyć się rosnącą poczytnością, mimo prób blokowania jego druku i kolportażu przez polskie paramilitarne organizacje. 20 listopada 1920 roku, około godziny 17.00, do domu Kupki wpadło dwóch polskich bojówkarzy, którzy zastrzelili lidera górnośląskiego komisariatu na oczach ciężarnej żony. Sprawcy zostali ujęci dzień po zamachu, jednak ich proces był systematycznie odraczany i ostatecznie zostali oni uwolnieni przez francuskich żołnierzy. Po tym tragicznym zdarzeniu zaczęto domagać się usunięcia Korfantego z kierownictwa PKP. Sam lider Górnoślązaków opcji propolskiej, odżegnywał się od tej zbrodni, jako głównych winowajców wskazując obóz piłsudczykowski. Strona niemiecka śmierć Kupki wykorzystała propagandowo. Czarna plama II powstania Innym przykładem zbrodni strony polskiej na ludności cywilnej jest los niemieckiej osady Anhalt/Hołdunów. Przed wybuchem II powstania zamieszkana ona była głównie przez potomków protestanckich osadników z Niemiec. Na tle katolickiej wsi Górnego Śląska była ona swoistą enklawą. Praktycznie przez cały okres swojego istnienia była ona poddawana różnego rodzaju szykanom oraz represjom. Napięcia społeczne i polityczne czasów plebiscytu nie mogły nie ominąć zatem Hołdunowa. Wiele źródeł wskazuje, że działacze polskiej konspiracji wojskowej wielokrotnie dopuszczali się aktów przemocy wobec cywilów. Kulminacją tych działań był napad polskich oddziałów na wieś i jej spalenie. Polska strona próbowała tłumaczyć ten akt barbarzyństwa składem broni oraz niemiecką bojówką, która rzekomo miała stacjonować na ternie osady. Wojciech Korfanty publicznie przeprosił oraz wypłacił znaczne odszkodowanie poszkodowanej ludności. Chodzi o obiektywizm Powyższe przykłady nie stanowią wyjątków. Takie wydarzenia, jak: doszczętne spalenie i splądrowanie pałacu Strachwitzów w Izbicku, demolowanie redakcji proniemieckich pism, utrudnianie ich kolportażu, napady, podbicia czy gwałty wcale nie należały do rzadkości. Większość przypadków terroru strony polskiej miało charakter indywidualny, a ofiary były jednostkowe. Oczywiście nie należy wybielać drugiej strony sporu. Zabójstwo Andrzeja Mielęckiego, działalność Selbstschutzu, Grenzschutzu, Freikorpsów, napady, pobicia i inne tego typu działania obozu niemieckiego są niezaprzeczalnym faktem. To wszystko pozwala uświadomić sobie, że tragiczne lata plebiscytu są kolejnym przykładem wskazującym na złożoność historii Górnego Śląska. I warto, żeby 20 lat po upadku komunizmu szczera rozmowa na ten temat była w końcu możliwa. Historycy bowiem powinni ukazywać prawdę, a nie być propagandystami piszącymi hagiografię. Na dzieje naszego regionu należy bowiem spojrzeć całościowo i obiektywnie. Odpowiedz Link Zgłoś
rico-chorzow Re: Prof. Marek bajdurzy o Śląsku 27.05.12, 21:36 Gość portalu: Lena napisał(a): > Jestem slązaczką ale moim językiem serca jest polski, wiec prosze nie pisac, z > e wszystkich slązakow jezykiem serca jest niemiecki bo obrazacie ta polską częś > c slązakow! Wy obrażacie mnie,jo je Slonsok i godom mojom godkom. Odpowiedz Link Zgłoś
rico-chorzow Re: Prof. Marek bajdurzy o Śląsku 27.05.12, 21:42 Coby richtich bouo,znom miymiecki eli polsky,yno ku hercym je mi ślonski,mom go richtich rod. Odpowiedz Link Zgłoś
amoremio Prof. Marek bajdurzy o Śląsku 19.06.12, 17:49 List otwarty przewodniczącego RAŚ do prezydenta RP Ostatnia aktualizacja: 19.06.2012 Szanowny Panie Prezydencie, Dziewięćdziesiąta rocznica przyłączenia wschodniej części Górnego Śląska do II Rzeczypospolitej to dobra okazja do sporządzenia bilansu skomplikowanych relacji między Górnoślązakami a państwem polskim. Relacji, o których w sposób nieskrępowany dyskutować można od niedawna. I, choć dyskusje te nierzadko budzą skrajne nawet emocje, podjąć je trzeba. Zaniechanie nie spowoduje bowiem, że przemilczane problemy i urazy znikną. Wręcz przeciwnie. Sprawi, że rosły będą mury niezrozumienia. -------------------------------------------------------------------------------- Gdy przed 90 laty Polska obejmowała przyznaną jej część obszaru plebiscytowego, przez jednych Górnoślązaków przyjmowana była z nieufnością, przez innych natomiast z nadzieją. Wyrazicielem oczekiwań tych ostatnich był Wojciech Korfanty, który witał polskie wojska słowami: „Wierna swym tradycjom wolnościowym, Polsko, przyjmij wszystkich tej ziemi mieszkańców dobrej woli jako dzieci swoje, przyjmij ich bez względu na różnice języka i wiary i daj świadectwo wielkiej prawdzie, że w nowoczesnym państwie dla wszystkich wyznań i języków jest miejsce pokojowej i twórczej pracy dla dobra ludzkości”. Przyznana przez Sejm RP 15 lipca 1920 roku autonomia pozwalała żywić nadzieję, że górnośląskie pragnienie podmiotowości zostanie zaspokojone. Jakże szybko entuzjazm zaczął ustępować zwątpieniu, nadzieja rozgoryczeniu. Rzeczpospolita nie okazała się sprawiedliwym i tolerancyjnym państwem prawa, o którym marzył Korfanty i jego towarzysze. Osobisty dramat przywódcy propolskich Górnoślązaków symbolizuje głęboki zawód, jakiego doznali oni w konfrontacji z Polską i polskością. Konstytucja z 1935 roku stała się początkiem ograniczania praw samorządowych województwa śląskiego. Dzieła tego dopełnili komuniści dekretem z 6 maja 1945. Przez kolejne dziesięciolecia mieszkańcy naszego regionu doświadczali rozdźwięku między oficjalnymi deklaracjami o odwiecznej polskości Śląska a polityczną praktyką, która wyznaczała im rolę obywateli drugiej kategorii – żywego dodatku do hut i kopalń. Mijałoby się z celem sporządzanie dziś katalogu bolesnych doświadczeń czy obnoszenie się ze swymi faktycznymi i urojonymi krzywdami. Zostawmy je kronikarzom złego czasu. Spojrzenie w przyszłość Śląska w Polsce wymaga jednak odważnej diagnozy stanu obecnego. Nie ulega wątpliwości, że w oczach wielu Ślązaków państwo polskie utraciło wiarygodność – wyczerpał się udzielony przez naszych przodków kredyt zaufania. Krytycznego stosunku do Rzeczpospolitej nie można tłumaczyć rzekomym antypolonizmem. To byłoby wątpliwym alibi, zwykłą wymówką, usprawiedliwiającą brak dialogu, którego mieszkańcy Górnego Śląska domagają się od lat. Bo Górnoślązacy gotowi są do dialogu – nie przekroczyli granicy, za którą zaczynają się bezrozumny upór i zacietrzewienie. Wciąż wierzą, że Polska może być państwem jasnych i uczciwych zasad, państwem zasługującym na ich szacunek. Nie dadzą się jednak zbyć frazesami, które przez ostatnie dziewięćdziesiąt lat zdążyły stracić swój powab. Ani też przywołać do porządku opowieściami o świadomości utraconej między Górnym Śląskiem a Oberschlesien. Nazwy te nie symbolizują dla wielu z nas odrębnych światów, lecz różne wymiary tej samej śląskości. Rzeczpospolita może nas zignorować, przyjmując za dobrą monetę głosy uległych potakiwaczy czy zdezorientowanych strażników status quo, którym dynamiczna śląskość dawno umknęła. Warto jednak wsłuchać się w śląskość niepokorną, bo to ona prowokuje do myślenia. Nie zamyka się w swych pozornie bezpiecznych opłotkach. Dojrzała obywatelskością, pragnie dzielić się z Polską swym doświadczeniem, proponując model państwa silnego nowoczesną autonomią regionów. Krusząc monopol jednej historycznej narracji, otwiera pola twórczego sporu. Władze Rzeczpospolitej Polskiej mogą dziś zdobyć się na gest tyle historyczny, co prosty. Powiedzieć: „Nie było tak jak miało być. Nie zmienimy przeszłości, ale dziś jesteśmy gotowi zaakceptować was takimi, jakimi jesteście, i porozmawiać o Śląsku i o Polsce”. Czekamy, Panie Prezydencie. Z wyrazami szacunku, (–) Jerzy Gorzelik Przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska Odpowiedz Link Zgłoś
amoremio dzisiejszy stan pacjenta : 26.02.13, 13:53 www.dziennikzachodni.pl/artykul/770357,prof-marek-z-uniwersytetu-opolskiego-zwolennicy-jezyka,id,t.html --------------------------------------------------- "Czuję się Ślązakiem, to moja narodowość, to moja religia." Horst Eckert (Janosch) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hanslik Re: dzisiejszy stan pacjenta : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.13, 15:16 jeśli piszesz o sobie per pacjent to pozwól, że zgadnę: pewnie jesteś pobudzony stara pierono, weź se szolka teju z melisy co stoi w antreju a idź spać, ty spadzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: dzisiejszy stan pacjenta : IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.13, 19:45 Ślązak Polski Ślązak Niemiecki Ślązak \członkowie M.N.\ Ciekawe ,że państwo niemieckie przyznając swoje paszporty nigdy do tej pory nie dzieliło Ślązaków\ma swoje powody\ jak dzielą się Oni sami w Polsce.Wystarczy przeczytać wypowiedzi na tym forum.Mało tego nawet w obrębie jednej rodziny\2-3 pokolenia\ ma miejsce powyższy podział. Odpowiedz Link Zgłoś
critto Re: Prof. Marek bajdurzy o Śląsku 06.03.13, 16:00 przede wszystkim, to OBRZYDLIWE jest twierdzenie że regionalizm w ramach Polski ma coś wspólnego z Niemcami. Lud Śląska, Kaszub i wielu innych rejonów, to lud SŁOWIAŃSKI, którego języki wywodzą się z tego samego lechickiego rdzenia, co język polski. Dążenie do wyniesienia śląskiej godki do rangi języka to wspieranie różnorodności w ramach języków SŁOWIAŃSKICH, nie niemieckich. Kaszubski jest językiem SŁOWIAŃSKIM, który zachował wiele cech języka starolechickiego, które polski utracił na skutek obcych wpływów (m.in. francuskich). Brońmy SŁOWIAŃSZCZYZNY przed antysłowiańskimi działaniami spoza Polski i tych, które wypływają z brudnych ust polskich "prawicowców" Odpowiedz Link Zgłoś