Gość: kasjer
IP: *.uni.opole.pl
14.05.08, 03:28
Dorabiam jako kasjer w Realu i powiem jedno: precz z jakimikolwiek tanimi torbami dla klientów! Wieśniaki pyskujące do kasjera, zeby dał kilka razy wiecej toreb niż potrzeba to codzienność. I zadnemu nie przyjdzie do głowy, że mi po prostu szkoda środowiska na to, żeby klient doniósł sobie po 2 artykuły w jednej torbie do samochodu i od razu wyrzucił wszystkie foliówki byle gdzie. Ale co tam, panie domu spieszące z ważną misją zrobienia obiadku do domciu są w swoim mniemaniu święte i NICZEGO nie dadzą sobie wytłumaczyć. Zresztą, dlaczego w ogóle ja muszę tłumaczyć? Tłumacz jednej pani, 10 innych sie denerwuje, ze tracą cenne sekundy (góra 20) swojego bezcennego czasu! Co dziwne, im bardziej klient wygląda na majętnego i wykształconego, tym bardziej rozumie pewne rzeczy i mniej się "spieszy". Zauważyłem to setki razy i stanowi to DOWÓD, ze "brak czasu" klientów to tylko i wyłącznie problem psychologiczny.