Bez ptaków Opole stałoby się pustynią

23.08.07, 02:08
No to prawda jakby tak wszystkim ptaki "odjac" to opole raz dwa by
sie wyludnilo a tak jeszcze troche pociagnie bo i prezydent jakby
ptakiem.A tak nawiasem patrzac to Ci co tam zarzadzaja to jakby
miekkimi ptakami zrobieni.
    • Gość: GOSC Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 07:13
      TAK STRONNICZEGO ARTYKULU DAWNO NIE BYLO.
      "GW" POPRZEZ PTAKI SCHODZICIE NA PSY.
      ALE O CZYM TU PISAC I NA CZYM ZARABIAC ?
    • Gość: oktawian to dobrze że pozbyli się tej asocjalnej osoby. IP: *.zwm.punkt.pl 23.08.07, 09:02
      nie powinno być miejsca dla dokarmiaczy srających gołębi. ci ludzie
      powinni mieszkać na odludziu żeby nie truć życia porządnym
      obywatelom. brawa dla decyzji wyrzucenia tej śmieciary!!
    • Gość: leśnik Re: Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 09:31
      Faktycznie jak na doktora to artykuł jest tendencyjny na zasadzie
      Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
      Po pierwsze chciałbym zapytać dlaczego to kupy ptaszków zaburzaja
      estetykę miasta skoro w całym mieście jest chyba z 5 pomników a
      trawników z kupami psimi jest mnóstwo, powiem inaczej - bez kup nie
      ma wcale a należy tu dodać jeszce chodniki! myślicie ze pomnik z
      czarną głową (od kurzu) wygląda lepiej niż z białą głową od kwasu
      moczowego?
      Mówimy ptaki ale nie oszukujmy się chodzi głównie o gołębie i to o
      gołębie domowe zdziczałe, te które kiedyś uciekły z hodowli! A więc
      za sprawą człowieka doszło już do zaburzenia ekosystemu! Kiedyś
      gołębie jedzono dziś praktycznie nie. W mieście nie mają naturalnych
      wrogów bo spółdzielnie takie jak "Ciemnota i zabobon" (dawniej
      Przyszłość) mają odpowiedni do nazwy personel i do głowy im nie
      przyjdzie aby stworzyć miejsce lęgowe np. pustułce która problem
      gołębi rozwiązuje błyskawicznie. Brak pustułki lub innego drpieżnika
      w tym guście, wnika z dziłalności ludzi hodujących gołebie. Zabijają
      ich naturalnych wrogów. Właśnie ostatnio cieszono się że Katedra
      będzie miała wieże szczelnie zamknięte - nie będa się mogły tam
      gnieździć ani sowy, ani nietoperze ani inne pożyteczne zwierzeta.
      Dawniej ksiądz był wzorem postępowania teraz może najwyzej być
      konkurencją dla bakiera.
      Pani dr. pisze:
      Zostałby zaburzony obieg w ekosystemie i doszłoby do katastrofy
      ekologicznej
      Już jest zaburzone wszystko. Jeżeli gazeta jako przykład troski o
      mieszkańców pokazuje że radni zlecili pryskanie komarów w otoczeniu
      (nie w domu) to jest to sygnał że źle się dzieje. Na plagę komarów
      skuteczne są właśnie ptaki, nietoperze, żaby w w stawie! Zadbanie o
      to byłoby przykładem racjonalnego wydania pieniędzy. Pryskanie to
      przykład kumoterstwa - (nasi dostają kasę - nikt nie sprawdzi ile
      poszło rzeczywiście tej trutki) i wyrzucania pieniędzy. Następnym
      razem problm będzie większy bo potrują się kolejne ptaki (wcale nie
      gołębie) i będzie ich mniej a więc będzie kolejne pryskanie.
      Czy wiecie że na skutek koszenia tawników już zmniejszyła się liczba
      klecanek, wróbli ale i chronionych przecież ziarnojadów takich jak
      szczygły, czyżyki itp. drobiazg na który przeciętny mieszczanin nie
      zwraca uwagi. A to kolejne zaburzenie ekosystemu.
      Na koniec powiem że są dwa sposoby na ptaki: 1. drapieżnik w okolicy
      2. polubić je i zrobić sobie skrzynkę lęgową na balkonie. Balony są
      małe a ptaki w większości terytorialne i nikogo więcej na balkon nie
      dopuszczą. W okresie lęgów mają czas tylko na to aby wlecieć do
      budki z robalem i wylecieć po kolejnego. Poza linią wlotu - żadnych
      zanieczyszczeń. A jak śpiewają!
      Na koniec jeszce raz wrócę do piesków - 10 milionów w Polsce. W XIX
      w. psa miał tylko hrabia dziś ma każdy i jeszcze dba się o nie
      lepiej niż o rysia w Rospudzie. Czy to normalne? Psy roznoszą robaki
      płaskie, obleńce, kleszce i boreliozę, tak jak zagryzaja ludzi tak
      wypuszczone do lasu zagryzają sarny, zające i co się rusza a to
      ponownie zaburza ekosystem. Jest jedna róznica między gołębiem a
      psem, ten ostani ma właściciela który się o niego troszczy i pilnuje
      aby mu się nic nie stało. Co więcej, takie paniusie z pieskiem
      tworzą klan przez to że jednej piesek s.a na trawniku i drugiej,
      wytwarza się więź mafijna (ja nie widzę zachowania sąsiadki a ona
      mojego) i stąd wszyscy huzia na Józia. To jest właśnie nienormalne.
      Zamiast dbać o przyrodę otoczenie to się zamkną z olbrzymim psem w
      mieszkaniu 30 m kwadratowych i myślą że są dobre dla pieska. One
      niestety nie są dobre dla nikogo - gdyby dzisiaj był zwyczaj
      palenia na stosie to Pani Sowiecka by już się paliła na głównym
      placu. Jak w tym kontekście się sprawuje szkoła i religia skoro
      panoszy się ciemnota i nietolerancja? Może trochę uszczknąć lekcji
      religii z przznaczeniem na lepszą naukę ekologii? Ekologia na
      teologii, przyszłum księżom by się też przydała. Czy ktoś słyszał o
      św. Franciszku? Czy myślicie że jego zwierzęta miały d..y zaszyte?


    • Gość: flexscan Bez ptaków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.07, 10:23
      Tak jak wszędzie ekosysyem musi funkcjonować tylko myśląca istota
      jaką jest człowiek czasem wszystko niszczy i burzy.
      Dokarmianie ptactwa od wczesnej wiosny do późnej jesieni wg mnie
      jest nierozsądne, Zwierzęta jak i człowiek przyzwyczajają się do
      łatwizny i luksusu. Zwierzęta i ptaki rezugnują z łapania owadów i
      innych żyjątek. Po jakim czasie mamy nadmiar komarów, much i innych
      dokuczliwych istot. A także nadmiar dziko żyjącego ptactwa.
      Wyrzucane przez dobrotliwych dokarmiaczy różnego rodzaju pożywienia
      powoduje wzrost populacji innych zwierząt - gryzoni myszy i
      szczurów. A te powodują wzrost roznoszenia innych chorób i stanowią
      inne zagrożenie.
      Kiedyś czytałem artykuł na temat symbiozy psów a raczej ich odchodów
      a wpływu na bardzo rzadki gatunek krzewów, traw i drzew w Anglii.
      Efekt - pieski po wielu latach wróciły tak gdzie ich skutecznie
      wyganiano. Czasami przesadzamy z tą walką. Tak pomagajmy zwierzętom
      ale w trudnych warunkach, a nie gdy mogą same sobie poradzić.
      Obserwuje swoje psa który poluje ma myszy i nornice, a stado
      wypasonych kotów sobie wygrzewa sie na słońcu. Pies poluje bo ma
      instykt łowiecki i lubi bardzo biegać wtedy pozwalam mu na takie z
      zabawy. Mam na to dowody bo udało mi sie nakręcic film.
      • Gość: leśnik Re: Bez ptaków IP: *.chello.pl 23.08.07, 10:44
        No to chyba oczywiste że ptaki dokarmiamy od października do marca-
        kwietnia. I znowu - ptaki. Przecież awantura jest o GOŁĘBIE!
        Ty się nie dziw że jak twój pies łapie myszy to koty śpią. Jak twój
        pies spał to one cąłą noc łapały myszy. Kumasz? 3 zmiana i mają
        prawo się wyspć. One nie wiedziały ze idzie inspektor (ty) bo na
        pewno by wstały i wzięły się za łapanie myszy. CZy koty mogą coś
        robić w dzień kiedy wokół pełno ludzi i psów?
    • Gość: Jan Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 16:13
    • Gość: Jan Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 16:45
      W gazetach,np w NTO ukazują się peany na cześć hodowców gołębi.Gość
      "Leśnik",który jak widać świetnie się orientuje w ptasiej materii napisał,że"to
      zdziczałe gołębie domowe.Winni są hodowcy gołębi i ich ksiądz kapelan.Całkowicie
      się zgadzam z tą wypowiedzią.Często jest tak,że gołąb powracający z lotu jest
      tak słaby,wycieńczony,czy chory.że nie jest w stanie wrócić do domu.Czasem udaje
      się ustalić właściciela z numeru na obrączce i gołąb wraca w swoje rodzinne
      strony.Czasem jednak nie.To są gołębie z okolic Katowic,bo jak wiadomo,tam jest
      spore skupisko hodowców gołębi,le też z rożnych innych miejsc w Polsce.Wielu
      hodowców gołębi,to osoby z podopolskich wsi.Prowadzą hodowle złożone ze 150,czy
      nawet 300 ptaków.Większość robi to z zamiłowania,bo to jest ich pasja,są jednak
      i tacy,którzy
      zajmują się hodowlą gołębi,głównie dla pieniędzy.Znane są przypadki
      faszerowania gołębi środkami dopingującymi i innymi świństwami,po to,aby gołąb
      wykonał powierzone mu zadanie.Mają z tego kasę.Pani Irena nie.Ona wykłada kasę
      na leczenie gołębi i dokłada do tego interesu..Dziwi mnie to,że jak do tej pory
      żaden z tych wielkich miłośników gołębi, nie zaproponował Pani Irenie
      jakiejkolwiek formy pomocy.Nie mówię tu o finansowej,chociaż taka z pewnością
      jej by się przydała.A swoją drogą apel i prośba do niektórych z hodowców:
      jeżeli nie chcesz leczyć żadnego z twoich chorych gołębi i wolisz ukręcić im
      łeb,to może zastanów się,czy twoja hodowla ma sens
    • Gość: obrońca ptaków Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.adsl.inetia.pl 23.08.07, 16:46
      jestem w 100 % za działalnością pani Ireny Sowieckiej, która wkłada
      swoje serce i siły w ratowanie i dokarmianie ptaków, ktore są
      pozytywnie postrzegane nie tylko przeze mnie ale przez wielu
      mieszkańców naszego miasta. Uważam,że spólniedzilnia postąpiła
      niestosownie nakładając kary pieniężne i to nie byle jakie bo 5 tys
      złotych to w sumie jest spoty pieniądz tymbardziej,że te pieniądze
      pochodzą z kieszeni lokatorów czyli także mojej, a ja oczywiście nie
      zgadzam się na zakładanie drucianych kolców, które głęboko ranią te
      biedna stworzenia.Uważam,że władze spółdzielni powinny najpierw
      spytać mieszkańców na co mają być przeznaczone pieniądze lokatorów
      podczas glosowania a nie autorytanie ustalać i kupować co im się
      podoba.Jestem pewna,że wiele osób jest przeciwnych zakładaniem
      podobnych siatek drucianych kaleczących ptaki.Do absurdu dochodzi
      sprawa pani Ireny,gdyż została pociągnięta przed sąd przez
      spółdzielnię o zapłatę 5 tysięcy zł.Moim zdaniem te pieniądze mozna
      było przeznaczyć na inny cel, jak chocby remonty bloków których
      niektóre są w opłakanym stanie, mury pękają i za 10 lat zaczną się
      walić.Ta sprawa powinna bardziej przyswiecać cel władzą spółdzielni
      a nie siatki przeciwko ptakom.
    • Gość: Marian Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 20:42
      Do Oktawiana !!!
      Dziwię się bardzo, że nieznając Pani Sowieckiej nazywasz ją
      śmieciarą. W jej mieszkaniu i otoczeniu jest bardzo czysto, czyściej
      niż u niektórych w domu. To my jesteśmy śmieciarzami wystarczy
      spojrzeć na nasze ulice, parki, skwery pełno puszek i butelek po
      napojach, papiery, pety, łuski po słonecznku. Chociaż w zasięgu
      ręki stoją kosze na smieci, a całonocne wrzaski - to są właśnie ci
      porządni obywatele. Dam przykład : przystanek autobusowy w centrum
      Opola stoi matka z 7-letnim dzieckiem, dziecko je batonik oczywiście
      papierek wyrzuca na ziemię zwracam uwagę matka jest oburzona,że śmię
      zwracać
      uwagę i nazywa mnie chamem, a przecież kosz na śmieci stoi obok.
      Jest dobre powiedzenie "czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na
      starość trąci.
      Jak Ci przeszkadzają s....jące gołębie to wyprowadż się na pustynię
      tam będziesz miał tylko od czsu do czasu węże, robaczki - skorpiony
      i dużo, dużo piasku i nie będziesz widział tych zask.....ych gołębi.

      • Gość: Mieszkaniec Re: Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.zwm.punkt.pl 23.08.07, 21:08
        MIASTO DLA MIESZKAńCóW
        DLA ZWIERZąT ZOO
        • Gość: Piłsudczyk Re: Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 22:52

          Problem polega na tym,że w ZOO nie przyjmą żadnego ptaka,a tym bardziej
          chorego,nie przyjmie go też żadne schronisko,towarzystwo opieki nad zwierzętami
          itp,itd,A tak na marginesie,towarzystwo ruszyło do ataku,po ukazaniu się
          artykułu w GW.Pytanie retoryczne,gdzie było wcześniej?Szanowni Państwo z
          towarzystwa,chcecie demontażu kolców na gołębie? gołębie są tak sprytne,że
          potrafią spać między kolcami.Inna
          sprawa,że w całej unii stosuje się tylko,kolce z nakładkami,by kolce nie raniły
          ptaków.Gorzej z jaskółkami,te latają szybciej i istnieje
          większe prawdopodobieństwo nadziania się takiej ptaszyny.Te kolce,jak
          były,tak są,a przecież to Państwo skierowaliście sprawę do straży miejskiej.
          Wróble ćwierkały dzisiaj,że do Pani Sowieckiej,przywiózł dzisiaj jakiś Pan
          bekaza.Przyjechał z oddalonej o kilkanaście kilometrów od Opola
          miejscowości.Niestety na ratunek,było za póżno.Szkoda,bo ten
          gatunek jest zagrożony wyginięciem.
          • Gość: olek Re: Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 23:27
            Skoro zdechł to moze byłby z niego taki pożytek że ktoś by go
            wypchał chociażby dla muzeum? Lepiej wypchać okaz któey "sam"
            zdechnizpóxniej strzelać.
    • Gość: Marian Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 23.08.07, 21:55
      odpowiedz na powyzsze a może na odwrót. Bo niektórym by się taka
      przydała.
    • Gość: mariusz_opole Bez ptaków Opole stałoby się pustynią IP: *.chello.pl 26.08.07, 20:50
      "Bez ptaków Opole stałoby się pustynią". Chyba nikt w to nie wątpi,
      ale co tu zrobić,by do tego nie doszło? W dzisiejszych czasach,
      kiedy wszystko sie zmienia, nie bez zmian pozostała ludzka
      mentalność. W XXI w. wiekszość ludzi myśli wyłącznie o sobie,
      zapominając o innych, zwłaszcza jeżeli chodzi o zwierzęta. Dawniej
      człowiek dażył szacunkiem wszystkie istoty, niezależnie od tego, czy
      był to drugi człowiek, czy zwierzę. To właśnie przyroda,zarówno
      rośliny, jak i zwierzęta, pozwalała ludziom zapomnieć choć na chwilę
      o swoich problemach. Różne gatunki ptaków, owadów czy roślin
      podkreślały piekność świata, to co pozostało poza wpływem ludzkiej
      ingerencji, co nie zostało jeszcze zniszczone przez człowieka.
      Natomiast obecnie człowiek, dąży do zmian, które w jego mniemaniu
      mają polepszyć świat. Ale czy to prawda, że będzie lepszy? Obecny
      widok miejski składa się z blokowisk, parkingów i placów zabaw.
      Wiekszość ludzi zatraciła w sobie wrażliwość na cierpienia
      bezbronnych istot jakimi są ptaki. Nie można jednak powiedzieć, że
      wszyscy są tacy. Są jednak jeszcze dziś ludzie, dla których istoty
      żywe są ważne, a widząc ich cierpienie nie mogą przejść obojętnie.
      Ale czy warto pomagać zwierzętom żyjącym na wolności, by póżniej
      zostać uznanym za "dziwaka"? Otóż warto, i każdy kto zna osobiście
      panią Irenę Sowiecką wie, że mimo przeciwności jakie ją w życiu
      wielokrotnie spotykały, nie spowodowały niechęci niesienia pomocy,
      między innymi gołębiom. Naturę ludzką trudno czasem zrozumieć.
      Zamiast doceniać takich ludzi jak Pani Irena, i zająć się takimi
      sprawami jak na przykład wzrastająca przestępczość wśród młodzieży,
      to jeszcze mają czelność obrzucić Panią wulgarnymi wyzwiskami, i
      traktować, jako "czarną owcę" w społeczeństwie. Ale najłatwiej nie
      dostrzegać prawdziwych problemów, odwrócić kota ogonem i znależć
      sobie kozła ofiarnego. Powinniśmy cieszyć się, że są jeszcze tacy
      ludzie, którzy niosą pomoc, nie oczekując nic w zamian. Wielu ludzi
      dziwi się Pani Irenie, że od wielu lat pomaga ptakom. Dziwią się,
      ponieważ są nieczuli na cierpienie istot, które same sobie nie są w
      stanie pomóc... Nie należy przejmować sie opinią publiczną, warto
      robić co się lubi, zwłaszcza,gdy ratuje się życie bezbronnym
      zwierzętom. Wiele osób podziwia Pani pracę. A decyzję Spółdzielni
      Przyszłość - brak słów komentować. Nie miała prawa tak postapić,
      zważywszy na to, że sami od siebie zainstalowali kolce, ( kolce,
      które ranią zwierzęta-co za ludzie tam pracują, by tak postąpić) a
      nie że tego chcieli sąsiedzi. Mam nadzieję, że sytuacja ze
      Spółdzielnią wyjaśni się na Pani korzyść, i że ludzie zaczną
      interweniować w sprawie demontażu tych kolców. Życzę powodzenia i
      trzymam za Panią kciuki..
Pełna wersja