Dodaj do ulubionych

w niemczech

IP: *.dip.t-dialin.net 07.01.07, 14:21
www.n24.de/news_stories/article.php?articleId=91952&teaserId=92669
GWALCA LETNIE DZIECI

Hinweise auf Vergewaltigung Dreijähriger
Obserwuj wątek
    • aklisch Re: w niemczech 07.01.07, 14:28
      TAK TO PRAWDA BIEDA JEST W RFN.

      BIEDNI I BOGACI W NIEMCZECH

      www.praca.znak.com.pl/txt/20_4.php
    • Gość: Polski KAtolik Re: w niemczech IP: *.atol.com.pl 07.01.07, 14:29
      A co to mnie obchodzi? Przecież to szkopy. Nie zapodawaj takich bezsensownych
      wątkó na forum jak ci się nudzi.
      • Gość: abdul Do (nie)szkopa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 18:43
        Hej "KAtolik" ! Radzę popracować nad sobą i nauczyć się poprawnie pisać :))
    • Gość: oppelner_os Re: w niemczech IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.07, 16:56
      Niemcy masowo emigrują. Od zjednoczenia na emigrację zdecydowało się znacznie
      więcej Niemców niż w pierwszych latach władzy Hitlera, a rok 2004 r. był pod
      tym względem rekordowy. Niemcy emigrują z powodu gospodarczej mizerii
      utrzymującej się od lat między Renem a Odrą


      Historia zatoczyła koło. Niemcy, którzy do niedawna znani byli z przyjmowania
      emigrantów, sami pakują walizki i szukają szczęścia na antypodach. A
      emigracyjne statystyki przerażają analityków. W 2004 r. z kraju wyjechało 150
      tys. Niemców. Rok wcześniej 127 tys. Tak wielkiego odpływu ludzi nie notowano
      od kilkudziesięciu lat. - To tak, jakby miasto wielkości Heidelbergu
      spakowało manatki - komentuje prasa.

      W sumie od zjednoczenia Niemiec emigrację wybrało 1,8 mln obywateli. Dla
      porównania, gdy do władzy w Niemczech w 1933 r. doszli naziści, w wyniku
      represji i niegodzenia się na życie pod nazistowską dyktaturą w ciągu kilku
      lat kraj opuściło pół miliona osób. Tyle samo wyjechało z Niemiec do USA
      zaraz po wojnie.



      - Teraz wyjeżdżają ludzie mobilni i gotowi do ryzyka. Co gorsza, wielu
      wyjeżdża na stałe, ale się nie wymeldowuje. Dlatego odpływ może być większy,
      niż pokazują statystyki - mówi prof. Klaus Bade, badacz migracji z
      uniwersytetu w Osnabrück.

      W 2004 r. emigranci znad Renu najczęściej osiedlali się w USA i Szwajcarii.
      O ile drugi kierunek to novum w historii niemieckich migracji (Szwajcaria
      staje się światową potęgą w dziedzinie nowoczesnych technologii i masowo
      ściąga specjalistów z całej Europy), to wyjazdy do Ameryki mają w Niemczech
      długą tradycję. Już w 1683 r. 13 rodzin z Krefeld w Westfalii założyło
      miasteczko Germantown w Pensylwanii. W okresie od 1820 do 1928 r. w USA
      osiedliło się prawie 5 mln Niemców. Napływu Niemców nie zmniejszył ani Wielki
      Kryzys, ani dojście do władzy Hitlera.

      Dwa lata po wojnie Amerykanie szybko znieśli przepisy uniemożliwiające
      niemiecką emigrację, bo za oceanem na gwałt potrzeba było wykwalifikowanych
      rąk do pracy. W efekcie w niemieckich słownikach pojawiło się słowo
      "Deutschamerikaner" - to Amerykanin o niemieckich korzeniach.

      Kiedyś Amerykanie przyjmowali ludzi bez względu na ich umiejętności. To już
      przeszłość. Teraz w USA osiedlają się wyłącznie w miarę młodzi ludzie ze
      specjalistycznym wykształceniem. W amerykańskich i kanadyjskich laboratoriach
      pracują doktoranci ze słynnego Instytutu Maksa Plancka w Berlinie.
      Nowojorskie korporacje przyjmują przybywających z Niemiec menedżerów.

      - Niemcy stawiają się w walce o najlepsze mózgi na pozycji przegrywającego -
      ostrzega prof. Bade na łamach "Frankfurter Rundschau".

      Co skłania Niemców do emigracji? Przede wszystkim bezrobocie (w niektórych
      regionach kraju przekracza 20 proc.) albo niskie wynagrodzenia oferowane
      przez krajowych pracodawców. Na przykład nauczyciel, który zdecyduje się
      przenieść z Berlina do niemieckojęzycznej szkoły w Buenos Aires, może liczyć
      na dwa razy wyższe uposażenie. Ze statystyk nie wynika, czy częściej emigrują
      mieszkańcy b. NRD, czy zachodnich Niemiec. Pewne jest, że bezrobocie i brak
      perspektyw, w 2003r. główna przyczyna emigracji bardziej dotykają Ossiech niż
      Wessiech.

      - Teraz ciężko mi sobie wyobrazić, jak się żyje w kraju z tak wysokim
      bezrobociem. Trudno to zresztą pojąć, bo Niemcy to doskonali pracownicy. Ja
      do kraju nie wrócę - mówi dziennikarzom Reutersa 45-letnia Karin Manske,
      która założyła w USA firmę doradczą. - Z pewnością w Niemczech nie wiodłoby
      mi się tak dobrze jak w Stanach.

      - W Berlinie są tysiące architektów, którzy nie mają nic do roboty -
      twierdzi z kolei 33-letni Wolfram Knöringer, który od dwóch lat ma pracownię
      w Los Angeles. Knöringer należy do 70-tysięcznej niemieckiej społeczności
      żyjącej w Kalifornii. Jej największy przyrost miał miejsce właśnie w
      ostatnich latach.

      Aby przekonać się o tym, jak wielu Niemców myśli o emigracji, wystarczy
      zajrzeć do internetu. Poraża liczba stron z informacjami o loterii wizowej
      czy proponujących "doradztwo i pośrednictwo w uzyskaniu amerykańskiego
      obywatelstwa". - Jak tak dalej pójdzie, wkrótce w niektórych sektorach
      niemieckiej gospodarki zacznie brakować rąk do pracy - przestrzega prof.
      Bode. Eksperci taki kryzys w Niemczech przewidują na rok 2010.

      Oczywiście Niemcy osiedlają się też w innych krajach. O dziwo, trzecie
      miejsce w imigracyjnym rankingu zajęła... Polska - w 2004 r. do naszego kraju
      wyjechało prawie 10 tys. osób. Eksperci nie wierzą jednak, że Niemcy
      osiedlają się nad Wisłą z powodu niskich cen czy pięknych krajobrazów. Ich
      zdaniem do Polski wracają dawni emigranci zarobkowi, którzy dorobili się za
      Odrą niemieckiej emerytury. Teraz dobrze uposażeni spędzają starość w
      rodzinnych stronach.

      • Gość: d Re: w niemczech IP: *.dip.t-dialin.net 08.01.07, 19:53
        "dlugi" daj spokoj. nie podszywaj sie pod innych i nie rob sobie zmartwien z
        sytuacji Niemiec!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka