Gość: akuku
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.09.05, 07:45
LIST OTWARTY DO ABSOLWENTÓW I UCZNIÓW I LO
Nie uczestniczę w obchodach jubileuszu. Nie jestem na balu i nie zwidzam
szkoły. Jestem dorosłym czowiekiem, skończyłem bardzo cięzki i wymagający
kierunek naszczęscie w innym mieście.
Dziś w dniu obchodów jubileuszu tej szkoły, chciałbym powiedzieć że szkoła
ta, jak to mówili moi rodzice, była jak choroba którą trzeba przejśc.
Wszystko co osiągnełem w życiu do tej pory osiągnąłem MIMO nauki w tej szkole
a nie dzięki tej szkole. Kontynuując naukę do roku 1996 spotkałem się w tej
szkole z nauczycielami kompletnie nie przygotowanymi do wykonywania zawodu,
Spotkałem się z nauczycielem który otworzył mi oczy na zagłade Żydów, choć
pewnie miał zamysł dokładnie odwrotny i nie byłby ze mnie dumny że
pisze "Żydów" z dużej litery...
Spotkałem nauczyciela który chwalił się osiągnięciami Ludowego Wojska
Polskiego, opowiadając jednocześnie jak wspaniale było na wojskowej wycieczce
do Czechosłowacji...
Spotkałem nauczyciela który chciał uczynić ze mnie pisarza i poete, mając
jednocześnie oprócz wydumanych ambicji - niewielkie podstawy intelektualne...
Spotkałem tam także nauczycieli krórzy zwiedzili wcześniej inne szkoły,
którzy śmiało za przyzwoleniem pani dyrektor czynili uczennicom śmiałe
erotyczne propozycje...
Spotkałem tam nauczycielkę o której parę lat później dowiedziałem się
przypadkiem, że jej troska uczniów o jej zdrowie psychiczne nie była
bezpodstawna...
Spotkałem panią w sekretariacie z którą kilka dni tczyłem boje o wydanie
duplikatu świadectwa maturalnego Mając w perspektywie dwa egzaminy na studia
przy współczynniku 14 kandydatów na miejsce, wiedziełem że nie moge ryzykować
egzaminu wstępnego na jednej uczelnii...ta pani tego nie rozumiała...
Spotkałem panią psycholog do dziś wspominając jak śmiała się ukradkiem na
maturze że dostaliśmy nieświeże bułki na czas egzaminu...
To wszystko działo się tam - w murach I LO - szkoły która miała mi pomóc w
dalszych etapach życia - tymczasem między przyjemnością obcowania z takimi
nauczycielami miałem na oddech zaledwie 10 minut przerwy. Ta szkoła prawie
zniszczyła moją osobowość, a sporadyczne kontakty z gronem pedagogicznym dały
mi pierwszą lekcję życia - dowiedziałem się że nie kompetencja decyduje, ale
umiejętność rozpychania się łokciami i układy towarzyskie z byłą już mam
nadzieje panią dyrektor. Dały mi także głębokie przekonanie że kiedyś kiedy
moje dziecko pójdzie do szkoły należy zobaczyć wcześniej jakie fikołki
intelektualne będą je uczyć. BEZ WAS DRODZY WYMIENIENI I NIEWYMIENIENI
NAUCZYCIELE I LO PEWNIE BYM TEGO ZANIEDBAŁ.
Dlatego życzę Wam miłej zabawy mając jednocześnie nadzieje że będzie to
zabawa na titaniku - przynajmniej dla nauczycieli. Zaś Wam absolwentom życzę
żebyście pamiętali że nie byłem sam - ze reprezentuje jedynie ludzi którzy
mieli podobne zdanie, a trochę ich było, co bynajmniej widać po tymże "są
jeszcze wolne miejsca"
Z tego miejsca pozdrawiam też nauczycieli którzy zrobili kawał dobrej roboty.
Nie wiem czy uczą jeszcze, ci najgorsi wymienieni w pierwszej części listu
napewno uczą, ale Ci...? Panią z Polskiego - młodą wtedy nauczycielke z
entuzjazmem, panią z angielskiego, panią z histori która niestaty nie mogła
mnie uczyć gdyż ja miałem innego wodza i wszystkich niewymienionych
...