Dodaj do ulubionych

i po wyborach

IP: *.252.16.3.internetia.net.pl 26.05.14, 09:36
Laleczniku, mogę?;)) Ostatecznie mój udział w wyborach oceniam bardzo dobrze, zaangażowałem się w wymianę myśli i moja partia, czyli niska frekwencja osiągnęła lepszy wynik niż przed pięcioma laty:)
Wygrał PiS. Czy tylko ja mam wrażenie, że to zwycięstwo próbuje się umniejszać w mainstreamowym necie? Nie jestem zwolennikiem PiS, bo to socjały, ale jednak jest to partia kreująca się na antyestablishmentową, co jest o tyle trudne, że przecież establishmentem jest jak najbardziej. Niemniej przekaz medialny dla gawiedzi jest: my nie należymy do obozu władzy. Jest więc PiS i jest chyba największy wygrany tych wyborów, czyli JKM. Zwycięstwo po tylu latach musi mu smakować wybornie. Wynik zresztą, obiektywnie trzeba przyznać - jest naprawdę niezły.
Niska frekwencja, PiS, KNP... zdaje się, że w myśleniu ludzi coś zaczyna się kształtować. A we Francji? Można się było tego spodziewać, lepeniści od lat konsekwentnie prą w swoim kierunku. A w UK? Farage. Też do przewidzenia.
Jak dla mnie... może być. Jeśli zwycięstwo sił antyunijnych oznaczać będzie zahamowanie postępującej federalizacji, to nic ino się cieszyć.
Obserwuj wątek
    • Gość: lalecznik Też jestem zadowolony IP: *.dynamic.chello.pl 26.05.14, 20:24
      Gratuluję Jazłowieckiej. Mamy naszego europosła. Mam jednak nadzieję, że te liczenie głosów i niepewność do końca coś przyniesie i nasza Pani poseł zacznie się zastanawiać jak tutaj wyraźniej się odbić w UE czy też na naszej scenie politycznej. Z korzyścią obustronną. Może będzie okazja by się wyrażać o Pani poseł „z”-szacunkiem :)

      Jest też kilku, a nawet kilkunastu całkiem sensownych posłów, którzy będą dobrze reprezentowali nasze interesy w Brukseli i pomogą temu czy innemu rządowi w gąszczu unijnych procedur i prawnych pułapek. Kilku świrów pożegnało kasę i wygody, to cieszy. W ich miejsce przyszli kolejni, chyba taka rzeczy kolej. Rzuca się w oczy wiek kandydatów. Wielu zakończy w cieple karierę polityczną. Chyba taki był zamiar liderów partyjnych, kasa za spokój, a Ci którzy poszli jakoś to akceptują. Ja nie. Jednak kilka znanych osób posady nie dostało. Niektórzy są zbyt młodzi by odejść na polityczną emeryturę. Będą więc musieli walczyć w Polsce. To dobrze.

      Natomiast niską frekwencję interpretuję inaczej. Ludziom jest dobrze i wygodnie. Są już w UE, w strefie Schengen, miliardy dotacji płyną. Zatem niewiele od UE oczekują ponad to co już mają, a nie ma zagrożenia, że to utracą. To po co mają się trudzić? Gdyby na granicy stały rosyjskie dywizje a do kuchenek nie dochodził gaz, to frekwencja byłaby niebotycznie wysoka. I Korwin-Mikke okazałby się ostro prounijny. Te wszystkie kwękania na UE czy występowania przeciw to jest tak raczej na pokaz, bo w świadomości jest przecież pewność, że jest bezpiecznie i nic nie grozi.

      • Gość: czytacz Re: Też jestem zadowolony IP: *.dynamic.chello.pl 27.05.14, 18:08
        Gość portalu: lalecznik napisał(a):

        > Te wszystkie kwękania na UE czy występowania przeciw to jest
        > tak raczej na pokaz, bo w świadomości jest przecież pewność, że jest bezpieczni
        > e i nic nie grozi.

        Ja się nie czuję bezpiecznie. Wprawdzie z matematyki nie byłem orłem, ale zapamiętałem, że jeśli się więcej wydaje, niż zarabia, to się bankrutuje. Czy UE wychodzi chociaż "na zero"? Czy państwa członkowskie wychodzą "na zero"? Pytania oczywiście retoryczne.
        Cały ten interes funkcjonuje na zasadzie odwróconej piramidy: póki jest komu wrzucać, to coś tak ciurkiem dołem leci. Piszesz o dotacjach... Ty naprawdę uważasz, że to są pieniądze z nieba spadłe? Przecież nasze autostrady opłaca unijny podatnik i nasze państwo też w końcu otrzyma rachunek do zapłacenia, bo jak mawia stara liberalna zasada: nie ma darmowych lunchów. UE jest tworem socjalistycznym i to w wydaniu orwellowskim, gdzie aparat władzy jest tak dalece oderwany od ludu, że aż niewidoczny. Utrzymuje się to wszystko z okradania obywateli na wszystkie możliwe sposoby. Póki jesteśmy my, przedsiębiorcy, którzy zamiast wznosić barykady, codziennie chodzimy do swoich firm i pracujemy w pocie czoła, żeby - tak!!! - w pierwszej kolejności utrzymać państwo, któremu do 15-tego każdego miesiąca składamy haracz; a potem na siebie - sobie wypłaty bierzemy dopiero pod koniec miesiąca, o ile zarobimy. Kiedy nas zabraknie, kiedy będzie zbyt mało wpadało do piramidy, wtedy całe TWOJE bezpieczne państwo i ta Twoja bezpieczna Unia p***nie jak domek z kart. Więc nie perwoll mi tutaj, kolego, o kwękaniu, jęczeniu i lenistwie, bo nie wiesz o czym mówisz. To jest zabawa za pieniądze tych, którzy COKOLWIEK wytwarzają. Nie profesory wytwarzają, nie urzędnicy, nie prezydent, premier i ksiądz - tylko MY. I w tej liczbie 87 procent, która nie poszła do wyborów, jesteśmy też MY, ludzie od rana do wieczora goleni do żywej skóry, po to, by utrzymać jakieś aberracje typu "rzecznik ds. równego statusu kobiet i mężczyzn", "minister sportu", jakieś kosmiczne parlamenty po 700 osób, którymi można byłoby obdzielić co najmniej kilka krajów. My też dopłacamy do ulg dla koncernów ponadnarodowych, bo one mają swoich lobbystów, a my nie. Nas NIKT nie reprezentuje. Nie reprezentuje nas Gowin, który łapek sobie nie pobrudził uczciwą pracą, ani Korwin, który całe życie gra w bridża. Nie reprezentuje nas Solidarność, bo my w poczet ludu pracy się nie zaliczamy, bośmy przecież wielcy właściciele firm, wyzyskiwacze.
        Klasę średnią zarżnęła w Polsce wojna i komuna, ale jak tylko klasa średnia w Polsce zaczęła się nieśmiało kształtować, to ją zaraz IIIRP butem do gleby przycisnęła.
        Ja nie boję się, Lalecznik, Putina czy Gazpromu. Ja się boję fiskusa, inspekcji pracy, ZUSu. Boję się, że kiedyś nie wystarczy nie tyle do pierwszego, co do piętnastego.
        Tego się boję i wskaż mi proszę, wskaż mi na kogo mam głosować. Bo nam, małym i średnim przedsiębiorcom się wiele obiecywało, a cały czas tylko nowe regulacje, nowe świetne pomysły. My jesteśmy wróg, Lalecznik, to my dajemy śmieciówki i gnoimy młody rynek pracy - takie jest podejście.
        Więc nie gadaj mi tu o Putinie, chociaż rozumiem, przeżyłeś stan wojenny to się Ruska boisz. Ale jeśli upatrujesz bezpieczeństwa w UE, to... nie życzę nam tego ale obyś się nie przejechał.
        • Gość: wallenrod zasług nie ujmuję... IP: 80.50.134.* 28.05.14, 06:59
          cytat:
          Póki jesteśmy my, przedsiębiorcy, którzy zamiast wznosić barykady, codziennie chodzimy do swoich firm i pracujemy w pocie czoła, żeby - tak!!!

          ...ale co warte one by były,gdyby ci zabrakło pracowników.
          Czy generał bez armii wygra wojnę ?
          My,przedsiębiorcy,brzmi podobnie jak my klasa robotnicza.
          Nie sądzisz,że winno być po prostu : MY ???
          Co będzie kiedy przed ścianą się zatrzymasz ?
        • Gość: behemot Re: Też jestem zadowolony IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.14, 08:21
          czytacz znakomicie, prawdziwie i rzeczowo wyłuszczył sprawę. Dalej tkwimy w socjaliźmie, w którym kapitalista,przedsiębiorca, człowiek z inicjatywą, był nazywany prywaciarzem, badylarzem, i usabiał wroga klasowego, którego należało zniszczyć. Banda darmozjadów i urzędników strzyże tych mikro, małych i średnich do gołej skóry. Komisję przyjazne państwo ze skoooorwysynem Palikotem utworzyli by na nich głosować. Komu to państwo jest przyjazne? Pełnomocnika do tropienia korupcji wymyślili, Piterę na stołek wsadzili a kogo ona wytropiła? Jakiegoś pisiaka za kanapkę za 9,5. A teraz w nagrodę, że nikogo ze swoich nie wytropiła do Brukseli wysłali. Do tego dochodzi metoda d`Hondta i głosowanie frekwencją, że idziesz w Opolu a wybierasz jakiegoś ciula w Gdańsku. Ludzie się kapnęli i do urny idzie durny. Oczywiście są podpieracze systemu zawodowi, którzy wtedy socyalizm tak wypaczenia nie na wniosek partii w lud rozpuszczani głosili a teraz dywagują, czy Jazłowiecka a może ktoś bardziej intelektualnie sprawny dla regionu ojro sprowadzi i dlatego trzeba mieć w Brukseli swojego, w Watykanie i Berlinie też. A wierszyk Wallenroda udany puentuje lalecznikowe zawijanie goowna w papierek.
        • Gość: lalecznik bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.14, 19:15
          Orwell opisywał dyktaturę, nie demokrację. Proszę, nie porównuj obecnej sytuacji do tego co opisywał, bo to tak, jak na katastrofę komunikacyjną mówić zamach, a na ofiary wypadku mówić polegli. W tej sprawie dyskusji ze mną nie będzie.

          Ja też przez długi czas sądziłem, że moja rola w społeczeństwie jest wyjątkowa, a przynajmniej istotna. Jednak wracając pociągiem nadziałem się na świeżo upieczoną rezerwę, która w chustach i nieźle pijana wybełkotała w moją stronę krótki wierszyk: „kiedy Wyście smacznie spali, myśmy granic pilnowali”! I taki to miałem bodziec do szerszej refleksji i zmiany poglądów :) Pamiętam system, gdzie prywatny biznes nie miał znaczącego wpływu na budżet państwa. Nie było dobrze, ale też jakoś było. Ludzie mają bardzo niewiele podstawowych potrzeb i bez większości oferowanych dóbr i usług mogą się obejść. I na koniec, bez względu czym się ja i Ty zajmujemy, i tak polegniemy w konfrontacji z gospodynią domową, która jak dawno stwierdzono, jest podstawą wszelakich gospodarek. Co ciekawe, zasadniczo nie dokłada się do budżetu, a z drugiej strony jest odpowiedzialna za większość tych najbardziej koniecznych do egzystencji czynności, które wykonuje za friko.

          Bardzo przepraszam za moja niezgodność myślenia z ogólnym kanonem narzekań. Że wyłamuję się z chóru ogólnych jęków. Nawet jak taki Behemot czy inny etatowy narzekacz od czasu do czasu coś tam mi przytnie. Koncepcja tzw. transformacji ustrojowej miała polegać na tym, że gospodarka miała przejść w prywatne ręce ponieważ decydent ponosi odpowiedzialność za czyny. Aktywność biznesowa miała w założeniu generować aktywność społeczną, a następnie polityczną. Tak to było w krajach zachodnich u zarania współczesnego świata. Ale jak to zrobić u nas skoro mamy komunistyczno-feudalną mentalność? Dla większości demokracja to kolejny system przyniesiony z zewnątrz. Do Polski bardziej pasuje system feudalny, z podziałem na kasty i inercją większości. Uważam, że to co aktualnie mamy, to taka właśnie hybryda.

          Ja się nie boję UE, przeciwnie. Może ten szmal ciągnięty z UE wydaje się być ogromny z polskiej perspektywy, wręcz nie do przerobienia, co powoduje jego marnotrawstwo lub absurdalność decyzji. Zwróć jednak uwagę, że dochód Polski to ledwie 4-5% tego co wytwarza UE. Wspólna kasa to 1% dochodu całej Unii. Więc na pewno od rozdawnictwa ona nie upadnie. Demokracja jest też najtańszym systemem politycznym. Te uposażenia posłów, które tak ochoczo wyciąga wolna(!) prasa, i które tak denerwują ludzi, to nic w porównaniu z dochodami kacyków wraz z ludźmi aparatu władzy systemów niedemokratycznych, o których tamtejsze gazety nie śmią pisać. Do tego dochodzi o wiele większa korupcja, nepotyzm i bariery biurokratyczne, na które się nawet nie spróbujesz poskarżyć. Ot, przykład. Sam Łukaszenka ma ponad 4 mld euro, według ostrożnych szacunków. A gdzie podtrzymywacze jego władzy niższego szczebla? Deputowani w Chinach to faktycznie przedstawiciele klanów rodzinnych z majątkiem osobistym minimum 100 mln dolarów. Masz system kolejny. Ale pieniądze to nie wszystko.

          Wracając do Polski. Jedyne czego się boję to stagnacji w wyniku fatalnych relacji międzyludzkich. Jesteśmy w czołówce społeczeństw, w których ciężko się ze sobą dogadać, w których nikt nikomu nie ufa. Urzędnik, ale także kontrahent, wykonawca, partner, klient – nie ma znaczenia. W takich warunkach ciężko się robi cokolwiek. Dlatego Unia to nie tylko pieniądze, to atmosfera, to sposób myślenia. Bardzo dobrze to czuć jak się wraca do Polski z tzw. zachodu. Tu jest po prostu duszno.

          Jest wiele tłumaczeń, dlaczego podwaliny ery przemysłowej i demokracji zaczęły się na Wyspach Brytyjskich. I zaraz potem w Holandii. Jednym jest to, że gospodarka oparta była na flocie. Setki tysięcy ludzi przez wieki były tłoczone w małe grupy na statkach. Byli z różnych warstw społecznych i mieli różne interesy. Jednak konieczność nakazywała im dogadać się i pracować razem aby mogli w ogóle przetrwać. Praktyczność, trzeźwość oceny sytuacji, wypracowanie reguł współpracy.
          Masz problem - szukaj rozwiązania. Nie podoba się – zaproponuj coś innego. Zrób. Inaczej to tylko kwękanie. Nie chodzenie na wybory nie jest działaniem. To brak działania.
          • Gość: czytacz Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.14, 20:37
            Hej, a co takiego "wytwarza" Unia??? I skąd Unia czerpie dochód? Bo wg mnie z podatków, ceł, wpłat państw członkowskich, mniemam - pożyczek etc. Główny dochód przecież idzie z PNB poszczególnych państw.

            A jeśli chodzi o Orwella... zależy od punktu widzenia. Czy dobrze napiszę, że Ty postrzegasz pojęcia typu totalitaryzm, dyktatura - za pomocą directe definicji klasycznych? W sensie komunizm, faszyzm etc. Mniemam, że zwodzi Cię ładne opakowanie - są telefony, internet, ładne wozy, w sklepie kupisz co chcesz (jeśli masz kesz, hehe;). Rzeczywiście, na ulicach nie ma wojska, można pisać głupoty i nikt nikogo za nie nie wsadza do pudła (a szkoda, byłoby bardziej fair).
            Takich przejawów totalitaryzmu, rzeczywiście nie ma. Lecz czy to oznacza, że nie ma totalitaryzmu? Prześledźmy krótko, na podstawie wyjątków z wikipedii, dla wygody:
            - w systemach totalitarnych życie ludzi podporządkowane jest wszechobecnej kontroli ze strony władzy.
            I co powiesz? Jest wolność? A skąd to umiłowanie do wiecznego poszukiwania wroga? Palacz, kierowca, biznesmen. Nie wolno wam palić, bo to szkodliwe. W autach mają być alkomaty, bo wy pić nie umiecie. Biznes macie prowadzić tak i tak, macie tu stosy dokumentacji. Bo jak nie będzie, to wrócą manufaktury, boście wyzyskiwacze. Marihuana? Skądże znowu! Szkodzi, bardzo szkodzi. Monitoring w miastach - niech Cię ręka boska broni wypić piwo w parku. Policja jest wszędzie, zwłaszcza drogowa, połączona z siłami ITD. Co jeszcze... państwo ustala Ci jak masz oszczędzać na emeryturę, jak masz korzystać z ubezpieczeń w ogóle. Płać, płać, płać. Sprawy związane z tzw. sprawami społecznymi: pedały - nie, nie możecie robić se partnerskich związków, bo nie. Aborcja - zakazana, bo to złe.
            Ale najważniejsze: będziesz słuchał i oglądał to, co my Ci pozwolimy, bo to my wydajemy koncesje. W Stanach ile jest stacji radiowych, ktoś to da radę policzyć? A co jest u nas? Co to za róznorodność, jak wszyscy gadają to samo i grają to samo?

            - wyznacza ona standardy i normy zachowania, określa status socjalny obywateli, ustal kierunki, obszary i granice aktywności publicznej oraz kształtuje wzorce życia osobistego

            Jaki jest przekaz: Unia SUPER, kto sądzi inaczej ten: oszołom, faszysta, zaprzaniec, ciemnogród. Czytajcie wyborczą, oglądajcie tefałeny i bądźcie nowocześni. Idźcie na zakupy, cieszcie się, bo jest dobrze. No, nie jest tak?

            - Obywatele są silnie uzależnieni od władzy

            Coraz bardziej, wg mnie. Jeśli państwo zawłaszcza kolejne obszary (symboliczna krzywizna banana), to uzależnia obywateli od siebie. Nic o nas bez nas, zostało zastąpione "Nic bez nas" płynące z ust "demokratycznego" reżimu.

            - Władza wpływa na świadomość społeczną, posługując się propagandą i indoktrynacją. Są one zgodne z ideologią panującą w danym państwie

            Państwo kreuje program edukacji młodych ludzi w szkołach, w których wisi godło i krzyż, w których się realizuje różne "unijne programy" i uczy się "wiedzy o społeczeństwie".
            I znowu: UE jest w porządku, a kto twierdzi inaczej ten "prawicowy ekstremista".
            Nie jest tak?

            - Wybory nie odbywają się, a jeśli są organizowane, to mają charakter całkowicie dekoracyjny, ponieważ dominująca siła polityczna decyduje o tym, kto bierze w nich udział i ustala wyniki.

            Władza ustala, kto w nich bierze udział - nie chce zgodzić się na JOW, bo wie, że wtedy dopiero społeczeństwo kulnęło się do urn, a wyniki wyborów byłyby nieprzewidywalne. D'Hondt, jak słusznie zauważył Behemot - to głosowanie na listy. Na partie, a ludzie już tego nie chcą. Niestety, patrzy wyżej, ludzie tacy jak Paweł Kukiz kończą na marginesie życia publicznego, wyśmiani, spostponowani i oklejeni taśmą z napisem "uwaga oszołom". A przypominam, że JOWy obiecywał dawno temu Tusk.

            - W państwie totalitarnym władza zmierza do całkowitej kontroli gospodarki na przykład przez wprowadzenie w faszystowskich Niemczech systemu korporacyjnego czy uspołecznienie środków produkcji i planowanie gospodarcze w państwach rządzonych przez partie komunistyczne.

            W Polsce gospodarka jest praktycznie znacjonalizowana, choć nie w zakresie własnościowym, ale w zakresie regulacyjnym. A regulacje te sprawiają, że nie ma de facto wolności gospodarczej. Państwo ustala reguły gry i każdorazowo wybiera tego, kogo chce. Korupcja, ustawione przetargi, a to co jest największym idiotyzmem to priorytet ceny w warunkach przetargu, bo totalitaryzm też ma to do siebie, że nie ufa sam sobie. Dlatego w przetargach wygrywa ten, co da najniższą cenę, bo to jedyny warunek, który łatwo zweryfikować. I potem są sytuacje, że kosztorys przedprzetargowy mówi o 400 mln, a na końcu wygrywa firma, która do 320. Wiadomo jak to się kończy...

            - Władzę sprawuje jedna partia masowa (na przykład NSDAP, KPZR) kierowana przez jedną osobę otaczaną kultem (Hitler, Mussolini, Stalin).

            Tu: nie wprost monopartia, ale... Tusk, Kaczyński, Miller, Pawlak, Kalinowski, Komorowski... to są ci sami ludzie od lat, nikt nowy się nie dopcha (oszołom, faszysta, zagrożenie demokracji - to argumenty).
            Partie zamieniają się u władzy, ale rządzą de facto Ci sami ludzi, jedna wielka postkomunistyczna kamaryla.

            Dobra, dosyć:)





            • Gość: wallenrod Zmieleni podpisy zbierają IP: 80.50.134.* 29.05.14, 16:30
              jednomandatowe.pl/lista.php
            • Gość: lalecznik Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.14, 19:40
              Nie baw się w grę słowami jak polityk :) Dobrze wiesz, że totalitaryzmu w UE nie ma. Kontrola ludzi w systemie totalitarnym odbywa się za pomocą karabinów, a karą jest śmierć lub obóz koncentracyjny. Totalitaryzm jest w Korei Pn.

              Zainteresował mnie wątek o Kukizie, że kończy wyśmiany i na marginesie. A co Ty zrobiłeś aby poprzeć pewne idee, które on starał się przeforsować? Przecież nie jest politykiem. Jeżeli jak powiadasz kończy marnie, to tylko dlatego, że ludzie którym jego pomysły się podobają nie zrobili nic aby mu pomóc. Inercja społeczeństwa – to jest problem, który podnoszę. Nie branie udziału w wyborach jest tylko jednym z jego przejawów. W Polsce ludzie nie aktywizują się nawet w organizacjach niepolitycznych, zwykłych klubach czy stowarzyszeniach. W krajach zachodnich, uczestnictwo w jakiejś lokalnej organizacji jest bardzo powszechne.

              W przełomowych wyborach w czerwcu 1989 roku, które doprowadziły do zmiany ustroju w Polsce, frekwencja wyniosła 62%. Znaczy to, że 40% nie pójdzie na wybory bez względu na okoliczności.

              • Gość: behemot Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.14, 20:50
                Lalecznik, czy ty nic nie skumałeś z czytacza, który wypunktował cię jak Manny Pacquiao? Jaka tu żonglerka słowami? Karabiny i obozy to XIX XX wieczny totalitaryzm. Współcześnie oparty jest na kasie i strukturze organizacji państwowych lub jednoczących państwa. A jak to wygląda w praktyce to w punktach ci napisał i dyslektyk tylko nie może skumać tak prostego tekstu. Oczywiście w takiej sytuacji najlepiej zadać pytanie przeciwnikowi A co ty zrobiłeś by wesprzeć idee np. Kukiza? No i nokaut. Rybka. Stara komusza metoda a w Ameryce Murzynów biją. Inercja społeczeństwa powiadasz, a jak ludzie zebrali pół miliona podpisów (jedną piątą z tego co zebrała w wyborach platforma) to co to jest? Dziś to są Zmieleni. Drugie pół miliona z okładem zebrali w sprawie sześciolatków. Ci ludzie nie zaktywizowali się niepolitycznie? A ty dalej mantrę powtarzasz o chadzaniu na wybory by głosować na listę Frontu Jedności Narodu.Chadzanie na wybory i głosowanie a nie wybieranie na ułożone przez kacyków listy to forma najwyższej aktywności społecznej wg lalecznika. Jaja golić i nazad do szkoły po nauki.
                • Gość: lalecznik Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.14, 22:09
                  Czyli reasumując – nic się nie da zrobić. Tyle skumałem po Twoim i jego tekście. A jeżeli nic się nie da zrobić, to po co w ogóle robić. Logiczne, nie? Jaka prostota i jednocześnie głębia myśli :)
                  A ja swoje. Głosowanie nie jest wcale najwyższą aktywności społecznej, jaki mi tutaj wciskasz niczym dziecko pannie w brzuch. Jest natomiast podstawową formą aktywności społecznej. Jeżeli w wyborczą niedzielę większości nie chce się wykonać taki mizerny wysiłek, jak wziąć dowód i podejść lub zatrzymać się po drodze przy lokalu wyborczym, do którego jest generalnie rzut beretem, no może dwa, to chłopie, nie ma szans żeby zaangażowali się w coś więcej.
                  • Gość: behemot Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.14, 23:06
                    Źle reasumujesz oraz nie kumasz i tyle. Otóż da się zrobić rezygnując ,jak to nazywasz z podstawowej aktywności społecznej. KNP wygrał niską frekwencją. Milion z hakiem poszło po JOW i sześciolatków, strajkowali ludzie o osoby niepełnosprawne, a ty jak za komuny chciałbyś 99 procentowej frekwencji z poparciem dla PO. Nie masz żadnych argumentów, tylko powtarzasz jak katarynka w kółko to samo o doniosłej roli wrzucania karteczek do pudełka raz na parę lat.
                    • Gość: lalecznik Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.14, 23:37
                      Tak już poza tematem. Postaraj się przynajmniej używać prawidłowego znaczenia pojęć. Takie semantyczne sztuczki to sobie stosujcie na kimś innym. Zapominasz, że jesteś na forum. Co innego mieć swoje zdanie, a co innego uczyć kogoś bzdur. Być może czyta nas jakiś gimnazjalista, a potem będzie określał mianem totalitaryzmu co nim nie jest lub jest jego przeciwieństwem.
                      • Gość: czytacz Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.14, 10:17
                        Ja nie dekonstruuję pojęć, jeśli już, to je rozszerzam.

                        Bardzo mnie smuci, że w imię obrony demokracji oraz prawomyślności gimbazy - próbujesz wygasić dyskusję... nawet mimo to, że właśnie dekonspirujesz się jako człowiek myślący totalnie: UWAŻASZ, ŻE MYŚL MOŻE ZASZKODZIĆ. Piszę kapitalikami, żeby to wybrzmiało jak z megafonów Wielkiego Brata. Bo na tym opiera się cały system: Rząd wie, że ludziom szkodzi myśl, szkodzi zioło, szkodzi piwko w parku, szkodzi papieros, określone poglądy szkodzą i ludzie... i co dalej:
                        - są rzeczy zabronione
                        - są rzeczy reglamentowane
                        - są rzeczy - to je najlepsze - "nieeleganckie, których ynteligentnemu człeku nie lzia tykać"
                        - są wreszcie oszołomy i faszyści:)

                        W imię zdrowia, szczęścia i prawomyśl... pardon: pomyślności:)))




              • Gość: czytacz Re: bo jestem IP: *.dynamic.chello.pl 29.05.14, 21:53
                Korea Północna jest bardzo potrzebna w kształcie, w jakim jest. Dzięki niej możemy się łudzić, że mamy wolność.

                A co ja robię? Lalecznik, ja jestem dość zapracowany. I jeśli nie możemy gadać o argumentach, to nie gadajmy.
                Nie ma sensu gadać o tym, co kto robi, bo behemot słusznie Ci wypunktował - to, że raz na 4-5 lat pójdziesz do pobliskiej szkoły wrzucić kartkę do pudełka - to jeszcze nie czyni Ciebie aktywnym społecznie:))

                pozdrowienia
                • Gość: czytacz ad vocem IP: *.252.16.3.internetia.net.pl 30.05.14, 14:18
                  moto.onet.pl/aktualnosci/juz-nie-pojedziesz-10-km-h-szybciej/d0j7z
                  Echo pustoszejącej skarbony, czy poprawa "bezpieczeństwa"?;))
                  Korwin kiedyś słusznie zauważył, że największe bezpieczeństwo byłoby, gdyby dopuszczalna prędkość wynosiła... 0 km/h:))))))

      • Gość: wallenrod Wiem, że trudno ci się przyznać, przyjacielu… IP: 80.50.134.* 28.05.14, 06:47
        ...Że wybrałeś jak wybrałeś – błąd się zdarza…

        Gdy prezydent Lech Kaczyński mówił – Gruzja,
        Ukraina, potem Rzeczypospolita
        Pewien pan, któremu z pleców zwisa fuzja
        Śmiał się w głos, że taki zamach, jak wizyta

        Gdy Rosjanie wraz z Niemcami kładli rury
        I gazowy zawierali pakt przyjaźni
        To pan premier nie urządzał awantury
        Protestował, ale cicho, niewyraźnie

        Gdy złodzieje grasowali w Gold Amberze
        I tysiącom ludzi wyczyścili konta
        Jak po gęsi to spłynęło po premierze
        On nie winien proszę państwa, on tu sprząta

        A gdy zimą zasypało śniegiem tory
        Chociaż lekka,jak na Polskę, była zima
        Piękna pani wicepremier rzekła – sorry
        To nie rząd zawinił, taki mamy klimat!

        Gdy miliony ludzi w Polsce jest bez pracy
        I tak wielu został tylko kij i torba
        Oni mówią – nic nie stało się rodacy
        I się śmieją z katastrofy, jak Grek Zorba

        Wiem, że trudno ci się przyznać, przyjacielu
        Że wybrałeś jak wybrałeś – błąd się zdarza
        Lecz Platformy więcej, ani PSL-u
        Nie wybieraj! I Ojczyzny nie narażaj!
    • Gość: lalecznik podsumowując IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.14, 17:29
      Nie wygaszam dyskusji. Zmierza ona jednak naturalnie do końca, ponieważ każdy się wypowiedział i zasadniczo pozostał przy swoich poglądach. Dochodzi do tego utrudnienie w przekazie informacji ze względu na niewłaściwe stosowanie pojęć.

      Ja swoje cele osiągnąłem. Po pierwsze poszedłem na wybory i przyczyniłem się do wyboru naszych przedstawicieli do UE. I chciałbym wyraźnie podkreślić, że to przez takich do mnie podobnych ten system będzie istniał, wbrew tym, co na wybory nie idą. Owszem, mała frekwencja została zauważona, i w Polsce i za granicą. Tym niemniej za tydzień lub dwa nikt sobie już tym nie będzie zawracał głowy. Po drugie, celowo na tym forum publicznie wyraziłem i uzasadniłem swoje stanowisko. Po to aby ci, którzy na wybory nie poszli nie czuli się komfortowo ze swoimi przekonaniami. Żeby było wiadomo, że są tacy, którzy z ich poglądami i postawą się nie zgadzają i uważają je za błędne.

      Jak dotąd nie uzyskałem odpowiedzi na kluczowe pytanie: „co w zamian”. Co takiego chcą osiągnąć ludzie, którzy nie uczestniczą w wyborach, i przede wszystkim, jak tego chcą dokonać. Dlatego w kolejnych wyborach: samorządowych, prezydenckich i parlamentarnych, na pewno też będę uczestniczył.

      Odnośnie mojego określenia nie uczestniczących w wyborach leniuszkami. Nie wycofuję się z tego. Jeżeli chce się coś osiągnąć, trzeba włożyć określony wysiłek. Generalnie w mojej opinii, ludzie którzy nie uczestniczą w wyborach mają olbrzymie wymagania odnośnie poziomu polityki jak i oczekiwania odnośnie odniesionych korzyści, natomiast nie wkładają żadnego wysiłku aby to osiągnąć. Krótko: chcą mieć coś za darmo. Jednakże, przyklejając taką etykietkę włączam również i siebie. Ja coś zrobiłem i robię, ale też mógłbym więcej.

      pozdrawiam :)
      • Gość: czytacz Re: podsumowując IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.14, 18:21
        Dobra, można dać koniec. Nie ma problemu.
        Ja wiem co ja robię nie dla systemu, ale dla ludzi. Dla moich pracowników, współpracowników i klientów. Uczciwie prowadzę biznes w warunkach nieuczciwych. Protestuję przeciwko wydawaniu pieniędzy podatnika na jakieś twory pt. ministerstwo równości, na jakieś programy "równościowe". Mnie nikt tego nie uczył, a jednak jakoś mogę. I znam przykłady LICZNE ludzi w tym kraju, którzy mają wyje*ane na system, robią swoje, robią to dobrze i dzięki nim Twoje państwo funkcjonuje. I oni nie chodzą na wybory, bo doskonale sobie zdają sprawę, że to szopka i to coraz bardziej totalitarna, że to nie ich państwo. My sobie poradzimy, a reszta na przemiał. Jak pisał klasyk krótkich wiadomości tekstowych: chwała nam i naszym kolegom:)))

        pozdrowienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka