Dodaj do ulubionych

Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.08, 23:45
Teraz, gdy wszyscy zastanawiają się czy i w jaki sposób pokazać
solidarność z Tybetem i nawet słyszymy głosy, że sportowcy nie
powinni brać udziału w olimpiadzie, z wycieczki do Chin wrócili
dyrektorzy opolskich szkół. Ciekawe czego próbowali się tam nauczyć?
Czyżby poszukiwali wzorców postępowania z uczniami? Dlaczego w
czasie gdy w szkołach podstawowych były egzaminy oni zabawiali się
na wycieczce. Oczywiście nie za swoje oszczędności!
Obserwuj wątek
    • Gość: bylypuncek Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: 213.17.145.* 13.04.08, 23:50
      nic nie slyszalem o tym.... jestes pewny ?????
      • Gość: xxx Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.08, 01:07
        na 100%.
        • Gość: : ) Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.punkt.pl 14.04.08, 08:53
          nic z tego nie rozumiem. Jakiego postępowania można się nauczyć od Chińczyków.
          Czyżby podobnego jaki stosuje sie wobec Tybetu????Nie świadczy to dobrze o
          "Ciele Pedagogicznym"
          • Gość: matołki Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.04.08, 19:33
            Jesteście matołki, szkoda słów.
            Jedźcie matołki do Chin, najlepiej do Szanghaju i zobaczcie, jak daleko jest
            nasza cywilizacja za Chinami. Popieram - że dyrektorzy szkół byli w
            Chinach.Uczniowie niech tez pojadą. Zacznijcie się uczyć od Chińczyków. Tybet to
            bardzo bolesna karta, policzek dla Chin. Ale Chiny to nie tylko Tybet. Na mnie
            żaden inny kraj nie wywarł takiego wrażenia, a byłem gnieniegdzie.
            • Gość: : ) Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.punkt.pl 14.04.08, 19:45
              "Tybet to bardzo bolesna karta, policzek dla Chin." To za mało powiedziane. Nik
              masz całkowicie trafny do swojej osobowości Matołku
              • mx4 Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! 15.04.08, 12:31
                Drogi matołku !
                Proponuję żeby zacząć się uczyć od specjalistów oświaty i wychowania
                z Korei Północnej. Tam to dopiero mają osiągnięcia.
                • Gość: jgoda Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.punkt.pl 15.04.08, 12:46
                  Znam takiego jednego co gdzieniegdzie był i bywa ale czy prze to jest
                  mądrzejszy? Widać niektórym bywanie szkodzi.
              • pacanek_ten_prawdziwy Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! 15.04.08, 19:09
                Gość portalu: : ) napisał(a):

                > "Tybet to bardzo bolesna karta, policzek dla Chin." To za mało powiedziane. Nik
                > masz całkowicie trafny do swojej osobowości Matołku


                Hallo gosciu !!!!

                Bardzo inteligetne i madre spostrzezenie !!!!
                Jestes jak narazie majmadrzejszy tu an forum !!!!
                Barzdo przemyslana i w pieknym literackim jezyku jest to twoja odpowiedz !!!!!!!

                A jaki ty powinienes miec "NICK"

                "Czlowiek ktory pisze tylko na temat ,bez obrazania innych .

                Pozdrawiam a wlasciwie nie -pacanek
    • georg_l pytanie o Tybet 15.04.08, 13:40
      Czy ktoś może mi wyjaśnić czego właściwie chcą Tybetańczycy?

      Oczywiście, rozumiem, krwawo stłumiona (niezbyt) pokojowa
      demonstracja itd. Demonstracja jednak czemuś miała służyć – czemu?
      Co chcieli osiągnąć?

      Georg Lipke
      • Gość: gość Re: pytanie o Tybet IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 16:53
        W Pacanowie kozy kują, więc koziołek - mądra głowa
        błąka się po całym świecie, aby dojść do Pacanowa...

        Widzę, Matołku, że i Ciebie "podkuli".
        Wiem, ten rozmach robi wrażenie. Twardogłowy komunizm ożeniony z
        drapieżnym kapitalizmem. Miłosz porównywał totalitaryzmy do
        wojennych galer, demokrację do tratwy, na której każdy wiosłuje jak
        chce, kiedy chce, i do tego każdy w innym kierunku. Z perspektywy
        tratwy taka potężna galera, mknąca zdecydowanie do przodu, robi
        wrażenie. Ale tylko dotąd, dokąd nie dolecą spod pokładu galery jęki
        chłostanych po nagich plecach wycieńczonych, konających z głodu i
        zmęczenia "wioślarzy".
        • Gość: wioślarze Re: pytanie o Tybet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 17:27
          I dlatego pozostaniesz wioślarzem... uczyć się, uczyć od chińskich galerników -
          wioślarze z Opolka. Ale wolicie wojować ...z chińczykami!!! Matołki
          • Gość: gość Re: pytanie o Tybet IP: *.pools.arcor-ip.net 15.04.08, 17:40
            pl.wikipedia.org/wiki/Tybet_%28region%29
            • georg_l Re: pytanie o Tybet 16.04.08, 14:27
              Bardzo ciekawe materiały. Wyłania się z nich obraz Tybetu który
              pierwotnie jako skrajnie zacofane państwo religijne ze wszystkich
              sił izolujące się od świata. Tybetu który od wieków podporządkowany
              był Chinom i który na parę lat stał się niepodległym (ale według
              europejskich standardów koszmarnym) państwem.
              Wyłania się obraz ludzi którzy za pieniądze państw wrogich Chinom
              starali się im szkodzić.

              Tyle z przedstawionych przez Ciebie materiałów (nie osądzam ich,
              dokonałem jedynie skrótu). Bez odpowiedzi pozostaje jednak moje
              pytanie – czego oczekiwali demonstrujący Tybetańczycy??? No chyba że
              za odpowiedź traktujesz wzmiankę że anty Chińska działalność
              Tybetańczyków jest inicjowana i opłacana przez Indie i USA (i to
              można znaleźć pod podanym przez Ciebie linkiem).
              Proszę jednak byś napisał wprost – co chcieli osiągnąć???

              Georg Lipke
          • Gość: nemo No ale co z pytaniem Georga?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 19:00
        • Gość: nemo Ale on zadał pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 18:58
          • Gość: Mariusz T. Dyrektorzy szkół w Chinach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.08, 05:49
            Haha ,wielkie halo o pobyt dyrków w Chinach.Wcześniej też sobie
            jeździli tylko że po skromnej Europie ,a ciekawe kto za to płaci-
            pewnie szkoły i dlatego wyglądają jak wyglądaja.To wszystko są
            wyjazdy służbowe za które płacą inni nauczyciele i my rodzice
            dzieci,bo szkoły wyglądaja tak a nie inaczej a dyrekcja jeździ nie
            wiadomo po co po świecie.Kurator chyba nie ma pojęcia co dzieje się
            w szkołach a mógłby sprawdzić co robi dyrektorka jednej z większych
            szkół podstawowych w Opolu (Zaodrze).Pozdrawiam wszystkich.
        • georg_l Re: pytanie o Tybet 16.04.08, 14:11
          Zadałem proste pytanie. Nikogo tym pytaniem nie obrażałem. Skąd ta
          agresja, skąd to chamstwo? Czyżby miało ukryć niezdolność do
          udzielenia odpowiedzi???

          Georg Lipke
    • Gość: no nie Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.gprs.plus.pl 16.04.08, 10:19
      ta jakas paranoja z tymi egzotycznymi wyjazdami . nauczyciele do
      chin, radiowcy do las vegas, publiczne pieniadze ida w bloto
      • Gość: : ) Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.punkt.pl 16.04.08, 14:30
        To jest jedno wielkie nieporozumienie, brak uczciwości ze strony korzystających
        z nieprzynoszących żadnej korzyści (tylko prywatnych) wyjazdów. Do czego
        zmierzamy...Nie chciałabym aby ludzie takiego pokroju - myślący tylko o swoich
        przyjemnościach mieli wpływ na wychowanie i nauczanie mojego dziecka. Pedagodzy
        to "kasta" druga po lekarzach.
        • Gość: : ) Do georg_l IP: *.punkt.pl 16.04.08, 14:40
          Pytasz nas tu na Forum. Proszę zadaj to pytanie dyrektorom opolskich szkół. Na
          pewno dadzą Ci wyczerpującą odpowiedź. Opole to małe miasto i jeśli zadzwonisz
          do której kol wiek szkoły - a będziesz miał ten zaszczyt i pan Dyrektor Cię
          łaskawie przyjmie - on jako pedagog udzieli Ci wyczerpującej odpowiedzi. Panowie
          Dyrektorzy byli tam i na pewno pytali o tak ważny problem. I proszę georg_l jak
          już będziesz po rozmowie podziel się z nami wiadomościami jakie otrzymałeś. Z
          poważaniem...Julka.
          • georg_l Re: Do georg_l 16.04.08, 14:55
            Dlaczego mam ich pytać? Tutaj sporo osób wypowiada się w sprawie
            Tybetu i Chin. Skoro tylu tu jest zainteresowanych to zapewne ktoś
            będzie umiał udzielić odpowiedzi.

            Z poważaniem
            Georg Lipke
            • Gość: odpowiadający Re: Do georg_l IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 16.04.08, 16:50
              Tybetańczycy chcą odzyskać wolność, swoje własne państwo.
              Chińczycy to zwykli okupanci.
              Lipke - ty to chyba jesteś z jakiejś agencji pr opłaconej przez chińczyków
              • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 22:55
                ratujtybet.org/Tybet
                • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 16.04.08, 23:29
                  Zastanawiam się Georg, czy u ciebie głupota, czy lenistwo jest
                  większe. Trudno mi jest sobie wyobrazić człowieka żyjącego w
                  społeczeństwie informacyjnym, w którym media od początku sztafety z
                  ogniem olimpijskim pokazują protesty przeciwko okupacji Chin w
                  Tybecie, a który z rozbrajającą niewinnością pyta, o co chodzi. Ja
                  nawet anonimowo, na forum, wstydziłbym przyznać się do takiej
                  ignorancji. Komputer i dojście do internetu masz. Jesteś o jedno
                  kliknięcie oddalony od tysięcy linków, stron i informacji o Tybecie.
                  Jedynie Twoje wygodnictwo i lenistwo sprawia, że zamiast samemu
                  poszukać, stawiasz takie ignoranckie pytania. I jeszcze jesteś
                  obrażony, że nikt NATYCHMIAST nie udziela Tobie odpowiedzi.
                  • georg_l Re: Do georg_l 18.04.08, 12:15
                    Źle mnie zrozumiałeś – nie jestem ani nie byłem na Ciebie obrażony
                    (wątpię byś był w stanie mnie obrazić – jeśli nie wiesz dlaczego to
                    tylko potwierdzi Twój brak zdolności do obrażenia mnie). Nie
                    domagałem się też natychmiast odpowiedzi (na podstawie czego tak
                    wnioskujesz?) a pytanie postawiłem nie dlatego że nie wiem, tylko
                    dlatego by ci którym wydaje się że wiedzą zastanowili się chociaż
                    przez chwilę nad tym.

                    Ciebie natomiast nie stać na to by prosto odpowiedzieć, tak jak
                    zrobił to np. odpowiadający. Nie stać Cię ponieważ zdajesz sobie
                    sprawę że nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie.

                    Georg Lipke
              • georg_l Re: Do georg_l 18.04.08, 12:30
                Wolność i własne państwo powiadasz.
                Jak myślisz jakie w tej chwili są szanse na odzyskanie przez Tybet
                niepodległości? Nie musisz odpowiadać, są zerowe.
                Jeśli więc szanse są oczywiście zerowe to jak wytłumaczyć to że
                Tybetańczycy poszli protestować? Przecież ich liderzy wiedzieli że
                nic dobrego dla swojego narodu nie osiągną – a wręcz przeciwnie.
                Odpada więc odpowiedź że poszli walczyć o wolne państwo. Walczyć
                można gdy jest chociaż cień szansy na powodzenie, tu nie było nawet
                tyle. Jeśli więc nie chodziło o wolne państwo to o co?

                Georg Lipke
                • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 18.04.08, 17:00
                  Jakie były szanse protestów w 1956, 68, 70, 76 ? ZEROWE
                  Jaka była szansa w sierpniu 80, że uda się pokojowo zmianić system?
                  ZEROWA.
                  A jednak dzisiaj mamy wolną i niepodległą...
                  • georg_l Re: Do georg_l 18.04.08, 19:11
                    Wiesz jaka jest różnica między wiedzą co się pisze a pisaniem co się
                    wie?

                    Protesty o których piszesz odniosły zaplanowany skutek! Tyle tylko
                    że tym skutkiem nie była zmiana systemu, takiego bowiem skutku nikt
                    po nich nie oczekiwał! Czy nie pamiętasz już (przynajmniej z lekcji
                    historii) haseł typu "socjalizm tak, wypaczenia nie"?
                    O czym Ty więc piszesz? Wstyd! Żeby ktoś żyjący w społeczeństwie
                    informacyjnym popisywał się aż taką ignorancją, w dodatku gdy
                    wszystkie potrzebne informacje są w zasięgu paru kliknięć myszką.

                    Natomiast protesty w Tybecie poza przejściowym oburzeniem (czym
                    Chiny się zbytnio nie przejmują) jedynie zaszkodziły Tybetańczykom.
                    Co więcej, od początku wiadomo było że efekt będzie dokładnie taki.
                    Skoro tak to nadal otwarte pozostaje pytanie o cel protestu – bo z
                    całą pewnością nie było nim dobro Tybetańczyków.

                    Georg Lipke
                    • Gość: pytający kto płacił za zastępstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.08, 19:41
                      z poprzedniego wątku o tych dyrektorach w Chinach: jak to jest:
                      pisali, że jechali za własne pieniądze, był to wyjazd służbowy - no
                      to nie rozumiem: wyjazd służbowy za własne pieniądze? dalej: skoro
                      wyjazd służbowy to za nich ktoś pracował - znaczy chyba lekcje
                      prowadził, a kto tym zastępującym zapłacił? z własnej kieszeni
                      podróżnicy czy lekcje były odwoływane? Piszecie, że niektórzy
                      traktują szkołę jak biuro turystyczne: Skandynawia, Francja i
                      Hiszpania czy Włochy - to wszystko w jednym roku szkolnym? z własnej
                      pensji? w ramach wyjazdow słuzbowych? lekcje się nie odbywały ? Czy
                      jest jakis pożytek z tych wyjazdów w szkole?
                      I jeszcze jedno: czy jak przyjdzie zwykły nauczyciel, że jedzie na
                      wycieczke do Chin to też dostanie "wyjazd służbowy"?
                    • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 19.04.08, 18:31
                      Przyjacielu!
                      W 56 roku hasłami było "Chleba, Prawdy, Wolności". O socjaliźmie ani
                      słowa. Na wszystkich "zakrętach" chodziło o upodmiotowienie
                      społeczeństwa. "Nic o nas bez nas". Hasło "socjalizm tak, wypaczenia
                      nie" wymyśliła ekipa rządząca, chcąc odpowiednio "skanalizować"
                      nastroje. Hasło podchwyciła lewica opozycyjna, ale nie cała
                      opozycja. Istniała też opozycja otwarcie antysocjalistyczna. Do
                      upadku systemu musiało dojść, bo był sprzeczny z aspiracjami
                      społecznymi.
                      W Tybecie też istnieją różne "prądy". Jedni chcą tylko powrotu Dalaj-
                      lamy, swobód religijnych i autentycznej autonomii, nawet jako
                      prowincja Chin. Inni chcą wolnego Tybetu. A wszystkim im chodzi o
                      to, aby zdanie Tybetańczyków brane było w Tybecie pod uwagę.
                      Podobnie jak na wszystkich naszych "zakrętach", bez względu na
                      hasła, chodziło o to, aby zdanie ludzi było przez rządzących brane
                      pod uwagę.
                      Gdyby nie było oporu już po wojnie, i wszystkich tych "zakrętów", to
                      do dzisiaj maszerowalibyśmy w pochodach pierwszomajowych i
                      wykonywali kolejne "pięciolatki". Ich suma dała nam po tylu latach
                      orła z koroną. Jeśli Tybetańczycy nigdy nie będą podnosić głów - bo
                      nie ma szans", to na zawsze pozostaną niewolnikami Chin.
                      • georg_l Re: Do georg_l 21.04.08, 10:08
                        Przybyło mi przyjaciół? Fajnie, przyjaciół nigdy za wiele. ;)

                        1956 – doprowadzono do znaczących zmian, uzyskano najwięcej jak się
                        tylko dało (przy ogromnej niechęci ZSRR). Zmiany we władzach zostały
                        entuzjastycznie przyjęte przez ludzi (chyba tylko papież potrafił
                        zgromadzić tyle ludzi ile udało się Gomułce na wiecu poparcia).
                        Gdyby żądano więcej to nie osiągnięto by nic poza zbrojną
                        interwencją ZSRR.

                        1968 – tak, tu można szukać analogii z sytuacją w Tybecie. Zbyt
                        wiele jest w tej sprawie pytań pozostających bez odpowiedzi – nie
                        jest to jednak temat na ten wątek, starczy powiedzieć że i tu jedni
                        protestowali a inni korzystali. Bezsporne jednak jest że
                        organizatorzy protestu (między innymi moczarowcy, ale nie tylko)
                        osiągnęli swój cel.

                        1970 i 1976 – czy tu nie chodziło głównie o podwyżki cen? Nie
                        wrzucajmy więc tu tych protestów.

                        1980 – i tu osiągnięto to co zamierzano.

                        Jak widzisz wszystkie przywołane przez Ciebie protesty zakończyły
                        się sukcesem (w 1968 organizatorów a niekoniecznie protestujących).

                        Piszesz że gdyby nie te protesty to do dziś maszerowalibyśmy w
                        pochodach pierwszomajowych i wykonywali kolejne pięciolatki. ;)
                        Naprawdę tak myślisz?
                        Gdyby władze ZSRR (PRL i innych) nie chciały upadku socjalizmu to
                        dziś pewnie przygotowywałbyś szturmówkę na pochód. Socjalizm był dla
                        ludzi władzy bardzo niewygodnym ustrojem. To oni obalili ten ustrój
                        (i zostali za to wynagrodzeni). Wiara że zrobili to robotnicy na
                        ulicach jest naprawdę komiczna.

                        Wracając jednak do Tybetu. Myślisz że dla Chin sytuacja w Tybecie
                        jest wygodna? Nie jest! Przypuszczalnie Chiny poszłyby na znaczne
                        ustępstwa gdyby żądania Tybetańczyków były możliwe do zrealizowania.
                        Żądając niepodległości skazują się (przynajmniej w tej chwili) na
                        przegraną. Nic nie dostaną (Tybetańczycy, organizatorzy pewnie swoje
                        dostali) a sporo stracą. Czy w takiej sytuacji popieranie
                        Tybetańczyków nie jest dla nich niedźwiedzią przysługą?

                        Georg Lipke
                        • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 21.04.08, 19:22
                          Georg!
                          Obawiam się, że odbiegamy nieco od tematu. Rozchodzi się o prawo
                          Tybetańczyków do samostanowienia. Ale jeśli chcesz, możemy
                          przeanalizować „polską” drogę do tego celu. Rok 56 miał
                          (przynajmniej) dwa oblicza. Na pewno dużo uzyskała „władza”.
                          Uwolniła się z żelaznego uścisku „wielkiego brata”. Pozwolono
                          ekipie Gomułki na kroczenie ku świetlanej, komunistycznej
                          przyszłości „polską” drogą. Byleby tylko nie zbaczał za bardzo z
                          kursu. Ogólna liberalizacja systemu związana była z destalinizacją
                          w „centrum”. SB niewiele przypominało katownie UB (KGB też stało się
                          o wiele bardziej „ludzkie”). A co zyskało społeczeństwo? Po roku
                          zamknięto „Po Prostu”. Cenzura była znów wszechobecna.
                          Ciała „przedstawicielskie” (związki zawodowe, rady pracownicze)
                          błyskawicznie zwasalizowano. Były tubą propagandową partii.
                          Społeczeństwo było dokładnie tak samo ubezwłasnowolnione, jak przed
                          56 rokiem. Tak więc w wymiarze „nic o nas bez nas” tamten zryw
                          okazał się fiaskiem.
                          W roku 70 i 76 nie tyle chodziło o same podwyżki (choć było to
                          bardzo istotne), ile o sposób, w jaki je przeprowadzono. Z dnia
                          nadzień, bez jakichkolwiek konsultacji, czy poinformowania, że w
                          związku z pogarszającą się sytuacją władze państwowe
                          rozważają...itd. Nie. Pewnego dnia z gazet ludzie dowiedzieli się,
                          że od dzisiaj wszystko jest droższe. Także i w tym wypadku chodziło
                          o to, aby takich decyzji nie podejmowała władza w tajemnicy i ponad
                          głowami ubezwłasnowolnionych ludzi. Te protesty też posiadały
                          wymiar „nic o nas bez nas”.
                          W roku 1980 – 1981 uzyskaliśmy nawet więcej, niż można było w
                          sierpniu 80 oczekiwać. Ale... Po 13 grudnia władza z nawiązką
                          wszystko odebrała. Poziom represji przekroczył wszystko co znała
                          gomułkowszczyzna i gierkowszczyzna.
                          Władze ZSRR (PRL i inne) nigdy nie chciały upadku socjalizmu.
                          Jeszcze podczas pierwszej fali strajków w 1988 czerwony spuścił ze
                          smyczy milicję do pacyfikowania protestów. Dopiero kiedy rządzący
                          pojęli, że ekonomicznie system jest dorżnięty do końca, że są po
                          prostu bankrutami, błyskawicznie zmienili kurs, lądując miękko, na
                          czterech łapach. Przy wybitnej pomocy lewicowej opozycji (tych od
                          okrągłego stołu). Wierz mi, gdyby w Ameryce wybrano nie Reagana na
                          dwie kadencje, a jakiegoś lewicującego demokratę, to Zachód długo
                          jeszcze finansowałby „sojuz”. U nas przeciągnęłoby się wszystko o
                          przynajmniej kilka lat. Bankructwo systemu zmusiło rządzących do
                          szukania „wyjścia”. Eksperyment rozpoczął się u nas, bo byliśmy
                          najbardziej „zaawansowani” w demontażu systemu. Choć robiliśmy to
                          oddolnie, wbrew woli partii. To my chcieliśmy zmiany systemu, a nie
                          czerwony.
                          Los Tybetu jest b. niepewny. Chiny, którym cały świat pomaga w
                          osiągnięciu cudu gospodarczego, nie są bankrutem. Od czasu masakry
                          na Placu Niebiańskiego Pokoju w 1989 „politycznie” niewiele się
                          zmieniło. A przyszłość Tybetu jest, jak przypuszczam związana z
                          systemem komunistycznym w Chnach. Dopiero upadek, bądź ogromne
                          osłabienie tego systemu spowoduje zmiany w polityce wobec Tybetu. Na
                          razie jedynie silny nacis „opinii międzynarodowej” może wymusić na
                          Chinach złagodzenie kursu. Jeszcze lepszą bronią byłyby sankcje
                          ekonomiczne. Ale na to na razie się nie zanosi.
                          • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 21.04.08, 23:50
                            Georg!
                            Jeszcze dwa uzupełnienia. Grudzień 70 był poza tym nauczką dla
                            robotników. W 80 r. nie wyszli na ulicę, a zrobili strajk okupacyjny.
                            Efektem była Solidarność. W 76 r. władza, nauczona Grudniem 70
                            natychmiast podwyżki wycofała. Ludzie zrozumieli, że komuniści tylko
                            przed groźbą buntu się wycofują. Poza tym 76 zaowocował powstaniem
                            KOR-u. Były to więc dwa ważne kamienie milowe do orła z koroną.
                            • georg_l Re: Do georg_l 22.04.08, 12:34
                              Wybacz, dzisiaj nie zdążę już odpowiedzieć. Odpowiem jutro.
                            • georg_l Re: Do georg_l 23.04.08, 13:57
                              Odnoszę wrażenie że po 56 mieliśmy wyraźną odwilż. Twierdzisz że
                              przed 56 i po nim praktycznie się nic nie zmieniło?
                              Pozostałe protesty za bardzo nawet nie negujesz że zakończyły się
                              sukcesem.

                              Co do władz ZSRR, PRL i innych demoludów – jeszcze pamiętam z jakim
                              oburzeniem prasa donosiła o tym że np. żona ministra kazała sobie w
                              jakichś tam zakładach wykroić kawałek wykładziny lub że minister
                              kazał sobie państwowym samochodem przewieźć jakiś mebel (ile to
                              poszło benzyny!!!). Czy dziś ktokolwiek coś takiego byłby sobie w
                              stanie wyobrazić? Gdyby dziś ktoś postawił jakiemuś ministrowi taki
                              zarzut to naraziłby się na śmieszność.
                              To że w 1988 milicja była aktywna nic nie znaczy, władze od dawna
                              chciały śmierci socjalizmu ale na swoich warunkach. Mieli mieć
                              zapewnione wygodne życie – jak tylko było przesądzone że na zmianie
                              ustroju zarobią to przestali go bronić.

                              Twierdzisz że to „my chcieliśmy zmiany systemu a nie czerwony”. To
                              właśnie jest najwspanialsze. Zrobić tak by inni zrobili co się chce
                              i jeszcze byli przekonani że robią to z własnej inicjatywy (wbrew
                              temu który inicjuje ich zachowanie).
                              Gdyby władze (ZSRR, PRL i innych) nie chciały zmiany ustroju to
                              żadne protesty nic by nie dały (a nawet nikt nie wpadłby na pomysł
                              żeby protestować).

                              Wracając jednak do Chin i Tybetu.
                              Sankcje gospodarcze są niemożliwe a jeśli już to Chiny zrujnowałyby
                              państwa które chciałyby im jakoś zaszkodzić. Interwencja wojskowa
                              jest absolutnie niemożliwa. Cóż więc pozostaje?
                              Przypuszczam że dla Chin byłoby wygodne dogadać się z
                              Tybetańczykami. Jak myślisz, jaki Chiny mają interes w tym by ciągle
                              się tam szarpać? Żaden. Nie mogą jednak pozwolić na to by Tybet –
                              jawnie im wrogi, miał więcej możliwości do wrogich działań.
                              Gdy Chiny uznają że ich interesy są w Tybecie należycie
                              zabezpieczone to sytuacja Tybetańczyków poprawi się. Na tym powinni
                              poprzestać i (jeśli chcą niepodległości) czekać na osłabienie Chin.
                              Dążąc teraz do niepodległości jedynie utwierdzają Chińczyków w
                              przekonaniu że nie można popuścić a i tak niczego nie osiągną.

                              Georg Lipke
                              • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 24.04.08, 08:57
                                Georg

                                Rozmawiamy o prawie do suwerenności narodu we własnym państwie
                                (Tybet) i prawie do suwerenności społeczeństwa we własnym kraju
                                (PRL). „Odwilż” z 56 nie dała społeczeństwu suwerenności, ludzie
                                dalej nie mieli prawa do decydowania o losach państwa. Władze
                                zniosły masowe tortury i wykańczanie ludzi strzałem w potylice. Ale
                                nie z miłości do ludu, a w trosce o własne bezpieczeństwo. W czasach
                                stalinizmu w całym bloku torturowano i wykańczano nie tylko zwykłych
                                ludzi. Wielu dygnitarzy partyjnych i państwowych także „zmielono”.
                                Tego oni sami się bali, i dlatego tortury zakazano.

                                W demoludach rola ministra była podrzędna. Nad nim stał Komitet
                                Centralny, sekretarze wydziałów KC, a przede wszystkim Biuro
                                Polityczne. Od czasu do czasu, w ramach rozgrywek o stołki,
                                jakiś „podpadnięty” minister bywał rzucany na „pożarcie” ludowi.
                                Gawiedź się cieszyła, władza się „uwiarygadniała”. No bo niby
                                troszczy się o „społeczny” majątek Zarzuty przeciwko żonom owych
                                ministrów były śmieszne. Ale one odwracały uwagę od faktycznych
                                złodzieji i malwersantów. Tych, co kradli i wyrzucali w błoto
                                miliardy nagradzano najwyższymi orderami.
                                Piętnowano „płotki”, „grube ryby” były zawsze bezkarne.

                                Dzisiaj każdy z byłych rządców systemu chciałby uchodzić za „Konrada
                                Wallenroda” socjalizmu. Przy czym, im bardziej twardogłowym był, tym
                                głośniej dzisiaj opowiada, jak przeciwko socjalizmowi spiskował.
                                Prawda jest bardziej prozaiczna. Do połowy 1988 oni „bronili
                                socjalizmu jak niepodległości”. Dopiero zmiana kursu Kremla
                                zmusiła „obrońców socjalizmu” do rewizji własnej polityki
                                (opowiadali o tym w TVP Historia byli dygnitarze PZPR). Moskwa,
                                mająca własne problemy spisała PRL „na straty”. Mówiąc inaczej,
                                żadnej „braterskiej”pomocy, nawet jakby się w Polsce paliło. Ekipa
                                Jaruzelskiego czuła zaciskającą się na szyi pętlę. Błyskawicznie
                                wymyślili okrągły stół, zaprosili do niego wyselekcjonowaną,
                                lewicową opozycję. No i dogadali się. Ale nie dlatego, że pokochali
                                wolność i demokrację. Bali się takiego wybuchu, jak w 56 czy 70. Ale
                                nie w pojedyńczych miastach, a w całym kraju. To była dla nich
                                sprawa życia lub śmierci. Zadziałał instynkt samozachowawczy. Manewr
                                udał się w 100%. Władza wylądowała miękko, na cztery łapy. Nie tylko
                                ich nie rozliczono, pozwolono im się „uwłaszczyć”, nadal brali
                                udział w polityce, mają duże wpływy na mass media. A te ich
                                opowieści to zwykłe legendy. Do końca PRL ginęli z rąk „nieznanych
                                sprawców” ludzie związani z opozycją. Jeśli władze rzeczywiście
                                dążyły do zniesienia systemu, to po co tych ludzi kazały mordować.

                                Sankcje gospodarcze przeciwko Chinom są możliwe. Embargo na produkty
                                z Chin położyłoby chńską gospodarkę w ciągu tygodnia na łopatki.
                                Zachód całe dziesięciolecia nie potrzebował Chin, i dobrze dawał
                                sobie radę. To Chiny potrzebują Zachodu jako rynek zbytu dla
                                własnej „nadprodukcji”. Problem w tym, że światowym rynkiem żądzi
                                pieniądz, a nie polityka. A że o wiele taniej jest produkować w
                                Chinach, niż na Zachodzie, no więc tak się robi. Bezsilna polityka
                                ogranicza się tylko do deklaracji i rezolucji w sprawie Tybetu.
                                Tybet nie jest wrogi Chinom, jako takim, a jedynie wrogi chińskiej
                                okupacji. Chiny nie mają interesu w Tybecie się szarpać. Chcą Tybet
                                całkowicie spacyfikować i na zawsze sobie podporządkować (surowce
                                naturalne, składowiska odpadów nuklearnych, bazy wojskowe). Chiny
                                nie chcą dogadywać się z Tybetańczykami, chcą Tybetem rządzić i
                                dysponować. Rozruchy w Tybecie miały miejsce także w przeszłości.
                                Tylko świat zajęty innymi sprawami na to nie reagował. Dzisiaj jest
                                inaczej, i to wścieka Chińczyków. Stąd biorą się ich protesty
                                przeciwko „mieszaniu się w wewnętrzne sprawy Chin”. Tak jak Rosja
                                protestuje (Czeczenia) przeciwko mieszaniu się w wewnętrzne sprawy
                                Rosji. Tybet nie ma żadnych możliwości wrogich działań przeciwko
                                Chinom. Może jedynie demonstrować, domagając się autonomii lub
                                niepodległości. To Chiny nie mają prawa, wbrew woli Tybetańczyków,
                                do - jak to napisałeś - zabezpieczenia ich interesów w Tybecie. Tak
                                jak Rosja nie miała prawa do zabezpieczania ich interesów w Polsce,
                                wbrew naszej woli.
                                Tybet ma prawo do suwerenności. Chiny nadal chcą być okupantem.
                                W czasie zdelegalizowanej Solidarności docierały do nas z Zachodu
                                sygnały o poparciu dla nas. Niby nie dawało nam to nic, nie miało
                                wpływu na politykę wewnętrzną władz PRL (one też protestowały
                                przeciwko ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski), a jednak dodawało
                                nam to nadziei i otuchy. Wiedzieliśmy – świat o nas nie zapomniał.
                                Przypuszczam, że Tybetańczycy odczuwają takie sygnały podobnie.
                                Dajmy im to. Oni potrzebują nadziei i otuchy.
                                • georg_l Re: Do georg_l 29.04.08, 12:38
                                  I znów nie udało mi się w porę odpowiedzieć. Za dużo pracy. :(

                                  Mam do Ciebie jedno pytanie. Czy uważasz że lepie jest walczyć o
                                  mniej i to mniej uzyskać (kosztem czasowej rezygnacji z części
                                  celów) czy też lepiej jest walczyć o wszystko i nic nie zyskać a w
                                  dodatku jeszcze stracić (ale za to świat wzruszony naszą stratą
                                  będzie nam dodawał otuchy)?

                                  Do odpowiedzi na to właśnie pytanie sprowadza się problem Tybetu.
                                  Moim zdaniem należy walczyć o mniej i z każdą chwilą zyskiwać trochę
                                  więcej (ale jednak zyskiwać) a z tym czego aktualnie nie da się
                                  wywalczyć poczekać na lepsze czasy.

                                  Pozdrawiam
                                  Georg Lipke
                                  • Gość: gość Re: Do georg_l IP: *.pools.arcor-ip.net 29.04.08, 23:24
                                    Georg.
                                    Pytanie Twoje wcale nie jest takie łatwe. Odpowiedź zależy w b.
                                    dużym stopniu od tego, kto jest przeciwnikiem. Z szanującym jakieś
                                    elementarne reguły gry (i uznającym Ciebie za podmiot, któremu
                                    przysługują jakieś choćby minimalne prawa) przeciwnikiem można
                                    pertraktować i posuwać się metodą "małych kroków".
                                    W przypadku Tybetu, moim zdaniem, taka metoda nie jest możliwa.
                                    Chiny nie po to podbiły Tybet, aby teraz pozwalać Tybetańczykom na
                                    jakiekolwiek, symboliczne nawet podkreślanie "niechińskości" Tybetu.
                                    Będąc najeźdźcą i agresorem, uzurpującym sobie "naturalne" prawo do
                                    rządzenia Tybetem według własnego widzimisię, w najdrobniejszym
                                    przywiązaniu Tybetańczyków do własnej odrębności, kultury czy
                                    religii węszą Chińczycy zamach na ich niepodzielne panowanie nad
                                    Tybetem. Problem leży w tym, że Chiny nie mają najmniejszej ochoty
                                    tolerować Tybetańczyków nawet jako mniejszości narodowej. Oni chcą
                                    Tybet "zchińczyć", Tybetańczyków wynarodowić i skomunizować. A gdy
                                    Tybetańczycy upominają się o prawo do własnego języka, kultury i
                                    tradycji, to jako "wrogowie władzy ludowej" lądują w więzieniach. W
                                    przypadku Tybetańczyków nawet wywieszenie zdjęcia Dalaj-lamy
                                    traktowane jest przez Pekin jako zamach na "legalną" władzę Chin w
                                    Tybecie. Chińczycy brutalnie karzą Tybetańczyków za jakąkolwiek
                                    próbę zrobienia maleńkiego "kroczku". Nawet nie kroku w stronę
                                    choćby tylko ograniczonej autonomii, a jedynie w obronie własnej
                                    kultury. Nie mają też zamiaru dogadywać się, pertraktować, a więc
                                    uznać Tybetańczyków za "podmiot", z którym coś tam się pertraktuje.
                                    Tybetańczycy wiedzą, że w ich wypadku, wymuszona postawą Chin,
                                    możliwa jest jedyna droga: protestować mimo brutalnych represji,
                                    licząc na naciski reszty świata na Pekin. Z nadzieją, że nie uda się
                                    Chińczykom Tybetu wynarodowić, zanim z Pekinu powieją odrobinę
                                    cieplejsze wiatry. A na to na razie się nie zanosi.
                                    Pozdrawiam
                                    Jędrek
    • Gość: jaki Re: Dyrektorzy opolskich szkół w Chinach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.08, 20:05
      A ja zrobię z tym porządek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka