Dodaj do ulubionych

Sprawa usunięcia polskiego godła, cd.

IP: *.vic.bigpond.net.au 05.01.05, 04:18
Co Niemiec Matheja robi w Polsce?
Każdy naród ma swoją ojczyznę. Dzisiaj mają ją nawet Zydzi - wieczni tułacze.
Każdy obcoplemieniec powinien mieć prawo mieszkania w innym kraju pod
warunkiem, że będzie uważał je za swoją nową OJCZYZNE i będzie całkowicie
lojalnym obywatelem. Jeśli jakiegoś obcoplemieńca na to nie stać to niech
jedzie do swojej ojczyzny - w wypadku Matheji do Niemiec.
Panie Matheja, Slask jest polski i takim już na zawsze pozostanie czy Polska
wchodzi do Unii Europejskiej czy nie. Tego faktu Pan nie zmieni, a najwyżej
doprowadzi Pan do tego, że dostanie Pan po zębach.
Obserwuj wątek
    • Gość: Kuba Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 06:43
      W Polsce urząd powinien piastować obywatel polski i narodowości polskiej, a
      nie jakiś skundlony niemiec.
      • Gość: Misiek Happy Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 07:59
        Panie Marian. Przywołuję do porządku. Głupków się nie bije po zębach - znęcanie
        się nad niepełnosprawnym to niehumanitarne!
        • Gość: v. Polen Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 05.01.05, 08:41
          Biercie wasze godla i idzcie do diobla.
          Wto wous tukej prosiol?

          • Gość: jan fick dich selbst IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 09:34
            pytał cie ktoś szwabie o zdanie ?
          • Gość: Marian z Australii Sląsk jest polski bo przegraliście wojnę! IP: *.vic.bigpond.net.au 05.01.05, 11:10
            Sląsk jest i będzie już zawsze polski bo WASZ Hitler i z nim WY przegraliście
            wojnę! Zrozumiano?
            A jak się wam to nie podoba to droga do waszych Niemiec stoi przed wami otworem.
            • Gość: Tarnowitz Re: Sląsk jest polski bo przegraliście wojnę! IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 05.01.05, 11:38
              Po pierwsze durniu z Australii to NIC nie jest wieczne to powinieneś wiedzieć z
              lekcji historii.tacy krzykacze już kiedyś ryczeli że mają pierwszą konstytucję
              w Europie a kilka lat później Polski już nie bylo.Po wtóre durniu z Australii
              co robisz w Australii?kangury straszysz swoją durnotą?Jak to napisałeś na górze
              w pierwszym wpisie jak masz teraz nową ojczyznę wobec której jesteś całkowicie
              lojalnym obywatelem to zamknij gębę i nie wypowiadaj się o starej ojczyźnie
              skoro się do niej d--ą odwróciłeś i do Australii spieprzyłeś.
              ps.przepraszam innych użytkowników forum za moje słownictwo ale inaczej nie da
              się powiedzieć do durnia.
              • Gość: BRO Nic nie jest wieczne na planecie Ziemia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 13:02
                Ma racje Tarnowitz.
                Troche pokory nikomu nie zaszkodzi.
                Niemcy przegraly wojne i Slask jest teraz polski.
                Ale jak nie bedziemy dobrze gospodarowac i madrze ukladac praw to Pan Bog nie
                musi wcale byc laskawy choc bardzo laskawy byc chce.

                Co do godla to facet zrobil glupio i stracil stanowisko. To sa europejskie
                standardy. Emocjonowanie sie tym co robi slamazarna prokuratura, ktora nie
                pilnuje prawa a jedynie wietrzy skad polityczny wietrzyk wieje to ... a nie
                wiem nawet jak to nazwac zeby bylo przyzwoicie.
                Pozdrawiam
                BRO
                • stefan_ems Re: Nic nie jest wieczne na planecie Ziemia 05.01.05, 23:42
                  Gość portalu: BRO napisał(a):

                  > Ma racje Tarnowitz.
                  > Troche pokory nikomu nie zaszkodzi.
                  > Niemcy przegraly wojne i Slask jest teraz polski.
                  > Ale jak nie bedziemy dobrze gospodarowac i madrze ukladac praw to Pan Bog nie
                  > musi wcale byc laskawy choc bardzo laskawy byc chce.
                  >
                  > Co do godla to facet zrobil glupio i stracil stanowisko. To sa europejskie
                  > standardy. Emocjonowanie sie tym co robi slamazarna prokuratura, ktora nie
                  > pilnuje prawa a jedynie wietrzy skad polityczny wietrzyk wieje to ... a nie
                  > wiem nawet jak to nazwac zeby bylo przyzwoicie.
                  > Pozdrawiam
                  > BRO

                  Tak sobie czytam te komentarze i mnie zastanawia, czy Ty jesteś "rodzynkiem"
                  wśród Polaków na tym forum z trzeźwym i zdrowym rozsądkiem? ;-)
                  Pozdrawiam.
                  • Gość: BRO Re: Nic nie jest wieczne na planecie Ziemia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 09:37
                    stefan_ems napisał:
                    > Tak sobie czytam te komentarze i mnie zastanawia, czy Ty jesteś "rodzynkiem"
                    > wśród Polaków na tym forum z trzeźwym i zdrowym rozsądkiem? ;-)
                    > Pozdrawiam.

                    Tak myslisz? Nie sadze.
                    Pewnie wielu tak mysli. To forum to tylko wycinek rzeczywistosci.
                    Zabieraja na nim glos nieliczni, przewaznie krzykacze. Wiec z halasu mozna
                    wnosic, ze wielu.

                    Takze pozdrawiam
                    BRO
            • Gość: v. Polen Re: Sląsk jest polski bo przegraliście wojnę! IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 05.01.05, 11:39
              macie racje - przeglalismy wojne;-)
              a od paru lat jest droga do Reichu otwarta ale nie musimy teraz juz wyjezdzac,
              bo chroni nas prawo w Europie.
              Jezeli wam sie to nie podoba, to macie problem;-)
              • Gość: jan coś ci się pojebało,gościu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 12:23
                a prawo europejskie chroni teraz nas
                • Gość: v. Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 05.01.05, 12:59
                • Gość: v.Polen Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 05.01.05, 13:00
                  Gość portalu: jan napisał(a):

                  > a prawo europejskie chroni teraz nas
                  no mowje ze NAS!
                  • Gość: opolaninpomorzanin Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.uni.opole.pl 05.01.05, 16:53
                    Ty germańcu!!!won do Niemiec!!!tutaj jest polska!!!śmiesznie to zabrzmi ale nie
                    jestem nacjonalistą.po prostu nie cierpię bezczelności szczególnie takiej jak
                    herr v.Polen.ciekawe czy on po niemiecku potrafi.a może trzyma czerwoną flagę ze
                    swastyką w białym kole tak na wszelki wypadek???kto wie.volksdeeutsch
                    wehrwolfowiec jeden!!!psia jego mać!!!i tak w was ruska krew płynie bastardy!!!
                    przepraszam za dosadność i brutalność w wypowiedzi.
                    • Gość: Tarnowitz Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 05.01.05, 23:05
                      Gość portalu: opolaninpomorzanin napisał(a):

                      > Ty germańcu!!!won do Niemiec!!!tutaj jest polska!!!śmiesznie to zabrzmi ale
                      nie
                      > jestem nacjonalistą.po prostu nie cierpię bezczelności szczególnie takiej jak
                      > herr v.Polen.ciekawe czy on po niemiecku potrafi.a może trzyma czerwoną flagę
                      z
                      > e
                      > swastyką w białym kole tak na wszelki wypadek???kto wie.volksdeeutsch
                      > wehrwolfowiec jeden!!!psia jego mać!!!i tak w was ruska krew płynie
                      bastardy!!!
                      > przepraszam za dosadność i brutalność w wypowiedzi.
                      dodatkowo przepraszać powinieneś też za swoją niewiedzę.jak już zjechałeś z
                      Pomorza na Śląsk to wypadałoby przynajmniej trochę historii liznąć.Volksdeutsch
                      z GG to NIE TO SAMO co ewentualny volksdeutsch ze Śląska.he,he szczególnie w
                      Opolu :)
                      • Gość: . Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 05.01.05, 23:24
                        Panie Tarnowitz,odrobine kultury,na forum publicznym,chociaz odrobinę
                        • stefan_ems Re: coś ci się pojebało,gościu! 05.01.05, 23:38
                          Gość portalu: . napisał(a):

                          > Panie Tarnowitz,odrobine kultury,na forum publicznym,chociaz odrobinę

                          Hehe, powiedziała małpa świstakowi w klatce z hienami ;-))
                          • Gość: The J Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 06.01.05, 00:37
                            Ja sie nie bede wdawal w pyskowki i inne tego rodzaju metody przekrzykiwania, napisze tylko Śląsk Opolski Zawsze Polski. A butnym niemcom napisze tylko, ze widzac coraz wieksza niechec wobec nich wsrod Polakow mieszkajacych na Opolszczycnie nie mam watpliwosci, ze sie jeszcze doczekacie nalezytego traktowania. Oj marza mi sie getta dla Was...
                            • Gość: The J Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 06.01.05, 00:39
                              to duże "W" w wyrazie "was" to z przyzwyczajenia

                              ERRATA: zamiast "Was" ma być "was"

                              was, was motor zgasł
                            • stefan_ems Re: coś ci się pojebało,gościu! 06.01.05, 00:48
                              Gość portalu: The J napisał(a):

                              > Ja sie nie bede wdawal w pyskowki i inne tego rodzaju metody przekrzykiwania, n
                              > apisze tylko Śląsk Opolski Zawsze Polski. A butnym niemcom napisze tylko, ze wi
                              > dzac coraz wieksza niechec wobec nich wsrod Polakow mieszkajacych na Opolszczyc
                              > nie nie mam watpliwosci, ze sie jeszcze doczekacie nalezytego traktowania. Oj m
                              > arza mi sie getta dla Was...

                              Gdyby Hitler wiedział, że będzie miał tylu popleczników w Opolu, to pewnie
                              wcześniej strzeliłby sobie w łeb. Dr Kamusella ma rację – Opolszczyzna to
                              nacjonalistyczny region.
                              • rico-chorzow Re: coś ci się pojebało,gościu! 06.01.05, 00:51
                                Jesus,Maryjo i konsek Jozefa,jak sam fajniy.
                            • rico-chorzow Re: coś ci się pojebało,gościu! 06.01.05, 00:56
                              Gość portalu: The J napisał(a):

                              > Ja sie nie bede wdawal w pyskowki i inne tego rodzaju metody przekrzykiwania,
                              n
                              > apisze tylko Śląsk Opolski Zawsze Polski. A butnym niemcom napisze tylko, ze
                              wi
                              > dzac coraz wieksza niechec wobec nich wsrod Polakow mieszkajacych na
                              Opolszczyc
                              > nie nie mam watpliwosci, ze sie jeszcze doczekacie nalezytego traktowania. Oj
                              m
                              > arza mi sie getta dla Was...


                              Oczywiście Panie The J!!!,żyletką po oczach a później nożem,żeby widzieli
                              perspektywy...
                              • Gość: v.Polen Re: Patriotyzm IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 06.01.05, 08:22
                                Sczanowni panowie Polacy,
                                nawet wasz nacjonalizm jest o 50 lat opuzniony.
                                Jestescie w Europie- wasze nacjonalistyczne wybryki nikogo nie interesuja- moze
                                tylko osmieszaja.
                                • Gość: Polak Re: Patriotyzm IP: *.opole.dialup.inetia.pl 06.01.05, 10:40
                                  Słuchaj śmieciu, jeżeli chcesz się wypowiadać na forum polskiej gazety, to naucz
                                  się języka polskiego. Wyszło z ciebie, to, co z wszystkich młotów twej
                                  narodowości....Analfabetyzm i tumanizm...cechy śmieci, których nie chcą w Reichu
                                  ania tu.
                            • Gość: aga Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 06.01.05, 13:06
                              Czlowieku, biedny fanatyku - naprawde ci sie te getta marza? A ty w ogole wiesz
                              o czym mowisz? Popatrz sobie na pare zdjec dla przypomnienia
                              history1900s.about.com/gi/dynamic/offsite.htm?site=http%3A%2F%2Fwww.pgonline.com%2Felectriczen%2Ftrials%2Fprofiles%2Fwarsawph.html

                              Jesli o tym marzysz, mysle ze bylbys swietnym szmalcownikiem 60 temu. Jak
                              wiesz, albo pewnie nie bo nie wygladasz na obeznanego w historii, gdyby nie
                              szmalcownicy i inni kolaboranci hilterowska okupacja w Polsce nie bylaby tak
                              wielkim sukcesem. No comment.
                              • Gość: Aga_nie_wtracajsie Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 06.01.05, 14:54
                                pozdro dla zydow francuskich :D
                                • Gość: aga patrioci, nacjocjonalisci, antysemici IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 09:12
                                  Dziekuje, przekaze. Zadko im sie zdarza zeby polski antysemita ich pozdrawial.
                                  Nie trzeba miec zydowskich korzeni zeby dostac dreszczy na widok ludzi ktorzy z
                                  braku argumentow powoluja sie na metody wyprobowane na ich przodkach przez tych
                                  ktorych sobie obrali za wrogow. A jesli chodzi o genealogie, to jedynym
                                  przodkiem dzieki ktoremu moglbys mnie do Oswiecimia polecic jest moja prababcia
                                  cyganka. Przezyla wojne bo mieszkali z pradziadkiem za daleko na wschod -
                                  dokladnie w najbardziej wschodniej czesci Wolynia - dzieki temu urodzilam sie w
                                  slicznym slaskim miasteczku, a dzieki akcji oczyszczacajej ktora w nim miala
                                  miejscie miedzy 33-39 moi przodkowie przejeli ich mieszkanko nie od ich
                                  prawowitych wlascicieli - rodziny niemieckich zydow - lecz od niemieckiej
                                  rodziny ktora sie w nim zadomowila. Po smierci dziadkow, rodzice je sprzedali a
                                  pieniadze zostaly przekazane stowarzyszeniu ktore pomaga Polakom ktorzy
                                  ratowali Zydow. Tego typu patriotyzm uznaje sie w mojej rodzinie.
                                  Pozdrowienia dla tutejszych i naplywowych - nie popelniajcie bledow waszych
                                  przodkow! Podajcie sobie reke a wtedy moze Opolszczyzna bedzie mniej ponura.
                                  • Gość: miop Re:jeszcze cyganom to bym zrozumial ale tym IP: *.broker.com.pl 11.01.05, 17:27
                                    ktorzy wami pogardzali :-P
                                    widac ze plynesz zawsze z pradem :-P
                                    i pomylilo ci sie z to z przyzwoitoscia
                                    • Gość: aga Re:jeszcze cyganom to bym zrozumial ale tym IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 11.01.05, 18:56
                                      Miop, juz pokazales ze niewiele rozumiesz. Wystarczajaco zeby zyc w przekonaniu
                                      ze nalezysz do wspanialej razy, wspanialej bo niezydowskiej. Niestety takich
                                      jak ty jest wielu, wiec nie wiem kto tu plynie z pradem? Sprawiedliwi? Jezeli
                                      grozba smierci - tyle ze strony SS co ze strony szmalcownikow - uwazasz za
                                      plyniecie z pradem... No ale jak to sam mowisz jestes Miopem, neo-miopem na
                                      dodatek. Sam sie tak przedstawiasz
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=19316897&a=19324499
                      • Gość: Franz Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: 213.17.241.* 06.01.05, 14:06
                        Na niemieckiej czesci gornego slaska nie bylo Volkslist. Byly one tylko w czesci
                        slaska przylaczonej po plebiscycie do Polski. Kazdy ma prawo do Heimatu. Moi
                        przodkowie zyli tutaj od zawsze i ja tez sie nie rusze. Mysmy nie chcieli
                        przesuniecia granic i nie jestesmy winni lecz poszkodowani.
                        Pozdrawia gornoslaski Niemiec.
                        • Gość: BRO Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 15:23
                          Gość portalu: Franz napisał(a):
                          > Kazdy ma prawo do Heimatu. Moi
                          > przodkowie zyli tutaj od zawsze i ja tez sie nie rusze. Mysmy nie chcieli
                          > przesuniecia granic i nie jestesmy winni lecz poszkodowani.
                          > Pozdrawia gornoslaski Niemiec.

                          Czytam te wypowiedzi i nie wiem czy smiac sie czy plakac.
                          Poza zupelnie glupimi i odlotowymi bzdetami bywaja takie, ktore wydaja sie
                          sensowne. Przynajmniej wydaje sie, ze ich autorzy staraja sie myslec. Jak
                          chodzby ten cytowany wyzej.
                          Ale z takim jak ten wyzej trzeba jednak stanowczo dyskutowac.
                          Otoz moj panie Franz nie tylko ty czujesz sie poszkodowany.
                          Cala rzesza przypedzonych tu ludzi po II wojnie to tez ludzie poszkodowani.
                          My oczywiscie powinnismy starac sie zyc zboznie jak to napislem wyzej.
                          Jest wszakze cos takiego jak zbiorowa odpowiedzialnosc narodowa.
                          Z racji, ze jestem Polakiem, czy chce, czy nie, jestem odpowiedzialny za to, ze
                          rzadza nami tacy ludzie jak obecnie rzadza. Ja glosowalem na jednego, moze na
                          dwoch. Ale jest jak jest.
                          Z racji, ze twoi dziadkowie byli Niemcami, byli odpowiedzialni za dojscie
                          Hitlera do wladzy. Moze go nie popierali ale konsekwencja bycia Niemcem (lub
                          Slazakiem) bylo wcielenie do wojska, wojowanie na froncie lub sluzba w obozach
                          zaglady itd.
                          Nie fanzol wiec mi, ze jestes poszkodowany "jakiegos" przesuwania granic. Skad
                          to przesuwanie granic sie wzielo? Spadlo na niewinatka jak tsunami?
                          Wojna to byl kataklizm, ale kataklizm spowodowany przez butnych i pazernych
                          ludzi, twoich przodkow. Ty wiec wez morde w kubel i ukladaj sie z sasiadami tak
                          by wam razem bylo dobrze.

                          Oczywiscie i glupiego polactwa nie brakuje. Jak czytam: "Slask wiecznie polski"
                          to mi zal autorow takiego prostactwa. Ale z tych postow taki prymityw wyziera,
                          ze rodzi sie pytanie kto dal takiemu dostep do komputera. Takich w kazdym
                          narodzie i w kazdej wiekszej populacji nie brakuje niestety. Wiec dlaczego w
                          Polsce mialoby byc inaczej?

                          Grozni naprawde sa tacy jak ty. Ktorym sie wydaje, ze jak uzyja pare zrecznych
                          hasel to te prymitywy zagonia w kozi rog. Nie zagonisz. Wywolasz tylko wieksza
                          frustracje i troche wiecej bluzgow.

                          Reasumujac: Nie jastes taki ynteligyntny jak ci sie zdaje. Jak sie zloscisz, ze
                          jest tak zle w naszym wspolnym przeciez kraju, to stan przed lustrem, spojrzyj
                          temu tam gleboko w oczy i powiedz mu, ze to przez takich glupoli jest tak zle.
                          Tacy jak ty sa wystarczajaco ynteligyntni by sklecic kilka jatrzacych zdan ale
                          zaproponowac czegos sensownego to juz nie potrafia.

                          Mam nadzieje, ze reszta Niemcow i Slazakow wybaczy mi, ze sie troche unioslem.
                          Pozdrawiam
                          BRO
                          • judyta8 Re: coś ci się pojebało,gościu! 06.01.05, 15:58
                            Jak to kiedys spiewal Alice Cooper "Hey BRO, take it slow"....

                            Ogolnie rzecz biorac masz zdrowe, z mojego punktu widzenia podejscie, co jest
                            na tym forum raczej rzadkoscia. Musze jednak nie zgodzic sie z pewnymi Twoimi
                            stwierdzeniami. Nie jestem wyznawca "odpowiedzialnosci zbiorowej" a tym
                            bardziej przez nastepne pokolenia. Nie uwazam, ze ktos powinien czuc sie winny
                            do konca zycia i te odpowiedzialnosc cedowac jeszcze i na swoje dzieci, jesli
                            jego ojciec/dziadek/pradziadek zrobili cos zlego. Wsrod wielu Amerykanow,
                            ktorych znam jest moze jeden lub dwoch, ktorzy popieraja Busha, a jednak wygral
                            powtornie wybory, zwolennikow Leppera nie znam zadnych, a jednak facet ma
                            poparcie. Jesli zas chodzi o dojscie Hitlera do wladzy, to mimo, ze nie jestem
                            historykiem, interesuje sie tym rozdzialem historii i dosc duzo na ten temat
                            czytalam. Obciazanie kazdego Niemca, nawet nie dzisiaj ale w latach 20-30 tych
                            XX wieku odpowiedzialnoscia za dojscie Hitlera do wladzy jest dosc absurdalne.
                            A w szczegolnosci Slazakow. Kazdy czlowiek chce zyc spokojnie i miec swiety
                            spokoj. A Hitler obiecywal, i to jak! Repatriacje wojenne wyniszczyly kraj a on
                            mial wizje. Ale nawet mimo tych wizji, nie uzyskal az takiego poparcia. Wrecz,
                            wydaje mi sie, nalezy sie narodowi niemieckiemu troche szacunku, za to, ze nie
                            dali sie tak omamic, i musial on wsrod rozgrywek politycznych miedzy niemiecka
                            arystokracja zdobyc wladze sila. A tak nawiasem mowiac, gdybys mial wyjscie:
                            pojsc i walczyc w imie czegos, w co nie wierzyles a zdezerterowac i zostac
                            rozstrzelanym, to co bys zrobil?....

                            Wiekszosc Slazakow byla ofiarami wojny, tak jak wiekszosc ludzi w ogole byla
                            ofiarami jakiejkolwiek wojny. Przynaleznosc narodowosciowa nie ma tutaj
                            znaczenia, poza, oczywiscie, wyjatkami.

                            Nie zmienia to faktu, ze w obecnej chwili, czyli na poczatku XXI wieku nalezy
                            sie koncentrowac na wspolnym zgodnym zyciu. Cieszyc sie z tego, ze Slask ma tak
                            bujna, roznorodna i wielonarodowosciowa historie. Mam kolezanke, urodzona w
                            Opolu, tata z kieleckiego, mama z radomskiego. Ona sie czuje Polka, nigdy
                            Slazaczka, i ma w nosie historie Slaska. Wedlug niej Slask jest Polski i wiecej
                            ja nie obchodzi. No i zal mi takich ludzi, bo zamyka sie na prawde. Ale w tej
                            chwili Slask jest polski i na najblizsza przyszlosc taki pozostanie, no i
                            fajnie.

                            Rowniez niepodwazalnym jest fakt, ze gdyby Mniejszosc Niemiecka nie miala w
                            swych szeregach ludzi, ktorych swiatopoglad zatrzymal sie na 44 roku, to byloby
                            latwiej. Do takich ludzi nie nalezy jednak pan Matheja. Czlowiek poplenil blad.
                            Przez glupote. Po czym zostal zniszczony porzez media i narodowosciowcow. No i
                            wystarzy juz moze, lezacego sie nie kopie. Prokuratura nie ma innych
                            problemow?...
                            • npp Bardzo rozsadna, kulturalna wypowiedź - Judyto8 07.01.05, 09:37
                              Lubię czytać , twoje posty Judyto8.
                              A Prymitywami,
                              którzy prócz bluzgów
                              nie mają n i c do p o w i e d z e n i a
                              się nie przejmuj.
                              Zawsze się taki cofnięty - znajdzie.
                            • Gość: BRO Re: coś Ci powiem judyo8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 10:21
                              Bardzo przypominasz mi Anite58 z tego forum, ktora jednak jest historykim.

                              Uzyte przeze mnie pojecie odpowiedzialnosci zbiorowej odnosilo sie do dzielenia
                              losow swojego pokolenia i narodu.
                              Gdybysmy jako populacja i generacja byli madrzejsci nie doszedlby do wladzy
                              taki Leper czy jakis inny ..eR.
                              Gdyby znalazlo sie dosc ludzi uswiadamiajacych innym, ze wymachiwanie szabelka
                              jest rownie glupie i szkodliwe jak pruska buta, zyloby sie nam wszystkim lepiej.
                              W tym sensie jestesmy jednak odpowiedzialni zbiorowo za nasze pokolenie i narod
                              przez wiele pokolen.
                              Kiedy Franz pisze, ze jest poszkodowany to ja pytam czy jego dziadkiem byl D.
                              Bonhoeffer. Jesli tak, to rzeczywiscie moze czuc sie poszkodowany. On bowiem
                              czul sie odpowiedzialny za swoj narod i podzielil los ofiar swego narodu.
                              Kiedy jednak dziadzio Franza zarzucal giwere na plecy udajac sie pod Stalingrad
                              nikt na Slasku nie biadolil nad przesuwaniem granic na wschod.

                              A teraz wnusio Franz, w tym samym duchu co dziadzio przed 70-ciu laty zaczyna
                              domagac sie "swego". Jest cos obrzydliwego w pruskiej metalnosci. Jak mawial
                              moj major w wojsku: "Albo za gardlo dusic, albo buty lizac".

                              Jak bylas laskawa zauwazyc staram sie wazyc wypowiedzi i rozumiec racje, ktore
                              niekoniecznie podzielam. Sprawa Matei wydaje mi sie rozdmuchana zupelnie
                              niepotrzebnie. Ale wypowiedzi w stylu Franza uwazam za szkodliwe, bo grajac na
                              poczuciu krzywdy spowodowanej wojna, nie sklaniaja do autorefleksji; odgrzebuja
                              jedynie dawne, obmierzle ciagoty pruskie.

                              Pozdrawiam
                              BRO
                              • Gość: Judyta Re: coś Ci powiem judyo8 IP: 217.33.48.* 07.01.05, 13:06
                                Czy w zwiazku z tym obciazasz odpowiedzialnoscia za napasc na Kuwejt caly narod
                                iracki? Czy kazdy Polak jest odpowiedzialny za smierc irackich kobiet i dzieci,
                                poniewaz nasze, i to w przeciwienstwie do III Rzeszy, demokratycznie wybrane
                                wladze podjely decyzje ze bierzemy udzial w wojnie w roli agresora? Czy
                                obwiniasz tylko polskich zolnierzy (i ich dzieci), ktorzy w Iraku walczyli i
                                walcza za cos, w co moze nie do konca sami wierza. No i powiedzmy sobie, walcza
                                z wyboru, bo to ich zawod, a nie przymus....

                                Nie zgadzam sie z Toba. Choc mysle, ze gdzies mamy nic porozumienia, trudno mi
                                ja jednak znalezc.

                                Nie uwazam, ze styl wypowiedzi Franza jest w porzadku, ale uwazam, ze Slazacy
                                maja takie samo prawo do mowienia, ze nie chcieli zmiany granic, jak i Polacy
                                za wschodnia granica, ktorzy zostali wcieleni do ZSRR i rusyfikowani. Tylko
                                dlatego ze ich panstwo nie mialo odwagi przeciwstawic sie Stalinowi. Uwazam, i
                                swiecie w to wierze, ze wiekszosc ludzi na swiecie chce po prostu spokojnie
                                zyc. A ze maja narodowosc i obywatelstwo danego kraju ten kraj wymaga od nich
                                czasami rzeczy absurdalnych, ktore robia lub nie. W latach 60-tych za dezercje
                                z wojska grozilo przymusowe wcielenie i dluzsa sluzba. Albo wiezienie. Dzis
                                armie sa ochotnicze (no, moze poza szwajcarska), a w latach 30-40-tych za
                                dezercje byla smierc.

                                Najlepszym przykladem na to, kim sa zolnierze i dlaczego walcza jest historia
                                Bozego Narodzenia (nie wiem ktorego) podczas I WS. Walczyli bo tak im kazano,
                                choc w gruncie rzeczy woleli wrocic do domu, do zony i dzieci i do swojej
                                spokojnej egzystencji.
                                • Gość: BRO Re: coś Ci powiem judyo8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:44
                                  Tak to juz jest, ze chetnie utozsamiamy sie ze zwyciestwami, szlachetoscia i
                                  osiagnieciami narodowymi. Gdy wychodzi na jaw nikczemnosc nikt nie czujre sie
                                  winny. Nasza chata z kraja.
                                  Zeby nie pisac o kims wezme za przyklad cos wlasnego.
                                  Z sukcesami Malysza utozsamiaja sie wszyscy Polacy. Mowilo sie: To nasz sukces.
                                  Adam to jeden z nas.
                                  W tm samym czasie zostala upubliczniona sprawa zbrodni w Jedwabnem. Tu nikt nie
                                  chcial sie utozsamic ze sprawa i poczuc do odpowiedzialnosci.
                                  A przeciez przynaleznosc narodowa znaczy tyle, ze tworzone sa spoleczne warunki
                                  do zaistnienia czy to sukcesu czy takiej ohydy jak w Jedwabnem.
                                  W pewnum sensie wszystkie aspekty zycia spolecznego mamy w jednym narodowym
                                  opakowaniu.
                                  Ja osobiscie czuje sie odpowiedzialny za Jedwabne w tym sensie, ze dzis po
                                  latach z bolem przyznaje, ze nie jestesmy narodem nieposzlakowanym. Byli i
                                  wciaz sa wsrod nas tacy, ktorych trzeba sie wstydzic. Tych z Jedwabnego nikt
                                  nie ozywi. Kto jednak Zydom ma powiedziec przepraszam za Jedwabne? jak nie my,
                                  potomkowie pokolenia, ktore nie zapobieglo zaistnienu klimatu spolecznego
                                  sprzyjajacemu tej zbrodni.
                                  Jesli nie krzycze dosc glosno i nie jestem sklonny poniesc ofiary za
                                  przeciwstawienie sie zlu, to jestem winny konsekwencji tego zla.
                                  Jesli nie zapobiega sie zlu wtedy gdy je mozna okielznac, tlumczenie, ze jest
                                  sie pozniej tego zla ofiara, jest zwyklym chowaniem glowy w piasek.

                                  W tym sensie uwazam, za swoj obowiazek obnazanie "niecnot" wlasnego narodu jak
                                  sprzeciwiwanie sie wykrzywianiu historii przez takiego Franza czy Pytka (Pytek
                                  na tym forum nie jeden raz okazywal swoja slaskosc w pruski sposob) i im
                                  podobnych.

                                  Dodam jeszcze, ze nawet nie chce mi sie nawiazywac do wypowiedzi zalozyciela
                                  tego watku i jemu podobnych bo to strata czasu.

                                  Pozdrawiam
                                  BRO
                                  • Gość: Judyta Re: coś Ci powiem judyo8 IP: 217.33.48.* 07.01.05, 14:06
                                    Chyba bedziemy musieli sie zgodzic, ze sie nie zgadzamy. Nie jest to zreszta
                                    roznica zdan az tak powazna.

                                    Moim zdaniem jest roznica miedzy nie zapieraniem sie, ze moj kraj to zawsze
                                    prawy a noszeniem poczucia winy przez pokolenia. Jest duzo racji w tym , co
                                    piszesz jesli chodzi o stwarzanie warunkow. Jednak mysle, ze zbyt wiele wiary
                                    pokladasz w tym, co przecietny czlowiek moze sam zdzialac. W tym duchu, mozna
                                    by powiedziec, ze sami sobie bylismy winni rozbiorow, czy IIWS, bo stworzylismy
                                    warunki korzystne dla tego rodzaju wydarzen. Mysle, ze duza role odgrywaja
                                    warunki, na ktore nie mielismy wplywu, ludzie, ktorzy mieli wladze i sile w tym
                                    czy innym okresie historii. Nalezy rowniez pamietac, ze jeszcze nie tak dawno
                                    doinformowanie przecietnego czlowieka co do wydarzen na swiecie bylo
                                    nieporownywalnie mniejsze od tego, jakie mamy dzisiaj. Totalitaryzm czy
                                    dyktatura niweluje mozliwosci buntu bez poniesienia za to powaznych
                                    konsekwencji, glownie utraty zycia.

                                    Nigdy nie twierdzilam, ze moj kraj jest niewinny, ale nie bede przez lata
                                    kajala sie, za to co uczynili ludzie, ktorych nie znalam i na ktorych czyny nie
                                    mialam wplywu. Tak samo nie bede ozekiwala wiecznych przeprosin od ludzi,
                                    ktorzy zrobili kiedys krzywde moim rodakom. Wystarczy ze nie beda tej krzywdzie
                                    zaprzeczali, ze beda w stanie spojrzec prawdzie w oczy i nie zaslaniac sie
                                    wymowkami. Ale poczucia winy nie oczekuje.

                                    Nikt tak na prawde nie jest nigdy do konca tylko ofiara albo tylko oprawca. Jak
                                    to pieknie unaocznil ostatni film Polanskiego. Dlatego nie lubie wydawac sadow.

                                    Mysle tez, ze tak naprawde nie znamy historii calkowicie, i to, co moze na
                                    pierwszy rzuct oka wydawac sie wykrzywianiem historii moze sie okazac jej
                                    uzupelnieniem. Nie wierze w czarno-bialy swiat, uwazam, ze ma wiele odcieni
                                    szarosci i cieni.
                                    • Gość: aga Poczucie winy IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 15:36
                                      Polecam tekst Cwina z GW wspominajacy Gombrowicza. Mysle ze BRU jest niedaleko
                                      tego typu refleksji.

                                      Gombrowicz, my i Niemcy


                                      ?Oświadczam, że jestem niewinny, jak dziecko, ja nic nie zrobiłem, o niczym nie
                                      wiem. Tu nikt za nic nie jest odpowiedzialny! Odpowiedzialności w ogóle nie
                                      ma!? - mówi bohater ?Ślubu? Gombrowicza. W podobnym tonie zeznawała większość
                                      przywódców III Rzeszy przed Trybunałem w Norymberdze. Na zdjęciu wysłuchują
                                      wyroków 30 września 1946 roku
                                      EDDIE WORTH AP


                                      Jako Polak ciążyłem im na sumieniu - pisał Gombrowicz w ?Dzienniku? o Niemcach
                                      REPRO





                                      Stefan Chwin* 13-08-2004 , ostatnia aktualizacja 13-08-2004 18:58

                                      Prawdziwy dramat nowoczesnej myśli zawierał się wedle Gombrowicza w pytaniu:
                                      jak osądzić zbrodnię bez winy i sprawcy, zbrodnię, która stała się sama,
                                      chociaż dokonały jej miliony konkretnych ludzi?

                                      Kiedy Paul Padower, amerykański oficer z jednostki specjalnej zajmującej się
                                      wojną psychologiczną, w roku 1944 przeprowadzał wywiady z Niemcami na temat
                                      sytuacji w państwie Hitlera, najczęściej słyszał: "Nikt u nas nie był nazistą,
                                      nikt nie jest odpowiedzialny za to, co było". W roku 1944 Gombrowicz przebywał
                                      daleko od miejsca, w którym takich odpowiedzi udzielano, ale bohater
                                      jego "Ślubu", dramatu ukończonego w 1946 roku w Buenos Aires, wypowiada zdania
                                      uderzająco podobne. "Ja tu za nic nie jestem odpowiedzialny! (...) Jestem
                                      niewinny./ Oświadczam, że jestem niewinny, jak dziecko, ja nic nie zrobiłem, o
                                      niczym nie wiem. Tu nikt za nic nie jest odpowiedzialny! / Odpowiedzialności w
                                      ogóle nie ma!".

                                      W głębokim tle "Ślubu" jest dramat Trybunału w Norymberdze. Jak osądzić
                                      najbardziej "nowoczesną" zbrodnię w dziejach świata? Uwagi Gombrowicza nie
                                      przykuła ani rasistowska orientacja nazizmu, ani antysemicka obsesja Hitlera,
                                      ani technologiczna wyjątkowość Holocaustu. Centralną sprawą stała się dla niego
                                      sprawa niemieckiej odpowiedzialności i niemieckiej winy, fenomen nowego typu
                                      zła, który w jego przekonaniu nie dawał się ująć w tradycyjne kategorie
                                      europejskiej władzy sądzenia.

                                      Zbrodnia bez sprawcy

                                      Dramat norymberskiego Trybunału - tak jak go ujrzał Gombrowicz - zawierał się w
                                      tym, że przed sądem stanęli "niewinni zbrodniarze". Niemiecka zbrodnia była
                                      bowiem "zbrodnią bez sprawcy", za którą nikt nie był personalnie
                                      odpowiedzialny. Fenomen zbrodni bez sprawcy, a także - szerzej - czynu bez
                                      sprawcy, zajmował uwagę Gombrowicza w całej jego twórczości. Gombrowiczowska
                                      antropologia, której pokazowym wykładem jest "Ślub", dowodziła, że każdy
                                      człowiek - także każdy Niemiec - ma pełne prawo powiedzieć o sobie: "to nie ja
                                      zrobiłem to, co zrobiłem", "to nie ja zabiłem, chociaż zabiłem". Jeśli w
                                      finale "Ślubu" Henryk mówi, że "odpowiedzialności w ogóle nie ma", że -
                                      dopowiedzmy - jest ona w jego pojęciu tylko krzepiącą złudą rozumu moralnego,
                                      którą chłodna refleksja psychosocjologiczna ma pełne prawo, a nawet obowiązek,
                                      odrzucić - Gombrowicz potraktował te słowa z całą powagą.

                                      "Ślub" opowiada o zbrodniach, które stały się same. Bo czy to Henryk zabił
                                      Władzia? Bo czy to on obalił Ojca, zbudował krwawy system dyktatorski i skazał
                                      własnych rodziców na tortury? Gombrowicz w swoim dramacie pokazuje, jak do tego
                                      doszło, ale w żadnym miejscu nie przesądza o faktycznej winie i
                                      odpowiedzialności sprawcy za to, co się stało, przeciwnie: mnoży sceny, z
                                      których wynika, że zło popełniane przez Henryka ma tylko częściowo podmiotowy
                                      charakter, jest i nie jest równocześnie jego dziełem. To właśnie sprawę
                                      nieostrości podmiotowego charakteru ludzkich działań, a więc, co za tym idzie,
                                      podmiotowego charakteru zła, Gombrowicz wysunął w "Ślubie" na plan pierwszy.

                                      Sprawa człowieka, który ma kłopot z określeniem stopnia odpowiedzialności za
                                      to, co zrobił, to jeden z głównych tematów całej jego twórczości. Mówi
                                      Henryk: "Nie wiem, jak to się stało./ Ale się stało!". "Odkąd zostałem w to
                                      wszystko wplątany, waham się między dwoma biegunami: odpowiedzialności i
                                      nieodpowiedzialności (...). Z jednej strony wiem, że to, co się zdarza, jest
                                      (...) nieodpowiedzialne (...). Z drugiej (...) czuję się tak, jakbym ponosił
                                      ostateczną odpowiedzialność za wszystko".

                                      Zachowaniami człowieka kieruje bowiem Międzyludzkie, i to ono jest
                                      prawdziwym "autorem" naszych czynów, zło nie ma imienia i nazwiska, nie daje
                                      się spersonalizować, lecz mało kto z nas jest w stanie wytrzymać z taką wizją
                                      świata, więc personalizujemy zło nagminnie, lepiąc na nasz użytek ikonę
                                      zbrodni - czarny wizerunek Hitlera, Stalina, Saddama - by móc zło chwycić za
                                      gardło, wyciągnąć z nory na światło i przykładnie ukarać. Prawdziwy dramat
                                      nowoczesnej myśli zawierał się wedle Gombrowicza w pytaniu: jak sądzić i karać
                                      Międzyludzkie? To było właśnie główne pytanie, na które po zbrodniach II wojny
                                      musieli odpowiedzieć sędziowie norymberskiego Trybunału i cała zachodnia
                                      cywilizacja. Jak osądzić zbrodnię bez winy i sprawcy, zbrodnię, która stała się
                                      sama, chociaż dokonały jej miliony konkretnych ludzi? Czy sędziowie
                                      norymberskiego Trybunału poradzili sobie z tym wyzwaniem? Gombrowicz w to
                                      wątpił.

                                      Przed norymberskim Trybunałem powinna stanąć Forma, sieć interakcyjnych
                                      zależności, która w połowie XX wieku oplotła Niemców jak niewidzialna pajęczyna
                                      i poniosła w zbrodnię. Ale czy może być postulat bardziej absurdalny? Czy można
                                      postawić przed sądem przezroczyste widmo żywiołu społecznego, które kieruje
                                      naszymi czynami? I Gombrowicz dobrze o tym wiedział. Właśnie dlatego
                                      napisał "Ślub".

                                      Hitler w szponach Hitlera

                                      Jest w jego twórczości bardzo silna linia determinizmu interakcyjno-
                                      sytuacyjnego (a nawet lingwistyczno-sytuacyjnego) zaczynająca się jeszcze
                                      przed "Ferdydurke", w szalonym opowiadaniu o Tośce, kiedy to w latach
                                      trzydziestych Gombrowicz obserwował naocznie rodzenie się ruchów totalitarnych
                                      i samego hitleryzmu. "Ślub" należy do tej linii.

                                      Wizja Hitlera jako "niewinnego zbrodniarza" prawdziwie napędzała wyobraźnię
                                      Gombrowicza. W "Ślubie", ale i w "Dzienniku" poświęcił tej postaci sporo
                                      miejsca, łącząc dość zadziwiająco sprawę sumienia Hitlera ze sprawą sumienia
                                      Raskolnikowa. Hitler jako przerażony człowiek, który nie panuje nad wynoszącym
                                      go w górę wirem, Hitler jako ofiara Hitlera - tak Gombrowicz go przedstawiał w
                                      roku 1957 na kartkach "Dziennika". Oto zwykły, niepozbawiony pewnej osobistej
                                      wybitności człowiek znalazł się "w szponach Wielkiego Hitlera" i nic nie mógł
                                      zrobić "przeciw Olbrzymowi", który go "z zewnątrz przenikał". To właśnie
                                      wzajemnie spotęgowane "opętanie człowieka człowiekiem" przeobraziło Hitlera
                                      w "boga Niemców".

                                      W obrazie Hitlera Gombrowicz łączył elementy sprzeczne: hipotezę nietzscheańską
                                      oraz hipotezę całkowitego determinizmu interakcyjno-sytuacyjnego. Wedle
                                      pierwszej Hitler w swoich zachowaniach celowo posuwał się za daleko, by
                                      stworzyć dla Niemców "najokrutniejsze życie jako ostateczny sprawdzian
                                      zdolności do życia". Był więc twórcą samego siebie i ruchu nazistowskiego.
                                      Hipoteza determinizmu sytuacyjno-inter-akcyjnego - przeciwnie - przedstawiała
                                      go jako ofiarę anonimowych mocy zbiorowych. Ów uczeń czarnoksiężnika puścił w
                                      ruch demoniczne mechanizmy Międzyludzkiego, które go stworzyły, wyniosły w górę
                                      i pożarły. Nazizm nie był zatem żadną tyranią wybitnej jednostki ani nawet
                                      tyranią totalitarnej partii. Nazizm to Niemcy sparaliżowane przez wzajemny
                                      strach i właśnie dzięki temu strachowi przerażająco odważne.

                                      Portretując samego wodza, Gombrowicz w istocie dawał więc obraz zbiorowego
                                      podmiotu niemieckiej zbrodni. W podobny bowiem sposób - jako zbiorowość
                                      formującą się w ruchu, w parciu naprzód, tylko częściowo panującą nad
                                      mechanizmami, które ją stwarzały - a więc stwarzającą się dokładnie tak samo,
                                      jak stwarzał się Henryk, którego twórcza wola była "boską wolą stwarzającą jak
                                      wola Hitlera, Stalina" - opisał Gombrowicz powojenne społeczeństwo niemi
                                      • Gość: aga Poczucie winy - c.d. IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 15:40
                                        Portretując samego wodza, Gombrowicz w istocie dawał więc obraz zbiorowego
                                        podmiotu niemieckiej zbrodni. W podobny bowiem sposób - jako zbiorowość
                                        formującą się w ruchu, w parciu naprzód, tylko częściowo panującą nad
                                        mechanizmami, które ją stwarzały - a więc stwarzającą się dokładnie tak samo,
                                        jak stwarzał się Henryk, którego twórcza wola była "boską wolą stwarzającą jak
                                        wola Hitlera, Stalina" - opisał Gombrowicz powojenne społeczeństwo niemieckie w
                                        swoim dzienniku berlińskim.

                                        I w portrecie Hitlera, i w portrecie Henryka, i w obrazie powojennych Niemiec
                                        zderzały się sprzeczne kategorie "odpowiedzialności" i "nieodpowiedzialności".
                                        Chociaż Hitler upadł, nie zmieniła się sama zasada niemieckiego sposobu
                                        istnienia, to znaczy niemiecki stosunek do Formy, właśnie dlatego Niemcy, choć
                                        z pozoru zmienili się do gruntu, wciąż są zdolni do popełniania tych samych
                                        grzechów co dawniej.

                                        W powojennych Niemczech Gombrowicz nie dostrzegł nawet cienia poczucia winy i
                                        woli pokuty za zbrodnie, chociaż Niemcy - jak zauważył - odczuwali pewną
                                        duchową niewygodę w kontaktach z nim jako Polakiem. "Jako Polak ciążyłem im na
                                        sumieniu" - pisał w "Dzienniku". Na spotkanie z Berlinem - i niemiecką
                                        zbrodnią - odpowiedział zdumiewającą transgresją: "Nie przebaczę". Odrzucił
                                        więc ten język pojednania, jakim posłużyli się dokładnie w tym samym czasie
                                        polscy biskupi przebaczający w swoim słynnym liście i proszący o przebaczenie.
                                        Naprawdę bowiem - jak pisał - uporać się z niemiecką zbrodnią to nie przebaczać
                                        i prosić o przebaczenie, lecz zbrodnię uwewnętrznić, to znaczy odczuć ją w
                                        sobie jako doświadczenie ludzkie, a nie tylko niemieckie. "Ja Polak (...)
                                        stałem się Hitlerem i musiałem przyjąć, że Hitler był obecny w każdym ginącym
                                        Polaku, że jest ciągle w każdym żyjącym Polaku". W każdym ginącym i w każdym
                                        żyjącym! A więc Hitler był obecny także w ojcu Maksymilianie Kolbem ginącym w
                                        bunkrze głodowym obozu koncentracyjnego Auschwitz i w kardynale Stefanie
                                        Wyszyńskim? Tak, właśnie był i jest. I kardynał Wyszyński naprawdę uporałby się
                                        z niemiecką zbrodnią dopiero wtedy, gdyby nie wybrał roli wybaczającej ofiary,
                                        lecz gdyby publicznie powiedział: "I we mnie jest Hitler", to znaczy gdyby sam
                                        stał się Hitlerem, duchowo utożsamił ze sprawcą, odnajdując w sobie
                                        egzystencjalną możliwość hitleryzmu. Drogą do prawdziwego rozwiązania kwestii
                                        niemieckiej było zatem nie chrześcijańskie przebaczenie ofiary, która co prawda
                                        przyznaje się do swoich win, ale przecież tych win nie zrównuje z winami katów,
                                        lecz paradoksalna "komunia": "połknięcie", "zjedzenie" zbrodni - bardzo ważne
                                        były tu te gastronomiczne metafory doświadczenia moralnego - uwewnętrznienie
                                        jej, utożsamienie się z nią, to znaczy uznanie jej za zbrodnię
                                        własną. "Musiałem przyjąć na siebie wszystkie tamte zbrodnie tak, jak sam bym
                                        je popełnił".

                                        W ten sposób sprawa niemiecka została poddana przez Gombrowicza daleko idącej
                                        uniwersalizacji. W każdym człowieku - w każdym Polaku także - tkwi Hitler jako
                                        egzystencjalna możliwość, która w sprzyjających okolicznościach może się
                                        urzeczywistnić. To nie niemiecka historia, niemiecka filozofia czy niemiecka
                                        rasa zrodziły Hitlera i zbrodnię Holocaustu, to się mogło przydarzyć wszystkim,
                                        także nam. Nawet polski żołnierz walczący we Francji z Niemcami, święta postać
                                        polskiej kultury, nie jest poza podejrzeniem, gdyż on także ma Hitlera w sobie -
                                        taką sugestię zawierał "Ślub".

                                        W świetle Gombrowiczowskiej wykładni zbrodnia, jakiej dopuścili się Niemcy,
                                        była zatem zbrodnią niemiecką, ale nie była zbrodnią konkretnych, pojedynczych
                                        Niemców. Międzyludzki wir, nad którym nikt nie panował, wypchnął Hitlera na
                                        szczyt i popchnął za nim cały naród niemiecki w zbrodnię. W takim ujęciu
                                        personalizacja niemieckiego zła, jakiej dokonał norymberski Trybunał, osądzając
                                        i wieszając na szubienicy parę osób, była pójściem na łatwiznę. Żaden Niemiec
                                        personalnie nie ponosi winy za to, że Hitler stał się Hitlerem, chociaż
                                        większość Niemców na niego głosowała. Ale i sam Hitler też personalnie nie
                                        ponosi winy za to, kim się stał i co zrobił, ponieważ, choć z początku działał
                                        samowolnie, stał się ofiarą wyobcowanych mechanizmów życia zbiorowego, które z
                                        niego zrobiły Hitlera. W tym sensie niemiecka wina była w równej mierze winą
                                        rzeczywistą co najzupełniej pozorną.

                                        W Gombrowiczowskim świecie można bowiem popełnić zbrodnię i równocześnie jej
                                        nie popełnić. Dotyczy to zresztą wszystkich ludzkich czynów. To dlatego każda
                                        wina jest nieostra, niejednoznaczna, niepewna, rozmywająca się, trudna do
                                        uchwycenia, ponieważ - z powodu naszego uwikłania w świat interakcji - tylko po
                                        części jest naszą winą. Nasz byt wśród ludzi ma strukturę najgłębiej
                                        paradoksalną, bowiem doprawdy trudno uchwycić granicę między tym, za co jeszcze
                                        odpowiadamy i za co już nie odpowiadamy, zawsze możemy więc powiedzieć: "jestem
                                        niewinny jak dziecko, nie wiem o niczym" - i nie będą to tylko czcze wykręty.

                                        Moralna maczuga Auschwitz

                                        W tym sensie, jeśli Gombrowicz komukolwiek dziś pomaga, to nie nam - wciąż
                                        domagającym się od Niemców żywej pamięci o niemieckiej winie - tylko właśnie
                                        Niemcom, którzy mają już dosyć winy i pokuty. Dziś Niemcy po półwiecznej
                                        okupacji wybijają się na niepodległość, dopiero teraz mentalnie zrzucają z
                                        siebie upokarzające jarzmo pojałtańskie, tak jak kiedyś zrzucali jarzmo
                                        powersalskie, chcą cały świat przekonać, że po zjednoczeniu stali się nareszcie
                                        narodem prawdziwie suwerennym, całkowicie stanowiącym o sobie, ale czynią to w
                                        osobliwy sposób. Dotąd, jak pisał Martin Walser, szantażowani przez wszystkich
                                        dokoła moralną maczugą Auschwitz, odzyskują odwagę oskarżania ofiar (nie tykają
                                        tylko Rosjan), a Gombrowicz taki język oskarżania ofiar zawarł już
                                        w "Dziennikach". On im podrzuca język niewinności i wzajemnej równowagi win,
                                        skoro mówi, że i w nas, ofiarach, tkwił Hitler jako egzystencjalna możliwość.
                                        Niemcy ostatnio chcą z "narodu sprawców" stać się właśnie "narodem ofiar".
                                        Zbrodniarzami - mówią - byli także ci, na których napadliśmy - Polacy, Czesi.
                                        Bo w istocie byli tacy sami jak my - po zwycięstwie pastwili się w równej
                                        mierze nad winnymi i niewinnymi. Niewinną ofiarą zbrodni alianckich była
                                        niemiecka ludność cywilna - bombardowana, gwałcona, deportowana. Gombrowicz
                                        dostarcza Niemcom potężnej argumentacji rozgrzeszającej, zwalającej winy na
                                        okoliczności i system, bo w sporej części swoich dzieł dowodzi, że wolność,
                                        która jest warunkiem życia moralnego, jest w realnym świecie międzyludzkich
                                        zależności fikcją - a systemy totalitarne XX wieku tę fikcję tylko w pełni
                                        odsłoniły. Tak jak fikcją jest odpowiedzialność pojedynczego człowieka - równie
                                        niemożliwa w porządku ontologii bytu społecznego, co silnie przez nas doznawana
                                        w praktycznym życiu.
                                        Z pewnością język Gombrowicza - okrutny i czasem prawdziwie bezlitosny - może
                                        być bez trudu zawłaszczony przez tych, którzy chcą rozgrzeszyć czy
                                        zrelatywizować niemiecką zbrodnię. Język ten pozwala udowodnić, że wypędzenia
                                        spadły na całkowicie "niewinną ludność cywilną", która była "niewinna", nawet
                                        jeśli wcześniej masowo głosowała na Hitlera. I Gombrowicz doskonale zdawał
                                        sobie sprawę z tego, na jak fatalnie niebezpiecznej granicy się porusza. Ale
                                        jest też druga strona jego myśli.

                                        W scenach finałowych "Ślubu" polski żołnierz, który stał się nowoczesnym
                                        dyktatorem, polski Hitler, "niewinny zbrodniarz" niesiony w zbrodnię przez moce
                                        zbiorowe, szydzi, że wszystkie osądy jego czynów z punktu widzenia "moralności
                                        i odpowiedzialności" są całkowicie bezpodstawne w obliczu prawdziwej natury
                                        ludzkiego istnienia. Kategoria moralnej odpowiedzialności za własne czyny to -
                                        jak mówi - tylko czcze urojenie "deklamatorów".

                                        "Ślub" jest jednak nie tylko teatralną fantazją o "zwykłym człowieku", Polaku,
                                        który staje się Hitlerem, Stalinem, Saddamem. W finale "Ślubu" Gombrowicz,
                                        pchnięty impulsem
                                        • Gość: aga Poczucie winy - koniec IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 15:42
                                          "Ślub" jest jednak nie tylko teatralną fantazją o "zwykłym człowieku", Polaku,
                                          który staje się Hitlerem, Stalinem, Saddamem. W finale "Ślubu" Gombrowicz,
                                          pchnięty impulsem niemieckiej zbrodni i paradoksem Norymbergi, buduje swój
                                          projekt etyczny na potrzeby XX wieku, także na potrzeby Niemców. Chociaż nasze
                                          winy - zawsze nieostre, rozmyte - są częściowo tylko podmiotowe, chociaż ich
                                          rzeczywisty "sprawca" zawsze jest w nas i poza nami, chociaż mamy pełne prawo
                                          zrzucić odpowiedzialność za nasze czyny na coś, co jest wobec nas zewnętrzne
                                          albo - jak podpowiada nam Freud - wewnętrzne (bo czy można odpowiadać za winy,
                                          jakie popełniamy we śnie, to znaczy stawiać przed sądem ludzką podświadomość? -
                                          to też jest pytanie "Ślubu"), chociaż w prawdziwym świecie naprawdę żadna
                                          odpowiedzialność nie istnieje, człowiek może jednak, choćby na jeden moment,
                                          stać się naprawdę człowiekiem, jeśli tylko potrafi uznać za własne czyny
                                          o "nieostrej podmiotowości", których tylko po części był sprawcą.

                                          I tak się staje w scenie kończącej "Ślub". "Niewinny zbrodniarz" przyjmuje
                                          paradoksalny status niewinnego, którego jednak należy postawić przed sądem.
                                          Zgadza się na to, by go "dutknęła" ręka ludzkiej sprawiedliwości. W ostatnich
                                          zaś słowach dramatu, patrząc na zwłoki człowieka, którego zabił i zarazem nie
                                          zabił, mówi: to "czyn mój".

                                          Jest więc w finale "Ślubu", nie ma rady, pewien rys utopijny. Oddając się w
                                          ręce ziemskiej sprawiedliwości, "niewinny zbrodniarz" w geście samoukarania
                                          wybiera samooczyszczenie poprzez wybór tragiczny. Wziąć odpowiedzialność za
                                          Międzyludzkie, które poniosło nas w zbrodnię - sugerował Gombrowicz - to
                                          właśnie znaczy dorosnąć do jedynego możliwego w XX wieku tragizmu. I tylko w
                                          ten sposób Niemcy mogą naprawdę zmierzyć się z doświadczeniem niemieckiej winy.
                                          Bo z doświadczeniem "niewinnej zbrodni" mierzy się naprawdę dopiero ten, kto
                                          potrafi powiedzieć sobie: "to ja jestem odpowiedzialny za zbiorowe moce, które
                                          poniosły nas wszystkich w zło". I sam Gombrowicz w spotkaniu z niemiecką
                                          zbrodnią uczynił taki gest w "Dziennikach", powtarzając jakby słowa bohatera
                                          ze "Ślubu": "Musiałem przyjąć na siebie wszystkie tamte zbrodnie, zupełnie tak,
                                          jakbym sam je popełnił".

                                          Jak ocalić doświadczenie winy

                                          Prawdziwe rozliczenie się ze zbrodnią - i to jest Gombrowicza myśl główna w
                                          spotkaniu z fenomenem "niemieckiej winy" - rozgrywa się między człowiekiem i
                                          Formą, a nie między człowiekiem i sądem. Norymberski Trybunał rozwiązał sprawę
                                          tylko na powierzchni. Wyciągnął zło z nory, spersonalizował je i
                                          pokazowo "dutknął" karzącą ręką, skazując na śmierć paru ludzi, którzy nie
                                          czuli się zbrodniarzami, lecz właśnie ofiarami alianckiej zbrodni. Gombrowicz
                                          trafnie wyczuł, że wyroki alianckich sędziów w odczuciu Niemców były tylko
                                          aktem odwetu, nie były żadnym aktem sprawiedliwości sięgającym do rdzenia
                                          niemieckiej duszy moralnej. Ukarana w Norymberdze zbrodnia pozostała na
                                          zewnątrz Niemców - a kara objawiła im się jako krzywda zadana im przez
                                          silniejszych, to znaczy tych, którzy zwyciężyli. Do prawdziwego rozliczenia ze
                                          zbrodnią dochodzi tylko w chwili, gdy mówimy sobie: chociaż tego nie zrobiłem,
                                          to jednak to zrobiłem. Chociaż jestem niewinny, to jednak biorę na siebie
                                          ciężar zbiorowej winy, bo jestem cząstką społecznego procesu, który do zbrodni
                                          doprowadził. Gombrowicz miał dobrą intuicję, że Niemcy chętnie będą przyznawać
                                          się do zbrodni niemieckiej, ale w prywatnym odczuciu nie będą się z tą zbrodnią
                                          utożsamiać. Będą ją zwalać na Hitlera, na nazistów, na okoliczności, na system,
                                          równocześnie siebie przekonując, że jeśli nawet Żydów zabijali, ręce mają
                                          czyste, bo musieli robić to, co robili, ponieważ taka była sytuacja. Chętnie
                                          wybiorą więc rytuał pokuty zamiast samej pokuty.

                                          To dlatego w finale "Ślubu" "polski Hitler" symbolicznie powtarza gest
                                          samoukarania bohaterów tragicznych. Lecz sens tego gestu nie do końca jest
                                          jasny. Nie wiemy, w jakim stopniu Henryka popycha Forma, która wcześniej niosła
                                          go ku zbrodni, a w jakim stopniu jest to autonomiczny akt wyswobodzenia się z
                                          Formy. W prawie całym "Ślubie" Gombrowicz dowodzi, że wolność jest
                                          ontologicznie niemożliwa, bo panuje nad nami Forma, ale w finale okazuje się,
                                          że jest jednak jakoś możliwa, choć krucha, niepewna i być może tylko chwilowa.
                                          W tym sensie Gombrowicz, którego determinizm interakcyjno-sytuacyjny bywa
                                          niekiedy bardzo "szczelny", buduje rozziew, chwilę ludzkiego doświadczenia
                                          moralnego ontologicznie niemożliwą, a jednak dotkliwie realną. Tak właśnie
                                          dokonuje się przeskok ze "świata bez sprawców" do "świata moralnego podmiotu".
                                          Ocalić filozoficznie i praktycznie doświadczenie winy w "świecie bez winy",
                                          odbudować poczucie odpowiedzialności w "świecie bez odpowiedzialności" - ta
                                          sprawa wydała się Gombrowiczowi kluczową sprawą XX wieku i sednem sprawy
                                          niemieckiej.

                                          Kiedy przyjeżdżam do Niemiec, wciąż burzy się we mnie krew. Więc po takiej
                                          zbrodni można sobie tak świetnie żyć? Bo Niemcy nie ponieśli kary za największą
                                          zbrodnię w dziejach świata. Zniszczenia, bombardowania, zmiany granic,
                                          deportacje i gwałty, fizyczne zmiażdżenie Niemiec w 1945 roku to nie była żadna
                                          kara, to był odwet. Karą - jeśli pójdziemy za intuicjami Gombrowicza - byłaby
                                          kara, którą Niemcy wymierzyliby sobie samym. I kto wie, może powinna to być
                                          kara proporcjonalna rozmiarami do rozmiarów zbrodni. Ale jaka to mogłaby być
                                          kara i komu właściwie wymierzona - ja tego nie wiem.

                                          Tak jak nie wiemy, jaką to karę wyznaczył sobie Henryk ze "Ślubu"
                                          Gombrowicza, "niewinny zbrodniarz", "polski Hitler", który oddaje się w ręce
                                          sprawiedliwości, ale nic nie mówi o wyroku.

                                          Czy więc Gombrowicz może nam dzisiaj pomóc w naszym spotkaniu z Niemcami? Z
                                          pewnością jego filozofia dystansu wobec Formy otwiera nas na akceptację
                                          niemieckiej inności, a uniwersalizacja niemieckiego zła wyzwala nas z
                                          nacjonalistycznych urazów i uczy moralnej empatii. Wizja "polskiego Hitlera"
                                          kreowana w "Ślubie" i w "Dziennikach" mówiła: zbrodnie nie mają charakteru
                                          plemiennego. Niemcy i my jesteśmy w istocie takimi samymi ludźmi we władzy tego
                                          samego żywiołu Formy. W "Historii" o Hitlerze we władzy "wielkiego Hitlera"
                                          Gombrowicz mówił dokładnie tak samo jak o "słabosilnym" Piłsudskim we
                                          władzy "wielkiego Piłsudskiego". Ale sprawę niemieckiej winy, z którą ostatnio
                                          mamy szczególny kłopot, pozostawiał przed nami otwartą jak ranę ludzkiego
                                          poznania. Bo nie jestem pewien, czy jakikolwiek naród jest zdolny do
                                          samooczyszczenia poprzez doświadczenie tragiczne.
                                          Ale tak to już jest, że prawdziwie wielka literatura nie potrafi nam pomóc w
                                          niczym. Ona tylko odsłania przed nami sekrety naszego istnienia, czyli -
                                          powiedzmy jasno - utrudnia nam życie jak może, czasami czyniąc w ten sposób to
                                          życie bardziej ludzkim. u


                                          *Stefan Chwin (ur. 1949) - pisarz, eseista, historyk literatury, autor m.in.
                                          powieści: "Krótka historia pewnego żartu", "Hanneman", "Ester".

                                          Razem z żoną Krystyną wydał tom opowiadań "Wspólna kąpiel".

                                          Członek jury Nagrody Literackiej "Nike"
                                          • Gość: BRO Re: Poczucie winy - koniec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 16:23
                                            Dzieki aga za glos w dyskusji.
                                            Przytoczony przez Ciebie tekst jest zbyt dlugi by sensownie odniesc sie do
                                            niego w poszczegolnych aspektach.
                                            Traktuje on wlasciwie o zmaganiach duszy czlowieczej z zawilosciami otaczajacej
                                            go rzeczywistosci. Co jest jego wlasne, a co wspolne?

                                            Pozdrawiam
                                            BRO
                                            • Gość: Edmund co za bzdura! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.01.05, 01:34
                                              np:
                                              "Kiedy przyjeżdżam do Niemiec, wciąż burzy się we mnie krew. Więc po takiej
                                              zbrodni można sobie tak świetnie żyć? Bo Niemcy nie ponieśli kary za największą
                                              zbrodnię w dziejach świata. Zniszczenia, bombardowania, zmiany granic,
                                              deportacje i gwałty, fizyczne zmiażdżenie Niemiec w 1945 roku to nie była żadna
                                              kara, to był odwet. Karą - jeśli pójdziemy za intuicjami Gombrowicza - byłaby
                                              kara, którą Niemcy wymierzyliby sobie samym. I kto wie, może powinna to być
                                              kara proporcjonalna rozmiarami do rozmiarów zbrodni. Ale jaka to mogłaby być
                                              kara i komu właściwie wymierzona - ja tego nie wiem. "

                                              takie same bzdury, jakie glosi nam tutaj BRO!
                                              nie uwazacie, ze Polacy to tez sprawcy i to nie tylko w Jedwabnym, ale takze na
                                              terenie Ostdeutschland? Moze nalezaloby sie zastanowic nad wina wypedzen
                                              Niemcow? i przestancie mowic tutaj o 2 ws i Hitlerze, bo plany zagarniecia
                                              Ostdeutschland prze polakow sa 100 lat starsze!
                                        • Gość: S Re: Pytanie za 100 punktow IP: *.proxy.aol.com 12.01.05, 15:29
                                          Od kiedy wlasciwie Hitler zostal Hitlerem? Czy byl nim juz w 1933,czy wczesniej,czy moze dopiero pozniej?
                                          PS Aga! Jak kogos cytujesz to podaj autora.A moze tez pare uwag od siebie wykrzesasz?
                                          • Gość: aga test na oczy IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 12.01.05, 17:55
                                            Jak dobrze popatrzysz to autora tekstu znajdziesz - podpowiedz:
                                            jest podany w pierszej czesci przytoczonego tekstu: 2 razy (w mojej referencji
                                            brak literki "h" przepraszam), i w ostatniej czesci na samym koncu - mozesz tez
                                            znalezc dane numeru GZ gdzie byl opublikowany.
                                            Szukajcie z znajdziecie.
                                            A jesli moje zdanie cie interesuje - wszystkie posty "aga" to ja. Znajdziesz w
                                            nich "pare uwag".
                                    • Gość: BRO Re: coś Ci powiem judyo8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 17:05
                                      Gość portalu: Judyta napisał(a):
                                      > Chyba bedziemy musieli sie zgodzic, ze sie nie zgadzamy. Nie jest to zreszta
                                      > roznica zdan az tak powazna.
                                      > W tym duchu, mozna by powiedziec, ze sami sobie bylismy winni rozbiorow, czy
                                      > IIWS, bo stworzylismy warunki korzystne dla tego rodzaju wydarzen.

                                      No coz, nie zgadzac sie rozumnie to nie taka zla rzecz, prawda? :)
                                      Mysle jednak, ze jest roznica pomiedzy holubieniem nikczemnosci (a do
                                      nikczemnosci zaliczam zarowno pruska hardosc jak i polskie sobiepanstwo) a
                                      cierpietnictwem za winy nie swoje.

                                      Dzis postawa Franza to woda na mlyn sobiebanskich oszolomow zarowno spod znaku
                                      czerwonej SLD jak niewiemjakiej LPR i im podobnych.
                                      Zaczynalo sie zawsze od pyskowek, ze ktos jest lepszy od tego innego i jemu sie
                                      nalezy wiecej niz temu drugiemu.
                                      Nie chodzi mi o to, zebym winil kazdego Niemca czy Slazaka. Chodzi o to, ze
                                      taki wlasnie Franz powinien milczec.

                                      Pamietam jak w mojej rodzinnej wsi w latach 60-tych pojawil sie Niemiec, ktory
                                      urodzil sie w domu, w ktorym i ja sie urodzilem ale juz po wojnie.
                                      Sasiedzi (miejscowi) przyszli zapytac Ojca czy zgodzilby sie wpuscic tego
                                      Niemca do domu? On chcial popatrzec na stare katy. Ojciec zgodzil sie bez
                                      chwili wahania. Bylem wtedy nastolatkiem i dobrze wydarzenie pamietam. Ojciec
                                      wtedy powiedzial mniej wiecej tak: Mnie wojna przypedzila tutaj ale moje serce
                                      zostalo tam pod Zbarazem. Sam chetnie popatrzylbym na swoje stare katy ale tam
                                      wszystko splonelo. Od tego, ze ja temu Niemcowi zabronie, mi nie przybedzie. Ja
                                      go dobrze rozumiem. Niech przychodzi i patrzy.
                                      I ten Niemiec przyszedl. Popatrzyl z lezka w oku na swoje "stare katy", ktore
                                      staly sie moim domem rodzinnym i odjechal.
                                      Czy tym gestem moj Ojciec zaskarbil jakis cieply odruch w tym czlowieku? nie
                                      wiem. Ale przynajmniej byla taka szansa.
                                      Tak wlasmnie rozumiem wspolne ukladanie sobie zycia, dazenie do poprawnych
                                      relacji miedzy narodami. Choc przeciez byla to relacja miedzy dwoma ludzmi.
                                      Gdy natomiast czytam wypowiedz Franza, nie moge zbyc jej milczeniem.
                                      Bo ta wypowiedz odgrzewa stara spiewke...

                                      Tak wiec Judyto nie zamierzam obciazac w nieskonczonosc winami kogokolwiek.
                                      Ale tez nie moge sie zgodziec gdy taki Franz na Slasku albo Polacy w Jedwabnem
                                      chca powiedziec: "Nic takiego sie nie stalo, z powodu czego powinno nam byc
                                      przykro".
                                      Nawet jesli nikt z moich bliskich, ani ja nie jestem winny jedwabienskich
                                      wydarzen. To przykro mi, ze posrod nas byl ktos taki. Wiem, ze to nie jest
                                      wiele.
                                      Ale tez wiem, jak mnie rozbraja postawa mlodego Niemca, ktory przyjezdza od
                                      Oswiecimia by polozyc kwiaty pod sciana smierci.
                                      Powie ktos, gesty. Gdy niczego innego juz zrobic nie mozna, i gest jest wazny.

                                      Pozdrawaim
                                      BRO
                                      • Gość: aga be careful IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 17:40
                                        BRO, jak tak dalej bedziesz afiszowal sie z twoim poczuciem odpowiedzialnosci
                                        za Jedwabne to uslyszysz tak jak ja kiedys - "aga, czy ty zamierzasz przejsc na
                                        judaizm", lub jak - patrz wyrzej - "pozdrowienia dla francuzkich zydow".
                                        Poki co pozdrowienia dla tak rzadkich braci ktorych piecze ogien piecow
                                        krematoryjnych i stodol podpalonych przez sasiadow, dawno i mniej dawno temu,
                                        choc go nie doznali na wlasnej skorze.
                                      • Gość: Drzistula Re: coś Ci powiem judyo8 IP: 217.173.203.* 07.01.05, 19:40
                                        Przestałam od jakiegoś czasu zaglądać na forum, bo poza pyskówkami i promocjami
                                        lokalnych polityków rzadko można było trafić na ciekawą dyskusję. Może dlatego,
                                        że również Was Judyto i BRO nie było.
                                        Podjęliście zainicjowany przez Agę ważny problem, który od jakiegoś czasu mnie
                                        nurtuje. Musze przyznać, że bardzo podobnie jak BRO zareagowałam na zbrodnię w
                                        Jedwabnem.
                                        Mogę tylko częściowo zgodzić się z uniwersalizacją zbrodni, tzn. o tyle, że
                                        zbrodniarzami mogą stac sie ludzie bez względu na przynależność narodową. Jednak
                                        nie znaczy to, że zbrodniarzem może zostac każdy, ponieważ - jak twierdzi
                                        Gombrowicz - istnieje sytuacyjny czy interakcyjny determinizm. Mozna mówić co
                                        najwyżej o uwarunkowaniu zachowań jednostki. Ma ona bowiem nawet w systemie,
                                        który zniewala, możliwość zachowania wolności wyboru, chociaż zwykle wiąże sie
                                        to z wysoka ceną. Przykładem takiej wolności jest postawa Rumuna Iuliusa Filipa,
                                        o którym można dzisiaj przeczytać:
                                        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2481636.html.
                                        Nie mógł pogodzić się z tym, że jego wspólmieszkańcy żyją w strasznej nędzy.
                                        Chociaż on jako podoficer był w lepszym położeniu, bo w systemie totalitarnym
                                        żołnierze, policjanci byli uprzywilejowani, to jednak kierując się współczuciem
                                        napisał do tyrana i poniósł konsekwencje - wyrzucono go z wojska. Potem, był
                                        torturowany i spędził wiele lat w więzieniu za wyrażenie solidarności z NSZZ
                                        "S". Odmówił też podpisania lojalki i deklaracji współpracy za cenę kolejnego
                                        roku w więzieniu.
                                        Dzisiaj jest bohaterem, bo taka niezłomność jest niezwykle rzadka, a obecnie
                                        chyba nieszczególnie ceniona przez wielu. Jednak, gdyby nie było takich ludzi,
                                        którzy kierując sie zwykłą przyzwoitością lub swoim systemem wartości, nie
                                        godzili się na zniewolenie i byli gotowi płacić za to cenę najwyższą (ok. 40
                                        tys. ofiar stalinowskiego terroru, tysiące wywiezionych na Syberię, a także
                                        późniejszych ofiar czy więźniów i internowanych), to mielibyśmy dzisiaj Koreę Pn.
                                        Tak więc określona sytuacja, model stosunków, system interakcji oparty na
                                        donosicielstwie i zniewoleniu może wyjaśniać, dlaczego ludzie przestają kierować
                                        się przyzwoitością, czy przyswojonymi wartościami i ulegają
                                        zinstytucjonalizowanej przemocy, jednak nie powinno to być usprawiedliwieniem.
                                        Zgadzam sie z Gombrowiczem, że konieczne jest uwewnętrznienie winy i to nie
                                        tylko za zbrodnie, ale też z powodu grzechu zaniechania.
                                        Taki grzech popełniali ci Niemcy, którzy patrzyli się na pędzonych tuż przed
                                        końcem wojny więźniów obozów koncentracyjnych i nie rzucili im chleba, nie
                                        podali wody. Jak pisze Robert Gellately w Backing Hitler.Consent and coersion In
                                        Nazi Germany, Oxford 2001, tylko nieliczni podawali żywność czy wodę lub
                                        okazywali współczucie, a jednak byli tacy! Podobnie można przeczytać w
                                        dokumentach NKWD, że zwolniono z łagrów 631 Polaków, którzy zostali tam
                                        deportowani po wojnie, bo nie ulegli propagandzie nienawiści do wszystkich
                                        Niemców i im pomagali. Podobnie Twój ojciec BRO wyłamał się z powszechnej
                                        niechęci do Niemców i zaprosił poprzedniego właściciela do domu, bo po prostu
                                        rozumiał jego uczucia i kierował się współczuciem.
                                        Zdaję sobie sprawę, że często dylemat ulec czy nie ulec presji systemu lub
                                        otoczenia bywa dramatyczny. Dlatego dzisiaj, kiedy odwaga staniała, powinniśmy
                                        cenić tych, którzy mieli ją w czasach, kiedy zwykłe człowieczeństwo było
                                        wystawiane na próbę.
                                        Uważam, że NSZZ "Solidarność" powinna wystąpic o odznaczenie do prezydenta RP, a
                                        my moglibyśmy się złożyć (zrobić zbiórkę) i wesprzeć tego niezwykle skromnego
                                        bohatera z Rumunii.
                                        • Gość: aga Slaskie drzewa IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 08.01.05, 09:12
                                          Agedotka:
                                          corka kolezanki, 12 lat, napisala wypracowanie na konkurs szkolny - zabytek
                                          przyrody w mojej miejscowosci. Jej wypracoanie nosilo tytul : "Korzen"
                                          Postanowila opisac historie najtarszego drzewa we wsi, ktore zostalo zciete
                                          gdyz zagrazalo zawaleniem sie na stodole przy ktorej roslo. Pozostal po nim
                                          tylko pieniek - pieniek ktory dla tej dziewczynki byl sladem przypominajacym
                                          jej jej wlasna przeszlosc - latem dzieci spotykaly sie pod drzewem. Postanowila
                                          zrobic wywiady ze starymi mieszkancami wioski aby dowiedziec sie jak oni
                                          zapamietali to drzewo. Dziewczynka dowiedziala sie ze drzewo zasadzili Niemcy,
                                          przed wojna - co bylo dla niej dowodem na to ze bylo to najstarsze drzewo we
                                          wsi. Zapytalam jej - a gdize sie podziali ci Niemcy co zasadzili to drzewo?
                                          Umarli - odpowiedziala. Bo to bylo dawno temu, przed wojna, oni juz nie zyja. A
                                          skad sie wzieli tu Polacy? Z gor przyjechali. A skad sie wzieli Niemcy -
                                          Kazimierz Wielki ich sprowadzil.
                                          Tak to dzisiaj wciaz wyglada - regionalizm taki modny ale uczniowie opolskich
                                          szkol wciaz nie slyszeli o zmianie granic i przesiedleniu. Boje sie ze jesli
                                          szkola sie tego zadania nie podejmie, to te dzieci ktore przeciez szukaja
                                          prawdy - wyrosna na takich niedouczonych jak wielu z tych ktorzy sie na tym
                                          forum wypowiedzieli.
                                          Po rozmowie z dziewczynka ktorej opowiedzialam jak to z tymi Niemcami bylo,
                                          stwierdzila ona - "Fajnie by bylo ich odnalezc - dowiedzielibysmy sie jak oni
                                          na to drzewo patrzeli." Mala wszystko zrozumiala. Nadzieja w modym pokoleniu -
                                          jesli sie go nie zmarnuje.
                                        • Gość: S Re:do drzistuli o obozach IP: *.proxy.aol.com 10.01.05, 06:27
                                          No i tutaj widac jaka jest wiedza o wojnie holokauscie itd
                                          Piszesz ze pod koniec wojny pedzonym do obozow Zydom Niemcy nie rzucali chleba.
                                          Otoz obozy te znajdowaly sie na terenach polskich,wiec jesli ktos im chleba nie
                                          rzucal to byli to Polacy
                                          • Gość: aga marsz smierci IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 10.01.05, 17:17
                                            Dobrze ze to wspominasz ale nie calkiem masz racje :
                                            www.auschwitz-muzeum.oswiecim.pl/html/pl/historia_KL/marsze_smierci_ok.html

                                            Nie ma co spekulowac.
                                            Kiedy patrze na krzyze przy drodze Prudnik Nysa - upamietniajace ofary polegle
                                            czesto z przepicia, mysle sobie czy ktos pamieta tych co padli w tym samym
                                            miejscu byc moze z wycieczenia?
                                          • Gość: Drzistula Re:do drzistuli o obozach IP: 217.173.203.* 10.01.05, 22:38
                                            Zanim zarzucisz niewiedzę przeczytaj uważnie jeszcze raz to zdanie> "Taki
                                            grzech popełniali ci Niemcy, którzy patrzyli się na pędzonych tuż przed
                                            końcem wojny więźniów obozów koncentracyjnych i nie rzucili im chleba, nie
                                            podali wody. Jak pisze Robert Gellately w Backing Hitler.Consent and coersion In
                                            Nazi Germany, Oxford 2001, tylko nieliczni podawali żywność czy wodę lub
                                            okazywali współczucie, a jednak byli tacy! " Wśród tych więźniów ewakuowanych
                                            obozów byli też nieliczni Żydzi. Jednak w większości to byli Polacy lub
                                            więźniowie innych narodowości.
                                            Jeśli kwestionujesz ustalenia brytyjskiego historyka, który podaje, ze w tych
                                            marszach smierci zginęło ponad 250 tys. ludzi w ostatnich miesiącach wojny, to
                                            może uwierzysz relacji naocznego świadka niemieckiego pisarza Horsta Bienka.
                                            Oto cytat z Reise in die Kindheit *Podróż w krainę dzieciństwa": Das
                                            Konzentrationslager Auschwitz war evakuiert worde, und auf ihrem Fussmarsch
                                            sind die Haeflinge auch durch Gleiwitz gezogen, Tausende, vielleicht
                                            Zehntausende, sie marschirten durch die Kronpronzenstrasse, ich sass in der
                                            Strassbahn und sah, wie die Haeflinge auf Seite der Strasse gepruegelt wurden,
                                            um uns Plaz zu machen. Alle haben diesen Zug gesehn, die Leute standen am
                                            Strassenrand und bekreuzigten sich, sie wussten, dass es kein gutes Ende nehmen
                                            wuerde, nich fuer sie, nicht fuer die Stadt, nicht fuer das Reich."
                                            Polskie tł.:"Ewakuowano obóz koncentracyjny w Oświęcimiu i pieszym pochodem
                                            więźniowie ciągnęli także przez Gliwice, tysiące, moze dziesiątki tysiecy
                                            więźniów maszerowało ulicą Kronprinzenstrasse, siedziałem w tramwaju i
                                            widziałem, jak pod razami pałek zganiano więźniów na jedną strone ulicy, aby
                                            nam zrobić miejsce. Wszyscy widzieli ten pochód, ludzie stali przy drodze i
                                            czynili znak krzyża, wiedzieli, ze to nie wrózy dobrego konca dla nich, dla
                                            miasta, dla Rzeszy".
                                            • Gość: aga cos tu nie gra IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 11.01.05, 11:36
                                              Wśród tych więźniów ewakuowanych
                                              > obozów byli też nieliczni Żydzi. Jednak w większości to byli Polacy lub
                                              > więźniowie innych narodowości.

                                              Cos mi tu nie gra? Jesli ofiarami Oswiecimia byli w najwiekszej proporcji
                                              Zydzi - Francuzi, Wlosi itd ktorzy byli w obozie byli tam - najczesciej -
                                              dlatego ze mieji zydowskie pochodzenie - ci wiezniowie "innych narodowosci"
                                              byli przewaznie Zydami - to dlaczego wsrod pedzonych tylko nieliczni byli
                                              Zydami? Dlatego ze jedynie nie-Zydzi mieli szanse doczekania wyzwolenia obozu?

                                              Uwaga : nie wiem czy to zostalo poprawione ale za czasow mojej wizyty na
                                              pomniku byla lista ofiar wedlug ich narodowsci i Zydzi byli na samym koncu.
                                              Wiem ze dla Polakow to byl szok ostatnimi czasy ale myslalam ze to juz dotarlo
                                              do swiadomosci ze Oswiecim byl "obozem Zaglady" miala w nim miejsce Shoah,
                                              Holokaust - do znaczy stuzyl eksterminacji Zydow. Co oczywiscie nie znaczy ze
                                              nie bylo tam ofiar nie-Zydow.

                                              Ta sprawa byla juz poruszana w 68 - afera encyklopedzistow. W 68 uznano ze
                                              Oswiecim byl dla 1)glownie dla Polakow 2)pobocznie dla Zydow. Myslalam ze ten
                                              stereotyp juz nie dziala?
                                              Nie rozumiem - dlaczego ofiarami marsu smierci byli "nieliczni Zydzi"?


                                              • Gość: Drzistula Re: cos tu nie gra IP: 217.173.203.* 12.01.05, 02:16
                                                Po pierwsze zwróć uwagę, że pisałam w liczbie mnogiej o obozach koncentracyjnych
                                                - nie tylko o Auschwitz. Marsze smierci były także z obozów: Bergen-Belsen,
                                                Sachsenhasen/Oranienburg, Buchenwald, Grossrosen, Dora-Mittelbau, Stutthof itd.W
                                                tych obozach więźniowie Żydzi byli w mniejszości,przetrzymywano w nich więźniów
                                                politycznych, przymusowych robotników, homoseksualistów, świadków Jehowy. Np. An
                                                estimated 199,400 prisoners passed through Mauthausen between 1938 and May 1945.
                                                Of these about 119,000 prisoners are believed to have died in Mauthausen and its
                                                subcamps. A third of them were Jewish.
                                                Właśnie dlatego, że byli Żydami w Auschwitz podlegali eksterminacji bez
                                                rejestracji, tatuowania numerow.W wyniku selekcji pozostawiano przy życiu
                                                jedynie nielicznych kierowanych do pracy, których rejestrowano. Pozostali
                                                najczęściej prosto z rampy szli do gazu w obozie zagłady Birkenau. Czy czytałas
                                                o losie węgierskich Żydów, którzy zostali przywiezieni do Auschwitz 1944? W
                                                ciągu ok. 4 miesięcy przywieziono do Auschwitz ponad pół miliona osób, zwłaszcza
                                                Żydów węgierskich, w większości przeznaczonych do natychmiastowej zagłady
                                                (uznanych za zdolnych do pracy kierowano w głąb Rzeszy lub do podobozów
                                                usytuowanych przy zakładach przemysłowych). Wraz z Żydami węgierskimi do obozu
                                                przybył także Höss, który został pełnomocnikiem akcji ich zagłady.
                                                Od 12 sierpnia do października 1944 r. przywożono do obozu ludność z Warszawy,
                                                ujętą podczas Powstania. Z obozu przejściowego w Pruszkowie przywieziono
                                                kilkanaście tysięcy osób. Po krótkim pobycie w Auschwitz więźniów tych wysyłano
                                                w głąb Rzeszy".
                                                19 I- do więźniarek ewakuowanych z Birkenau dołączono więźniarki z podobozu w Rajsku
                                                - ewakuacja podobozów Monowitz, Trzebinia, Gleiwitz I, II, III, IV,
                                                "Bismarckhütte", "Günthergrube", Tschechowitz, Golleschau, "Hubertushütte",
                                                Hindenburg, "Charlottegrube", Althammer, Neustadt, "Fürstengrube", a także
                                                Birkenau i Auschwitz.
                                                Obóz Auschwitz to też 40 różnych podobozów pracy, w których przetrzymywano
                                                również więźniów innnych narodowości. Ginęli oni w wyniku głodu i brutalnego
                                                traktowania, nie podlegali masowej eksterminacji.

                                                27 I- o godzinie 15.00 do obozów Auschwitz i Birkenau wkroczyły pierwsze
                                                grupy zwiadowców radzieckich, a za nimi żołnierze 60. Armii Pierwszego Frontu
                                                Ukraińskiego. W obozach znajdowało się jeszcze 7000 chorych więźniów.

                                                Niestety, jakoś nie jest powszechnie znane, że naziści stworzyli system, który
                                                obejmował 15 000 obozów i podobozów. Żydów w większości kierowano do obozów
                                                zagłady, w pozostałych obozach przetrzymwano obok Żydów więźniów podbitych
                                                krajów, a na terenie Niemiec znaczącą liczbę stanowili niemieccy przeciwnicy
                                                polityczni.
                                                www.jewishvirtuallibrary.org/jsource/Holocaust/cclist.html
                                                To jest zadziwiające, że pisałam o ewakuacji obozów - oczywiście z Auschwitz
                                                wśród ewakuowanych większość stanowili Żydzi - a ty mi wyjeżdżasz z
                                                komunistycznym mitologizowaniem.Zapewniam Cię, że zmieniono tablicę, a w
                                                encyklopedii PWN z 1995 roku możesz przeczytać: "Na podstawie szczątkowej
                                                dokumentacji można przyjąć, że w Auschwitz zamordowano ok. 1,5 mln więźniów, w
                                                tym ok. 90% stanowili Żydzi".
                                                Ofiarami marszów śmierci byli nieliczni Żydzi, którzy przeżyli (powinnam była
                                                napisać - to był skrót myslowy), bo podlegali eksterminacji w obozach zagłady.
                                                Pisałam o ewakuacji także obozow koncentracyjnych (dane Gellatelego odnosiły się
                                                do więźniów wszystkich obozów, ktore były ewakuowane - nie tylko Auschwitz). Mam
                                                nadzieję, że uspokoiłam Ciebie i zapewniam Ciebie, że szokiem było dla
                                                niewykształconych Polaków to, że Auschwitz-Birkenau był obozem zagłady Żydów, a
                                                dla Polaków miejscem kaźni.

                                                • Gość: aga Teraz gra IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 12.01.05, 11:09
                                                  Wielkie dzieki za te precyzje.
                                                  Moja uwaga spowodowana byla twoim skrotem myslowym - fora im sprzyjaja - ale
                                                  tez moim przewrazliwieniem, bo wielu opiera swoje myslenie na skrotach
                                                  myslowych. Nie posadzalam cie o komunityczne mitologizowanie bo twoje
                                                  wypowiedzi wskazuja na cos zgola innego. Gratuluje - wyjatkowej, niestety:) -
                                                  wiedzy w tych sprawach.
                                                  O wegierskich Zydach wiem, bylam na wystawie im poswieconej. A jutro w
                                                  Bibilotece narodowej w Paryzu zaczyna sie 3 dniowe seminarium o stosunkach
                                                  polsko-zydowskich. Jesli czytasz francuski moge ci poslac program.
                                                • Gość: M I co to ma wspolnego z radnym Matheja???? IP: *.proxy.aol.com 13.01.05, 07:09
                                                  moze otworzycie nowy watek dyskutanci!
                                      • Gość: Edmund Re: coś Ci powiem judyo8 IP: *.dip0.t-ipconnect.de 11.01.05, 01:38
                                        Polacy ofiary, Niemcy sprawcy? daj sobie juz spokow BRO z tym bezsensem!
                                        i nie zapomnij o wypedzeniu! Twoj ojciec nie mieszkal na swoim!
                                        • Gość: Drzistula Re: coś Ci powiem judyo8 IP: 217.173.203.* 11.01.05, 02:12
                                          Wcześniej rodzice Eriki Steinbach czy Prezydenta Horsta Koehlera też nie
                                          mieszkali na swoim, podobnie jak setki tysięcy Niemców z Rzeszy, państw
                                          nadbałtyckich, Besarabii, Słowenii, Południowego Tyrolu
                                          przesiedlonych w ramach akcji Heims in Reich i General Plan Ost. Może
                                          zastanowisz się, do czego prowadzi taka wyliczanka, kto dzisiaj jest na swoim,
                                          a kto nie jest na byłych wschodnich terenach niemieckich i na byłych Kresach II
                                          RP.
                                          • judyta8 Re: coś Ci powiem judyo8 11.01.05, 11:00
                                            Co nie zmienia faktu, ze wielu mieszkalo "na swoim" i zostalo wypedzonych lub
                                            zpolonizowanych i odebrano im tozsamosc narodowa.... Masz racje, takie
                                            wyliczanki nie maja sensu, ale jestem przeciwna pogladom, ze tylko dlatego, ze
                                            to Niemcy rozpoczeli IIWS, zaden Niemiec, czy Slaski Niemiec nie ma prawa do
                                            okreslania siebie ROWNIEZ jako ofiary i do mowienia, ze byli wsord nich tacy,
                                            ktorzy zostali wypedzeni, ktorym odebrano wlasnosc, i ktorzy nie zawiniwszy
                                            nikomu, poniesli szkode.

                                            Tak czytam wypowiedzi tutaj i zastanawia mnie czy faktycznie tacy wszyscy tutaj
                                            heroiczni czy moze brakuje nam samokrytycyzmu.... Bo ja, osobiscie, nie wiem
                                            jak zachowalabym sie gdyby moj kraj najechal inny. W jakiekolwiek imie. Czy
                                            dlatego, ze nie protestowalam przeciwko wojnie w Iraku jestem winna smierci
                                            tysiecy Irakijczykow?... Wedlug BRO, jesli jestes synem tego, kto otwarcie
                                            przeciwstawial sie hitleryzmowi, jestes OK, natomisat jesli twoj dziedek szedl
                                            na Stalingrad, lub w ogole biernie poddawal sie woli swojego panstwa to masz do
                                            konca zycia milczec i nie wolno ci powiedziec ze i tobie wyrzadzono krzywde...
                                            Czy naprawde uwazamy, ze jestesmy tacy heroiczni? Czy wszyscy, ktorzy potepiaja
                                            tych, ktorzy "nie rzucali chleba", moga z cala stanowczoscia stwierdzic, ze w
                                            ich sytuacji zachowali by sie inaczej? W ICH SYTUACJI????? Bo przeciez nie
                                            mozemy wiedziec, co ci ludzie czuli? Moze byli zimni jak glazy i okrutni? A
                                            moze byli przestraszeni? Moze 5 lat wojny wyrobilo w nich poczucie leku? Moze
                                            mimo tego ze wiedzieli, ze jest koniec wojny irracjonalnie spodziewali sie ze
                                            zza wegla wyskoczy SSman i ich zastrzeli za gest zyczliwosci?... Latwo nam
                                            wszystkim oceniac ludzi z punktu widzenia naszego cieplego fotela. Ja nigdy nie
                                            potepie ani tych, ktorzy wydawali innych, aby uchronic wlasna skore, ani tych,
                                            ktorzy mysleli o przetrwaniu wlasnej rodziny, nawet, jesli musieli to robic
                                            kosztem innych.

                                            Do wszystkich, ktorzy tak heroicznie mowia o odpowiedzialnosci - czy Wasze
                                            donacje dla fiar Tsunami, glodujacej Afryki czy samotnej starszej pani z
                                            trzeciego pietra upowazniaja was do potepiania tych, ktorzy "nie rzucali
                                            chleba"?.... Ja siebie znam, i choc staram sie jak moge, to do rzucania
                                            kamieniem mi nie spieszno... Polecam Dekalog Kieslowskiego. Szczegolnie czesc
                                            8. Pozwala nad wieloma rzeczami sie zastanowic....
                                            • Gość: aga rekomendacje IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 11.01.05, 11:07
                                              Polecam "Dogville" Larsa von Trier.
                                            • Gość: Drzistula Re: coś Ci powiem judyo8 IP: 217.173.203.* 12.01.05, 02:57
                                              Właśnie Niemcy mają prawo patrzeć na siebie jako ofiary, ale na pierwszym
                                              miejscu byli ofiarami skutków zbrodniczej polityki III Rzeszy, a dopiero na
                                              drugim ofiarami jak to określiła Hirsch "zemsty ofiar".
                                              Raczej chodzi o to, że należy pamiętać i cenić tych, którzy mieli odwagę
                                              przeciwstawić sie zbrodniczemu systemowi, rzucać żywność pędzonym jeńcom
                                              sowieckim czy więźniom oboów koncentracyjnych i rozumieć dlaczego większości
                                              brakowało odwagi.
                                              Jeszcze raz podkreślę, gdyby wszyscy ulegali presji systemu nie byłaby możliwa
                                              jego zmiana.
                                              Nie wiemy, jak zachowalibysmy się w sytuacji ekstremalnej, ale wiemy, jakie
                                              zachowanie jest godne pochwały, a jakie przejawem oportunizmu czy podłości.
                                              Powinniśmy pamiętniać o tych, którzy mieli odwagę zachowywać się zgodnie ze
                                              swoim sumieniem - jak pewien niemiecki żołnierz, który opowiadał, że w dawał
                                              Rosjanom chleb, bo na pierwszym miejscu był chrześcijaninem, na drugim
                                              Ślazakiem, a dopiero na końcu Niemcem.
                                              Nie napisałam, że ci, którym brakuje odwagi zasługuja na potępienie.
                                              Eksponowałam drugą stronę, że właśnie "w ich sytuacji" byli odważni.
                                              Różnię się z Tobą w ocenie wydawania na smierć innych, aby ratować własną skórę.
                                              Sądy podziemne AK takich szmalcowników skazywali na śmierć.
                                              Jestem zdania, że podłość pozostaje podłością, chociaż można dostrzegać tzw.
                                              okoliczności łagodzące.
                                              Właśnie się zastanawiamy - wiemy, że ludzie nie są aniołami, że mogą zachowywać
                                              się różnie, ale jeśli nie będziemy cenić tych, ktorzy mieli odwagę odmówić
                                              wykonania zbrodniczych rozkazów, ratować Żydów pomimo kary śmierci jak np.
                                              żołnierz Wehrmachtu Anton Schmidt, przeciwstawiać się zbrodniczemu reżimowi, to
                                              faktycznie nie będziemy mogli oczekiwać, że w przyszłości będą ludzie zdolni do
                                              oporu wobec zbrodni.
                                              Zapewniam Cię, że właśnie samokrytycyzm skłania mnie do takich sądów.
                                              Zgadzam sie z Agą, że tylko, jeśli dostrzeżemy winę naszych przodków, dokonamy
                                              moralnej oceny ich czynów, możemy mieć busolę na przyszłość. Ich winy bedą dla
                                              nas ostrzeżeniem, jak nie należy postępować, a nieliczni bohaterowie dostarczą
                                              świadectwa, że można nawet w najczarniejszych czasach mieć odwagę, żeby dążyć do
                                              zmiany w imię humanistycznych wartości.
                                        • Gość: aga grochem o sciane IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 11.01.05, 11:03
                                          Nie chodzi o to kto zrobil wiecej zlego, polskie winy nie zatuszuja
                                          niemieckich, niemieckie czy sowieckie nie zatuszuja polskich. Rachunek sumienia
                                          ma sens jesli zaakceptuje sie wine, swoja lub grupy z ktora sie utozsamiasz,
                                          poczym zastanowisz sie czy mozna ja naprawic i jaka cene jestes gotowy zaplacic
                                          aby ja naprawic. A naprawianie win jest naprawianiem jesli nie prowadzi do
                                          nowych krzywd. Dzieki tej logice - po 2ej wojnie swiatowej Niemcy nie zostaly
                                          pozostawione samym sobie - plan Marshalla pomogl im sie otrzasnac. Po 1ej
                                          wojnie dominowala logika zemsty, jej efektem byl Hitler.
                                          Jesli chodzi o nasze pokolenie - nacjonalizm nam pokazal co pokazal, czas
                                          myslec inaczej. Jak to ujal niemiecki wlasciciel domu w liscie ktory wmurowal w
                                          sciane (pisany w 1926) i ktory odnazl moj ojciec (1999) : "Ten dom nie jest moj
                                          ani tego ktory bedzie w nim mieszkal po mnie."
                          • Gość: franz Re: coś ci się pojebało,gościu! IP: 213.17.241.* 12.01.05, 10:28
                            Chce tylko aby kiedys moje dzieci mogly na slasku zyc jak Niemcy bo nimi beda,
                            nie mozna z pokolenia na pokolenie zmieniac narodowosci. Chce aby byly na slasku
                            niemieckie szkoly. Ten region musi byc dwujezyczny, mieszka tutaj najwieksza
                            mniejszosc narodowa. Odpowiedzialnosc zbiorowa piszesz a dlaczego tylko slazacy
                            zostali poszkodowani a Bawarczycy, Westfalczycy i inni mieszkaja nadal w
                            Niemczech. To nie jest takie proste. Cos jednak z tego wyszlo dobrego - znam
                            biegle dwa jezyki no i oczywiscie nasza slaska gware.
                            • Gość: aga zyczenia IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 12.01.05, 11:37
                              Franz, a wiesz co mi sie marzy? Zeby miec mozliwosc was "Slazakow" poznac.
                              Wychowalam sie w poludniowej - naplywowej czesci opolskiego i - szczerze - nie
                              bylo mi dane ani jednego Slazaka poznac! Segregacja na opolszczyznie jest
                              faktem i nasze pokolenie musi cos z nia zrobic.
                              Z moich ostatnich obserwacji wynika ze cos sie zmienia. Na przyklad - za PRLu
                              ta segregacja byla podtrzymywana - system rejonizacji i siatka ekonomiczna na
                              przyklad sprawial ze ludzie ze slaskich i naplywowych wiosek nie mogli sie
                              spotkac - geograficznie byli kierowani w inne strony. Ciekawe ze teraz - upadek
                              calego tego systemu - upadek PKS'u jest zwierciadlem tego konca pewnej epoki -
                              pozwala ludziom poruszac sie "inaczej" : ludzie z wioski A kiedys jechali na
                              zakupy autobusem do miasta A naplywowego, 20 km od wioski, teraz jada
                              samochodem do miasteczka B slaskiego, 10 km od ich wioski. I tam odkrywaja
                              Slazakow po 60 latach!!! Slazakow takich jak pani XX ktora piecze pyszne ciasto
                              i sprzedaje je - w duzej proporcji - naplywowym bo Slazacy w duzej proporcji
                              pracuja w Niemczech.
                              Nie wiem czy sie ze mna zgodzisz ale dla mnie - saksy sa duzym
                              niebezpieczenstwem dla Slazakow. Tutejsi - bo od zawsze na tej ziemi - dzisiaj
                              sa czesto goscmi w ich ojczyznie. Te przedluzone pobyty w Niemczech sprawiaja
                              ze Slazacy nie tworza juz tutaj jakiejs solidnej kultury - bo choc upiekszanie
                              domow jest elementem kultury - jest to kultura przez male "k".
                              Wiec co mi sie jeszcze marzy - to zeby slazacy i naplywowi (bo ci tez masowo
                              pracuja zagranica) mogli zaczac zyc u siebie - i cos robic w tym regionie
                              zamiast zostawiac go na pastwe pazernych elit - ktore tym co wyprawiaja
                              osmieszaja te region na caly kraj.
                              • Gość: Franz Re: zyczenia IP: 213.17.241.* 12.01.05, 15:00
                                Slaska inteligencja jest w Niemczech. Wszyscy wyksztalceni i zdolni dawno
                                wyjechali albo zostali zaraz po wojnie wypedzeni.No i w efekcie mamy teraz taki
                                obraz slazaka jaki mamy. W dodatku nie ma motywacji do nauki bo ponoc lepiej do
                                Holandii albo do Niemiec jechac. Ja pracowalem troche i w Holandii i w Niemczech
                                ale tylko przez wakacje. Jestem slazakiem i tu jest moje miejsce, gdzie indziej
                                zawsze bede nie na swoim. Slask powinien byc dwujezyczny i nikt nie powinien
                                miec z tym problemu ale sie z tego cieszyc. Wystarczy spojrzec na poludniowy Tyrol.
                        • Gość: Marian z Australii NIE PROWOKUJCIE POLAKOW IP: *.vic.bigpond.net.au 07.01.05, 12:41
                          Nie udawaj aniolka bo masz rogi. Jestescie winni bo glosowaliscie na Hitlera.
                          On przegral wojne a wy z nim. A przegrany musi placic. Zwycieskie mocarstwa -
                          nie Polacy - postanowily was wygnac do Niemiec. Dziekuj Bogu, ze cie ta
                          tragedia ominela i siedz cicho, bo 37 mln Polakow moze latwo zasrac
                          (przepraszam) 150 000 Szwabow mieszkajacych w Polsce!!!
                          Slask jest polski i pozostanie polski chociazby tylko dlatego, ze ponad 90%
                          jego mieszkancow to Polacy. Przed wojna byly to tereny mieszane etnicznie stad
                          mogly nalezec do silniejszych Niemiec. Nawet Hitler mialby dzisiaj trudnosci z
                          wysiedleniem czy wymordowaniem 5 milionow Polakow-Slazakow (a tym bardziej z 14
                          mln Polakow mieszkajacych na Ziemiach ODZYSKANYCH).
                          Tysiacletniej Rzeszy juz nigdy nie bedzie! Dlatego radze nie podskakiwac, bo
                          jak zdenerwujecie Polakow to nawet Europa was nie ochroni! I tak bedziesz
                          zmuszony uciekac do swoich Niemiec!!!!! Lepiej jest wiec zyc w zgodzie, a nie
                          rodzic nowe wasnie i tragedie.
                          Pisze to Polak, ktory latwo by otrzymal paszport niemiecki.
          • Gość: Polen Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 06.01.05, 10:33
            Pier...ny krzyżaku won do Reichu, bedzies kopouny w dupa bez swoich ukouchonych
            szfabuffff
            • Gość: v. Polen Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 06.01.05, 11:25
              Gość portalu: Polen napisał(a):

              > Pier...ny krzyżaku won do Reichu, bedzies kopouny w dupa bez swoich
              ukouchonych szfabuffff.
              ???
              Hallo Polen,
              versuche es noch einmal.
              Leider habe ich garnichts von den was Du hier geschrieben hast verstannden.



          • synziemi Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. 14.01.05, 08:16
            Gość portalu: v. Polen napisał(a):

            > Biercie wasze godla i idzcie do diobla.
            > Wto wous tukej prosiol?

            "Tukej" to gdzie? Monachium? Hamburg? Kolonia?
    • Gość: Tomek Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.interserv.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.01.05, 13:34
      mieszkalem przez 20 lat w opolskiem i bardzo lubie ten region, tu spedzilem
      cale swoje dziecinstwo, tu gralem w pilke nozna, tu sie uczylem (teraz pracuje
      w Krakowie) Jednakze nigdy nie moglem zniesc tego wszedobylskiego panoszenia
      sie pseudoniemieckich oszolomow !!!ktorzy zawsze chca byc bardziej niemieccy
      niz sami niemcy. A juz dzialania majace na celu ingerencje w polskie symbole,
      ktore sa duma naszego narodu uwazam za skandal. Niestety "drodzy" niemiaszkowie
      ŚLĄSK OPOLSKI pozostanie zawsze polski czy wam sie to podoba czy nie , no a
      jezeli wam sie to nie podoba to droga wolna i nikt za wami nie bedzie tesknil.
      A tak a propos chyba wszyscy wiedza czemu niemcy sa najbrdziej nielubianym
      narodem w Europie? heheheh
      • Gość: v.Polen Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 06.01.05, 13:51
        Gość portalu: Tomek napisał(a):

        > A tak a propos chyba wszyscy wiedza czemu niemcy sa najbrdziej nielubianym
        > narodem w Europie? heheheh

        Moze jestem jedynym ktory tego niewie?
        Prosze mi wytlumaczyc dlaczego nas nie lubice?
    • Gość: barbi Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: 213.17.241.* 06.01.05, 13:53
      wy wszyscy przestańcie już pisać ciągle TAAKIE pierdoły!
      róbcie coś porzytecznego!
      • Gość: The J Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 06.01.05, 15:00
        to pozwól, że ja zacznę - pisze się "pożytecznego", a nie "porzytecznego", teraz OK?

        Ja mam pytanie, czy niemieckich stron nie ma w internecie? Nie dość, że musimy na Was patrzyć na codzień, to jeszcze zmuszacie nas do czytania tych głupot.

        Jaki niemiecki Śląsk? Ludzie, chwyćcie za atlas, jaka Europa? :D:D:D

        Jesteśmy w Polsce, a tu jest słynne polskie piekiełko, chcecie czy nie!

        "Nie będzie niemiec pluł nam w twarz..."
        • Gość: v. Polen Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 06.01.05, 15:27
          Gość portalu: The J napisał(a):

          > to pozwól, że ja zacznę - pisze się "pożytecznego", a nie "porzytecznego",
          tera
          > z OK?
          >
          > Ja mam pytanie, czy niemieckich stron nie ma w internecie? Nie dość, że
          musimy na Was patrzyć na codzień, to jeszcze zmuszacie nas do czytania tych
          głupot.
          > Jaki niemiecki Śląsk? Ludzie, chwyćcie za atlas, jaka Europa? :D:D:D
          > Jesteśmy w Polsce, a tu jest słynne polskie piekiełko, chcecie czy nie!
          > "Nie będzie niemiec pluł nam w twarz..."

          nich jest jak piszesz, ale niechce mi sie wierzyc aby Tobie jakis Niemiec w
          twarz plul - poco i dlaczego?
          Zwyczaju plucia komus w twarz w Niemczech niema.
    • Gość: bezstronny Marian, a kochasz Ty swoją Starą.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 17:55
      ...Ojczyznę? Czy równie mocno jak Żydów?

      Nooooo... Może cos napisz nam o tym, skoro potrafiłeś napisać nawet książkę...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=62&w=19076660&a=19136238
      • Gość: aga patriotyzm - antysemitym c.d IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 09:56
        No no, zdecydowanie patrioci nawet w ostoji polskosci - Kosciele - doszukuja
        sie zydow. Trzebe bedzie dobrze zbadac przeszlosc rodzinna przyszlego papieza,
        a nuz masoni Zyda przmyca?
        Ludzie, poczytajcie sobie troche o "traumie swiadka" - ksiazka Steinlaufa -
        Pamiec nieprzyswojona - dostepna po polsku - Bondage to the death - dla pana z
        Australi. Wiecej referencji na

        learning.dada.at/res/pdf/prim_bibliografia.pdf

        Antysemityzm jak alkoholizm to choroba. Mozna probowac sie wyleczyc. Czego wam
        zycze w Nowym Roku.
        • Gość: Marian z Australii LEPIEJ ZYC W ZGODZIE IP: *.vic.bigpond.net.au 07.01.05, 12:47
          Nie udawaj aniolka bo masz rogi. Jestescie winni bo glosowaliscie na Hitlera.
          On przegral wojne a wy z nim. A przegrany musi placic. Zwycieskie mocarstwa -
          nie Polacy - postanowily was wygnac do Niemiec. Dziekuj Bogu, ze cie ta
          tragedia ominela i siedz cicho, bo 37 mln Polakow moze latwo zasrac
          (przepraszam) 150 000 Szwabow mieszkajacych w Polsce!!!
          Slask jest polski i pozostanie polski chociazby tylko dlatego, ze ponad 90%
          jego mieszkancow to Polacy. Przed wojna byly to tereny mieszane etnicznie stad
          mogly nalezec do silniejszych Niemiec. Nawet Hitler mialby dzisiaj trudnosci z
          wysiedleniem czy wymordowaniem 5 milionow Polakow-Slazakow (a tym bardziej z 14
          mln Polakow mieszkajacych na Ziemiach ODZYSKANYCH).
          Tysiacletniej Rzeszy juz nigdy nie bedzie! Dlatego radze nie podskakiwac, bo
          jak zdenerwujecie Polakow to nawet Europa was nie ochroni! I tak bedziesz
          zmuszony uciekac do swoich Niemiec!!!!! Lepiej jest wiec zyc w zgodzie, a nie
          rodzic nowe wasnie i tragedie.
          Pisze to Polak, ktory latwo by otrzymal paszport niemiecki.
          • Gość: v. Polen Re: LEPIEJ ZYC W ZGODZIE IP: *.kdvz.de / *.kdvz-hellweg-sauerland.de 07.01.05, 13:10
            Gość portalu: Marian z Australii napisał(a):
            > Pisze to Polak, ktory latwo by otrzymal paszport niemiecki.


            paszport niemiecki moze dostac kazdy!
            W ostatnich 3 latach otrzymalo go ponad 200.000 Turkow;-)
          • Gość: aga Re: LEPIEJ ZYC W ZGODZIE IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 07.01.05, 13:35
            Panie Marianie, ile pan ma lat? Kolo 80tki? Terminu ZIEMIE ODZYSKANE juz za
            komuny zaprzestano uzywac, a jak na katolika, to posluguje sie pan terminami z
            epoki wypraw krzyzowych. Czas nadrobic zaleglosci, a jesli wiek panu nie
            pozwala na odswiezenie kategori myslenia, to nich sie pan nie odzywa zamiast
            siac nienawisc pod pretekstem mowienia o zgodzie.
            • Gość: Marian z Australii Re: LEPIEJ ZYC W ZGODZIE - odpowiedz Szwabom IP: *.vic.bigpond.net.au 08.01.05, 00:35
              Tak, Ziemie ODZYSKANE, ODZYSKANE! Bo kiedyś należały do Polski i powróciły do
              Polski.
              A w ogóle to widzę, że szkoda z durniami i polakożercami szwabskimi dyskutować.
              Myślałem, że daję dobrą radę. Bo chuderlak (Szwaby w Polsce) nie podskakuje do
              boksera wagi ciężkiej. I nic chuderlakowi nie pomoże, że ma kuzyna także
              boksera, bo ten kuzyn jest daleko od niego, a poza tym to nie te czasy, że
              Niemcy (które dzisiaj nie są mocarstwem europejskim) będą podskakiwać i grozić
              szabelką, bo w Polsce jacyś SPROWOKOWANI DO TEGO Polacy jakimś Szwabom
              (prowokatorom!) obili mordę.
              Na koniec powtórzę, że Sląsk jest polski i już na zawsze będzie polski czy się
              to Szwabom podoba czy nie. Dziękujcie Bogu, że w ogóle żyjecie. Bowiem Zydzi
              amerykańcy pod koniec wojny domagali się, aby WSZYSTKICH Niemców poddać
              sterylizacji (mam materiał na ten temat).
    • Gość: zbyszko Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 22:15
      b. starosta przebywa w Holandii-czyżby cebulki???
      • stefan_ems Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. 07.01.05, 22:35
        Gość portalu: zbyszko napisał(a):

        > b. starosta przebywa w Holandii-czyżby cebulki???

        Eeeech gdzie tam, na łysinę nigdy nie narzekał.
        • Gość: Mat Eusz Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.proxy.aol.com 07.01.05, 22:57
          Opamietajcie sie wszyscy! Matheja nie jest Niemcem,jest po proszu (byl) na
          sluzbie biurokratow europejskich,ktorzy wmowili mu ze Polacy ktorzy tylko
          walczyli o Europe beda zaszczyceni ze w ich kraju pojawia sie godla z bialymi
          gwiazdkami.W koncu bialy orzel na czerwonym polu to godlo komunistycznej Polski!
          Matheja nigdy nie dzialal proniemiecko,wam nacjonalistom sie po... ,czy on
          usunal godlo polskie i wprowadzil jakies NIEMIECKIE???
          Jezeli go krytykowac to tylko ze jest on EUROPEJSKIM NACJONALISTA (jezeli cos
          takiego istnieje)
          PS Zawsze myslalem ze Slask jest polski bo byl kiedys (za tzw czasow
          piastowskich )polski,ze mieszka tu rdzenna ludnosc polska ,nie poddajaca sie
          germanizacji,ze walki,powstania.Atu twierdzi sie ze chodzi tylko o WYNIK
          wojny... czyli ze jezeli bedzie jeszcze jedna wojna i Niemca ja wygraja to w
          porzadku,Slask bedzie niemiecki...???
          • Gość: Tarnowitz Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 07.01.05, 23:17
            Gość portalu: Mat Eusz napisał(a):

            > PS Zawsze myslalem ze Slask jest polski bo byl kiedys (za tzw czasow
            > piastowskich )polski,ze mieszka tu rdzenna ludnosc polska ,nie poddajaca sie
            > germanizacji,ze walki,powstania.Atu twierdzi sie ze chodzi tylko o WYNIK
            > wojny... czyli ze jezeli bedzie jeszcze jedna wojna i Niemca ja wygraja to w
            > porzadku,Slask bedzie niemiecki...???

            mam pytanie do Polaków: ilu macie jeszcze takich zahibernowanych z czasów PRLu?
            • stefan_ems Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. 07.01.05, 23:22
              Ee tam, nie bądź złośliwy, tak przecież uczyli w PRLowskich szkołach a on tego
              nie skorygował. Chłopak czepia się jednak co niektórych argumentacji i tu ma rację.
              • Gość: Tarnowitz Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 08.01.05, 00:30
                może masz racje
                • Gość: Marian z Australii Odpowiedź Szwabom IP: *.vic.bigpond.net.au 08.01.05, 00:42
                  Widzę, że szkoda z durniami i polakożercami szwabskimi dyskutować.
                  Myślałem, że daję dobrą radę. Bo chuderlak (Szwaby w Polsce) nie podskakuje do
                  boksera wagi ciężkiej. I nic chuderlakowi nie pomoże, że ma kuzyna także
                  boksera, bo ten kuzyn jest daleko od niego, a poza tym to nie te czasy, że
                  Niemcy (które dzisiaj nie są mocarstwem europejskim) będą podskakiwać i grozić
                  szabelką, bo w Polsce jacyś SPROWOKOWANI DO TEGO Polacy jakimś Szwabom
                  (prowokatorom!) obili mordę.
                  Na koniec powtórzę, że Sląsk jest polski i już na zawsze będzie polski czy się
                  to Szwabom podoba czy nie. Dziękujcie Bogu, że w ogóle żyjecie. Bowiem Zydzi
                  amerykańcy pod koniec wojny domagali się, aby WSZYSTKICH Niemców poddać
                  sterylizacji (mam materiał na ten temat).
                  • Gość: Szwab Re: Odpowiedź Szwabom IP: *.proxy.aol.com 08.01.05, 01:42
                    A to masz racje ---ale oni sie z tego wycofali,jezeli to popierasz to wogole
                    czym roznisz sie od hitlerowcow? Niemcy wzieli na siebie odpowiedzialnosc za
                    wojne (nawet za Katyn (sic) Sa narodem otwartym,nie chcacym miec zadnego
                    konfliktu. w stosunku do Zydow jest to godne poparcia i zrozumienia,ale Polacy
                    doczepili sie do tej grupy przedladowanych chociaz sami Zydow mordowano
                    (Jedwabne np)
                    Wiekszosc dzisiejszych Zydow na pytanie :gdzie chcialaby mieszkac -odpowiada w
                    Niemczech. A Polska ma ostatnio bardzo duze klopoty z lobby zydowskim (mienie
                    pozydowskie),wiec miej kolego troche pokory. Jesli jestes polskim patriota to
                    przyhamuj troche ,bo swoimi wypowiedziami robisz tylko wstyd Polakom.
                    I na koniec jeszcze jedno :moze to cie zaboli ,ale jestes idealnym wzorem
                    hitlerowca
                    • Gość: Zbyszko Re: Odpowiedź Szwabom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.05, 07:40
                      jaki byłby piękny świat bez extremizmu .niech żyje rozsądek .Opolanie Ślazaki
                      czy jak tam sobie życzycie -LUBIĘ Was !!!
                      • Gość: The J Re: Odpowiedź Szwabom IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 08.01.05, 07:44
                        Szwab bo Żydy lecą do kasy jak muchy do gówna, szyblo potrafią zapomnieć nawet takie coś co im zrobili niemcy, a także taką pomoc jaką mieli ze strony Polaków. Jak jeszcze masz watpliwosci czemu w Polsce sie ich nie lubi to nie ma w ogole o czym dyskutowac... Zreszta i tak nie ma....
                  • Gość: Rudi Re: Odpowiedź Szwabom IP: *.h.pppool.de 11.01.05, 16:01
                    Milo patrzec jak "Polaczki" sie rzucaja.Dumni "zwyciescy" w roli zebrakow
            • Gość: Stanley Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 09:08
              A czy znacie taki fakt że Król Jan Sobieski podarował pewna grupe Turków
              na Opolszczyżnie i pięknie się zasymilowali z rdzenna ludnością tak żę
              stanowia częśc sląskiej spoleczności ,nawet znam ich..............
              kiedys prawdziwy niemiec z Padeborn odpowiedzxiał na stawiany fakt miesznia sie
              nacji ..... das ist szein - kaine innencug ...gdybym popelnil błąd w pisowni
              wbaczcie .....myslę że wspólpraca będie nas łaczyc,dal dobra wspólnego....
    • Gość: Stanley Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.05, 10:19
      Mam pytanie do pana Mathei , jako praworządny niemiec co powiedziałby na to
      gdyby polak poszedł i w niemczech sciągnął godło z niemieckiego urzędu.......
      jak byłaby reakcja urzędu w niemczech.............
      Nasz teren to przenikanie się trzch nacji narodowych i naruszanie godnosci
      obowiazującej władzy jest nieodpowiedzialnym gestem nie dobrej woli ze strony
      przedstawiceli bardzo kulturalnego narodu ceniacego sobie demokracje ,wolnośc
      i stanowiacego w kulturze Europy poważna cześć bo hltleryzm to tylko część
      histori ale przypominający o wielkich spustoszeniach jakich dokonał........
      Przypadek sprawil że wżeniając sie w rodzine śląska poznałem przy okazji
      historie:
      prababka -chodziła do polskiej szkoly
      babka do polskiej i niemieckiej
      teściowa do niemieckiej
      moja zona tylko do polskiej
      każde pokolenie przechodzilo pranie muzgów,dziadek jeżdzil do pracy do Berlina
      i zawsze wracal po skończeniu się pracy do domu,w tej chwili manifestacja
      takich przypadków podyktowana jest tym że mając paszport niemiecki kozysta się
      materialnego dobrobytu i czasami nadmierny naplyw gotówki w ludziach do tego
      nieprzystosowanych rodzi taka nadgorliwość,znamy to z historii że kapo
      pośrednik pomiedyz władza a poddanym wykazywał sie wręcz nagorliwym sadyzmem
      rozejżyjcie sie dokola.... uczmy sie rozmawiania jak równy z równym bez
      obrażania się nawzajem... pracując kiedyś w niemczech nie doznałem żadnej
      dolegliwości od prawdziwych niemców... a wiele od tzw auslendrów........
      Niemcy swoja pozycję uzyskały dzięki pomocy USA i swej mistrzowskiej organizacji
      pracy uczmy sie nie wstydząc się brac dobre wzorce ,a le złe też wskazujmy......
      • judyta8 Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. 11.01.05, 10:39
        Czuje sie upowazniona do odpowiedzi na Twoje pytanie Stanley, poniewaz kilka
        lat mieszkalam w Niemczech. Podejrzewam, ze gdyby Niemcy weszli do hmmm,
        powiedzmy unii narodow o wysokiej stopie zyciowej, czy cos w tym guscie bo do
        UE juz wchodzic nie moga, poniewaz sa zwpolzalozycielami, no i polski starosta
        w jakims powiecie zdjalby godlo niemieckie z budynku ( zalozywszy, ze ono by
        tam wisialo, wiele budynkow nie ma insygniow panstwowych na elewacjach) - to
        podejrzewam, ze ktos zwrocilby uwage staroscie. Jesli starosta opieralby sie
        powieszeniu na powrot godla (Matheja sie nie opieral, tylko pospiesznie godlo
        powiesil) to prawdopodobnie wplynelaby skarga i starosta dostalby uppomnienie i
        wyslanoby mu kopie kodeksu karnego, zeby sie doksztalcil. I sprawa by ucichla,
        tzn, w ogole nie otrzymalaby rozglosu. Mowie to nie dlatego, ze stoje po
        stronie Matheji, ale dlatego, ze sie nad tym zastanowilam, i z moich
        doswiadczen z Niemcami tak by wlasnie postapiono.
    • Gość: myslacy Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 10.01.05, 19:43
      Nie rozumiem dlaczego w tej sprawie zwiazanej z Mateja mowi sie tyle o Niemcach
      i nacjonalizmie... Z tego co wiem to facet jest nie tyle nacjonalista co po
      prostu niezbyt inteligentny. Ponoc myslal, ze po wejsciu Polski do Unii
      Europejskiej znikaja granice i panstwa narodowe. LOL! Moze nie byl nigdy w
      Unii i nie wie, ze to nieprawda... Nie wiem. W kazdym razie to co zrobil bylo
      efektem glupoty a nie nienawisci. Stanowisko stracil slusznie bo chyba
      Strzelczanie nie zalsluguja na staroste ktory nie orientuje sie w sytuacji
      geopolitycznej regionu, kraju i kontynentu.
    • Gość: Stanley Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 08:31
      Mysle że na takim stanowisku trzeba bardzo odpowiedzialnie podejmowac decyzjie
      tym bardziej jak reprezentuje sie władzę będącą gwarantem państwowosci.
      Nasz teren to wplywy kulturowe 3 narodów i sami widzicie jakie emocje niesie
      temat polsko- niemiecki a może sa ludzie celowo prowokujacy by te nacje poróznic
      bo wtedy łatwiej kombinować ..........ja jestem za wspłpraca i nie czuje sie
      mniej odpowiedzialny lub gorszy jako gorol lub chadziaj w zależności od regionu,
      kocham Śląsk ,ludzi tu mieszkających ,doskonale rozmiem gwarę ,zwyczaje dzięki
      Bogu że tu trafiłem i jak wygrają wojne głupole to może i mnie wywioza na roboty
      do niemiec albo na sybir ,juz to sie zdazało w historii kazdy czas ma swoje
      prawa ale na dzisiaj będe się starał na normalnym poziomie próbowac dyskutowac
      o problemach te społeczności nurtujacych............
      Każdy ma prawo do swojej małej ojczyzny......a glosy prowokujące ze strony
      "ślonzoków" w dodatku beszczeszczących piękny sląski jezyk ktory jest tak
      róznorodny w róznych miejscach i ma tyle cudownych brzmień których podtekst
      rozumiem...Kilku glupoli ktorzy nie dorosli do posiadania żadnego
      z paszportów dzieki materialnemu dobrobytowi jaki osiagaja z tego powodu o
      ktorym wszyscy wiemy,nie możę stanowic o stosunkach miedzy narodami...
      Myśle zę zwycięży odwaga w porozumiewaniu się i pracy dla malych spłeczności
      bo zgoda buduje a niezoda rujnuje mamy tego przyklady na całym
      swiecie..........jak leca bomby to odłamki trafiaja i niewinnych......
      • Gość: aga co wy na to? IP: *.w82-123.abo.wanadoo.fr 11.01.05, 11:56
        W jednej z opolskich miejscowosci - "naplywowej" - urzad gminy przejal budynek
        zadluzonego GS'u. Szyld wiszacy nad wejsciem zostal zdjety, budynek
        odremontowano i stal sie on siedziba kilku gminnych instytucji. W miejscu
        starego szyldu nic nie zawieszono po czym - jakis proces chemiczny zaczal robic
        swoje : pojawily sie litery a potem cale slowo : XX O/S - przedwojenna nazwa
        miejscowosci. Nie wiem co bedzie dalej, poki co nikomu to nie przeszkadza. Mam
        nadzieje ze tak bedzie dalej.
        Chyba ze jakis szyldziasz bedzie chcial zarobic i zaproponuje nowy szyld.
        Zawiesza nowy szyld, za pol wieku go zdejma, i tak bedziemy w ciuciubabke sie
        bawic?
        • stefan_ems Re: co wy na to? 11.01.05, 12:01
          Kurde! No i wygadałaś się, teraz będą oskarżać ten proces chemiczny. ;-)
          Pzdr.
        • Gość: Stanley Re: co wy na to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 12:06
          Wychodzi historia tej ziemi ktora myslę nie uwłacza dzisiejszej ,to sa ziemie
          pogranicza i w różnych czasach rózne władze miały nadzór i pieknie że nie
          zniszczono a zagospodarowano do potrzeb dzisiejszych czasów ,potraktujmy to jako
          ciekawostke historyczna ......a nie powód do drapieznych dyskusji..........
          U mnie wisza rózne szyldy i sa ciekawostka ..............
          • Gość: Ślązak Śląsk nie dla idiotów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 19:46
            Jaki cel macie w dyskusji z pseudo-śląskim marginesem? W Niemczech traktują ich
            jak skansen, takie Opole-Bierkowice, a wy tutaj dajecie się podpuszczać. Marian
            z Australii, jedź ty lepiej na kangury i nie wywołuj konfliktów.
    • Gość: marek Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: 213.138.52.* 18.01.05, 11:41
      mam nadzieje ze godlo jest na swoim miejscu . Jednak wstyd mi jest za niektore
      opinie ; skundlony niemiec; w tej wypowiedzi brak jest szacunku do czlowieka i
      widac ze autor jest wulgarny nie wyksztalcony
    • Gość: kuba Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: 213.138.52.* 18.01.05, 11:44
      troche kultury przy pisaniu opinii niemcy tez ludzie jak my polacy co sie tak
      boicie slask zawsze byl............. co za roznica lepiej pomyslcie zeby sie
      tam dobrze zylo a nie spierajcie sie czyj jest
    • Gość: mozaret Re: Sprawa usunięcia polskiego godła, cd. IP: *.190.98.95.ts46v-01.rckwll.tx.charter.com 19.01.05, 19:29
      Racja,dac mu po zebach!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka