Dodaj do ulubionych

I po wyborach

27.10.15, 16:17
PIS zdobyło prawie 38%, PO 24%. Patrząc na wyniki z 2011, partie te niemal wymieniły się miejscami. Wtedy PO 39%, PIS 27%. Trzecie miejsce zajmuje Kukiz’15 z 9%. W 2011 mieliśmy Ruch Palikota z 10%. Różnica jest taka, że nie weszła lewica, zatem przy podobnej liczbie procentowej głosów PIS będzie mógł rządzić samodzielnie, zwłaszcza jak sobie „dokupi” paru posłów. Zasadniczo nie musi wchodzić w koalicję. PO przy nieco wyższym wyniku w 2011 koalicję utworzyć musiało. Sorry, taki mamy system. Można założyć, że większość głosujących nie życzyła sobie rządów jednopartyjnych. To nieczęsto się zdarza, ale jest zgodne z regułami gry. Nie jest nawet problemem, że wygrał PIS. To nie jest moja bajka i nigdy nie będzie, ale można z tym żyć. Nie jest też nawet problemem, że wymienią kilka tysięcy ludzi w pionie administracyjnym oraz radach nadzorczych wszelakiego szczebla. Nie należę do żadnej z tych grup, to mnie nie rusza.
Problem jest w tym, od wielu lat to mówię, że na czele tej partii stoi lider niestabilny. Teraz jest uprzejmy, ściska, rozdaje buziaki, roztacza urok w spojrzeniach „orzechowych oczu” (Szczypińska) i zapowiada, że zemsty nie będzie, co już jest chore w swojej istocie, bo to znaczy, że o tej zemście jednak myśli. Ale za chwilę wyjdzie przed mikrofony i powie, że zabili mu brata, a wybory zostały sfałszowane, i tak przecież niedawno mówił. Ja nie wiem czy wracając z pracy i włączając TV lub siadając przed poranną prasówką wystąpi dr Jekyll czy mister Hyde, bo prezesowi coś piknęło. Parafrazując, to tak jak kobita, która ma męża alkoholika. Wraca z pracy i nie wie czy jest ugotowane i miła domowa atmosfera, czy też meble porąbane a obecnie wychodzi się oknem. Tylko tyle i aż tyle. Gratulacji zatem nie będzie, bo nie ma czego. Oczywiście, ubiegam atak, można powiedzieć, że straszenie się przejadło i nie działa. Albo, że przeciwnicy się boją prezesa, bo mają coś za skórą i teraz się dosięgnie ich „prawo i sprawiedliwość”. Bzdura. Ta obawa wynika z tego, że zamiast normalnie pracować, cała Polska będzie robiła za kozetkę terapeutyczną. I na to nie ma zgody. Żeby było jasne, nie żywię nienawiści do prezesa. Ja mu głęboko współczuję. Ale nie mam ochoty patrzeć jak całe państwo jest sterowane przez lęki i fobie, a ludzie mu podlegli ulegają jego humorom, dokonując kalkulacji i przedkładając ekonomiczne zyski nad psychiczne straty.

Co dalej. Elektorat PIS składa się z części ideologicznej oraz części materialnej. Dzięki tej drugiej PIS wygrał, ponieważ istotnie się zwiększyła. Elektorat ideologiczny jest stabilny oraz tani w utrzymaniu. Wystarczy pomachać flagą czy rzucić hasło „zakaz pedałowania” i szczęśliwi jak świnie pod dębem. I to będzie się działo. Natomiast elektorat materialny jest bardzo roszczeniowy, strasznie kosztowny i szybko się zniechęca. Górnicy będą siedzieć cicho, ale za ciężkie miliardy wpompowane w przeszło 30 kopalń, chociaż tak naprawdę wystarczyłaby dobrze zarządzana połowa. Kupa ludu po wsiach głosowała ze względu na 500 złotych na dziecko. Tak na szybko, jak się ma trójkę i rolnik sam na roli, to wychodzi 1.5 tys. miesięcznie i nie trzeba już wstawać rano do pracy w pobliskiej stolarni. Ale jak tego nie dostaną w przeciągu roku to słupki zaczną iść w dół. No i teraz nie wiadomo co zrobi PIS, a radości na twarzach jakoś nie widać. Czy będzie się powoli wykręcać, jak z emerytur, rozciągać w czasie i takie tam, albo jednak wyłoży kasę dla ludzi, którzy i tak odwrócą się od partii, bo dostali za mało, a potem się głowić jak spiąć budżet i komu zabrać. Bo te pieprzenie Szydło, że wystarczy tylko lepiej zarządzać i jak za czarodziejską różdżką znajdą się miliardy, w spiskowy sposób zabierane, chyba mało kto kupił.
Obserwuj wątek
    • Gość: czytacz Re: I po wyborach IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.15, 20:30
      Kolejne rządy, w tym rząd PiS sprzed 8 lat, wciąż zadłużają państwo. Obecnie dług publiczny osiąga astronomiczne kwoty. Masz całkowitą rację, że PiS padnie od własnego miecza - obietnica wielkiego rozdawnictwa nie swoich pieniędzy, których nie ma (taka figura retoryczna powinna nie mieć sensu, ale niestety jest inaczej), sprowadzi klęskę żywiołową w postaci bankructwa. Finanse światowe są bardzo niestabilne, lada moment, niestety, możemy mieć do czynienia z kolejnym krachem. Państwo polskie ledwo przędzie, a przędzie jedynie wysiłkiem swoich obywateli, szczególnie drobnicy biznesowej. Imbecylizmy w rodzaju 500 zł na dziecko to jest coup de grace w serce polskiego przedsiębiorcy. Bo to jemu wystawi się rachunek w postaci kolejnej podwyżki podatków. I w tedy ten cały interes perwollnie, bo możesz trzcinkę naginać bardzo mocno, ale i ona w końcu pęknie. Wybory niestety nie zmieniły nic, znowu świnie zamieniły się przy korycie. Co jest niebezpieczne, to ta ich cholerna większość. Za wiadro z pomyjami mogą ciągać sami i dolewać sobie ile wlezie. Ale może paradoksalnie to dobrze - szybciej wykończą system. Szkoda tylko, że to my zapłacimy za tę piękną katastrofę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka