Dodaj do ulubionych

Służby specjalne na tym forum

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 19:00
Drodzy Forumowicze
Rozpocząłem ten wątek, by móc ustosunkować się do pewnych spraw poruszonych w
wątku "Sam sobie wystawia swiadectwo????", otwartym przez atora ukrywającego
się pod nickiem "skryty teczkozerca". Autorem tym jest najprawdopodobniej
jeden z dość znanych lokalnych dziennikarzy. Dla zrozumienia, o czym piszę,
nie jest konieczne zaglądanie do wspomnianego wątku, ale kto chce, ten może
to zrobić. Mnie jednak już tam nie będzie.
We wspominianym wątku pozwoliłem sobie wyrazić przypuszczenie, że ów opolski
dziennikarz realizuje na tym forum pewne zadania, jednak zagadką jest dla
mnie, czy robi to z naiwnej wiary w słuszność swej misji (byłby to wtedy
przypadek tzw. pożytecznego idioty), czy też robi to na polecenie służbowe
(byłby to przypadek agenta).
Po tej mojej wypowiedzi zaatakował mnie wściekle ktoś ukrywający się pod
nickiem "Joshko" (myślę, że redakcyjny kolega "skrytego teczkozercy").
Zdaniem "Joshko" jest czymś niedopuszczalnym podejrzewanie kogoś, że jest
sterowany.
W zaćmieniu umysłu, wywołanym wścieklizną, "Joshko" nie zauważył, że
przecież "skryty teczkozerca" krótko wcześniej robił nieprzyzwoite aluzje na
temat esbeckich powiązań Jarosława Kaczyńskiego. Ich nieprzyzwoitość polegała
na tym, że "skryty teczkozerca" niemal na pewno wiedział, że te aluzje są
bezpodstawne, a udawał głupka, który tego nie wie.
Podobnie sam "Joshko". Krótko wcześniej, pod nickiem "ciekawiec" zasugerował
forumowiczom, że ja mogę być byłym oficerem SB, mimo że doskonale wiedział,
iż to kompletna bzdura.
Zostawmy jednak te rozliczenia, a zajmijmy się podstawowym problemem: Czy
dziennikarz może być agentem służb specjalnych? Jeśli ktoś chce sobie
odpowiedzieć na to pytanie, to niech wyobrazi sobie, że jest szefem służb
specjalnych, który odpowiada za ich sprawność. Gdzie będzie szukał agentury?
Agent musi węszyć. To jego praca. Wyobraźcie sobie lekarza, który węszy,
przecież by natychmiast podpadł. A czy może węszyć referent w urzędzie? A
może przedszkolanka, mechanik samochodowy, murarz etc.? W każdym z tych
zawodów ktoś, kto wciąż niucha, podpadłby. A niuchający dziennikarz? To
przecież obowiązek w tym zawodzie. Dziennikarze otrzymują też więcej
informacji niż ludzie innych zawodów. Jest to więc idealny zawód do
werbowania agentów.
Ze względu na powiązania ze służbami specjalnymi gazety dzielą się na cztery
kategorie. Do pierwszej kategorii należą gazety, które nie mają żadnych
związków ze służbami specjalnymi. Druga kategoria, to gazety, które mają
związki ze służbami specjalnymi, ale nawet o tym nie wiedzą. (Ktoś w zaufaniu
informuje redakcję o jakiejś sprawie. Redakcja myśli, że to informacja od
zaniepokojonego obywatela, a to wiadomość podsunięta przez służby specjalne.)
Trzecia kategoria to gazety, które w pełni świadomie korzystają z materiałów
podsuwanych przez służby specjalne. Może to wiązać się ze wzajemnością.
(Gazeta przekazuje swoje informacje służbom specjalnym). W tej kategorii
redakcja ma jednak przekonanie, że działa w słusznej sprawie.
Czwarta, wyjątkowo podła kategoria gazet, to te, które publikują na swych
łamach materiały przygotowane przez służby specjalne, nawet wówczas, gdy dla
redakcji oczywiste jest, że te publikacje są nielegalne i niemoralne.
Redakcja kieruje się jednak swoim wąsko pojętym interesem i nie obchodzi jej,
że takie postępowanie jest wredne. Gazety tej czwartej kategorii określa się
czasem nazwą "gazety ubeckie".
Mam niestety powody, by przypuszczać, że "nto" świadomie zamieszcza na swych
łamach informacje pochodzące od służb specjalnych. Jest nawet gorzej. Mam
powód, by podejrzewać, że "nto" zamieszcza te materiały w złej wierze. Nie
można zatem wykluczyć, że jest to "gazeta ubecka". Jeśli "nto" nie
jest "gazetą ubecką" to powinna jednak dbać o to, by rozwiewać wątpliwości w
tej sprawie.
W świetle tego, co napisałem wyżej, wściekły atak "Joshki" na mnie jest
zwyczajnie głupi. Zdrowy rozsądek nakazuje brać pod uwagę, że niektórzy
dziennikarze mogą na tym forum realizować pewne zadania wyznaczane przez
służby specjalne. Znów zaproponuję: Wczujcie się w sytuację szefa służb
specjalnych. Czy zrezygnowalibyście z możliwości, jakie stwarza działanie na
forach internetowych?
Tyle na teraz. Pozdrawiam wszystkich.
Piotr Badura
Obserwuj wątek
    • Gość: podejrzliwy Re: Służby specjalne na tym forum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 20:35
      Może jestem przesadnie a nawet chorobliwie podejrzliwy, ale już od wielu lat
      męczy mnie pewien problem, który akurat jak ulał pasuje do tematyki tego wątku.
      Otóż jest sobie wśród dziennikarzy "nto" taki pan, który w latach 1980-1981
      ostro działał w NZS i został w stanie wojennym internowany. Dziwnym trafem po
      stanie wojennym pan ten został przyjęty do pracy w ówczesnej "trybunie
      opolskiej", będącej dziennikiem PZPR. Przypominam, że były to czasy gdy
      nieprawomyślnych dziennikarzy wywalano z różnych redakcji na zbity łeb, a tu
      proszę - taki "ekstremista" i "element antysocjalistyczny" zostaje przyjęty do
      pracy w partyjnej gazecie, której kontynuatorką jest obecna "nto". Jaką cenę
      trzeba było za to zapłacić i jakich gwarancji lojalności trzeba było udzielić
      partyjnemu mocodawcy gazety?

      Pan ten do dzisiaj pracuje w "nto", gdzie specjalizuje się m.in. w tematyce
      politycznej. Dwa lata temu pilotował dwie głośne rozróby medialne przeciwko
      prawicowemu wiceprezydentowi miasta Opola, a rok temu - rzecz ciekawa - próbował
      brać w obronę dekonspirowanych przez IPN byłych agentów SB.

      POwtarzam, że mogę być przesadnie podejrzliwy, ale jakoś męczy mnie ta sprawa.
      Może robię krzywdę człowiekowi, w takim razie przepraszam. Sprawa ta nieodparcie
      skojarzyła mi się jednak z tematem tego wątku.

      Nie chcąc krzywdzić człowieka, być może czystego jak kryształ, nie podaję jego
      nazwiska i proszę gorąco, aby inni, domyślający się o kogo chodzi, również tego
      nazwiska nie podawali. Miałbym jednak pewną, równie gorącą prośbę do owego
      człowieka - pójdź, chłopie, któregoś do dnia do opolskiego oddziału IPN i złóż
      wniosek o przyznanie Ci statusu osoby pokrzywdzonej. Jeżeli papier taki
      uzyskasz, pochwal się nim jak najszybciej, a spadnie mi kamień z serca i będę Ci
      dozgonnie wdzięczny.
      • Gość: Piotr Badura Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.06, 21:56
        Szanowny Panie Podejrzliwy
        Nie bardzo wiem, o co Panu chodzi. Moim zdaniem PRL był legalnym państwem,
        podobnie jak legalnym państwem jest III Rzeczpospolita. Nic mi nie wiadomo, by
        PRL został uznany za państwo nielegalne. Służby specjalne PRL były legalnymi
        służbami legalnego państwa. Kto w nich pracował, pracował w legalnych służbach
        legalnego państwa i nikt nie powinien go potępiać za to tylko, że w nich
        pracował. Na potępienie, moim zdaniem, zasługują tylko ci, którzy w służbach
        specjalnych PRL prowadzili działalność nielegalną. Na takie samo potępienie
        zasługują też ci, którzy w służbach specjalnych III RP prowadzą działalność
        nielegalną.
        Ja zwracam uwagę na dziwne działania pewnego dziennikarza "nto", bo nie mogę
        wykluczyć, że kryją się za nimi nielegalne działania obecnych służb. Pan mi
        proponuje, by zacząć analizować, czy inny dziennikarz "nto" nie pracował kiedyś
        dla służb PRL. W konkretnym przypadku, który Pan porusza, mógłbym wskazać
        proste wyjaśnienie problemu, które nie wymaga uznania, że interesująca Pana
        osoba miała cokolwiek wspólnego ze służbami. Ale ja nie jestem obrońcą
        dziennikarzy "nto" więc dam sobie z tym spokój.
        Jeszcze raz zwracam więc uwagę na istotę problemu. Nie jest ważne, czy ktoś w
        PRL pracował dla służb specjalnych. Nie jest ważne, czy ktoś pracuje dla
        obecnych służb specjalnych. Ważne jest, czy służby specjalne nie prowadzą dziś
        nielegalnych działań na szkodę nas wszystkich. Jeśli uznamy, że państwo
        potrzebuje służb specjalnych, to logiczną konsekwencją tego uznania jest
        przyjęcie, że obywatele muszą wspierać te służby. Nie powinni jednak wspierać
        ich nielegalnych działań, a wprost przeciwnie. Z nielegalnymi działaniami
        należy walczyć. Mam nadzieję, że jasno wyłożyłem swój pogląd.
        Pozdrawiam serdecznie
        Piotr Badura
        • Gość: podejrzliwy Re: Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 22:10
          Szanowny Panie Badura,

          Czy nie przyszło Panu do głowy, że ludzie współpracujący z "legalnymi", jak Pan
          uważa, a z czym ja się nie zgadzam, służbami specjalnymi "legalnego" PRL, mogą
          kontynuować swoją działalnosć jako współpracownicy funkcjonujących aktualnie
          służb specjalnych i być wykorzystywani niekoniecznie do działań legalnych?
          To ostatnie jest tym bardziej prawdopodobne, że ludzie ci mają paskudny hak
          w życiorysie, który może być wykorzystywany jako środek szantażu, z którego
          pomocą łatwo jest ich skłonić do udziału w sprzecznych z prawem działaniach.
          Obecnie istniejące służby odziedziczyły po SB i kadry i wiedzę na temat ludzi.
          Niech się Pan nad tym zastanowi.
          • Gość: podejrzliwy Re: do Pana Badury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 22:19
            PS - kto wie, czy obaj nie myślimy o tej samej osobie?

            Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: dodo Re: do Pana Badury IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 22:33
              NIe wiem, czy Podejrzliwy jest chorobliwie czy tylko przesadnie podejrzliwy, ale
              wiem że Badura na pewno jest mało domyślny. Ja już załapałem o kogo chodzi, ale
              sie nie pochwalę!
              • Gość: Piotr Badura To bardzo dobrze Panie Dodo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 07:42
                Szanowny Panie Dodo
                Bardzo dobrze, że nie chce się Pan pochwalić swą wiedzą. Tę wiedzę posiada
                wielu, ale nie ma żadnego powodu, by zbyt pochopne podejrzenia pana
                Podejrzliwego wiązać tu z imieniem i nazwiskiem konkretnej osoby. Po mnie
                akurat tego typu podejrzenia spływają jak woda po kaczce, tfu... jak woda po
                gęsi, bo tak teraz nakazuje mówić porawność polityczna. Nie wszyscy są jednak
                odporni. Niektórzy przejmują się tym, co się o nich pisze.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr Badura
            • Gość: Piotr Badura Ja wiem, że myślimy o tej samej osobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 07:36
              Szanowny Panie Podejrzliwy
              Pyta Pan: "Kto wie, czy obaj nie myślimy o tej samej osobie?"
              Ja wiem, że obaj myślimy o tej samej osobie, bo podał Pan dane jednoznacznie ją
              identyfikujące. Nawet połowa podanych przez Pana informacji wystarczała do
              identyfikacji. Problem w tym, że ma Pan zbyt mało informacji o tej osobie i
              stąd pochopność Pana podejrzeń. Można podać prostsze wyjaśnienia Pańskich
              wątpliwości, bez dopisywania komuś współpracy z SB, ale nie jest moim zadaniem
              publikowanie tu takich wyjaśnień.
              Pozdrawiam serdecznie
              Piotr Badura
          • Gość: smok Re: Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 00:39
            szanowny panie podejrzliwy; to jest normalna praktyka, że służby korzystają z
            agentury pozostawionej przez poprzedników. Podobnie UB korzystała z ludzi
            przejętych na podstawie kartoteki GeStaPo i SD, a ci wśród swoich donosicieli
            mieli ludzi wykorzystywanych przez tzw. "dwójkę". Trzeba bowiem zdać sobie
            sprawę że ludzie generalnie są leniwi i działają po najmniejszej linii oporu.
            Służby zawsze działają w świecie półcieni gdzie nic do końca nie jest tym na co
            wygląda
            • Gość: podejrzliwy Re: Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 01:15
              do Pana Smoka:

              Ma Pan rację i sądzę, że wskazałem właśnie na jeden z takich przypadków, no
              chyba że moje podejrzenia w stosunku do wspomnianej osoby z opolskiego
              środowiska dziennikarskiego są od początku do końca bezpodstawne, czego nie mogę
              wykluczyć (rzecz jest jednak względnie łatwa do do sprawdzenia na wskazanej
              przeze mnie drodze). Pytanie wyjściowe brzmiało mniej więcej tak: kto ze
              środowiska "nto" może być wykorzystywany przez służby specjalne do sprzecznych z
              prawem działań? Wskazałem na pewien trop i myślę, że warto byłoby tę sugestię
              zweryfikować (na razie bez publicznego wymieniania nazwiska). Prawdopodobnie już
              niedługo wymieniona przeze mnie osoba sama zabierze tutaj głos i sytuacja stanie
              się dużo jaśniejsza. Jeżeli usłyszymy, że osoba ta ma status osoby
              pokrzywdzonej, to można będzie przyjąć, że się pomyliłem. Jeżeli usłyszymy coś
              innego, to będzie nad czym się zastanawiać. Tylko trochę cierpliwości.
              • Gość: solon Re: Podejrzliwy ma dużo racji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 01:56
                Nie wiem, czy Podejrzliwy ma rację w swoich personalnych podejrzeniach czy nie,
                ale to co pisze to b. mocny argument za tym by jak najszybciej przeprowadzić
                lustrację środowisk dziennikarskich. NIe tylko po to, żebyśmy wiedzieli kto
                kiedyś donosił dla SB ale też po to, żeby obecne służby specj. nie mogły
                szantażem pozyskiwać takich ludzi dla sprzecznych z prawem działań.
                • Gość: Piotr Badura Lustracja to sztuczka służb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:16
                  Szanowny Panie Solonie
                  Gdy pan Podejrzliwy oczekuje, by ktoś tam sam się zlustrował, a Pan go wspiera,
                  domagając się ogólnej lustracji dziennikarzy, to wykonujecie robotę dla służb
                  specjalnych (zakładam, że z naiwności).
                  Dziennikarze, którzy pracowali dla SB i pracują teraz dla służb specjalnych
                  Najjaśniejszej III RP dostaną status pokrzywdzonych. Bez dwóch zdań. Służby
                  potrafią ochronić swoich.
                  Ci, którzy przy okazji zmiany ustroju chcieli się urwać służbom, okażą się
                  agentami SB. Agentami SB okażą się też czasem ci, którzy ze służbami PRL nie
                  współpracowali, ale są dziś niewygodni dla służb.
                  Sformułuję swój pogląd dobitniej: Jeśli dziś, w trakcie procesu lustracyjnego,
                  kogoś uznaje się za współpracownika służb specjalnych PRL, to ja mam niemal
                  pewność, że nie jest on współpracownikiem obecnych służb, a nie wykluczam, że
                  nie był też współpracownikiem służb PRL.
                  Jeśli natomiast ktoś dostaje dziś status pokrzywdzonego i publicznie wspiera
                  lustrację, to ja uważam za wysoce prawdopodobne, że jest on aktualnym
                  współpracownikiem służb specjalnych, a być może był też współpracownikiem służb
                  z PRL.
                  Nie róbmy ze służb specjalnych bandy durniów, która nie zna się na swojej
                  robocie. Operacja zmiany ustroju z 1989 roku była już wcześniej przez służby
                  specjalne PRL odpowiednio przygotowana, także zresztą pod względem
                  propagandowym.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  Piotr Badura
                  • Gość: arcypodejrzliwy Re: Lustracja to sztuczka służb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 09:10
                    Panie Badura! Wypisuje Pan tu takie bzdury, że mimo całej dotychczasowej dla
                    Pana życzliwości zrodziła się właśnie we mnie tak wielka podejrzliwość, że
                    chorobliwa podejrzliwość p. Podejrzliwego to przy tym mały pikuś! Gorliwość i
                    niebywała pomysłowość z jaką zwalcza Pan ideę lustracji nasuwa mi niestety
                    podejrzenie, że może Pan sam ma jakieś osobiste powody by się lustracji obawiać.
                    Zapytam wprost: Panie Badura, czy przypadkiem Pan sam nie był agentem SB i czy
                    przypadkiem to na Pana nie mają dzisiaj jakichś haków?
                    Może to Pan sam rozrabia tutaj z ramienia służb, które przejęły Pana od SB wraz
                    z resztą inwentarza?
                    • Gość: obrońca Re: Lustracja to sztuczka służb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 09:32
                      Oczywiście, że nie był i nie jest, a na dowód tego pokaże papier stwierdzający,
                      że BYŁ!!!!!!!!!!!!! Zgodnie z zaprezentowaną tu przez siebie "logiką".
                      • Gość: borowik Re: zlustrować Badurę! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 16:04
                        Nie wiem, czy Badura dysponuje już takim papierem, o jakim pisze Obrońca, ale
                        faktycznie dobrze byłoby posłać go po coś takiego do IPN. To co tutaj czytam ,
                        to jeden wielki argument za możliwie najszybszą lustracją wszystkich dziennikarzy.
                        A jako pierwszy na naszym terenie powinien być zlustrowany właśnie Badura.
                    • Gość: Piotr Badura Miałbym wyciąć numer ABW?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:21
                      Szanowny Panie Arcypodejrzliwy
                      Myśli Pan, że już mnie Pan prawie rozszyfrował? Informuje Pan forumowiczów, że
                      może przypadkiem byłem agentem SB, a potem przejęła mnie ABW (tzn. ściśle rzecz
                      biorąc najpierw chyba UOP). Pyta mnie Pan wprost, czy nie jestem byłym i
                      aktualnym agentem.
                      Gdybym był agentem, to nie wolno by mi było tego ujawnić i musiałbym
                      odpowiedzieć, że nie jestem agentem. (Przecież agent nie może wycinać takiego
                      numeru służbom.) Gdybym zaś nie był agentem, to też powiedziałbym, że nim nie
                      jestem. Jaki więc sens ma Pana pytanie? Może tylko taki, że poprawia Pana stan
                      psychiczny.
                      Jeśli chodzi o rzekome moje "wypisywanie bzdur" to proszę o knkrety. Proszę
                      wskazać wygłoszony przeze mnie pogląd, który jest Pana zdaniem bzdurny. Proszę
                      to jakoś uargumentować i wtedy ja mogę coś odpowiedzieć. A samo tylko wzajemne
                      obrzucanie się inwektywami nie ma chyba sensu. Ci, którzy jednak widzą w tym
                      sens, mają na tym forum wiele innych wątków do dyspozycji. Może Pan tam
                      spróbować.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Piotr Badura
                  • Gość: smok Re: Lustracja to sztuczka służb IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 11:18
                    nie jest to takie proste; ja na przykład wspieram lustrację a nie byłem TW ani
                    nie miałem nic wspólnego ze służbami. Mam swoje powody. Są też ludzie
                    popierający lustrację z powodów nie do końca uświadomionych jako tzw "użyteczni
                    idioci"
                  • Gość: pokrzywdzony Re: dość łajdackch sztuczek p. Badury!!!!!!!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 12:49
                    To że p. Badura rzuca zasadne lub bezzasadne oskarżenia po adresem dziennikarzy
                    z "NTO", wisi mi jak kilo kitu. NIe jestem ich adwokatem i niech bronią się
                    sami. Wypraszam sobie jednak pomawianie o współpracę ze "służbami" obecnymi lub
                    dawnymi setek a może i tysięcy uczciwych ludzi, którzy byli kiedyś
                    represjonowani przez SB i uzyskali status osób pokrzywdzonych. Tego typu
                    urojenia chorej wyobraźni pana B. to najpodlejsze łajdactwo z jakim spotkałem
                    się w całym swoim życiu. Jeżeli p. Badura nie przestanie puszczać w obieg tego
                    typu oszcerczych bredni, to niech liczy się z tym, że będzie musiał tłumaczyć
                    się ze swoich łajdactw przed sądem, przed który pozwą go tacy jak ja ludzie.
                    Opamiętaj się człowieku zanim zamkną Cię w domu wariatów!
                    • Gość: bednarz Re: diagnoza - beczka bez piątej klepki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 16:14
                      • Gość: konsylium Re: rozpoznanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 16:22
                        Rozpoznanie choroby : beczka bez dna, której pizło w dekiel , piątej klepki
                        nie stwierdzono, przypadek nieuleczalny, nie rokuje poprawy. Uwaga - choroba
                        zakaźna, wskazana ścisła kwarantanna!!!

                        Konsylium bednarskie
                    • Gość: Piotr Badura Gdzie są te tysiące? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 17:50
                      Szanowny Panie Pokrzywdzony
                      Napisałem: "Jeśli natomiast ktoś dostaje dziś status pokrzywdzonego i
                      publicznie wspiera lustrację, to ja uważam za wysoce prawdopodobne, że jest on
                      aktualnym współpracownikiem służb specjalnych, a być może był też
                      współpracownikiem służb z PRL."
                      Pan odpowiedział: "Wypraszam sobie jednak pomawianie o współpracę ze "służbami"
                      obecnymi lub dawnymi setek a może i tysięcy uczciwych ludzi, którzy byli kiedyś
                      represjonowani przez SB i uzyskali status osób pokrzywdzonych."
                      Gdzie Pan widział te tysiące ludzi, którzy otrzymali status pokrzywdzonego i
                      teraz publicznie wspierają lustrację. Ja nie widzę nawet dziesiątków takich
                      osób. Te pojedyncze osoby, które otrzymały status pokrzywdzonego i prowadzą
                      teraz publiczną kampanię na rzecz lustracji uważam faktycznie za podejrzane (a
                      nie pomawiam je o współpracę, bo to jednak co innego).
                      Znam wiele osób, które uzyskały status pokrzywdzonego, ale wcale nie prowadzą
                      publicznej walki o lustrację. One nie są dla mnie podejrzane. Jeśli jednak ktoś
                      ma status pokrzywdzonego, to albo ma go słusznie (czyli kiedyś tam służby
                      specjalne uznały go za groźnego), albo ma go niesłusznie (czyli służby uznały
                      go za przydatnego). W każdym przypadku musiał coś z tego, co się wokół niego
                      działo, rozumieć. Jeśli teraz prowadzi jakąkolwiek publiczną walkę to też
                      dowodzi, że do trzech umie zliczyć. W takim razie, czym mam sobie tłumaczyć, że
                      nawołuje do czegoś, co jest niemożliwe? To nie za bardzo da się wytłumaczyć i
                      dlatego takie osoby są moim zdaniem podejrzane.
                      Straszenie sądem niech Pan sobie daruje. Ktoś, komu nie wolno podpisywać się
                      imieniem i nazwiskiem, nie idzie do sądu. Tam przecież musiałby się ujawnić.
                      Pozdrawiam serdecznie
                      Piotr Badura
              • Gość: remik Re: wiem o co i o kogo chodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 14:31
                Może wybierze milczenie, ale będzie to jeszcze bardziej wymowne!
                • Gość: remik Re: wiem o co i o kogo chodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 14:35
                  Mam na myśli osobę, na którą wskazuje Podejrzliwy.
            • Gość: Piotr Badura Miałem zacząć od Pana Smoka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 07:50
              Szanowny Panie Smoku
              Gdybym zaczął przeglądanie wątku od Pana wypowiedzi, to zaoszczędziłbym sobie
              trochę czasu, bo Pan już doskonale odpowiedział panu Podejrzliwemu w sprawie
              przejmowania agentury. Zrobił to Pan nawet lepiej ode mnie, bo szerzej. Z
              jednym tylko szczegółem w Pana wypowiedzi nie zgadzam się. Prawdą jest, że
              ludzie generalnie są leniwi (i dobrze, że tak jest). Nie mogę jednak zgodzić
              się z poglądem, że służby specjalne przejmują agenturę po poprzednikach z
              lenistwa. Robią tak, bo nie mają innej możliwości.
              Pozdrawiam serdecznie
              Piotr Badura
          • Gość: Piotr Badura Ależ tak właśnie jest! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 07:24
            Szanowny Panie Podejrzliwy
            Ależ tak właśnie jest. Zawsze przy jakichś zmianach ustrojowych nowe państwo
            przejmuje aparat i agenturę służb specjalnych od starego. Nie ma w ogóle innej
            możliwości. Czy wyobraża Pan sobie, że III RP mogła zacząć budować służby od
            zera? To nawet dziś jeszcze by ich nie było. Mam podstawy przypuszczać, że
            powojenny UB przejmował agenturę (TW) od Gestapo i jakoś to szło. No to jaki
            problem, żeby III RP przejęła agenturę od PRL?
            Nie zgadzam się, że współpraca z SB to hak w życiorysie. To jest pogląd
            intensywnie lansowany przez obecne służby specjalne. a ma on na celu
            zdyscyplinowanie odziedziczonej po PRL agentury. Niektórzy pracujący dla SB
            chcieliby po prostu przy okazji zmiany ustroju "urwać się". Tych się za karę
            będzie publicznie "lustrować", wmawiając wszystkim brednię, jakoby sam fakt
            współpracy z SB był kompromitujący. Tymczasem współpraca z SB kompromitująca
            nie jest, bo były to legalne służby legalnego państwa. Kompromitujące jest, gdy
            ktoś we współpracy lub pracy dla SB postępował po łotrowsku.
            Pozdrawiam serdecznie i proszę docenić, jak bladym świtem Panu odpowiadam (dla
            emeryta to środek nocy).
            Piotr Badura
            • Gość: mól książkowy Re: ad rem! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:17
              Dyskutujecie tu sobie o tym, czy legalny był PRL i jego słuzby, a tam ktoś
              śmieje się z oddali, że tak szybko straciiiście z oczu zasadniczy temat tego
              wątku! Do rzeczy panowie, do rzeczy, bo jak tak dalej pójdzie to 'służby' zrobią
              wam wszystkim kuku zanim zdążycie wyjaśnić jakąkolwiek ich tajemnicę.
              • Gość: Piotr Badura Ufff, dobrnąłem do końca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 09:15
                Szanowny Panie Molu Książkowy
                Jeśli nic mi się nie pomyliło, to Pana wypowiedź jest ostatnią, na którą nie
                odpowiedziałem. Nie bardzo jednak wiem, czy zwraca się Pan akurat do mnie i
                dlatego nie wiem, co mam odpowiedzieć. Jeśli więc oczekuje Pan czegoś ode mnie,
                to proszę o sprecyzowanie czego.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr Badura
                PS. Jadę do pracy i nie będzie mnie tu conajmniej do 17.00
                • Gość: mól książkowy Re: Ufff, dobrnąłem do końca IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 10:26
                  Nie wiem czy śmiać się czy płakać - inicjator wątku sam nie wie po co ten wątek
                  otwierał! Cytuję z pierwszego postu p. Badury: "Zdrowy rozsądek nakazuje brać
                  pod uwagę, że niektórzy dziennikarze mogą na tym forum realizować pewne zadania
                  wyznaczane przez służby specjalne". Chyba o tym miało być a nie o legalności PRL
                  i jego służb?!
                  • Gość: Piotr Badura Milczenie bywa zgodą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 18:07
                    Szanowny Panie Molu Książkowy
                    Ja wyraziłem swój pogląd w wypowiedzi otwierającej wątek. Nikt tego poglądu nie
                    kwestionuje, ale wiele osób chce dyskutować nieco szerzej. Ja nie mam nic
                    przeciw, byle to się jakoś wiązało z głównym tematem. Pan nawołuje, byśmy
                    wrócili do tematu. Nie bardzo rozumiem, o co Panu chodzi. Jeśli chce Pan
                    rozmawiać o dziennikarzach, którzy realizują na tym forum zadania służbowe, to
                    przecież nikt nie broni Panu zabrać głosu. Ale Pan go nie zabiera, tylko wzywa
                    innych do głosu. No to ja zapytałem Pana, czy wzywa Pan mnie, czy pozostałych
                    uczestników. A jeśli wzywa Pan mnie, to rad bym wiedzieć, czy chce Pan bym
                    powtórzył swą pierwszą wypowiedź (choć niby po co), czy też chce Pan, bym coś
                    rozszerzył. A jeśli znów Pan chce, bym rozszerzył, to rad bym wiedzieć o co mam
                    Panu rozszerzyć ten wątek. Obawiam się jednak, że Pan sam nie bardzo wie, o co
                    Panu tak dokładnie chodzi i dlatego wszystko Pana śmieszy (ew. doprowadza do
                    płaczu).
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Piotr Badura
        • stefan_ems Re: Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy 08.06.06, 22:16
          Gdy Cię tak czytam to mi się jeden taki film przypomina - "A Beautiful Mind",
          tyle że w tym przypadku wątpię, by przyznali Ci nagrodę Nobla ;-)
          Pzdr.
          • Gość: Piotr Badura Zgubi się Pan w telenowelach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:39
            Szanowny Panie Stefanie_ems
            Nie jest dobrze mieszać świat filmu ze światem rzeczywistym. Papier jest
            cierpliwy i scenarzysta może napisać nawet najbardziej nierealistyczny
            scenariusz, a reżyser zrobi potem film. Nie jestem oczywiście przeciwnikiem
            oglądania filmów, a nawet czerpania z nich jakiejś tam wiedzy o rzeczywistym
            świecie, ale zawsze trzeba pamiętać, że film to film, a prawdziwe życie to
            prawdziwe życie.
            Pan ma, zdaje się, łatwość mieszania życia z filmami. Szczerze radzę, niech się
            Pan pilnuje, bo skończy Pan w świeci telenoweli, które zastąpią Panu prawdziwe
            życie.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
        • Gość: smok Re: Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 00:32
          pytanie do Piotra Badury: niejaki Ernst Kalenbrunner szef Głównego Urzędu
          Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA) został na mocy prawomocnego wyroku Trybunału
          Międzynarodowego w Norymberdze stracony właśnie za to co czynił w legalnym i
          uznanym przez społeczność międzynarodową państwie jaką była w tamtych czasach
          III Rzesza Niemiecka, a nie czynił niczego co byłoby zabronione lub nielegalne.
          Dlaczego zatem został skazany? W czym zawinił marszałek Wilhelm Keitel i jego
          kolega Alfred Jodl, że zostali powieszeni mimo że byli żołnierzami i
          przysługiwał im pluton egzekucyjny? Oskarżeni byli o planowanie wojny. Czym
          bowiem mają się zajmować wojskowi jak nie wojną?

          Zatem nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla zbrodniarzy że tylko wykonywali
          rozkazy
          • Gość: Rozalia Richtig Re: Nie wiem o co Panu chodzi, Panie Podejrzliwy IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.06.06, 03:48
            Hej Panie Badura! Jak leci? Widze, ze tematyka lokalnych kretow nadal Pana
            zajmuje. To wszystko dzis nie ma zadnego znaczenia, bowiem tylko w pokoju mozna
            rozprawiac o przeszlosci, a pokoj jest obecnie zagrozony dzialaniami fanatykow
            nienawidzacych zachodnia cywilizacje. Proponuje zaniechac zasciankowych
            dochodzen i uruchomic punkt nauki jez arabskiego w celu sledzenia setek, jesli
            nie tysiecy "portali" instruujacych jak nas wszystkich szybciej przeniesc na
            tamten swiat. Wobec tego zajecie sie WSPOLPRACA ze sluzbami specjalnymi jest
            jak najbardziej na miejscu, i moze zapobiec nowemu kaboooom!
            Takie jest moje skromne zdanie wobec Pana niewatpliwego trudu sledzenia
            rodzimych kretow. Dziekuje. Pozdrawiam i zycze bardziej globalnej perspektywy.
            • Gość: Piotr Badura Trzeba patrzeć jeszcze bardziej globalnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 09:08
              Szanowna Pani Rozalio Richtig
              Proponuje Pani, bym spojrzał na świat bardziej globalnie. Bez obrazy, ale
              myślę, że patrzę na świat bardziej globalnie niż Pani. Wydaje mi się, że widzi
              Pani świat jako dwubiegunowy, przy czym jeden biegun to USA, a drugi to
              islamski fundamentalizm. Nie dziwi mnie takie Pani widzenie świata, bo ten
              obraz starają się propagować media. Jednak bieguny są w innych miejscach. za
              fundamentalistami islamskimi ktoś stoi, a za USA też. Tyle że nie o tym jest
              ten wątek (choć zapewne poruszony przez Panią temat jest bardzo ciekawy).
              Pozdrawiam serdecznie
              Piotr Badura
          • Gość: Piotr Badura Tak właśnie jest w życiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 08:58
            Szanowny Panie Smoku
            W życiu tak właśnie jest. Dla każdego poglądu istnieje obszar, w którym jest on
            właściwy. Poza tym obszarem pogląd staje się niewłaściwy. Ludzie mają rozum i
            muszą sami wiedzieć, gdzie są granice, których nie wolno im przekraczać,
            nawet "legalnie". Jeśli tego nie wiedzą, to często kończą tak, jak wspomniani
            przez Pana "bohaterowie".
            Błąd w Pana rozumowaniu jest taki, że wchodzi Pan w obszar III Rzeszy, tam
            buduje pewien pogląd, a potem chce Pan z tym zbudowanym w III Rzeszy poglądem
            wrócić do PRL i go stosować. Tymczasem ten Pana pogląd jest słuszny w
            odniesieniu do III Rzeszy, ale niesłuszny w przypadku PRL, bo PRL bardzo się
            jednak różnił od III Rzeszy. Za bardzo, by móc stosować w obu przypadkach te
            same zasady.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
            • Gość: smok Re: Tak właśnie jest w życiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 11:32
              byłbym bardzo zobowiązany p. Badurze gdyby mi uprzytomnił czym się różnił tak
              bardzo PRL od III Rzeszy, że nie może być z nią porównywany szczególnie do 56
              roku. III Rzesza też istniała tylko 12 lat. Być może w dłuższej perspektywie
              też by znormalniała.
              • Gość: Piotr Badura Robi mi Pan przykrość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 18:26
                Szanowny Panie Smoku
                Robi mi Pan przykrość. Odczuwam jakąś sympatię do Pana, bo z Pana wypowiedzi
                wynika, że przynajmniej w niektórych sprawach myślimy podobnie. Tymczasem dla
                obrony swego niesłusznego poglądu decyduje się Pan na niedopuszczalny krok.
                Jeśli usiłuje Pan postawić znak równości między III Rzeszą a PRL (do 1956) to
                robi Pan coś okropnego. Nie dlatego, że tak źle traktuje Pan PRL, bo to
                drobiazg. Okropność tego, co Pan robi, leży w tym, że wybiela Pan zbrodniarzy
                III Rzeszy.
                Ja osobiście bardzo lubię Niemców, bardzo ich cenię, uważam za wspaniały naród,
                ale główna zbrodnia III Rzeszy nie może być rozmydlana przez porównywanie jej
                do nieporównanie mniej groźnych zbrodni. Główną zbrodnią III Rzeszy było
                ludobójstwo. Dziś różni świadomi i nieświadomi obrońcy zbrodniarzy III Rzeszy
                usiłują umniejszyć ich winę nazywając ludobójstwem niemal każdy masowy mord.
                Istotą ludobójstwa nie jest jednak zabicie wielu ludzi. Gdyby tak było, to
                ludobójcami byliby np. Amerykanie (Hiroszima, Nagasaki, czy sąsiedzkie Drezno).
                Istota ludobójstwa leży w tym, że odmawia się jakiemuś ludowi prawa do życia na
                ziemi. Mwi się: tego ludu ma w ogóle nie być, ma być całkiem wytępiony.
                Nigdy zamiarem Amerykanów nie było wytępienie Japończyków, czy Niemców. Można
                by zatem bronić poglądu, że Amerykanie to zbrodniarze winni masowych mordów,
                ale nie da się bronić poglądu, że to ludobójcy. Jeśli Pan wykaże, że PRL miał
                na celu zgładzenie z powierzchni ziemi jakiegoś ludu, to uzasadni Pan, że można
                stawiać znak równości między III Rzeszą a PRL.
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr Badura
            • Gość: legalista Re: Tak właśnie jest w życiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 11:49
              Szanowny Panie Badura!
              Carska Rosja też była legalnym państwem, a Ochrana legalną służbą tego legalnego
              państwa. A jednak każdy współpracujący z Ochraną Polak, poddany tegoż legalnego
              państwa, był powszechnie uważany za zdrajcę i renegata. To samo można powiedzieć
              o ludziach współpracujących z SB, albowiem służba ta strzegła w Polsce obcych i
              wrogich nam interesów politycznych jako element większej całości, jaką stanowiły
              służby specjalne całego imperium sowieckiego. A co do legalności PRL, to też nie
              ma Pan racji. To że państwa zachodnie haniebnie skapitulowały w końcu wobec
              dyktatu Stalina i cofnęły uznanie dyplomatyczne dla legalnego rządu RP na
              emigracji, nie ma tutaj nic do rzeczy, bo nie do Rosjan, Amerykanów czy Anglików
              należy decydowanie o tym, jaki rząd polski jest legalny a jaki nie. Przez cały
              okres funkcjonowania tzw. PRL jedynymi legalnymi władzami polskimi pozostawały
              niezmiennie emigracyjne władze RP - aż do formalnego przekazania insygniów
              władzy w 1990 r., po pierwszych wolnych wyborach prezydenckich. Nie darmo
              wszystkie poważne siły polityczne, nie wyłączając postkomunistów, stoją dziś na
              stanowisku, że mamy aktualnie III RP czyli bezpośrednią następczynię II RP.
              Gdyby PRL był autentycznym, legalnym państwem polskim, to mielibyśmy już
              dzisiaj (a nie tylko w planach) IV RP! Czy tak trudno jest zliczyć do trzech?

              Bardzo nie podoba mi się także sposób, w jaki oskarża Pan dziennikarzy NTO
              o rzekome konszachty ze służbami specjalnymi i łamanie prawa. Jeżeli ma Pan
              naprawdę MOCNE PODSTAWY do wystąpienia z tego typu oskarżeniami pod adresem tego
              czy innego dziennikarza, to proszę zrobić to sposób oficjalny i konkretny -
              z jednoznacznym wskazaniem na osobę o jaką Panu chodzi i z przedstawieniem
              zebranych przez Pana dowodów winy (dla mnie takim dowodem nie jest na pewno
              dość chaotyczna i bełkotliwa dyskusja z Pana udziałem w ramach poprzedniego
              wątku!). Formułując swoje zarzuty w tak ogólnikowy sposób jak dotychczas, rzuca
              Pan cień na dobre imię całego zespołu dziennikarskiego NTO, co uważam za
              bezpodstawnem, niegodziwe i haniebne.

              Szczerze pozdrawiam
              • Gość: legalista Re: post scriptum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 12:15
                Dla większej jasności dodam jeszcze, że 16 kwietnia 1998 r. Senat RP podjął
                uchwałę o “ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą Polską”. W uchwale
                tej uznano “państwo utworzone w wyniku II wojny światowej na ziemiach polskich
                i funkcjonujące w latach 1944-1989 za niedemokratyczne państwo o totalitarnym
                systemie władzy, będące elementem światowego systemu komunistycznego, pozbawione
                suwerenności i nie realizujące zasad zwierzchnictwa Narodu”. “Senat - głosiła
                uchwała - uznaje ciągłość prawną II i III Rzeczypospolitej, wyrażającą się w ich
                suwerennym i niepodległym bycie. Tym samym stwierdza, że narzucona w dniu
                22 lipca 1952 r. konstytucja niesuwerennego państwa nie podważyła legalności
                mocy prawnej Ustawy Konstytucyjnej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 kwietnia
                1935 r. oraz opartego na niej porządku prawnego”. Senat wyraził wdzięczność
                organom państwa polskiego na uchodźstwie, które “umożliwiły zachowanie ciągłości
                prawnej między II i III Rzecząpospolitą Polską” i stwierdził, że “akty
                normatywne stanowione przez niesuwerennego prawodawcę w latach 1944-1989
                pozbawione są mocy prawnej, jeśli godziły w suwerenny byt państwa polskiego
                lub są sprzeczne z zasadami prawa, uznawanymi przez narody cywilizowane,
                znajdującymi swój wyraz w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka”.
              • Gość: Piotr Badura Re: Tak właśnie jest w życiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 20:06
                Szanowny Panie Legalisto
                Przyjęcie nicku "legalista" do czegoś jednak zobowiązuje. Co to jest za
                kryterium "był powszechnie uważany za zdrajcę i renegata"? Od kiedy dla
                legalisty kryterium jest "powszechne uważanie"? Ponadto proszę jednak dostrzec
                różnicę między Polską pod zaborami a PRL. Z Pana wypowiedzi domyślam się, że w
                Polsce pod zaborem rosyjskim "powszechnie uważano", że Rosja to obce państwo,
                pod którego władzą znaleźli się Polacy. Jeśli natomiast chodzi o PRL, to
                pamiętam go od połowy lat sześćdziesiątych i nie przypominam sobie,
                by "powszechnie uważano", że PRL to obce państwo. Odnosiłem zawsze wrażenie, że
                ludzie "powszechnie uważają" PRL za swoje państwo, choć uzależnione od obcego.
                Wielu moich rodaków miało krytyczną opinię o PRL, ale pamiętam, że oni uważali,
                iż mają krytyczną opinię o swoim państwie, a nie o obcym państwie.
                Niegodne legalisty jest też budowanie czegokolwiek na numeracji
                Rzeczpospolitych. Fakt nie przydzielenia numeru PRL-owi nie ma żadnego związku
                z jego legalnością. Żadnego związku z legalnością nie mają też uchwały Senatu
                (to do post scriptum). Proszę sobie sprawdzić w konstytucji, jaki jest
                obowiązujący tryb stanowienia prawa w Polsce.
                Byłby też rad, gdyby doprecyzował Pan myśl, że SB "strzegła w Polsce obcych i
                wrogich nam interesów politycznych".
                Nie pamiętam, bym uzasadniał legalność PRL tym, że uznały go inne państwa, ale
                skoro już Pan te inne państwa przywołuje... Pisze Pan, że "państwa zachodnie
                haniebnie skapitulowały w końcu wobec dyktatu Stalina". Co oznacza u Pana "w
                końcu"? Czy przypadkiem nie przehandlowano nas już w Teheranie? A wcześniej?
                Jaką koncepcję biegu wydarzeń miały państwa zachodnie w 1939 roku, pchając nas
                do wojny? Czy myśli Pan, że nie miały żadnej koncepcji? Przecież to absurd.
                Zachód przewidywał określony bieg wydarzeń i niech Pan sobie sam odpowie jaki.
                A powstanie warszawskie? Jak państwa zachodnie widziały bieg wydarzeń w 1944 w
                Warszawie? Myślały, że jak Armia Czerwona wkroczy do Warszawy to będzie wielkie
                buzi-buzi AK-owców z czerwonoarmistami? Jeśli się Polskę obiecało Stalinowi, to
                trzeba było mieć jakąś koncepcję rozwiązania problemu AK-owców. Jaką koncepcję
                rozwiązania tego problemu miały państwa zachodnie? Dokumenty w tej sprawie mają
                już ponad 50 lat i nie są ujawnione. Za 100 lat też nie będą. No to niech Pan
                zgadnie, co w nich jest. Piszę to wszystko dlatego, żeby Pan mógł lepiej
                rozwinąć temat o "strzeżeniu wrogich nam interesów politycznych".
                Czy ma Pan dość odwagi, by twardo żądać, aby nasi sojusznicy ujawnili jaką
                koncepcję biegu wydarzeń przyjęli dla Polski w 1939 roku i jaką koncepcję biegu
                wydarzeń przyjęli dla Warszawy w 1944 roku?
                Na koniec sprawa "nto". Zarzuca mi Pan, że oskarżam ich o rzekome konszachty ze
                służbami specjalnymi i łamanie prawa. Jako legalista nie miał Pan prawa
                postawić mi takiego zarzutu. Ja ich nie oskarżam, ale podejrzewam. Podejrzenie
                nie wymaga dowodów, ale uzasadnionych powodów.Ja mam uzasadnione powody do
                takich podejrzeń. Nie chcę tu rozpisywać się szczegółowo na ten temat, więc
                tylko jeden powód sprzed paru miesięcy.
                Na łamach "nto" ukazał się artykuł sugerujący przestępczą działalność dwóch
                samorządowców. Ukazał się z wielkim tytułem na pierwszej stronie i z ich
                zdjęciami (pomimo, że przeciw temu protestowali). Ponieważ chodziło o
                samorządowców z terenu, na którym kolportuję "Beczkę", a cała sprawa
                śmierdziała na kilometr, więc zająłem się tym na łamach "Beczki".
                Nie będę już szczegółowo referował sprawy. Po przeszło miesiącu "nto" na
                dalekiej stronie poinformowała, w krótkiej i nieco ukrytej notce, że ci
                samorządowcy są całkiem niewinni. Mnie udało się ustalić, że korzenie całej
                sprawy tkwią w ABW, ale oficjalnie ABW niczego "nto" nie przekazywała. Jednak
                na tym forum ktoś "z kręgu nto" przyznał, że otrzymali tę informację z ABW,
                czyli otrzymali ją nieoficjalnie. Co to jest za redakcja, która na pierwszej
                stronie sugeruje, że dwóch znanych publicznie i zasłużonych samorządowców to
                przestępcy. Robi tak dlatego, bo im nieoficjalnie ABW podrzuciła ten temat.
                Redakcja nie przejmuje się przy tym faktem, że ten materiał po prostu śmierdzi.
                Kilkakrotnie wzywałem "nto" by wyjaśniła swą rolę w tej sprawie. Nie chcieli.
                Teraz, gdy ja piszę tu na forum, gdzie moje wypowiedzi czyta garstka osób, że
                ich zachowanie jest podejrzane i trzeba się liczyć z faktem, że działają na
                rzecz służb specjalnych, to Panu to się nie podoba. A zasugerowanie (z
                inicjatywy ABW) na pierwszej stronie gazety o nakładzie ponad 20 tys., że dwaj
                zasłużeni ludzie to przestępcy, podoba się Panu?
                Pozdrawiam serdecznie
                Piotr Badura
                • Gość: legalista Re: Tak właśnie jest w życiu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 22:02
                  Szanowny Panie Badura!

                  Zaprezentowane tu przez Pana rozważania na temat kulis i mechanizmów polityki
                  zagranicznej wielkich mocarstw w okresie II wojny światowej nie mają żadnego
                  znaczenia dla sprawy legalności PRL, bo jest to zagadnienie natury typowo
                  prawnej a nie politycznej. Niezależnie od tego jaką politykę prowadziły
                  mocarstwa, legalnymi władzami polskimi pozostawały ciągle emigracyjne władze RP,
                  działające na mocy Ustawy Konstytucyjnej z 23 kwietnia 1935 r. Wyklucza to
                  równoległą legalność władz PRL. Fakt ten znalazł stosowne potwierdzenie
                  w przywołanej przeze mnie uchwale Senatu RP, który oczywiście niczego tu nie
                  stanowił - bo nie mógł i nie musiał - tylko POTWIERDZIł ex post zachowanie
                  bezpośredniej ciągłości prawnej pomiędzy II i III RP. Nie wywodziłem żadnych
                  wniosków z numeracji, tylko zwróciłem Panu uwagę na fakt, iż odzwierciedla ona
                  uznawaną powszechnie ciągłość prawną z II RP, czego najwyraźniej nie chce Pan
                  przyjąć do wiadomości.

                  Proszę nie imputować mi, jakobym tezę na temat nielegalności PRL opierał na
                  kryterium powszechnej akceptacji lub braku takowej. Najwyrażniej nie zadał Pan
                  sobie zbyt wiele trudu przy lekturze moich wcześniejszych postów. Pisałem
                  o pogardzie otaczającej agentów Ochrany w kontekście Pańskiej wcześniejszej
                  wypowiedzi na temat moralnej naganności lub nienaganności współpracy z legalnymi
                  służbami legalnego państwa, jak Pan to określił. Poprzez ten przykład chciałem
                  Panu uzmysłowić, że problem ten nie jest tak topornie prosty jak Pan to
                  przedstawił. Niestety, najwyrażniej nie zrozumiał Pan mojej intencji.

                  W rzeczywistości to Pan sam na siłę próbuje wprowadzić tu kryterium społecznej
                  akceptacji jako podstawę rzekomej legalności PRL. Inna sprawa, że również z ową
                  akceptacją niezupełnie było tak jak Pan to przedstawia. Jak także żyłem w PRL
                  i doskonale pamiętam, że sprawa wcale nie przedstawiała się tak prosto.
                  Komunistyczna propaganda oczywiście robiła swoje i nawet w czasach
                  "Solidarności" mało kto wiedział np. o istnieniu emigracyjnych władz RP. Ludzie
                  nie znali - bo skąd mieli znać? - poruszonych tu przeze mnie zagadnień
                  konstytucyjno-prawnych. Do dzisiaj zresztą wiedza na temat jest słabo
                  rozpowszechniona, jak o tym świadczy chociażby treść Pańskich postów. Ludzie
                  mieli jednak, świadomość, że żyją w kraju okupowanym przez obce mocarstwo i że
                  rządzące tym krajem władze są jedynie moskiewskimi marionetkami. Poczuciu temu
                  dawano powszechnie wyraz przy okazji kolejnych wielkich kryzysów społecznych -
                  od Poznania 1956 po rewolucję "S", która była po prostu pokojowym powstaniem
                  narodowym przeciwko Moskwie i jej rodzimej agenturze.

                  Jeżeli nie rozumie Pan tego, że SB służyła w Polsce obcym interesom politycznym,
                  zwalczając wszelkie przejawy dążeń wolnościowych i niepodlegościowych
                  w społeczeństwie, to doprawdy nie wiem, jakich argumentów należałoby użyć, aby
                  Pan to zrozumiał. Dla mnie jest to aż nadto oczywiste, a na temat tego, czym
                  zajmowała się SB, istnieje bogata literatura.

                  Na temat przedstawionych w Pańskim ostatnim poście podejrzeń w stosunku do
                  zespołu redakacyjnego "nto" nie wypowiadam się, bo nie czuję się dość
                  kompetentny w tym zakresie.

                  Szczerze pozdrawiam
                  • Gość: legalista Re: post scriptum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 22:30
                    Jeszcze jedna drobna uwaga natury formalnej do Pańskiego ostatniego postu - nie
                    ma czegoś takiego jako uzasadnione powody podejrzenia, mogą być co najwyżej
                    powody uzasadniające podejrzenie.
                    • Gość: legalista Re: post scriptum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.06, 22:46
                      Jak już zaznaczyłem, nie czuję się dość kompetentny, by wypowiadać się na temat
                      Pańskich podejrzeń w stosunku do redakcji "nto". Opisane przez Pana postępowanie
                      tejże redakcji w sprawie dwóch samorządowców uważam jednak za faktycznie
                      skandaliczne.
                      • Gość: Piotr Badura Cieszy mnie, że zgadzamy się w tej sprawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.06, 09:55
                    • Gość: Piotr Badura Zgadzam się. Lepiej było tak napisać. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.06, 09:53
                  • Gość: Piotr Badura Niech się Pan nie boi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.06, 11:10
                    Szanowny Panie Legalisto
                    Podobają mi się Pana wypowiedzi, bo używa Pan argumentów, a nie obelg. Obawiam
                    się jednak, że z jednej strony za bardzo ulega Pan wpływom propagandy, a z
                    drugiej, trochę boi się Pan samodzielnie myśleć, zwłaszcza w sytuacjach, gdy te
                    myśli postawiłyby Pana w opozycji do tzw. "powszechnych przekonń". Proponuję
                    Panu więcej odwagi w samodzielnym myśleniu, nawet wbrew powszechnym
                    przekonaniom. Proszę tę moją radę traktować jako przejaw szczerej sympatii, bo
                    przecież gdyby nie ta szczera sympatia, to pisałbym do Pana trochę inaczej.
                    Dalej będzie w punktach, by było klarowniej.

                    1. Czy PRL była nielegalna?
                    Podąża Pan w stronę jakiegoś absurdu. Ja nie jestem prawnikiem, ale na mój
                    rozum, konsekwencją uznania PRL za nielegalne państwo byłoby uznanie za
                    nieważne wszystkich decyzji organów tego państwa, wszystkich wystawionych w tym
                    państwi dokumentów, etc. etc. Np. świadectwa szkolne. Wystawiono ich w PRL
                    powyżej stu milionów. Czy można je uznać za nieważne? A akta stanu cywilnego?
                    Czy mamy uznać za nieważne wszystkie akty urodzenia, akty ślubu, akty zgonu
                    wystawione w PRL? To około stu milionów aktów! A wyroki sądowe? Czy te wiele
                    milionów wyroków sądowych też ma być nieważne? A pozwolenia budowlane? Cała
                    Polska ma się nagle okazać nielegalnie zbudowana? A cały system prawa? Mamy
                    uznać to wszystko za nieważne?
                    Możemy jedynie dawać wyraz swym emocjom, pozbawiając PRL numerka, przyjmując
                    jakieś uchwały Senatu, które nie powodują żadnych skutków prawnych, ale nie da
                    się zdelegalizować PRL. Inna sprawa, że takie same "argumenty" na
                    rzecz "nielegalności" władz Polski sprzed września 1939 znalazłyby się bez
                    trudu, jak choćby zamach majowy, nie mówiąc już o wcześniejszych wydarzeniach.

                    2. Czy ludzie w PRL mieli świadomość, że żyją w kraju okupowanym przez obce
                    mocarstwo i że rządzące tym krajem władze są jedynie moskiewskimi marionetkami?
                    Różni ludzie mieli różną świadomość i nawet tak skrajne świadomości, jak
                    wspomniana wyżej zdarzały się. W przytłaczającej większości ludzie mieli jednak
                    w PRL poczucie, że Polska nie jest okupowana przez Związek Radziecki, ale jest
                    krajem o ograniczonej suwerenności. Dziś też ludzie nie mają poczucia, że
                    Polska jest okupowana przez USA i UE, ale często mają poczucie ograniczonej
                    suwerenności.
                    Twierdzenie, że rządzące w PRL władze były jedynie moskiewskimi marionetkami
                    fajnie brzmi, dopóki nie przejdzie się do konkretów. O które władze chodzi? Czy
                    np. o posłów? Proszę po nazwisku zacząć wymieniać wśród byłych posłów sowieckie
                    marionetki. A jeśli chodzi o władze niższych szczebli, to kłopot będzie jeszcze
                    większy. "Papa Musioł moskiewską marionetką" - będzie Pan lansował ten pogląd?
                    Ja nie twierdzę, że w PRL we władzach nie było wcale sowieckich marionetek,
                    które w Moskwie miały centralę. Czy jest Pan jednak w stanie zaręczyć, że dziś
                    we władzach nie mamy marionetek, które mają centralę na zachodzie?

                    3. Czy SB działała na szkodę Polski, a w obcym interesie?
                    Nie chciał Pan podać choć jednego argumentu, że tak było. Odsyła mnie Pan do
                    jakiejś bliżej nieokreślonej literatury. Tymczasem aby móc postawić SB taki
                    zarzut nie wystarczy pokazać, że prowadziła ona działania szkodliwe dla Polski.
                    Trzeba pokazać, że działania te miały na celu przysporzenie korzyści innemu
                    państwu, kosztem Polski. To, że w tzw. obozie socjalistycznym realizowano
                    jakieś złe, czy durne rzeczy, nie uprawnia do twierdzenia, że SB działała na
                    szkodę Polski w interesie obcego mocarstwa. Ona działała na szkodę Polski i
                    tego mocarstwa, bo to, co realizowano, było złe, badź durne.

                    4. Zrozumiał Pan doskonale moją wypowiedź odnośnie zachodnich koncepcji biegu
                    wydarzeń w Polsce w 1939 roku i w Warszawie w 1944 roku. Ale podejrzewam, że ze
                    strachu natychmiast się Pan zablokował i zachowuje się Pan tak, jak ja bym tego
                    nie napisał.
                    Zachód pchał Polskę do wojny z Niemcami w 1939 roku, zapewniając, że otrzymanmy
                    militarne wsparcie. Te zapewnienia były fałszywe. Zachód z góry zdecydował, że
                    tego wsparcia nie otrzymamy. To był element szerszego planu. Niech Pan odważnie
                    dopomina się o ujawnienie tego zdradzieckiego planu. Zachód nie zdradził nas ze
                    dopiero ze Stalinem. Zostaliśmy zdradzeni i oszukani przed 1 września 1939.
                    Polska przypadła Stalinowi już w Teheranie. Wiadomo było, że nie będzie żadnych
                    możliwości współistnienia między warszawskim podziemiem, a władzami
                    moskiewskimi. Jedynym rozwiązaniem była eksterminacja warszawskiego podziemia.
                    Czy nie obawia się Pan, że ta eksterminacja została przez naszych zachodnich
                    sojuszników na zimno zaplanowana, a wysiłek intelektualny szedł tylko w
                    kierunku jak to technicznie przeprowadzić? Dziś zachód proponuje nam żałosnych
                    ekspertów, takich jak Norman Davies, którzy "objaśniają" historię Polski.
                    Przedtem "objaśniali" moskiewscy historycy, teraz robią to anglosascy. Kłamstwa
                    się zmieniają, ale pozostają kłamstwami. A Pan boi się twardzo zapytać: Jaki
                    bieg wydarzeń dla Warszawy w 1944 roku przewidywali nasi zachodni sojusznicy?
                    Bo przecież musieli coś przewidywać.
                    Pozdrawiam serdecznie
                    Piotr Badura
                    • Gość: legalista Re: Niech się Pan nie boi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.06, 12:21
                      Szanowny Panie Badura!

                      Niestety nie dysponuję tak dużą ilością wolnego czasu jak Pan i po prostu
                      nie stać mnie na snucie nie kończących się dysput o przeszłości kosztem
                      odpowiedzialnego myślenia o dniu dzisiejszym i przyszłości. Zwłaszcza w
                      sytuacji, gdy najwyraźniej nie stara się Pan zrozumieć tego co piszę, woląc
                      dalsze "nakręcanie" dyskusji przy użyciu wątpliwych sofizmatów i chwytów
                      erystycznych. Nie mniej jednak - za cenę oderwania się od innych, dużo bardziej
                      palących spraw i zadań - poświęcę jeszcze nieco uwagi poruszonym tu sprawom.

                      Po pierwsze - muszę podkreślić, że sztucznie demonizuje Pan problemy związane
                      z odmową uznania legalności PRL. Wobec tego typu problemów stały także niektóre
                      inne państwa dawnego bloku sowieckiego, a w szczególności kraje bałtyckie, które
                      nawiązały bezpośrednio do swoich tradycji państwowych sprzed roku 1940, uznając
                      trwającą pół wieku sowiecką okupację tych krajów za bezprawną. Jak ogólnie
                      wiadomo, nie doszło tam do żadnej katastrofy prawnej, a życie społeczne w tych
                      krajach pod niejednym względem jest dzisiaj zdrowsze niż w Polsce. Problemy,
                      o których Pan pisze, sztucznie je wyolbrzymiając, można łatwo ominąć w taki
                      sposób, o jakim mówi przytoczona przeze mnie uchwała Senatu RP z 1998 r.
                      (bardzo proszę przeczytać tę uchwałę z dostateczną uwagą, a wszystko będzie
                      jasne!). Nie ma żadnego powodu, aby np. uchylać wszystkie wyroki sądowe sprzed
                      1990 r. Powinno to jednak dotyczyć wszystkich wyroków w sprawach o charakterze
                      politycznym. Absurdem jest to, że ludzie skazani za działalność
                      niepodległościową muszą w niepodległej Polsce zabiegać o o to, by nie
                      uważano ich nadal za przestępców, podczas gdy faktyczni przestępcy, mający
                      niejednokrotnie na swoich rękach krew niezliczonych ofiar politycznych represji,
                      cieszą się wysokimi emeryturami.

                      Po drugie - muszę zwrócić Panu uwagę na to, że elementarna logika prawna
                      nie dopuszcza takiej możliwości, by PRL był legalny w sytuacji gdy legalne
                      pozostawały nadal emigracyjne władze RP, działające na mocy konstytucji
                      z kwietnia 1935 r. Nie mogło być jednocześnie dwóch różnych legalnych państw
                      polskich! Jeżeli odrzucimy sławetną tezę Mołotowa z 1939 r., że państwo polskie
                      przestało istnieć we wrześniu 1939 r., to po prostu nie ma miejsca na legalność
                      PRL.

                      Po trzecie - Polska była krajem okupowanym przez Sowietów z tej prostej
                      przyczyny, że na jej terytorium stacjonowały wojska sowieckie, których obecność
                      w naszym kraju została nam narzucona (przypominam, że aż do 1956 r. statusu
                      tych wojsk nie regulowała nawet żadna umowa pomiędzy władzami PRL a ZSRR; nie
                      zadbano nawet o stworzenie takich pozorów legalności sowieckiej obecności w
                      Polsce!).

                      Władzami marionetkowymi były wszystkie po kolei ekipy rządzące tzw. Polski
                      Ludowej - od PKWN po rząd Rakowskiego. Marionetkowy był bowiem cały ten system
                      ścisłej zależności od Moskwy. W przeciwieństwie do Pana odrzucam cały ówczesny
                      system, natomiast skłonny jestem wyrozumiale traktować rozmaitych związanych
                      z tym systemem ludzi, doceniając ich indywidualne zasługi dla kraju. Pan
                      natomiast akceptuje system jako taki, dopuszczając jedynie możliwość
                      formułowania indywidualnych zarzutów pod adresem konkretnych osób. Uważam to za
                      zasadnicze nieporozumienie w świetle tego wszystkiego co wiadomo o stosunkach
                      jakie faktycznie łączyły Polskę z Sowietami.

                      Po trzecie - komunistyczny aparat bezpieczeństwa (UB, SB, Informacja Wojskowa
                      i częściowo WSW itd.) służył obcym (sowieckim) interesom politycznym m. in.
                      poprzez zwalczanie wszelkiego rodzaju działalności o charakterze
                      niepodległościowym, zaczynając od krwawej częstokroć rozprawy ze środowiskami
                      akowskimi i opozycją PSL-owską w latach czterdziestych aż po walkę z
                      "Solidarnością" i środowiskami opozycyjnymi w latach osiemdziesiątych.
                      Do tej samej kategorii należy zaliczyć walkę z Kościołem. Być może niedługo
                      poznamy prawdę na temat roli jaką odegrały służby specjalne PRL np. w
                      przygotowaniu - pod ogólnym kierownictwem Kremla - zamachu na papieża w 1981 r.

                      Po czwarte - wcale nie zamierzam idealizować postawy aliantów w okresie II wojny
                      światowej i proszę niczego takiego mi nie imputować. Jeżeli tego tematu dotąd
                      nie podejmowałem, to bynajmniej nie ze strachu (przed kim?!), ale po prostu
                      dlatego, że nie uważam, aby sprawy te miały jakiekolwiek znaczenie dla oceny
                      dyskutowanej tu sprawy legalności PRL.

                      Ja również uważam, że Polska została cynicznie wmanewrowana w wojnę z Niemcami
                      przez dyplomację brytyjską. Uważam, że z punktu widzenia polskiej racji stanu
                      kompletnym absurdem było podjęcie przez Polskę w 1939 r. samobójczej próby
                      zagrodzenia Niemcom drogi do ataku na ZSRR. Nie mieliśmy żadnego interesu w tym,
                      by osłaniać Sowietów przed niemieckim uderzeniem , a do tego sprowadziła się
                      niestety nasza rola w 1939 r. Równą głupotą była w późniejszym czasie słynna
                      akcja "Wachlarz", w ramach której - zgodnie z pomysłem Sikorskiego - AK miała
                      wspomagać wojska sowieckie na froncie wschodnim.

                      Szczególnie negatywnie oceniam serwilistyczną politykę Władysława Sikorskiego
                      wobec Francuzów i Anglików. Niestety polityka ta walnie przyczyniła się do
                      późniejszej wyprzedaży polskich interesów wobec Moskwy. Swoją krótkowzroczną
                      a czasami jawnie lokajską postawą wobec aliantów Sikorski - niezależnie od
                      swoich intencji - stopniowo przygotowywał grunt pod Teheran i Jałtę. Równie
                      negatywnie oceniam postawę Mikołajczyka w latach 1944-1945, która ułatwiła
                      Sowietom uzyskanie dyplomatycznego uznania Zachodu dla nowego reżimu
                      w Warszawie (w tym też kontekście należy widzieć sprawę genezy powstania
                      warszawskiego, potrzebnego Mikołajczykowi jako argument w jego skazanych z góry
                      na niepowodzenie rozmowach ze Stalinem).

                      Warto też wspomnieć o skandalu, jakim była bezczelna ingerencja Francuzów
                      w sprawę składu polskich władz emigracyjnych po kampanii wrześniowej. Dzięki
                      tej ingerencji stery polityki polskiej znalazły się w rękach wysługującego się
                      Francuzom Sikorskiego, co zaowocowało później tymi wszystkimi ujemnymi skutkami,
                      a jakich już pisałem.

                      Na jeszcze gorszą ocenę zasługuje prosowiecka polityka amerykańskiej
                      administracji prezydenta Roosevelta, kształtowana w znacznej mierze za sprawą
                      sowieckich agentów w najbliższym otoczeniu tego męża stanu.

                      Dodam jeszcze, że Polska nie była wcale jedyną ofiarą politycznej przewrotności
                      aliantów. To samo można powiedzieć o Jugosławii, która także została wplątana
                      przez Anglików do wojny z Niemcami (Anglicy inspirowali nawet w tym celu zamach
                      stanu w Belgradzie), a następnie została przez nich cynicznie wydana na łup
                      komunistom Tity. Podobnie było z Chinami, gdzie Amerykanie zmusili w 1945 r.
                      narodowców do ustępstw na rzecz komunistów Mao Tse tunga, a potem zostawili ich
                      własnemu losowi, nie patrząc na to , że komuniści są wspomagani przez Moskwę.

                      Listę tego rodzaju żalów i pretensji pod adresem aliantów, a także naszych
                      polskich elit politycznych, mógłbym ciągnąć jeszcze długo, ale - jak pisałem -
                      - po prostu nie mam na to to czasu, a poza tym za daleko odeszlibyśmy w ten
                      sposób od tematu wyjściowego.

                      Jak Pan widzi, niczego nie idealizuję i nie chcę idealizować. Nie uważam jednak,
                      aby oczywiste grzechy aliantów i dawnych polityków polskich były czynnikiem
                      rehabilitującym PRL i komunistyczne elity polityczne. To, że byliśmy zdradzani
                      i oszukiwani przez Zachód, nie znaczy wcale, że godziło się kolaborować z nowym
                      okupantem ze Wschodu!

                      Nie zamierzam też idealizować aktualnej rzeczywistości politycznej. Uważam, że
                      wśród wielkiej części obecnych polskich elit politycznych widoczny jest np. zbyt
                      daleko idący serwilizm wobec biurokracji unijnej i zjawisko to osobiście bardzo
                      mnie niepokoi. Zbyt łatwo i zbyt skwapliwie wyzbywamy się na rzecz Unii wielu
                      aspektów naszej narodowej suwerenności. W postawie tej celują zwłaszcza elity
                      postkomunistyczne, które swój dawny serwilizm wobec Moskwy szybko i łatwo
                      przeniosły na Bruksel
                      • Gość: legalista - c. d. Re: Niech się Pan nie boi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.06, 12:30
                        Zjawiskom tym należy się przeciwstawiać w imię godnego miejsca Polski w
                        przyszłej Europie, ale nie w imię fałszywego idealizowania komunistycznej
                        przeszłości.

                        Powracając do trudów dnia codziennego, szczerze pozdrawiam

                        Legalista
                        • Gość: Piotr Badura Jeszcze trochę odwagi Panie Legalisto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.06, 19:16
                          Szanowny Panie Legalisto

                          1. Nie dysponuję dużą ilością wolnego czasu, a wprost przeciwnie.

                          2. Jeśli dobrze Pana rozumiem, to przy Pańskiej definicji legalności USA są
                          państwem nielegalnym. To tylko okupanci indiańskiej Ameryki. Idąc tokiem Pana
                          rozumowania w krótkim czasie stwierdzilibyśmy nielegalność wszystkich państw
                          świata (historia świata to jedno pasmo przemocy i podbojów). Nie znam
                          problematyki "władz polskich" gdzieś tam w Londynie, bo interesują mnie raczej
                          byty realne niż fikcyjne. Domyślam się jednak, że ta londyńska Polska nie
                          zaakceptowała powojennych granic Polski (zwłaszcza granicy wschodniej), nie
                          zaakceptowała też powojennej nacjonalizacji przemysłu i reformy rolnej. Czy w
                          Pana rozumieniu wschodnia granica Polski jest jeszcze nieustalona? Skoro Litwa
                          też nie uznaje legalności tego, co działo się "pod okupacją sowiecką" to
                          mniemam, że Wilno jest nadal polskie. Dobrze myślę?
                          Jeśli w tak zasadniczych sprawach uznajemy legalność decyzji promoskiewskich
                          władz powojennej Polski, to cóż mówić o jakichś śmiesznych ustawach typu prawo
                          budowlane, prawo o ruchu drogowym etc.
                          Domyślam się, że władze londyńskie nie przyjmowały żadnych aktów prawnych
                          regulujących cokolwiek w Polsce. Jeśli tak zrobiły, to postąpiły rozsądnie, bo
                          uniknęły śmieszności. Całkowicie się z Panem zgadzam, że nie mogło być
                          równocześnie dwóch legalnych Polsk. Legalna była wyłącznie PRL.
                          To tyle w tym wątku, który uważam za niewart kontynuowania.

                          3. Nie wiem co u Pana oznacza "służenie obcym państwom". Polscy uczeni,
                          prowadząc badania, np. nad leczeniem raka, służą obcym państwom, bo w obcych
                          państwach ludzie chorują na raka i leży w interesie obcych państw, by raka
                          można było wyleczyć. Tak rozumiane służenie obcym państwom nie jest chyba
                          naganne.
                          Służenie obcym państwom byłoby chyba naganne, jeśli wiązałoby się ze
                          szkodzeniem własnemu krajowi. Ale tu też trzeba uważać. Gdyby np. uczeni
                          opracowali metodę leczenia raka, w przypadku której po czasie okazałoby się, że
                          przynosi ona więcej szkody niż pożytku, to mimo że służyli oni obcym państwom i
                          zaszkodzili swemu krajowi, nie potępimy ich za to właśnie. Ich intencją nie
                          było bowiem przysporzenie korzyści obcym państwom kosztem Polski. Oni chcieli
                          przysporzyć korzyści i Polsce, i obcym państwom, a przynieśli szkodę i Polsce,
                          i obcym państwom. Był to jednak wynik błędu. Możemy ich potępiać za
                          niefrasobliwość, za nierzetelność, ale nie za służenie obcym ze szkodą dla
                          Polski.
                          Za służenie obcym ze szkodą dla Polski możemy potępić tych, którzy świadomie
                          działali na szkodę Polski dla korzyści obcego państwa. Ja nie słyszałem, by UB,
                          a potem SB celowo działały na szkodę Polski w interesie obcego państwa. Jeśli
                          Pan twierdzi, że wspomniane służby działały nieraz na szkodę Polski, to ja się
                          z tym oczywiście zgadzam. Ale ja prosiłem o przykład świadomego działania na
                          szkodę Polski w celu przysporzenia korzyści obcemu państwu. I nie o jakieś
                          jednostkowe przypadki, bo te zawsze się zdarzają. W służbach specjalnych
                          Najjaśniejszej III Rzeczpospolitej zapewne też zdarzają się ludzie, którzy
                          działają na szkodę Polski w interesie obcych państw. Ale czy w PRL była taka
                          linia, że służby specjalne mają działać na szkodę Polski w interesie obcego
                          państwa? Szczerze w to wątpię.

                          4. W sprawach naszych zachodnich sojuszników zadałem proste pytania i nie
                          odpowiedział Pan na nie. Jedno z pytań było takie: Jak, zdaniem Anglli i
                          Francji, miały biec wydarzenia po 1 września 1939? Co ma do tego Jugosławia
                          etc.?
                          Ułatwię Panu sprawę i przedstawię jakąś propozycję.
                          Anglia i Francja pchały nas do wojny, kłamiąc, że staną zbrojnie po naszej
                          stronie. Czy Polska miała szansę wygrać z Niemcami? Nie miała. Anglia i Francja
                          musiały zatem brać to pod uwagę. Czy nasi zachodni sojusznicy zakładali, że po
                          Polsce przyjdzie kolej na nich? Wątpię, bo wtedy jednak przystąpiliby do
                          prawdziwych działań wojennych we wrześniu 1939 roku.
                          Na czym Anglia i Francja opierały swą wiarę w to, że Hitler ich nie zaatakuje?
                          Trzeba brać pod uwagę, że istniało jakieś tajne porozumienie (taki zachodni
                          pakt Ribbetrop-Mołotow), którego do dziś nie ujawniono. W oparciu o to
                          porozumienie Anglia i Francja mogły zakładać, że po Polsce Hitler zaatakuje
                          ZSRR. Gdyby tak się stało, to nasi sojusznicy odczekaliby, aż oba państwa się
                          wykrwawią, a potem, w końcówce wojny, włączyliby się do działań zbrojnych, by
                          jako zwycięzcy urządzić świat po swojemu. Jeśli taki był plan, to znaczy, że
                          Francja i Anglia chciały uzyskać korzyści kosztem Polski. Wolałbym, aby to nie
                          była prawda i dlatego prosiłem, by ktoś podał inny, przewidywany przez naszych
                          zachodnich sojuszników scenariusz.

                          5. w bardzo, bardzo dawnych latach, jako młody chłopak, działałem w organizacji
                          politycznej o nazwie PAX. Można powiedzieć, że to PAX w największym stopniu
                          ukształtował moje poglądy polityczne. Jedną z zasad, których się tam nauczyłem,
                          jest zasada, że polityk odpowiada za skutki swych działań, a nie za intencje.
                          Polityk ma obowiązek działać tak, by skutki jego działalności przyniosły
                          społeczeństwu największą możliwą korzyść. Jeśli tego nie osiąga, to nie może
                          się tłumaczyć, że chciał dobrze, ale nie wyszło. Jeśli ktoś nie potrafi trafnie
                          przewidywać skutków swych działań, to nie powinien prowadzić działalności
                          politycznej.
                          Niech Pan spróbuje odpowiedzieć na pytanie, jak miał się zachować w Polsce po
                          1945 roku polityk, który miał na względzie dobro społeczeństwa i zważał na
                          skutki swego działania.
                          Pozdrawiam serdecznie
                          Piotr Badura
                          • Gość: legalista Re: to nie mnie brakuje odwagi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.06, 14:10
                            Szanowny Panie Badura!

                            Jeżeli nie wdawałem się za bardzo w Pańskie spekulacje na temat domniemanych
                            intencji aliantów w okresie II wojny światowej, to bynajmniej nie z braku odwagi
                            (niewiele jej do tego potrzeba, wystarczy bujna wyobraźnia i brak poczucia
                            odpowiedzialności za słowo!), ale z tego prostego powodu, że nie należę do
                            zwolenników hipotetycznego gdybania, nie popartego konkretnymi źródłami
                            historycznymi. Historia to nie literatura piękna, w której można dowolnie
                            fantazjować i w której liczy się bardziej oryginalność pomysłu niż wierność
                            wobec rzeczywistości. Wobec Pańskich usilnych nalegań spróbuję jednak pokrótce
                            ustosunkować się do Pańskich domysłów i spekulacji.

                            Żadne znane historykom fakty i materiały nie dają podstaw do insynuowania,
                            jakoby intencją aliantów - czy to przed 1 września 1939 r. czy po tej dacie -
                            było doprowadzenie do dwustronnie wyniszczającej wojny między Niemcami i ZSRR.
                            Skądinąd wiadomo natomiast, że tego typu cele przyświecały Stalinowi w momencie
                            zawierania paktu Ribbentrop-Mołotow. To sowiecki dyktator liczył na to, że
                            Niemcy i Zachód wykrwawią się nawzajem, tak jak w czasie I wojny światowej,
                            i że dzięki temu w końcowej fazie tej wyniszczającej wojny wojska sowieckie
                            będę mogły zawładnąć wykrwawioną i ogarniętą rewolucyjnym wrzeniem Europą.
                            Z tego właśnie powodu Stalin ułatwił Hitlerowi rozpętanie II wojny światowej,
                            a następnie przez długi czas czynnie wspomagał Niemców przeciwko Zachodowi
                            poprzez dostawy surowców strategicznych itd. Inna sprawa, że Stalin (i nie tylko
                            on!) pomylił się w swoich kalkulacjach, nie przewidując tego, że Niemcy tak
                            szybko pokonają Francję i zwrócą swoją uwagę na wschód. To, że w 1941 r. Niemcy
                            odnosili z początku tak wielkie sukcesy w wojnie z Sowietami, wynikało m. in.
                            z faktu, że strona sowiecka szykowała się od 1939 r. do wojny agresywnej, a nie
                            do walk obronnych.

                            Intencją Anglików i Francuzów było z początku zapobieżenie nowej wojnie
                            w Europie, nawet za cenę poświęcenia żywotnych interesów mniejszych partnerów
                            politycznych, czego wyrazem był osławiony układ monachijski. Polityka ta
                            zbankrutowała jednak w marcu 1939 r., gdy Niemcy doprowadzili do likwidacji
                            Czechosłowacji i rozpoczęli okupację Czech. Od tego momentu Zachodowi zależało
                            na tym, by Niemcy w podobny sposób nie rozszerzyli swojego panowania na inne
                            kraje europejskie, a w szczególności na Polskę i Rumunię (bardziej troszczono
                            się przy tym o rumuńską ropę niż o to, co stanie się z Polską). Z tego względu
                            Brytyjczycy udzielili Polsce osławionych gwarancji bezpieczeństwa, mających
                            zachęcić nas do zajęcia nieprzejednanej postawy wobec Niemców. Fakt oparcia
                            się na tych gwarancjach oceniam jako wielki błąd polskiej dyplomacji.
                            Osobiście uważam, że korzystniejszym rozwiązaniem dla Polski byłoby wówczas
                            dogadanie z Niemcami i przepuszczenie ich na wschód w celu uderzenia na ZSRR.
                            Niestety stało się inaczej i głównie za sprawą Brytyjczyków Polska stała się
                            w 1939 r. tarczą osłaniającą wrogi jej skądinąd Związek Sowiecki. Do wojny
                            niemiecko-sowieckiej ostatecznie i tak doszło, tyle że Polska znalazła się
                            pomiędzy dwoma wrogami, a brytyjskie gwarancje bezpieczeństwa okazały się
                            świstkiem papieru.

                            Sprawy mają się zatem dokładnie odwrotnie niż Pan sugeruje. Gdyby, zgodnie
                            z Pańskimi sugestiami, Anglikom i Francuzom naprawdę zależało na doprowadzeniu
                            do wojny niemiecko-sowieckiej, to nie mieliby oni żadnych powodów, aby w 1939 r.
                            zachęcać Polaków do stawiania twardego oporu Niemcom. Przeciwnie - zachęcano by
                            nas do ułatwienia Hitlerowi marszu na wschód. Niech Pan nie zapomina, że
                            zamiarem Hitlera nie było nigdy wojowanie z Anglią. Jeżeli do wojny takiej
                            doszło, to dlatego, że cele brytyjskie były zupełnie inne niż Pan to
                            przedstawia. To co robili Anglicy wraz z Francuzami w latach 1938-1940 było
                            w rzeczywistości utrudnianiem Hitlerowi realizacji jego agresywnych zamiarów
                            wobec Rosji.

                            Pyta Pan o to, jak Anglicy i Francuzi wyobrażali sobie rozwój wydarzeń po
                            1 września 1939 r. Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Wszyscy - poza
                            Niemcami - sądzili wówczas, że powtórzy się sytuacja z I wojny światowej, kiedy
                            to malutka Serbia przez wiele miesięcy skutecznie opierała się Austriakom,
                            dając swoim sprzymierzeńcom czas na zmobilizowanie całego ich potencjału
                            militarnego. Generałowie i politycy zawsze przygotowują się do poprzedniej wojny
                            i tak było również tym razem (z wyjątkiem Niemiec!). Powszechnie oczekiwano, że
                            Polska będzie stawiać opór co najmniej do wiosny 1940 r., a jej sojusznicy zdążą
                            w tym czasie przygotować się do poważniejszych działań wojennych. Niestety nie
                            doceniono niemieckich innowacji w dziedzinie techniki i sztuki wojennej. Nie
                            przewidziano niemieckiego blitzkriegu w Polsce, a następnie we Francji,
                            i historia potoczyła się ostatecznie zupełnie innym torem.

                            Po upadku Francji Anglicy mogli łatwo dogadać się z Hitlerem, który bardzo
                            chętnie zawarłby z nimi pokój, by spokojnie zająć przygotowaniami do wojny
                            z Rosją. Anglicy woleli jednak ponoszenie największych nawet ofiar niż
                            pozostawienie Niemcom swobody działania na kontynencie i bierne oczekiwanie
                            na wynik ewentualnej konfrontacji niemiecko-rosyjskiej. W późniejszym czasie
                            z radością przyjęto fakt pozyskania nowego sojusznika w postaci ZSRR
                            i z tego względu coraz mniej przejmowano się interesami mniej cennego
                            sojusznika polskiego. Anglicy nie liczyli na wzajemne wykrwawienie się
                            Niemiec i Rosji, ale na wspólne z Rosjanami zwycięstwo nad Niemcami, lekceważąc
                            przy tym nowe zagrożenia, związane ze wzrostem polityczno-militarnej siły
                            Sowietów. To samo można powiedzieć o Amerykanach, z tym, że ich zaślepienie
                            w obliczu rodzącego się zagrożenia sowieckiego było jeszcze większe (do tego
                            ci agenci w otoczeniu Roosevelta!).

                            Takie są fakty, a z faktami po prostu nie wypada się spierać. Jeżeli ma Pan
                            jakieś dowody na to, że było inaczej, to proszę je przedstawić, bo ja niczego
                            takiego nie znam.

                            Tego co - z godnym lepszej sprawy uporem, bez ogladania się na jakąkolwiek
                            racjonalną argumentację - wypisuje Pan nadal na temat rzekomej legalności PRL
                            nie mogę zakwalifikować inaczej niż jako przejaw totalnego zaślepienia
                            w połączeniu z daleko posuniętą ignorancją prawną. W chwili obecnej jest Pan
                            bodaj jedynym człowiekiem w Polsce, który kwestionuje otwarcie takie fakty jak
                            np. to, że Ryszard Kaczorowski, honorowy obywatel miasta Opola i doktor hc
                            Uniwersytetu Opolskiego, był legalnym prezydentem RP. Jeżeli naprawdę wierzy
                            Pan w to co pisze, to proponuję, aby podjął Pan działania na rzecz odebrania
                            R. Kaczorowskiemu jego prezydenckich uprawnień (a także wymienionych tytułów
                            honorowych), uzyskanych - Pańskim zdaniem - nielegalnie. Może wtedy przyjdzie
                            w końcu moment otrzeźwienia.

                            Szczegółowa polemika z Pańskimi wywodami na tematy prawne byłaby zajęciem tyleż
                            żmudnym co bezcelowym, bo w ogromnej większości są to jedynie tanie sofizmaty,
                            mogące skutecznie przemawiać jedynie do zupełnego dyletanta prawnego. Ograniczę
                            się wobec tego tylko do jednej jedynej sprawy, a mianowicie do sprawy
                            powojennych granic Polski. Otóż sprawa wygląda tak, że granice te zostały
                            wtórnie zalegalizowane dopiero po roku 1989, kiedy to powszechnie przyjęto
                            zasadę uszanowania powojennego status quo, bez oglądania się na polityczną
                            genezę tego stanu rzeczy. Dobrym tego przykładem jest sprawa granicy
                            polsko-niemieckiej, którą usankcjonował dopiero układ z 17 czerwca 1990 r.
                            Do chwili zawarcia tego układu sprawa granicy polsko-niemieckiej pozostawała
                            w sensie prawnym sprawą otwartą, mimo pozornie tylko zamykających tę sprawę
                            układów z okresu "Polski Ludowej" (układ zgorzelecki z 1950 r. i układ PRL-
                            -RFN z 1973 r.).

                            Tylko kompletny laik i dylentant może totalnie lekceważyć i wyśmiewać takie
                            "abstrakcyjne" kwestie jak sprawa prawnej ciągłości państwa. W rzeczywistości
                            są to sprawy o fundamentalnym znaczeniu
                            • Gość: legalista - c. d. Re: to nie mnie brakuje odwagi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.06, 14:54
                              Tylko kompletny laik i dylentant może totalnie lekceważyć i wyśmiewać takie
                              "abstrakcyjne" kwestie jak sprawa prawnej ciągłości państwa. W rzeczywistości
                              są to sprawy o fundamentalnym znaczeniu dla interesu narodowego i racji stanu.
                              Niemcy są narodem twardo stąpającym po ziemi i dlatego przez pół wieku z takim
                              uporem trzymali się rzekomej "fikcji" dalszego istnienia prawnego Rzeszy
                              w granicach z 1938 r. Dlaczego Polacy mieliby być bardziej lekkomyślni od nich?

                              Pyta Pan, co powinien był robić polityk polski po roku 1945. Myślę, że dobrej
                              odpowiedzi na to pytanie udzielili tacy wspaniali ludzie jak np. Tomasz
                              Arciszewski, Stefan Korboński, Władysław Anders, Adam i Lidia Ciołkoszowie,
                              Kazimierz Sabbat czy Ryszard Kaczorowski. W czasach, gdy Polska pozostawała pod
                              sowiecką okupacją, moralną powinnością każdego polskiego patrioty było
                              przeciwdziałanie sowietyzacji kraju i działanie na rzecz odzyskania niepodległości.

                              Z tego co pisze Pan na temat swojej edukacji politycznej w osławionym
                              stowarzyszeniu PAX, wynika, że dokonał Pan w tamtych czasach zasadniczo
                              odmiennego wyboru politycznego. Stowarzyszenie, do którego Pan należał, przeszło
                              do historii z piętnem niesławy jako organizacja aktywnie kolaborująca z władzami
                              PRL. Nie dziwię się zatem, że z takim - godnym lepszej sprawy - uporem broni
                              Pan swojej tezy na temat rzekomej legalności PRL oraz dobrego imienia tego
                              pseudopaństwa, nie przyjmując do wiadomości nawet tak oczywistych faktów jak to,
                              że UB i SB działały na szkodę Polski w interesie sowieckiego mocodawcy
                              politycznego tych służb.

                              Sam fakt przynależności do PAX nie jest oczywiście jakimś nieusuwalnym piętnem
                              hańby do końca. Osobiście znam szereg takich osób, które również należały do
                              PAX, ale miały odwagę zerwać ze swoją polityczną przeszłością, a nawet położyły
                              niemiałe zasługi w walce o wolną Polskę. Niestety Panu odwagi takiej brakuje
                              nawet obecnie.

                              Mimo, że PRL już dawno odszedł do historii, w dalszym ciągu pozostaje Pan wierny
                              dokonanemu przed laty wyborowi politycznemu, czując się nadal patriotą tego
                              pseudopaństwa. Upierając się - wbrew wszelkim racjonalnym argumentom - przy
                              rzekomej legalności PRL broni Pan tak naprawdę własnej przeszłości politycznej
                              i własnego dobrego samopoczucia. Gdyby zgodził się Pan z tym, że PRL nie był
                              legalnym państwem polskim, nieuchronnie stanąłby Pan wobec problemu właściwego
                              zakwalifikowania własnej aktywności politycznej w czasach komunistycznych.
                              Musiałby Pan wtedy zadać sobie pytanie, czy przypadkiem nie był Pan wtedy
                              politycznym kolaborantem, Boi się Pan takich pytań i dlatego nie przyjmuje Pan
                              do wiadomości żadnych argumentów, jakie mogłyby zburzyć Pańską wizję świata
                              i historii - wizję z gruntu fałszywą, ale dla Pana wygodną i bezpieczną.

                              Sytuacja taka uniemożliwia niestety racjonalną dyskusję między nami. Jeżeli
                              o mnie chodzi, to nigdy nie czułem się patriotą PRL, nawet w czasach gdy było
                              to opłacalne, a cóż dopiero teraz. Uosobieniem majestatu Rzeczypospolitej były
                              dla mnie zawsze emigracyjne władze RP. Pan natomiast nigdy nie przestał czuć się
                              patriotą PRL i nadal jest Pan psychicznie niezdolny do zerwania z taką postawą.
                              Ani Pan nie nawróci mnie na swój patriotyzm PRL-owski, ani ja nie jestem
                              w stanie skłonić Pana do odwrócenia się plecami do własnej przeszłości. Dalsza
                              dyskusja między nami staje się w tej sytuacji bezprzedmiotowa (nie chciałbym,
                              aby zamieniła się ona w tzw. pyskówkę, jaka grozi polemistom reprezentującym
                              skrajnie odmienne systemy wartości).

                              Kończąc definitywnie swój udział w dyskusjach w ramach tego wątku, jak zawsze
                              szczerze pozdrawiam

                              Legalista

                              • Gość: bubak do legalisty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.06.06, 17:19
                                No i warto było ttracić tyle czasu na pisanine , żeby na koniec dojść do takich
                                wniosków?! Już dawno ktoś dobrze napisał w tym wątku co naprawdę trzeba zrobić:
                                ZLUSTROWAĆ BADURĘ!
    • Gość: Rico Marcin jest agentem ABW IP: *.ip.fastwebnet.it 13.06.06, 21:43
      • Gość: Mac Re: Marcin jest agentem ONR IP: *.web361.fr 13.06.06, 22:04
        • Gość: Zibi kto to jest ten Badura?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.06.06, 10:18
          Boże, kto to jest ten Badura? Siedzi chyba godzinami i pisze: "Szanowny panie
          Jakiśtam". I wali kilometry zbędnych słów... No, panie szanowny Badura, dawaj
          pan na mnie. A zacznie się tak: "Szanowny panie Zibi..."
          • Gość: Cieślik Re: kto to jest ten Badura?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 12:03
            To najlepszy przyjaciel Mirka Olszewskiego i brat bliżniak Zbyszka Górniaka.
            Wsławił się tym, że chciał adoptować Krzyśka Zyzika, ale sąd się nie zgodził.
          • Gość: Piotr Badura To firewall na trolle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.06, 22:24
            Szanowny Panie Zibi
            Forumowe trolle są niepisate i nieczytate, czyli ogólnie durnowate. Starają się
            napaskudzić w każdym wątku. Wstawienie do wątku kilka dłuższych wypowiedzi
            zazwyczaj pozwala na wypłoszenie trolli. Dłuższe teksty działają na nie jak
            naftalina na mole. Jeśli w tych dłuższych tekstach pojawią się jeszcze liczby,
            albo jakieś rozumowanie, to wypłoszy Pan nie tylko trolle, ale nawet behemoty*.
            Pozdrawiam serdecznie
            Piotr Badura
            *behemoty - pseudointeligentne istoty grasujące na forach internetowych.
            Zazwyczaj z wiekiem przekształcają się w trolle.
            • Gość: Johann Badura z Poreba a Bender poganial:))))))))))))) IP: *.ipt.aol.com 19.06.06, 19:49
              Nic tylko pogratulowac towarzyszy:)
              • Gość: behemot Re: Badura z Poreba a Bender poganial:))))))))))) IP: *.nowyzwm.punkt.pl / 217.197.79.* 19.06.06, 20:12
                Ha ha ha..Ale mi Badura przyłożyliście.I to komu.Niedoszłemu swojemu
                szwagrowi.Ucałujcie przy okazji Zosię.Przeczytałem polemikę z legalistą i muszę
                dodać, że zrównał Was jak Ekwador Polskę, albo nieprzymierzając Gołotę.Ja
                rozumiem, że po takim nokaucie trudno sie podnieść a cóz dopiero golić jaja.
                • Gość: Zosia Re: Badura z Poreba a Bender poganial:))))))))))) IP: *.e-wro.net.pl 20.06.06, 02:20
                  Ale mi Badura przyłożyliście.I to komu.Niedoszłemu swojemu
                  > szwagrowi.Ucałujcie przy okazji Zosię.
                  Ho,ho. Czuję się ucałowana, aż się, panie dziejku, oblizałam. Zosia od Badurów.
    • Gość: remik Baduro, gdzie jesteś! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 10:37
      Równo 2 tygodnie temu gość o nicku 'Podejrzliwy' wskazał tu palcem na pewnego
      dziennikarza z NTO. Czas płynie a dziennikarz ten, tak jak przewidywałem, ciągle
      milczy jak zaklęty. Moim zdaniem milczenie to mówi więcej niż tysiące słów!
      A propos milczenia - coż to się stało, że tak nagle umilkł również inicjator
      tego wątku? Czy ktoś słyszał, co stało się z drogim memu sercu panem Badurą? Co
      będzie dalej z tym biednym, osieroconym przez niego wątkiem i nami, biednymi
      sierotami forumowymi?
      • Gość: płaczek Re: Baduro, gdzie jesteś! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.06, 18:48
        Baduro, Baduro, ty już idziesz górą,
        A nam tu w dolinie smutno i ponuro.

        Umarł nasz Badura, już leży na desce,
        Jakby mu zagrali, podskoczyłby jeszcze.

        No, zagraj tam który!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka