Gość: GoBo
IP: *.opole.sdi.tpnet.pl
05.03.03, 08:25
A ja jestem pragmatykiem i pogoniłbym takie przedsięwzięcia jak
klub Gaja. Przyznaję, może udaje im się zdziałać coś dobrego
(choćby sprawa transportów koni), ale najwięcej widać ich ze
spektakularnych absurdów. Na przykład wczorjaszy pomysł, by
zakazać polowań na dziczyznę w okolicach Bielska-Białej. SPrawa
oparła się o najwyższe urzędy. A nie przyszło im do głowy, że
choć przysporzy im popularności wśród niedoinformowanych,
prostych ludzi oraz wśród podobnych im bezmyślnych maniaków, w
sumie przyniesie więcej szkód! Powstrzymanie się od regulacji
pogłowia zwierzyny, która jest konieczna wobec zachwiania przez
cywilizację równowagi doprowadzi do niekontrolowanego (co w
naturze zachodzi za pomocą wilków, chorób itp) wzrostu
liczebności. Duża ilość zwięrząt nie bedzie w stanie się wyżywić
w lasach. Zacznie głodować i stan zdrowia ogólnie się obniży. W
końcu dziczyzna zacznie wchodzić w szkodę w posiadłości ludzkie.
Wówczas zaś nastroje spolaryzują się i ludzie sami będą urządzać
pułapki na sarny, dziki i inne "kochane zwierzaczki, które
trzeba chronić własną piersią". Suma sumarum - więcej szkód. Ale
Gaja i tym podobne ruchy nie potrafią przewidywać
perspektywicznie. Ważne są doraźne akcje obliczone na pokazanie,
jakcy to są troskliwi! Zostawmy sprawy trudne fachowcom. NIech
drogi budują inżynierowie, a lasami zajmują się leśnicy. Nie
utrudniajmy im pracy wchodząc na siłę z niechcianą pomocą.
Umiaru i zdrówka życzę państwu z Gaji, psychicznego głównie!