Dodaj do ulubionych

Zmieniamy Opole na lepsze

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.06, 08:01
Czy na pewno zmieniamy Opole na lepsze?
Szczerze mówiąc to ankieta "Gazety" była głównie zaproszeniem do koncertu
życzeń. "Powiedzcie, na co macie ochotę, a my to będziemy egzekwować". To
chyba nie jest droga do lepszego Opola. Jeśli Opole ma być lepsze to główny
ton ankiety miał być inny. "Co możemy dla miasta sami zrobić?", a nie "Co
miasto ma dla nas zrobić?"
Pozdrawiam serdecznie, z nadzieją, że kiedyś usłyszę ten właściwszy ton.
Piotr Badura
Obserwuj wątek
    • Gość: olo Re: Zmieniamy Opole na lepsze IP: *.fastres.net 19.05.06, 10:17
      ankieta byla nie fair, bowiem mozna bylo wybrac tylko jedna odpowiedz
      w kazdym dziale, co doprowadzilo do tego, ze wyniki w zaden sposob nie
      odpowiadaja prawdzie - np. nie dalo sie zaznaczyc 'dopuszczenie hipermaketow do
      miasta' i jednoczesnie 'nowy zjazd z autostrady' chociaz jedno w zaden sposob
      nie wyklucza drugiego,


      • Gość: YTONG Re: Zmieniamy Opole na lepsze IP: 80.51.254.* 19.05.06, 10:57
        PODZIELAM GŁOS ZE NIE BYLO TO FAIR BO MOZNA BYLO ODDAC TYLKO JEDEN GLOS NA
        JEDEN PUNKT. A CO DO WYNIKU "OPOLE MIASTO AKADEMCKIE" TO SZCZYT GŁUPOTY SZKOLMY
        W OPOLU KADRE A PO STUDIACH NIECH UCIEKAJA BUDOWAC INNE WIEKSZE MIASTA TAM
        GDZIE SA INWESTYCJE BO KTO TU ZOSTANIE JESLI TU NIE BEDZIE GDZIE PRACOWAC
        (INWESTYCJE)... ???
        • Gość: do ytonga Re: Zmieniamy Opole na lepsze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 05:31
          gluptasie ytongu ! jesli tu nie ma inwestycji to tym bardziej nie bedzie gdy
          nie bedzie osrodka uniwersyteckiego. Jedyne co mozna robic dla ratowania Opola
          to rozwoj wyzszych uczelni ! Plus madra promocja miejsca przyjaznego
          inwestorom !
          Ankieta dobra, mozna bylo wybrac po dwa z kazdego bloku tematycznego, to daje
          jakis obraz myslenia Opolan. Ja bym glosowal na rozwoj osrodka uniwersyteckiego-
          politechnicznego, przyblizenie autostrady do miasta, ucywilizowanie Bolko,
          niewpuszczanie hipermarketow do centrum. No i gdybym był Zebatym wzialbym
          delegacje zniknal na miesiac i objechal z wizyta potencjalnych inwestorow
          oferujac natychmiastowe ulgi i preferencje plus tereny inestycyjne.
          Inna sprawa, czy miasto wie, kogo chce tu miec ? Byle kogo, czy wybrane i
          specjalistyczne branze. Rozwijac to co jest ? Na co stawiac ?
    • Gość: ninalopo Zmieniamy Opole na lepsze miasto - Wrocław________ IP: *.com.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.06, 12:05
      tylko kilkadziesiąt minut jazdy i... mamy zmienione miasto!
      • Gość: Spoko kolo Re: Zmieniamy Opole na lepsze miasto - Wrocław___ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.06, 13:19
        Niech pan prezydent zatankuje mi bak do pelna, to bedę codziennie popie..ć
        do Wrocka!
        Pozdro!
      • renia0129 Re: Zmieniamy Opole na lepsze miasto - Wrocław___ 19.05.06, 16:50
        dokladnie!!! 80 km autostrada i mamy calkiem inne miasto!!!
    • Gość: jaruch2 Kto zgłasza się do zrobienia ulicy? Społecznie! :) IP: *.stat.gov.pl 19.05.06, 14:37
      Słusznie powiedziane, ale to miasto powinno dbać o infrastrukturę miasta czyli
      dobre ulice, chodniki itd. bo tego ludzie, choćby chcieli, nie zrobią!
      • dar54 Idzie nowe 19.05.06, 18:31
        Tylko wyczyszczenie Opola ze starych zmurszałych układów, kombinacji,
        przeorania , nowego urbanistycznego spojrzenia na miasto w którym maja
        studiowac , mieszkać , pracować młodzi ludzie. Inaczej Opole pozostanie miastem
        emerytów, rencistów i nieudaczników - skansenem.
        Młodych do studiowania bedzie coraz mniej - tym bardziej, że cenniejsi za
        granicą są fachowcy z zawodem a nie tylko papierkiem. Teraz ceniony jest
        pracownik po zawodówce, technikum - byle umiał trzymać narzędzie pracy w ręce i
        miał trochę oleju w głowie.
        Wrocław, Poznań kaperuje do studiowania u siebie, szykuje nowe miejsca pracy.
        Opole śpi razem z Ratuszem. Tutaj ani rolnictwo ani przemysł - tylko markety do
        wyciągania resztek pieniędzy.
        Nie szykuje się miejsc dla budownictwa mieszkaniowego, terenów dla przemysłu,
        przetwórstwa - zatrzymania młodych.
        Tak wszyscy będą uciekać do Wrocławia jeżeli wcześniej nie wyjadą za granicę.
        • Gość: Calsberg co zrobić, co zrobić... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.06, 19:44
          I co zrobić, co zrobić... Nasr.. w gacie i tak chodzić. No bo albo ludzie
          pokroju P. Semaka i V. Porowskiej z PiS (Boże nasze miasto broń przed ich
          władzą), albo nieudaczne śpiochy (Zembaczyński) i awanturnicy i pieniacze z PO
          (obaj radni, których nazwiska zaczynają się na Kow.). Wreszcie złodzieje spod
          znaku SLD.
          I co zrobić, co zrobić... Nasr.. w gacie i tak chodzić? Albo faktycznie
          wypierniczać stąd do Wrocka?
      • Gość: Piotr Badura Władze gminy by mnie wyśmiały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.06, 21:46
        Myślę, że byłoby trudno znaleźć kogoś, kto społecznie położy asfalt, ale jeśli
        chodzi o chodniki, to jestem optymistą. Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, to jakiś
        czas temu we wsi Kadłub Turawski tamtejsi mieszkańcy pod wodzą sołtysa Ernesta
        Grzesika wybrukowali sobie chodnik na odcinku ok. 700 metrów, od centrum wsi do
        cmentarza (wzdłuż drogi powiatowej). W Chrząstowicach własnym sumptem
        wybrukowali spory plac (parking) wraz z chodnikiem obok remizy. Takich
        przykładów można wyliczyć więcej.
        W Opolu normą jest, że gdy gdzieś na trawniku walają się śmieci, to mieszkańcy
        dzwonią do "nto", czy "Wyborczej", żeby gazety pogoniły władze miasta do
        sprzątania. Gdy na chodniku leży śnieg, to dzwonią do redakcji, by pogonić
        miejskie służby do jego odgarnięcia. Takie przykłady też można mnożyć.
        Ja jestem opolaninem z urodzenia, ale od blisko 30 lat mieszkam na wsi pod
        Opolem. Gdybym zaczął alarmować władze mojej gminy, że na chodnikach leży
        śnieg, albo walają się śmieci, to powiedziano by mi, żebym najpierw puknął się
        w swój durny łeb a potem chwycił się za szuflę, czy miotłę.
        Ponieważ jesteśmy na forum "Wyborczej" to przykład z tej właśnie gazety. Przy
        Placu Piłsudskiego (dawniej Hanki Sawickiej) stoi trzyklatkowy blok mieszkalny,
        w którym jest kilkadziesiąt mieszkań. Przed blokiem jest mikroskopijny
        trawniczek. Na jednym końcu szeroki na dwa metry, na drugim na cztery metry,
        długi jak ten blok. W trawie pojawiły się pokrzywy. Mieszkańcy bloku za telefon
        i do "Wyborczej", by ta pogoniła ratusz. Redakcja pogoniła, chyba nawet ze dwa
        razy. Przypuszczam, że ratusz zorganizował w końcu jakiś przetarg, wygrała go
        zapewne firma z Koszalina, ale inna z Rzeszowa to oprotestowała, bo szef firmy
        z Koszalina nie postawił parafki na 17 stronie swej oferty. Przetarg trzerba
        było powtórzyć. Powtórny przetarg wygrała firma z Lublina, która najęła paru
        opolskich meneli, a ci za flaszkę poszli wyrwać te pokrzywy. Firma skasowała 12
        tys. zł. Miasto zapłaciło dalsze 30 tys. urzędnikom, którzy zajmowali się
        przetargiem, odbiorem wykonanego zadanie, rozliczeniami etc. Wyszło średnio po
        500 zł za każdą z wyrwanych pokrzyw. No i dobrze. Skreśli się z planu naprawę
        asfaltu na którejś ulicy, i wszystko będzie grało.
        Władze Opola stosują zasadę premiowania gnojarstwa. Im większe gnojarstwo, tym
        większa premia. Ulice, chodniki, trawniki, etc. sprząta się tam, gdzie jest
        najbrudniej, czyli tam, gdzie mieszkańcy nie kiwną palcem, by było czyściej, a
        za to śmiecą na potęgę. Tam gdzie mało śmiecą, a za to często sprzątają, miasto
        nie da nic na sprzątanie, bo tam przecież jest czysto. To chory system.
        W gminach wiejskich jest często tak: każde sołectwo ma prawo zadysponować
        częścią gminnego budżetu. Jej wielkość zależy od liczby mieszkańców sołectwa.
        Przeznacza się np. po 20 zł na mieszkańca rocznie. Jeśli wieś ma 1.200
        mieszkańców, to może zadysponować kwotą 24.000 zł z gminnego budżetu. Może tymi
        pieniędzmi opłacić kogoś, kto zamiata i odśnieża centrum wsi, ale może to robić
        we własnym zakresie, a za 24.000 w jednym roku kupić eleganckie przystanki
        autobusowe i wyposażyć kuchnię w wiejskim klubie, w kolejnym roku wybudować
        szatnię dla miejscowej drużyny LZS etc. Ci, którzy sami zamiatają, będą mieć
        przystanki, klub wiejski, boisko z szatnią etc. Gnojarstwo nie będzie mieć nic.
        Niewielka dzielnica miasta, w której mieszka np. 5 tys. ludzi, ma praktycznie
        fachowców od wszystkiego. Wiedzą o tym dobrze np. proboszczowie, którzy jakoś
        nie mają wielkich problemów z utrzymaniem w należytym stanie obiektów
        parafialnych. Gdyby Opole miało dzielnice, w których ludzie wiedzieliby, że
        robiąc coś samodzielnie nie okażą się frajerami, ale na tym zyskają, to miasto
        wyglądałoby zupełnie inaczej. Kłopot mieliby tylko urzędnicy w ratuszu, bo
        wielu okazałoby się zbędnych. No i może w tym cały problem.
        Piotr Badura
        • Gość: birma Re: Władze gminy by mnie wyśmiały IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.06, 23:15
          Po raz kolejny pojawia się mityczny pomysł by podzielić Opole na dzielnice,
          rozdzielic pieniądze a ludzie sami je sobie wydadzą.Bzdura totalna.
          Po pierwsze całe,podkreślam CAŁĘ Opole to jak dzielnica wiekszego miasta,które
          się jakoś nie dzielnicują a ich rozwój kipi.
          Po drugie w Opolu są dzielnice z osobnymi budżetami tj ZWM i sp-nia Przyszłość
          czyli Damboniowo,Koszyka i przyleglości.Te dzielnico - sp-nie to jak cały
          Prudnik,Krapkowice czy bez urazy Kluczbork.I co w tych dzielnico -sp-niach
          rzeczywiście się tak ludzie garną do rozliczania i wydawania dzielnicowo
          spółdzielnianego budżetu?
          Nie,bo problem nie w rozdrobnieniu budżetu a w normalnym gospodarowaniu,czego w
          opolskim ratuszu nie uświadczysz, choć fantastów i planistów dostatek.
          • Gość: Piotr Badura Gdy ktoś nie chce zrozumieć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 02:06
            Gdy ktoś nie chce zrozumieć, to gorzej niż gdyby nie potrafił zrozumieć.
            Główna myśl mojej wypowiedzi była taka: Miasto pomaga przede wszystkim tym,
            którzy nic dobrego wokół siebie nie zrobią, ale za to napsują i nabrudzą ile
            się da. Pomaga im, bo u nich jest najgorzej. Tym, którzy dbają i troszczą się o
            swe otoczenie miasto nie daje nic, bo przecież u nich nie jest tak źle. To jest
            chory system. Jeśli Birma widzi jakąś receptę na ten problem, to chętnie się z
            nią zapoznam.
            Birma reprezentuje pogląd, że nie ma co stawiać na samorządność i samodzielność
            mieszkańców, bo ludzie tak ogólnie są strasznie głupie, a władza zwykle
            najlepiej wie co trzeba zrobić. Niech więc sprzątaniem śmieci, odśnieżaniem,
            odmalowaniem jakiegoś osiedlowego klubu, osiedlowym przedszkolem, szkołą,
            parkingiem, chodnikami, biblioteką etc., etc., zajmują się ratuszowi urzędnicy.
            A jeśli ratuszowi sobie nie radzą, to zdaniem Birmy należy znaleźć lepszych
            urzędników, bo przecież system jest doskonały, tylko może urzędnicy nie ci.
            Tymczasem to system jest do bani. Nieskoszoną trawą na skwerku w Nowej Wsi
            Królewskiej (dzielnica Opola) nie może zajmować się ratusz. Byłem świadkiem,
            jak ekipa Zieleni Miejskiej przyjechała do Nowej Wsi Królewskiej wykosić trawę
            na skwerku koło tamtejszego kościoła. Przyjechała jakaś nysa, czy żuk. Wysiadło
            dwóch z kosami spalinowymi. Nie spiesząc się w ciągu godziny byle jak skosili
            maciupeńki trawniczek. Kierowca w tym czasie się opalał. Gdzie siedziba Zieleni
            Miejskiej (Cmentarna na Półwsi), a gdzie Nowa Wieś Królewska?! Ponadto ekipa
            kosiarzy nie przyjechała do NWK dlatego, że miała takie widzimisię. Najpierw
            urzędowa komisja robi objazd Opola i ustala gdzie są potrzeby. Potem urzędnicy
            robią harmonogram i dopiero wtedy wydawane są dyspozycje ekipie kosiarzy. Potem
            kolejny urzędnik robi rozliczenie paliwa do kos, paliwa do żuka, czasu pracy
            kosiarzy i kierowcy, nalicza amortyzację kos, amortyzację żuka, wylicza
            wszystkie narzuty (zusy, podatki etc.). Kolejny urzędnik jedzie dokonać odbioru
            pracy. Jeszcze następny liczy paliwo zużyte przez tego, który dokonywał
            odbioru koszenia i amortyzację jego samochodu. Birma uważa, że to jest
            doskonały system, byle tylko urzędnicy sprawnie wykonywali swą pracę, a
            podatnik ochoczo za to wszystko płacił. No cóż, każdy ma prawo mieć takie
            poglądy, jakie chce mieć.
            Piotr Badura
            • Gość: do Pana Badury Re: Gdy ktoś nie chce zrozumieć... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 05:41
              No dobra, a kto ta trawe w Nowej Wsi Krolewskiej Pana zdaniem miał wykosic ?
              Sasiad ? Dobry Wujek ? Przygodny entuzjasta koszenia ? Komitet mieszkancow,
              firma trawnikowa z sasiedniej ulicy ? Ale na czyje zlecenie ? Przez kogo
              platne ? Jak sie Pana czyta to widac rzeczywiscie jakis absurd i olbrzymie
              koszty. No ale kto to ma skosic ?
              • Gość: Piotr Badura Mógł kosić sąsiad lub ktokolwiek inny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 09:49
                Szanowny Panie
                Kościoły trzeba systematycznie sprzątać. Nie wiem jak to się robi w Opolu, bo
                wyprowadziłem się z niego blisko 40 lat temu. Na wsi jest tak, że parafianie, a
                ściślej parafianki, ustalają sobie kolejność, najczęściej ulicami, kiedy która
                ulica sprząta kościół. Kapliczki przy drogach też mają wyznaczonych opiekunów,
                zwykle tych, co obok mieszkają. Nawet kapliczki położone w głębi lasu są pod
                czyjąć opieką. Parafia wiejska ma na ogół taką wielkość, że ludzie tworzą
                wspólnotę. Zwykle każdy każdego zna i wszyscy wiedzą, kto coś robi dla
                wspólnoty, a kto nie.
                We wsiach są np. ochotnicze straże pożarne. To są społecznicy. Wkładają mnóstwo
                społecznej pracy w swoją remizę (która jest zwykle wiejskim klubem) i w jej
                otoczenie. We wsiach działają też LZS-y. To także społecznicy. Wiele pracy
                wkładają oni w utrzymanie boiska i obiektów towarzyszących. W mojej wsi
                (Brynica w gminie Łubniany) sportowcy sami zrobili sobie większość prac przy
                boisku, sami zbudowali szatnię.
                W Opolu wylansowano inny model. Mówi się mieszkańcom: Siedźcie z założonymi
                rękami, a ratusz sam o wszystko zadba. Ratusz jednak nie dba, bo nie ma dość
                pieniędzy. Opole należy wprawdzie do najbogatszych miast Polski w przeliczeniu
                na mieszkańca (wg GUS w 2004 roku było 15 na 886 polskich miast), ale tego
                bogactwa jakoś nie widać, bo jest marnotrawione przez chory system organizacji
                lokalnej społeczności.
                Opole (powiat grodzki) to ok. 130 tys. mieszkańców. Opolski powiat ziemski (13
                gmin wokół Opola) to też około 130 tys. mieszkańców. Proszę pliczyć kluby
                sportowe w powiecie grodzkim i w powiecie ziemskim, proszę policzyć OSP w
                powiecie grodzkim i w powiecie ziemskim. Dlaczego w Nowej Wsi Królewskiej nie
                ma ani OSP, ani LZS? Wsie dziesięć razy mniejsze od Nowej Wsi Królewskiej mają,
                a NWK nie.
                Trawnik koło kościoła w NWK powinien kosić społecznie któryć z sąsiadów. Inni
                mieszkańcy dbaliby o inne miejsca. Ale oni nie będą tego robić w obecnym
                systemie, bo jeśli zadbają sami o swoje trawniki, to miasto zaoszczędzone w ten
                sposób pieniądze skieruje do innej dzielnicy, gdzie mieszkańcy siedzą z
                założonymi rękami. Jeśli ludzie mają coś robić społecznie to trzeba zmienić
                system.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr Badura
                • Gość: Janusz Sawczuk Re: Mógł kosić sąsiad lub ktokolwiek inny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 10:30
                  Prosze Pana, Pan mi sie podoba ! To jest mysl, by spoleczenstwo obywatelskie
                  zaczynalo sie od spolecznosci sasiedzkiej, ulicznej, dzielnicowej itp. Byc moze
                  jest Pan na tropie jakiejs rewolucji w mentalnosci. Trzeba by jej dokonac, by
                  moze zatomizowane i anonimowe spolecznosci miejskie zmienily swoj charakter. To
                  sa modele swietne, tylko czy realne w miescie ? Wies jest transparentna, kazdy
                  widzi wszystko i wszystko wie, ludzie na wzajem sie pilnuja i szanuja badz nie
                  w zaleznosci od tego kto jak funkcjonuje na rzecz ogólu. To w miescie znikneło
                  na amen. Moze np. latwiej byloby w miescie bronic swych intersow, dgyby niosly
                  je zorganizowane społecznosci s asziedzkie, uliczne, subdzielnicowe,
                  dzielnicowe. Moze np. glos spolecznosci ulicy Ozimskiej, ktora dumna jest ze
                  swego parku ulicznego i boi sie Tesco moglby zadecydowac w kwestii lokalizacji
                  tego supermarketu. Glos radnych jest w tym sensie glosem anonimowej choc
                  legitymowanej wladzy, wladzy zbiurokratyzowanej, ktorej jest obojetne jak w
                  koncu zaglosuje.Z wyrazami szacunku i pozdrowieniami. Janusz Sawczuk
                  • o.tisk Re: Mógł kosić sąsiad lub ktokolwiek inny 21.05.06, 11:06
                    Idac tym tropem myslenia - moim postulatem jest - aby Opole, podobnie jak inne
                    miasta zostalo WRESZCIE oficjalnie podzielone na dzielnice, ktore byly by
                    zarzadzane z poziomu lokalnej spolecznosci przez radnych dzielnicy wyposazonych
                    w odpowiednie narzedzia do realizacji interesow spolecznosci lokalnej - tj. w
                    swoj wlasny budzet.
                    Spowoduje to, iz ludzie poczuja sie bardziej gospodarzami swojej najblizeszj
                    okolicy, zas same pieniadze beda wydawane racjonalniej, czego niestety, nie
                    mozna powiedziec o polityce finansowej (a wlasciwie jej braku) ratusza i
                    zasiadajacych tam szacownych notabli.
                    • Gość: PO Tworek Re: Mógł kosić sąsiad lub ktokolwiek inny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 11:09
                      No to wtedy Pasieka bedzie kwitła... Oj pięknie bedzie w okolicy mieszkanka prezia!
                      Pomożemy panie prezio!
                  • Gość: birma Re: Mógł kosić sąsiad lub ktokolwiek inny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 11:17
                    Do Pana Piotra Badury
                    Oczywiście można uznać,że społeczność miejska niczym nie rożni się od
                    społeczności wiejskiej i swoje drobne,czasami uciążliwe problemy, winna również
                    rozwiązywać na zasadzie pospolitego sąsiedzkiego skrzykniecia i ruszenia.
                    Nie chcę wdawać się w pogłębione analizy bo nie wtym rzecz,ale przypomnę,że w
                    czasach bliższego i dalszego socjalizmu próbowano róznymi metodami obywatelsko
                    aktywizować społeczność za pomocą czynów społecznych.
                    Nie próbuję całkowicie idei ośmieszać bo przecież,czego niekwestinuję,aktywność
                    obywatelska na wsi istnieje i przynosi efekty a Pan chwali znacznie lepiej ode
                    mnie.Usiłowałem jedynie zwrócić uwagę,że nie wszystkie pomysły,nawet najlepsze,
                    da się bezkrytycznie zaadoptować na grunt miejski.Uwagi innych dyskutantów w
                    szerokim zakresie ten punkt widzenia potwierdzają.
                    Na zakończenie przypomnę,choć historykiem nie jestem,że w okresie rewolucji
                    kulturalnej w Chinach,kraju o niekwestionowanym poziomie
                    cywilizacyjnym,próbowano niemal na każdym podwórku budować piece hutnicze,
                    właśnie celem podniesienia aktywności obywatelskiej,nie wspominając już o
                    innych równie "mądrych" pomysłach.O efektach nie warto wspominać a konkludując
                    zauważyć należy, że nie ma niestety innych prostych recept do przeniesienia i
                    zastosowania w Opolu.Jest natomiast ta jedna,prosta, ale nie dla kazdego
                    oczywista - gospodarować,podkreślam gospodarować,ale z głową.TYLE.
                    • Gość: Piotr Badura Dziewczęta do pomocy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 18:53
                      Szanowny Panie Birma
                      Z racji wydawania gazety lokalnej dla kilku podopolskich gmin wiejskich (i
                      kawałka Opola) śledzę trochę jak funkcjonują społeczności lokalne w Niemczach
                      (wszystkie nasze okoliczne gminy mają układy partnerskie z gminami w RFN).
                      Jestem zauroczony organizacją tamtejszego społeczeństwa.
                      W niemieckim miasteczku grupa dziewcząt założyła stowarzyszenie „Dziewczęta do
                      pomocy”. Celem stowarzyszenia jest sprzątać i zmywać naczynia. Gdy ktoś w
                      miasteczku organizuje festyn, kiermasz, czy inną uroczystość o charakterze
                      publicznym to dzwoni do którejkolwiek z nich i zgłasza, że będzie potrzebna
                      pomoc. One same ustalają, które w jakich godzinach będą obsługiwać imprezę, a
                      które po niej posprzątają. Używają własnych środków czystości, misek, wiader,
                      mioteł, ścierek etc. Oczywiście nie biorą za pracę żadnych pieniędzy od
                      organizatora imprezy. Dziewcząt jest w stowarzyszeniu kilkanaście i to
                      wystarcza. Gdy któraś odchodzi, reszta szuka jej następczyni.
                      Czy myśli Pan, że np. na opolskich Chabrach nie znalazłaby się grupa dziewcząt
                      do takiego stowarzyszenia? Oczywiście obsługiwałyby festyny i kiermasze na
                      Chabrach (w innych dzielnicach też powinny być takie stowarzyszenia). Ile
                      rocznie odbywa się takich imprez na Chabrach? Nawet uwzględniając imprezy
                      szkolne i przedszkolne jest to najwyżej raz na 2-3 miesiące. Zważywszy, że
                      podczas imprezy pracuje średnio połowa dziewcząt, to każda z nich jest
                      zaangażowana tylko 2-3 razy w roku.
                      W tym niemieckim miasteczku jest jednak tak, że gdy w październiku odbywa się
                      doroczne uroczyste spotkanie stowarzyszenia to przychodzi na nie na chwilę
                      burmistrz, bądź wiceburmistrz. Jest też redaktor lokalnego tygodnika. Duże
                      zdjęcie dziewcząt z burmistrzem ukazuje się w najbliższym wydaniu tygodnika
                      wraz z krótką notką, że oto właśnie stowarzyszenie zamknęło czwarty rok swej
                      zaszczytnej działalności.
                      Innym stowarzyszeniem jest Klub Różanego Kwietnika (czy jakoś tak). To grupa
                      ludzi, którzy społecznie zajmują się skwerem z krzakami róż. W Opolu obok
                      kościoła Piotra i Pawła, w rogu ulic Karola Miarki i Katowickiej znajduje się
                      skwer, a właściwie maleńki park. Czy grupa 20-30 okolicznych mieszkańców nie
                      dałaby sobie rady ze społecznym utrzymaniem go w należytym stanie?
                      W społeczeństwie zorganizowanym w opisany sposób lepiej się żyje. Może się
                      zdarzyć, że Herman straci pracę. W Niemczech przecież też tak bywa. Ale Herman
                      nie straci swej pracy w Klubie Różanego Kwietnika, bo tam się pracuje
                      społecznie, a tej pracy nigdy nie braknie. Herman nie będzie miał tak silnego
                      poczucia wykluczenia jak mają często nasi bezrobotni. Jego praca przy skwerze
                      jest wciąż potrzebna i jest za nią doceniany przez lokalną społeczność.
                      Na koniec jeszcze jeden argument. Mieszkańcy naszego miasta (ci z domków)
                      niemal wszyscy sami sprzątają swe podwórka. Nie wynajmują firm do sprzątania.
                      Dlaczego?
                      Mieszkańcy uważają słusznie, że nie stać ich na wynajmowanie firmy do
                      sprzątania podwórka. A na wynajęcie firmy do sprzątania osiedlowego placyku i
                      skwerków to ich stać? Przecież to też jest za ich pieniądze. Problem w tym, że
                      mieszkańcy mają poczucie, iż pieniądze na sprzątanie placyku i skwerków, na
                      naprawę chodników, na budowę osiedlowego boiska, na remonty szkoły i
                      przedszkola etc., etc. i tak zapłacą, a gdy zrobią wymienione prace we własnym
                      zakresie, to ich pieniądze wykorzystają inni. Nie można organizować lokalnej
                      społeczności tak, by miała ona takie poczucie.
                      Pozdrawiam bardzo serdecznie
                      Piotr Badura
                  • Gość: Piotr Badura Do Pana Janusza Sawczuka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.05.06, 18:48
                    Szanowny Panie
                    Od pewnego czasu wydaję lokalną gazetę („Beczka”). Ukazuje się ona głównie w
                    sześciu podopolskich gminach wiejskich, ale zahacza swym zasięgiem także o
                    niektóre peryferyjne dzielnice Opola. Stąd moje zainteresowanie sprawami miasta
                    (pomijam już fakt, że z urodzenia jestem opolaninem z Pasieki). W moim odczuciu
                    dzisiejsze Opole jest miastem nieco sztucznym. Aby sforsować magiczną granicę
                    100 tys. mieszkańców przed laty włączono do miasta okoliczne wioski np.
                    Wróblin, Malinę, Grotowice, Bierkowice, Wójtową Wieś. To jednak w dużym stopniu
                    są nadal wioski, choć formalnie w granicach Opola. Takie sztuczne powiększenie
                    spowodowało, że Opole ma dziś najmniejszą gęstość zaludnienia spośród
                    wszystkich stolic wojewódzkich. Mała gęstość zaludnienia to dla miasta zwykle
                    okoliczność niekorzystna. Infrastruktura staje się droższa. Jeśli już miasto
                    ponosi ten dodatkowy koszt, to powinno starać się wykorzystać dodatnie strony
                    sytuacji. Dodatnią stroną jest właśnie wiejski charakter wielu opolskich
                    dzielnic.
                    Tymczasem ekipa rządząca poprzednio Opolem ustaliła tak kuriozalny podział
                    miasta na okręgi wyborcze, że radni nie mogą teraz czuć się reprezentantami
                    dzielnic, a dzielnice nie czują, że mają swego radnego. Postawiono na
                    partyjność, a nie na samorządność. Z kolei obecna rada tylko pod presją organu
                    nadzoru, który uchylił uchwałę statutową, zdecydowała się w końcu zawrzeć w
                    statucie możliwość istnienia dzielnic, ale na wszelki wypadek zablokowano ją
                    wysokim progiem. Żeby mieszkańcy mogli wystąpić o utworzenie dzielnicy musi się
                    ich skrzyknąć w tej planowanej dzielnicy minimum 500. W pierwotnym projekcie
                    statutu miało być 100 mieszkańców, ale obawiano się, że tylu to się jeszcze uda
                    skrzyknąć więc liczbę podwyższono. Władze Opola nie chcą samorządu. Wielu
                    radnych woli układ partyjny, bo rada miasta to dla nich tylko trampolina do
                    dalszej kariery politycznej. Nie chcą więc być wiązani z jakąś dzielnicą, bo
                    dzielnica szybko by ich zweryfikowała. Jako radni całego Opola odpowiadają za
                    wszystko, czyli za nic. Mogą więc nie kłopotać się sprawami miasta tylko
                    spokojnie budować swe przyszłe sztaby wyborcze w oparciu o ratuszowe etaty.
                    Pana optymizm co do samorządności na wsi i pesymizm co do miasta wydają mi się
                    oba troszeczkę na wyrost. Cały czas trwa walka dwóch modeli „wiejskiego”
                    i „miejskiego”. Na wsi też są tacy, którzy uważają, że płacą podatki i ma być
                    zrobione. W mieście są z kolei tacy, którzy mają w sobie ducha samorządowego.
                    Ważne jest, których popieramy, tych samorządnych, czy tych roszczeniowych.
                    Więcej na ten temat w mojej odpowiedzi dla pana Birmy (Dziewczęta do pomocy).
                    Pozdrawiam bardzo serdecznie
                    Piotr Badura
    • Gość: wyborca Re: Zmieniamy Opole na lepsze IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.06, 22:11
      Chciałbym wiedzieć, kiedy wreszcie Opole doczeka się swojej nowoczesnej
      monografii. Ostatnie tego typu dzieło ukazało się w połowie lat 70-tych, za
      głębokiej komuny, i jest już od dawna przestarzałe. To wstyd, że Opole będąc
      miastem wojewódzkim, w którym funkcjonują wyższe uczelnie oraz Instytut Śląski,
      pozostaje w tej dziedzinie daleko w tyle za innymi ośrodkami miejskimi. Wstyd
      zarówno dla lokalnego środowiska naukowego, jak i dla władz miejskich. Chodzi
      tu o sprawę o podstawowym znaczeniu dla promocji miasta, zwłaszcza w obecnych
      warunkach, po wejściu Polski do UE.

      O wydanie poprzedniej monografii miasta zadbał osobiście Karol Musioł, który -
      - przy wszystkich swoich ograniczeniach - był na tyle światły, by zrozumieć
      potrzebę stworzenia podobnej "wizytówki" miasta. Czy obecne władze Opola są
      równie światłe? Co w tej dziedzinie robi lub zamierza zrobić prezydent
      Zembaczyński ze swoją ekipą? Może usłyszymy coś na ten temat przed najbliższymi
      wyborami? Może lokalna prasa zdopinguje "ojców miasta" do podjęcia tej kwestii?
    • Gość: Karol Re: Zmieniamy Opole na lepsze IP: *.crowley.pl 29.05.06, 20:23
      Opole jest małomiasteczkowe od wjazdu do wyjazdu jest nie więcej jak 4 do 5
      km.To rynek w Wrocławiu jest większy. Jako miasto akademickie- to jest
      budowanie na siłę z WSI najpierw zrobiono przy pomocy Ks biskupa Nosola
      Uniwersytet. I jaką ma renomę? Osobiście nie słyszałem jakichkolwiek opracowań
      naukowych wychodzących poza Opole(Uniwersytet hi)Nie róbcie na siłę
      województwa lansując Uniwersytet i próbę montażu innych uczelni. Może pomoże
      Biskup Nosol i otworzycie nowy KUL zamiast L będzie O. Włączcie się do Katowic
      a przy okazji skorzystają takie miasta jak Nysa Brzeg Namysłów i odejdą do
      Wrocławia. Czekam na to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka